Dodaj do ulubionych

Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka:-)

28.10.08, 10:47
Na prosbe Anutka zakladam watek o naszych ulubionych dzielach i dzielkach,
filmach niekoniecznie udanych, za to szczerze nas bawiacych:-). Ja uwielbiam
ogladac filmy tak zle, ze az smieszne. I pewnie nie jestem w tym sama...
Obserwuj wątek
    • anutek115 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:11
      Jako osoba odpowiedzialna ;-) za powołanie wątku do zycia wpisuję się pierwsza.

      Nie zacznę od razu od przebojów światowego kina, które dla mnie są kiczem, bo
      pourażam uczucia i nam wątek zweksluje znowu...

      Otóż, mój number łan i creme de la creme to jest horro pt. "Martwe zło II". Zna
      ktoś? Włączyłam to sobie kiedyś, mó mąż, wtedy nie mąż, wybierał się do domu,
      przyleciał z przedpokoju, gdzie odziewał kurtkę, przywabiony rykami smiechu,
      które z siebie wydawałam. Potem obudzilismy moją matkę (wieczór to był), smiejąc
      się w dwójkę (on w kurtce i jednym bucie, nie miał siły się rozebrać). Potem
      nagralismy dzieło i uraczylismy nim (od połowy) koleżankę z chandrą. Koleżanka
      miała chandrę typu "nie pocieszajcie mnie, chcę cierpieć!" i czuła się dodatkowo
      obrażona naszymi próbami, ale po dziesięciu minutach całe jej opanowanie poszło
      się czochrać...
      Jesli nie widzieliscie, obejrzyjcie koniecznie!!!! Najlepiej w towarzystwie!!!
      Czego tam nie ma - ręka pana opanowana przez złe duchy, usiłująca wykończyc
      swego własciciela, nawiedzona głowa łosia na scianie, tańczące duchy na
      podwórzu, głowa ducha, wgryzająca się w rękę, i pan usiłujący pozbyc się tej
      głowy na mnóstwo sposobów - wali nią o sciany, wkłada w imadło, próbuje spalic w
      kominku... Juz wszystkiego nie pamiętam, ale to jest ARCYDZIEŁO gatunku! Jest
      jeszcez "Martwe zło !" i "III", ale już nie takie fajne..., no, w trójce sa
      tańczące szkielety, ale w porównaniu z dwójka wypadają blado.
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:16
        Anutku, ja uwielbiam Martwe Zlo II, ale powiem szczerze, ze nie uwazam go do
        konca za film z tej kategorii:-). Jego czesc pierwsza owszem, byla absolutnie
        badziewna. Ale w dwojce jest masa dystanstu, to jest dzielo raczej campowe.
        Zostalo zrobione w taki sposob w sposob zamierzony:-). Bill Campbell mowiacy
        "Groovy" po zamocowaniu pily na kikucie reki wymiata po prostu:-)
        • anutek115 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:19
          No ja wiem, że on nioe został zrobiony na śmiertelnie powazny sposób :-))), ale
          tak go zaczęłam oglądać, bo nie wiedziałam, na co patrzę. Ale i o innych,
          bardziej pasujących do wątku też napiszę, nie ma obaw (albo wręcz przeciwnie,
          drżyjcie wszyscy :-)).
    • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:13
      Zeby rozruszac watek, pozwole sobie polecic wam odkryte jakis czas temu
      cudenko;-). Moj maz odkryl ten film na sklepowej polce w Niemczach i wiedzual,
      ze musi go kupic:-). Film nazywa sie "Jor-obronca wszechswiata". Jest wloski z
      niemieckim dubbingiem, co tylko poteguje efekt smiesznosci. Role tytulowego
      Jora, miesniaka w samej przepasce biodrowej gra jakis amerykanski sportowiec o
      zerowym talencie aktorskim, za to z wiecznym i dosc idiotycznym sumiechem na
      ustach. Otoz ow Jor jest wybrancem swojej wioski, obdarzonym tajemniczym
      talizmanem. Podczas czegos, co mozna uznac za poranny jogging, wpada na piekna
      panienke, lesnego dziadka w postaci jej ojca i atakujacego dinozaura. I tu sie
      trzymajcie krzesel. Dinozaura wam co prawda nie opisze, bo nie pamietam, ktory
      jest ktory, ale maz twierdzi, ze jest dziwnym zlepkiem kilku gatunkow. Ale to
      nic jeszcze. Otoz dinozaur broni swojego dinozaurzatka. I tu dygresyjka. Kiedy
      zobaczylam w Wiedzminie Yennefer piastujaca gumowe smoczatko, myslalam ze nic
      juz tego nie pobije w moich oczach. A tu siurpryza. Bowiem dinozaurzatko w Jorze
      okazalo sie byc... warchlaczkiem odzianym w gumowy kostiumik! Slowo daje, widac,
      ze to warchlak!
      Piekny Jor zdobywa serce pieknej dziewczyny i wdziecznosc jej ojca za ratunek,
      co nie przeszkadza mu poznej podrywac innej pieknosci. Calego filmu nie
      straszcze ale mamy: malpy z Planety Malp, elemnety liczne z Walki o Ogien,
      cudownie plonacy Biskupin, Jezdzcow Pustyni z Gwiezdnych Wojen, Czerwona Sonie,
      Ucieczke Logana, Battlestar Galactica. Maz twierdzi, ze glowny czarny charakter
      przypomina mu mocno czarny charakter z Flasha Gordona. Ale co najlepsze, to
      wszystko nie jest parodia, a filmem zrobionym w sposob smiertelnie powazny.
      Pokazujemy go teraz gosciom:-)
      • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:22
        dakota, ja cie nie chce denerwować, ale może obejrzyj sobie enerdowskiego
        'winnetou'?:) sam już karol may w lekturze jest wystarczająco campowy
        (przedobrzył gdzie mógł i jeszcze dołożył), no ale dobra, wyrywamy go z epoki,
        fuj. ale szlachetny apacz na ekranie to jest ponad moje siły, acz go lubie:)


        a poza tym dlaczego mamy oszczędzać przeboje??? anutku, co za ohydna
        autocenzura, wstydź sie:(
        • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:26
          Jottko, przeciez widzialam enerdowskiego Winnetou, jakzeby inaczej. Nawet nas na
          to w podstawowce do kina ciagano;-)
          • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:32
            i co? nie porusza cię jak z granitu rzeźbiona twarz pierra brice'a? już nie
            pamiętam, w którym odcinku zegarek mu wyglądał spod indiańskiego mankietu:)
            • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:35
              Sama idea niemieckiego westernu mnie bawi:-). masz racje, ze juz ksiazki byly
              maksymalnie kiczowate, ale musze przyznac, ze kilka z nich swego czasu lubilam (
              choc nie Winnetou akurat, Skarb w Srebrnym Jeziorze i Upior z Llano Estacado),
              ale film to jeszcze inna bajka. Moze jakies lekkie przymruzenie oka ze strony
              tworcom by go uratowalo, ale nie, trzeba bylo go zrobic ze smiertelna powaga,
              jakzeby inaczej:-).
              Zegarka juz nie pamietam, czas milosiernie zatarl takie szczegoly. Ale zegarek
              ponoc widac bylo tez w Krzyzakach:-). I jakas ciezarowke w tle:-)
              • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:45
                no bo kto nie lubił:) ale old shatterhanda nie lubiłam nigdy, tępy bufon, a
                potem się dowiedziałam, że to samonajwymarzeńsze wcielenie maya było:)
                • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:48
                  No tak, tak mi sie wlasnie wydawalo. Mamy wiec przyklad Marty Stu, takiego
                  meskiego odpowiednika Mary Sue famficowej;-)
        • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:24
          ach, Winnetou! I Indianie mówiący "Hände hoch!"
          • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:32
            widzę, że mnie rozumiesz:)
          • minerwamcg Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 29.10.08, 11:14
            I Winnetou wypuszczający więźniów z jaskini z gromkim "Raus!" :)
          • berek_76 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 09:49
            Oraz wołający do uciekających: "Halt!"
            Musze przyznać, że ja po "Halt!" odpadłam od oglądania :)

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

            You've got to kick a little
    • klymenystra Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:22
      Ja nie wiem, czy to w tej kategorii, ale uwielbiam film "Kung Poe" - parodia
      azjatyckiego kina walki z wykorzystaniem fragmentow oryginalnych filmow (tylko
      glosy podlozone). Jest tam Jednocycowa Lala, Jezyczek, Krowa, ktora walczy nie
      gorzej od Neo, jest Rada Zla, ktora pochodzi z Francji i sto tysiecy absurdow.
      Az sie nie chce wierzyc, ze ktos o zdrowym umysle to wykoncypowal:)
      A drugi idiotyczny ze wszech miar to "Team America" -blagam, niech ktos powie,
      ze to widzial...
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:25
        Nie znam filmu o ktory piszesz, ale przypomnial mi sie w tym momencie film
        Woody'ego Allena "What's up, Tiger Lily" z 1966 roku. Allen wzial japonski film
        sensacyjny, przemontowal go nieco i dolozyl angielski dubbing. Obrazki sa
        oryginalne, ale nowy film dotyczy sekretnego przepisu na salatke:-). Polecam,
        mozna pasc ze smiechu:-)
      • jottka zaraz 28.10.08, 11:30
        bo dopiero do mnie dotarło - a dlaczego nie wstydliwe przyjemności? był taki
        piękny tomik krakowskich filmoznawców, gdzie wyznawali swe liczne grzechy (bodaj
        z jedzeniem w kinie łącznie).

        i przypomniał mi się film, który trudno uznać za camp, bo to było dzieło
        śmiertelnie propagandowe 'dojarka i pasterz' czy jakoś tak, wykwit kina
        radzieckiego lat 40. (już po napaści hitlerowców) - ale oglądać tego z kamienną
        twarzą jako świadectwa epoki nie sposób:) ona - blondyna przy piersi spod kręgu
        polarnego, na własnej piersi i omal własną piersią świnie hodująca, on - dumny
        góral z kaukazu od łowiecek, spotykają się w moskwie na wystawie rolniczej i
        rozkwita prawomyślny romans, zakończony pieśnią na czołgach jadących na zachód.
        ogólnie budzi grozę, ale w swoim przerysowaniu bije nawet poetykę tamtych czasów.
      • mmaupa Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:45
        Team America - fuck yeah! Piekny filmik. Ale chyba sie do Dakotowej kategorii
        nie zalicza, bo jest komedia z zalozenia.

        Nie przypominam sobie zadnych guilty pleasures, jesli film jest glupi to mnie po
        prostu irytuje - jesli moge wylaczyc, to wylaczam, jesli nie, to siedze i
        cierpie. Moj ukochany powiedzial, ze po dwoch godzinach ogladania The Nutty
        Professor 2 byl nie tylko znudzony i rozczarowany, ale wrecz glupszy niz przed
        filmem. Takie samo uczucie mialam po dziele "Psy i koty". Okropnosc.
        • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 11:53
          Bo sa dwa gatunki filmow glupich, jak dla mnie. Po prostu zly i glupi- i takie
          wylaczam, jak tylko moge, bo szkoda czasu, i druga, filmy zle, ale takie, ktora
          cos w sobie maja albo smiesza, i takie czasem fajnie sie oglada:-). Czy znacie
          filmy Eda Wooda, okrzyknietego najgroszym rezyserem swiata? Polecam zwlaszcza
          "Plan 9 from Outer Space", dziurawy scenariusz, sztuczne aktorstwo, obcy w
          kostiumach folklorystycznego zespolu rosyjskiego i UFO na sznurkach. Wood robil
          zdecydowanie zle filmy. Ale on naprawde kochal kino, choc nie mial talentu. Tim
          Burton nakrecil cudowny film "Ed Wood", ktory goraco polecam. Mogl latwo wysmiac
          Wooda, ale tego nie zrobil, wlasnie ze wzgledu na jego szczera milosc do kina i
          ogromna determinacje, by robic filmy.
          • the_dzidka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:01
            > Czy znacie
            > filmy Eda Wooda, okrzyknietego najgroszym rezyserem swiata?
            Polecam zwlaszcza
            > "Plan 9 from Outer Space", dziurawy scenariusz, sztuczne
            aktorstwo, obcy w
            > kostiumach folklorystycznego zespolu rosyjskiego i UFO na
            sznurkach.

            Ba, ja nawet to arcydzieło posiadam! Po obejrzeniu wpadłam w taki
            zachwyt, że szukałam długo, ale skutecznie :)
          • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:02
            no tak właśnie czekałam, kiedy padnie nazwisko burtona:) jak mało kto ma
            wyczucie campu, obciachu i czego tam jeszcze, i potrafi to splątać w urzekający
            sposób - hawajskie gitary w 'marsjanie atakują' to je ono:) siem doczekać nie
            mogę na 'alicję w krainie czarów'.
            • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:05
              choć - tak trochę odwędrowując od głównego tematu - niewielu jest reżyserów,
              którzy potrafią skleić kicz i badziewie oraz najgorszy schematyzm i zrobić z
              tego coś, oprócz burtona jeden david lynch mi sie przypomina z 'blue velvet' i
              'dzikością serca'.
              • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:10
                No a Pulp Fiction, zmiksowane z tego, co sama nazwa wskazuje?

                Z dziedziny campu niezamierzonego, moi znajomi zachwycali się kiedyś horrorem
                "Ślimaki".
            • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:05
              Ja Burtona kocham miloscia wielka:-). I tez bardzo jestem ciekawa Alicji.
              • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:08
                dakota77 napisała:

                > Ja Burtona kocham miloscia wielka:-)

                nooo, może nawet taką jak winnetou:)
                • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:10
                  Nienie, Winnetou mnie nie rusza;-). Do filmow Burtona moge wracac i wracac:-)
                  • lezbobimbo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:48
                    Achhh Burtonus ukochany! :-)
                    Ale czy on to juz camp, czy jego goth to juz kicz?
                    Uwielbiam Beetlejuice, zwlaszcza gdy spiewaja pieknie o bananach:)
                    No i cala atmosfera; i ten rekwizyt z papmache, który robi za dom..

                    Zgnila narzeczona to chyba nie kicz? Styl na maks, te figurki jak z
                    Dudy-Gracza.. :)
                    Z bardziej kiczowatych wielce tez cenie Batmana 2. Przede wszystkim
                    dla mrocznej i zgorzknialej Catwoman Pfeiffer :))) ona tego Batmana
                    zagryzlaby w koncu na smierc, i wszystkich innych facetów oprócz
                    Alfreda i bardzo by dobrze bylo.
                    Zawsze boleje nad smutnym koncem..
                    A soczyscie okropnosciowy Danny Devito powinien zawsze wystepowac
                    jako ten ohizdny Pingwin z charczacym glosem (inaczej go nie
                    znosze) :)

                    Team America, tak, tak bardzo lubie tez (mój znajomy Iranczyk smieje
                    sie z tej sceny w Paryzu, kiedy pojawiaja sie grozni terrorysci - bo
                    producenci podlozyli w tym momencie jakies bliskowschodnie dzwieki
                    dla groznej atmosfery - tylko ze te dzwieki to arabska piosenka
                    milosna :)

                    A Celebrity Deatchmatch ktos kiedys ogladal? Moje ulubione rozgrywki
                    to n.p. Marylin Manson vs Ricky Martin, Britney vs Christina albo
                    Madonna vs Michael Jackson.. Nie, wlasciwie wiekszosc bójek byla
                    cudowna, n.p. J-Lo vs Dolly Parton.. a jedna z najpiekniejszych to
                    Meryl Streep vs Cameron Diaz :))))
                    Nawet to dostalam od siostry jako gre komputerowa :) Ciz sami
                    producenci chyba co Team Am, bo takie podobne figurki z modeliny..
                    • kaliope3 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:03
                      Uwielbiam to calipso w ich wykonaniu ( nawiasem mówiąc dopiero z
                      tego filmu dowiedziałam się co to calipso-zawsze jakaś dodatkowa
                      wiedza!)
                      A batmana z Pfeiffer lubię najbardziej właśnie za ten mroczny koniec.
                      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:05
                        Beetlejuice to cudenko!:-)
                        • lezbobimbo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 14:46
                          dakota77 napisała:
                          > Beetlejuice to cudenko!:-)

                          E-o ... e-e-e-o!
                          Moze Beetlejuice to wcale kicz nie jest?
                          Dla mnie to nigdy nie byla guilty, tylko fullblown total pleasure z
                          kierunkowskazami i triumfem :))))

                          Batman2 juz bardziej kiczy, bo wszak taki komiksowy i
                          nieprawdopodobny i przerysowany.. kto sie boi zlych klownów? Albo
                          tych rozkosznych pingwinków z dynamitem na pleckach? Tas tas tas?
                          • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 15:03
                            Ja nie twierdze, ze to kicz, bo dla mnie nie jest:-). Ludzie rzucaja tu
                            tytulami, ja reaguje, ze owszem, ja tez uwielbiam, ale nie wpycham do szufladki
                            "kicz".
              • biljana Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.11.08, 18:18
                Ja też, ja też! Mogę oglądać na okrągło i w nieskończoność. Bezkrytycznie
                wielbię wszystko, co ten człowiek nakręci.
        • mmoni Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:05
          "Team America" i Kim Jong Il śpiewający "I'm so ronery" - jak on tam wzdycha,
          rozumiecie...
      • lutecja4 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 13.11.08, 21:01

        > Ja nie wiem, czy to w tej kategorii, ale uwielbiam film "Kung Poe" - parodia
        > azjatyckiego kina walki z wykorzystaniem fragmentow oryginalnych filmow (tylko
        > glosy podlozone). Jest tam Jednocycowa Lala, Jezyczek, Krowa, ktora walczy nie
        > gorzej od Neo, jest Rada Zla, ktora pochodzi z Francji i sto tysiecy absurdow.
        > Az sie nie chce wierzyc, ze ktos o zdrowym umysle to wykoncypowal:)
        > A drugi idiotyczny ze wszech miar to "Team America" -blagam, niech ktos powie,
        > ze to widzial...
        ja widzialam i uwielbiam Kung Pao(bo to chyba bylo Pao)
        nagralam i zaszczepiam innym posiadajacym magnetowid :))
    • supervixen Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:07
      A wiecie, tak w kwestiach terminologicznych, to ja chyba trochę
      inaczej rozumiem zwrot "guilty pleasure". Jeśli oglądam zły film i
      się z niego śmieję do rozpuku, to ta "pleasure" nie jest dla
      mnie "guilty". Ale jeśli go oglądam, wiem że jest słaby, a mimo to
      jego oglądanie sprawia mi przyjemność nie tylko przez niezamierzony
      komiczny efekt - to wtedy występuje ten element winy:) Bo zdaję
      sobie sprawę z braków filmu i wydaje mi się, że w związku z tym nie
      powinnam go lubić, ale lubię i tak (np wzrusza jakieś romansidło,
      choć wiem, że jest pełne banałów itd)

      A uwielbienie kiczu i campu to jednak dla mnie co innego.

      To źle myślałam?:)
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:09
        Ech nio, czlowiek nie ma pomyslu na tytul, duma, duma, a jeszcze go scigaja za
        definicje:-). Niech ten watek bedzie tym, czym chcecie zeby byl. Nie musi
        przeciez dotyczyc tylko campu. Jesli chcecie pogadac o slabych filmach, ktorych
        ogladanie sprawilo wam autentyczna frajde, jak wspomniane romansidlo, jestem za
        tym zeby to zrobic:-)
        • supervixen Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:11
          Heh, tak tylko dumam:) Nie ścigam:D Autentycznie się zastanawiałam,
          co obejmuje zwrot 'guilty pleasure':)
          • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:13
            Ale masz racje, faktycznie pleasure z ogladania takich slabych czy
            niezamierzenie smiesznych filmow nie jest taka znow guilty, ale jednak wielu
            ludzi taki film by po prostu wylaczylo, zamiast siedziec i sie z niego chichrac.
            Ale jak mowie, zgodzilam sie z toba ze ta wina nie jest taka oczywista,
            zwlaszcza jak nie jest sie intelektualnym snobem, a ja na pewno nie jestem.
            Dlatego zaproponowalam rozszerzenie dyskusji o filmy o ktorych wspomnialas.
          • ready4freddy Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 14:19
            dla mnie guilty pleasure to jest wtedy, kiedy ogladam film(ik) "Staplerfahrer
            Klaus" i turlam sie ze smiechu po podlodze. film jest instruktazowy, o BHP
            (pokazuje niebezpieczenstwa czajace sie w fabrykach na tych, co nie
            przestrzegaja norm bezpieczenstwa), ale zrealisowany w konwencji.. "komedia
            gore" byloby chyba najlepszym okresleniem :) poszukajcie na YouTube, tak czy
            owak mocne nerwy wskazane :)
            • the_dzidka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 14.11.08, 10:45
              To o wózku widłowym? :) Długi czas tkwiłam w mylnym błędzie, że to
              parodia :)))
      • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:19
        moim zdaniem w guilty pleasures nie tyle chodzi o uwewnętrznione poczucie winy,
        o to, że jesteśmy świadomi, że oglądamy z przejęciem jakąś chałę i jest nam
        wstyd przed samymi sobą - tylko raczej o społeczne konotacje, że trochę łyso by
        się było przyznać w kulturalnym towarzystwie, że nas coś takiego naprawdę bawi.
        Stąd w antologiach guilty pleasures odniesienia do campu są jednak dość częste,
        bo jak się już przyznajemy, to często z takim naddatkiem "jestem
        czytelnikiem/widzem świadomym i ironicznym; i jednocześnie nie przeszkadza mi to
        w przejęciu/zabawieniu się tym dziełem".
        • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:25
          Dobrze to ujelas:-)
        • supervixen Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:35
          > Stąd w antologiach guilty pleasures odniesienia do campu są jednak
          dość częste,
          > bo jak się już przyznajemy, to często z takim naddatkiem "jestem
          > czytelnikiem/widzem świadomym i ironicznym; i jednocześnie nie
          przeszkadza mi t
          > o
          > w przejęciu/zabawieniu się tym dziełem".


          Dzięki. Nigdy się tym tematem nie zajmowałam, więc nie wiedziałam,
          czy powszechne jest używanie guilty pleasure w tym kontekście. Po
          prostu jakoś chętnie bym rozgraniczyła przejęcie dziełem i
          zabawienie nim, o którym mówisz. Bo np jeśli mamy trzy osoby
          oglądające Modę na sukces, i wszystkie trzy zdają sobie sprawę z
          jakości tego typu rozrywki, ale jedną to śmieszy, drugą śmieszy, ale
          i wciąga, a trzecia gryzie paluchy z przejęcia czekając na kolejny
          odcinek, to dla kogo pleasure jest tu najbardziej guilty?:)

          A propos konotacji społecznych, poguglałam w poszukiwaniu definicji
          i ktoś proponuje np coś takiego: "A guilty pleasure is something
          that I pretend to like ironically, but secretly really like". Dobre:D
    • slotna Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:21
      Bardzo lubie "Armageddon" i "Titanic" :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:24
        O, to ja przyznam, ze Titanica obejrzalam na Fast Forward, dopiero jak zaczela
        sie katastrofa przeszlam na tryb normalny. Nie bylam w stanie dac mu rady.
        • slotna Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:28
          No tez wlasnie ja normalnie nie daje takim filmom rady zupelnie, natomiast ten spokojnie przyjelam. Fakt, ze nie widzialam juz od dawna, ale obejrzalam w sumie kilka razy w calosci i to drugie tez.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:32
            Armageddon widzialam, ale nie przypadl mi do gustu szczegolnie. W tym czasie
            byly na ekranach dwa filmy o takiej tematyce- drugim byl Deep Impact, i to ten
            drugi mi sie spodobal. Widzialam go kilka razy i wciaz uwazam, ze byl niezly.
    • anutek115 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:48
      Tak sobie was poczytałam, i faktycznie, to powinny byc dwa wątki, albo wątek z
      podwątkiem: jeden o niewiarygodnych kiczach, które ogladamy i przyjaciołom
      pokazujemy jako curiosum, o takich filmach, co to ich w samotnosci czlowiek nie
      obejrzy, bo nie da rady, do ogladania potrzebne jest towarzystwo i jakieś dobre
      coś do jedzenia i picia, a drugi o tych, co to intelektualista powinien gardzić,
      a tu, cholaera, się podoba, i w towarzystwie nie wypada o tym wspomnieć.

      No to ja o tej pierwszej grupie, w dodatku będę swiętości szargac, przywołana
      przez Jottkę do porządku ;-).

      Dla mnie takim kiczem był "Angielski pacjent". Lubię Ralpha Fiennes. Lubię
      Kristin Scott Thomas. Lubię Minghellę. Czytałam książkę przed pójsciem do kina
      (i może stąd moje problemy ;-)). Nie moge strawic filmu. Poszłam na niego z
      koleżanką (tą samą, co ja w chandrze "Martwym złem" pocieszaliśmy) i od połowy
      nie patrzyłam na nią, by nie ranic jej uczuć, świadoma byłam bowiem, co mi sie
      na obliczu maluje. Ona zaś nie patrzyła na mnie, by nie ranić moich :-))). Nie
      zdierżyłam jednakże w momencie, gdy bohater wynosi z jaskini ciało ukochanej
      owiniete w całun, pardon, w spadochron, i on, ten spadochron, tak, rozumiecie,
      powiewa. Romantycznie. Wtedy się zaczęłam śmiac, a nie zlinczowano mnie jedynie
      dlatego, że całe kino wokól płakało i mię zagłuszyło. Przede mna siedziała
      dziewczyna, która się zanosiła szlochem, a ja cały czas myślałam, że jak ona
      jeszcze książki nie czytała, to po filmie pójdzie do księgarni, nabędzie,
      przeczyta i... och, jak się zdziwi...

      A potem to już się czułam jak bohaterka jakiegoś sitcomu (nie pamietam, w którym
      ten wątek wystąpił), która sobie karierę zrujnowała, bo wyrwała się z opinią, że
      jej się "Angielski pacjent" nie podobał, na co wszyscy, z szefen na czele,
      zakrzyknęłi z potępieniem "Co? Nie podobał ci się?" i dziewczyna została
      ostracyzmowi poddana...
      • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 12:54
        anutek115 napisała:


        > Dla mnie takim kiczem był "Angielski pacjent".


        AAAAAA!!!! anutek, podglądałaś:)))

        pisząc powyższego posta, usiadłam na rączkach i głośno sobie przykazałam
        'angielskiego pacjenta zostawiamy, masz spaczony gust, na pewno znajdą się
        oddani miłośnicy, wybierz sobie inny przykład!' i tak wezwawszy sie do porządku,
        nie mogłam nic wymyślić, bo jakże schludnie i estetycznie umierająca tydzień na
        pustyni z połamanymi kośćmi kristie scott thomas przesłaniała mi mózg:)
        • anutek115 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:01
          Wystawiłaś mnie po prostu :-)))). Wolałaś, żeby tę swiętość ktos inny poszargał,
          przyznaj się :-))).

          Też się obawiałam wielbicieli, ale mówi się trudno i wystawia na strzały :-).
          • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:07
            anutek115 napisała:

            > Wystawiłaś mnie po prostu :-)))). Wolałaś, żeby tę swiętość ktos inny
            poszargał, przyznaj się :-))).

            nicpodobnego:( chciałam sie uskromnić i jakże niesłusznie założyłam, że to
            akurat dzieło z pewnością wszystkich wzrusza, tylko ja mam defekt. otóż i smętne
            skutki autocenzury jak na dłoni:)
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:01
        Anutku, opis twoich wrazen z kina byl piekny:-). Ja powiem szczerze, ze nigdy
        nie probowalam Angielskiego Pacjenta obejrzec w calosci, bo te fragmenty, ktore
        widzialam i to, co o filmie slyszalam wystarczylo, by mnie zniechecic raczej
        skutecznie:-)
      • kaliope3 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:01
        O, to nie jestem sama! Czytałam książkę, w miarę mi się podobała, a
        na film poszłam bo mnie siostra namówiła(wielbiciela gorąca Ralpha).
        Seans upłynął mi, podobnie jak Tobie,na usilnym staraniu nie
        zranienia uczuć siostry.Po filnmie jednak nie zdzierżyłam. Siostra,o
        dziwo, nie obraziła się na mnie(widać i do niej to i owo docierało)
        ale rozmarzenie w jej oczach powstrzymało mnie przed dalszą
        druzgocącą krytyką i pozwoliłam jej się cieszyć młodzieńczym
        zauroczeniem(jakoś z 17 lat miała wtedy)
        • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:04
          no to ja jezdem inteligentniejsza, bo pod wpływem recenzji postanowiłam skromnie
          poczekać, aż dzieło trafi do telewizora i sie nie zawiodłam:) matkojedyna, jak
          lubię fiannesa i (w porywach) binoche, to tu sie załamać przyszło, choć i tak
          fiannes robił co mógł, a binoche po prostu grała anioła z miną 'już taka jestem':)

          ciekawe, anutek, że te same sceny nam w pamięć zapadły jako wyróżnik artyzmu
          'angielskiego pacjenta' - też zawyłam z radości w chwili tragicznej, ale na
          szczęście otoczenie przyzwyczajone:)
        • kaliope3 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:16
          A w ogóle-że tak na sekundę jeszcze przy krytyce zostanę-zburzyłam
          wizję estetyczną mojej siostry kilka razy(zapewne jako ta strasza
          siostr, złudzeń pozbawiona):identyczna sytuacja jak z AP miała
          miejsce w przypadku Wieku niewinności.Znowu książkę czytałam(nieco
          rozwlekła)i znowu na film zaciągnęła mnie siostra (ona oglądała to
          kilka razy).Niemożliwa nuda.
          • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 13:50
            Kalliope, a to jest ciekawe, bo mnie się bardzo podobała książka, film z kolei
            wydawał mi się nie do zniesienia, no i zostałam w niepewności, czy Scorsesemu
            wyszedł afektowany kicz niechcący, czy też było tam raczej puszczanie oka do
            widza "spójrzcie, jak to też się tej nowojorskiej socjecie w głowach
            poprzewracało z nieróbstwa".
            • jota-40 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 14:29
              To jest tym bardziej ciekawe, że miałam tak samo. Czytałam książkę ze trzy razy
              - fakt, że nieco rozwlekła, niemniej smakowita - na film szykowałam się z
              wielkimi nadziejami i ... zasnęłam po trzech kwadransach! Obudziłam się w
              konwulsjach i wyrzutach sumienia. Robiłam jeszcze dwa podejścia i za każdym
              razem kończyło się tak samo!
              Jeśli idzie o ukochany kicz, moimi faworytami są wszystkie filmy z serii "Naga
              broń". Wiem, że totalnie kretyńskie, a jednak cóż począć, płaczę ze śmiechu.
              Podobnie mam z klasykami idiotyzmu, typu "Czy leci z nami pilot".
              • kaliope3 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 14:48
                No tak, książka była owszem rozwlekła i czytałam ją już lata temu,
                ale pamiętam że argumentowałam siostrze,że lepiej ją przeczytać niż
                oglądać film,więc tez mi się musiała podobać. Zatem doznania mamy
                jednak te same:) Co do tego oka do widzów to może faktycznie masz
                Idomeneo rację...nie patrzyłam na to od takiej strony. Coś w tym
                musi być,z drugiej strony myślę,że Scorsese jednak nie poświęciłby
                się aż tak
                • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 15:06
                  z tym domniemanym okiem to mnie tknęło, bo tam są chwilami takie wstawki, kiedy
                  postaci mówią fragmentami swoich listów czy telegramów i nagle ni w pięć ni w
                  dziewięć zwracają się do kamery i je recytują. Ponieważ wydawało mi się to
                  możliwym podkreślaniem umowności całego filmu, więc zaczęłam kombinować, czy ta
                  kiczowatość to czasem nie jest czasem celowy zabieg, zwłaszcza, że tam też są
                  momentami takie filtry na kamerze kolorowo-rozmywająco-dosładzające, landszafty
                  cudnej urody, no i wydawało mi się po prostu niemożliwe, żeby Scorsese coś
                  takiego na poważnie nakręcił.

                  Tak czy owak, był to przypadek gdy na filmie cenionego reżysera, z dobrymi
                  aktorami i odstawionym - wydawałoby się bardzo wiernie - na podstawie lubianej
                  przeze mnie powieści wymęczyłam się po prostu niemożebnie. Fajnie wiedzieć, że
                  ktoś też tak miał :)
              • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 14:59
                Ja tez przy tych filmach placze ze smiechu prawie:-)
              • monikate Jota 28.10.08, 21:26
                Tak samo! "Czy leci z nami pilot" i "Naga broń". Cud, miód, malina!
                Płacze na "Titanicu".
                "Gliniarz w przedszkolu" i "Terminator" (1) z boskim Arniem.
                "Zakonnica w przebraniu", kocham!
                • dakota77 Re: Jota 28.10.08, 21:27
                  No co ty, Terminator w tej kategorii? Klasyka SF, a druga czesc to juz
                  arcydzielo gatunku:-)
                  • ready4freddy Re: Jota 29.10.08, 12:34
                    zgadzam sie z Dakota, Termi to klasyka gatunku - 1 kocham za stylistyke
                    "tech-noir" (strasznie mi sie podoba nazwa tego baru :), 2 za efekty i rozmach.
                    T3 widzialem tylko raz. to.. nie to samo.
                    ale nie zgadzam sie na umieszczanie w tej kategorii :)
                    • dakota77 Re: Jota 29.10.08, 12:46
                      Ja bym sie zgodzila na umieszczenie w tej kategorii T3, gdyby nie to, ze moim
                      zdaniem to byl zwyczajnie zly film, nie byl nawet smieszny;-)
      • lezbobimbo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 14:43
        anutek115 napisała:
        >> Dla mnie takim kiczem był "Angielski pacjent".Romantycznie. Wtedy
        >się zaczęłam śmiac, a nie zlinczowano mnie >jedynie> dlatego, że
        >całe kino wokól płakało i mię zagłuszyło.

        Ooo ja mialam podobniez, ale z niewiarygodnym Tytanikiem :)
        Zaciagnieta zostalam do kina na to przez ówczesna sympatie, i cale
        kino, pelne dziewczat, pod koniec zaplakane bylo, wszystkie w
        slozach, a ja patrzylam na owe kinomanki z niejakim obrzydzeniem..
        Nawet mej sympatii nieco chlipiacej cos tam rzeklam szorstko i
        brutalnie, ze jak mozna plakac na tak zlej szmirze - co kilka
        dziewczat wokól chyba uslyszalo, bo ucichlo.. ja zas nadal z tym
        lekkim obrzydzeniem nie moglam wprost uwierzyc, ze laska, której na
        oczach zamarzal na smierc chlopak wszechczasów, w sekunde potem
        spycha jego cialo ze swej tratewki.. aby sie jeszcze nalezycie
        utopil?! I od razu daje sie uratowac, jakby zapomniawszy o calym
        niemilym incydencie.. a co by bylo, jakby on jednak jeszcze troche
        zyl? I skoro tak go pokochala, czemu nie zabrala ze soba
        przynajmniej jego ciala, aby móc go zboznie i wlasnorecznie
        pochowac? Itd.
        Ach i jeszcze bylo wrzucanie wielkiego diamentu do wody.. i
        spontaniczne plucie na Bogatych i Zlych.. i ta nieznosna Celina
        Dion.. moc uciechy jednym slowem ;)
        Potem ostracyzm wykonywalam na sobie samej, bo znajome którzy ten
        film widzialy, rozplywaly sie w zachwytach i nie mialam nic do
        powiedzenia na ten temat. Rozplywal sie nawet znajomy razem z nimi,
        cytuje "bo to wszystko bylo takie Romantyczne.. i takie Wielkie &
        Imponujace" - rozplywali sie nawet nad sama wielkoscia srub
        okretowych!
        Sympatia z kolei twierdzila, ze najbardziej zal bylo jej samego
        okretu a nie ludzi na nim i dlatego tak chlipala ;P
        • jota-40 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 16:43
          Tu parsknęłam, bo ja tego filmu nie zmęczyłam i bez bicia przyznaję, że trochę
          przewijałam do przodu: natomiast scena katastrofy jest naprawdę niezła i mnie
          też żal było statku ;))). Fakt, oglądałam w domu, może w kinie robił kolosalne
          wrażenie?...
          Zauważcie, że jest sporo filmów, które obowiązkowo, li i jedynie można
          prawidłowo odbierać w sali kinowej; dla mnie taki jest chociażby "Czas Apokalipsy".
          • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 16:44
            Czy ja wiem? Nigdy nie bylam na Czasie Apokalipsy w kinie, a filmem jestem
            zachwycona.
            • jota-40 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 18:40
              W kinie mnie pochłonął bez reszty, kiedy oglądałam w domu - byłam już bardziej
              na zewnątrz.
              • mmoni Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 18:54
                Ja zawsze na "Czasie Apokalipsy" gdzieś tak koło trzeciej godziny przysypiam i
                końcowe sekwencje oglądam juz w półtransie, w związku z czym do tej pory nie
                jestem pewna, czy to, co widziałam, jest w filmie, czy też mi się śniło. Może
                to też świadomy zabieg reżyserski Coppoli wprowadzający widzów w hipnozę?
          • k_linka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 28.10.08, 19:32
            Tak, na duzym ekranie sruby robily wieksze wrazenie niz na malym:)
            • uccello Bollywood 29.10.08, 01:43
              No a filmy bollywoodzkie?
              Cudownie naiwne, promiennie radosne, endorfinogenne, z jakimiś
              nieprawdopodobnymi teledyskami, kiedy główni bohaterowie w
              przeróżnych okolicznściach przyrody śpiewem i tańcem wyrażają
              targające nimi uczucia? Subtelne pognębienie rasy białej, toczy się
              na najostatniejszym nawet z planów,np. ktoś słucha relacji z meczu
              Indie -Anglia w nogę, no i cha, cha, wiadomo kto wygrywa 5 do jaja.

              Te filmy obfitują w soczyste nonsensy - bohater wybiera się na
              studia do USA samochodem- mija cud krainy, zabytki klasy zero ,
              przemieszane z pejzażami Szwajcarii, Francji i Anglii, mając
              nieodmiennie ramię - przypominające dobrze wypieczoną chałkę
              wystawione w oknie samochodu. Jak już dojeżdza wprost na dziedziniec
              uniwersytetu, który dziwnie jakoś jak na Amerykę okazuje się być
              średniowieczny , i przeciąga się po długiej wszak podróży, to
              miejscowe blondynki mdleją szóstkami na jego widok. No ale on
              wiadomo -kocha tę jedną ,indyjską dumną, pyskatą filutkę ...itd

              Jest jeszcze jeden motyw który w tych filmach uwielbiam, kiedy ON
              spotyką JĄ - to o-b-o-w-i-ą-z-k-o-w-o wiatr musi rozwiewać jej
              włosy. Nawet jeśli rzecz dzieje się we wnętrzu.

              • jota-40 Re: Bollywood 29.10.08, 08:07
                No tak, to klasyka sama w sobie. Co prawda nie bardzo jestem w stanie oglądać
                długie filmy (chyba, że w konwencji imprezy w licznym gronie, z obśmiewaniem),
                niemniej uwielbiam te pełne wdzięku krótkie teledyski: był i taki, gdzie
                dziewczę oraz jej wybranek pląsają po jakimś stoku, goniąc się wśród drzew (przy
                czym rozwiewało się obowiązkowo i jej i jemu): nie ma w tym jeszcze nic
                dziwnego, ale nucą sobie przy tym perliście swój romantyczny song na melodię...
                uwaga! - "Szła dzieweczka do laseczka"!!.. A dalej dołączają równie obowiązkowe
                chóry (szarawary, nagie pępki, wszystko się rozwiewa) i już hucznie ciągną tę
                jakże dobrze nam znaną, swojską nutę! Kontrast przyprawia o drgawki ze śmiechu.
                • jota-40 Re: Bollywood 29.10.08, 08:50
                  Proszę bardzo!... Niestety, nie "Szła dzieweczka", ale piosenka podobnie wesoła,
                  a jak się łobuzersko trącają! Nie wiem dlaczego, przychodzą mi na myśl klimaty
                  Bawarii i jodłowania.
                  pl.youtube.com/watch?v=A60HkawkbO0
        • lutecja4 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 13.11.08, 21:28
          lezbobimbo napisała:
          Ooo ja mialam podobniez, ale z niewiarygodnym Tytanikiem :)
          > Zaciagnieta zostalam do kina na to przez ówczesna sympatie, i cale
          > kino, pelne dziewczat, pod koniec zaplakane bylo, wszystkie w
          > slozach, a ja patrzylam na owe kinomanki z niejakim obrzydzeniem..
          > Nawet mej sympatii nieco chlipiacej cos tam rzeklam szorstko i
          > brutalnie, ze jak mozna plakac na tak zlej szmirze - co kilka
          > dziewczat wokól chyba uslyszalo, bo ucichlo.. ja zas nadal z tym
          > lekkim obrzydzeniem nie moglam wprost uwierzyc, ze laska, której na
          > oczach zamarzal na smierc chlopak wszechczasów, w sekunde potem
          > spycha jego cialo ze swej tratewki.. aby sie jeszcze nalezycie
          > utopil?! I od razu daje sie uratowac, jakby zapomniawszy o calym
          > niemilym incydencie.. a co by bylo, jakby on jednak jeszcze troche
          > zyl? I skoro tak go pokochala, czemu nie zabrala ze soba
          > przynajmniej jego ciala, aby móc go zboznie i wlasnorecznie
          > pochowac? Itd.

          a ja podczas sceny tratewkowej powiedzialam na glos ze tak wymyslili surfing no i
          posmialismy sie ze znajomymi
          kino bylo pelne,ale objawow histerii nie zauwazylam,raczej normalnie sobie
          ludzie patrzyli a my we trojke glupoty gadalismy zeby sobie czas uprzyjemnic
    • minerwamcg Czy ktoś wie, co to może być?.. 29.10.08, 11:29
      Słuchajcie, a co to mogło być..? Film podobno kultowy, z lat 70.,
      parodia science fiction, ale taka pokopana, że nawet jako parodia
      jest w swoim rodzaju wybitna. Obca cywilizacja z kosmosu chce
      zniszczyć Ziemię, przewodzi jej "Wielki Hin-kun-gu" (może to się
      inaczej pisało), wyobrażony w filmie w postaci... kukiełki,
      prawdziwej kukiełki, kudłatego straszydła w podartych szmatach. Było
      to wszystko razem tak kretyńskie, że aż fajne. Co to mógł być za
      film?
      • dakota77 Re: Czy ktoś wie, co to może być?.. 29.10.08, 12:29
        Ja niestety nie. Probowalam znalezc cos o tym filmie na www.imdb.com, gdzie
        mozna wyszukiwac filmy miedzy innymi wedlug nazw postaci czy jakichs hasel
        dotyczacych fabuly, ale mi sie nie udalo. Ale moze ty sprobuj jeszcze raz, moze
        sie uda cos znalezc. Postaci o takiej czy zblizonej nazwie nie udalo sie
        znalezc, pewnie jednak pisowania byla inna.
      • kajaanna Re: Czy ktoś wie, co to może być?.. 07.12.09, 16:07
        Nawet, jeśli to nie jest Klątwa Doliny Węży, to polecam. Film tak koszmarny, że
        kultowy.

        Spróbuj przejrzeć filmografię Eda Wooda.
    • croyance Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 29.10.08, 20:50
      Ja uwielbiam 'Galaxy Quest' - co jeszcze grzechem nie jest, bo to
      naprawde fajna i dowcipna parodia - ale mnie sie podoba Alan
      Rickman, ktory w filmie tym wyglada tak:

      www.matchflick.com/pimages/15816.jpg
      Jak mozna wzdychac do czlowieka, ktory ma cos takiego na glowie? :-O
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 29.10.08, 20:55
        Ja tez kocham ten film:-)
        Fred tries to digitize the pig-lizard with disastrous results]
        Jason Nesmith: What? What was that?
        Alexander Dane: Uh, nothing.
        Jason Nesmith: I heard some squealing or something.
        Gwen DeMarco: Oh, no. Everything's fine.
        Teb: But the animal is inside out.
        Jason Nesmith: I heard that! It turned inside out?
        [the pig-lizard explodes]
        Teb: And it exploded.
        Jason Nesmith: Did I just hear that the animal turned inside out, and then is
        EXPLODED?

        :-)
        • meduza7 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.10.08, 14:27
          Hm, moja guilty pleasure była całkiem innego gatunku.
          Uwielbiałam "Brzydulę", tę pierwszą, kolumbijską.
          Naiwnego kiczu tego serialu nic nie pobije :)
          • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.10.08, 14:36
            ja przepadam za "Ugly Betty", ale to już jest camp w czystej postaci, a nie
            naturalne piękno niczym nieskrępowanego kiczu.
            • tygrys2112 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 13.11.08, 21:17
              Padałam nieraz ze śmiechu na serialach "Miód i Pszczoły" "USA High"
              i innych tym podobnych. Toż to był dopiero kicz.
          • ginny22 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 26.10.09, 15:02
            Wróciłam do tego wątku w pewnym celu, wahając się, czy się przyznawać, czy może jednak nie...
            A tu ktoś to już uczynił przede mną :) Co za ulga. "Brzydulę" kolumbijską oglądałam namiętnie i mi się coś w mózgu na dwie ścieźki wtedy rozdzielało: jedna kazała mi to oglądać campowo, a druga przeżywała losy Betty i Armanda. Zgroza.
            Co gorsza, teraz mam to samo z polską wersją tego serialu, uzależniłam się od niej. Zgroza jeszcze większa.
      • the_dzidka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 14.11.08, 10:55
        > Jak mozna wzdychac do czlowieka, ktory ma cos takiego na glowie? :-
        O

        A bo wiesz, on w tym filmie ma przez cały czas taka minę, że - mimo
        iż jego bohater jest takim marudzącym sepem z pretensjami do
        wszechświata - od razu mi się nasuwa "do czego jeszcze mogę się
        posunąc w filmie?"
        A Alana to się uwielbia defaultowo, inaczej się nie da. Ja go nawet
        uwielbiałam w "Autostopem przez galaktykę", bo ten robot, któremu
        głos podkładał, miał taka samą minę jak on :)
      • berek_76 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 09:53
        > Ja uwielbiam 'Galaxy Quest' - co jeszcze grzechem nie jest, bo to
        > naprawde fajna i dowcipna parodia

        To jeden z moich stałych odsmucaczy :)
        Zwłaszcza scena z posiłkiem Rickmana, przyrządzonym "dokładnie tak, jak robiła
        to jego matka" (posiłek właśnie zeskoczył mu z łyżki).
        Poza tym kocham scenę, w której kosmici pomagają szukać bodajże butów - robią
        to, rozglądając się z zaciekawieniem po suficie i żywo mi przypominają moje
        dzieci, które szukają czegokolwiek wypisz wymaluj w ten sam efektywny sposób.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • the_dzidka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.12.09, 17:39
          Uwielbiam Galaxy Quest, ale przyznać trzeba, że tam Rickman ciągnie
          całość :D te jego miny...
    • limotini Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.10.08, 14:52
      To i ja się pochwalę, bo wreszcie mam na koncie coś naprawdę kompromitującego.
      Nie wiem, czy podpada pod guilty pleasures, bo to była wątpliwa przyjemność, z
      gatunku raczej masochistycznych.

      Otóż wczoraj, będąc w kiepskim nastroju i chcąc się oderwać od problemów życia
      codziennego obejrzałam wypożyczone z biblioteki "The Sweetest Thing" . "Komedia"
      "romantyczna". Próba opisania gagów wypełniających ten film chyba by mi nie
      przeszła przez klawiaturę. Ale obejrzałam.

      Ktoś z Was oglądał?
      • nikadaw1 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 02:53
        już dawno temu doszłam do wniosku, że mam szalenie kiczowaty gust. na szczęście
        mam też przykrywkę oczytanej wyrafinowanej panienki...

        z rzeczy tego typu lubię:
        powieści Judith Krantz
        telenowele meksykański, kolumbijskie itp. (na studiach popełniłam nawet parę
        prac na ten temat)
        książkę "Tajemnice Paryża" (prototyp wszelkich telenowel)
        komedie romantyczne z Reese Whitersppoon
        Trędowatą przeczytałam bez wstrętu !!!

        czy pod guilty pleasures nie podpadają czasem te wszystkie Musierowicz,
        Montgomery, Austen, których lukrowany happy end potrafi czytelnika zeszmacić jak
        mało co?
        • idomeneo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 07:02
          Cytatnikadaw1 napisała:

          czy pod guilty pleasures nie podpadają czasem te wszystkie Musierowicz,
          Montgomery, Austen


          przy całej frajdzie z lektury Jeżycjady myślę, że Austen pisarsko to jest jednak
          inna liga.
          • supervixen Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 08:16
            Jeśli chodzi o MM i Montgomery, to wg mnie problem w (nie)
            przyznawaniu się do ich uwielbienia tkwi w czym innym. Bo dla mnie
            takie książki jak Opium w rosole czy Emilki to ani kicz, ani słaba
            literatura. Tyle, że nie każdy chce być postrzegany jako czytający
            książki 'dla dzieci i młodzieży', kiedy okres bycia targetem ma już
            za sobą:) Ja osobiście bardzo lubię literaturę młodzieżową i staram
            się walczyć z pokusą nieprzyznawania się do tego:)

            A Austen to faktycznie zupełnie inna bajka. Jeśli ktoś traktuje jej
            książki jak dziewiętnastowieczne harlekiny, to znaczy, że po prostu
            nie ma o nich pojęcia.
            • jottka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 10:28
              supervixen napisała:

              > Tyle, że nie każdy chce być postrzegany jako czytający
              > książki 'dla dzieci i młodzieży', kiedy okres bycia targetem ma już za sobą:)

              rozumieć to trzeba, ale dziwić się należy - dobre książki wieku nie mają:) 'dwie
              siostry' właśnie pięknie wydały 'joachima lisa detektywa dyplomowanego',
              wszelkich miłośniczkom a/ szwedzkiej literatury dziecięcej, b/ mrożących krew w
              żyłach kryminałów polecam:)


              > Ja osobiście bardzo lubię literaturę młodzieżową i staram
              > się walczyć z pokusą nieprzyznawania się do tego:)


              nieno, to głupota jest:( sama jestem bodaj najstarszą czytelniczką biblioteki
              dziecięcej, która oficjalnie oświadczyła, że chce pożyczać tu książki dla siebie
              - po pewnym czasie i stosownej dawce popłochu panie sie przyzwyczaiły i chętnie
              służą radą i pomocą. nawet awansowałam na czytacza-klasyfikatora! znaczy czasem
              dostaję nowe książki do przeczytania i podjęcia światłej decyzji, czy to jeszcze
              drugi, czy może już trzeci poziom:)


              > A Austen to faktycznie zupełnie inna bajka. Jeśli ktoś traktuje jej książki
              jak dziewiętnastowieczne harlekiny, to znaczy, że po prostu nie ma o nich pojęcia.


              a to większość:) ale polemizowałabym ze 'stałymi happy endami' u austen, one są
              często dość mocno dwuznaczne
              • supervixen Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 10:41
                Zgadzam się, że dobra literatura nie ma wieku (chociaż czasem czytam
                mlodzieżową, która aż taka dobra nie jest, jak wspomniany
                Twilight:D) I sama nie uważam, że zamiłowanie do lit. dziecięcej i
                młodzieżowej za wadę, dlatego, jak napisałam, staram się nie robić z
                tego jakiejś guilty pleasure właśnie. Zresztą, wystarczy że ktoś
                spojrzy na moje regały z książkami to nic się nie ukryje, bo nie
                chowam tych książek po szufladach:)

                I co do Austen też się zgadzam. Faktycznie większość ludzi nie wie,
                z czym to się je. Ale to ani nasza wina, ani nasza strata:)
            • yo-a-ko Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 26.10.09, 15:44
              Pamiętam, że - jakoś tak mając lat dwadzieścia kilka - krępowałam się czytać
              "Emilkę..." w środkach komunikacji miejskiej... bo a nuż ktoś znajomy mnie
              zobaczy ;-))) Ale - jakoś z przekroczeniem trzydziestki mi przeszło ;-))) (i
              "Błękitny Zamek" też już czytam publicznie bez skrupułów... choć, pamiętam, raz
              czytałam wydanie z okropnie kiczowatą okładką, z powłóczystą długowłosą(!)
              Joanną w białej sukni, taka trochę harlequinowata... i z tym mi trochę głupio
              było publicznie występować ;-))

              I - pamiętam, ze przez jakiś czas było mi wstyd kupować kolejne "Thorgale"... Po
              czym - stwierdziłam, że przecież to klasyk komiksu, fantastyki, i czego tam
              jeszcze ;-))), i nikomu nic do tego, że tak naprawdę to ja kocham te historie,
              wzruszam się nimi i przeżywam! ;-)))

              A w ogóle pamiętacie "guilty pleasute" dziadka Żaka? Jak to pytał, gdzie jego
              książka, a gdy domownicy zapytali, jaka - zawstydził się okropnie... (kocham tę
              scenę! :-))))
              • skrzydlate.bobry Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 10.10.10, 23:50
                Właśnie półtorej godziny temu chciałam się przyznać, że w ramach zakazanych przyjemności słucham sobie starych piosenek Wilków (zamiast jazzu nowoorleańskiego albo chociaż Rammsteina, bo ja nie mam wyrobionego gustu muzycznego), ale w tym momencie jakaś opaczność postanowiła mnie ukarać i wylałam pół kubka kawy z mlekiem na klawiaturę. Ja nawet lubię myć klawiatury - w przeciwieństwie do mycia naczyń nie przytrafia się to zbyt często, więc stanowi pewną atrakcję - ale to ostatni wieczór w domu bez M... Doprawdy, potrafiłabym sobie wymyślić lepszą rozrywkę. Mam żal do opaczności. Ale klawiatura działa, co mnie cieszy, bo ja bardzo nie lubię nowych klawiatur.
                A czego Wy słuchacie, ale wstydzicie się przyznać? O książkach było, o filmach było, a muzyka?
                • nessie-jp Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 11.10.10, 02:24
                  > A czego Wy słuchacie, ale wstydzicie się przyznać? O książkach było, o filmach
                  > było, a muzyka?

                  Oj, był taki wątek na Forum Humorum ostatnio i tam się przyznałam, a teraz już się nie przyznam, bo mi głupio... :) Straszliwe kicze muzyczne to coś, co mi pomaga przetrwać najnudniejsze chwile w pracy.
                • chomiczkami Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 21.10.10, 18:05
                  Bez wstydu przyznaję się do słuchania Bayer Fullu od kilku niedługich lat. Nie mam jakoś niesamowicie wyrobionego gustu muzycznego. Podobają mi się zwłaszcza piosenki biesiadne. Ale myślę, że największym grzechem jest ten Bayer Full. Nie istnieje coś bardziej diskopolowego - no, może Shazza...
          • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 10:29
            Zdecydowanie, Austen to zupelnie co innego. Zadne guilty pleasure, solidna
            literatura obyczajowa, napisana pieknym jezykiem, ze swietnymi obserwacjami i
            cudownym poczuciem humoru. I gdzie te lukrowane happy endy? Zaden final powiesci
            Austen nie byl taki snowu slodziutki i latwy do osiagniecia:-)
        • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 10:45
          Az mnie kusi rzeczy zapytac- czytalas cala Austen, czy tylko z filmow ja
          znasz?:-). Bo po takim zaklasyfikowaniu jej ksiazek i tej ocenie happy endow
          zastanawiam sie, czy o tej samej autorce mowimy;-)
        • lezbobimbo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 31.10.08, 16:42
          nikadaw1 napisała:
          > komedie romantyczne z Reese Whitersppoon

          Kiedys moim gulity pleasure byly filmy z Meg Ryan! Ale mi to przeszlo. Teraz nie
          moge tych zeszmacajacych, lukrowanych, amerykanskich konkluzji zniesc. Teraz
          jeszcze jestem w stanie wytrzymac Kate&Leopold (glównie ze wzgledu na postac
          Leopolda-Jackmana) ale to tez ciezko, zwazajac na podstepny antyfeminizm tego
          dziela.

          > Trędowatą przeczytałam bez wstrętu !!!

          :-)))) Ja sama chetnie chcialabym to przeczytac, bo znam tylko z przesmiewców :)

          > czy pod guilty pleasures nie podpadają czasem te wszystkie Musierowicz,

          Tak, przyznam sie! Musierowicz to moja guilty pleasure! (starsze tomy). Nawet na
          fejzbuku ukrywam skrzetnie notifications o tym, na jakiej grupie ostatnio pisze.. ;P
          Nowe tomy to juz dla mnie niestety malo pleasure a za to wielki guilt i buyer's
          remorse (na co ja bejmy przeputalam!). Z tego guilt oczyszczam sie tu na forum,
          ochoczo czepiajac sie i narzekajac z Wami ;)

          LMM o wiele bardziej powazam niz MM, przyznam sie.. jej forum podczytuje bez
          czepiania sie :) Moze dlatego, ze nie masakrowala tak bardzo swoich bohaterów i
          bardziej trzymala sie psychologicznych prawdopodobienstw i realiów :)

          Austen czytalam tylko DiU ale to rzeczywiscie zupelnie insza liga pisarska.
          Kobieca Balzac angielska (napiecie miedzy forsa, prestizem spolecznym i
          kalkulacja aby przezyc, a niepraktyczna romantycznoscia;)
          Widzialam tez Roz&Rom, ale nie wiem, na ile film swiadczy o ksiazce :)
          • lutecja4 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 13.11.08, 21:41
            swego czasun przeczytalam kilka powiesci Rodziewiczowny i zrobilam to z wlasnej
            nieprzymuszonej woli
            czytalam tez K.Maya i inne tego typu powiesci i chcialam zostac Indianinem :))
            przeczytalam tez cala serie Tomkow i zalowalam,ze dziewczynki nie maja takich
            fajnych przygod
            uwielbiam tez komiksy-Asteriksa i stare Kajki i Kokosze oraz te rysowane przez
            Baranowskeigo np Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa
            no i uwielbaim Mikolajki,choc tego ostatniego chyba nie musze sie wstydzic
            • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 13.11.08, 21:44
              Czytania Baranowskiego tez nie:-)
    • jop Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 14.11.08, 14:03
      Musiałabym się wcinać w różne części wątku, a średnio mi się chce,
      więc walnę zbiorowo.

      1. Szlachtny camp - no oczywiście "The Rocky Horror Picture Show".
      Najbardziej rąbnięty film świata. Cudowny. Nieopisany.
      2. Filmy tak złe, że aż dobre - "Mordercze pomidory" (i
      kontynuacje),"Surfujący naziści muszą umrzeć", "Ciemna gwiazda".
      3. Komedie romantyczne - o, tu jesteśmy wybredni i wąsko
      wyspecjalizowani. "Kiedy Harry spotkał Sally" i "Tin Cup". (To
      drugie z racji naszego usiłowania grania w golfa.)
      4. Komiksy - WILQ, dzieła Adlera i Piątkowskiego.
      5. "Allo, allo!" - nie poradzę, ale ta komedia po prostu mnie bawi.

      Ogólnie przyznaję się guilty pleasure w postaci wielokrotnego
      oglądania tych samych filmów, co dla wielu osób jest kompletnie
      niezrozumiałe (generalnie jak się człowiek przyznaje do
      kilkudziesięciokrotnego obejdzenia RHPS, to większość rozmówców ma
      odruch z palcem wskazującym wędrującym do czoła).
      • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 14.11.08, 14:16
        Malzonej i ja tez juz nie wiemy, ile razy obejrzelismy RHPS, w calosci i na
        fragmenty:-)
      • kotbert Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 26.10.09, 15:45
        "Surfujący naziści muszą umrzeć"? Hesus, co za tytuł, trzeba obejrzeć :D
        Też się przyznam do "Allo allo", zazwyczaj szczerze wyłam przy tym ze śmiechu
        nie zastanawiając się specjalnie, czy to humor wysokich lotów.
        Ogólnie to co zazwyczaj oglądamy to głupawe komedie, nie odczuwam potrzeby
        grzebania mojego życia pod stosem wyimaginowanych filmowych dramatów. "Czy leci
        z nami pilot" to jeden z tych idiotyzmów, które przynajmniej raz na pół roku
        musimy sobie przypomnieć. Albo "Brain donors".
        • sowca Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 26.10.09, 23:15
          No dobra, przyznam się. Strasznie mi się podobało "Eurotrip". To
          jest tak maksymalnie głupie, ale przy tym takie śmieszne, że
          oglądałam leżąc na dywanie i umierając ze śmiechu. szczególnie mnie
          śmieszą sceny na Słowacji... te bloki w stylu mocno radzieckim
          (identyczne są u mnie na osiedlu XD) i ta odrąbana ręka XD plus
          oczywiście kultowa zaśpiewka "Scotty doesn't know". Ubaw po pachy,
          choć rozrywka zdecydowanie nie dla subtelnych :)
          • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 26.10.09, 23:22
            A mnie strasznie smieszy fragment w Watykanie, kiedy bohaterowie
            sprawiaja, ze ludzie mysla, ze umarl papiez i z miejsca zostal wybrany
            nowy;-). Jestem jszcze gorsza:)))
    • marajka Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 27.10.09, 23:49
      Przerrrrzązjący film pot tytółem "Oko". Płakałam ze śmiechu, dosłownie! Co dziwne, oglądające ze mną koleżanki chowały głowy w poduszki.
      • rudzik85 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 11:01
        Świetny topik, nieprawda, dzięki Wam odkryłam Klausa - bosssski :)))
        "Martwe zło zostawiam sobie na jakieś długi, zimowy wieczór- z
        fragmentów z YT wynoszę, że warte bliższego zapoznania :)

        A co tam, przyznam sie- nawet lubię Titanica- za Kate Winslet, jej
        kiecki (!!!) wszechobecną secesje (ta wsówka do włosów w kształcie
        ważki), sposób pokazania statku. Najgorsza szmira to nie jest- bądż
        co badż Rose nie żyła samotnie przez resztę (ponad 80 lat)
        rozpamiętując dawna miłość- to by było nieznosne!
        I to właściewie tyle :) Reszta jest milczeniem

        Co zaś sie tyczy Austin- z trudnoscia przebrnęłam przez "Rozwazną i
        romantyczna" No nie wiem czemu. Nie zachwyciła mnie, w
        przeciwieństwie do filmu (znowu Kate :) ).

        Natomiast wszechobecne happyendy w książkach LMM oraz MM to głównie
        wpływ konwencji (piszesz ksiażki dla dziewcząt-> zakonczenie musi
        byc szczęśliwe i basta). Więc je z tego rozgrzeszam (zwłaszcza, ze u
        MM owe zakonczenia mają eeee ciag dalszy- ktoś sie rozstaje, ktoś
        jednak sie nie zmienia etc)
    • ginny22 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 29.11.09, 19:27
      No to skoro się przyznalam w innym wątku, to spytam - kto jeszcze
      był na drugiej części "Zmierzchu"?
      • alitzja Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 22:27
        ginny22 napisała:

        > No to skoro się przyznalam w innym wątku, to spytam - kto jeszcze
        > był na drugiej części "Zmierzchu"?

        Ja, ja, ja!
        I mam koleżanki, które uwielbiają zarówno książki, jak i filmy. I są
        to kobiety wykształcone, filmowo obyte... A jednak Eduardo je kręci
        jakby były nastolatkami;-)
        • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 23:05
          Ja uwielbiam ksiazki filmy o wampirach, mam odwieczny fetysz na
          punkcie klow, ale Edward jest najnudniejszym wampirem, o jakim
          czytalam:). Szkoda na takiego czasu, jest tylu o niebo fajniejszych
          facetow z klami:)
          • lezbobimbo Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 23:53
            dakota77 napisała:
            > Ja uwielbiam ksiazki filmy o wampirach, mam odwieczny fetysz na
            > punkcie klow, ale Edward jest najnudniejszym wampirem, o jakim
            > czytalam:). Szkoda na takiego czasu, jest tylu o niebo fajniejszych
            > facetow z klami:)

            A propos klów, ostatnio upadlam przez Szprocika przebrzydlego i zaczelam z pewna
            taka nienawiscia lubic serial czrublod, czyli Czysta Juche.. Wcaaaaale nie
            lubie, tylko musze wiedziec jak sie skonczylo! ;P
            Akurat tu zaczela ciec krewka w tivi i odcinek zakonczyl sie WTEM, akurat jak
            babcia lezy, przytykajac zakrwawiona skron do polepy..
          • ginny22 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.12.09, 11:18
            Problem (mój problem) w tym, że mnie faceci z kłami w życiu nie
            interesowali. A saga pani Meyer w jakis przewrotny sposób tak.
            Kiczowate to-to i tandentne, ryczę przy tym ze śmiechu, ale po
            powrocie z drugiego filmu już sprawdzałam, kiedy w kinach będzie
            trzeci.
    • onion68 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 20:33
      Hm, tak nisko jak ja chyba nikt nie upadł. Oglądam "Rozlewisko" :D
      • ding_yun Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 22:17
        Ja upadłam, onion. Jak byłam w Polsce obejrzałam jeden odcinek - i byłam
        strasznie, strasznie rozczarowana. To znaczy książka "Rozlewisko" mnie
        irytowała, zresztą pisałam tu kiedyś na ten temat, ale nadal uważałam, że jest
        świetnym materiałem na ekranizację. Spodziewałam się jakieś superprodukcji,
        czegoś z rozmachem, piękne plenery, dobra obsada, zachowane realia - bo w sumie
        w książce realia Polski B są nieźle uchwycone. Myślałam, że to będzie taka Magda
        M na wsi. A tu dogłębne rozczarowanie, niskobudżetowa produkcja telewizji
        polskiej, poziom Plebanii czy Rancha, katastrofa. Zmarnowali taki dobry temat.
        • ewaty Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 30.11.09, 22:36
          ding_yun napisała:

          A tu dogłębne rozczarowanie, niskobudżetowa produkcja telewizji
          > polskiej, poziom Plebanii czy Rancha, katastrofa. Zmarnowali taki
          dobry temat.


          Ej, no ja się do z przyjemności Rancha przyznaję...Obejrzałam Dom,
          oglądam czasem niektóre poradnikowe programy na TVN Style i od razu
          czuję się, jakbym wprowadziła racjonalną dietę i regularnie ganiała
          do fitnessklubu. Na 2-gą część wampirów wybieram się z
          przyjaciółką... Kto upadł niżej?
        • aganoreg Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.12.09, 11:18
          ding_yun napisała:

          A tu dogłębne rozczarowanie, niskobudżetowa produkcja telewizji
          > polskiej, poziom Plebanii czy Rancha, katastrofa. Zmarnowali taki
          dobry temat.


          W obronie Rancza musze stanac, bo uwielbiam to wysmiewanie sie z
          naszych polskich przywar. Nawet jesli to niskobudzetowa produkcja,
          to scenariusz jest swietny.

          Oprocz tego uwielbiam BrzydUle. No. A Violetta jest przecudna :)
          • andrzej585858 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.12.09, 20:06
            aganoreg napisała:

            > ding_yun napisała:

            >
            > W obronie Rancza musze stanac, bo uwielbiam to wysmiewanie sie z
            > naszych polskich przywar. Nawet jesli to niskobudzetowa produkcja,
            > to scenariusz jest swietny.

            Ranczo będę bronił wszystkimi kończynami !!
            Głównie z powodów sentymentalnych - otóż taka ławeczka pod sklepem jest jednym z
            najbardziej trwałych wspomnień mojego dzeciństwa. W centrum miasteczka w budynku
            ratusza - XIV wiej jakby co!! - z jednej strony urzędowały władze miejskie a z
            drugiej była piwiarnia , obok w przybudówce mieszkała pani Cielęcina co to
            wiadomo czym handlowała, no i oczywiście obok pijalnia piwa.
            Dzisiaj mozna byloby ja określić jako kultowa - przed nią zaś ławeczka na ktorej
            od switu do nocy przesiadywali strasi panowie prowadząc niekończące się dyskusje.
            No cóż, pomimo tego że nieraz byli dość mocno zmęczeni to jednak słownictwo tzw.
            rynsztokowe nie było czymś wszechobecnym.
            Ja zaś mieszkałem wtedy naprzeciwko ratusza i widok tej piwiarni i ławeczki do
            dzisiaj tkwi w pamięci, z tego też powodu serial "Ranczo" oprócz kpiny z typowo
            polsko- sarmackich cech chciałoby sie rzecz jest też pewnego rodzaju
            nostalgiczną podróżą.


            • ding_yun Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.12.09, 20:23
              Ej, ja też znam takie ławeczki, w każdej polskiej miejscowości istnieje taka
              przynajmniej jedna, i też lubię wyśmiewanie niektórych polskich przywar. Tylko
              moim zdaniem Ranczo robi to w zbyt przerysowany i dosłowny sposób. Po prostu
              chętniej bym obejrzała natki naturalistyczny film czy serial, który by spełniał
              podobną rolę, ale w którym bohaterowie byliby dogłębnie prawdziwi, a nie
              groteskowi. Nie mówiąc już o tym, że o wiele trudniej jest pokazać taki
              wieloznaczny naturalizm niż łopataologiczną groteskę.
              • andrzej585858 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 01.12.09, 21:19
                Dla mnie jednoosobowym symbolem takiej ławeczki jest akurat Szwejk - a jak
                trudno przenieść tą literacką postać na ekran? Ciekawe czy kiedykolwiek uda się
                to zrobić.
                Tak samo podejrzewam trudno byłoby pokazać bohaterów ławeczki bez popadania w
                groteskę - bo oni są groteskowi nawet jak są jak najbardziej naturalni.
                "Ranczo" zaś z założenia miało byc łopatologicznie przerysowane - dla mnie
                akurat to nie przeszkadza - po prostu miła rozrywka.
                • wushum Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 05.12.09, 23:29
                  Ja czuję się winna, ale jakoś mam sentyment do "Szpitala na peryferiach" -
                  scenariuszowo, to coś, czego bym nie oglądała, ale po 1 kojarzy mi się z
                  dzieciństwem, a po 2 jest tam dr Strossmajer, którego wielbiłam od zawsze, za
                  cięty język:) a po 3 zawsze lubiłam szpitale /co brzmi mało normalnie:)/.
                  2 - kupiłam kiedyś płytę z Rozważną i Romantyczną w serii BBC z 81 roku. Rżałam
                  jak stara i łysa szkapa, bo w życiu rzadko zdarza się oglądać coś równie
                  badziewnego. Drugiego takiego dna ze świecą szukać. Najpierw trzeba pilnować
                  żeby nie zasnąć, bo 3/4 aktorów to drewniane kołki, sztucznie dukające wyuczone
                  teksty, 1/3 aktorów to z kolei papierowe sylwety grające z takim "przegięciem"
                  wszystkich cech, że właściwie to chodzące karykatury. W tym momencie człowiek
                  nie wie, czy zarykiwać się od śmiechu, czy zwymiotować. Po pół godziny dylematu
                  między tymi opcjami, pojawia się Brandon, który, choć chwilami komiczny, ale w
                  porównaniu z całością, to jako dyjament w kaszanie.
                  Co do innych, to hm... przyznam, że lubię Rozważną i Romantyczną z Thompson i
                  Rickmanem. Nawet Winslet, której nie trawiłam, da się przełknąć.
                  Jeśli chodzi o Wiedźmina, to nie czytałam, ale próbowałam zobaczyć, ale to nie
                  "pleasure", to zasługuje na miano "Ulej Wszechczasów".
                  Mmm a jeszcze był taki film Dogma, który czasem mnie bawi.
                  :)
                  • dakota77 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 05.12.09, 23:43
                    Serial i film o wiedzminie to badziewie nie z tej ziemi, ale ksiazki
                    warto przeczytac.
                  • marslo55 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 07.12.09, 13:18
                    wushum:
                    "Jeśli chodzi o Wiedźmina, to nie czytałam, ale próbowałam zobaczyć, ale to nie
                    "pleasure", to zasługuje na miano "Ulej Wszechczasów"."
                    Wushum, książki a serial/film to CAŁKIEM co innego w tym przypadku. Przypomnę tu
                    tylko, że po zamknięciu Rywina (producenta filmu; autor scenariusza to Sczerbic)
                    fani książek Sapkowskiego skandowali zgodnie: "Afera Rywina karą za Wiedźmina" i
                    "Znajdzie się kłonica na d*** Sczerbica", autor streszczeń odcinków gęsto krasił
                    je komentarzami typu: "Sięgnąłem po siódmy kieliszek, bo tego się na trzeźwo nie
                    da znieść", a forum Sapkowskiego mierzyło wartość odcinka liczbą pojawiających
                    się w nim cycków (które pojawiały się bez powodu, sensu i celu przy każdej okazji).
                    • paszczakowna1 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 07.12.09, 15:44
                      > "Znajdzie się kłonica na d*** Sczerbica", autor streszczeń odcinków gęsto krasi
                      > ł
                      > je komentarzami typu: "Sięgnąłem po siódmy kieliszek, bo tego się na trzeźwo ni
                      > e
                      > da znieść",

                      Dziękuję za przypomnienie. Piękne te streszczenia były (tj. są, tutaj:
                      radkowiecki.is.evil.pl/spis2.html)
                      • marslo55 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 08.12.09, 12:46
                        paszczakowna1 napisała:
                        "Dziękuję za przypomnienie. Piękne te streszczenia były (tj. są,
                        tutaj"
                        Paszczakówno1, to JA dziękuję! Stęskniłam się ogromnie za literkami
                        sponsorującymi, kokodżambo-i-do-przodu tudzież całą resztą, a sama
                        nic znaleźć nie umiem:)
    • zoe125 Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 06.12.09, 17:31
      Ubiegłego sylwestra spędziliśmy ze znajomymi oglądając właśnie kilka takich
      kiczowatych filmów. M.in. dwie częsci niemieckiego westernu "But Manitou. Istna
      parodia, jeden ryk śmiechu, zabawa przednia (zwłaszcza, jak ktoś na ekranie
      wspomniał o Różowym Ranczu) - kto oglądał, ten wie.
    • melmire Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 06.12.09, 17:47
      Nie do konca pasuje do podanych kategorii,ale nie ma ostatnio dnia zebym nie
      zajrzala na www.regretsy.com Ludzie tworza niespodziewana rzeczy....czasem az
      strach sie bac :)
      • ewaty ze zdziwień: 06.12.09, 21:15
        www.cofanifunebri.com/2010-calendar.htm. Jest też polski
        producent takich kalendarzy, jak sobie przypomnę, to przeslę.
    • 2swinki Re: Guilty pleasures- camp, kicz i innde cudenka: 23.06.11, 18:37
      Stary temat, ale jako osoba nowa na forum - znalazłam dopiero dziś.
      Czy mówimy o filmach "tak głupich , że aż śmiesznych"? Bo ja mam taki - nie chcę kłamac, ale tytuł brzmi jakos tak: NOC ŻYWYCH TRUPÓW. Poszłam na to do kina z przyjaciółką i o ile pamiętam - turlałyśmy się ze śmiechu na podłodze miejsca publicznego. A chyba z założenia miałyśmy się bać. I a propos tego pleasure - chciałabym ten film zobaczyć jeszcze raz, i jeszcze raz, i mnoga mnoga raz.
      Z nowszych to chyba Quo Vadis - co prawda pleasure tam niewielkie, ale guilty straszne. To jest jednak chyba jakaś osobna kategoria, ale mamy tu nie mówic o polityce.
      No i oczywiście M jak Miłość - trudno nie zajrzeć tam raz na 20 odcinków, z najlepszą przyjaciółką, przy butelce, w tajemnicy przed wszystkimi innymi.
      M jak Miłość to jest coś tak nieprawdopodobnego, tak nieziemsko bajkowego, że chyba tylko Dynastia może się temu równać. Żeby nie było: "Na dobre i na złe" i "Złotopolskich" nie trawię, nie ogladam, jak słyszę tylko piosenkę tytułowa to albo wyłaczam, albo uciekam. Tego sę nie da ogladac nawet z nastawieniem że to "guilty pleasure". Dramat i koszmar. Czyli coś, co jest aż tak głupie, ze nawet nie może być śmieszne. Po prostu nic absolutne, zero i null.
      Jest jeszcze taki film na YT gdzie psy sa przebrane za jakieś straszne robaki czy coś podobnego. Było to reklamowane w bodajże "Polityce", ale mnie to jakoś znudziło, mimo ze głupota nieprawdopodobna.
    • paszczakowna1 Dla Nessie, przeniesiony offtopic 24.06.11, 15:34
      Pozwolę sobie przenieść z Tego Drugiego Forum, bo tu pasuje.

      > > Nawet przypominam sobie, że czytałam kiedyś jakieś powieścidło o wampirze
      > -alche
      > > miku walczącym z satanistami w XVIII-wiecznej Francji (nie patrzcie tak n
      > a mnie
      > > , naprawdę),
      >
      > Oooooo, przypomnij sobie! Uwielbiam tego typu hym, hym, literaturę :)

      Nessie, przypomniało mi się wreszcie, że tam był hotel w tytule, i wygulgałam. Chelsea Quinn Yarbro "Hotel Transylvania". W swoim gatunku naprawdę niezła książka.
      • nessie-jp Re: Dla Nessie, przeniesiony offtopic 24.06.11, 17:12
        > Nessie, przypomniało mi się wreszcie, że tam był hotel w tytule, i wygulgałam.
        > Chelsea Quinn Yarbro "Hotel Transylvania". W swoim gatunku naprawdę niezła książka.

        WIELKIE dzięki!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka