spoksy
21.09.07, 10:25
Kilkanaście lat temu, mając do dyspozycji długą a wąską działkę, zawarliśmy
umowę zamiany. W ten sposób sąsiad stał się właścicielem działki bez dostępu
do obecnej drogi, a my zagwarantowaliśmy mu notarialnie "prawo przejazdu i
przechodu" przez naszą działkę (rozumiem więc, że nie jest to "droga
konieczna"), dopóki nie powstanie nowa droga po drugiej stronie jego posesji.
W tym czasie wyraziliśmy zgodę, na przeciągnięcie wody i kanalizacji, czym
zniszczył drogę, nie doprowadzając jej do poprzedniego stanu. Na naszej
posesji stoi również słup z podłączoną linią energetyczną do domu sąsiada,
który miał być tam na czas budowy. Jest to stary drewniany i spróchniały, słup
telekomunikacyjny, który w każdej chwili może się przewrócić. Na wszystko
przymykamy oko, nie chcąc zadrażniać sąsiedzkich stosunków. Problem jednak
zaczął się, kiedy w ciągu dnia ukradziono nam młode tuje. Zaczęliśmy zamykać
bramę, która do tej pory zawsze była otwarta. Sąsiad ostro protestuje, że
brama w ciągu dnia powinna być otwarta. Wyjeżdża więc i nigdy jej nie zamyka,
ale też awanturuje się, że zamykamy ją za nim. Mam więc pytanie, czy jest
prawo, które chroni moją własność. Ta otwarta brama, to jak zaproszenie dla
każdego menta w okolicy, czy dla każdego psa, niszczącego drzewka. Do pójścia
do sądu, sprawa wydaję się dość błaha, czy mogę go w jakiś inny sposób
zobligować do zamykania tej bramy.