Dodaj do ulubionych

Filologicznie ;-)

09.06.08, 22:26
Nie chcę skręcać za bardzo wątku włoskiego, a skoro już się pojawiły fragmenty
etymologiczne ;-) to podrążę dalej, niczym Łusia, bystre dziecko ;-), które
zadziwiały różne niuanse znaczeniowe.
Zatem może ktoś mi powie, dlaczego "mikrofon", skoro przecież nie ścisza,
tylko wzmacnia głośność? Hę?
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: Filologicznie ;-) 09.06.08, 22:42
      iwoniaw napisała:

      > Zatem może ktoś mi powie, dlaczego "mikrofon", skoro przecież nie
      ścisza,
      > tylko wzmacnia głośność? Hę?


      Bo sam w sobie jest mały ??? Znaczy się - mniejszy od tuby, której
      używano wcześniej.
      • dakota77 Re: Filologicznie ;-) 09.06.08, 22:57
        The word "microphone" comes from the Greek words "micro", meaning "small", and
        "phone" meaning "voice". It first appeared in a dictionary in 1683 as "an
        instrument by which small sounds are intensified".This was in reference to
        acoustical hearing devices such as the ear trumpets and megaphones of that era.
        • idomeneo Re: Filologicznie ;-) 09.06.08, 23:52
          i tu winien pojawić się obrazek z ojcem Tola, przytykającym trąbkę do małżowiny...
          • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 00:02
            a propos, skad nazwa sklepow muzycznych HMV? (tzn. wiem, ze w Londynie taki byl,
            ale czy to siec - nie wiem)
            :)
            • jaswedrowniczek1 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 00:25
              HMV to sieciówka.A nazwa od His Master's Voice.Pochodzi od obrazu
              przedstawiającego psa rasy Jack Russell Terrier o imieniu Nipper,który słuchał
              gramofonu (a właściwie phonograph cylinder).Autorem obrazu był Francis Barraud.A
              firma HMV wcześniej nazywała się The Gramophone Company.Mam nadzieję,że to choć
              w części zaspokoiło Twoją ciekawość;)))
              • iwoniaw Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 00:32
                > przedstawiającego psa rasy Jack Russell Terrier o imieniu Nipper,który słuchał
                > gramofonu (a właściwie phonograph cylinder).Autorem obrazu był Francis Barraud.

                A wyglądali (autor i pies) tak:
                www.collectionscanada.gc.ca/gramophone/m2-3006.2-e.html
                • jaswedrowniczek1 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 00:35
                  Dokładnie;))A pies wygląda na bardzo zaciekawionego co też znajduje się w środku
                  tej dziwacznej tuby;))
                • yowah76 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 00:37
                  No to macie:
                  fotografowanie malych np. robaczkow to makro, tak? Ale wobec tego
                  dlaczego fotografowanie czegos duzego to nie mikro? Bo mikro to
                  jeszcze mniejsze niz makro? To jak sie nazywaja te duze?
              • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 09:22
                i owszem :) tzn. wiedzialem o psie i glosie jego pana, ale nie wiedzialem, ze to
                Jack the Ripper, tfu, Jack the Nipper :D
    • dakota77 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 09:47
      Tak a propos His Master's Voice:-)
      img501.imageshack.us/img501/9189/valettaun5.jpg
      Zdjecie moje, Valetta na Malcie.
      • uccello Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 13:30
        www.postershop.co.uk/Sowa-Michael/Sowa-Michael-Their-Masters-Voice-8600036.html

        a tu wariacje na temat Michaela Sowy
    • the_dzidka Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 13:04
      Dlaczego "deszczyk" i "nieboszczyk" nie mają odwrotnych znaczeń?
      Wszak deszczyk pada z nieba, a nieboszczyk na desce lezy?
      • tygrys2112 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 13:45
        bo deszczyk pada na deski, a nieboszczyk do nieba? ;)
        • anutek115 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 15:11
          Za tego nieboszczyka na deskach należy wam się order usmiechu :-))). Chichoczę
          jak ten głupi do sera...
    • tygrys2112 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 13:51
      Mnie zawsze intrygowało niebezpieczny-bezpieczny. bo patrząc na
      semantykę samych wyrazów, bez patrzenia na ich zastosowanie, jeśli
      coś jest bez pieczy (bezpieczny) to jest zagrożone lub zagraża, a
      skoro nie jest bez pieczy to nie zagraża (niebezpieczny). Rosjanie
      mają zestawienie tych samych znaczeniowo wyrazów, tylko na odwrót,
      co jest logiczniejsze.
      • iwoniaw Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 15:19
        > Mnie zawsze intrygowało niebezpieczny-bezpieczny.

        A to mi się akurat całkiem zgadza - że niby "bezpieczny" to znajdujący się w
        takim stanie, że bez opieki zostawić można i nic się nie stanie, a
        "niebezpieczny" - przeciwnie :-)
      • the_dzidka Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 15:52
        A szczelny - nieszczelny?
        Na logikę, jeśli coś jest szczelne, to znaczy, że ma szczeliny,
        nie? :-)
        • tygrys2112 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 15:59
          rzeczywiście :D
    • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 21:17
      a dlaczego... zle, wroc. niektore slowa sa "wazniejsze" od innych, takie
      zupelnie podstawowe. matka, slonce, woda, ogien - no wlasnie, ogien. po
      angielsku fire, po wlosku fuoco, po niemiecku feuer, po hiszpansku fuego, po
      francusku feu, i tak dalej. natomiast polskie i ogolnie slowianskie slowa
      przypominaja jako zywo "agni" z sanskrytu. nie oszukujmy sie, ogien to jedno z
      najwazniejszych slow w ludzkiej mowie. dlaczego polowa Europy wyksztalcila sobie
      slowa na f, a my mamy original real thing prosto z Indii?
      • verte34 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 21:30
        No właśnie. I nazwy dni tygodnia mamy własne, i miesięcy, a nie z
        łaciny i od imion bóstw, jak w reszcie Europy. Chociaz ktoś może się
        przyczepic że oryginalność to nie wszystko;)
        • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 21:35
          o masz, uwielbiam tlumaczyc nasze nazwy miesiecy :) luty - srogi, zima sroga.
          stycznia nie ruszam, bo nie wiem :) marzec to akurat chyba od Marsa
          miedzynarodowy, ale kwiecien od kwiatow, maj.. diabli go wiedza, czerwiec od
          czerwi, lipiec od lip, sierpien od sierpow, wrzesien od wrzosow, pazdziernik od
          plyt pazdzierzowych, z ktorych wykonywa sie blaty lawek dla dziatwy szkolnej,
          skadinad miesiac oszczedzania (ten geniusz, co to wymyslil, najwyrazniej nie
          mial dzieci i nie mieszkal w klimacie srodkowo-europejskim), listopad od
          listonoszy padlych pod ciezarem pocztowek jeszcze od wakacji, no i grudzien, bo
          po grudzie wszystko idzie, az do stycznia, kiedy juz styka tego wszystkiego i
          zas od nowa w kolo Macieju :)
          • szprota Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:19
            "Polskie nazwy miesięcy są odbiciem tego, co się dzieje w przyrodzie w
            poszczególnych okresach czasu; styczeń od styku dwóch lat - starego i nowego
            roku; luty, czyli srogi, bo jest to najzimniejszy miesiąc; marzec, gdyż
            rozmazana jest przyroda, koniec zimy, początek wiosny; kwiecień, gdyż pojawiają
            się kwiaty; maj, gdyż kwiaty są wszędzie; szczyt wiosenny: czerwiec - od
            chrząszczyka czerwca, z którego wyrabiano czerwony barwnik; lipiec, gdyż kwitną
            lipy; sierpień, gdyż skończono żniwa sierpami (nie znano kos); wrzesień - od
            kwitnącego wrzosu; październik od paździerzy, gdyż był to miesiąc obróbki lnu i
            konopi; listopad, opadają liście; grudzień od grudy, czyli zmarzniętej ziemi.
            Inne narody przyjęły nazwy miesięcy od dawnych Rzymian."
            za: www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/sylwester.php3

            Sapkowski pisał o wbijaniu tyk w zmrożoną ziemię wzgledem stycznia.
            • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:30
              no pieknie, ale co do marca i maja to sie upre, ze pozyczone od innych :) tylko
              ten pazdziernik mnie trapi - czy pazdzierze to nie sa takie scinki jak rzysko?
              co ma do tego len i konopie?
              • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:36
                Miesiace sprawdze, jak w przyszlym tygodniu przyjdzie do mnie "Slownictwo
                instytucji praindoeuropejskich Benvenista. A dzis jeszcze poszukam, jak Martinet
                sie na to zapatruje :)
              • verte34 Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:43
                Marzec i maj wyglądają na pożyczone, rzeczywiście.
                Paździerze to jest to, co odrywa się od suchych łodyg lnu i konopii
                podczas opukiwania, międlenia, czy jak to tam się fachowo nazywa.
                Takie wiórki:)
                Ranyy, co za piękna nazwa dla miesiąca:)
                • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:55
                  no wlasnie, jakas taka dziwna. mogl sie nazywac wiórnik :)
                  • lezbobimbo Re: Filologicznie ;-) 12.06.08, 18:29
                    Pazdziernik zwany tez byl u nas pazdzierzcem. Czyli prawdopodobnie
                    miesiac mlócki i darcia pazdzierzy z lnu i konopii po zniwach.
                    Z kolei zachwycilam sie jedna ze staropolskich nazw wrzesnia:
                    pajecznik :))) Oczywiscie od malutkich pajaczków - babiego lata :)

                    Maj to nazwa miesiaca poswieconego rzymskiej bogini urodzaju,
                    plodnosci i wzrastania wszystkiego, o pieknym imieniu Maja Majesta
                    (od niej tez mamy slowo majestatyczna, co znaczy cos w stylu
                    "najwieksza" - czyli Maja to Wielka Najwieksza).
                    Od Rzymian nazwe maja zapozyczylo wiele jezyków europejskich, oprócz
                    takiego n.p. ukrainskiego, który pozostal przy "trawien" od trawy.
                    Czyz to nie piekne? :)))
                    A czeski nazywa miesiac majowy "kveten", z kolei górnoluzycki
                    "rozovnik".

                    W ogóle nazwy miesiecy my Slowianie mamy wlasne i opisowe, ale od
                    kraju do kraju calkiem poprzekrecane. Niemal kazdy jezyk slowianski
                    ma poprzesuwane nazwy i daty oraz dlugosci tych miesiecy.
                    N.p. april czyli nasz kwiecien to u Czechów duben czyli po naszemu
                    debien, od debów - analogicznie do lipowego lipca :) Z kolei po
                    chorwacku april to ten travien znowu, a po bialorusku krasawik :)
                    A po staropolsku miesiac zwany przez nas kwietniem to kiedys byl..
                    uwaga uwaga.. łżykwiat!
                    Boskie :-D

                    Marzec albo od agrarnego Marsa, syna Junony (kalendy marcowe to
                    dzien Junony. Junona tez ma swój miesiac Junis, June czyli czerwiec)
                    albo od rzymskiej bogini Mater Matuta czyli cos jak Matka
                    Najswietsza, bogini plodnosci, narodzin, matek itd. Mógl to tez byc
                    jeden z przydomków Junony.
                    Bulgarzy tez czcza w marcu boginie o imieniu Baba Marta czyli Babcia
                    Marta - cos jak nasza Marzanna czyli bogini zimy, pogody, smierci i
                    zycia itd. Mozliwe, ze nasz marzec to tez na czesc odchodzacej
                    Marzanny.
                    Z kolei ukrainski i czeski nazywaja marzec "brzezien" od brzozy :)
                    Chorwacki ozujak a bialoruski sakawik, cokolwiek to znaczy..

                    Nie wiem z kolei, co z tym styczniem. Wszak nowy rok slowianski
                    zaczynal sie na Wielkanoc, jak u reszty agrarnych ludów Europy...
                    Moze to chodzi o przesilenie zimowe, czyli najdluzsza noc roku? To
                    tez bylo swoiste swieto "nowego roku": dluga, stara zima umierala
                    (noce od tego momentu stawaly sie coraz krótsze) i zaczynalo sie
                    rodzic niesmialo coraz wieksze slonce (czyli od tego momentu swiecic
                    coraz dluzej).
                    Doszlam na razie, ze styczen w jezykach slowianskich to tez tyczen,
                    siczen, studzien, sijecanj, stecznik i sausis. Po staropolsku tez
                    wystepowala nazwa sieczen i strąpacz, tylko ze to byly nazwy...
                    miesiaca, znanego dzis nam jako luty.
                    Z kolei Czesi nazywaja styczniowy miesiac "leden" czyli lodzien, od
                    lodu? My od tego samego lodu mamy luty :)

                    Itd, itd. Dlugo tak bym jeszcze mogla. Uwielbiam, uwielbiam :)
                    • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 15:48
                      bardzo mi sie to wszystko podoba :) tylko ten luty mnie zadziwil - myslalem, ze
                      to jest slowo samo w sobie, oznaczajace "srogi", synonim. a to od lodu?
                      • lezbobimbo Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 17:01
                        Luty jako srogi objasnial po swojemu niepoczytalny szaleniec, dosc
                        szkodliwy dla polskiej etymologii, czyli antynaukowiec Brückner z
                        poczatku 20-ego wieku. Wymyslil on tez, ze styczen to od jakis tyk,
                        które mieli wtedy sporzadzac wiesniacy. Lzykwiat jeden ;)

                        Luty pokrewny czeskiemu leden, a leden po naszemu byloby lodzien, wiec
                        luty - lodowy.
                        • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 20:12
                          nie masz to jak zimowa pora sporzadzac tyki :) na lutego (nie)dzwiedzia hue hue :)))

                          pl.wiktionary.org/wiki/luty - hmmm... po persku tez taki bardziej
                          february, i nawet w hindi podobnie. litweski sie troche wyroznia :) za to po
                          bialorusku i ukrainsku zupelnie jak po naszemu. ale najbardziej mi sie podoba
                          dolnoluzycki - chyba im chodzilo o swieczki, bo ciemno? :)


                          a ten Brueckner to czemu anty? czym podpadl? :)
      • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:34
        A jak byl po lacinie ogien? No? Sentimus calere ignem...
        Od tego ignum prosta droga do agni :) Wszystko praidnoeuropejskie. Jezyki
        romanskie sobie tylko roznie to porozwiajly, ale one sa nowsze niz polski :) W
        germanskich pewnie tez tak bylo, ale tu sie juz nie wypowiadam:)
        • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 22:54
          no wlasnie, ale JAK to bylo? :) czy doszlismy do ognia od razu od agni, czy
          przez ignum, i skad im sie wzielo to f? bo jeszcze rozumiem germanskie, ale
          romanskie? np. we wloskim to ignum gdzies-tam jest w zlozeniach, ognioodporne,
          ogniotrwale i tak dalej, w angielskim tez, w koncu ignition to tez od tego, ale
          skad F, na Tryglawa i Swaroga? :)
          • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:09
            O, wiec tak, jak sie wlasnie dowiedzialam: lacina byla klasyczna i byla
            vulgaris. Ignum jest klasyczne, w vulgaris, z ktorej sie rozwinely romanskie
            jest focu :)- w klasycznej ozaczalo "zegac ogien, potem przeszlo do nazwy jako
            takiej.
            No i mam fuego, fogo, feu, foc, fuec i inne :)
            To samo stalo sie np z wyrazem "sto. pewnie wiesz, ze jezyki indoeuropejskie
            dziela sie na satemowe i kentumowe. Z grubsza, nie wnikajac w nic, w kentumowych
            sto ma 'k' na poczatku (lacinskie kentum), a w satemowych-s jak w polskim sto.
            No i co w romanskich? Cent, ciento i inne takie- wyrazne s na poczatku. Co nie
            oznacza, ze sa one satemowe. Po prostu tutaj juz poszly daleko za lacine i nasze
            archaiczniejsze jezyki slowianskie. Taka ich fonetyka historyczna.

            A propos- nasze polskie imie Zegota, to Ignacy :) A w praindoeu. ogien byl
            rodzaju meskiego, bo uznano go za istote zywa- generalnie rodzaj nijaki mialo
            to, co bylo bierne, martwe. Temu,co bylo martwe, nie oddawano czesci. A ogien
            byl jednym z pierwszych bostw.

            Pozdrawiam:)
            • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:10
              ojejej wyszlo, jakbym wczesniej nie wiedziala o tej lacinie :) Sprostowanie- ja
              tylko etymonu nie znalam :p
              • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:18
                a ja sobie tak czytam i kiwam madrze glowa, ze niby rozumiem (nie mialem o tym
                pojecia, a co to etymon, to juz zupelnie nie wiem :)
                • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:20
                  etymon to to pierwsze slowko, z ktorego urodzily sie inne male slowka :)
                  a jak nie rozumi, to niech pyta, ja lubie gadac i wyjasniac :)
                  • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:26
                    poki co rozumi - male slowka, etymon.. myslalem, ze male slowka znajduje bocian
                    w kapuscie :) a tu taki, panie tego, szpas :)
                    a swoja droga kto by pomyslal, ze one sate. jak to bylo? i kentumowe? ze niby od
                    tego, czy s czy k, to jest podzial? ale chodzi o wymowe c, czy co? bo np. we
                    wloskim to zalezy od samogloski po tym c. to w czym rzecz, jak nie w tym?
                    • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:30
                      Ty serio chcesz wyklad o satemowych i kentumowych? To ja spisze, co mam i jutro
                      wkleje :) A, i porzuc jezyki romanskie, jak pisalam, one sie rozwinely za bardzo
                      :), punktem wyjscia bedzie lacina :)
                      Tylko na szybko powiem, ze nie wymowa 'c' , bo to jest tylko zapis,
                      najwazniejsza jest fonetyka. I nie chodzi i kazdy dzwiek k i s tylko o te
                      poczatkowe bodajze. Jest jeszcze sprawa np z polskim 'znac' i lacinskim
                      'cognoscere'- etymon jest ten sam ;)
                      Tutaj tajemniczo zakoncze, wyklad obiecuje jutro :)
                      • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:34
                        bez przesady, tak tylko z ciekawosci pytam :) ale na wyklad po(sz)czekam :) na
                        lacinie sie znam jak pies na gwiazdach, jam nie Zegota Borejko, no ale moze cos
                        zrozumiem :)
                        • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:35
                          Ja tez sie nie znam zbytnio. Bede z Martineta spisywac ;)
                          Doobranooc
                      • iwoniaw Mój wtręt na temat satemowych i kentumowych 10.06.08, 23:45
                        Generalnie to było tak, że z PIE co i rusz odrywała się kolejna grupa języków i
                        zaczynała się rozwijać własnym trybem, a ze wspólnego dziedzictwa brała tyle,
                        ile akurat w danym momencie było, tzn. jeśli jakiś dźwięk w danym kontekście czy
                        forma gramatyczna już była, to występowała i w tej oderwanej już i niepodległej
                        ;-) grupie języków. Najważniejszych zmian jest kilka i na podstawie występowania
                        określonych cech w konkretnych językach lub niewystępowania oznaczano kolejność
                        oddzielania się poszczególnych grup językowych w rodzinie indoeuropejskich.
                        Jedną z tych najważniejszych (w sensie: markujących) zmian jest fonologizacja
                        palatalnych spółgłosek tylnojęzykowych (jakkolwiek by to nie brzmiało...) -
                        jakieś 2000 pne. Te spółgłoski to np. K' (znaczy "miękkie" k, nie wiem, jak to
                        wytłumaczyć bez demonstracji dźwiękowej...). W tych językach, które oddzieliły
                        się od wspólnoty PIE wcześniej, spółgłoski te tracą tylko miękkość (i np. K'
                        staje się zwykłym K) i są nazywane kentumowymi (od łacińskiego określenia 100 -
                        centum [kentum]), a te języki, które odłączyły się z PIE po tej zmianie, mają tu
                        "s" i nazywamy je satemowymi (to są już tylko bałto-słowiańskie, indo-irańskie i
                        tracko-ormiańskie, a omawiana zmiana jest trzecia i ostatnia z kluczowych dla
                        podziału języków indoeuropejskich)
                        • klymenystra to ja tylko 11.06.08, 17:33
                          wkleje, to co wczoraj znazlam :)

                          Bylo więc tak:
                          Praindoeuropejski dzieli się tradycyjnie na dwie grupy: grupe kentum i grupe
                          satem. Slowo „kentum” wzielo się od lacinskiego „centum” (wymawianego, co
                          podkreslam „kentum”- jak kazde inne „c” w lacinie klasycznej! Wymowa, której
                          ucza w szkolach, jest, niestety, bledna. Swoja droga, ciekawe, jak Zegota nasz
                          wymawial, hehe). „Satem” z kolei oznacza „sto” w iranskim.
                          I tak: prawdopodobnie w PIE najpierw wszedzie mowilo się na początku „k”, które
                          potem w czesci jezykow (czyli wlasnie w jezykach satemowych) wyewoluowalo w „s”.
                          jeśli chodzi o jezyki romanskie, do których tak się Freddy przywiazal, to
                          lacinskie „k” się spalatalizowalo w dzwieki, które mamy we francuskim „cent”,
                          wloskim „cento”, hiszpanskim „ciento”, portugalskim „cem”- ale się
                          spalatalizowalo dopiero po lacinie, ze się tak wyraze- tylko przed „i” i „e”
                          wymawianych w czesci podniebiennej. Co nie zmienia faktu, ze to tez są jezyki
                          kentumowe :) Bo ich mama-lacina byla kentumowa (tatusiowie się nie licza tutaj).
                          W jezykach satemowych spalatalizowaly się generalnie wszystkie „k”, niezaleznie
                          od pozycji. W rosysjkim, iranskim, polskim- mamy „s”, ale już np. w litewskim
                          jest „sz”, co i tak większej roznicy nie czyni.
                          Palatalizacja ta dotknela tez wszystkie inne spolgloski okluzywne tez wymawiane
                          na tej samej glebokosci jamy ustnej, co „k”. Lacinskie gnosco ma swoj
                          odpowiednik w polskim znac. Tzn- to, co w jezykach kentumowych jest „g”, w
                          slowianskim będzie mialo odpowiednik typu „z”.
                          Rekapitulujac- najpierw wszedzie bylo „k”. część jezykow je zachowala- są to
                          jezyki kentumowe, część je spalatlizowala- są to jezyki satemowe. Podobnie stalo
                          się tez m.in. z dzwiekiem „g”- w kentumowych zostalo, w satemowych się
                          spalatalizowalo. Ewolucja, która zaszla w jezykach romanskich nie zmienia faktu,
                          ze te ostatnie są kentumowe- podzial na satem i kentum nastapil okolo trzeciego
                          tysiaclecia przed nasza era- a romanskie wylonily się z laciny okolo VI wieku
                          naszej ery. No i ta kentumowa mamusia :)
                          Germanskie są kentumowe, gwoli wyjasnienia- ich „k” przeszlo w znane z
                          angielskiego hundred „h” okolo VI wieku przed nasza era. A przyklad- kannabis to
                          po angielsku hemp :)
                          Oczywiscie, potem nastapily inne procesy, rozne dla roznych grup jezykowych,
                          dlatego czasem trudno jest się dopatrzec podobienstw- Podzial kentum/satem nadal
                          jest aktualny i to jest najwazniejsze- dzieki temu podzialowi można opisac i
                          przewidziec zmiany fonetyczne w roznych jezykach- zmiany te są zaskakujaco
                          paralelne:)
                          I tylko slowko o rozmieszczeniu tych jezykow: na zachodzie jest to kentum, na
                          wschodzie satem. Czyli w kentum mamy języki celtyckie, germanskie, lacinskie. W
                          satem: balto-slowianskie, iranskie, sanskryt. Jedynym wyjatkiem jest język
                          tokarski (chinski Turkmenistan), który jest kentumowy, oraz hetycki (język
                          martwy, który odkryto na terenie Azji Mniejszej), który także należy do grupy
                          kentum. Na te wyjatki są wyjasnienia, ale to chyba już nie na forum MM :)
                          Korzystalam z ksiazki „Des steppes aux océans” A. Marnieta- cobyscie mnie nie
                          posadzili o plagiat:)
                          Z ciekawostek- kto widzi podobienstwo między polskim „plug” i angielskim
                          „plough”? ;)
                          • ready4freddy Re: to ja tylko 11.06.08, 17:47
                            Z ciekawostek- kto widzi podobienstwo między polskim „plug” i angielskim
                            „plough”? ;)

                            Mr. Plow :) znaczy sie Homer. a bardziej serio - ja widze, tak jak i widze
                            miedzy rosyjskim doc'ka (jakos tak) i daughter/tochter, natomiast ani corka po
                            polsku, ani figlia/fille w romanskich mi tu nie pasuja :)
                            • klymenystra Re: to ja tylko 11.06.08, 17:59
                              Freddy, kopne Cie. Juz pisalam- romanskich nie bierzemy pod uwage, sa bardzo
                              posuniete w rozwoju.
                              Och, jak tylko przyjedzie do mnie Benveniste,to wyjasnie :)
                              • ready4freddy Re: to ja tylko 11.06.08, 19:40
                                aua :) no co ja zrobie, ze mowie tylko trzema jezykami, w tym jednym ojczystym,
                                i kazdy jest z innej grupy?
                                a wiecie co, o tym wegierskim (ktory mnie fascynuje - przez miesiac pobytu na
                                Wegrzech nie nauczylem sie ani slowa, a raczej dobrze mi zwykle idzie jezykow
                                nauka wlasnie :) to czytalem, ze jest dziwny o tyle, ze ma dwa rozne slowa na
                                kolor czerwony. nie tam, ze purpurowy czy karminowy, tylko czerwony ma dwie
                                nazwy. i to ponoc jest bardzo wielka osobliwosc. a o polskim z kolei doczytalem
                                sie, ze ma dwa rodzaje meskie w liczbie mnogiej, co mnie wielce zaskoczylo (tzn.
                                nigdy bym na to nie wpadl, bo kto sie zastanawia nad tym, ze dwa psy, ale dwoch
                                chlopow) i wbilo w dume, ze znam taki trudny jezyk, i to dobrze :)
                                • idomeneo Re: to ja tylko 11.06.08, 19:48
                                  ready4freddy napisał:

                                  > o tym wegierskim (ktory mnie fascynuje - przez miesiac pobytu na
                                  > Wegrzech nie nauczylem sie ani slowa

                                  wiesz co, moja koleżanka Węgierka twierdziła, że w jej języku są wszystkie
                                  głoski, jakie człowiek w ogóle jest w stanie wypowiedzieć, więc kiedyś
                                  siedzieliśmy ze znajomymi i sprawdzaliśmy, czy faktycznie umie powtórzyć różne
                                  sz, ś, dź i dż. I skubana, radziła sobie bez problemu; nie szło jej tylko z
                                  takim polskim przedwojennym scenicznym "ł", jak na starych filmach.
                                  • iwoniaw Ciekawe, jak by jej poszło 11.06.08, 20:15
                                    z dźwiękami w językach, w których rozmaite mlaski, siorbnięcia i cmoknięcia
                                    robią za fonemy ;-) Bo słyszałam na zajęciach z wstępu do językoznawstwa dawno
                                    temu, że są takowe gdzieś w Afryce...
                                    • mmoni Re: Ciekawe, jak by jej poszło 11.06.08, 20:37
                                      iwoniaw napisała:

                                      > z dźwiękami w językach, w których rozmaite mlaski, siorbnięcia i cmoknięcia
                                      > robią za fonemy ;-) Bo słyszałam na zajęciach z wstępu do językoznawstwa dawno
                                      > temu, że są takowe gdzieś w Afryce...
                                      >

                                      Owszem, a jak ładnie brzmią!
                                      www.youtube.com/watch?v=mkbFncTfYpo&feature=related
                                  • ready4freddy Re: to ja tylko 11.06.08, 20:27
                                    ostatnio dyskutowalismy kto ma jaki akcent we wloskim, ale tez i angielskim
                                    (przy czym wydaje mi sie, ze wiekszosc ludzi ocenia w takich przypadkach raczej
                                    wymowe roznych glosek, nie akcent - moge zapamietac jak sie akcentuje
                                    poszczegolne slowa, nawet mi sie myli ostatnio i nazwe Modena akcentuje na Mo,
                                    nie na de :), no i o kims mowilismy, ze ma taki.. wlasciwie nie ma, tzn. ma, ale
                                    nie wiadomo, co to za akcent (tzn. nie z niemiecka, nie z francuska, nie z
                                    rosyjska zaciaga i akcentuje, tylko tak prawie bez). naonczas rzucilem pojeciem
                                    "generic foreign accent", mozna uzywac bez kopirajta :)
                                  • limotini Re: to ja tylko 11.06.08, 21:59
                                    O, ja myślę, że to raczej była zasługa zdolności językowych Twojej koleżanki.
                                    Mam sporo znajomych Węgrów i nie za bardzo radzą sobie z ś czy dź, w ogóle ich
                                    miękkie dźwięki są inne niż polski (węgierskie gy to wcale nie jest dź). Trochę
                                    inaczej też niż my wypowiadają "o" - jest bardziej pomiędzy "o" a "u". Więc z
                                    tymi wszystkimi dźwiękami to przesada, może raczej chodzi o to, że łatwiej im
                                    nauczyc się nimieckiego czy angielskiego niż Słowianom.
                                    • ready4freddy Re: to ja tylko 11.06.08, 22:12
                                      ja wiem tyle, ze moj znajomy Wegier bardzo narzekal na wegierski, klnac
                                      praprzodkow, ktorzy wymyslili sobie taki nieprzystajacy do sasiedzkich realiow
                                      jezyk :) mowil, ze im jest trudno uczyc sie jakiegokolwiek jezyka (tym niemniej
                                      po angielsku mowi swietnie, z "generic foreign accent" niemozliwym do
                                      zidentyfikowania :), bo podobienstw nie ma za cholere. nawet z finskim, bo jakos
                                      tak maja, ze niby jezyk podobny, a dogadac sie nie da :)
                                    • idomeneo Re: to ja tylko 11.06.08, 22:47
                                      aha - tez podejrzewaliśmy, że to raczej kwestia dobrego PR-u i osobistych
                                      zdolności Zsuzsy niż rzeczywistego bogactwa fonetycznego węgierskiego, no ale
                                      nie byliśmy w stanie tego zweryfikować ;) Za to jak w końcu zaczęła wymawiać to
                                      staroświeckie "ł" - takie między "ł" a "l" to wspaniale było posłuchać jak mówi
                                      "ty bałaganiarzu!"
                            • iwoniaw Dobrze kombinujesz 11.06.08, 18:12
                              > miedzy rosyjskim doc'ka (jakos tak) i daughter/tochter, natomiast ani corka po
                              > polsku, ani figlia/fille w romanskich mi tu nie pasuja :)

                              PIE "Dh-" w różnych grupach językowych zachowywało się różnie, np.:
                              - w sanskrycie i indoirańskich zostało "dh"
                              - w grece traciło dźwięczność (*dh -> *th, "thygater" ("córka")
                              - w germańskich i bałto-słowiańskich traciło aspirowanie, dźwięczność czasem też
                              (daughter, tochter, doc')

                              natomiast w łacinie, nie pamiętam czy zawsze, ale w nagłosie na pewno dh->f
                              (inny przykład: dym, w sanskrycie dhumah, w grece thymos, w łacinie fumus)
                              • ready4freddy Re: Dobrze kombinujesz 11.06.08, 19:42
                                no i wszystko jasne :)
                          • idomeneo Re: to ja tylko 11.06.08, 18:25
                            dziewczyny, a jak to jest z grupą ugrofińską? i z baskijskim? bo coś tam chyba z
                            nimi było inaczej niż z resztą...
                            • iwoniaw Re: to ja tylko 11.06.08, 18:37
                              > nimi było inaczej niż z resztą...

                              No inaczej, w sensie, że nie są indoeuropejskie ani ani, w zw. z czym nie znam
                              się wcale na ich teorii językoznawczej.
                              • idomeneo Re: to ja tylko 11.06.08, 18:40
                                iwoniaw napisała:

                                > nie są indoeuropejskie ani ani

                                no to niezła sztuczka, pewnie zwłaszcza z tym baskijskim, bo rozumiem, że on
                                znikąd nie przylazł, tylko wziął i się uchował?
                                • iwoniaw Re: to ja tylko 11.06.08, 18:53
                                  > no to niezła sztuczka, pewnie zwłaszcza z tym baskijskim, bo rozumiem, że on
                                  > znikąd nie przylazł, tylko wziął i się uchował?

                                  Tak dokładnie, wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to
                                  najautentyczniejsza enklawa językowa sprzed najazdu indoeuropejczyków, znaczy
                                  przez tysiąclecia nie dali pogrześć mowy, niezłe osiągnięcie :-))). Trwają
                                  spekulacje, czy mają coś wspólnego np. z Etruskami albo Kreteńczykami
                                  (minojskimi oczywiście), którzy też byli wcześniej niż Indoeuropejczycy, tyle że
                                  mało co z ich inskrypcji potrafimy odczytać ze zrozumieniem.
                                  • iwoniaw Oczywiście inskrypcje kreteńskie 11.06.08, 18:54
                                    to miałam na myśli te w piśmie linearnym A.
                                  • idomeneo Re: to ja tylko 11.06.08, 19:04
                                    iwoniaw napisała:

                                    > przez tysiąclecia nie dali pogrześć mowy, niezłe osiągnięcie :-))).
                                    > Trwają spekulacje, czy mają coś wspólnego np. z Etruskami albo
                                    > Kreteńczykami

                                    powiem jak Bodzio - niesamowite :)
                                    • iwoniaw Wiecie co? Wiem, czym powinien się zająć I.G. Stry 11.06.08, 19:14
                                      Stryba! Tak z pismem linearnym mi się skojarzyło: otóż pismo linearne B
                                      odczytali i dowiedli, że jest to dialekt grecki John Chadwick i Michael Ventris,
                                      panowie, którzy - oprócz zacięcia filologicznego i znajomości wielu języków
                                      oczywiście - zajmowali się kryptografią, Chadwick był deszyfrantem w czasie II
                                      wojny.

                                      Skoro zatem I.G. Stryba został już podkształcony przez dziadka w językach
                                      klasycznych i ma zacięcie do dekonspirowania tajemnic ;-), to jeśli jeszcze
                                      zadba o edukację ścisłą, droga do Naprawdę Porywającej Kariery W Ekscytującym
                                      Zawodzie stoi przed nim otworem i nie musi po krzakach biegać ;-)
                                      Dobrze wymyśliłam?
                                      • idomeneo Re: Wiecie co? Wiem, czym powinien się zająć I.G. 11.06.08, 19:20
                                        doskonale - i w dodatku nie musiałby specjalnie obcować z ludźmi. Nie do końca
                                        wiadomo tylko, czy ma zdolności analityczne.
                                        • iwoniaw W każdym razie ma ojca informatyka 11.06.08, 20:12
                                          tzn. mam nadzieję, że Grzegorz jest rzeczywiście informatykiem, a nie facetem
                                          zmieniającym papier w drukarce i instalującym system operacyjny na kompie pani
                                          Krysi, w zw. z czym ma kompetencje, by syna pokierować ku tematyce właściwej ;-)
                                • klymenystra Re: to ja tylko 11.06.08, 21:50
                                  co do baskijskiego jeszcze, to protobaskijskim mowila przed najzdem Rzymian
                                  spora czesc Francji- obecna Akwitania. W Akwitanii Celtowie byli tylko na
                                  polnocnym krancu, wiec jezyk, ktory sie wyksztalcil z laciny po rzymskim
                                  najezdzie (obecny gaskonski) jest dosyc oryginalny. Zalicza sie go do
                                  oksytanskiego, ale ma wiele cech, ktore przypisuje sie substratowi baskijskiemu.
                                  A tam, gdzie Rzymianie nie wlezli (Pireneje znaczy sie), baskijski przetrwal i
                                  ma sie dobrze, chociaz okolo 40% slownictwa jest lacinskie- albo zapozyczone
                                  wprost z laciny, albo (przede wszystkim) z gaskonskiego i kastylijskiego.
                                  A, i baskijski to tak naprawde grupa dialektow (cos jak oksytanski), ale, o ile
                                  wiem, oni maja norme.
                                  • ready4freddy Re: to ja tylko 11.06.08, 22:09
                                    zaraz, zaraz.. oksytanski, powiadasz? a, to ja tu mam pod bokiem :) wiekszosc
                                    dolin na zachod od Turynu ma wioski i wioseczki "occitano". inna sprawa, czy
                                    ktos tym jeszcze mowi :) ale najwyrazniej tak, bo sporo zadeklarowalo sie jako
                                    mniejszosc jezykowa. egzotyka tuz za rogiem :)
                                    it.wikipedia.org/wiki/Valli_Occitane
                                    • klymenystra Re: to ja tylko 11.06.08, 22:39
                                      No malo kto mowi, glownie starsze osoby. Nie chce palcem wskazywac winnych, ale
                                      by sie paru znalazlo :/ Ale okstytanski przetrwal jako substrat i pisze o nim
                                      magisterke i sama coskolwiek jestem w stanie powiedziec:)
                                      Oksytanski to nie egzotyka. Obok galego-portugues najwazniejszy jezyk
                                      sredniowiecznej Europy. Zywy jezyk :)
                                      • ready4freddy Re: to ja tylko 13.06.08, 20:06
                                        panial. zywy, ale sredniowieczny. znaczy, gdyby mnie karabinierzy zatrzymali na
                                        drodze regionalnej nr 23, prowadzacej akurat przez doliny oksytanskie, powiedza
                                        "pokazcie list zelazny i karte jezdzca, cny rycerzu! krolewskim edyktem
                                        nakazano, by miarkowac chyzosc pojazdow..."
                                        hy hy hy :D
                                        • klymenystra Re: to ja tylko 13.06.08, 21:02
                                          To ty im odpowiesz pieknym i jak najbardziej zywym i wspolczesnym: HILH DE PUTA :D
                                          • ready4freddy Re: to ja tylko 13.06.08, 21:32
                                            brzmi zupelnie jak po hiszpansku.. tzn. w pisowni :) potem mi bedziecie do
                                            ciemnych lochow pomarancze* nosic :P

                                            *tutaj mowi sie "pomarancze (komus do wiezienia nosic", nie "paczki" jak u nas.
                                            bo pomarancze to i smaczne, i zdrowe :)
                                            • klymenystra Re: to ja tylko 13.06.08, 21:34
                                              Ja Ci teraz podalam, jak gorale mowia, normalnie, to jest prozaiczne "filh de
                                              puta", ale czyta sie bardzo milo, bo lh jest takie, jak w portugalskim, u jak we
                                              francuskim a "a" jak "o" sie czyta. A w wersji pierwszej to to h sie wymawia.
                                              Ajajaj i jeszcze odpowiednia intonacja...
                          • d14b0ll0s Re: to ja tylko 16.06.08, 18:22
                            Czy wszedzie w lac. c = k? Caius Iulius Caesar? :D
                            "C" to ortografia etruska, nie rozrozniajaca dzwiecznego i bezdzwiecznego alofonu.
                            potem wprowadzono zroznicowanie C/G, ale zachowala sie archaiczna notacja np.
                            Caius, Caia..
                            • klymenystra Re: to ja tylko 17.06.08, 22:08
                              O, ciekawe. O ortografii etruskiej nie mialam pojecia, a pisalam tylko o fakcie,
                              ze w lacinie nie bylo dzwieku "c"- Cesar to bylo cos zblizonego do Keesar czy
                              cos takiego. A g i c to nie sa allofony jednakowoz.
                              • iwoniaw Re: to ja tylko 17.06.08, 23:25
                                > cos takiego. A g i c to nie sa allofony jednakowoz.

                                Oczywiście, że nie są, a przykład na dźwięczna/bezdźwięczna: G/C potwierdza
                                jedynie to, co pisałaś Klymenystro o wymowie łacińskiej (klasycznej) "c" jak
                                naszego "k" właśnie.

                                Caesar [Kaisar], Grecy słyszeli (i zapisywali) "kaisar", przez kappę na
                                oznaczenie dźwięku "c" [k].

                                O Etruskach natomiast to możemy sobie co najwyżej spekulować, przecież nie
                                wiadomo nawet, jaki to był język.
                                • ready4freddy Re: to ja tylko 18.06.08, 08:18
                                  aaaa! to znaczy, ze nie Dzulio Sizar, z amerykanska, tylko Dzulio Kajzer, z
                                  niemiecka? :P szczerze mowiac nie mam pojecia o wymowie lacinskiej, myslalem, ze
                                  to tak jak po wlosku, czyli "czezar" :)
                                  • iwoniaw :-))) 18.06.08, 14:40
                                    Julek Kaisar, rzecz to jasna - wszak tak właśnie Germanie słyszeli i tak sobie
                                    do języka zaadaptowali nazwanie na władcę (no bo przecież kolejni władcy Rzymu
                                    też się nazywali cezarami, jako że nazwa "rex" toż wszak obmierzłą monarchią
                                    pachniała (za co i Juluś w senacie zginął, za zapędy monarchiczne znaczy) i była
                                    wręcz obelżywa, dobra dla jakichś narodów, co to sobie rei publicae nie
                                    wypracowali ;-)
                                  • klymenystra Re: to ja tylko 18.06.08, 17:34
                                    A bo Wlosi to maja wlasna wizje laciny ;) Podobnie jak Francuzi (kollegiom) i
                                    Niemcy, a za Niemcami my :)
                                    A Kajzer to wlasnie Cesar, dosyc bliska ta wymowa byla :)
            • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:23
              o Zegocie Ignacym wiedzialem, tzn. wiedzialem, ze to formy tego samego imienia,
              ale nie mialem pojecia, ze maja cos wspolnego z ogniem. Zegota z zagwia mi sie
              nie skojarzyl :) a wlasnie, czy zagiew i zarzewie maja jakis wspolny rdzen (mimo
              roznic orto)? bo gorzec to pewnie od goraca, a tez mi sie skojarzylo :)
              • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:27
                Wisz co? Po sasiedzku jest forum O jezyku, tam slawisci siedza, oni Ci wyjasnia :)
                • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:32
                  eee tam, co bede po sasiadach chodzil, jak was mam tutaj :) mial byc offtopic
                  filologiczny, to offtopikuje :) wszak nie o dokladnosc sie tu rozchodzi, a zeby
                  pogadac, o :) no dobrze, czas spac, przynajmniej tutaj :)
          • iwoniaw Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:15
            > no wlasnie, ale JAK to bylo? :) czy doszlismy do ognia od razu od agni, czy
            > przez ignum, i skad im sie wzielo to f?

            Języki italo-celtyckie oddzieliły się ze wspólnoty PIE dużo wcześniej niż
            indo-irańskie i bałto-słowiańskie, które mają zatem dużo dłuższą wspólną
            historię, ale generalnie rdzeń w ogniu/agni/ignum jest jeszcze starszy i
            wspólny. Nie tyle wzięliśmy zatem z łaciny, ale i łacina i słowiańskie i
            sanskryt z tej samej zamierzchłej bardzo formy. Fire czy Feuer i inne z serii
            natomiast mają zupełnie inny rdzeń, zresztą zbieżny z greckim "pyr", a ładną
            etymologię masz tutaj:
            www.etymonline.com/index.php?search=fire
            gdzie zresztą piszą wprost, iż "praindoeuropejski miał prawdopodobnie dwa
            rdzenie na określenie "ogień" - i są to właśnie te dwa wyhaczone przez Ciebie
            ;-) Jeden widzimy m.in. w grece, drugi m.in. w łacinie, zatem trzymając się
            tematyki forum (filologia klasyczna w końcu wycisnęła na bohaterach MM niemałe
            piętno) - lepiej bć w temacie nie może :-D
            • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:21
              wszystko to bardzo ciekawe, Zegota Borejko bylby z nas dumny (i blady z
              przerazenia, bo co innego wykuc cytata na blache, a co innego takie madre rzeczy
              wiedziec :) dziekuje za, nomen omen, oswiecenie tym ogniem, bo mie to
              intrygowalo z dawien dawna (odkad dowiedzialem sie, ze Agni to taka rakieta
              indyjska, i ze to oznacza ogien).
              • iwoniaw Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:23
                > intrygowalo z dawien dawna (odkad dowiedzialem sie, ze Agni to taka rakieta
                > indyjska, i ze to oznacza ogien).

                O, tak mi przyszło do głowy, iż idąc tym śladem Żegota ;-) Borejko mógłby nadać
                córce imię Agnieszka (po sobie samym, skoro syna nie miał...) - i starożytniej
                to i dla Mili stres mniejszy niż użeranie się z jakąś Wergilią...
                • iwoniaw A tak a propos Mickiewicza ;-) 10.06.08, 23:27
                  toż właśnie w "Dziadach" Ignacy Domeyko występuje jako Żegota - no nie mówcie,
                  że ten wątek to kompletny off topic względem "Jeżycjady" :-DDD
                • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:28
                  e tam, to juz zbyt popularne chyba bylo :) zrodloslow sluszny i naukowy, ale
                  Agnieszka Borejko (a wiecie, ze to dobrze brzmi? naprawde!) to troche zbyt malo
                  oryginalnie jak na starego Zegote :)
                  postuluje, aby wprowadzic bohaterke Borejko imieniem Agnieszka, moze byc
                  odnaleziona po latach kuzynka, whatever. to dobrze brzmi.
                  • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:32
                    Ja to bym chciala, zeby sie jakis Mrzyglod pojawil:)
                    • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 11.06.08, 19:40
                      to taki, co mrze z glodu? o, to tam niejeden powinien byc w starszych tomach :)
              • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 10.06.08, 23:25
                Ja Ci szczerze polecam o praindoeuropejskim poczytac, toz to fascynujace :) Duzo
                mowi o naszej kulturze i postrzeganiu swiata i czemu nasze jezyki sa jakie sa.
                Ojciec mi o PIE mowil, jak mialam 5 lat i mi zostalo :)
                A wiedzial tylko tyle, ze pierwistek 'isl' oznaczal wode i to co z nia
                zwiazanie. Suponowal nawet, ze Wisla jest z tym zwiazana. Musze to zweryfikowac.
                • lezbobimbo Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 15:38
                  Owszem, tez czytalam, ze "isl" lub "isa" w PIE znaczy rzeka lub
                  woda. Dlatego sa rzeki Isse, Nysa, Wisla i inne.
                  Slowa issa uzywali protogermanscy Wenedowie na przyklad, miedzy
                  innymi mieszkali na terenach dzisiejszej Polski i razem z Celtami
                  ponazywali wiekszosc naszych rzek (Wisla-Vistula, Wierzyca-Verissa)

                  Jeszcze jest starogermanskie slowo iss-lód, z którego dzisiaj niem.
                  Eis i nordyckie is oraz angielskie ice.
                  Wiec ciekawi mnie strasznie czy slowa Islandia oraz island, isle w
                  angielskim znaczy kraj lodu czy kraj lezacy na wodzie (isl)? Wie
                  ktos? Klymenystro? :)

                  A nasza woda to chyba jakis nowszy odlam PIE - pokrewny ang. water,
                  niem. Wasser etc. I jeszcze dochodzi romanska aqua, agua, eau!
                  To w sumie conajmniej 3 rózne slowa na wode - isl, wodr, aqua.
                  I jeszcze po turecku: su! (moze od isu, isa?)
                  (a po baskijsku su to ogien, pewnie pokrewny z sun i suonce ;)

                  Jejku jakie to wszystko potwornie fascynujace. Chyba powinnam byla
                  zostac filologiem i dnie spedzac na dlubaniu w slówkach :)
                  • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 21:06
                    Mnie tez ta Islandia intryguje :)
                    Co do "su", to dzis doczytalam, ze oznacza od niepamietnych czasow swinie :)
                    Nasza swinia wlasnie od "su" pochodzi. A angielskie i francuskie i inne "porki"
                    to tak naprawde prosie- prosie i porc to ten sam wyraz :)
                    Celtowie nazwali tez Krakow i Kopiec Krakusa nam wybudowali. Legnica to tez
                    celtycka nazwa. I jeszcze mam hipoteze, ze podkrakowska Alwernia tez- strasznie
                    dziwna nazwa, prawda? We Francji jest region "Auvergne", no i bylo celtyckie
                    plemie zwane ALwernami. W Polsce bede musiala dopasc jakies dzielo o toponimii,
                    bo to fascynujace.
                    A, poza grzebaniem w slowkach, bardzo fajnie jest grzebac w skladnii i morfologii :)
                    • iwoniaw Świnie i toponimia :-D 13.06.08, 23:19
                      Oglądając kiedyś mapę Niemiec południowych zauważyłam nazwę miasta
                      "Schweinfurt", a kawałek dalej "Wurstburg". Czątka "furt" oznacza "przejście"
                      (stąd też się wywodzi nasza furt(k)a), znaczy trafiłam przypadkiem na trasę,
                      którą najpierw przepędzano świnie (import jakiś czy co?), a kolejne miasto
                      najwyraźniej słynęło z wędlin z nich wyrabianych...
                      PS.
                      Jak dopadniesz dzieło o toponimii, to zapodaj jego tytuł, bo też chcę coś
                      porządnego na ten temat poczytać.
      • kebbe Re: Filologicznie ;-) 12.06.08, 21:37
        A nasze niebiosa to niemal kalka z języka hetyckiego : "nebese" :). A nie żadne
        Himmel, czy heaven. I to też staroindoeuropejski język jest :)
        • lezbobimbo Re: Filologicznie niebiansko ;-) 13.06.08, 16:44
          kebbe napisała:
          > A nasze niebiosa to niemal kalka z języka hetyckiego : "nebese"
          :). >A nie żadne Himmel, czy heaven. I to też staroindoeuropejski
          język >jest :)

          Anglosaskie heaven to ze starszego slowa heben z jeszcze starszego
          slowa heofon.
          Heben i heofon na oko podobne do nebe - nebese :)
          Heaven i Himmel-himml oba znacza cos w stylu pokrywa, pokrywac,
          zakrywac.

          Hetyckie neepese znaczy niebo i wywodzone jest z domyslnego PIE
          *nébh'os, czyli chmura.
          I stad jest tez lacinska nebula (chmura), greckie nephos (chmura),
          litewskie debesis (niebo) celtyckie nef/nem, starogermanskie Nebel
          (chmura, mgla) i..
          staronordycki nilfhel (mgla)- stad Nilfheim, czyli zimna kraina
          _mgiel_ z
          mitologii :)
          No i znowu widze tu podobienstwo staroangielskiego heofon do
          greckiego nephos.. cos ten heaven chyba nie taki daleki od nebese ;)

          Nordyckie slowo oznaczajace chmure to dzisiejsze angielskie sky :)
          synonim nieba. Sky, skyo, sceo tez znaczy pokrywa, zakrywanie.
          • kebbe Re: Filologicznie niebiansko ;-) 23.06.08, 00:26
            Ożesz... jestem pod wrażeniem, lezbobimbo! Zdejmuję przed Tobą czapkę i perukę
            (bo akurat mam na łbie) Ale i tak NASZE niebiosa wydają mi się obecnie
            najbardziej nebesowe (nepesowe) :) Pozdrowienia!
    • anutek115 Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 08:59
      Tak sobie wszystkie qwasze wpisy poczytałam po powrocie z
      cotygodniowego wygnania i teraz sobie spokojniusio popadne w
      gigantyczne kompleksy jako ten niedouczony ćwok.
      Zaczynam przemysliwać, czy nie zacząć się zwracać per "Pani/Pan" do
      Tak Niebywale Wykształconych i Mądrych Osób.
      • lezbobimbo Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 14:16
        Anutku, no cos Ty! Jakie znowu kompleksy? Kompleksy to sobie moze miec
        witamina B, a nie Ty! Umysl Twój sprawny i wesoly, a filologia to sama
        przyjemnosc. Duzo jedzie na domyslnosci, wiec nawet takie wesole
        amatory jak ja moga sie nia zajmowac :) Zapraszam Cie i zachecam do
        wspólnej zabawy w szperaniu w starozytnych tekstach - oraz na
        podziwianie niesamowitych wedrówek slów i dzwieków ponad wszelkimi
        granicami.
        Nie bedzie Ignac zegotal nam w twarz! ;)
        • anutek115 Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 18:21
          Widzę, że teraz po Ginestrze moja kolej się rumienić... i wierz mi,
          że to robię, Lezbobimbo droga :-). Jednakże trudno się poczuć
          sprawną intelektualnie, skoro w tak mądrej dyskusji nie jestem nawet
          w stanie zadać błyskotliwego pytania, o udzieleniu błyskotliwej
          odpowiedzi nie wspomninając. Tym niemniej z przyjemnością poczytuję,
          co mądrzejsi ode mnie maja do powiedzenia :-))).
          • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 20:02
            eee tam... ja sie nie przejmuje i zadaje pytania, wychodzac z zalozenia, ze
            ponoc glupich pytan nie ma ;)
      • klymenystra Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 21:08
        A czemu niedouczony? Malo kogo interesuja takie rzeczy, zeby o nich np czytac:)
        Podejrzewam, ze gdyby pojawil sie watek matematyczny czy fizyczny czy jakis, to
        duza czesc z nas poczulaby sie... nieswojo :)
        • meduza7 Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 23:15
          O mój gadzie.
          Padłam na podłogę i pełzam z podziwu. Jako ten gad.
          • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 13.06.08, 23:36
            o masz... a myslalem, ze "o moj gadzie" to tylko z kolega wykoncypowalismy
            kiedys :D a tu prosze.
            jak to sie nazywa takie cos? znaczy, ze niezaleznie od siebie gdzies sie pojawia
            podobne rozwiazania? ko.. ko-co? z pewnoscia ko-, bo wspolnie (choc nie w
            porozumieniu :) kiedys na ten przyklad w "Wiedzy i Zyciu" pisali o bumerangach,
            znalezionych na terenach Polski, nawet byl taki fajny rysunek pana Lutczyna,
            aborygen i krakus po przeciwnych stronach globu z bumerangami :)
            no wiec jak to sie nazywa, ze niezaleznie od siebie "o moj gadzie"? :)
            • mmoni Re: Filologicznie ;-) 14.06.08, 00:40
              Synchroniczność, Carl Gustaw Jung o tym pisał.
              • tennesee Re: Filologicznie ;-) 14.06.08, 10:19
                mmoni napisała:

                > Synchroniczność, Carl Gustaw Jung o tym pisał.

                moja polonistka z LO powiedziałaby "bracia Carl i Gustaw Jung" :)
              • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 16.06.08, 19:53
                jesli synchronicznosc to to: pl.wikipedia.org/wiki/Synchroniczno%C5%9B%C4%87
                w takim razie chodzilo mi o cos zupelnie inego :) wlasnie o think alike, ale nie
                tylko. w naturze zdarza sie, ze dwa rozne i niespokrewnione ze soba gatunki
                (zyjace na dwu roznych koncach swiata) w procesie ewoulcji wyksztalca podobne
                cechy, sluzace przystosowaniu do otoczenia. natomiast rozne, odlegle kultury
                moga niezaleznie od siebie wynalezc np. kolo czy wspomniany bumerang, nie
                dlatego, ze juz o nim slyszaly/widzialy, tylko po prostu wpadly niezaleznie od
                siebie na ten sam pomysl. i to z pewnoscia ma jakas nazwe, ale nie
                synchronicznosc :)
            • mmoni Re: Filologicznie ;-) 14.06.08, 00:41
              Ach, i jeszcze angielskie powiedzonko to pięknie wyjaśnia "Great minds think
              alike" ;-)
    • melmire Re: Filologicznie ;-) 16.06.08, 22:17
      O, to ja mam pytanie ktore mnie gnebi od lat - czemu po polsku Wlochy to wlasnie
      Wlochy, a nie Italia?
      • ready4freddy Re: Filologicznie ;-) 16.06.08, 22:44
        a to juz bylo, w focusie tutejszym pisali o wlochatych artystach renesansowych,
        ale lezbobimbo skorygowala ow mit i wywodzi sprawe od Wolochow :) fakt faktem,
        ze dziwnie sie po naszemu nazywaja :)
    • ready4freddy Lezbobimbo, please help me (Rhonda) :) 21.06.08, 19:22
      a czemu... piwo sie tak dziwnie nazywa po dunsku? pytam, bo mi sie skojarzylo.
      wlasnie popijalem piwo estonskie, podziwiajac napisy na dziwnej butelce
      (ostroslup na podstawie osmiokata foremnego), i po ichniemu piwo nazywa sie olu,
      o z umlaut. wydawa mie sie, ze po dunsku jest ol z o przekreslonym, czy tak? no
      to czemu po ichniemu piwo sie nazywa tak, ze kojarzy sie z olejem, he? :) jak
      jest olej po dunsku? :D

      ... i z czego oni robia tego carlsberga, he? nie z castrola czasem? :)
      • iwoniaw Link do słownika z olejem ;-) 21.06.08, 21:56
        Co prawda nie do mnie prośba, alem ostrzegała, że mam czasem fazę dydaktyczną,
        więc musiałeś się z poniższym wywodem liczyć:

        Olej po duńsku jest "olie", jak rzecze ten słownik, w którym sprawdziłam i piwo
        w językach ugrofińskich (znaczy po węgiersku, estońsku i fińsku).


        Z języków germańskich skandynawskie mają rzeczywiście nietypowe nazwy dla piwa,
        ewidentnie podobne do tych ugrofińskich - maoja robocza hipoteza jest taka, że
        to pożyczka od tychże sąsiadów, z rdzeniem indoeuropejskim nie mająca nic
        wspólnego. Tym bardziej, że w pozostałych (tzn. nieskandynawskich) językach
        germańskich piwo ma uczciwy rdzeń PIE taki sam jak łacińskie "bibere" - pić i
        oznacza wprost "substancję do picia" - czyli "piwo" po ludzku mówiąc ;-)

        A obiecany link do słownika, gdzie sobie posprawdzać różne rzeczy można to ten:
        www.freedict.com/onldict/dan.html
        • ready4freddy Re: Link do słownika z olejem ;-) 21.06.08, 22:34
          dziekuje :)
          swoja droga ciekawe, ze tacy np. Hiszpanie sie wyrodzili zupelnie i mowia
          "cerveza". zanim ktos powie, ze co tam Hiszpanie wiedza o piwie, od razu dwa
          slowa: San Miguel :)
          • anutek115 Re: Link do słownika z olejem ;-) 22.06.08, 11:10
            Jest angielskie piwo robione ze słodu, nazywa się "ale", mnie się tam kojarzy z
            nazwami duńską i estońską, może jakas tajemnica jest w składzie napoju? Może to
            robione ze zbóż nazywa się inaczej?
            • ready4freddy Re: Link do słownika z olejem ;-) 22.06.08, 13:45
              chyba nie w tym rzecz, tzn. moze i gdzies tam jest wspolen pochodzenie, ale piwo
              po dunsku to najwyrazniej "o/l" (nie wiem jak to zapisac) rowniez w postaci
              tuborga czy carlsberga, a one sa "normalne". to estonskie chyba tez bylo,
              zreszta mialo napisy w kliku jezykach, m.in. po rosyjsku i.. pivo bylo napisane,
              polski to nie jest, ale moglby byc serbski, albo i czeski. natomiast teraz sie
              przelaczalem na wiki miedzy jesykami i po litewsku jest alus, tez podobnie do
              dunskiego, finsiego czy estonskiego.
              a ale i lager to podzial wg sposobu fermentacji, natomiast slod (jeczmienny czy
              inny) zawieraja praktycznie wszystkie piwa, nie tylko ale. wg wiki ale definiuje
              sie w oparciu o rodzaj uzytych drozdzy i temperature :)
      • lezbobimbo Re: Lezbobimbo, please help me with another keg 22.06.08, 20:53
        Juz spiesze wyjasnic piwowarskie watpliwosci! :)
        Tak, dunskie øl pisze sie z tym ich typowym przekreslonym o, podobne
        do technicznego znaku srednicy. Wymawia sie mnw. ól, tylko to ó jest
        scisniete niemal do y.

        Anutek ma bardzo dobre skojarzenia. Nordyckie oel (ØL) baltyckie
        alus przeszlo od Wikingów do staroangielskiego okreslenia ealu -
        stad dzisiejsze "ale", znane nam dzisiaj jako pewien podgatunek
        piwa. Oel warzyli i cenili tez nordyccy bogowie.
        Oel/alut wywodzi sie ponoc z PIE *alut, co oznacza magie, czary,
        obsesje, odurzenie, zatrucie ;)
        Skandynawsko-baltyckie oel/alus przypomina mi tez staronordyckie
        slowo ajle czyli silny wywar, miksture, napar - dzisiaj uzywane
        tylko jako okreslenie plynnego nawozu naturalnego (cium, cium,
        kiszonka;)

        Zas nordyckie olie pochodzi od lacinskiego oleum z greckiego
        okreslenia na oliwe czyli cieczy wyciekajacej z oliwek.
        Chociaz niemieckie slowo na olej/oliwe to Öl (o z umlautem), co
        przypomina do zludzenia nordyckie oel, to w jezyku niemieckim piwo
        sie odróznia, gdyz napój ten nazywa sie Bier. Tak jak w
        nowoangielskim beer, francuskim biere itd - pochodzi to od
        lacinskiego bibere - czasownik "pic".

        Po angielsku najpierw uzywano staro-nordyckiego okreslenia ealu/ale
        na wszystkie piwa i fermenty chlebowe bez chmielu, a potem zaczeto
        uzywac okreslenia beer na piwo z dodatkiem chmielu.

        Polskie slowo piwo jest tez pokrewne bibo (pije po lacinie). W
        slowianskich narzeczach piwo oznaczalo najpierw kazdy napój rózniacy
        sie od wody, a potem oznaczalo nasz znany ferment slodowy. Jako
        ciekawostke dodam, ze w sredniowiecznej Polsce piwo razem z kwasem
        chlebowym bylo napojem codziennym, podawanym tez dzieciom i
        stanowiacym podstawe wielu pozywnych polewek (archaicznych zupek).
        Piwo postrzegano jako bezpieczniejsze od wody (bo piwo bylo warzone,
        czyli nie zawieralo drobnoustrojów).
        Po lacinie zas piwo nazywa sie cerevisia, od bogini zbóz i urodzaju
        Ceres - stad te hiszpanskie i inne cervesy. Zreszta kultury
        sródziemnomorskie postrzegaly piwo bardziej jako wulgarne,
        sfermentowane pozywienie-w-plynie i wolaly sie raczyc sie czystszym
        napojem z wysokim wyskokiem, czyli winem.
        Jako jeszcze jedna ciekawostke dodam, ze juz w Babilonie produkowano
        conajmniej 25 rodzajów piwa, które tez mialo swoja wlasna boginie
        Ninkasi - hymn modlitewny na jej czesc byl jednoczesnie
        mnemotechnicznym przepisem na warzenie piwa, hi hi hi. Piwowarstwem
        zajmowaly sie kobiety, i to w kazdym domu, bo fermentacja skrobii z
        drozdzami byla bardzo latwa do uzyskania przy okazji pieczenia
        chleba.
        Potem w chrzescijanskiej Europie piwowarstwem zaczeli sie tez
        zajmowac mnisi klasztorni - to oni zaczeli do niego dawac chmiel
        jako przyprawe, przy okazji zatrzymujaca fermentacje. Przedtem
        kobiety dodawaly w tym celu do piwa inne ziola i przyprawy.

        No, to chlup i skåååål (wym. skol) czyli dunskie na zdrowie -
        oznacza to
        miske/czasze, ponoc od czaszek wrogów, uzywanych dawniej jako
        kielichy.. (nasza czasza chyba tez ma taki sam zródloslów)
        • meduza7 Re: Lezbobimbo, please help me with another keg 22.06.08, 23:16
          Jejejej.
          Obrazek z dedykacją dla rozważających pożytki z piwa.
          www15.patrz.pl/uplx/img/247257.jpg
          • ready4freddy Re: Lezbobimbo, please help me with another keg 22.06.08, 23:32
            jak latwo policzyc, czlowiek pracy potrzebuje dwunastu litrow piwa dziennie :D
        • ready4freddy Re: Lezbobimbo, please help me with another keg 22.06.08, 23:32
          pieknie dziekuje :)
    • idomeneo Re: Filologicznie ;-) 26.06.08, 03:50
      a czy jest może na forum arabista? mam pytanie, dotyczące pisowni imion i
      nazwisk, które dla fachowca jest pewnie bardzo proste, ale z którym trudno mi
      się uporać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka