ginestra
16.10.08, 15:04
Słuchajcie,
nie wiem co o tym sądzicie, ale zarówno ja zauważyłam ostatnio coś takiego,
jak i parę osób, które do mnie piszą z naszego forum, że ono jakby trochę,
powoli, powoli zmienia się w kierunku, który może niepokoić.
Nie chodzi mi o to, aby jakoś mocno bić na alarm albo żeby w tym wątku
roztrząsać to zagadnienie na wszystkie strony, ale chodzi mi bardziej o to,
żeby poddać tę myśl pod rozwagę. Może warto przywołać w pamięci uczucie, które
nas kiedyś do tego forum pociągnęło (gdy po prostu czytaliśmy forum, a nie
pisaliśmy i jak potem było, gdy zaczęliśmy pisać i zostaliśmy życzliwie
przyjęci) i mając w pamięci ten nastrój zestawić go z obecnym stanem rzeczy i
popatrzeć, zastanowić się, ewentualnie coś skorygować albo po prostu dołożyć
starań, żeby w tym "dawnym duchu" komunikować się z innymi. To tak jak w życiu
- człowiek cały czas się zmienia, często nie dostrzega jakichś rzeczy
dziejących się w nim czy obok niego i co jakiś czas warto jest chwilę
poświęcić na refleksję. Mówię to również dlatego, że jedna z osób, które do
mnie napisały, przestała pisać na forum z powodu poczucia się źle potraktowaną
przez rozmówców. Nadal czyta, ale już nie pisze - jak zrozumiałam, nie z
powodu obrażenia się, tylko z poczucia nie bycia tu kimś mile widzianym. A być
może takich osób jest więcej. Wydaje mi się w związku z tym, że uprawnione
jest powiedzieć, że kiedyś atmosfera była tu lepsza i mam nadzieję, że to
jeszcze się zmieni, i że jeśli coś niekorzystnego się wkradło, to chwilowo.
Swoją obecnością tu przez tyle lat i mnóstwem fajnych wpisów (które są również
teraz!) myślę, że okazujemy to, że forum jako "miejsce spotkania" jest dla nas
ważne, a więc może fajnie by było gdyby każdy mógł tu się dobrze czuć.
O tym "pierwszym" uczuciu, to od siebie powiem, że było to poczucie takiej
życzliwości, przyjazności, szacunku - no takiego bezpieczeństwa po prostu.
Wiedziało się, że cokolwiek by się nie napisało, to jeśli ktoś się nie zgadza,
to się nie zgodzi, może wyniknąć ożywiona dyskusja, ale nie będzie jakichś
złych emocji (oczywiście jakieś kłótnie bardziej emocjonalne też się zdarzały,
potem godzenie się niekiedy, ale ogólna atmosfera była przyjazna i czuło się,
że kłótnie ograniczają się do samego ich przedmiotu i nikt nie powinien się
źle czuć).
Krytykowaliśmy też bohaterów, ale tak bardziej (mam wrażenie) z przymrużeniem
oka, a dużo też w naszych opiniach o nich było zrozumienia dla nich. Teraz
wydaje mi się, że ta krytyka jest bardziej ostra i momentami niemiła. Tak samo
krytykowaliśmy panią Musierowicz - szukało się wpadek czy nie zgadzało się z
różnymi jej poglądami, ale nastrój tej krytyki był bardziej dobroduszny,
stonowany (takie mam przynajmniej wrażenie).
Były też wątki typu "Idzie jesień", takie naprawdę fajne, nastrojowe,
wspominaliśmy różne rzeczy z dzieciństwa i nawiązywaliśmy też do Jeżycjady.
Było więcej takiej lekkości, nastrojów zabawowych, zagadek. Nie chodzi mi o
liczbę tego typu konkursów czy zabaw, bo i teraz są np. anagramy, ale o taki
jakby klimat przymrużenia oka właśnie, takiego ciepłego patrzenia na świat
przedstawiony w tych książkach i spierania się o ten świat i o to jak
przystaje on do codziennego życia, jednak w taki dość umowny sposób: mieliśmy
w pamięci, że to nie jest prawdziwe życie oraz, że ten świat siłą rzeczy jest
trochę bajkowy i za to go, między innymi, lubimy - za możliwość odskoczni od
naszego życia.
Nasze refleksje o życiu też miały taką formę dzielenia się naszymi przeżyciami
jak z przyjaciółmi - oczywiście różnimy się, ale to było na plus, bo można się
było dowiedzieć co sądzą inni i jakie mają doświadczenia. Dla mnie to było i
jest ciekawe.
Wiecie zapewne o co mi chodzi, więc już nie będę dalej podawać przykładów. Nie
wiem jakie jest Wasze odczucie, ale te głosy kilku osób dały mi trochę do
myślenia, tudzież własne obserwacje, że pomału być może, tracimy ten fajny
klimat, który tu był.
Moim zdaniem jednak wszystko może jeszcze wrócić na lepsze tory, może po
prostu potrzeba chwili refleksji. W życiu też tak jest, że popada się czasem w
rutynę, wielu rzeczy nie zauważa, myśli się, że cały czas jest tak samo, a
tymczasem coś się niedostrzegalnie zmienia, a zwłaszcza jeśli się odstępuje
choćby w niewielkim stopniu od swoich standardów, to potem coś może w pewnej
perspektywie czasowej znacznie pogorszyć się. A ponieważ nikt nie jest
idealny, to warto, z życzliwością do siebie i z prawem do błędów, ale
reflektować się i poprawiać.
Nie wiem oczywiście jakie są Wasze odczucia, chodziło mi tylko o taką chwilę
refleksji, a nie robienie szumu. Mamy przecież w planie spotkanie całego forum
w Toruniu zimą. :) Fajnie byłoby spotkać się z osobami znanymi z nicków jak ze
starymi, dobrymi przyjaciółmi. Taka idea mi przyświecała w każdym razie.
Pozdrawiam!