Dodaj do ulubionych

niczym Ignacy B.

23.01.09, 18:40
Jakiś czas temu miałam okazję przeżyć szok podobny do tego ,który przeżył
senior rodu Borejko w pizzerii.Oglądałam tv,trafiłam na program o urządzaniu
wnętrz.Pani dekorator czy tez może jakoś inaczej jej było wymyśliła sobie
drzwi w formie regału z książkami.Były sobie drzwi,były sobie półki trzeba
było dostosować książki.Każdy tom był docinany na wymiar piłą tarczową.Kosmos.
Obserwuj wątek
    • paulina.galli Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 18:55
      juz o tym pare osób pisało
      ja tez - takie "książkowe harakiri" można spotkac min w pizzeriach sieci San Marzano
      • paulina.galli Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:01
        przepraszam jestem dziś ciut zakręcona i nie wiem czemu przeczytałam ze
        spotkałes sie z tym zjawiskiem w jakiejs knajpie.
        teraz czytam ze chodziło o program TV - no cóz smutne (i pisze to równiej jako
        przedstawiciel zawodu "architekt wnetrz" )
        • szarania Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:04
          Ja tam mam do książek stosunek bardzo... hm... osobowy, personalny,
          nie wiem, jak to określić. Nie mogłabym tak wziąć i poprzycinać.
          Byłoby mi bardzo żal.
          • mmaupa Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:09
            Mnie tez, nawet gdyby to byly dziela Lenina albo podrecznik do przysposobienia
            obronnego. Zawsze sie dziwilam, ze Gaba z lekkim sercem spalila swoje ksiazki od
            fizyki.
            • paulina.galli Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:17
              mmaupa - podreczniki szkolne nielubianych przedmiotów (czyt. : matermatyka,
              fizyka, chemia) to chyba jedyne ksiązki o które nie dbałam i nie zal by mi ich było

              ps. a dzieła lenina to chetnie bym przejrzała bo nigdy nie miałam w ręku a
              zawsze byłam ciekawa co on tam pisał :)
              • dakota77 Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:23
                Ja tez za tymi przedmiotami nie przepadalam, ale wolalam oddac komus te ksiazki.
                Zniszczenie/spalenie ich nie przyszloby mi do glowy.
                Dziela Lenina w rece mialam, mam tez Kapital Marksa. Czytac jakos mi sie nie
                chcalo, jak na razie;-)
                • niq_miejski Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:44
                  Czytałam i jendo i drugie z przyczyn pracowych. Kapitał jest po prostu dobrze
                  napisany, zawiera inteligentne i oryginalne treści. Lenin stosuje wodolejstwo i
                  coś co nazywam retoryką z supermarketu, czyli celną ale niezbyt wysokich lotów i
                  skierowaną do mas. Ale podobno miał charyzmę na żywo.
            • kkokos Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:23
              zauważcie, że w większości programów wnętrzarskich - a przytłaczająca większość
              takowych w polskich telewizjach to produkcje brytyjskie lub amerykańskie - w
              ogóle nie uwzględnia się we wnętrzach książek, regałów na książki, półek na
              książki.
              pani doradzająca na tvn style, jak przygotować dom do sprzedaży, by dostać
              lepszą cenę, każe wręcz i dosłownie wyrzucić z domu wszystkie książki. na
              opróżnione półki wstawia a to wazonik, a to świecę, a to gustowną
              pierdupiejkę-durnostojkę, czasem trzy książki w kącie półki tuż przy ścianie
              mogą zostać. i nie chodzi tylko o to, że książki są rzeczami bardzo osobistymi,
              a przez rzeczy osobiste trudno się potencjalnemu kupcowi przedrzeć i zobaczyć
              siebie w tym wnętrzu. "książki sprawiają wrażenie bałaganu" - mówi ta pani...
              bywają takie cudeńka, jak małe półeczki, na których stawia się po jednej
              książeczce z ładną okładeczką, wystawioną jak na wystawie właśnie - dla ozdoby.
              i to chyba akurat widziałam w polskiej dekoratorni.
              na discovery travel and living chodzi program, w którym ekipa zapraszana pod
              nieobecność jednego z członków rodziny, by przez weekend zmienić jedno-dwa
              pomieszczenia w nowe, fantastyczne wnętrze. czego tam nie ma - są i greckie
              kolumny stojące lub leżące, całe lub połamane, są pokojowe fontanny, draperie
              zwisające z sufitu i/lub ścian, bywają szafki na cztery monitory tv (miało być
              pięć, ale stolarz źle wymierzył i jeden monitor się nie zmieścił - to akurat
              wczorajszy odcinek :), ale przecież nie ma czegoś tak ekstrawaganckiego jak
              regał na książki.
              a ja bym tam chciała zobaczyć program poradnikowy "jak upchnąć większą liczbę
              książek w niedużym mieszkaniu, gwarantując sobie jednocześnie w miarę swobodny
              (bez wyczyniania cyrkowych sztuk) dostęp do każdego egzemplarza"...
              • dziewczynka_do_bicia Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:36
                kkokos - bo ksiązki sa traktowane jako element wystroju - tak jak wazonik czy
                swieczka.
                A nadmiar szkodzi - 200 wazonikow różnego wzoru , wielkosci czy koloru tez
                wprowadza wrazenie chaotyczności, bałaganu itp. ( a jesli nie - to jest to o
                wiele trudniejsze do osiagniecia niz mała i zgrana kolekcja)
                Pare ksiazek (najlepiej zgrabnie dobranych wielkoscia i kolorem) - ładnie wyglada.
                W programach typu "odpicuj moja chałupe by ja szybko sprzedać) takie zabiegi
                mnie nie rażą - bo mając pare dni na dokonanie cudu idzie sie na skróty i gra
                sprawdzonymi metodami (zauwaz ze sciany sa zwykle pastelowe, brak krzykliwych
                wzorów, kolorów - taki dom dla "everybody-nobody" sie robi.
                W przypadku takich programów nie ma sprawy (byle by nie ciąć książek)
                • kkokos Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:49
                  > kkokos - bo ksiązki sa traktowane jako element wystroju - tak jak wazonik czy
                  > swieczka.

