Dodaj do ulubionych

Czemu akurat w Jeżycjadzie?

01.12.08, 17:37
Zastanawiałam się niedawno, dlaczego akurat od Jeżycjady oczekuję oferowania wzorców osobowych dla moich zdezorientowanych studentów, pocieszenia dla mniejszościowej młodzieży, dobrego słowa dla zdołowanych nauczycieli itd itp? Dlaczego tak bardzo upieram się, że chciałabym je widzieć w świecie MM, a nie, na przykład, w świecie Harry'ego Pottera czy w pratchettowskim świecie dysku? (Ten ostatni akurat jest pełen rozmaitych wzorców osobowych i polecam ksiązki Pratchetta tak studentom, jak i nie-studentom, którzy chcą się rozwijać.)Dlaczego aż tak intensywnie brakuje mi sympatycznego geja u MM, a nie np. w Tomku Sawyerze? Po głębokich przemyśleniach doszłam do wniosku, że pewnie dlatego, że ten ksiązki (Jeżycjada) ogrzewają i obejmują czytelnika, ofiarowują mu/jej bezwarunkową miłość, pod warunkiem, że... będzie mniej kanciasty, mniej w poprzek, bardziej dopasowany do roli społecznej aprobowanej przez społeczność jeżycjadowego ula. Takie przyciąganie połączone z odpychaniem nazywa się uwodzenie. Czuję się uwiedziona przez Jeżycjadę. Dlatego wracam ciągle i ciągle czekam, że kiedyś mnie - i innych nieokrzesańców - przygarnie i utuli, powie mi, że zawsze za mną przepadała pasjami i tylko mi się wydawało, że jest inaczej. Ale co tam! Dobre co się dobrze kończy.
Pratchett daje to, co obiecuje. Ani ja ani inni znani mi czytelnicy jego książek nie czują się objęci a potem odtrąceni. Każdy, kto wejdzie w ten świat znajdzie tam dla siebie jakieś miejsce, choć nie zawsze jest ono centralne.
Jeżycjada wabi i kusi do tego stopnia, że wchodzę w ten świat jakby był mój własny. Ale kiedy sie troszkę w nim rozejrzę, to okazuje się, że nie jest i że raczej powinnam cichutko i szybciutko zejść z planu, nie robiąc rabanu i nie ryzykując wstydu.
Innymi słowy: jest w tych książkach coś niesamowicie dobrego, świetnie napisanego, dobrze pomyślanegfo. Ale jednocześnie coś nie styka i zgrzyta.
A Wy? Czy też macie takie albo zupełnie inne myśli na ten temat?
Obserwuj wątek
    • papieska_kremowka Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 17:54
      Miewam podobnie. Sentyment okrutnie przyciąga mnie do Jeżycjady, a jednocześnie mam wrażenie, że na widok ludzi podobnych do mnie prawdopodobnie MM krzywi się z niesmakiem i zastanawia, jak by nas następnym razem ugryźć w tyłek za pośrednictwem powieści :> Taki dysonans w śamym środku osławionego jeżycjadowego ciepełka. Nie widzę tam miejsca dla siebie, a szkoda. U Pratchetta przeciwnie.
      • kkokos Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 18:14
        Ciągnie mnie sentyment przede wszystkim. A dlaczego kiedyś wsiąkłam? Bo jak
        wsiąkałam - a były to powieści od SZK po IS - to były to książki inne od tego,
        co wtedy proponowano młodzieży: Siesickiej, Minkowskiego, Nowackiej.
        Po pierwsze, środowisko inteligenckie i pochwała erudycji (w tamtych książkach,
        nawet jak rodzice byli wykształceni, to poza rodzajem pracy różnicy wielkiej
        między nimi a rodzicami-robotnikami nie było; a w ogóle bohaterowie pochodzili
        głównie z klasy robotniczej).
        Po drugie, bohaterom przydarzają się rzeczy zwykłe-niezwykłe, nie wynikające z
        jakichś wielkich przełomów życiowych (cały czas mówię o pierwszych kilku
        powieściach). U tamtych była to zmiana środowiska po śmierci matki, rozwód
        rodziców, nowe małżeństwo matki, przyjazd kogoś niezwykłego do małego
        miasteczka - i na to zwykle nakładała sie pierwsza miłość. Nie znaczy to
        oczywiście, że to źle, książki ukazujące, jak nastolatek radził/nie radził sobie
        z rozpadem swojej rodziny są bardzo potrzebne (sama marzyłam, by moja matka
        wyszła po raz drugi za mąż, więc "Jezioro osobliwości" znałam w pewnym momencie
        na pamięć). Ale ta "normalność" życia w początkowych tomach Jeżycjady była jak
        świeży oddech. No i jeszcze umiejscowienie w czasie i przestrzeni pozwalało się
        tym bardziej utożsamiać z bohaterami.
        Po trzecie, zamknięty świat jednej rodziny i jej przyległości, czyli rodzaj
        serialu telewizyjnego :) jak ktoś się przywiązał do Gaby i Idy, to chciał
        wiedzieć, jak się potoczą losy Pulpy i Nutrii. Innych współczesnych
        wielotomowych powieści młodzieżowych nie było (chyba że nie pamiętam, poprawcie
        mnie, jeśli się mylę), no a ile można żyć losami Ani Shirley.
        No a po IS to już głównie sentyment (co nie znaczy, że wszystko mnie nudzi i mi
        się nie podoba)
        • nessie-jp Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 18:43
          I jeszcze
    • kkokos a poza tym 01.12.08, 18:40
      kurczę, taki mądry post napisałam i zeżarło :)

      Dlaczego aż tak i
      > ntensywnie brakuje mi sympatycznego geja u MM, a nie np. w Tomku Sawyerze?

      ja nie mam poczucia braku pewnych elementów, raczej mam poczucie niepotrzebnej
      obecności innych - konieczności wyjścia za pierwszego licealnego chłopaka,
      szlachetności gaby, ciepłego spojrzenia na prostego człowieka (ja tam nie wierzę
      w zapraszanie na obiad woźnego, co przypadkiem znalazł się w moim domu albo
      pranie rzeczy rumuniątek), zachowania pyziaka na szosie.


      > te ksiązki (Jeżycjada) ogrzewają i obejmują czytelnika, ofiarowują mu/jej
      bezwarunkową miło
      > ść, pod warunkiem, że... będzie mniej kanciasty, mniej w poprzek, bardziej dopa
      > sowany do roli społecznej aprobowanej przez społeczność jeżycjadowego ula.

      bo świat przedstawiony jest uproszczony - jeden podział na my i oni, czyli
      lisieccy, panie sznytek i ci, co głosowali na kwaśniewskiego. w rzeczywistości i
      my, i oni to znacznie bardziej skomplikowane, zróżnicowane wewnętrznie "grupy"
      (jeśli w ogóle to można nazwać grupami, dlatego biorę w żaby). więc nic
      dziwnego, że nawet fanka pod pewnymi względami nie będzie pasować do
      przedstawionej wizji, choć pod innymi odnajdzie się znakomicie.
      • wushum Re: a poza tym 01.12.08, 19:57
        Uhm, a nie wydaje Wam się, że po prostu to jest tak: mała Ania mieszka w
        drewnianym domku z liczną rodziną, wkoło jest las i pagórek. Ania spędza całe
        dnie na radosnej zabawie z rodzeństwem, zachwyca się kwiatami, wyjada maminy
        dżem kryjąc się w spiżarni, wieczorem z zapartym tchem słucha bajek przy
        pomarańczowym świetle igrającym w kominku, wierzy, że nocą jej szmaciana lalka
        bawi się z innymi lalkami, misiami, a kiedy zasypia wyobraża sobie jakie cudowne
        krainy znajdują się za pagórkiem. Jej mama jest dla niej najmądrzejszą kobietą
        na świecie, a tata najsilniejszym człowiekiem...
        Mijają lata, mała Ania, jest już dużą Anią. Wie, że bajki, to tylko wymysł
        okraszający życie, kwiatki już jej nie zachwycają, bo ma wiele prawdziwych
        problemów. Jej mama jest irytującą kobietą, która ma jeden sztywny model
        myślenia, tata to znerwicowany smutny człowiek, potrzebujący pomocy, a za
        pagórkiem tak na prawdę, leżą duże ponure miasta, gdzie nikt nie cieszy się z
        nowego przybysza, o ile cieszy się jeszcze z czegokolwiek.
        Owszem sentyment jest, ale te książki nie rosną z nami. Wszystkie lubimy
        bardziej wcześniejsze części, ale tam też nie pisze o - bo ja wiem /?/ -
        zastanowieniach nad tożsamością seksualną, seksie, czy wspomnianym "miłym geju"
        /który, jak się okazuje, był w Harrym Potterze/. Te książki zawsze chyba były
        takie /no może mniej osądzały ludzi, zachowania, były bardziej otwarte i to mnie
        ujmowało/.
        Ale tak jak trudno wymagać, żeby ,co było dla nas lasem w dzieciństwie nie było
        po prostu kępką krzaków, czy by tajemniczy znajomy wuja okazał się prawdziwym
        czarnoksiężnikiem, a nie, zdziwaczałym, zamkniętym w sobie, zniechęconym do
        życia człowiekiem - trudno również, by te książki były idealne, w świecie, gdzie
        nic nie jest idealne :)
        Pozdrawiam
        • nessie-jp Re: a poza tym 01.12.08, 21:38
          wushum napisała:

          > Uhm, a nie wydaje Wam się, że po prostu to jest tak: mała Ania

          Ale rzecz w tym, że te książki nie są dla "małej Ani". To są
          • bat_oczir Re: a poza tym 01.12.08, 22:09
            przypowiastka oazowa?

            Może trochę za ostro powiedziane, ale coś w tym jest - nowa Jeżycjada ma mniej
            bawić, a więcej wychowywać młode pokolenia dziewcząt (głównie) i chłopców. Być
            może zresztą zawsze były takie zamiary MM, tylko w okresie PRLowskiej cenzury
            musiała ukrywać pewne przemyślenia za maską humoru i ironii.

            No i jak tej cenzury z łezką w oku nie wspominać? :) Do jakiej finezji zmuszała?
            A teraz dostajemy łopatologicznie kawę na ławę wzorce moralne MM.
            Kontrowersyjne, w dodatku.

            Żebyśmy się dobrze zrozumieli - ja tych wzorców nie odrzucam do końca. Problem w
            tym, że MM chyba odrzuca domieszki innych wzorców...
      • bat_oczir Re: a poza tym 01.12.08, 20:38
        > bo świat przedstawiony jest uproszczony - jeden podział na my i oni, czyli
        > lisieccy, panie sznytek i ci, co głosowali na kwaśniewskiego.


        przy czym co jeszcze jest istotne - w pierwszych częściach Jeżycjady ci "oni"
        rokowali jeszcze jakieś nadzieje poprawy, ot lisieccy właśnie np.

        Gdzieś tak od BBB to się skończyło. Pani Sznytek już zawsze będzie tępa i
        sznytkowata, z głosującymi na Kwaśniewskiego zrywa się kontakty, choćby byli
        rodziną. I tak dalej....
        • lezbobimbo Re: a poza tym 01.12.08, 20:53
          Hej ale w BBB to pani Sznytek jest jeszcze przedstawiona dosc pozytywnie, jest
          dobrym czlowiekiem, trzyma sledzia za skronie i dala nam pare niesmiertelnych
          cycatów. Kozio ja ubóstwia.

          (dlatego nie moge wybaczyc MM tych ekskrementów w Zabie, co jej biedna pani
          Sznytek szkodzila?...)

          Z kolei tazsama pani Sznytek w BBB boi sie swiata zewnetrznego, a Lisieccy
          okazuja sie katami. Dotychczas takim nihilistycznym wizjom przeciwstawiani byli
          bohaterowie glówni, niezlomni, optymistyczni i humporystyczni. Ale tutaj mamy
          glówna bohaterke zagipsowana, Bernarda w depresji i Aniele w depresji i korozje
          nawet w karoseriach.. a optymistycznych Zaczków i Borejków gdzies upchanych po
          bokach.. BBB przypomina mi nieco Doline Bominków w Listopadzie.. ;)

          I od BBB zaczyna sie tez snobizm na my, etelygenci i artysci oraz oni, prosci,
          dentysci. Zeby dentysta byl nie wiadomo jak dobrym, uczynnym, meskim i obronnym
          bohaterem, zeby nie wiadomo ilu ludziom ratowal uzebienie - ale nadal to nie
          takie szlacheckie jak bezrobotny, brudny, chamski i egocentryczny malarz?
          • bat_oczir Re: a poza tym 01.12.08, 20:57
            > I od BBB zaczyna sie tez snobizm na my, etelygenci i artysci oraz oni, prosci,
            > dentysci. Zeby dentysta byl nie wiadomo jak dobrym, uczynnym, meskim i obronnym
            > bohaterem, zeby nie wiadomo ilu ludziom ratowal uzebienie - ale nadal to nie
            > takie szlacheckie jak bezrobotny, brudny, chamski i egocentryczny malarz?


            Temu, co pełza - nie latać w chmurach!
            Ot, taka trochę wulgaryzacja Gorkiego :)
          • niq_miejski Re: a poza tym 01.12.08, 21:13
            lezbobimbo napisała:
            > Zeby dentysta byl nie wiadomo jak dobrym, uczynnym, meskim i obronnym
            > bohaterem, zeby nie wiadomo ilu ludziom ratowal uzebienie - ale nadal to nie
            > takie szlacheckie jak bezrobotny, brudny, chamski i egocentryczny malarz?

            I kłopot w tym jeszcze dodatkowy, że czysty żywy malarz nie wygląda i nie
            zachowuje się jak w Jeżycjadzie. Prawdziwy artysta z krwi i kości zostałby
            potraktowany przez Autorkę niczym ta wredna policjantka która nie lubi dzieci a
            może i gorzej. Te książki są podobne do przedwojennych powieści dla kucharek
            traktujących o zmieniaństwie - ich główni pozytywni bohaterowie nie mają związku
            z żywymi pierwowzorami.
            • lezbobimbo Re: a poza tym 01.12.08, 21:33
              niq_miejski napisała:
              > I kłopot w tym jeszcze dodatkowy, że czysty żywy malarz nie >wygląda >i nie
              zachowuje się jak w Jeżycjadzie.

              Czemu nie? O którego malarza Ci chodzi? Artystów jest tyle, ile kolorów na
              palecie, sa i oblesni abnegaci jak Bernard, sa i wymuskani eleganci typu
              Wojciech Kossak..
              Mi chodzilo raczej o to, ze w Szóstej Klepce mamy inz. fizyka zyjacego w
              cudownym stadle z artystka rzezbiarka :) a w BBB biedny dentysta jest
              potraktowany jak tredowaty i niemal jak przestepca z racji "niewlasciwego"
              zawodu? I to przez kogo, winozbieracza przekletego, który mial dorabiac dorywczo
              na podobiznach Kaczora Donalda na nocniczkach? ;P

              >Prawdziwy artysta z krwi i kości zostałby> potraktowany przez >Autorkę niczym
              ta wredna policjantka która nie lubi dzieci a
              > może i gorzej.

              Ej, nie zgodze sie - w BBB az tak bardzo potepiajaco nie bylo wtedy - przeciez
              sam Krystian nie lubi dzieci, nawet swoich hipotetycznych! I mimo ze hanba to
              wielka w Jezycjadzie (chociaz sama Aniella-Franciszka plocha czeczotka wszak
              macierzynstwem nigdy nie grzeszyla, a tu nagle dla niej dzieciofobia to jakis
              wielki problem!) nie jest potem zmieszany z blotem, tylko sie wykrusza przez
              telefon i juz go wiecej nie widzimy..
              • niq_miejski Re: a poza tym 01.12.08, 21:36
                lezbobimbo napisała:

                > Czemu nie? O którego malarza Ci chodzi? Artystów jest tyle, ile kolorów na
                > palecie, sa i oblesni abnegaci jak Bernard, sa i wymuskani eleganci typu
                > Wojciech Kossak..

                Prawda - aczkolwiek ja miałam na myśli tych, których znam akurat i którzy noszą
                dredy, żywją w związkach niesakramentalnych, są buddystami, wegenarianami,
                lesbijkami i Bóg wie czym tam jeszcze - nie jest to część palety pielęgnowana
                przez poniekąd "artysto-lubną" Jeżycjadę
                • bat_oczir Re: a poza tym 01.12.08, 21:49
                  > Prawda - aczkolwiek ja miałam na myśli tych, których znam akurat i którzy noszą
                  > dredy, żywją w związkach niesakramentalnych, są buddystami, wegenarianami,
                  > lesbijkami i Bóg wie czym tam jeszcze

                  dredy nosi pan Oracabessa. Pawełek Żeromski medytuje. Nutria była/jest
                  wegetarianką. Promyczki nadziei :) :) bo na związek nieformalny albo
                  homoseksualizm obawiam się - 0 szans/ryzyka, niepotrzebne skreślić :)
                  • lezbobimbo Re: a poza tym 01.12.08, 22:20
                    Medytuje tez Adrian Lelujka. MM akurat zywi sympatie do tao, haiku i
                    orientalnych akcentów :)

                    Ale to, ze Adrian czy Pawelek medytuja, nadal nie czyni ich tworzacymi
                    artystami, tylko wyrafinowanymi subtelnikami ;)
                    Ale nawet mimo medytacji, Adrian, Gladiator-Wiktor i reszta Lelujczat maja
                    przechlapane, pochodza wszak z niewlasciwego domu proletariackiego i nie maja
                    szans w zderzeniu z z Friedrichem Wolfgangem Amadeuszem Janem Sebastianem
                    Szopenem, pochodzacymi z domu z pianinem; ani nawet w zderzeniu z
                    malomiasteczkowym Mackiem Ogorzalka, bosym ale w ostrogach oczytanego syna
                    teatralnej bibliotekarki... chociaz Maciek jest mala niedojrzala swinka, to
                    dobry i prawy Lelujka musi odejsc.
                    Czyzby stygmata pochodzenia zaczela sie wiec juz leciutko w OwR? Ach! Byc nie
                    moze... gdziez podziala sie Franciszka Wyrobek, córka rybaka? Po latach znana
                    jako artystka odtracajaca dentystów i miedzynarodowa gwiazda?
                    • bat_oczir Re: a poza tym 01.12.08, 22:38
                      aczkolwiek kiedy Wiktor mówi "mama nie ma wykształcenia, ale ma nas", Gaba kiwa
                      głową z aprobatą i błyszczącymi oczami.

                      Niemniej w sumie masz niewątpliwie masz rację - każdy o nieco mniej subtelnych
                      manierach, pochodzeniu, etc - musi wcześniej czy później przegrać.
                • lezbobimbo Re: a poza tym 01.12.08, 22:09
                  niq_miejski napisała:
                  > Prawda - aczkolwiek ja miałam na myśli tych, których znam akurat i >którzy
                  noszą dredy, żywją w związkach niesakramentalnych, są >buddystami,
                  wegenarianami,> lesbijkami i Bóg wie czym tam jeszcze - >nie jest to część
                  palety pielęgnowana
                  > przez poniekąd "artysto-lubną" Jeżycjadę

                  Ach, o to Ci chodzilo.
                  Ech, no wiesz, artysta to nie jest deklaracja polityczno-religijna.. nie kazdy
                  musi byc buddysta, wrogiem Babilonu czy nosic dredy, by mienic sie artysta, czyz
                  nie?
                  Artysta/artystka to ktos/ktosia, kto przede wszystkim tworzy. Przekonania nie
                  maja tu wiele do rzeczy, co warsztat i chec tworzenia. A styl zycia czasami jest
                  zwiazany z - i zdefiniowany przez twórczosc, ale wcale tak byc nie musi.

                  Wiecej nawet, twórcy moga byc z przekonan i z charakteru kompletnymi potworami,
                  ksenofobami, albo nawet rasistami, niestety - a MIMO to tworzyc nadal piekne
                  dziela (chyba ze pozwalaja tym przekonaniom wpelznac jakos w swa sztuke).
                  • niq_miejski Re: a poza tym 01.12.08, 22:17
                    Dokładnie tak - człkowicie się zgadzam z tobą. Chodzi mi o to, że u MM oni wcale
                    nie są tacy ogólnopaletowi tylko bardzo jednobarwni. W barwach zgodnych z
                    dominującą w Jeżycjadzie dydaktyką religijno-społeczną.
            • ananke666 Re: a poza tym 01.12.08, 23:25
              > I kłopot w tym jeszcze dodatkowy, że czysty żywy malarz nie wygląda i nie
              > zachowuje się jak w Jeżycjadzie.

              Bo ja wiem? Moja koleżanka jest malarką. Związki nam się nieco rozluźniły, ale nagłej sklerozy nie dostałam. Normalna, poukładana dziewczyna, po dwóch kierunkach studiów.

              Raczej nie pasuje mi środowisko aktorów spędzające sylwestra przy sałatkach i kieliszku wina. Z tego co wiem - a znam dobrze osobę, która czas jakiś temu mocno w takim towarzystwie siedziała - wyglądałoby to zgoła inaczej. Że tak powiem - odwrotnie. Z ululaniem się włącznie.
              • mmaupa Re: a poza tym 02.12.08, 17:22
                > > I kłopot w tym jeszcze dodatkowy, że czysty żywy malarz nie wygląda i nie
                > > zachowuje się jak w Jeżycjadzie.
                Kochani, bez przesady! W koncu sama pani MM, jakby nie patrzec, jest artystka.
                Czysta, zywa malarka!

                Poza tym artystka jest moja wlasna mamusia, typ mamy Zakowej. Jakby to okreslic
                - pierwsza uczennica, ale z fantazja i polotem. Nie urzyna sie w sztok na
                imprezach, nie chodzi w kitelkach, nie maluje po scianach, nie nosi dredow - ale
                tez woli spedzac czas na rzeczach przyjemniejszych od zmywania i gotowania :)
    • bat_oczir Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 21:07
      > Innymi słowy: jest w tych książkach coś niesamowicie dobrego, świetnie napisane
      > go, dobrze pomyślanegfo. Ale jednocześnie coś nie styka i zgrzyta.

      Jeżycjada ma przede wszystkim jedną zasadniczą wadę - jest ciut za długa.
      Popadła w chorobę kolejnych sezonów telewizyjnych seriali - są zwykle coraz
      słabsze.

      Dla mnie pierwsze trzy książki pozostaną wzorem dobrej literatury dla wszystkich
      (powiedzmy, z przewagą płci pięknej, ale ja, jako płeć brzydka, też się na nich
      doskonale bawiłem). Szóstą Klepką byłem prawdziwie oczarowany, ta książka
      skrzyła się po prostu od subtelnego poczucia humoru.

      Gdzieś od IS zaczęło faktycznie coś zgrzytać, za dużo pojawiło się umoralniania.
      BBB to był koszmar. Noelka była nadzieją na powrót do formy. A potem było coraz
      gorzej.

      Dziś świat Borejków już kompletnie nie jest moim światem, aczkolwiek Sprężynę
      przeczytałem z całkiem sporą przyjemnością. Ale za dużo już widzę naiwności,
      uproszczeń, schematyzmu...co gorsza rodzaj schematów mi nie odpowiada...
      • niq_miejski Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 21:33
        ... miałam taką smutna refleksję - pani MM by nas nie lubiła gdyby nas spotkała,
        swoich wiernych czyetlników. Choć post-trafsormacyjne ksiązki mogą sie nam nie
        podobać, kupujemy je, ba, ja od razu kupiłam 2 egzemplarze Sprężyny, kiedy sie
        ukazała - dla mnie i dla przyjaciólki. Tymczasem ksiązki te na ogół "takich jak
        my" wykluczają, napominają albo po prostu odrzucają. Ani JK Rowling ani Terry
        Pratchett niczego podobnego z nami nie wyprawiają. Tymczasem kupuje się
        zapamiętale i te - i te. Masochizm???
        • croyance Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 21:43
          Masochizm???

          Nie, milosc bez wzajemnosci ;-P
        • nessie-jp Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 21:49
          > Tymczasem kupuje się
          > zapamiętale i te - i te. Masochizm???

          Ależ skąd, siła władzy czytelnika nad tekstem. Autorka może sobie nie lubić do
          woli, a czytelnik ma święte prawo lubować się tekstem i wyobrażać sobie, jakie
          piorunujące wrażenie zrobiłby Ignaś przyprowadzający na herbatkę kolegę-geja i
          czy pierwszy otrząsnąłby się Ignacy Borejko, sypiący stosownymi cytatami i
          przykładami z literatury antycznej... :)

          W ostateczności zaś, jak ktoś nie lubi sobie wyobrażać, wbijać szpilek w intrygę
          i obrywać rączek postaciom przedstawionym, zawsze można z wielką satysfakcją
          książkę zjechać za braki. Nie powiesz, że nie jest to wartościowa przyjemność!
          • bat_oczir Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 21:51
            a czytelnik ma święte prawo lubować się tekstem i wyobrażać sobie, jakie
            > piorunujące wrażenie zrobiłby Ignaś przyprowadzający na herbatkę kolegę-geja

            :) :) :) :)

            > czy pierwszy otrząsnąłby się Ignacy Borejko, sypiący stosownymi cytatami i
            > przykładami z literatury antycznej... :)

            Przyjaźń jest subtelną rozkoszą szlachetnych dusz.
            Safona

            :)

          • niq_miejski Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 01.12.08, 21:57
            nessie-jp napisała:
            > Nie powiesz, że nie jest to wartościowa przyjemność!
            >

            Absolutnie i dokładnie tak!!!! :-)
            • ding_yun Re: Czemu akurat w Jeżycjadzie? 02.12.08, 18:49
              Co do faktu czy MM by nas polubiła czy nie to tak mi przyszło na
              myśl - przecież było chyba jakieś ogólne spotkanie z MM jeszcze w
              zamierzchłych czasach, zanim ja się pojawiłam na forum :P I jak było?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka