senseeko
12.12.08, 16:47
Witam się pięknie. Jestem po niedawnej lekturze Sprężyny i jeszcze nie zdążyłam przejrzeć wszystkich wątkow spoilerujących (piszę z kawiarni internetowej, wiec dizś wątkow nie przejrzę) ale wyszukiwarka na hasło "świerk" wyrzuca mi tylko jakieś okołoświateczne posty z 2007 roku, wiec chyba nikt tego nie ruszył? (Wątku znaczy)
Sprężyna mi się podobała, wprawdzie od połowy mniej wiecej (tzn od drugiego wejścia NPP) czulam, ze NaszPan Polonista to będzie tajemniczy mężczyzna Laury, ale niespecjalnie mi to przeszkadzalo, choć wolałabym wieksze zaskoczenie.
Natomiast nie mogę zdiz4erżyć idiotycznego zachowania Laury względem świerka, tudzież innych żywych istot. Zresztą nie tylko Laury.
Zatrzęsło mną gdy przeczytałam niedbałe bąkniecie Pulpecji:
"a... to psy dorwały zająca i GANIAJą GO PO PODWóRKU" ale to inny wątek.
Otóż świerk.
Laura go kupiła, zawiozła do Górskich i przypomniawszy sobie, że nie zapłaciła, pędem (ze świerkiem) pognała z powrotem. No OK, to można złożyć na karb roztargnienia.
Ale to, że po kilku dniach Górscy jej pytają co zrobić z przywiązanym do roweru świerkiem, to już masakra. Jak to co? Posadzić!
No ale OK, to był świerk Laury, moze chciala go posadzić na nasypie kolejowym na Rosevelta, jeszcze do przełknięcia. Absolutnie natomiast nie mogę przełknąć faktu, ze (pardon my french) głupia Laura jedzie z nieszczęsnym świerkiem do "Daglezji". Po co? Ja sie pytam?
I jakby nigdy nic oddaje zniszczony (przesuszony i zaniedbany) egzemplarz, aby czekal na klienta kolejne tygodnie (kto to kupi ja się pytam?) a kasy nie zwraca.
Z podobną niefrasobliwością traktuje podarowaną jej różę, jak już wpada na pomysl by ją podlać, to robi to przy pomocy bodajże herbaty. Mam nadzieję, ze nie ciepłej.
Dla mnie zgroza.
W ogóle traktowanie przyrody przez Borejków w calej Jeżycjadzie to dla mnie zgroza - oni to traktują jak rzeczy, przedmioty, a nie coś, co żyje.
Macie podobne odczucia?