                  no i tego właśnie kompletnie nie czuję :)
                  co nie znaczy, że nie lubię ładnych książek :)
              • morja13 Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:42
                > siebie w tym wnętrzu. "książki sprawiają wrażenie bałaganu" - mówi
                ta pani...
                > bywają takie cudeńka, jak małe półeczki, na których stawia się po
                jednej
                > książeczce z ładną okładeczką, wystawioną jak na wystawie właśnie -
                dla ozdoby.
                > i to chyba akurat widziałam w polskiej dekoratorni.

                Yyyyh, właśnie sobie nie bez trudu wyobraziłam taką pojedynczą
                książkę wystawiona na półce jak na wystawie...
                • kkokos Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:46
                  > Yyyyh, właśnie sobie nie bez trudu wyobraziłam taką pojedynczą
                  > książkę wystawiona na półce jak na wystawie...

                  jak w tym starym dowcipie
                  - nie wiem, co kupić dziecku na gwiazdkę.
                  - kup mu książkę
                  - po co, już ma książkę
              • niq_miejski Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 19:46
                polskie programy na temat wnętrz, podobnie jak większośc takich programów, nie
                są skierowane do osób posiadających liczne książki. li i jedynie ;-)
            • nessie-jp Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 20:24
              CytatZawsze sie dziwilam, ze Gaba z lekkim sercem spalila swoje ksiazki od
              fizyki.


              E, chyba nie spaliła, tylko marudziła w duchu, że po maturze to się wybierze do
              parku i spali, przy czym mowa była chyba raczej o zeszytach; a w ogóle to
              podręczniki się u Borejków sprzedawało do antykwariatu, a nie paliło :)

              Swoją drogą, ja też nie rozumiem, jak można celowo zniszczyć książkę. Po prostu
              w głowie mi się nie mieści. Jeszcze pomazać podręcznik, popodkreślać i
              podopisywać ważne rzeczy na marginesach
              • jottka Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 21:33
                nessie-jp napisała:

                Jeszcze pomazać podręcznik, popodkreślać i podopisywać ważne rzeczy na
                marginesach
                • nessie-jp Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 21:37
                  > hrrr, ufam, że mówisz o swoich własnych książkach,
                  > choć też strach,

                  O swoich najwłaśniejszych, w dodatku obsmarowanych ołówkiem albo obklejonych
                  tymi żółtymi słabolepkami. Jakoś zawsze czułam potrzebę uzupełniania treści
                  zawartych w podręczniku :) Zresztą wszystkie mam do dzisiaj.

                  Kiedyś miałam świetny podręcznik do nauki niemieckiego, który miał szerokie,
                  poliniowane marginesy do zapisywania własnych notatek. To był doskonały pomysł
                • paulina.galli Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 21:38
                  jaottka - ja czesto pisze na ksiązkach
                  Oczywiscie tylko i wyłacznie swoich :)
                  Robie notatki na marginesach, zdarza mi sie podkreslic jakies mocno wpadajace w
                  serce zdanie etc.
                  Czytając ksiązke (nie każdą!) mam jakieś przemyslenia uwagi - i czesto notuje je
                  na boku.
                  Po np. roku wracam do lektury i z duża przyjemnościa czytam i swoje uwagi
                  (czasami zgadzajac sie z nimi a czasami łapiac za głowę ze mogłam taka bzdure
                  napisac :))

                  ps. w związku z moim nałogiem rzadko pozyczam ksiązki - bo wraz z moimi
                  prywatnymi notatkami staja sie zbyt "osobiste" ;)
                  • jottka Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 21:46
                    z własną nieżywą własnością wolno nam robić, co nam się żywnie podoba w
                    granicach prawa, ale ten obyczaj jakoś dziwnie się rozszerzył i sporo osób
                    uważa, że o prawidłowej lekturze zaświadcza stopień zabazgrania książki. o ile
                    jest to dopuszczalne u intelektualistów do lat, powiedzmy, czterech, o tyle
                    później rozumieć takiego trzeba, ale dziwić się należy.


                    nie mówiąc już o takich niedogodnościach, jakie opisuje paulina, po pewnym
                    czasie sejf trzeba sobie kupić, żeby nikt się nie dobrał do skarbca naszych myśli:)
    • jhbsk Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 20:33
      Chore. Jak już to można książki dobrać na wymiar, a nie ciąć. Poza tum takie pod
      linijkę wyglądają wyjątkowo sztucznie - dekorator tego nie widzi?
      • moleslaw Re: niczym Ignacy B. 23.01.09, 20:57
        Nie widziałam tego programu do końca,przełączyłam po tym cięciu,ale mam
        wrażenie że byly one nie tylko przycinane ale również przyklejone na stałe,w tym
        przypadku musiały być idealnie "wyrównane",ale to już mój domysł.
        Jak dla mnie książki są najwspanialszą dekoracją mieszkania,byle nie były
        docinane i przyklejane.
      • niq_miejski Re: niczym Ignacy B. 24.01.09, 10:09
        kupowanie książek z metra znane było conajmniej od stu lat ;-) nic nowego pod
        słońcem.
        ja to nazywam lumpenburżuazja - wiodąca siła narodu obecnie
    • lezbobimbo E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 23.01.09, 21:37
      Iiii tam - pewnie mnie zlinczujecie, ale nie mam do ksiazek tak wielkiego
      szacunku jak Wy. Ukochane ksiazki to rozumiem, trzymam nawet te rozwalajace sie,
      ale bez zalu wypierniczam jakies stare zdewaluowane i nigdy nie czytane
      pismidla, n.p ksiazki o lekach z lat PRL albo jakies omylkowe zakupy albo
      odziedziczone ksiazki o Prusach do roku 1786 wink
      Albo wydzieram z nich pare ciekawych obrazków a reszta wio do wora smile
      Super ulga, zupelnie jak z nigdy nie noszonymi ciuchami, popsutymi lampami albo
      innymi przydasiami na czarna godzine. Otoz ta czarna godzina i tak nigdy nie
      przychodzi, wiec po co trzymac smieci i tylko sobie dom zapychac?
      Nie wszystkie ksiazki to bezcenne folialy smile
      • jottka Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 23.01.09, 21:53
        ale tu mowa o procederze trochę innego typu - nie chodzi o fetyszyzację zszywki
        papieru w sztywnej tekturze, tylko o założenie, że przedmiot ten służy li i
        jedynie ku wątpliwej ozdobie oraz że jest doskonale wymienny na każdy inny
        podobny, bo właśnie tylko jako zszywka w tekturze jest rozumiany.

        a zanim wywalimy książki o lekach z lat prl, badamy zawsze, czy w okolicy nie ma
        kogoś, kto się rzuci na nie z jękiem szczęścia na ustach:) ostatnio czytałam
        artykuł prof. kuli na temat zniszczenia peerelowskich archiwów bodaj
        'przyjaciółki' - 'no bo na co komu listy czytelników?' dla socjologa, historyka
        itepe strata jest straszna.
        • paszczakowna1 Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 24.01.09, 10:58
          > a zanim wywalimy książki o lekach z lat prl, badamy zawsze, czy w okolicy nie m
          > a
          > kogoś, kto się rzuci na nie z jękiem szczęścia na ustach:)

          Dokladnie. Ksiazki maja to do siebie, ze cos bezwartosciowego dla jednej osoby
          dla drugiej moze byc skarbem. Szwagrowi zabralam felietony teatralne Boya, ktore
          chcial wyrzucic. Moj ojciec niedawno sie wzbogacil w podobny sposob w biografie
          Sienkiewicza. A jak juz cos sie wydaje calkiem nie do czytania, kto wie, czy nie
          znajdzie sie kolekcjoner, zbierajacy PRL-owskie podreczniki hodowli nierogacizny...
          • lezbobimbo Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 26.01.09, 18:48
            Ja nie mówie o skarbach - ksiazkach z dziecinstwa, ukochanych lekturach czy o
            felietonach Boya, ani o niszczeniu bezcennych archiwów listów od czytelników
            (tozto dokument spoleczenstwa calego!)
            Ale naprawde nie widze sensu trzymania ksiazek, jesli sie ich nigdy nie czyta, a
            okladka jest lepsza od tresci.. co sie da,
            mozna oddac do muzeum czy archiwum czy antek-wariata, ale nawet i one maja swoje
            granice. Nawet nie cala literatura piekna sie da czytac po latach. Ktos chce
            opowiadanie Rylskiego "Stankiewicz"? ;P

            I czy naprawde znacie kolekcjonerów przestarzalych knig z PRL? Z nieaktualnymi
            danymi, z zóltym papierem, obrzydliwie spapranymi
            fotkami czarno-bialymi i z nieczytelnym juz drukiem? Gdziescie byly, gdy mialam
            do opchniecia 800-stronicowa pólzólkla Farmakologie, albo Wartosci odzywcze
            pozywienia, Teoretycy komunistyczni o sztuce operowej, tomy cuchnace piwniczna
            zgnilizna czy eseje snoba Milosza na temat inteligencji szlacheckiej? Albo
            parenascie tunskich tomów "O swiecie" z lat 1970, z technikolorowymi
            fotkami, z szachem w Iranie, NRD i Sowietami? Ladniejsze obrazki powydzieralam
            (nie ukrywam, ze glównie z dunskich tomów, perelowskie ilustracje bynajmniej nie
            okraszaja tekstu, jesli w ogóle istnieja) a cala reszta poszla wio do
            kontenera.. bez zalu a z ulga sie rozstalam :)
            • ananke666 Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 28.10.09, 16:08
              Ja tam chętnie bym wzięła snoba i komunistów operowych...
            • mama_szefusia Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 03.11.09, 22:58
              A ja te z technicolorowymi fotkami... Tylko już chyba za późno
      • niq_miejski Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 24.01.09, 10:11
        ja cię nie zlinczuję, sama oddaję od czasu do czasu wór książek. tymniemniej,
        mamy ich od jasnej ch...y w domu, one chyba same się rodzą... ;-)
        • sofijufka Re: E tam, ja trzymam z pizzeria ;P 24.01.09, 17:07
          ja tony czytadeł sapiąc głośno odwożę do zaprzyjaźnionego
          antykwariusza (zwraca mi się tramwaj, ostatnio oddałąm 3 reklamówki
          anglojęzycznych czytadeł dziewczynie poznanej na forum), no i
          znajomym.... Wszystkie książki z lat dziecinnych i nastolatkowych z
          bólem serca oddałam bratanicom...
    • nessie-jp Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 18:07
      A dzisiaj na głównej stronie Gazety jest link do artykułu "Jak urządzić domową
      bibliotekę" :) Ciekawe, czy tam też estetyka weźmie górę nad funkcją i książki
      będą nie do czytania :)
      • kkokos Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 19:12
        nessie-jp napisała:

        > A dzisiaj na głównej stronie Gazety jest link do artykułu "Jak
        urządzić domową
        > bibliotekę" :) Ciekawe, czy tam też estetyka weźmie górę nad
        funkcją i książki
        > będą nie do czytania :)


        tam potrzeba zarobienia wierszówki wzięła górę nad wszystkim innym -
        stek truizmów i tyle. niczego się z tego tekstu nowego nie
        dowiedziałam - chyba że za nowość uznać informację, że miło się
        czyta pod ciepłym kocykiem.
        dla autorki - duży całus w czoło. i pomyśleć, że prawdziwi
        dziennikarze w kryzysie tracą pracę... ech, życie :(
        • dakota77 Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 19:14
          A widzialas na Gazecie tekst, ktory wnosilby jakies nowe informacje?:-).
          Niestety, te portalowe teksty sa coraz czesciej o niczym, zle zapisane i bez
          cienia redakcji.
          • nessie-jp Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 19:17
            Toteż ja
            • ready4freddy Re: niczym Ignacy B. 27.01.09, 14:05
              ja przeczytalem. na szczescie postulowali przycinanie polek pod wymiar ksiazek,
              nie na odwyrtke :)
              a co do portalu: nie wiem, jak na gamecorner, ale "chlopaki" z moto.pl to moze i
              sa zainteresowani tematem, ale pojecia o nim nie maja bladego. poczynajac od
              kwestii technicznych, az po "polityczne" (jesli chcemy obsmiewac CEO firmy X, ze
              "chyba nie docenia" firmy Y, warto sprawdzic, czy czasem nie zasiadaja z CEO
              firmy Y w jednej radzie nadzorczej, to taki przyklad z brzegu :)))
              ja osobiscie postuluje przejscie na format wiki, czytelnicy beda mogli na
              biezaco poprawiac te bzdury, bledy merytoryczne, ortograficzne i stylistyczne
              (frazeologia polska bardzo trudna rzecz :)
              • lezbobimbo Re: niczym Ignacy B. OT wiki 27.01.09, 20:24
                ready4freddy napisał:
                > ja osobiscie postuluje przejscie na format wiki, czytelnicy beda >mogli na>
                biezaco poprawiac te bzdury, bledy merytoryczne, >ortograficzne i stylistyczne>

                I pisac swoje wlasne, nowe bledy i bzdury ;P... wikipedia ogólna to smiech na
                sali, jeszcze pól biedy jak jakies niewinne krysztaly albo prawa fizyki spisuja
                z uznanych podreczników, ale wszystko inne to kontredans kontrowersji :D
          • kkokos Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 19:28
            dakota77 napisała:

            > A widzialas na Gazecie tekst, ktory wnosilby jakies nowe
            informacje?:-).
            > Niestety, te portalowe teksty sa coraz czesciej o niczym, zle
            zapisane i bez
            > cienia redakcji.


            coraz częściej, to prawda niestety - ale ciekawe też bywają
            • mamalilki Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 20:46
              Alez co tez Wy mowicie! Nadal są tacy, którzy kochają książki. Na przykład pan,
              który kupował od mojej siostry mieszkanie. Rozejrzał się, omiótł wzrokiem
              bibliotekę złożoną z kilku tysięcy tomów w tym w specjalnej zamykanej
              biblioteczce białe kruki po pradziadkach i zaproponował że dorzuci ze 2 tysiące
              i niech siostra te wszystkie książki zostawi bo się tu całkiem dobrze komponują...

              A jeszcze miałam jedną koleżankę co też kochała, ale tylko czerwone, niebieskie
              i białe, bo tak sobie wymyśliła że tylko takie francuskie kolory będzie mieć w
              pokoju.

              A te książki przycięte w San Marzano na Świetokrzyskiej nadal tam stoją, szłam
              tydzień temu i specjalnie weszłam sprawdzić.
              • dakota77 Re: niczym Ignacy B. 26.01.09, 20:51
                No to kochal ksiazki, czy mu sie dobrze komponowaly z wystrojem wnetrza? Bo o
                czytaniu nie wpsominal?:-)
              • moleslaw Re: niczym Ignacy B. 27.01.09, 13:52
                mamalilki napisała:

                > Alez co tez Wy mowicie! Nadal są tacy, którzy kochają książki. Na przykład pan,
                > który kupował od mojej siostry mieszkanie. Rozejrzał się, omiótł wzrokiem
                > bibliotekę złożoną z kilku tysięcy tomów w tym w specjalnej zamykanej
                > biblioteczce białe kruki po pradziadkach i zaproponował że dorzuci ze 2 tysiące
                > i niech siostra te wszystkie książki zostawi bo się tu całkiem dobrze komponują
                > ...
                >
                > A jeszcze miałam jedną koleżankę co też kochała, ale tylko czerwone, niebieskie
                > i białe, bo tak sobie wymyśliła że tylko takie francuskie kolory będzie mieć w
                > pokoju.

                Błagam powiedz że to ironia w jednym i w drugim przypadku.Za dwa tysiące to ja
                bym nawet swoich książek mu nie zostawiła,a wierz mi nie mam białych kruków :-)
                • anutek115 Re: niczym Ignacy B. 27.01.09, 14:09
                  Ojej, dziewczynki, no co wy. Przecież to Mamalilki pisze, nie znacie jej cy cuś?
                  Pewnie, że ironia, jadowita :-))).
                  • mamalilki Re: niczym Ignacy B. 27.01.09, 14:49
                    Hmm, nie myslalam ze sie bede musiala tlumaczyc. Dzieki anutku za kredyt
                    zaufania :-)
                    Dodam wobec tego prawdziwe zakończenie historii z mieszkaniem. Szwagier z
                    siostrą wyrzucili faceta za drzwi i sprzedali mieszkanie jednej młodej
                    prawniczce, taniej ale uznali że nie sprofanuje im gniazdka. Chyba nie musze
                    dodawać, ze ksiazki wzieli? A prawniczka z półek się ucieszyła, bo jak
                    powiedziała ma dużo ksiązek. Ustawiła swoją bibliotekę i trochę się zdziwiła, bo
                    jej biblioteczka zajęła gdzieś 1/10 miejsca, więc resztę przeznaczyła na
                    bibeloty. Czyli wedlug najnowszych trendów ma teraz disajnerskie mieszkanie :-)
                    • altariel2 Re: niczym Ignacy B. 28.10.09, 15:47
                      Niestety miłość do książek jest w zaniku. Cieszę sie, że przynajmniej nie na tym forum:)
                      Reakcja na informację, że w naszym domu (który nawiasem mówiąc kończy własnie powstawać) będzie osobna biblioteka jest zawsze taka sama "O rany, ale po co wam to?', albo 'A nie możecie trzymać ksiażek w pokoju dziennym?'...
                      • ding_yun Re: niczym Ignacy B. 28.10.09, 17:10
                        Tak, tak, znam to. Nie lepiej sobie zamiast biblioteki zrobić schowek i trzymać
                        tam różne stare rupiecie, co się jeszcze mogą przydać? Powiedz, że książki
                        strasznie się kurzą i łatwiej będzie Ci je odkurzać jak będą zgromadzone w
                        jednym miejscu, powinno zadziałać :)
                        • turzyca Re: niczym Ignacy B. 29.10.09, 02:46
                          Jeden z najgenialniejszych pomyslow mojej matki - biblioteczka z drzwiami.
                          Odkurzanie ksiazek przy mojej nieopanowywalnej manii czytelniczej bylo zajeciem
                          calowakacyjnym.
                          • seidhee Re: niczym Ignacy B. 30.10.09, 12:49
                            Ostatnio w jakim magazynie typu "kup to" widziałam artykuł czy też raczej serię
                            zdjęć na temat domowa biblioteka. Wiecie, co jest głównym elementem wyposażenia
                            biblioteki? Mahoniowe ciężkie biurko. Na nim globus. Nad nim stylizowany na
                            antyk zegar. Oszklony regał z ciemnego drewna, a w nim wolnostójki. Mosiężne
                            figurki.
                            Tylko na jednym zdjęciu były w ogóle jakieś książki (o ile to były prawdziwe
                            książki, a nie plastikowe imitacje, takie w bordo i złocie).
                      • the_dzidka Re: niczym Ignacy B. 30.10.09, 12:53
                        > Reakcja na informację, że w naszym domu (który nawiasem mówiąc
                        kończy własnie p
                        > owstawać) będzie osobna biblioteka jest zawsze taka sama "O rany

                        Poweiedz, że w pokoju dziennym będziecie trzymać dzieci, bo one nie
                        wymagają takiej uwagi i miłosci jak książki. Najwyżej pomyślą,
                        żeście obłąkani - ale co wam po opiniach osób, które nie rozumieją
                        sensu posiadania bilbioteki?!
                        Ja biblioteki nie mam, ale realizują swoje marzenie - pokój do
                        pracy, z regałami i kącikiem do czytania (lampa i fotel). Wygląda na
                        to, że jeszcze w tym roku się spełni :)))))
                        • mmaupa Re: niczym Ignacy B. 30.10.09, 13:44
                          Najwyżej pomyślą,
                          > żeście obłąkani - ale co wam po opiniach osób, które nie rozumieją
                          > sensu posiadania bilbioteki?!

                          O cholera, a ja już miałam spytać, po co ta biblioteka... Może nie spytam :)

                          No bo (dla mnie przynajmniej) wygodniej sięgnąć po książkę z sypialnianej półki,
                          z pokoju dziennego itd. Siedzisz sobie, wzrok natrafia na książkę i myślisz: o,
                          tę bym sobie poczytała. A z osobną biblioteką to nie to samo. W moim domu
                          rodzinnym książki są w sypialniach, w salonie, na strychu/w piwnicy i jeśli mam
                          na jakieś apetyt, to i tak przynoszę naręcza do własnego pokoju, gdzie później
                          zalegają na podłodze. Równie dobrze mogłabym chodzić do miejskiej biblioteki.
    • nchyb Re: niczym Ignacy B. 05.11.09, 13:07
      > wnętrz.Pani dekorator czy tez może jakoś inaczej jej było
      wymyśliła sobie
      > drzwi w formie regału z książkami.Były sobie drzwi,były sobie
      półki trzeba
      > było dostosować książki.Każdy tom był docinany

      pani dekorator odgapiła
      W latach 80-tych czytałam opowiadania Jacka Sawaszkiewicza (tomik
      Tatko i ja) i tam właśnie było o panu, ktory w ten sposób dekorował
      mieszkanie. Listewka imitująca regał i na to grzbiety książek. A
      żeby nie marnować odciętych książek to się je namakulaturę oddawało.
      A w zamian nawet w tamtych latach był chyba paier toaletowy...
      • iwoniaw Dochodzi jeszcze oszczędność miejsca ;-) 05.11.09, 13:48
        W Twoim przykładzie to już w ogóle na całość poszli - taki "regał" to i miejsca
        nie zajmuje aż tyle, co prawdziwy, a i złudzenie optyczne nieco większego
        metrażu jest ;-) No i o ileż łatwiej w razie przeprowadzki - kto przewoził nawet
        niewielki księgozbiór, to wie, ile taki papier waży. A tu nawet stropy w budynku
        niepotrzebnie nie są obciążane. Czysta ekologia (te surowce wtórne!) i ergonomia
        panie :-D
        • nchyb Re: Dochodzi jeszcze oszczędność miejsca ;-) 05.11.09, 19:14
          jest jeszcze aspekt porządkowy. Książki kurzą się, a tu nie ma co
          się kurzyć, a efekt jest :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka