Dodaj do ulubionych

Grzechy realizmu

04.05.09, 21:50
Witam, czesc i czolem :) Przegladalam to forum juz od dawien dawna, ukrywajac
sie pod plaszczykiem goscia i dopiero skonczenie "Sprezyny" natchnelo mnie do
napisania (dosc chaotycznych) przemyslen. Na poczatek jako nowicjusz
zechcialabym prosic o zdrowa doze wyrozumialosci, m.in w zwiazku z brakiem
polskich liter. Samej mi sie do tego trudno przyzwyczaic. Aha i tylko prosze
bez posadzania o niecne lizostwo, bo to wyznanie szczerze i smiale - uwielbiam
wasze analizy i ciete docinki! :)

Przeczytalam cala Jezycjade i moje spostrzezenia sa zblizone do waszych.
Rowniez i ja darze najwieksza sympatia stara paczke, na czele z Zaczkami,
Aniela i Genowefa Bombke vel Trombke. Nowsze ksiazki, mimo ze teoretycznie z
racji umiejscowienia ich fabuly w blizszych mi czasach, sa dla mnie
ciezkostrawne i czasem nawet odpychajace (Jezyk Troli). Odnosze wrazenie, ze
im blizej pani Musierowicz stara sie zrobic swoje ksiazki bardziej
realistyczne, tym gorzej dla niej. Brakuje mi tej magii, czaru i autorskiego
"puszczenia oczka", co czynilo swiat Borejkow i spolki wrecz autonomiczny z
wlasnym zbiorem praw i zasad a nie blizniaczo podobny do naszego, prawdziwego.
Niestety kiedy do akcji wkroczyla wspolczesnosc z calym swoim blichtrem i
halasem, p. Musierowicz postanowila tym razem odebrac bohaterom ich
wyjatkowosc i wpakowac w ramy przyziemnych ludzi w nieskomplikowanym swiecie.
I to spowodowalo rzesza pomylek, wpadek i irytacji, bo dysonans miedzy
wpychanym na sile realizmem a nasza wiedza na jego temat byl za duzy. A
portret psychologiczny postaci to rzecz na jeszcze inny temat. Zawsze sie
dziwilam temu, ze nikt nie capnal Gabrysi w glowe (w tej roli widzialabym Ize
lub Pulpe - oazy rozsadku na pustyni borejkowskiego oderwania od
rzeczywistosci) i nie sprowadzil ja na ziemie, przy okazji tlumaczac, ze carpe
diem a Pyziak to przeszlosc. Dyskusje o wychowaniu dziecka zostawiam matkom,
bo sama mam w tej materii zero doswiadczenia, aczkolwiek i ja potrafie
zauwazyc bledy popelnione w wychowaniu Laury i te nowsze, w relacji z Ignacym
Grzegorzem. Wciaz zyje nadzieja, ze Gaba z KK cudem (retrospekcje?) powroci i
zmniejszy kult sw. Gabryeli Poznanskiej, Kawalera Orderu Dzielnego Usmiechu.

PS: Ktos kiedys uzyl terminu realizm musieryczny (bodajze w pejoratywnym
znaczeniu, ale nie dam glowy ani pieniedzy za to) w kontekscie swiata p.
Musierowicz. Strzal w dziesiatke i pozwole sobie zaczac go uzywac.
Obserwuj wątek
    • szprota Re: Grzechy realizmu 04.05.09, 21:59
      Witaj nam, witaj! Za chwilę wyjdzie do Ciebie delegacja celem umajenia Cię
      girlandą z jelitka. Tymczasem może morza herbatki? :)

      Dodam od siebie, jak czupurny w dżinsie, że tak jest, coś takiego chodziło mi po
      głowie. Im bardziej proza M.M. przylegająca do rzeczywistości, tym bardziej mnie
      gniewa, że ta rzeczywistość dziwnie jakoś skrzeczy i nie jest ona moją
      rzeczywistością.

      Co do portretu psychologicznego natomiast, to mnie św. Gabryela jednakowoż zdaje
      się dość spójna. Co nie oznacza, że nie drażniąca w tym swoim zanurzeniu w
      popyziaczej traumie, co gwałtem na skośnych oczkach Tygryska się odciska (nie,
      sonetu nie będzie, mimo że do rymu). Ale znam ja osoby z bliskiego otoczenia, co
      również zamiatają pod dywan różne krzywdy i winy, nie próbując swoich sił w
      konfrontacji z nimi. Jakież to ludzkie, jakie ludzkie, myślenie tylko o sobie i
      tylko dobrze o sobie...
      • black-apple Re: Grzechy realizmu 04.05.09, 22:34
        Z jelitkami? Od razu przed oczyma stanela mi wizja Doroty i jej palta :) Bardzo
        dziekuje za mile powitanie! :)

        Odwaze sie stwierdzic, ze Musierowicz nie pasuje pisanie o terazniejszosci.
        Odrzuca mnie wizja gimnazjalnego piekla w JT. Podobnie z postaciami
        epizodycznymi, ktore teraz najczesciej sa chodzacymi stereotypami (babcia Diany,
        jej ojciec, policjantka). Gdzie sie podzialy te smaczki rodem z poprzednich
        czesci? Ciezka, depresyjna atmosfera Brulionu, slodko-gorzki Opium i magiczna
        "Noelka" mialy w sobie dusze, ktore potrafily wplynac tak na czytelnika, ze po
        skonczeniu lektury wracal pamiecia i myslal: "Tak, czytajac 'Noelke' czulam to i
        to". Po JT, CP czy Zabie nic nie czulam. Dla mnie te ksiazki mogly zostac wydane
        wspolnie, a zwlaszcza CP i Zaba, bo plycizna w wywolywaniu emocji i refleksji
        bila z nich na potege. Z Sprezyna jest lepiej, aczkolwiek i tam lapie sie za
        tym, ze wolalam czasy peerelu, bo tam bylo przytulniej i ciekawiej. Reasumujac,
        wspolczesnosc w prozie Musierowicz jawi mi sie jako antyciekawy, pusty swiatek z
        papierowymi i/lub przerysowanymi postaciami.

        Szprota, ja po ludzku nie moge uwierzyc, ze tak fajna i sympatyczna dziewczyna
        jak Gaba ulegla obrzydliwej transformacji. Wiem, jestem naiwna i to wszystko
        wina mojego sentymentu do dziewczyny z KK. Z drugiej strony Ignacego tez na
        poczatku lubilam, a w czytajac "Imieniny" i "Czarna Poleweke" modlilam sie o
        jego blyskawiczne zejscie, wiec... albo jestem niestala w uczuciach, albo mam
        pecha :)
        • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 02:04
          Witaj ach witaj, nowa kolezanko Jabluszkowa! Piekny nick, wiadomo, ze male
          czarne pasuje do wszystkiego :)))
          Pozwol sie radosnie ocwierkac ptaszetami, poczestowac herbatka z opium i
          suszonej myszki, oraz umaic radosnymi girlandami na oko urodzajnego jelitka!!
          *nasze godlo forumowe!!! uwiecznione przez szprotuchne a zrealizowane przez sama
          anutek115 :)))))

          Co do realizmu MM, jak ktosie juz tu wiele razy zauwazaly, okolo BBB MM wydaje
          sie byla wpasc w niejaka depresje, na ktora cierpi chyba do dzisiaj, co widac w
          wizjach swiata przedstawianego. Zamykamy sie w bezpiecznym azylu 4 scian,
          sluchamy Mozarta czy jakiegos radia i nie wychodzimy do nikogo. Obcych sie boimy
          lub nie uwazamy za godnych kontaktu..
          Wyjatkiem jest chyba sianie dobra w Noelce i opisy szekspirowskiego lata w NiN,
          jesli pominac jednoczesne wprowadzenie lindowatego psychola ;>

          Mam tez wrazenie, ze MM nie ma wcale ochoty pisac Jezycjady, tylko wydawnictwa,
          wiecznie glodne woloduchy czytelniczek oraz potrzeba grosiwa ja przymuszaja. W
          swej depresji i zniecierpliwieniu wiec bierze sprawdzona marke czyli starych
          bohaterow (po co sie silic na nowe osoby, skoro tamte juz wymyslone) i przerabia
          ich na tak specyficzne kopyto, ze wlosy sie jeza :((( To juz nie te same osoby,
          co kiedys. To zupelnie insza wiaruchna. Moze ciekawe by bylo stworzenie dla nich
          osobnej, dysfunkcyjnej sagi?

          Nie rozumiem tez, dlaczego MM nie pisze jakis surowych powiesci historycznych o
          PRLu, wzglednie czegos na modle LMM w polaczeniu z Jane Austen / czyli chick lit
          wiktorianskiej? Przeciez to by na pewno umiala i w takim swiecie dobrze by sie
          czula :)

          Echhh szkoda panie. Ale ilez mamy uciechy z czepiania sie teraz :PPP
          • idomeneo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 07:09
            Lezbobimbo, prawie wszystko się zgadza poza tym, że Austen jest jednak
            georgiańska a nie wiktoriańska (umarła na rok przed narodzinami Wiktorii).
            Montgomery, poza swoją kanadyjskością, chronologicznie też się zresztą nie
            łapie, bo pierwszą powieść wydala w 1908 roku.
          • nessie-jp Depresja w wydaniu MM - chyba jednak nie... 05.05.09, 23:10
            > Co do realizmu MM, jak ktosie juz tu wiele razy zauwazaly, okolo BBB MM wydaje
            > sie byla wpasc w niejaka depresje, na ktora cierpi chyba do dzisiaj, co widac w
            > wizjach swiata przedstawianego.

            W depresji
    • wushum Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 01:12
      Witam :)

      Ja tylko powiem, że to, co pisze obecnie MM, to, jak dla mnie, jej wyobrażenie o
      realnym świecie. Dlatego postacie są papierową sztampą. Typ "zła kobieta" - złóż
      to sam! Składa się z niewielu elementów, żeby się nie pogubić i nie mieć
      wątpliwości. Duża baba, krótkie włosy, papieros, zła mina. Dzieci nie są do niej
      załączane.
      Kiedyś, owszem, MM chadzała po świecie i to się przekradało do dawnych książek.
      Teraz, najwidoczniej ogranicza się, do wędrówek wirtualnych.
      • meduza7 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 09:13
        Zastanawiam się, czy to nie jest po prostu syndrom Starzejącej Się Pisarki,
        która mniej chodzi po świecie, mniej ma kontaktu z ludźmi (albo raczej wszystko
        przez "filtr rodzinny" - tj. kontakt głównie z bliskimi oraz starymi znajomymi),
        bazuje na tym, co przeczyta/obejrzy/zasłyszy i przesiewa to jeszcze przez własne
        wyobrażenia. A tu jeszcze dochodzi wytykany wielokrotnie brak "researchu".
        Zbigniew Raszewski kiedyś zachwycał się tym, że Jeżycjada stanowi niejako
        kronikę codziennego życia - włącznie z wszystkimi szczegółami, które "tylko
        kobieta mogła dostrzec", jak wołowina z kością, kolory dziecięcych skafandrów i
        tym podobne. Ale to kiedyś. Teraz MM stara się stworzyć nadal wrażenie realizmu,
        posługując się podobnymi środkami (wielokrotnie dyskutowana kwestia nazw
        firmowych), ale to już nie wystarcza. Bo od rzeczywistości oderwali się jej
        bohaterowie.
        Tak mi teraz przyszło do głowy, że MM wymyśla sobie jakieś drobne, efektowne
        scenki i nie zastanawia się nad ich konsekwencjami. Przykład: mieszkanie Żaków,
        też już tu omawiane. Jestem dziwnie pewna, że MM ujrzała w swej wyobraźni tę
        fajną, wesołą wizytówkę na drzwiach z namalowanymi żakiem, hajdukiem i
        kołodziejem i musiała, po prostu musiała ją wykorzystać - nie pomyślawszy
        wcześniej, że w ten sposób z mieszkanka, które już w "Szóstej klepce" było dość
        zatłoczone, robi jakąś straszną klatkę dla brojlerów.
        • meduza7 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 09:25
          Miałam jeszcze dodać, że dokładnie to samo widać u Chmielewskiej, której
          bohaterowie już dawno temu przestali się zachowywać jak żywi ludzie - a
          zwłaszcza mówić, jak tacy. Wszyscy, jak jeden mąż "mówią Chmielewską", używając
          jej charakterystycznych powiedzonek i równie charakterystycznego stylu. Pisarka
          kompletnie nie zauważa zmian w języku; tego, że młode pokolenie będzie wtrącało
          w rozmowę raczej anglicyzmy, niż rusycyzmy. Nie. Tam wszyscy mówią "apiać" i "w
          czym dzieło". I podobnie jak u Musierowicz, wszystkie młode bohaterki są
          szczęśliwymi posiadaczkami wstrząsającej i zwalającej z nóg urody. Oraz
          tajemniczego źródła dochodów, pozwalającego im żyć ponad stan.

          I jeszcze jedno podobieństwo: nie mam kompletnie cierpliwości zarówno do "nowej
          Musierowicz", jak i do "nowej Chmielewskiej".
          • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 23:55
            meduza7 napisała:
            >Wszyscy, jak jeden mąż "mówią Chmielewską", używając
            > jej charakterystycznych powiedzonek i równie charakterystycznego stylu.

            Pardon, a to kiedys bylo zroznicowane? :D Kto u Chmielewskiej nie truchtal
            kurcgalopkiem, ten nie zyl :)

            Pisarka
            > kompletnie nie zauważa zmian w języku; tego, że młode pokolenie będzie wtrącało
            > w rozmowę raczej anglicyzmy, niż rusycyzmy. Nie. Tam wszyscy mówią "apiać" i "w
            > czym dzieło".

            Ale to moze dlatego, ze Warszawa to praktycznie kresy ;)

            I podobnie jak u Musierowicz, wszystkie młode bohaterki są
            > szczęśliwymi posiadaczkami wstrząsającej i zwalającej z nóg urody. Oraz>
            tajemniczego źródła dochodów, pozwalającego im żyć ponad stan.

            Nie zapomnij tez o 16 jezykach, ktore te olsniewajace heroiny znaja od dziecka! :)

            > I jeszcze jedno podobieństwo: nie mam kompletnie cierpliwości zarówno do
            "nowej> Musierowicz", jak i do "nowej Chmielewskiej".

            No masz, a mnie kusi zapoznanie sie z Harpiami i Krowa niebianska.. to mowisz,
            ze tez psinco i nie warto?
            • meduza7 Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 00:27
              > Pardon, a to kiedys bylo zroznicowane? :D Kto u Chmielewskiej nie truchtal
              > kurcgalopkiem, ten nie zyl :)

              Kiedyś truchtał kurcgalopkiem głównie narrator (no, czyli Joanna), bohaterowie
              jednakowoż wyrażali się w mniej wyrafinowany sposób.
              Zamontujcie mi jakiś hamulec, bo ja na ten temat mogę długo...
              • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu OT Chmielewska 06.05.09, 00:33
                meduza7 napisała:
                > Zamontujcie mi jakiś hamulec, bo ja na ten temat mogę długo..

                Zadnych hamulcow, pisz, pisz droga Meduzo ile wlezie! Ja bardzom ciekawa!
                Zobacz, pyknelam OT w temacie i juz mozna :))))
                • meduza7 Re: Grzechy realizmu OT Chmielewska 06.05.09, 11:44
                  Trochę mi brakuje materiałów, bo "nowych Chmielewskich" pozbyłam się jakiś czas
                  temu - po co trzymać coś, co ani grzębi, ani zieje - a potem już nawet nie
                  kupowałam, starając się pożyczać od znajomych. To samo zresztą robię z "nową
                  Musierowicz", Kalamburka jest dla mnie zakończeniem cyklu i po niej, że tak
                  powiem, odmówiłam sponsorowania ciągów dalszych.
                  Ale wrażenia pamiętam. Chyba w "Bułgarskim bloczku" uderzyło mnie, że wszyscy
                  mówią tak samo, nie tylko używając tych samych powiedzonek, ale również
                  identycznych skrótów myślowych, identycznego rytmu zdań... Wszyscy, po prostu,
                  mówili jak narratorka.
                  Same powiedzonka też się zresztą zestarzały. Wyłam ze śmiechu, trafiając po raz
                  pierwszy na kurcgalopek czy miętę z bubrem, ale od tego czasu wytarło się toto
                  niemożebnie. Używane i nadużywane.
                  Ponadto już od dość dawna pani Ch. zatraciła umiejętność selekcji faktów ważnych
                  i nieważnych. Nie byłam w stanie przebrnąć przez "Zapalniczkę" z powodu chaosu
                  na pierwszych stronach. Zginęła ta nieszczęsna zapalniczka, próbowano ustalić,
                  kto wtedy był w domu, wyszło na to, że mnóstwo osób... Nijak nie mogłam się
                  połapać, kto jest kim i chociaż wiedziałam, że kradzież jest tylko wstępem do
                  właściwej intrygi, nie byłam w stanie brnąć dalej. A trzy razy próbowałam.
                  W dawnych powieściach Chmielewskiej też było mnóstwo uproszczeń, też nieraz
                  intryga się w żaden sposób kupy nie trzymała, ale to wszystko podane było z
                  takim biglem, werwą i wdziękiem, że człowiek łykał wszystko jak młoda gąska.
                  Teraz bigiel i werwa wywietrzały, został chaos kompozycyjny i sztampa językowa.
                  I kolejna cecha wspólna późnej twórczości pani Ch. i pani M.: wzrastająca
                  autorytatywność w wydawaniu sądów o świecie. Jam ci jest posiadaczką Jedynie
                  Słusznej Prawdy, a ty słuchaj w pokorze, marny ludu. O ile MM robi to jeszcze
                  nieco dyskretniej, przez kreację bohaterów i sytuacji, o tyle JCh wali
                  bezpośrednio tekstem odautorskim, a co.
                  Ale se żółci ulałam, czuję się jak Ziuteczek...
                  • dakota77 Re: Grzechy realizmu OT Chmielewska 06.05.09, 14:27
                    Heh, to ja odpuscilam sobie Chmielewska gdzies na etapie "Wielkiego diamentu"
                    chyba, potem przeczytalam moze jeszcze jeden tom, ale nie bardzo pamietam ktory,
                    i stwierdzilam, ze wole sie nie meczyc. Bede wracac do starych, dobrych tomow, i
                    udawac, ze nowszych nie ma:)
                    • meduza7 Re: Grzechy realizmu OT Chmielewska 06.05.09, 14:44
                      Słuszne podejście, mościa pani. Dla mnie stara, dobra Chmielewska skończyła się
                      we wczesnych latach 90-tych, na "Tajemnicy" bodajże - już w niej widać było
                      pierwsze oznaki chylenia się ku upadkowi. Potem był straszny dół, mnóstwo
                      książek, w których ani fabuła się kupy nie trzymała, ani język nie bawił. Pisane
                      byle jak, na odwal się, wyłącznie dla zarobku. Potem zaczęło być znośnie - ale
                      właśnie, tylko znośnie. Coś się po drodze zgubiło, chyba właśnie ta świeżość,
                      lekkość i wdzięk. Przecież nie oszukujmy się, nie dla intrygi kryminalnej się
                      Chmielewską czytało.
                      • aganoreg Re: Grzechy realizmu OT Chmielewska 06.05.09, 15:01
                        Nie wiem, czy Wyscigi i Florencje zaliczyc do nowych tomow, ale te
                        akurat uwielbiam. I Przekleta bariere - ale ja zawsze lubilam tego
                        typu historie (przeniesienie w czasie i dostosowanie do realiow).
                        • dakota77 Re: Grzechy realizmu OT Chmielewska 06.05.09, 15:05
                          Dla mnie to tomy z dobrych czasow jeszcze:). Konie sa, znaczy-dobre ksiazki;-)
            • meduza7 Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 00:29
              Harpie mogą być, jeśli te 16 języków nie stanie Ci w gardle ;) Krowa niebiańska,
              jak dla mnie, nudna.
              • croyance Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 15:30
                To w 'Harpiach' Dorotka w nocy na schodach tlumaczyla przy swietle
                latarki z greckiego na serbski, czy jakos tak?
                • aganoreg Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 16:17
                  Mniej wiecej tak, ale czy to nie byl tekst z norweskiego o drewnie?
                  Ale w Harpiach, nie pozalowala jej ciotka lampy i poduszki.
                • szprota Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 19:48
                  croyance napisała:

                  To w 'Harpiach' Dorotka w nocy na schodach tlumaczyla przy swietle latarki z
                  greckiego na serbski, czy jakos tak?


                  Mam wrażenie, że raczej coś norweskiego, bo chyba padła fraza o skandynawskim
                  drewnie. Siedziała Dorotka na schodach celem uczynienia posługi babci
                  chrzestnej, gdyby ta załomotała. Kijem golfowym.
                  Ja osobiście "Harpie" lubię, to chyba ostatnia książka Chmielewskiej, jaką
                  czytam po raz któryś z przyjemnością. "(Nie)Boszczyk Mąż" jeszcze zdaje się
                  dawał się czytać...
            • mika_p Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 19:58
              lezbobimbo napisała:
              > No masz, a mnie kusi zapoznanie sie z Harpiami i
              > Krowa niebianska.. to mowisz, ze tez psinco i nie warto?

              Warto, warto.
              Harpie są świetne, cioteczki jak malowanie, a upierdliwa chrzestna babcia aż się
              prosi o to, żeby ktoś ją zamordował. Główna bohaterka owszem, śliczna, języków
              zna kilkanascie, ale za to dodaje na kalkulatorku, bo inaczej nie umie. I biedna
              jest, bo ciotki skąpe a rozrzutne.
              Ja tam "Harpie" bardzo lubię.

              "Krowę niebiańską" też lubię. Elunia śliczna jest, a zarabia własną pracą. I
              rozterki ma typowe dla współczesnej młodej kobiety, to prawie jak chic-lit ;)))

              A "Depozyt" znasz? Bardzo smakowity, duzo dobrego jedzenia i wredna jędza w
              akcji, a bohaterka jeszcze studentką na utrzymaniu tatusia jest (ale
              prześliczna, oczywiście).
              Bardzo go lubię.
              • nessie-jp Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 20:19
                To może jakoś by się dało zebrać zusammen do kupy, jak mawiają sąsiedzi:

                Da się czytać:
                Harpie
                Boszczyk Mąż
                Krowa Niebiańska
                Depozyt

                kto da jeszcze? Z nowych czytałam jeszcze tylko "Babski motyw"
              • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 20:40
                mika_p napisała:
                > lezbobimbo napisała:
                > > No masz, a mnie kusi zapoznanie sie z Harpiami i
                > > Krowa niebianska.. to mowisz, ze tez psinco i nie warto?
                > Warto, warto.
                > Ja tam "Harpie" bardzo lubię.> "Krowę niebiańską" też lubię. Elunia śliczna
                jest, a zarabia własną pracą. I
                > rozterki ma typowe dla współczesnej młodej kobiety, to prawie jak chic-lit ;)))

                Dzieki serdeczne miko za polecenie! Jak to dorwe i bedzie nieznosne, to sie na
                Tobie skrupi ;))))

                > A "Depozyt" znasz? Bardzo smakowity, duzo dobrego jedzenia i wredna jędza w>
                akcji,

                Znam!!! Znam i bardzo, bardzo lubie! Wlasnie dzieki cudnej, wrednej Chlupowej i
                jej chlupowych wrednych dzieciatek! I owszem, tez sie oblizywalam czytajac o
                tych cudach-wiankach z patelni :)))))

                a bohaterka jeszcze studentką na utrzymaniu tatusia jest (ale
                > prześliczna, oczywiście).

                No niestety ci pozytywni bohaterowie wychodza mi bokiem i chylkiem - tatus
                nieskazitelny i idealny chociaz amnezyjny, Krysia nieskazitelna i laska piekna
                krynica, co wychowala sie sama na kryminalach, wiec odroznia co dobro a co zlo
                :PPPP Ale da sie ich przelknac, zwlaszcza ze wkurza ich bardzo po ludzku
                kleptoman Bubel :D

                Z nowszych znam jeszcze, lubie i pozwazam Zbieg Okolicznosci, com juz tu kiedys
                chwalila przy okazji depresji naszej kurczak..
                Rozrywkowa kreacja podwojnej Mary Sue w osobach starszej i mlodszej
                Chmielewskiej, ktora jednoczesnie jest swoja synowa i tesciowa. Obie ochocze :)
                Watek kryminalny jest nawet do zniesienia i przyjemnie mi sie to czyta.
                • dakota77 Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 23:36
                  U mnie "Zbieg okolicznosci" lapie sie jeszcze do kategorii starszych, dobrych tomow. Bardzo te ksiazke lubie:)
              • sowca Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 23:13
                Depozyt, Depozyt! Moja najulubieńsza z nowych książek Chmielewskiej.
                jeszcze też "Drugi wątek" i "Babski moytw" ujdzie w tłoku, ale już
                na przykład "Krętki bladej" nie przełknęłam. Może się skuszę
                na "Harpie", skoro zachęcacie..
                • szprota Re: Grzechy realizmu 07.05.09, 18:50
                  Sówko, mogę Ci wręcz pożyczyć. Z autografem profesora Rostockiego :)
    • anutek115 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 09:18
      Na wstępie witam, juz cię jelitami obrzucono, więc swojego dodawać nie bedę, ale
      kapuśniaczkiem i małdrzykiem podejmę.

      Mnie chodzi coś takiego po głowie (pewnie się strasznie zaplączę, łaskawie
      proszę o wyrozumiałość i odplątywanie), że pierwsze ksiązki pani MM obfitowały w
      realizm musieryczny i to było dobrze. One chyba w sumie nie pretendowały do
      miana książek opisujących rzeczywistość - ta była parszywa, a pani MM stworzyła
      jakby alternatywę, ciepłe, sympatyczne grono które zyło ze sobą ciesząc się
      swoim towarzystwem i z rzeczywistoscią wiele wspolnego nie miało. Owszem,
      zgadzały się opisy pogody i takie, dodające smaczku, wtręty w stylu kolejki,
      cieknące karpie i te pe, ale najważniejszy był ten swiat borejkowski czy
      żakowski, przechodzący nad niedogodnościami rzeczywistości ze stoicką
      obojętnoscią, bo ważniejsze było co innego - to wzajemne towarzystwo właśnie,
      pogaduchy, książki, muzyka, rąbanie w kosza i inne rzeczy. Jak to Black-apple
      ujęła - autonomiczny świat, równoległy do tego rzeczywistego.

      Od pewnego czasu świat autonomiczny przestał byc autonomiczny i przestał być
      równoległy. Rzeczywistość wdarła sie do borejkowskiej kuchni. A jednocześnie
      postacie zdają się tego nie dostrzegać (uwaga! zaczynam się plątać!). Nie jest
      tak, jak kiedyś - rzeczywistość jest mało istotnym tłem, no bo gdzieś tych
      Borejków trzeba było umieścić, ale to oni są ważni, teraz rzeczywistość jest
      sama bohaterką, a z opisywaniem jej pani MM nie radzi sobie tak dobrze jak z
      opisywaniem Borejków and company. W dodatku rzeczywistość się zmienia, dość
      gwałtownie, Borejki zas wcale, i gdyby rzeczywistość nie wpychała się w te
      książki w charakterze dodatkowego bohatera może ci mało zmieniający sie
      Borejkowie nie drażniliby nas tak bardzo? Bo oni przecież zawsze tacy byli -
      zamknięci we własnym gronie, ograniczeni do rozmów o literaturze, z malutką
      grupą przyjaciół... tylko, że świat się bardzo zmienia (moim zdaniem raczej na
      lepsze) i np. introwertyk z nosem w książkach (jak, nieprawdaż, ja na przykład)
      ma sto razy więcej możliwości aby istniec w świecie pełnym ludzi, zaprzyjaźniać
      się, rozszerzać zainteresowania, czerpac z rzeczywistości to, co dobre. A
      Borejkowie nie czerpią. Są TACY SAMI JAK 20 LAT TEMU. Mają internet, i co z
      tego? Jestesmy w Unii, i co z tego? Na każdym rogu dużego europejskiego miasta
      można znaleźć dziesiątki możliwości, by się rozwijać, uczyc języków, i co z tego?

      Ciekawe, czy gdyby rzeczywistość występowała w książkach MM jako mało istotne
      tło byłoby to mniej irytujące?
      • meduza7 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 09:50
        No właśnie, kiedyś te elementy realizmu miały sens. Różowa suknia z brylancikami
        ukazywała gust i marzenia małoletniej Idy. Wołowina z kością jako podstawa
        wyżywienia i szynka, której nie chciała jeść Aurelia, miały znaczenie wręcz
        kluczowe. Czyny bohaterów miały swoje konsekwencje - Bobcio spalił firankę, w
        efekcie czego Żakowie przekupywali agenta PZU, żeby nie przyznawał im
        odszkodowania, bo w ten sposób nagrodzi się dziecko za zły uczynek. Niemowlę
        darło się w nocy, nie dając rodzinie spać, a młoda matka miała milion lęków i
        fobii. Czternastoletnia Ida malowała się zielonym mazidłem i marzyła, że stanie
        się wiśniową brunetką.
        A teraz mamy starego maleńkiego IG, prowadzącego blog literacki, z czego nie
        wynika absolutnie nic. Ot, po prostu zaznaczenie, że "mają internet i umieją nim
        się posługiwać".
        • kkokos Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 14:44
          > A teraz mamy starego maleńkiego IG, prowadzącego blog literacki, z
          czego nie
          > wynika absolutnie nic. Ot, po prostu zaznaczenie, że "mają
          internet i umieją ni
          > m
          > się posługiwać".


          meduzo, ciesz ty sie z całej twej meduziej duszy, że autorka nie
          przytacza fragmentów tego bloga na co trzeciej stronie! wyobrażasz
          sobie sprężynę jako monolog lusi przeplatany blogiem literackim
          ignacego g? ja sobie wolę nawet nie wyobrażać :(
          • wushum Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 15:13
            Kkokos błagam wypluj te słowa 3 razy przez lewe ramię, najlepiej mając czarnego
            kota na prawym. "NiedajBóg", ta myśl się prześliźnie do MM i dopiero będziemy
            miały! Aż dreszcze mnie przechodzą ze zgrozy.
          • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:14
            kkokos napisała:
            > meduzo, ciesz ty sie z całej twej meduziej duszy, że autorka nie
            > przytacza fragmentów tego bloga na co trzeciej stronie! wyobrażasz
            > sobie sprężynę jako monolog lusi przeplatany blogiem literackim
            > ignacego g? ja sobie wolę nawet nie wyobrażać :(

            O moterdei, a jeszcze do tego wypowiedzi Jozinka z forow internetowych, na
            ktorych udawal doroslego w wieku 9 latek!!! Jezyk Trolli hi hi hi
      • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 16:05
        anutek115 napisała:
        Bo oni przecież zawsze tacy byli -
        > zamknięci we własnym gronie, ograniczeni do rozmów o literaturze, z malutką
        > grupą przyjaciół...

        Kochana, chociaz zgadzam sie co do nieokielznanej rzeczywistosci, co to psuje MM
        hermetyczne wizje :) to akurat do powyzszego zdania dodam, ze przeciez
        Borejkowie w KK czy IS czy OwR wcale nie byli tacy zaskorupieni we wlasnym
        snobizmie! Juz na wejsciu w KK dowiadujemy sie, ze ciesza sie z nowej, sporej
        chalupy, do ktorej moga ochoczo zapraszac swoich gosci. MM podkresla tez, ze
        byli tak ciekawym towarzystwem, ze goscie zasiadywali sie po nocach calych,
        chociaz caly poczestunek byl glodomorskim chlebkiem z dzemikiem (jak wiemy
        dzieki konsekwentnej polityce Ignaca, aby inwestowac jedynie w okladki
        Plutarcha). W KK caly czas przylazi w ogole cala grupa ESD, a to tanczyc a to
        zbawiac swiat a to zamurowywac Szczepanska; Gaba skacze po prywatkach, z ktorych
        co prawda odwoluje ja powolanie pelnej winy Matki Polki (juz wtedy!) i
        odwiedzaja ja absztyfikanci, morderczo chrupiacy paluszki :) W IS Idusia wpada
        do stryjeczkow jak do siebie, caly Borejkowski klan wybiera sie w komplecie do
        pana Paszkieta obcykac starca czy prowadzac sie po ulicach na tajemnicze
        spacery; a takze Idusia, przywlekajac do domu Krzysia, nie miala sie z nim gdzie
        schowac, bo w zielonym pokoju bylo zebranie ESD, w innym dorosli gawedzili na
        tematy wychowawcze a u dziewczynek odchodzil jakis Kinderbal polaczony ze
        spiewaniem do plastikowego kregla (na kregle to mieli, a na jedzenie nie?)
        W OwR Gaba a to do Dmuchawca wpadnie go zbesztac, a to do Ogorzalkow ich
        zbesztac, zreszta kobity B. musza w tym tomie caly czas kombinowac i lofruja po
        calym miescie, mama B. prowadzi Pyzunie z Geniusia az na Cytadele (kawal drogi
        jednak) / btw. o ironio, na Cytadeli poznanskiej spoczywaja setki radzieckich
        zolnierzy, a wejscie przez caly PRL dumnie zdobila czerwona gwiazda jako symbol
        przyjazni naszych bratnich krajow.. Ignac internowany, a mama B. jak gdyby nigdy
        nic idzie akurat tam?

        Odosobnienie Borejkow zaczyna sie chyba na dobre od Pulpecji. Jeszcze w Noelce
        przyjmuja kazdego niespodziewanego goscia do Rumuniatek wlacznie. W Pulpecji
        Nutria ma depresje, Pulpa tez ma depresje, ma nihilistyczne mysli i widzi tylko
        samotnosc na ulicach, nawet w osobie swej ponad trzydziestoletniej, czyli
        skonczonej, sedziwej siostry, a rodzina obojetnieje calkiem, chyba ze trzeba
        sieknac jakims prawidlowym, lacinskim cytatem. A potem to juz grob mogila,
        Nutria nawet rzecze Rojkowi jak to wszyscy sa samotni czy jak to wszyscy
        przyjaciele poznikali??? Taaa.. w ponad polmilionowym miescie, przy jednej z
        glownej arterii centrum, z sasiadujacym uniwerkiem itd. nie mozna nikogo spotkac
        ani odwiedzic, chociaz wiekszosc starych bohaterow nadal tkwi w tym samym fyrtlu.
        • anutek115 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 17:14
          Nie, nie, nie nie. Ja ich nie określi~łam jako zamkniętych w swoim snobiźmie,
          tylko w małej GRUPIE. Ta grupa nie była snobistyczna, ale jednak była raczej
          nieduża i dość, jak sądzę, starannie dobrana (nawiasem mówiąc, ja zawsze miała
          bardzo małą grupę przyjaciół. Ale to najlepsi na świecie przyjaciele :-)). Ja to
          widzę tak - rzeczywistość jest byle jaka, ale ludzie wokół nas (rodzina i
          przyjaciele) nie są.

          Dopiero później, gdy MM zaczęła się w rzeczywistości gubić, i rzeczywistość owa
          zaczęła zalewać Jeżycjadę jako Coś Bardzo Brudnego i Złego zamknięcie się
          Borejków na ludzi zaczęło wyglądać jak (zaczęło być)snobizm(-em).
          • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 17:46
            anutek115 napisała:
            > Nie, nie, nie nie. Ja ich nie określi~łam jako zamkniętych w swoim snobiźmie,>
            tylko w małej GRUPIE. Ta grupa nie była snobistyczna, ale jednak była raczej
            > nieduża

            Przepraszam kochana i zwracam Honorate! :))))) W kazdym razie goscie i
            przyjaciele byli jakby bardziej obecni, normalniejsi we wczesnych tomach.
            Wprawdzie tez glownie.. wzmianki, nie poznajemy nigdy tych slawnych gosci oprocz
            Jozeczkow i mlodych absztyfikantow. Jest jeszcze tajemnicza kolezanka matuchny
            B, ktora to kolezanka posluzyla jako Zla Kobieta robiaca kariere za pomoca
            przekladania papierkow zamiast ofiarnego szorowania wanny..

            Choc gdy pomysle.. skoro ujezdzali do Czaplinka moknac cala rodzina, nie
            spotkali tam nikogo nigdy ciekawego? Taka tam glusza?
            • verdana Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:09
              A ja się zastanawiam, czy tytuł watku jest odpowiedni. Bo przeciez
              nie o grzechy realizmu tu chodzi, tylko o grzech pseudorealizmu lub
              wręcz braku realizmu. W ostatnich ksiązkach MM z realizmu pozostały
              daty. Ale ani sytuacje (spalone mieszkanie, a rodzice palcem nie
              ruszą), postacie (Łusia - brrr), a co najgorsze świat zewnetrzny
              realny nie jest. Ma owszem, rekwizyty wziete z prawdziwego życia,
              ale uzyte wyłacznie do pokazania ohydy nowczesnego swiata.
              Mam wrażenie, jakby to pisała nie MM, ale ciotka, ktora siedzi na
              kanapie i ma za złe.
              • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:19
                verdana napisała:
                W ostatnich ksiązkach MM z realizmu pozostały
                > daty.

                I opisy pogody! To ponoc jedyny research, do ktorego MM sie przyznaje.

                >owszem, rekwizyty wziete z prawdziwego życia,
                > ale uzyte wyłacznie do pokazania ohydy nowczesnego swiata.
                > Mam wrażenie, jakby to pisała nie MM, ale ciotka, ktora siedzi na
                > kanapie i ma za złe.

                Kto sie boi MM czyli co sie stalo naszej lirycznej cioteczce?
                Moze to przez przymus pisania (wymaganie wydawnictwa i czytelnikow) / chcialaby
                sie zajac wylacznie swoimi wnukami i ogrodem i miec swiety spokoj, a tu co
                chwila ma produkowac. Do tego niejaka depresyja, czy dziwny nastroj od BBB..
                Chociaz dlaczego dreczy sie wciaz tymi samymi bohaterami, zamiast pisac ponury
                socrealizm z calkiem innymi osobami?
                • croyance Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:24
                  Zajrzenie w kalendarz to nie research :-P
                • idomeneo Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 10:26
                  <quote>lezbobimbo napisała:
                  Chociaz dlaczego dreczy sie wciaz tymi samymi bohaterami, zamiast pisac ponury
                  socrealizm z calkiem innymi osobami?<quote>

                  bo wszak to telenowela borejkowska ma wciąż wierny legion małoletnich fanek, a
                  przy zmianie konwencji mogłoby się okazać, że król jest nagi i już nie znosi
                  wydawnictwu (oraz sobie) kokosów ni złotych jajek.
                  • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 19:43
                    Alez skadze, przeciez MM wyrobila sobie marke. Wydaje mi sie, ze wlasnie nadal
                    skladalaby wydawnictwu zlote jajka, bo rzesze czytelnikow zacheceni Jezycjada
                    kupowalyby cokolczyk inszego by wyprodukowala - tak jak kupuja jej Frywolitki,
                    Hihoptery i Musierowicz na Walentynki :)

                    Znajac jej zainteresowania moglaby n.p. stworzyc cos w rodzaju serialu
                    "Plebania" z ksiedzem-literatem hodujacym roze, albo serie o rozterkach mlodych
                    zakonnic, okraszone opisami swieckich rodzin. Target miala by chyba jeszcze
                    wiekszy niz terazniejszy, bardzo niewyrazny :) Byleby tylko juz nie psula tej
                    Jezycjady, bo az chadko. Stara Jezycjada pod scisla ochrona, nie ruszac
                    zwlaszcza dzieci :D

                    • idomeneo Re: Grzechy realizmu 07.05.09, 09:14
                      no nie wiem, nie wiem - Frywolitki i Walentynki to są przecież takie załączniki
                      do Jeżycjady, można je spokojnie traktować jak zapiski rozmów czy monologów,
                      które niestrudzenie toczą Borejkowie przy swym dzielnym i spracowanym stole. To
                      nie jest dla mnie przykład zmiany rodzinno-miłej konwencji, tylko właśnie jej
                      wykorzystywania do upadłego na wszelkich możliwych frontach.

                      MM piszącej coś naprawdę nowego i innego niż dotychczas jakoś sobie nie
                      wyobrażam. W okresie Opium czy BBB mogło jeszcze to być wykonalne, ale teraz -
                      no way.
              • croyance Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:24
                Z tych pseudorealnych watkow dobija mnie tez watek Laury i Adama.
                Kobieta z tak wielka 'lepkoscia emocjonalna', ze przykleja sie do
                faceta, ktorego zobaczyla na ulicy, normalnie mialaby za soba - jak
                juz pisaly szanowne kolezanki - kilka tragicznych, toksycznych
                romansow ze starszymi, charyzmatycznymi panami (wykladowcami,
                artystami, lokalnymi politykami) ktorzy traktowaliby ja jak szmate.
            • onion68 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 19:41
              > Choc gdy pomysle.. skoro ujezdzali do Czaplinka moknac cala rodzina, nie
              > spotkali tam nikogo nigdy ciekawego? Taka tam glusza?

              Tak, droga Lezbobimbo, i nawet się to do trzech lat temu nie zmieniło (no, może
              pięciu, już nie pamiętam). Psi odwrotną stroną szczekają. Zbyt pustelniczo nawet
              jak na mój gust ;-)
              • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 19:46
                onion68 napisała:
                > Tak, droga Lezbobimbo, i nawet się to do trzech lat temu nie >zmieniło (no,
                może> pięciu, już nie pamiętam). Psi odwrotną stroną szczekają. Zbyt pustelniczo
                nawe>t> jak na mój gust ;-)

                A wiec bylas w tym owianym legenda miejscu! Czy spotkalas Danusie switezianke
                albo znalazlas jakies relikty z lat 70ych? N.p. wengiel..

                Czy to znaczy, ze tak im doskwieralo zycie towarzyskie w Posen, ze jechali na
                glusze wypoczac w ciszy.. ale jednak z wszystkimi dziecmi na glowie i ich ksiazkami?
                • onion68 Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 20:11
                  > A wiec bylas w tym owianym legenda miejscu! Czy spotkalas Danusie switezianke
                  > albo znalazlas jakies relikty z lat 70ych? N.p. wengiel..

                  Wengla nie było, były liczne pagórki porośnięte lichą trawką (przypominają mi
                  się pratchettowskie pola kapusty), żadnej knajpy z dobrym jedzeniem, a
                  właściciele naszego gospodarstwa quasi-agroturystycznego codziennie pijani w
                  czarnoziem.
                  Cudowne warunki ;-) Nie zauważyłam nawet łysych wędkarzy.
                  • mmaupa Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 12:37
                    A ja poznałam niedawno mienszczyznę z TEGO Czaplinka (bo podobno Czaplinków jest
                    kilka). Mienszczyzna na imię ma bardzo musierowiczowsko - Emanuel.
          • kkokos Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:30
            anutek115 napisała:

            zamknięcie się
            > Borejków na ludzi zaczęło wyglądać jak (zaczęło być)snobizm(-em).


            w zasadzie zgoda, z jednym wszakże zastrzeżeniem: dom miał prawo już nie być tak
            przepełniony jak w trakcie wizyty krzysia u idy, bo starsi państwo, zwłaszcza
            ignac, po prostu się starzeją i już na ten harmider nie mają siły. to nie tylko
            charakter im się wypacza z wiekiem czy raczej świat obrzydliwieje z czasem,
            tylko po prostu siły na intensywne życie nie starcza.
            dlatego zięć taki jak grześ to skarb - cichutko się wprowadził, usiadł w swym
            kątku przy komputerze i już tam został cichutko. drugi skarb im się trafił w
            postaci doktora pałysa - albo spał, albo był w pracy, a wkrótce się wyprowadził.
            a wyobraźcie sobie, gdyby do tej rodziny przyżenił się ekstrawertyczny bernard -
            ignac by w ciągu tygodnia osiwiał, wyłysiał i sam wyprowadził.

            choć oczywiście rozumiem, że nie chodzi tylko o opustoszenie domu, bo przecież
            nierealistyczne jest choćby to, że bohaterki nie mają żadnych koleżanek (choć w
            okresie ESD to właśnie grupa koleżeńska była dla każdego z bohaterów naturalnym
            środowiskiem).
            • verdana Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 19:55
              Realistyczne jest, bo mniej-wiecej taki realizm mam w domu. Tyle, że
              nie jest to brak całkowity, ino brak blizszych przyjaciół, koledzy
              9cholera wie dlaczego zawsze plci przeciwnej) moim dzieciom
              wystarczają. Ale mnie to martwi, nie cieszy - i w tym sęk.
              A dwa lata w pewnej szkole mojej corki, gdzie rzeczywiscie nie miała
              znajomych - to byl horror, nie snobistyczna sielanka.
              • black-apple Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 20:08
                Sama kwestia braku sporego, halasliwego grona kolezanek, znajomych, kumpelek czy
                czego tam jeszcze dusza zapragnie nie dziwilaby mnie gdyby chodzilo o osobe
                zamknieta w sobie, introwertyczna. Przeciez takowa sytuacja nie implikuje
                zaburzen w w relacjach miedzyludzkich. Takie osoby w pelni moga sie realizowac z
                malym, acz wiernym gronem bliskich i wiernych przyjaciol i rodziny.

                Tymczasem Laura, ktora to miala wprawiac w zachwyt narzeczonych swoich ciotek
                swoja charyzma, otwartoscia i umiejetoscia nawiazania interesujacej konwersacji,
                nie ma wokol siebie grona fanek piszczacych z uciechy, kiedy Tygrys odpala
                kolejna porcje fajnych tekstow. Co sie stalo? Zaniepokojona jej Pyziaczym
                zachowaniem Gabrysia zamknela drzwi przed nosem kolezanek? Ta jedna rzecz mnie w
                calej kwestii posiadania czy raczej braku znajomych nurtuje. A ze sama jestem z
                rodzaju tych, co lubia spedzac czas sami ze soba i nie szukaja uwagi i poklasku
                w tlumie, to lepiej mi idzie zrozumienie. Niemniej jednak sytuacja Miagwy jest
                alarmujaca i ktos powinien temu chlopakowi pomoc jak najszybciej.
                • verdana Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 20:21
                  Miałam/ mam w domu dwoje ekstrawertykow bez grona znajomych,
                  niestety . Z prawdziwą przykroscia stwierdzam, ze dzieci wychowane w
                  borejkowskim domu, gdzie na porzadku dziennym sa cytaty lacinskie, a
                  rodzina cala zagłebiona jest w lekturze książek w niejakim oderwaniu
                  od rzeczywistosci tak niestety maja. Przynajmniej w wieku szkolnym,
                  bo chyba na studiach przechodzi. Tylko malo mnie to cieszy.
                  Sytuacja Miągwy jest alarmująca nie ze wzgledu na brak kolegow,
                  tylko na demoralizacje w/w osobnika.
                  • black-apple Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 20:46
                    Na studiach jak najbardziej tak. Mlodziez do 18 roku zycia przyjaznie i
                    znajomosci zawiera glownie w srodowisku szkolnym lub kumpluje sie z sasiadami od
                    podworka. Znam przypadki ludzi, ktorzy nie znalezli przyjaciol, bo takowych
                    podobnych istotek nie bylo w ich szkolach. Indywidualisci w realiach polskiej
                    szkoly, gdzie na topie jest konformizm, maja dodatkowo pod gorke tak wiec
                    dopiero w liceum czy na studiach, gdzie juz dziala mechanizm selekcji naturalnej
                    spotykaja sie z nalezyta uwaga i sympatia ze strony innych, a przede wszystkim
                    maja szanse znalezc bratnie dusze. Osobiscie prawdziwie przyjaznie nawiazalam
                    nie w szkole, ale w kolkach i roznych klubach zainteresowania, a dopiero w
                    czasie liceum moglam mowic o znalezieniu naprawde bliskiego mi grona, z ktorym
                    mozna bylo porozmawiac, podzielic sie uwagami i zasiegnac porad, a nie tylko
                    pobawic sie i powyglupiac.

                    A co z Jozinkiem? Kolegow ma i wzbudza wsrod nich szacunek, ale nadal pozostaje
                    macho skrojonym na mysliciela o zerowej empatii i zrozumieniu. Coz z tego, ze
                    jest mlody, skoro jako dziewieciolatka stac go bylo na takie refleksje i porywy
                    serca? Jesli Musierowicz portretuje go jako nad wiek dojrzalego osobnika, to
                    niech chociaz w tym bedzie konsekwentna!
                    • black-apple Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 20:49
                      Piszac "szkola" , mialam na mysli szkole podstawowa. Przepraszam za ten skrot
                      myslowy.
        • black-apple Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:22
          Jeszcze raz dziekuje za bardzo mile powitanie :) Co do czerni, to ja kocham
          absolutnie we wszystkim, wlaczajac w to jako kolor scian kuchni (a paskudnej
          granatowej u Borejkow mowie stanowczo nie!)

          Anutku, w swojej wypowiedzi zawarlas dokladnie to, co ja chcialam, ale z racji
          wszechobecnego chaosu mi gorzej wyszlo (skladam to na karb przemeczenia). Otoz
          to, realizm musieryczny byl idealnie skrojony i podany z umiarem. Wpasowal sie w
          role bezpiecznej odskoczni i przyjemnego odprezenia od szarosci i niepewnosci
          tamtych czasow. Obecnie czesciej wracam do nich i to nie tylko z powodu ogromnej
          roznicy w warsztacie, ale wlasnie przez to, ze one nie pretenduja to bycia
          odbiciem lustrzanym rzeczywistosci. Nowe owszem. I to wychodzi im na zle.

          Bylo gg, byla nasza-klasa, to teraz pora na nowy watek pt: "Kryzys u Borejkow",
          w ktorym Ignacy "Dziad" Borejko bedzie postawiony pod iscie tragicznym wyborem
          kupienia dwudziestego wydania Plutarcha w zloconej oprawie (i z zestawem Maly
          Lekarz co by Ignac nie zszedl na zawal w czasie oddawania sie lekturze) a
          zapewnieniu swojej rodzinie bezpiecznej przyszlosci. A na wesele i podroz
          poslubna Laury i Naszpana zrzuca sie Ida i Marek, ktorzy chyba zawodowo zajmuja
          sie finansowaniem corek Gabrysinych.

          PS: Verdano, bije sie w piers: z tytulem watku mialam najwiecej problemow i
          finalnie ostal sie takowy, chociaz przyznaje szczerze, ze malo dokladny.
          • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 18:48
            black-apple napisała:
            > paskudnej
            > granatowej u Borejkow mowie stanowczo nie!)

            Granat mozna nawet dobrze rozegrac, natomiast te cynobrowe akcenty, zwlaszcza
            cynobrowa krateczka na firankach.. brrr i zgrzytliwe oczoplasy!!

            > Bylo gg, byla nasza-klasa, to teraz pora na nowy watek pt: "Kryzys u >Borejkow",

            Bylo tez o Y2K i jedno zdawkowe zdanko o UE, wiec moze jeszcze bedzie cos o
            grypie swinkowej! Na ktora zapadac beda tylko zamozni okropiency :)
            A moze cos bedzie o Obamie? Ocarabessy wybiora sie do Stanow na inauguracje,
            oczywiscie zdobeda miejsce tuz pod podium i beda relacjonowac lekko nieuwaznym
            Borejkom, ktorzy odwdziecza sie niestosownym lacinskim cycatem :)
            • wushum Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 21:26
              Dokładnie, czytanie opisu o przefasonowaniu kuchni na granat z czerwienią,
              odczuwam, jak żucie piasku. Już czekam na sypiące się słoneczniki w dzbanku,
              plastikowe czerwone krzesełka i Gabę w drewniakach oraz flanelowej koszuli w
              granatowo-czerwoną kratę pijącą dzielnie melisę z kubka w niebieskie wzory.
              Swoją drogą, jak ona tak żłopie melisę, to nie dziwota, że smętna z niej firana.
              • lezbobimbo Re: Grzechy realizmu 05.05.09, 21:41
                wushum napisała:
                > Dokładnie, czytanie opisu o przefasonowaniu kuchni na granat z czerwienią,>
                odczuwam, jak żucie piasku. Już czekam na sypiące się słoneczniki w dzbanku,>
                plastikowe czerwone krzesełka i Gabę w drewniakach oraz flanelowej koszuli w
                > granatowo-czerwoną kratę pijącą dzielnie melisę z kubka w niebieskie wzory.

                Mi sie kojarzy z takim ustepem (nie slawojka, lol) ze Wspomnien niebieskiego
                mundurka - tam chlopcy na stancji mieli wszyscy skrzynie na prowiant, pomalowane
                na ceglasty kolor z jaskrawo zielonymi kwiatami, albo na zielono w ceglaste
                kwiaty, i podobno od patrzenia na to bolaly zeby i cmilo w oczach :D

                > Swoją drogą, jak ona tak żłopie melisę, to nie dziwota, że smętna >z niej firana.

                Gaba nie jest firana, tylko dzielna galareta z betonowym centrum :) I co chcesz
                od melissy, po niezliczonych Laurowych robieniach na zlosc matce, Gaba musi sie
                odstresowac.
                Jakby pila napar z lukrecji, to by miala hercklekoty.
                • meduza7 Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 08:25
                  A mnie się właśnie przypomniało dwoje dzieci nad wiek rozwiniętych i
                  uzdolnionych literacko. To znaczy mała Natalia z KK oraz IS - no i oczywiście
                  Łusia. Wiek mniej więcej ten sam, Nutria chyba ośmioletnia, Łusia ma dziewięć. A
                  jaka różnica w ich przedstawianiu! Bajeczki, jakie Nutria pisze dla mamy są
                  urocze, pełne wdzięku, a jednocześnie bardzo proste i trafiają się tam jakieś
                  błędy ortograficzne. Podobnie listy z Czaplinka - wątek z jej lekturami i
                  poszukiwaniem wiedzy jest boski! "Akceleracja - patrz przyspieszony rozwój,
                  przyspieszony rozwój - patrz akceleracja". Łusia na jej miejscu już zapewne
                  dowiedziałaby się odo dziadka, że jest to tłumaczenie ignotum per ignotum
                  i nie omieszkałaby się tą wiedzą podzielić ze wszystkimi dookoła. Tak jak
                  dręczyła ich podsłuchiwaniem rozmów, wyłapywaniem tautologii i kadzeniem
                  Naszpanu Poloniście. A potem oczywiście musiała napisać regularny sonet. A jak.
                • sowca Re: Grzechy realizmu 06.05.09, 23:23
                  O przepraszam, ja żłopię melisę, a jestem pełna energii jak
                  skowronek o świtaniu :D nawiasem mówiąc, mądre rzeczy piszecie,
                  jutro się wypowiem obszerniej w tym temacie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka