kapioh1
15.07.10, 23:11
Polytykal Fykszon by K.A.Piąha
Andy Odleżyna patrzał tępo w ścianę, gdzie w złoconych ramach wisiał
jego ulubiony certyfikat. Wielgaśne, złocone litery układały się w
mało zrozumiałe zdanie „Shit Ranking Pool OK.” Bobo Sałatka
twierdził, że obco brzmiące napisy są bardziej wiarygodne dla
ciemnego luda. Nie tak dawno Andy wkuwał na pamięć fonetyczny zapis
zdania, aby błysnąć zagraniczną gadką na Sesji Bezrady. „Szit-rankin-
puul-ok-ej” powtarzał. Jedyna częścią zdania, znaną Andiemu było
słowo „pulok”. Ale co ma wspólnego zwykły pulok z drogocennym
certyfikatem rankingowym, uwiarygodniającym Andiego i jego
klakierów? Tego Bobo już nie wyjaśnił. Kurwa, ja pie..., jęknął
Odleżyna. Właśnie otrzymał wiadomość, że firemka od rankingów
wypięła się na Andiego i zabrała ostatnią część zdania, czyli „OK.”
Kurwa, ku..., ku..., powtarzał Odleżyna. Zdanie było bezsensowne,
albowiem cóż to za pulok bez ok. Wezwany do gabinetu Bobo uśmiechał
się mętnie, bełkocąc, że „Szit-rankin-puul” brzmi równie dobrze i
ciemny lud to kupi. „Nie pie...Bobo !”- wrzasnął Odleżyna, nie
mogąc pojąć, co znaczy „pul”. Bobo zaczął odczuwać nieciekawość
sytuacji. Postanowił się poświęcić dla dobra sprawy i dobrowolnie
zmienić krzesło. Będę derektórem- wyjąkał. „O ku...”- Andy nie krył
entuzjazmu. Właściwie miał zamiar pozbyć się jakoś Sałatki, lecz z
drugiej strony patrząc, wielbił gościa o fizjonomii dużego
niemowlaka. Sałatka robił rzeczy, których Andy potem się wypierał.
Brał cały smród na siebie. Gdy Andiemu zdarzyło się głośno,
publicznie wypuścić gazy, Sałatka od razu się wcinał. Przepraszam,
przepraszam, to ja, niestety, stety, uhm, uhm- mówił pojednawczo a
na jego buzi pełgał głupawy uśmieszek. Odleżyna był uratowany. To
samo dotyczyło innych rzeczy, takich wywaleń z roboty również.
Niestety użyteczność Sałatki dobiegała końca. Po ostatnim
pierdnięciu goście i tak spojrzeli na Odleżynę, mimo, że Bobo
podskakiwał i pokrzykiwał- „To ja, to ja, to jaaaaaaa!”. Andy
potrzebował kogoś świeżego i Bobo równocześnie. Propozycja zrobienia
z Sałatki dyrektora była genialna…. Andy już widział te uśmiechy,
czuł te poklepywanie po ramionach. Te głosy, że dobrze zrobił, że
taki stanowczy, a jednocześnie dał Sałatce jeszcze jedną,
dyrektorską szansę, tak po chrześcijańsku……….”Kuuuurwa…. hmmm”-
rozmarzył się Odleżyna widząc kolejne, wyborcze zwycięstwo. Może
pulok bez ok nie jest taki zły?
Wszelkie podobieństwo osób i sytuacji do rzeczywistych jest
absolutnie przypadkowe...