Dodaj do ulubionych

frycopyzowe studia

14.10.08, 21:54
znaczy niech mnie ktoś oświeci, bo od wczorajszego wątku o pyzie mnie męczy:)
a powieści po-pulpowe wprawdzie w ręku miałam, ale jakoś dziwnie niewiele
pamiętam. no ale do rzeczy - dlaczego właściwie pyza bierze dziekankę, a
frycek wyjeżdża na stypendium, o ile dobrze rozumiem, pomagisterskie? przecież
oni w jednej klasie byli i na studia też razem poszli? tzn. wiem, że ktoś
pisał, że ona coś oblała, no ale jeśli on jechał na stypendium jako magister
(a tak chyba wynika z ostatnich danych - że on już ma ukończone studia?), to
jaki ona egzamin na tym samym piątym (?) roku mogła oblać? no i dlaczego
rezygnuje ze studiów, skoro właściwie ma je ukończone?

no niech mnie ktoś wyjaśni, bo ciemność widzę:)
Obserwuj wątek
    • anutek115 Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 21:56
      jottka napisała:
      no i dlaczego
      > rezygnuje ze studiów, skoro właściwie ma je ukończone?
      >
      > no niech mnie ktoś wyjaśni, bo ciemność widzę:)

      Jak to dlaczego? Bo jej kompletnie obrzydły ;-))).
      • jottka Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 21:57
        no na miesiąc przed magisterką to faktycznie wiele może obrzydnąć, ale jednak to
        rzadkość rzucać wtedy indeksem o ziemię:)
        • verdana Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:00
          Moze on skonczył wczesniej? Bywa, kolega mojej corki zrobił dwa lata
          w rok.
          A może pojechał po licencjacie? To jeszcze o rok mniej.
          • jottka Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:04
            no właśnie to by chyba było jedynie możliwe, że geniusz zrobił studia w trzy
            lata na przykład:) sam licencjat chyba nie, bo zdaje sie potem, jak wrócił,
            wszyscy zakładają, że będzie na uczelni pracować (?), a nie dorabiać sie magistra.

            tyle że są jakieś bliższe dane czy nie? bo oni podobno razem mieli studiować? a
            tu jakieś rozziewy dziwne, no i to rzucanie studiów tuż przed dyplomem, hm.
            • croyance Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:09
              Ale jesli oni od poczatku studiowali innym trybem, to po diabla
              lazla za nim w ogole na te uczelnie? Chyba chodzilo o to, zeby byc
              razem etc.?
          • laura-gomez Re: frycopyzowe studia 16.10.08, 19:27
            verdana napisała:

            > Moze on skonczył wczesniej?

            Zgadza się. W "Żabie" jest napisane, ze Frycek zrobił dwa lata w
            rok.
        • ginny22 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 00:12
          Ha! Mnie rzucanie indeksem o ziemię chodziło po łbie całkiem
          intensywnie jakieś dwa miesiące przed ukończeniem studiów. Ale się
          jednakowoż powstrzymałam.
    • dakota77 Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:06
      Ja tez nie rozumiem, czemu Pyza dopiero na piatym roku zorientowala sie, ze te
      studia sa nie dla niej, i dlaczego tuz przed dyplomem postanowila je rzucic,
      zamiast zrobic juz dyplom i potem poszukac czegos lepszego dla niej. No ale
      ciezko od niej oczekiwac rozsadku;-)
      • croyance Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:11
        Rozsadek jak rozsadek, ale Pyzie brakuje - jak mawia moj szanowny
        malzonek - hucpy.
        • ding_yun Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:20
          Mnie się coś niejasno kojarzy, ze Frycek rzeczywiście zrobił dwa
          lata studiów w jeden rok. To by wyjaśniało, skąd te różnice.
          • sowca Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:37
            Na pewno zrobił dwa lata w jeden rok, wspomina o tym w rozmowie z
            seniorami Borejkami. Ale prawdę mówiąc, nadal mi się coś nie zgadza,
            Pyza ma 22 lata, to może już być na 5 roku? no i nie wierzę, żeby
            wytrzymała te 5 lat, żeby się utrzymała :P
            • dakota77 Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 22:45
              No ja właśnie też nie. Skoro zawsze była słaba z przedmiotów ścisłych, jak to
              się stało, że nie odpadła na pierwszym roku? A to są przecież naprawdę trudne
              studia. Jakoś mi to nie pasuje.
              Poza tym na 5 roku jest się w wieku lat 24 bodajże.
              • paszczakowna1 Re: frycopyzowe studia 14.10.08, 23:59
                > No ja właśnie też nie. Skoro zawsze była słaba z przedmiotów ścisłych, jak to
                > się stało, że nie odpadła na pierwszym roku? A to są przecież naprawdę trudne
                > studia. Jakoś mi to nie pasuje.

                Mozliwe. Przy obecnym systemie finansowania uczelni (w zaleznosci od liczby
                studentow) malo popularne wydzialy nie moga sobie pozwolic na pochopne
                wyrzucanie studentow. A Pyza calkiem glupia nie byla, i byc moze byla pracowita.
                Z poprawkami, warunkami itp. przeczolgalaby sie bez wiekszych problemow.
                • dakota77 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 00:07
                  Ale na pierwszym roku nie ma poprawek. I moim zdaniem tu jej edukacja by się
                  zakończyła. Chyba że faktycznie wszyscy przeciągaliby ją za uszy. Tylko że na
                  naprawdę mam wrażenie, że ona nie wie, co to parsek chociażby;-)
                  • ginny22 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 00:16
                    Jak nie ma poprawek, jak są? ;) Może nie wszędzie, ale da się mieć
                    poprawki i na pierwszym roku.
                    Pyzy na piątym roku astronomii nie widzę absolutnie, chociaż... Znam
                    przypadek, kiedy dziewczę (o mniejszym niż Pyzunia zapleczu
                    intelektualnym) poszło na studia politechniczne z miłości do faceta
                    i, co więcej, owe studia skończyło. Dziewczę z programu nauczania
                    rozumiało umiarkowanie dużo, przeczołgiwało się dzięki poprawkom,
                    ale inżynierem zostało. Jak ktoś chce, to może :)
                    • ginestra Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 10:06
                      Wpisuję się tutaj (pod Ginny :) ), bo potem wątek podryfował w stronę ciekawych
                      refleksji, a chciałam po prostu dodać coś w temacie Pyzy.

                      Otóż, chciałam Was spytać, czy jest wyraźnie napisane, że ona jest na piątym roku?

                      Mnie to się tak kojarzy, że w wieku lat 22 to się jest na trzecim roku (znam
                      taką studentkę, która właśnie mając 22 lata obroniła pracę licencjacką, a poszła
                      na studia w prawidłowym wieku, zaraz po maturze; teraz zaczęła w październiku
                      czwarty rok i niedługo skończy 23 lata). Ja myślę tak: maturę kończy się mając
                      lat 19 (lub ta osoba, która w maju ma 18, skończy 19 w tym samym roku od tegoż
                      "maturalnego" maja do grudnia). Na pierwszym roku ma rocznikowo 20 lat, na
                      drugim 21, a na trzecim 22. Czy tak?

                      Czytając książkę miałam taki obraz, że Fryderyk, również 22-letni, dostał
                      stypendium w trakcie studiów. Na moich studiach (w zamierzchłych czasach
                      wprawdzie) było to normalne, że ktoś dostawał stypendium w trakcie studiów i
                      wyjeżdżał, a potem wracał i naukę kontynuował, a co powiedzieć teraz - gdy jest
                      tyle możliwości wymian i programów i nagród i stypendiów! Na pewno jest spora
                      elastyczność w podejściu do wybitnych studentów, a Frycek (z tego, co można
                      wywnioskować z książki) był wybitnym studentem, zrobił dwa lata w rok, być może
                      miał też indywidualny tok studiów, a także mógł już uczestniczyć w jakimś
                      poważnym programie badawczym (czasem się słyszy, że studenci i naukowcy z
                      jakiegoś uniwersytetu przyczynili się do rozwoju nauki - a więc Frycek mógł być
                      takim właśnie genialnym studentem pracującym naukowo i dostać stypendium).
                      Rozumiem to, że była to dla niego ogromna i niepowtarzalna szansa rozwoju.
                      Stypendium nie byle jakie, bo w samym sercu badań kosmicznych w Houston. Według
                      mnie pani MM chciała pokazać, że to nie było takie zwykłe stypendium - jakiś
                      Socrates czy Erasmus - tylko coś absolutnie wyjątkowego.
                      Stąd jego dylemat. Ja to tak rozumiem, że to było w trakcie studiów, a nie po
                      obronie pracy magisterskiej. No chyba, że jest to napisane wprost, że się obronił.

                      Tym samym Frycek, po powrocie ze stypendium albo będzie kontynuował studia w
                      toku indywidualnym, równolegle z pracą zarobkową, albo je zawiesi. A może to
                      pogodzi, bo praca będzie w jakimś ośrodku badań jądrowych czy czymś i tam będzie
                      zarabiał, a jednocześnie z wyników swoich badań będzie czerpał materiał do
                      pisania pracy magisterskiej.

                      Reasumując, wydaje mi się, że 22-letnie osoby nie są na piątym roku studiów w
                      takim zwykłym trybie nauczania w Polsce. Ale pozostawiam margines też na to, że
                      w jakiś sposób ta para mogła być wyjątkiem - jednakże byłoby na to na pewno
                      poparcie w tekście.
                      Pozdrawiam

                      • dakota77 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 10:28
                        Hmm, Pyza chyba faktycznie nie jest na piatym roku. Teraz meczy mnie inne
                        pytanie, a na nie nie znalazlam odpowiedzi w "Zabie". Frycek na ten dyplom czy
                        nie? Pamieta ktos, czy to stypendium bylo w trakcie studiow czy takie
                        postgrauate? Bo jak tylko Fryc wraca, mowi, ze czeka na niego etat na uczelni, a
                        przeciez nie zaoferowano by etatu komus, kto nie ma magisterki i nie zabiera sie
                        za doktorat? Przeszulam jeszcze zaraz CP.
                        • dakota77 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 10:37
                          Ok, w CP jest fragment, ze Fryc zrobil dwa lata studiow w rok, zadziwil
                          profesorow jakoscia pracy magisterskiej i wygral prestizowe stypendium w USA.
                          Wiec juz wiemy, ze jest magistrem. Ale marnego pol etatu na uczelni nie chce, ech.
                    • sowca Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 21:10
                      Poprawki są i na 1 roku, nie ma warunków tylko.
                      • dakota77 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 21:46
                        Tfu, dopiero teraz zdalam sobie sprawe, ze caly czas mialam na mysli, ze
                        pierwszego roku nie da sie powtarzac;-). Jasne, ze poprawki sa. Przperaszam za
                        zamieszanie:-)
                  • paszczakowna1 Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 00:17
                    > Ale na pierwszym roku nie ma poprawek.

                    A to juz zalezy od uczelni. Na ogol - nie ma warunkow (poprawki i owszem sa),
                    przynajmniej teoretycznie. W praktyce - przeciaganie za uszy jest niestety
                    norma. (Taka fizyka na UW na przyklad nie wyrzuca w ogole, tylko wypycha na
                    'specjalnosc nauczycielska' - jak mozna domniemywac, na nieszczegolnie wysokim
                    poziomie stojaca.)
                    • ding_yun Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 02:09
                      Ech i potem mamy nauczycielskie efekty... Wzdrygam się na samą myśl
                      o poziomie fizyki we wszystkich niemal szkołach do których
                      uczęszczałam. Łącznie uczyło mnie chyba 6 nauczycieli, z czego o
                      jednym mogę powiedzieć, ze był w porządku, a i to tylko dlatego, że
                      nie miał w zwyczaju gnębić uczniów, którzy mieli fizykę zaledwie
                      przez jeden rok w liceum i potem nic wspólnego z tym przedmiotem
                      mieć nie chcieli. Co innego na przykład panie wuefistki, które
                      usilnie próbowały ze mnie robić lekkoatletkę. No ale temat jest
                      nudny i był wałkowany już 1000 razy, zatem tak tylko wylałam
                      frustracje i już go nie kontynuujmy :P
                      • the_dzidka Zupełnie OT 15.10.08, 09:07
                        Ale mi się skojarzyło :-)
                        W pierwszej klasie szkoły podstawowej, kiedy wypisywałam swój
                        dzienniczek (umiejętność czytania i pisania nabyłam dużo, dużo
                        wcześniej), z wielką dumą i pychą w miejsce "wychowania fizycznego"
                        wpisałam "fizyka" :-) Dla mnie to było to samo, a duma brała się
                        stąd, że będę uczyć się tak trudnego przedmiotu, o którym tyle
                        słyszałam :-) Złudzeń pozbawiła mnie mama.
                • sowca Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 21:07
                  O nie, tu się nie zgodzę. Z wydziałów humanistycznych rzeczywiście
                  ciężej jest wylecieć, ale wydziały i uczelnie o profilu ścisłym
                  raczej wyrzucają na zbity pysk. Tak pzynajmniej jest w Łodzi,
                  Politechnika przyjmuje bardzo wielu studentów, nie ma problemów z
                  dostaniem się na dowolny praktycznie kierunek, ale potem zaczyna się
                  ostry przesiew. Słabsze głowy, chociaz wcale niekoniecznie takie
                  znowu bardzo słabe, odpadają na ogół po pierwszym semestrze.
                  • laura-gomez Re: frycopyzowe studia 16.10.08, 19:38
                    sowca napisała:

                    > O nie, tu się nie zgodzę. Z wydziałów humanistycznych rzeczywiście
                    > ciężej jest wylecieć, ale wydziały i uczelnie o profilu ścisłym
                    > raczej wyrzucają na zbity pysk. Tak pzynajmniej jest w Łodzi,
                    > Politechnika przyjmuje bardzo wielu studentów, nie ma problemów z
                    > dostaniem się na dowolny praktycznie kierunek, ale potem zaczyna
                    się
                    > ostry przesiew. Słabsze głowy, chociaz wcale niekoniecznie takie
                    > znowu bardzo słabe, odpadają na ogół po pierwszym semestrze.

                    Na Politechnice Śląskiej też tak jest:) Wiem, bo mój luby tam
                    studiował
                    • ready4freddy Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 13:03
                      tez potwierdzam, bom skonczyl (PolSl :), kierunek "bez egzanminow". ze 180 orlow
                      na poczatku roku jeszcze przed Bozym Narodzeniem (gdzie tam, panie, do sesji :)
                      uleciala tak z polowa :) tez mi sie nie chce wierzyc w te rozano-pyzate studia
                      astrofizyczne, tam musi byc naprawde duzo matematyki, tej trudnej. skoro
                      rachunek rozniczkowy i calkowy byly bardzo trudne dla Fredriksnow
                      mat-fizycznych, to co dopiero dla Pyzatej, deklarowanej jako raczej na bakier z
                      cyferkami :)
                      • the_dzidka Re: frycopyzowe studia 20.10.08, 12:14
                        > to co dopiero dla Pyzatej, deklarowanej jako raczej na bakier z
                        > cyferkami :)

                        Zwłaszcza że prawdziwa matematyka, taka na poziomie studiów
                        wyższych, z cyferkami nie ma prawie nic wspólnego :) Tam juz raczej
                        literki i symbole w dużych ilościach. I do obliczania pól używa sie
                        całek, a nie wzorów na pole trójkąta :)
                  • minerwamcg sorry za offtop kombatancki 18.10.08, 16:53
                    sowca napisała:

                    > Z wydziałów humanistycznych rzeczywiście
                    > ciężej jest wylecieć

                    Hy,hy,hy <wisielczy śmiech>. Z prawie czterdziestu osób na
                    teatrologii (licząc z wolnymi słuchaczami) po egzaminie ze
                    staropolskiej i opisówki na koniec I roku została nas dwudziestka.
                    Ale tak było dobrych kilka lat przed studiami Frycopyzy - więc
                    pewnie i to się zmieniło.
              • klymenystra Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 14:06
                Ja mam 22 i jestem na piatym. A jak zostane pania magister (jezuuu), to bede
                miec 23:)
      • laura-gomez Re: frycopyzowe studia 16.10.08, 19:32
        dakota77 napisała:

        > Ja tez nie rozumiem, czemu Pyza dopiero na piatym roku
        zorientowala sie, ze te
        > studia sa nie dla niej,

        Na czwartym, nie na piątym roku, ale to i tak nie jest odpowiedni
        moment na rzucanie studiów. Róża powinna je skończyć i zapisać się
        na jakieś magisterskie uzupełniajace lub podyplomowe, skoro nie chce
        pracować jako atrofizyczka.
    • sir.vimes A czy on jako geniusz 15.10.08, 10:12
      nie przeskoczył może roku czy dwóch?

      A Pyzunia mogła więcej pooblewać niż napisano - może powtarzała jakiś roczek dwa
      razy? Logiczne by to nawet było bo kompletnie nie rozumiem co ona wyrabia na
      takim kierunku zamiast iść na pedagogikę np (i tutaj moim zdaniem by się
      odnalazła).

      W ogóle pedagogika byłaby niezłym dla Pyzy tropem, mogła by w rozciągliwym
      mieszkaniu Borejków (lub piwnicach czy innych nieznanych nam jeszcze dodatkowych
      pomieszczeniach) założyć "klub malucha:" i radować się pełnymi dzieciarni
      ramionami a mała Mila nie musiałaby rozstawać się z pracującą mamą. Pożyczka od
      Idy pozwoliłaby wystartować przedsięwzięciu.

      I wszystko by grało.



    • ciotka_paszczaka Re: frycopyzowe studia -Eh... 15.10.08, 10:36
      Przeciez MM wielokrotnie sie przyznawala, ze nauki scisle (czyli .... powiedzmy arytmetyka w zakresie dodawania do 30 !) nie sa jej mocna strona. Stad: 18-19 lat matura...plus studia -to juz wymaga conajmniej mocy obliczeniowej super komputera! Zlosliwa jestem, wiem; ale przy czytaniu tej czesci o studiach Pyzy/Frycka zgrzytalo mi nie tylko to, ale wiele innych rzeczy. Wyjatkowo slaba czesc i literacko i co tu duzo mowic rzeczowo.
      • jottka no to tak 15.10.08, 12:13
        na odpowiedzialność dakoty:)

        fryc jest magistrem, a pięcioletnie studia zrobił w ciągu czterech lat (skoro
        tylko 2 lata w jeden rok, a reszta normalnie). to w takim razie pyza, o której
        nie wiemy, by oblewała cokolwiek wcześniej, powinna być na piątym roku z
        niezaliczonym jednym egzaminem z roku czwartego. czyli również powinna mieć
        jakoś napoczętą pracę magisterską, bo seminaria, o ile mi wiadomo, na astronomii
        też sie zaczynają na 4.roku.


        to jednakowoż dalej nie rozumiem, po co jej dziekanka - zajęć na 5.roku prawie
        nie ma, a pyza (z informacji wewnątrzpowieściowych, a nie ogólnej wiedzy o
        możliwym samopoczuciu kobiet w ciąży:) prezentowana jest jako nader zdrowa
        zdolna. rozumiem panikę i stres, ale wtedy to sie raczej idzie do promotora (a
        ci na astronomii nie są bodaj obciążeni taką liczbą magistrantów jak na prawie)
        i dyskutuje sytuację, a nie bierze dziekankę, bo na to nie ma czasu. praktyka za
        to zna liczne przypadki dziewczyn, broniących pracę tuż przed rozwiązaniem, i
        nie traktuje się ich jakoś jako szczególnie heroiczne istoty.


        no więc jeśli idzie o przykład właściwego postępowania w sytuacji kryzysowej, to
        mojem zdaniem, i pyza, i jej otoczenie wykazuje cały czas przedziwną
        bezrefleksyjność, żeby tego inaczej nie nazwać. i nie bardzo w związku z tym
        rozumiem, jakie pozytywne wnioski ma wyciągnąć z tej historii młodociana
        czytelniczka (tę dziesięcioletnią to ja jednak pominę, przy wszelkich
        założeniach o szybszym rozwoju dziatek, to jednak mało którą dziewczynkę w tym
        wieku interesują problemy pogodzenia studiów i niechcianej ciąży oraz relacje z
        niechętnym mamusi sprawcą tej ciąży:)


        natomiast rozwiązałam przy okazji zagadkę fryca - otóż on wyjechał do
        wolszczana! to proste, watsonie, wyjątkowe stypendium u prawie-noblisty:) a
        potem, jak wrócił, to już ptaszki ćwierkały na drzewach, że to esbek ohydny,
        fryc się po prostu wykazał rewolucyjną czujnością, nie przyjmując oferty etatu:)
        • dakota77 Re: no to tak 15.10.08, 12:24
          Nie napisalam, ze dwa lata w jeden rok, a reszta normalnie:-).
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: no to tak 18.10.08, 21:22
          > natomiast rozwiązałam przy okazji zagadkę fryca - otóż on wyjechał do
          > wolszczana!

          No nie bardzo, bo Wolszczan pracuje na Penn State University.
      • przeciwcialo Re: frycopyzowe studia -Eh... 15.10.08, 12:22
        A może do szkoły poszli rok wczesniej? Juz mieliby rok w zapasie.
        • dakota77 Re: frycopyzowe studia -Eh... 15.10.08, 12:25
          Wszystko jest mozliwe, ale gdyby autorka przywiazywala wieksza wage do
          szczegolow, nie musielibysmy wysnuwac kolejnych teorii, majacych zapelnic
          logiczne luki. Ech.
    • limotini Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 11:58
      Ja mam urodziny w wakacje, co ułatwia liczenie. Do szkoły chodziłam jeszcze w
      trybie 8+4.
      I tak: 19 lat skończyłam w wakacje po 4-tej klasie, a 24 lata w wakacje po
      ukończeniu normalnych, pięcioletnich studów.

      Może to ułatwi obliczenia.
      • przeciwcialo Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 12:17
        W sumioe Patrycja tez poszła na lesnictwo za Florkiem.
        MOże to skaza rodzinna :)
        • ding_yun Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 14:23
          I Mila za Zbysławem... Coś w tym jest :)
          Swoją drogą nie jestem w stanie zrozumeć pomysłu pójścia z facetem
          na te same studia - nie chodzi mi o to, że to w oczywisty sposób
          idiotyczne, ale w ogóle nie ogarniam motywów. Chodzi o spędzanie
          więcej czasu razem? Skoro mieszkają w jednym mieście (i to jeszcze
          jak Pyza i Frycek niedaleko od siebie) to i tak będą spędzać razem
          relatywnie dużo czasu. Nie wiem, może ja mam jakieś skrzywione
          patrzenie przez to, że sporo moich znajomych wyjechało na studia do
          UK, jest wśród nich kilka par i ja non stop patrzę na pary rozerwane
          między Polską a Anglią albo takie dla których studiowanie w
          odległości 2h jazdy pociągiem to bycie praktycznie "w pobliżu"
          Radość z wprowadzenia połączeń autobusowych między oxfordem a
          manchesterem nie miała granic :P
          • verdana Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 21:14
            Ja rozumiem, w sytuacji gdy dziewczyna waha się miedzy politologią,
            historia i stosunkami międzynarodowymi - i idzie tak jak chłopak na
            politologię.
            Ale nie na inzynierię sanitarną czy agronomię przecież...
          • sowca Re: frycopyzowe studia 15.10.08, 21:18
            Może Pyza lękała się, że Frycuś na studiach nie przestanie udzielac
            korków ze wszystkich przedmiotów ścisłcych i nadal będzie miał dla
            niej tylko dwa popołudnia w tygodniu, w ściśle wyznaczonych
            godzinach?:p Może bała się, że kiedy oboje zaczną studia, zmienią
            środowisko itp to ich związek się rozpadnie? To jest taki krytyczny
            moment dla wielu par, wiem to z własnego, nader smutnego
            doświadczenia. A może po prostu Fryderyk jakimś cudem ją zdołał
            zainteresować tą astronomią?:P
            Ale prawdę mówiąc, ja się zgadzam z Ding_yun. Żadna siła nie
            zmusiłaby mnie do pójścia na te same studia, co mój facet tylko ze
            względu na niego...
        • anutek115 Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 09:56
          przeciwcialo napisała:

          > MOże to skaza rodzinna :)

          Pewnie, że tak. Zdaje się, że kiedys to już roztrząsaliśmy, choć pewnie w ramach
          off topiców, a nie osobnego wątku - skoro już ktoś wyżej wspomniał wzory dla
          dziatwy, to przekaz następujący bije po oczach "studia trzaba mieć, byle jakie,
          ale wypada, faceta trzeba mieć koniecznie, więc na studia idziemy go pilnować".
          Nawet Cesuia mówi w pewnym momencie "Idę na fizykę albo na astronomię", chociaż
          przyznaję, że w jej wypadku może tak się wymsknęło dziewczynie w ostrej fazie
          zakochania.
          Ale może i nie.
          Zagadka - ile jezycjadowych bohaterek mających chłopaka (to ważne, Nutria się na
          przykład nie liczy) poszło na studia zgodne z własnymi zainteresowaniami, choc
          niezgodne z zainteresowaniami lubego?
          Gaba (i proszę, jak to się skończyło ;-)). I ktos jeszcze?
          • ding_yun Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 10:43
            A jak to było z Julią? Ona poznała Tola chyba dopiero na studiach,
            prawda?
            • veranillo Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 11:02
              Tak, Julia i Tolo byli razem na roku. Ale wtedy chyba jeszcze podobne
              postępowanie się nie wykształciło :)
              Kreska i Maciek też studiowali razem architekturę, ale to mi nie zgrzytało, bo
              nie było jakichś wielkich przesłanek, że któregoś z nich te studia mogłyby nie
              interesować. Kreska miała problemy z matematyką, co prawda, ale myślę, że to
              głównie dlatego, że miała głowę zajętą czym innym - internowaniem rodziców,
              zakochaniem, problemami z Ewą i po prostu się za bardzo nie skupiała.
              • minerwamcg Re: frycopyzowe studia 18.10.08, 16:48
                Prawdę rzekłszy nawet nielubiąca jej profesor Jedwabińska przyznać
                musiała, że uczennica Krechowicz takim zupełnym beztalenciem nie
                była. Więc korki z Lelujką, korki z Maćkiem i jakoś pewnie na te
                cztery na maturze wyciągnęła, a na studiach człowiek się uczy trochę
                inaczej.
                Chciałabym za to zwrócić uwagę na coś innego. W "Opium w rosole"
                Kreska jest w pierwszej licealnej, Maciek o ile pamiętam w trzeciej.
                Więc na tę architekturę też nie poszli razem!
                Chyba, że Maciek się nie dostał od pierwszego kopa i poszedł do
                jakiejś policealnej, żeby go nie zwinęli do woja.
          • lezbobimbo Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 11:52
            anutek115 napisała:
            >Zagadka - ile jezycjadowych bohaterek mających chłopaka (to ważne,
            >Nutria się na> przykład nie liczy) poszło na studia zgodne z
            >własnymi zainteresowaniami, choc niezgodne z zainteresowaniami
            lubego?> Gaba (i proszę, jak to się skończyło ;-)). I ktos jeszcze?

            Gaba tylko dlatego, ze to filologia antyczna, po Ignacu - chociaz
            mogla tez isc na AWF z Jasiem - ale nie poszla i przez to Pyziak ja
            rzucil ;)
            Nutria z kolei na swoich studiach pierwsze, co zrobila, to zakochala
            sie (chociaz nieszczesliwie) a gdy byla z Tuniem, to studiowala
            ksiazki o zeglarstwie i chyba nawet wziela jakis kurs?
            Idusia poszla na medycyne z wlasnej chyba woli (wszak Lisieckiego
            uratowala i Krzysiowi rozpoznala dysplazje) ale chyba tez tam
            spotkala Mareczka? Za to Slawka rzucila, bo jej w studiach kluskami
            przeszkadzal! (hurrraa!)
            Aniella poszla nie wiadomo po co na grafike, ni stad ni zowad - czy
            do tej grafiki rzeczywiscie miala taki talent jak i do druku? A do
            poligraficznego liceum trafila przeciez nie dla pasji tylko dla
            Pawelka, aby móc w Poznaniu blizej niego byc! (chociaz pewnie tez
            aby uciec z domu).
            Aurelia poszla na swoja wlasna polonistyke czy pedagogike, nie do
            teatru za Koziem.
            Bebe nie miala wlasnych zainteresowan oprócz czytania, wiec mogla
            spokojnie pójsc za Dambem na historie - ale dla niej nie bylby to
            konflikt. W koncu humanistka i scislych przedmiotów nie lubi, a tak
            to moglaby czytac stare knigi caly dzien.
            Ewa J. pewnikiem studiowala matematyke, z wlasnej woli, bo do jej
            umyslu i chlodnej osobowosci by pasowalo. I jakze za to zostala
            ukarana :(
            Kreska poszla na architekture, wydaje mi sie, ze tez za Mackiem
            (mackami) - czy rekodzielna humanistka majaca klopoty z matematyka
            sama z siebie wskoczylaby tam? Bez cosinusów tam wszak ani rusz.. i
            nie wydaje mi sie, ze MM opisalaby jak to Maciek idzie za Kreska na
            studia (predzej by za Matylda poszedl, hi hi).
            Mam nadzieje, ze Cesia poszla na medycyne i jest pediatrka teraz :)
            ale na fizyke, nawet za Jurkiem, nie poszlaby raczej.
            Hej, nowa tajemnica - wlasnie sobie uswiadomilam, ze nie wiemy tez,
            na co wlasciwie poszly Elka i Arabella?
            • mankencja Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 15:28
              hmmm... Bella chyba na prawo? Tak mi sie wydaje, ale pewna nie
              jestem. W kazdym razie nie podejrzewalabym jej raczej o to, zeby
              szla na studia za Czarkiem
              • anutek115 Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 16:23
                Już raczej Czarek za nią, fakt :-). Inne rozwiazanie byłoby totalnie
                nieprawdowpodobne psychologicznie, moim zdaniem :-)))).
                • mankencja Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 16:53
                  > Już raczej Czarek za nią, fakt :-). Inne rozwiazanie byłoby
                  totalnie
                  > nieprawdowpodobne psychologicznie, moim zdaniem :-)))).

                  tak wlasnie to widze :)

                  a co do Elki, to chyba za Tomciem nie poszla, zwazywszy jej
                  zdecydowany charakter oraz dzielaca te pare roznice wieku
            • amelia007 Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 18:56
              Elka studiowala chyba na Akademii Muzycznej, na jej slubie pojawila
              sie przeciez grupa muzyków - studentów tej uczelni. Poza tym w
              Noelce jest wspomniane, ze zapisala sie na spiew solowy i to jej
              zabieralo duzo czasu. Co do Belli, to swego czasu wybierala sie na
              prawo, ale moze pod wplywem czytajacego francuskie ksiazki
              Przeszczepa wybrala sie na romanistyke. Albo na ratownictwo
              medyczne ;-).
              • paszczakowna1 Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 22:34
                > Co do Belli, to swego czasu wybierala sie na
                > prawo, ale moze pod wplywem czytajacego francuskie ksiazki
                > Przeszczepa wybrala sie na romanistyke. Albo na ratownictwo
                > medyczne ;-).

                Masz tobie. Ja tam Belle widzialam oczami duszy na jakims konkretnym kierunku
                inzynierskim, samochodach moze, ewentualnie elektronice (pozniej moze kursy
                zarzadzania).
                • kaliope3 Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 23:27
                  Ale pamiętam,że sama Bella myślała o prawie-zwłaszcza w kontekście numeru jaki
                  wykręcił Robrojkowi jego przyjaciel
                  • jottka Re: frycopyzowe studia 17.10.08, 23:58
                    jak sobie przypomnę jej talenta, to na pewno została hydraulikiem w szwecji:)
                    ale tak poza tym to, kompletnie nie pamiętawszy o ewentualnych informacjach
                    powieściowych, też mi się ona z jakąś inżynierią kojarzy, może być zresztą
                    sanitarna:)
                    • amelia007 Re: frycopyzowe studia 18.10.08, 11:01
                      Ja tez jej zupelnie nie widze jako prawnika, po prostu mi nie
                      pasuje. W dodatku miala zamilowanie do majsterkowania. A ratownictwo
                      medyczne przyszlo mi do glowy z oczywistych powodów ;-)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: frycopyzowe studia 18.10.08, 21:24
            > Zagadka - ile jezycjadowych bohaterek mających chłopaka (to ważne, Nutria się n
            > a
            > przykład nie liczy) poszło na studia zgodne z własnymi zainteresowaniami, choc
            > niezgodne z zainteresowaniami lubego?
            > Gaba (i proszę, jak to się skończyło ;-)).

            Gaba, powiedziałabym, zgodnie z zainteresowaniami tatusia. ;->>>
            Podsunęłam wam nowe pole do psychoanalizy. ;->>>
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Etam 18.10.08, 21:16
      A w ogóle, to całe te Pyzowe studia są niemożliwe. Studiowałam fizykę i wam to
      mówię. Studiowaliśmy z astronomami, bo sporą część zajęć oba kierunki mają taką
      samą. Te ich studia pewnie są jeszcze cięższe, bo trzeba co chwila jeździć kawał
      drogi do obserwatorium i tam nocami w śpiworze siedzieć :-D. Osoba taka jak Pyza
      - tzn. tak jak została opisana przez Musierowicz - wytrzymałaby na tych studiach
      góra 2 lata, a potem uciekła z krzykiem.

      Stypendium Fryderyka też jest jakieś bez sensu - w jednym tomie piszą, że Los
      Alamos, a w drugim że NASA. I jeszcze kretyński pomysł, że nocami pracował tam
      na stacji benzynowej. Może wahadłowce tankował?! Nie, drodzy państwo, będąc
      młodym naukowcem w USA zasuwa się tak, że na stację benzynową nie ma się już na
      pewno siły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka