Dodaj do ulubionych

Sprężynowy świerk

12.12.08, 16:47
Witam się pięknie. Jestem po niedawnej lekturze Sprężyny i jeszcze nie zdążyłam przejrzeć wszystkich wątkow spoilerujących (piszę z kawiarni internetowej, wiec dizś wątkow nie przejrzę) ale wyszukiwarka na hasło "świerk" wyrzuca mi tylko jakieś okołoświateczne posty z 2007 roku, wiec chyba nikt tego nie ruszył? (Wątku znaczy)
Sprężyna mi się podobała, wprawdzie od połowy mniej wiecej (tzn od drugiego wejścia NPP) czulam, ze NaszPan Polonista to będzie tajemniczy mężczyzna Laury, ale niespecjalnie mi to przeszkadzalo, choć wolałabym wieksze zaskoczenie.
Natomiast nie mogę zdiz4erżyć idiotycznego zachowania Laury względem świerka, tudzież innych żywych istot. Zresztą nie tylko Laury.
Zatrzęsło mną gdy przeczytałam niedbałe bąkniecie Pulpecji:
"a... to psy dorwały zająca i GANIAJą GO PO PODWóRKU" ale to inny wątek.
Otóż świerk.
Laura go kupiła, zawiozła do Górskich i przypomniawszy sobie, że nie zapłaciła, pędem (ze świerkiem) pognała z powrotem. No OK, to można złożyć na karb roztargnienia.
Ale to, że po kilku dniach Górscy jej pytają co zrobić z przywiązanym do roweru świerkiem, to już masakra. Jak to co? Posadzić!
No ale OK, to był świerk Laury, moze chciala go posadzić na nasypie kolejowym na Rosevelta, jeszcze do przełknięcia. Absolutnie natomiast nie mogę przełknąć faktu, ze (pardon my french) głupia Laura jedzie z nieszczęsnym świerkiem do "Daglezji". Po co? Ja sie pytam?
I jakby nigdy nic oddaje zniszczony (przesuszony i zaniedbany) egzemplarz, aby czekal na klienta kolejne tygodnie (kto to kupi ja się pytam?) a kasy nie zwraca.
Z podobną niefrasobliwością traktuje podarowaną jej różę, jak już wpada na pomysl by ją podlać, to robi to przy pomocy bodajże herbaty. Mam nadzieję, ze nie ciepłej.
Dla mnie zgroza.
W ogóle traktowanie przyrody przez Borejków w calej Jeżycjadzie to dla mnie zgroza - oni to traktują jak rzeczy, przedmioty, a nie coś, co żyje.
Macie podobne odczucia?
Obserwuj wątek
    • dziewczynka_do_bicia Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 17:27
      A to nie było modrzew???


      ps. z tym zającem tez mnie zatrzęsło :(
      nie wiem, przewrazliwona jestem czy jak? ale jakby moje psy ganiały po ogrodzie
      biednego , smiertelnie wystraszonego zająca to bym je zawołała i dala tej bidzie
      zwiac . Nawet jesli psy krzywdy by nie zrobiły - to zal by mi było ze zając
      pewnie na zawał serca schodzi :/
      • anhes Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 18:12
        próbowałaś dowołac psa goniącego zająca????
        • the_dzidka Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:03
          Moi rodziciele dopadli psa, który już targał zająca. Ciężko było.
          Nie ma mowy o WOŁANIU, skoro w grę wchodzi psi instynkt. Nie lubię
          (już) psa moich rodziców, ale w tym wypadku w pełni go rozumiem.
          Po dopadnięciu psa ojciec w grubych rękawiczkach uwolnił szaraka i
          wyrzucil go za płot. Mamy nadzieję, że przeżył. W każdym razie,
          zwiał do lasu.
          Pies kilkakrotnie przytargał zabite zające do domu, ale nie zabijał
          ich na oczach rodziny, a upolował je w lesie. Nie zapomnę przy tym
          naiwnego stwierdzenia mamy: "Zobacz, pies znalazł martwego zająca w
          lesie i przyniósł go do domu".
          Oczywiście wiem, że rodzice nie powinni pozwolić na to, żeby pies
          (jamnik) wymykał się do lasu i tam łaził, a co dopiero polował.
          • senseeko Re: Sprężynowy zając 12.12.08, 21:53
            dziewczynka do bicia napisala:
            > ps. z tym zającem tez mnie zatrzęsło :(
            > nie wiem, przewrazliwona jestem czy jak? ale jakby moje psy ganiały po ogrodzie
            > biednego , smiertelnie wystraszonego zająca to bym je zawołała i dala tej bidzi
            > e
            > zwiac . Nawet jesli psy krzywdy by nie zrobiły - to zal by mi było ze zając
            > pewnie na zawał serca schodzi :/


            the_dzidka napisała:

            > Moi rodziciele dopadli psa, który już targał zająca. Ciężko było.
            > Nie ma mowy o WOŁANIU, skoro w grę wchodzi psi instynkt.

            To zależy od tego jak pies jest wychowany. Mój na przyklad nigdy nie gonił kotow
            i dalo się go odwołać cokolwiek by mu nie latało przed nosem.
            Ale nie w tym rzecz.
            Moim zdaniem, gdyby pani MM miala choc odrobinę serca dla istot żywych innego
            gatunku niż człowiek (no chyba, ze chciala Pulpę i Gabe przedstawić jako dwie
            istoty bez krztyny empatii, zapatrzone nie dalej jak na czubek wlasnego i
            siostrzanego nosa) to mogla włożyc w usta Pulpy kwestię w rodzaju:
            "Kochana, muszę kończyć bo sama slyszysz jak się psy rozdarły, pewnie znow
            jakiegos zajaca gonią, muszę isc ratować biedaka"

            Da się? Da!
            Cieszę się, że nie tylko mną zatrzęsła ta beztroska wzmianka Pulpy.
            • jhbsk Re: Sprężynowy zając 13.12.08, 09:03
              Kiedyś napisałam, że w Jeżycjadzie jakoś nie ma zwierząt i trochę to dziwne.
              Teraz są i jest to jeszcze dziwniejsze. Pani Musierowicz chyba za zwierzętami
              nie przepada i jak już postanowiła wzmiankę o nich umieścić w powieści to skutki
              są delikatnie mówiąc nie najlepsze. A fragment o szarpaniu zająca przez psy
              wręcz jest makabryczny.
              • biljana Re: Sprężynowy zając 14.12.08, 13:36
                jhbsk napisała:

                > Kiedyś napisałam, że w Jeżycjadzie jakoś nie ma zwierząt i trochę to dziwne.
                > Teraz są i jest to jeszcze dziwniejsze. Pani Musierowicz chyba za zwierzętami
                > nie przepada i jak już postanowiła wzmiankę o nich umieścić w powieści to skutk
                > i
                > są delikatnie mówiąc nie najlepsze.

                Mam podobne odczucia. Czytając Sprężynę, przy fragmencie o posiadaniu przez
                Pulpę czterech psów, miałam wrażenie, że to taka odpowiedż na krytykę, że w
                Jeżycjadzie nie ma zwierząt. Nie ma? No to macie, cztery!
                Ale niestety jesli się na codzień nie lubi zwierząt, nie ma znimi kontaktu, to
                skutki umieszczania ich w powiesci są oplakane. Wieje sztucznością na kilometr,
                choć w zamysle przeciez te psy miały bardzo pasowac do sielskieo, zgodnego z
                natura życia Pulpy. Ale w sumie może Florek lubi zwierzęta, bo Pani MM raczej nie.
                • kebbe Lucyper. 18.12.08, 20:56
                  Z pewnością było to omawiane dawno temu przy innych zwierzęco/przyrodniczych
                  wątkach, ale przecież w IS mamy Lucypera, który jest bohaterem wcale
                  niepoślednim. I tu Pani MM widzi w psie istotę, której należy się opieka ze
                  strony ludzi (przede wszystkim jego właścicieli, Krzysia nie usprawiedliwia
                  nawet dysplazja) i której nie wolno krzywdzić (nawet jeśli to "tylko"
                  przywiązywanie do drzewa). Wiecej, Lucyper umiał wyrazić spojrzeniem szczerą
                  miłość! Więc nie odmawia mu się prawa nawet do wyższych uczuć! Wiem, że jeden
                  Lucyper wiosny nie czyni...
                  Szkoda, że tylko ten zwierz doczekał się takiego ciepłego ujęcia na kartach sagi
                  jeżyckiej.
              • ssssen Re: Sprężynowy zając 23.04.09, 14:34
                Przepraszam, ale chyba cie emocje poniosły i dorabiasz inne znaczenia słowom
                autorki - co się zresztą nagminnie na tym forum zdarza. ten watek jest naprawdę
                pięknym przykładem tego, co Eco określił jako "tetrapiloktomię" ;)

                MM wyraźnie napisała, że ""a... to psy dorwały zająca i GANIAJą GO PO PODWóRKU""
                - póki co, to go dopiero ganiają, a nie rozszarpują.

                Druga sprawa - nie przesadzacie aby z tym rozczulaniem się? Tak właśnie wygląda
                natura, jedne gatunki zabijają inne, żeby przeżyć, nieważne, że piesek jest
                karmiony w domu Pedigree Pal, instynkt robi swoje. Mam pytanie - ile z was jest
                wegetariankami? Ja jem mięso, ale wiem dokładnie, jak wygląda "proces
                produkcyjny" wielu przysmaków z mięsa. Zaręczam, że zagryzienie zająca przez psa
                jest przy tym super humanitarne. I naturalne.
                • lezbobimbo Re: Sprężynowy zając 26.04.09, 05:26
                  I co, uwazasz sie za lepszego od ludzi piszacych tutaj, bo sie nie wzruszasz
                  procesem przygotowywania dla Ciebie przysmaków? Tak juz dalece stepila sie Twa
                  empatia? Czujesz sie lepszy, bo wiesz, ale i tak jesz? Nie wstyd Ci wiec, ze do
                  znanego Ci okrucienstwa przykladasz reke i forse i jelito? O co sie zaloze, ze
                  nie bylbys w stanie zamordowac z bliska zywej istoty patrzacej na Ciebie oczami,
                  ani nie pozarlbys zwlok na surowo jak natura przykazala, tylko kupujesz kawalki
                  tego, co znajdziesz w sklepie i smazysz/wchlaniasz elegancko w domciu? Mieso to
                  luksus i uzywka, a nie niezbedny skladnik pozywienia ludzkiego, wiec sie nie
                  masz o co rzucac.

                  A pieski Pulpy nie sa w zadnym razie naturalne. To zdegenerowane hybrydy, które
                  stworzyl czlowiek i jako stwórca powinien sie poczuwac do odpowiedzialnosci za
                  nie. Jesli uwazasz te scene za naturalna, to taki sam z Ciebie bezduszny
                  mieszczuch jak z Pulpy, tzn. z MM, której te slowa przeszly przez pióro jako
                  doskonaly dowcip i bukoliczna scenka.
                • senseeko Re: Sprężynowy zając 27.04.09, 11:23
                  ssssen napisał:

                  > Przepraszam, ale chyba cie emocje poniosły i dorabiasz inne znaczenia słowom
                  > autorki - co się zresztą nagminnie na tym forum zdarza. ten watek jest naprawdę
                  > pięknym przykładem tego, co Eco określił jako "tetrapiloktomię" ;)
                  >
                  > MM wyraźnie napisała, że ""a... to psy dorwały zająca i GANIAJą GO PO PODWóRKU"
                  > "
                  > - póki co, to go dopiero ganiają, a nie rozszarpują.

                  Nie, nie dorabiam. Pulpa mówi "dorwały i ganiają" i do głowy jej nie przychodzi
                  by psy odwołać. Zero empatii.
                  I o to się czepiam. O tę bezdusznośc Pulpy wlaśnie.
                  Bo może dla psów to świetna zabawa, ale dla zajaca raczej nie.
                  Owszem, może ktoś powiedzieć - OK, zajac będzie miał nauczkę na cale życie,
                  więcej tu nie wroci, Pulpie jarmużu do pulpetów nie zeżre.
                  Ale ja bym jednak od człowieka wymagała nieco większego humanitaryzmu.

                  Czy jeśli wleci ci do pokoju parapetowy obsrewacz, za którym nie przepadasz, to
                  pozwolisz ganiać go po mieszkaniu, aby się w przerażeniu obijał o szyby "i
                  dostał nauczkę" czy jednak spokojnie pomożesz mu wylecieć?
                  >
                  > Druga sprawa - nie przesadzacie aby z tym rozczulaniem się? Tak właśnie wygląda
                  > natura, jedne gatunki zabijają inne, żeby przeżyć, nieważne, że piesek jest
                  > karmiony w domu Pedigree Pal, instynkt robi swoje. Mam pytanie - ile z was jest
                  > wegetariankami? Ja jem mięso, ale wiem dokładnie, jak wygląda "proces
                  > produkcyjny" wielu przysmaków z mięsa. Zaręczam, że zagryzienie zająca przez ps
                  > a
                  > jest przy tym super humanitarne. I naturalne.

                  Robisz sobie jaja i prowokujesz, prawda? I chyba nigdy nie miałaś psa, co
                  najwyżej przy budzie.
          • hankam Re: Sprężynowy świerk 13.12.08, 19:35
            Jamnik dogonił zająca?
            Myślałam, że tylko chart może dogonić zająca.
            W każdym razie potwierdzam, myśliwskiego psa, który coś dopadł, a
            nie byl specjalnie szkolony, odwołać się nie da.
            • senseeko Re: Sprężynowy świerk 13.12.08, 21:48
              hankam napisała:

              > Jamnik dogonił zająca?
              > Myślałam, że tylko chart może dogonić zająca.
              > W każdym razie potwierdzam, myśliwskiego psa, który coś dopadł, a
              > nie byl specjalnie szkolony, odwołać się nie da.

              Co to znaczy "specjalnie szkolony"? Wystarczy dobrze wychowany. Da się.
            • the_dzidka Re: Sprężynowy świerk 17.12.08, 21:21
              > Jamnik dogonił zająca?

              Dogonił na terenie ogrodu, zapędzając go w kąt ostry ogrodzenia. W
              jaki sposób doganiał je w lesie - nie wiem, bo nie widziałam. Ale
              pewnie podobnie - zresztą wtedy był bardzo szybki, zwinny i szczupły.
        • iwoniaw Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:11
          > próbowałaś dowołac psa goniącego zająca????

          No cóż, Pulpa i Balltona to nie jacyś tam dyletanci- mieszczuchy, tylko ludzie z
          kierunkowym wykształceniem leśniczym, nieprawdaż? Dziwne rzeczywiście, że
          trzymają nieułożone psy i bardzo obca jest im troska o dzikie leśne stworzenia...
          • dziewczynka_do_bicia Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:14
            Znam 2 psy które sie posłuchały by (fakt ze byly to psy "popolicyjne" - czyli psy policyjne które przeszły na zasłuzona emeryture i szkolone mocno :)). Ale nie łapcie mnei za słowka :) Odwołała, pobiegła i odciągnela psa za zadnie nogi, rzuciła sie bronic własna piersia - do wyboru :)
            • dziewczynka_do_bicia Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:15
              (enter za szybko - koncze post :)) jakos bym zareagowala - nawet jesli bym nie
              zdazyla i bylo by po zajacu. ale probowalabym go ratowac a nie traktwala tego
              lekko jak zabicie komara.
              żal mi zajaca.
              • iwoniaw Nonszalancja wobec zwierząt i własności 12.12.08, 21:55
                > jakos bym zareagowala - nawet jesli bym nie
                > zdazyla i bylo by po zajacu. ale probowalabym go ratowac a nie traktwala tego
                > lekko jak zabicie komara.

                Ano właśnie, nawet nie próbując wyrwać tego zająca bo coś tam (np. Pulpa wie, że
                sobie i tak z tym nie poradzi), dziwi mnie takie protekcjonalne i lekkie
                potraktowanie zdziwienia Gaby - tacy ekologiczni, świadomi i kierunkowo
                wykształceni ludzie niby ci Górscy, a jak co do czego przyjdzie to "iii tam, to
                tylko zając..."

                Zastanawia mnie też kwestia sadzenia lasów na "bezpańskich" terenach: czy grunty
                mogą w ogóle być bezpańskie? Wydawało mi się, że zawsze są prywatne lub
                państwowe, więc jak to tak na nie swoim terenie nagle dziury kopać i drzewa sadzić?
            • niq_miejski Re: Sprężynowy świerk 15.12.08, 19:20
              Ex-pies moich teściów (ex bo już nie żyje, ich obecny pies to łągodność chodząca
              na 4 łapach) zawsze dawał się odwołać, choć nie był specjalnie szkolony. Tylko
              raz przed odwołaniem udało mu się zbyt mocno w pysku zmiażdżyć złapanego ptaszka
              (jak on go złapał? bystry był chłopak, ale mało empatyczny...), natomiast został
              zbesztany i miał poczucie winy w obliczu ptactwa do końca życia.
          • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:21
            Ja próbowałam. Skutecznie. Fakt, że wydarłam się na cały las, ale psina jednak
            posłuchała. Ja w ogóle mieszkam dokładnie tak jak Pulpa, dojeżdża się do mnie
            polną drogą (więc roztrzasana w innym wątku sprawa prowadzenia przez Łusię mnie
            nie zbulwersowała, wiem, jak by to wyglądało na drodze prowadzącej do mojego
            domu), zające widuję codziennie przed własną furką, a takoż i sarny i jelenie, i
            ślady po dzikach. I wszystko to 15 km zaledwie od cywilizacji ;-).

            Ale Senseeko słusznie zwróciła uwagę na tę scenę. Nawet nie na to, że psy
            ganiają - jasne, że ganiają, psy to psy. Mną wstrząsnął komentarz, nie pamiętam
            dokładnie ale to brzmiało jakoś "No co, normalne przecież, ty mieszczuchu".
            Jakby to była ot, taka sobie drobnostka, a osobie, której to się nie podoba czy
            ją dziwi należy się co najwyżej politowanie. I, oczywiście, żadnej reakcji.

            Bardzo, bardzo mi się to nie podobalo. Ale mówiąc szczerze przyroda w książkach
            MM jest pokazana głównie jako tło dla ludzi, którzy "czynią sobie ziemię
            poddaną", jak trzeba :-(.
            • the_dzidka Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:41
              > Ja próbowałam. Skutecznie. Fakt, że wydarłam się na cały las, ale
              psina jednak
              > posłuchała.

              Gratuluję. To był Twój pies i przez Ciebie, a nie moich rodziców
              eee... wychowywany?...
              (jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.)
              • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:59
                :-)

                Pies był mój (nawet nadal jest, żyje i ma się nieźle, chociaż ostatnio trochę
                zestresowany obecnością kota), faktem jednak jest, że pies schroniskowy, z całą
                masą urazów psychicznych i lęków. Między innymi pewnie boi sie też tego, że znów
                zostanie porzucony. Chociaż po tych paru latach powinnien sobie odpuscić.

                Ale w ogóle owszem, jest wychowywana. Zwłaszcza, że ma wyraźną domieszkę psa
                myśliwskiego (weterynarz okiem rzucił i powiedział "O! Bedzie ptaki gonić!"), a
                my w lesie mieszkamy i nie wyobrażaliśmy sobie, żeby wszelką żywinę w okolicy
                wymordowała...
            • senseeko Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 21:59
              anutek115 napisała:

              > Bardzo, bardzo mi się to nie podobalo. Ale mówiąc szczerze przyroda w książkach
              > MM jest pokazana głównie jako tło dla ludzi, którzy "czynią sobie ziemię
              > poddaną", jak trzeba :-(.

              No niestety. I do tego traktowana jest bez-myśl-nie. W ktorejś części mną też
              zatrzęsło, jak się Borejkowie wiosną wybrali narwać w Parku Narodowym
              chronionych wiosennych kwiatow! I cholera, nikt im nie przeszkodził, nikt
              mandatu nie wlepił. Stonka, daję słowo!
              • senseeko Re: Sprężynowy świerk 22.04.09, 22:21
                senseeko napisała:

                > anutek115 napisała:
                >
                > > Bardzo, bardzo mi się to nie podobalo. Ale mówiąc szczerze przyroda w książkach
                > > MM jest pokazana głównie jako tło dla ludzi, którzy "czynią sobie ziemię
                > > poddaną", jak trzeba :-(.
                >
                > No niestety. I do tego traktowana jest bez-myśl-nie. W ktorejś części mną też
                > zatrzęsło, jak się Borejkowie wiosną wybrali narwać w Parku Narodowym
                > chronionych wiosennych kwiatow! I cholera, nikt im nie przeszkodził, nikt
                > mandatu nie wlepił. Stonka, daję słowo!

                A no właśnie! Wiedziałam, że kiedyś tu był taki wątek i wreszcie znalazłam!
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=40575679&v=2&s=0
                Jak już pisałam w innym wątku - przypomniałam sobie ostatnio Żabę i po raz kolejny mną zatrzęsło (trochę mniej, bo już nie byłam zaskoczona) kiedy przeczytałam o ich wyprawie na konwalie.
                Aby jednak nie mnożyć bytów bez potrzeby postanowiłam swoje zatrzęsienie wylać w tym wątku.
                W końcu maj się zbliża i można tylko mieć nadzieję, że pani MM, ani też żaden/żadna z jej pociotków nie wpadnie na pomysł by wybrać się do lasu niszczyć konwalie, fiołki, przylaszczki itp.
                Śnieżyca wiosenna miejmy nadzieję ocalała, bo w rezerwacie w okresie kwitnienia pilnują przed Borejkami i im podobnymi ;)
                (A w każdym razie w poprzednich latach pilnowali)
            • ssssen Re: Sprężynowy świerk 23.04.09, 14:38
              > "No co, normalne przecież, ty mieszczuchu".

              Otóż to, i to zadnie, choćby nie wiem, jak było wstrząsające dedykuję
              rozczulającym się losem biednego szaraka. To naprawdę jest normalne, że pies
              rzuca się na zająca.
              • mmaupa Re: Sprężynowy świerk 23.04.09, 16:23
                Ale nie jest normalne, że właściciel psa się temu ze śmiechem przygląda.
                • dakota77 Re: Sprężynowy świerk 24.04.09, 00:38
                  Otoz to, i to zasadnicza tresc watku.
    • wushum Re: Sprężynowy świerk 12.12.08, 19:22
      :)
      Toż wiadomo, że Borejkowie mają wartości poodwracane - to co żywe traktują jak
      martwy przedmiot bez uczuć /patrz własne dzieci, rośliny, zwierzęta/, a to co
      martwe, jak żywe istoty /patrz książki i wszelakie słowo pisane/.
      Hyhy, przychodzi mi do głowy pomysł, że gdyby Gaba urodziła maleńki przekładzik
      Seneki, byłoby to najbardziej kochane dziecię tegoż rodu.

      Co do Pulpy, jej od dziecka było wszystko jedno kogo kto dręczy /krecik z
      bajki?/, a tu jeszcze będzie mogła wszamać ofiarę, wcześniej podając go
      skoszmarniałemu niedźwiedziowi Baltonie.
      • malwa51 Re: Sprężynowy świerk 13.12.08, 01:49
        Otoz to. Moze Pulpa myslala o utylizacji ewentualnej zdobyczy
        (pasztecik - cium, cium, pyszulka) ;)
        • yowah76 Re: Sprężynowy świerk 15.12.08, 19:25
          Nooo... to psy dopadly zajaca, jak zagryza to i zabierzemy, teraz
          szkoda zdrowia;)
          W ogole, jesli im na podworko wchodzi zwierzyna to znaczy, ze psy
          wychodza i predzej czy pozniej ktos je odstrzeli.
          • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 15.12.08, 19:34
            I powiało grozą ;-)))...
            Yowah, zlituj się nad naszymi nerwami. Ja naprawdę mieszkam jak Pulpa, moja
            hrabianka jest domowa i wychodzi na spacery tylko z nami, ale psy sąsiadów wręcz
            przeciwnie. Cztery lata mieszkam w głuszy leśnej i nikt ich jeszcze nie
            odstrzelił, może to nie jest obowiązkowe?
            • taria Re: Sprężynowy świerk 17.12.08, 21:07
              Jeśli pies (kotów to też dotyczy), wykazuje oznaki zdziczenia,
              przebywa bez dozoru ponad 200m od granicy zabudowań ludzkich i
              stanowi zagrożenie dla zwierzyny dzikiej, może zostać odstrzelony.
              www.lowiecki.pl/ochrona_zwierzat.php
              W praktyce zdarza to się dość rzadko, wokolicy, gdzi mieszka mój
              tato, każdą taką akcję odstrzału bezpańskich zwierząt poprzedza
              intensywne oplakatowanie okolicy, przypominające, że psy należy
              trzymać na własnym podwórzu a na spacer wyprowadzać na smyczy.

              Swoją drogą, na miejscu pp. Górskich obawiałabym się o ptactwo
              domowe - pies, którego nie da się odwołać od biegającego po podwórzu
              zająca, może mieć kłopoty z opanowaniem instynktu łowieckiego w
              stosunku do kury czy kaczki. Nie piszę tego kierowana uprzedzeniem
              do psów (mój Cypis pozwalał kurom wyjadać ze swojej miski i składać
              jajka w jego budzie), tylko obserwacją, że psa, który skojarzy
              ganianie za zwierzakiem z zapachem krwi, trudno oduczyć używania
              zębów i pazurów.
              • yowah76 Re: Sprężynowy świerk 17.12.08, 21:42
                W praktyce to niestety zdarzylo sie pare razy, ze nadgorliwy mysliwy
                odstrzelil psa na spacerze kiedy ten odbiegl od wlasciciela pod
                pozorem, ze straszy sarenki czy cos. W imie zdziczenia... wg.
                niektorych mysliwych prawo swobodnego biegania po lesie maja tylko
                psy mysliwskie (z zawodu, nie z wygladu). Fakt, ze dobrze
                wyspecjalizowany wiejski Burek potrafi niezle przerzedzic
                zwierzyne... na pewno lepiej nie chodzic po lesie z psem bez smyczy,
                na pewno nie w okolicach pelnych bujnej zwierzyny i wasatych
                mysliwcow i lepiej byc w stanie odwolac psa w razie potrzeby.
                • ssssen Re: Sprężynowy świerk 23.04.09, 14:51
                  Weź pod uwagę, że każdy piesek według jego właściciela jest łagodny jak baranek,
                  szkoda tylko, że taki "baranek" zostawił mi w tyłku ślady po 4 zębach. Ja często
                  biegam polami i lasami i nie życzę sobie puszczonych luzem czworonogów. Wolę
                  martwego psa, niż pogryzienie. Już widzę, jak te z was, którym luzem biegający
                  burek pies pogryzie dziecko, gwałtownie zmieniają poglądy.
                  • senseeko Re: Sprężynowy świerk 27.04.09, 11:26
                    ssssen napisał:

                    > Weź pod uwagę, że każdy piesek według jego właściciela jest łagodny jak baranek
                    > ,
                    > szkoda tylko, że taki "baranek" zostawił mi w tyłku ślady po 4 zębach. Ja częst
                    > o
                    > biegam polami i lasami i nie życzę sobie puszczonych luzem czworonogów. Wolę
                    > martwego psa, niż pogryzienie. Już widzę, jak te z was, którym luzem biegający
                    > burek pies pogryzie dziecko, gwałtownie zmieniają poglądy.

                    Ale przecież to, że pies goni uciekająca sssssen jest naturalne, czyż nie?
                    A że goniąc czasem chwyci zębami - przecież to instynkt, prawda? Tak jak z zajacem.
                    Czyż nie jest o wiele przyjemniej zostać pogryzioną przez psa niż stuknieta
                    przez samochód?
                    • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 27.04.09, 16:14
                      Senseeko, gwoli scisłości, Ssssen to facet. Nie zmienia to zasadniczej treści
                      jego wypowiedzi, pozostanie on jednak "icekającym Sssenem" a nie "uciekającą
                      Sssen" :-).

                      A w ogóle, dziewczęta, popstuluję porzucenie tematu. Już był taki wątek o
                      nagrodzonym sonecie, gdzie tłumaczyłyśmy, wyjaśniałysmy i prosiłyśmy o
                      zrozumienie w tej samej kwestii - żeby nikt nie traktował nas jak tkliwe
                      panienki wczoraj urodzone, które rozczulają sie nad slicznym, bezradnym
                      króliczkiem gonionym psieś te niedoble psy, tylko nie podoba nam się cos
                      zupelnie innego. Jako maniaczka podsumowań zrobiłam wtedy statystyki i je tu
                      teraz wkleję:

                      "the_dzidka napisała:

                      > Od początku tego wątku o tym mówimy, i to próbujemy pokazać: że
                      > Patrycja dopuszczając do takiej sytuacji jest bezmyślnym,
                      > nieodpowiedzialnym szkodnikiem i że powinno to zostać choć
                      > wzmiankowane w komentarzu odautorskim - zamiast wątpliwej
                      > gloryfikacji postawy "wieśniaczki".

                      Ja po prostu kocham robic statystyki i podsumowania, więc sobie teraz tez nie
                      odpuszczę, co tam:

                      Dakota77: "Nie psa z jego instynktem drapieznika
                      krytykowalismy w naszej duskusji o tej scenie, a wlascielke, ktora nie widziala
                      w tym nic zlego."

                      Nessie-jp: "Jeszcze raz powtórzę, nie chodzi o to, że psy goniły zająca. Chodzi
                      o to, że
                      przedstawiona dziecku (zamierzonemu odbiorcy książki!) reakcja była niehumanitarna.
                      Bo dziecko powinno usłyszeć: "to okrutne, że psy zabijają zająca dla
                      przyjemności, ale świat właśnie taki jest. Człowiek nauczył psy, żeby goniły
                      wszystko co się rusza i dlatego człowiek jest odpowiedzialny za pilnowanie psów.
                      Bo człowiek myśli i ma sumienie, a pies ma tylko instynkt."

                      Anutek115: "Szarozielone, oczywiscie, że masz dużo racji, tylko powtarzam raz
                      jeszcze - tu
                      nie chodzi o szkodniki, równowagę w przyrodzie, o wykarmianie dzieci, że o
                      kpinach nie wspomnę (za pozwoleniem, ja nie kpiłam!). Chodzi o sposób
                      przedstawienia tej sytuacji w książce, naprawdę nie czujesz zgrzytu?"

                      Nessie-jp: "Nie, nie chodzi o hipokryzję i udawanie, że zwierzęta nie giną dla
                      dobra człowieka.
                      Chodzi o niezbywanie ich cierpienia śmiechem."

                      The_Dzidka: "Kiedy pies mojego wujka zapędził w róg ogrodzenia młodą łanię, wujek
                      odwołał psa do domu. Naprawde nie widzisz różnicy?..."

                      Anutek115: "I, co tuziny przedmówczyń przede mną powiedziały, tu nie chodzi o
                      psy, w końcu taka ich natura. Nie chodzi o głęboką refleksję. Chodzi o
                      roześmiane: "No co ty,
                      normalka, ty mieszczuchu", podane bez słowa odautorskiego komentarza."

                      Mamalilki: "Nawet Ci co dotąd nie
                      zauważyli sami, teraz zwrócą uwagę na niestosowny komentarz Pulpy."

                      I to naprawdę o to chodziło. Usiłujemy to wytłumaczyć z uporem maniackim. Może,
                      jak się tę większość wypowiedzi zgromadzi w jednym miejscu to będzie to wreszcie
                      widoczne. Że nie jestesmy rozczulajacymi się panienkami szlochającymi nad
                      złamanym kwiatuszkiem. Że rozumiemy, jak działa tzw. prawo natury. Że nie podoba
                      nam się ZUPEŁNIE CO INNEGO. Już nie będę po raz kolejny powtarzać, co, kto nie
                      rozumie, niech sobie poczyta, kto rozumie, ale się upiera przy czym innym... no
                      cóż. Na to siły nie ma."

                      Ale, jak widać, zawsze się znajdzie ktoś, kto nas za bandę durnych panienek od
                      sicnych klOlicków i niedoblych psów weźmie. No to co pozostaje robić. Odpuścić,
                      bo ile można tłumaczyć?

                      Nawiasem mówiąc, ja jestem wegetarianką, i lezbobimbo też, ale nie wiem, czy nas
                      to w oczach Ssssesena pogrąża czy usprawidliwia ;-)?
                      • dakota77 Re: Sprężynowy świerk 27.04.09, 16:26
                        Anutku, nieodmiennie cie podziwiam za cierpliwosc do tworzenia postow
                        podsumowujacych:). Dobrze cie znow widziec na forum!
                        • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 27.04.09, 19:38
                          No jestem naprawdę wzruszona, że ktoś zauważył moją nieobecność :-). Moim
                          postanowieniem pierwszomajowym ;-) jest powrócic na lono kochanych
                          współforumowiczek :-))).
                          • dakota77 Re: Sprężynowy świerk 27.04.09, 20:06
                            Popieramy, popieramy:)
                          • wushum Re: Sprężynowy świerk 29.04.09, 14:40
                            Heh - witamy "na łonie"/?/! ;D

                            Ja myślałam, że jestem wegetarianką, ale niedawno dowiedziałam się, co to jest
                            "podpuszczka" w serku :S
                            No i widzę, że d ze mnie, a nie wegetarianka. Ech.
                            • croyance Re: Sprężynowy świerk 29.04.09, 18:18
                              Wushum, mozna kupic sery wegetarianskie, sprawdzaj etykietke :-)
                              • wushum Re: Sprężynowy świerk 30.04.09, 01:02
                                No, już sprawdzam...ale teraz wiem. Swoją drogą najchętniej żywiłabym się
                                "spadami", bo nawet pomidorkowi noża wbić - serca nie mam:s
                              • senseeko Re: Sprężynowy świerk 01.05.09, 22:45
                                croyance napisała:

                                > Wushum, mozna kupic sery wegetarianskie, sprawdzaj etykietke :-)

                                Spokojnie, dziewczyny!
                                Podpuszczka to enzym i teraz raczej dodaje się syntetyczną - w proszku.
                                A czasem nawet coś co podobnie działa, a enzymem w ogóle nie jest.
                                Ta z cielęcych żołądków za drogo wychodzi :)
                      • ananke666 Re: Sprężynowy świerk 29.04.09, 01:42
                        Nie zdzierżę i się dopiszę.

                        > Nawiasem mówiąc, ja jestem wegetarianką, i lezbobimbo też, ale nie wiem, czy nas
                        > to w oczach Ssssesena pogrąża czy usprawidliwia ;-)?

                        Ja nie jestem wege i co z tego? Zdanie mam podobne. Nie wiem, w jakiej funkcji
                        Pulpiarze trzymają swoje pieski, czy to towarzysze, stróżujące, obrończe, bo nie
                        pasterskie ani myśliwskie chyba, grunt, że pies w żadnej z tych ról nie ma
                        ganiać zwierzyny. Pies raz nauczony gonić będzie to robił zawsze i wszędzie, bo
                        nie rozróżni, że po podwórku wolno, a poza nim czy w lesie nie. I może być tak,
                        że prowadzony w lesie na smyczy wyrwie się z nieuważnej ręki, zarobi spotkanie z
                        wściekłym lisem albo kulkę w d... od myśliwego i będzie po psie i po sentymentach.
    • senseeko Re: Sprężynowy świerk 13.12.08, 21:49
      A sam świerk nikogo poza mną nie ruszył?
      • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 14.12.08, 13:21
        Mnie ruszył. I podlewanie cennej i pięknej róży herbatą też. Na miejscu
        starszego pana Witalisa zamiast robić test w rodzaju "pokaż mi różę, a powiem ci
        kim jesteś" zrobiłabym test "pokaż, co robisz z różą, a powiem ci, kim jesteś).
        I zrywanie kwiatów pod ochroną przez subtelnych wielbicieli kultury cieszących
        oczy kwieciem na rynku jeżyckim też. A wystarczyło im dopisać wlepiony mandat,
        potrącany potem z tygodniówki przez rodziców. I od razu byłoby pedagogicznie, i
        ze stosownym wzorcem wychowawczym...
        • dakota77 Re: Sprężynowy świerk 14.12.08, 13:22
          Mnie tez ruszyl, choc jakos sprawa swierka pozostala w cieniu tego nieszczesnego
          zajaca gonionego przez psy. Nie podoba mi sie sposob, w jaki w ksiazkach MM
          traktowana jest przyroda.
          • bat_oczir Re: Sprężynowy świerk 20.12.08, 13:23
            > Nie podoba mi sie sposob, w jaki w ksiazkach MM
            > traktowana jest przyroda.

            ona jest wielbiona i podziwiana. Na zasadzie piękna natury ___martwej___.
            Przyroda jest ___tak samo__ dosłownie piękna jak stary pałacyk, rzeźba, Sinfonia
            concertante czy wiersze Rilkego.
      • nessie-jp Re: Sprężynowy świerk 14.12.08, 14:40
        Mnie poruszyła bardzo (i róża), napisałam wczoraj długiego posta, ale forum
        zeżarło :(
        • niq_miejski Re: Sprężynowy świerk 15.12.08, 19:25
          I mnie także ruszył świerk. Róża takoż. Ale zając najbardziej.
          • ginestra Re: Sprężynowy świerk 17.12.08, 18:03
            Pomału czytam wątki i ten bardzo mi się podoba. Przypominam sobie, że kiedy
            czytałam Sprężynę to też miałam dyskomfort w tych momentach (kiedy chodziło o
            faunę i florę), ale tak mnie wciągnęła sama fabuła, że potem dzieliłam się
            pozytywnymi wrażeniami li i jedynie i zapomniałam o tych momentach.

            A teraz i mnie to się przypomniało. O zającach i świerku pisaliście, a więc nie
            będę nic dodawać - zgadzam się. A co do róży, to oprócz tego, że lekko
            zszokowało mnie napojenie jej herbatą, to trochę też poczułam "romantyczny
            dyskomfort", bo Laura jakoś nie potraktowała tego niezwykłego prezentu (a
            pośrednio i ofiarodawcy) z należytym uczuciem. Jak dziwnie, że zatarło mi się w
            pamięci wiele rzeczy od czasu lektury (a minął tylko miesiąc!) i teraz nie wiem
            dlaczego Laura nie była cała w skowronkach i nie rzuciła się podlewać róży i
            pielęgnować jej. Chyba wtedy przeżywała coś smutnego (oczywiście wiadomo, że
            wypadek mamy itp.), ale chyba ten smutek to był na tle miłosnym, jakieś
            zwątpienie w to rodzące się uczucie, we wzajemność z tajemniczym mężczyzną. Ale
            tak myślę, na zdrowy rozum, że powinna jej ta róża sprawiać autentyczną
            przyjemność i dlatego bardziej prawdopodobne jest, że by o nią dbała.
            Ale już sama nie wiem jaką tu miarkę przykładać - czy to ma być "jak sobie
            wyobrażamy, że byłoby w prawdziwym życiu" czy też nie.
            Wydaje mi się jednak, że to, w jaki sposób odniesiemy się do prezentu na pewno
            odzwierciedla jakoś, na nieświadomym poziomie, nasz stosunek do ofiarodawcy. Na
            pewno coś w tym jest prawdziwego. Tu nie wiem jak pojmowała Laura - że to od
            pana Huberta, czy od Adama? Co ona sobie myślała.. Ani chybi trzeba znów zerknąć
            do Sprężyny.
            Pozdrawiam!
            • dakota77 Re: Sprężynowy świerk 17.12.08, 18:10
              Jedno jest pewne- ze cala sprawa z Laura zaniedbujaca roze potrzebna byla, by
              Laura za szybko nie odkryla tego bileciku z danymi firmy. Takie zagranie
              fabularne, wiadomo, ze gdyby podlewala roslinek, kartke by wypatrzyla duzo
              wczesniej. Tylko rozy szkoda.
              • grimma Re: Sprężynowy świerk 17.12.08, 21:42
                ja mam niestety tendencje do zasuszania roslin domowych. i prawde mowiac nie
                czuje sie przez to potworem. wiec nie dziwi mnie swierk (zwlaszcza ze drzewa
                iglaste jak latwo nie usychaja - 3 dni to za malo zeby uschlo) roza podlana
                herbata (sama tak robilam czasem bez swiadomosci wielkiej krzywdy dla rosliny
                doniczkowej)

                natomiast relacja dotyczaca zajaca - coz - Pulpa nigdy nie byla specjalnie
                wrazliwa na losy innych stworzen (Krecika mogli pocwiartowac co mala Pulpe
                napawaloby lekkim smuteczkiem KK)
            • anutek115 Re: Sprężynowy świerk 19.12.08, 09:05
              ginestra napisała:

              > A co do róży, to oprócz tego, że lekko
              > zszokowało mnie napojenie jej herbatą, to trochę też poczułam "romantyczny
              > dyskomfort", bo Laura jakoś nie potraktowała tego niezwykłego prezentu (a
              > pośrednio i ofiarodawcy) z należytym uczuciem. Jak dziwnie, że zatarło mi się w
              > pamięci wiele rzeczy od czasu lektury (a minął tylko miesiąc!) i teraz nie wiem
              > dlaczego Laura nie była cała w skowronkach i nie rzuciła się podlewać róży i
              > pielęgnować jej. Chyba wtedy przeżywała coś smutnego (oczywiście wiadomo, że
              > wypadek mamy itp.), ale chyba ten smutek to był na tle miłosnym, jakieś
              > zwątpienie w to rodzące się uczucie, we wzajemność z tajemniczym mężczyzną. Ale
              > tak myślę, na zdrowy rozum, że powinna jej ta róża sprawiać autentyczną
              > przyjemność i dlatego bardziej prawdopodobne jest, że by o nią dbała.

              > Wydaje mi się jednak, że to, w jaki sposób odniesiemy się do prezentu na pewno
              > odzwierciedla jakoś, na nieświadomym poziomie, nasz stosunek do ofiarodawcy. Na
              > pewno coś w tym jest prawdziwego. Tu nie wiem jak pojmowała Laura - że to od
              > pana Huberta, czy od Adama? Co ona sobie myślała.. Ani chybi trzeba znów zerkną
              > ć
              > do Sprężyny.

              Wiesz, że tak mnie zainteresowałaś, że spojrzałam? I owszem, Laura ma akurat
              spadek nastroju, wręcz depresję, gdy chlusta w różę herbatą. Ale w świetle
              twojego postu zaczęło mi sie dość dużo rzeczy nie podobać.

              a) Ona MUSIAŁA wiedzieć, że róża jest od pana Huberta (no bo od Adama to wtedy
              jeszcze nie). I rzeczywiście, tak potraktować tak cenny prezent? No co z tego,
              że nie jest to prezent od ukochanego? Jest prezentem od sympatycznego, mądrego
              starszego człowieka, z którym spędziła czas na rozmowie, i który obdarował ją
              bardzo hojnie. Czy nie należy się temu prezentowi (i ofiarodawcy) szacunek? Ja,
              bez względu na głębię miłosnej depresji poczułabym się z niej choc na chwilę
              wyrwana. Bardzo nieładne, nieeleganckie zachowanie, tak się zastanawiam, co
              mógłby pomysleć pan Hubert, gdyby o tym wiedział?

              i b) w chwili, gdy podlewała różę herbatą, ona już wiedziała na pewno, skąd
              pochodzi kwiat. Odbyła bowiem rozmowę z panem Gruszką, który ją o tym
              poinformował. I ona wraca do domu, już wiedząc, i nic! No dobrze, to jest po tym
              momencie, gdy Adam całuje jej włosy, ale znów wydaje mi się, że ona na różę
              powinna się rzucić tym bardziej. Na zasadzie "Ach, to od JEGO ojca, ON ją tu
              przywiózł, ON jej dotykał!!!!". A Laura leży i cierpi w rytm Mozarta, a
              przypływu sił witalnych doznaje, gdy dostrzega wizytówkę z numerem telefonu
              (jakby nie mogła go bez trudu zdobyć wklepując to i owo w wyszukiwarkę, nawiasem
              mówiąć).

              Oj, bardzo, bardzo nie podoba mi się takie zachowanie...
              • grimma Re: Sprężynowy świerk 19.12.08, 22:31
                ale czy podlanie herbata to zbrodnia?
                postawila u siebie w pokoju uhonorowala..
                • justyna302 Re: Sprężynowy świerk 20.12.08, 23:43
                  grimma napisała:
                  > ale czy podlanie herbata to zbrodnia?

                  Aż zbrodnia to na pewno nie.. ) Ale gdybyś tak podpatrzyła, że Twój luby od
                  czasu do czasu poi otrzymany od Ciebie kwiatek resztką np. Warki Strong to chyba
                  poczułabyś się nie halo, co;))?
                  • panda32 Re: Sprężynowy świerk 27.12.08, 01:27
                    A właśnie że kwiatki bardzo lubią fusy z herbaty. Sama swoje czasem
                    podlewam resztkami z kubka, a one bardzo to lubią.
                    • ananke666 Re: Sprężynowy świerk 27.12.08, 11:34
                      "Sadząc rośliny w donicach czy skrzynkach balkonowych warto ułożyć warstwę
                      zużytych saszetek herbaty (mniej więcej w połowie wysokości pojemnika) wokół
                      bryły korzeniowej rośliny. Zdecydowanie zwiększy się zatrzymywanie wody w ziemi,
                      a przy okazji stopniowo uwalniające się składniki pokarmowe z herbaty są
                      doskonałym nawozem dla roślin. Jeśli nasze rośliny są zasadolubne, na saszetki
                      można posypać trochę pokruszonych skorupek od jajek, które są świetnym źródłem
                      wapnia.

                      Rośliny kwasolubne np. paprocie można podlać od czasu do czasu szklanką herbaty
                      zamiast wodą.

                      Krzewy róż doskonale reagują na taninę (garbnik zawarty w herbacie). Rozsypane
                      fusy z herbaty (mogą być też w saszetkach) wokół krzewów róż i przysypane ziemią
                      będą w czasie podlewania uwalniać substancje odżywiające."

                      MM hoduje róże...
                      • bat_oczir Re: Sprężynowy świerk 27.12.08, 12:02
                        z powyższego wynika, że chwyt MM jest celowy.

                        Autorka chce pokazać, jak nagle i gwałtownie zmienia się stosunek Laury do
                        krzewu - od obojętności aż do gorączkowej chęci podlania, sprowadzającej się do
                        chluśnięcia tym, co się akurat ma pod ręką. Przewrotny dowcip polega na tym, że
                        jest to herbata (coż by nawiasem mogło być innego przy Roosevelta 5, ew. Sprite
                        :) ), posiadająca jak widać pewne wartości odżywcze dla róż, znane tylko
                        wtajemniczonym....

                        Chwyt celowy, acz jak dla mnie nieco tani, trochę jak to "pokaż drugie ręce",
                        wypowiedziane przez Harpagona. Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby Laura wpadła
                        aż w taki popłoch, żeby raczej nie pobiec do kuchni i nie nalać prędko
                        kubka/butelki wody....

                        A swoją ścieżką to jeszcze jedne dowód na to, jak MM podchodzi do przyrody -
                        jakby róża nie była od Adama, to mogłaby sobie schnąć na wieki wieków amen.
                        • senseeko Re: Sprężynowy świerk 27.12.08, 22:38
                          A czy to nie była czasem herbatka owocowa?
                          • wushum Re: Sprężynowy świerk 27.04.09, 19:54
                            Hehe /z róży?/
                            Podobnież przemywa się rośliny herbatą, jeśli jakieś pajączki, czy muszki się
                            zadomowią na nich.
                            Słowem, miłość odmieniła Laurę i nawet, jeśli ta chce jeszcze zaszkodzić, to
                            przypadkiem wychodzi jej dobrze /istne przekleństwo:)/
                            Ps.: Ach ta /to się nazywa sygnaturka, prawda?/ widziałam ileś lat temu taką
                            /czyjąś/ pocztówkę, ale żałowałam, że w kraju takich nie było:)
    • mmaupa Re: Sprężynowy świerk 20.12.08, 22:49
      Mnie rowniez przerazil zajac, a swierk troche mniej (jakos tak automatycznie
      zalozylam, ze Florek jednak go posadzil obok sosen).

      Jednak dziwi mnie kontrast stosunkow Lusi i Ignasia wobec zwierzat. Z jednej
      strony mamy subtelnego Ignasia, ktory nie tyka ryby (ani papryki, bo dotykala
      zdechlej ryby) - ryby zabitej szybko i sprawnie, zreszta to taka sama ryba jak
      ta podawana na wszystkich rodzinnych uroczystosciach.
      Z drugiej mamy dosc gruboskorna Lusie, ktora wywrzaskuje: co mnie obchodzi
      malpa? Malpa jest nudna. Malpa nie moze byc spiritus movens. A potem wytyka
      dziadkowi, ze "cierpi na antropomorfizm". Dla mnie malpa (nawet teoretyczna)
      jest O WIELE ciekawsza od cholernych tautologii, poza tym Lusi przydaloby sie
      troche "pocierpiec na antropomorfizm", moze to dobrze by jej wplynelo na empatie.

      W ogole jestem rozgoryczona troche, spodziewalam sie sympatycznej dziewczynki, a
      przeczytalam o kolejnym wymadrzajacym sie bachorze.
    • zaisa Re: Sprężynowy świerk 03.01.09, 07:22
      Świerk mnie zdziwił. Nie tylko Laura kolejny raz wioząca go na rowerze. Również
      Florek z Patrycją, którzy nie podlali zakubełkowanej rośliny, która cokolwiek
      mimowolnie została pod ich opieką. A podczas wichur łatwo przesuszyć bryłę.
      Przecież o tym świerku rozmawiali, nie był więc zapomniany.
      O zającu już nie wspomnę.
      Psy mają obowiązek być prowadzone w lesie na smyczy. Jak kiedyś rzucą się na
      mnie materiały z kursu straży ochrony przyrody to postaram się poprzeć to
      paragrafami (straż ochrony przyrody już nie istnieje, komuś wadziła).
      Stosunek Laury do róży (he, he, odruchowo zaczęłam pisać z wielkiej litery;) )
      mnie dziwi. Jakoś taki odmienny od tego do połamanych gałęzi forsycji, które
      swego czasu wrzucił jej na balkon Bączek Schoppe, a które ona wygarnęła z worka
      na śmieci.
      Wydaje mi się, że MM chcąc podkreślić wydelikacenie Ignacego G. dla kontrastu
      pokazuje odmienne zachowania Pałysiąt i Górcząt. I wg mnie przesadza w
      przeciwnym kierunku.
      A jeszcze co do kwiatków i herbaty - dzięki za cytaty techniczne. Już będę
      wiedziała, co robić z niedopitymi herbatami maułża ;) Myślę, że kwiatki na tym
      skorzystają.
      Jednak wrócę do psa - tylko mojego byłego (bo nie żyje już). Psiątko było
      przygarnięte w wieku ok. roku, po półrocznym pobycie na strzelnicy Akademii
      Sztabu Generalnego. Miało wtedy głupie oczy a przez kolejne dwa lata rzucało się
      na osoby w strojach przypominających mundur. W tym zakresie udało się go oswoić,
      oczy zdecydowanie zmądrzały. Chęć gonienia królików miał jednak głęboko
      zakorzenioną. Robił się w amoku i głuchł momentalnie (ten wyraz pyska -
      bezcenny, ale na pewno nie inteligenty ;) ). Odwołać się nijak nie dawał.
      Króliki, z którymi miał do czynienia były jednak starymi wygami - mieszkając na
      terenach budowy warszawskiej trasy toruńskiej musiały być. Niejednokrotnie
      psisko niuchało zapalczywie w jednym miejscu a królik kilka metrów dalej
      spokojnym kic kic oddalał się od wylotu rury czy jakiś betonowych bloków. Z nor
      wyciągałam go za ogon, na szczęście miał konkretny.
    • wroclawianka87 Re: Sprężynowy świerk 02.05.09, 15:56
      > Dla mnie zgroza.
      > W ogóle traktowanie przyrody przez Borejków w calej Jeżycjadzie to dla mnie
      zgroza - oni to traktują jak rzeczy, przedmioty, a nie coś, co żyje.
      > Macie podobne odczucia?

      Ja nie, sprawa świerka w ogóle mnie nie ruszyła, nawet po przeczytaniu
      wszystkich waszych wypowiedzi zupełnie nie rozumiem, skąd ten żal nad losem
      sadzonki.
      Zgadzam się ze spostrzeżeniem, że to nie fair sprzedawać komuś taką roślinę "po
      przejściach" w normalnej cenie, natomiast sam fakt jej przesuszenia mnie nie
      bulwersuje. We wrocławskim Instytucie Biologii Roślin ciągle robi się jakieś
      eksperymenty na roślinach, czy to w pracach badawczych, czy na zajęciach ze
      studentami, i jeszcze nikt nigdy nie zauważył w tym nic nieetycznego. Jedna
      dziewczyna z mojego roku jest totalnie zakręcona na punkcie ochrony zwierząt,
      nie je mięsa, całe drugie śniadanie potrafi oddać gołębiom, serce się jej kraja,
      kiedy musi zamknąć w probówce owada itd, a kiedy we wspomnianym instytucie na
      ćwiczeniach pokazywano nam wyhodowane specjalnie na te zajęcia rośliny poddawane
      różnym czynnikom ograniczającym rozwój, to jej również to nie oburzyło.
      Widać są ludzie, tacy jak wypowiadający się tutaj, którzy są na życie
      organizmów roślinnych bardziej uwrażliwieni od średniej statystycznej, ale to
      nie znaczy, że ci, którzy przez kilka dni nie wsadzają świerka do ziemi, są
      zimni i nieczuli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka