gothica666
13.10.08, 08:50
Odświeżam sobie Jeżycjadę na wyrywki, przeglądam gazetowe forum i
taki temat mi się urodził: prezenty horrorki, prezenty na widok
których nasze oblicze stanowi dysonans - usta wygięte w uśmiech a w
oczkach przerażenie...Wiem , oczywiście, prezent jest wyrazem uczuć,
pamięci, dobrego serca dającego (choć czasem niekoniecznie - czasem
to po prostu li i jedynie dopasowanie do konwenansu)
Dostałam w życiu dużo różnych prezentów - znakomita większość z nich
wywołała u mnie eksplozję zachwytu i wylewną wdzięczność.Przypominam
sobie zachwyty nad rękodziełami najmłodszych dziateczek w rodzinie
Borejków (Noelka) Zaznaczam, prezent drogi byc nie musi, nie o to
chodzi... W ramach prezentu horrorku wspominam porcelanowego
(chyba...) wyżła wysokości około 45 cm, z wyrazem pyska takim jakby
mu ktoś przed chwilą świsnął kaszankę z miski. Trochę przypominał
miniaturę psa Joey'a i Chandlera z "Przyjaciół". Piękny był....Mimo
wysiłku nie dałam rady zaprzyjaźnić się z prezentem (miałam wyrzyty
sumienia oj miałam)....
2,5 miesiaca do Bożego Narodzenia... Szanowne Forumowiczki - jakie
macie doświadczenia z prezentami?
Na koniec pozwolę wkleić sobie link:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=83874878
W linku w poście startowym filmik - jeśli będziecie odważne i
zdecydujecie się na obejrzenie "etiudy" - uważajcie na głośność!!!
Faktycznie, podarowanie takiego prezentu dziecku nielubianych
znajomych....