No to zaczynamy...byl piekny czerwcowy weekend roku 2008...idealny
weekend zeby stracic zdrowie...
W lesie bylem moze 15 minut. Kleszcza znalazlem tego samego wieczora
wiec byl wkrecony max kilka godzin. Zostal ladnie wyjety, nastepnego
dnia zaczalem lykac summamed przez 6 dni, dostalem masc z
antybiotykiem i zapomnialem o temacie.
Jesienia przeszedlem dosc dlugie przeziebienie po ktorym kaszlalem
chyba jeszcze 2 tygodnie ale zawsze bylem chorowitym czlowiekiem w
tym okresie wiec specjalnie mnie to nie przejelo.Przyszla zima,
zaliczylem wyjazd narciarski bez zadnyc problemow.
W rejonach lutego zaczal sie problem z gardlem, ciagle uczucie
kluski i dyskomfortu, nawracajace przeziebienia, stara kontuzja
kolana sie odezwala przez tydzien mimo ze rezonans magnet.
czysciutki. Potem zaczelo przez pare dni bolec biodro. W tamtym
czasie dosc duzo cwiczylem, chodzilem na basem wiec tlumaczylem
sobie ze to przetrenowanie, przewialo mnie itd.
Marzec byl spokojny az pewego dnia obudzilem sie z dziwna afta w
ustach ktora zeszla po 2 dniach ale zaczely sie pojawiac kolejne,
zaczely krwawic dziasla, jakies stany ropne do tego biegunki i 37 st
itd.
Najpierw laryngolog – przewlekle zapalenie gardla, dal jakies
psikadla i 6 dni summamedu odeslal do domu. Gardlo przeszlo, dziwne
uczucie ciezkosci w klatce zniknelo. Potem zaczely sie dziwne stany
lekowe, depresyjne, brak koncentracji co dla mnie „czlowieka
imprezy” bylo czyms nowym.
Kolejna wizyta u lekarza...diagnoza po wywiadzie – depresja i
recepta na antydepresanty (recepty poszly w kubel).
Kwiecien minal pod znakiem dolow, wszechogarniajacego lenistwa i
temp ciala 35,9.
Maj przyniosl ze soba 2 tyg temp 37.2, ciaglego oslabienia i
powiekszonych wezlow na szyi, za uszami, czaszkowych, wysypek i
zmeczenia. Kolejny lekarz i badania na HIV, CMV, EBV, HCV,
HBV,HAV,Toxo, Kila, przy okazji rzerzaczka, Ctr, Mycoplasma
pn,Chlamydie pn, Chlamydie psitacci, Elisa na Borelioze, morfologia
i biochemia.
Z calego inwentarza wyszla dodatnia Mycoplasma w IGG i IGM, za
wysokie zelazo i za niski potas. Odetchnalem, dostalem 10 dni
Klarytro po 1g dziennie i depresanty (sic!).
W czerwcu straszne bole miesni udowych w nocy...pomagal dopiero
ketonal zapity alkoholem (tak wiem bardzo madre)
Przy klarytro mega depresja i oczywiscie musialo pojawic sie
zapalenie cewki, pecherza i grzybek, zmiana na Azyro 250 mg
dziennie. Na lydce pojawilo sie cos co wygladalo jak duze swedzace
ugryzienie komara zniklo po paru tyg. Abx zjadlem poczulem sie
bardzo dobrze ale po 2-3 tyg zaczely sie bole stawow kolanowych i
palcow u rak, pozniej bole jadra i calego „sprzetu” ktore czasem sie
pojawiaja do dzis, w dodatku znowu zaczely pojawiac sie afty i
dziwne pieczenie w nosie. Dla swietego spokoju HSV2 ujemne.
Pazdziernik przejazdzka do Poznania i po Citrosepcie PCRrt ujemny na
BB, Barto, Myco, Babesie i ujemny wymaz na wszystko z wymazu z cewki
(ctr, myco, ureo itd...). Dr W. I pelna diagnostyka. Pare dni temu
dostalem wyniki...Bartonella slabo dodatnia IGG, Myko pn wysoko
dodatnia w IGG i IGM, Borelioza WB dodatnia w IGM (+OspC B. Afzelii,
+ p41 i duzo +/- przy reszcie zwlaszcza p100), CPN slabo dodatnie w
IGM, Ctr niby ujemne IGG, IGA ale IGM -0.57 przy granicznym od 0.8
moze reakcja na CPN albo na odwrot) . Yersina Wb ujemna IGG i IGA,
Babesia ujemna IGG IGM, Odczyn Weila felixa ujemny, Anaplasma ujemna
IGG, IGM, Bruceloza ujemna, Tularemia ujemna, Toxo ujemna.
Na podstawie wczesniejszych wynikow i objawow dostalem podczas
wizyty zestaw na Myko:
Doxy 2x200, Cipro 2x500 (w naseniu i pod napletkiem w wymazow
wyszedl Enterococcus faecalis), Tyni 2x 500 (10 dni co 3 tyg) po
miesiacu mam zamienic Cipro na Klarytro 2x500, NAC 2x600, Trioxal co
2 dzien.
Leki leza na polce, leczenia nie zaczalem bo w pracy mam dym i boje
sie Herxow a samopoczucie od kilku dni mam wysmienite (oprocz tego
ze zle spie i jestem lekko podziebiony). Niestety nie mieszkam
chwilowo w Polsce i jak wiecie nasi lekarze sa mocno zajecie wiec
czasem dlugo nie odpisuja co w 100% rozumiem.
Czy moge zaczac brac taki zestaw na ten zwierzyniec jaki mam czy
brakuje jeszcze jakiegos abx bo boje sie zeby sie moje bakterie nie
uodpornily a kolejna wizyte mam u doktora koncem grudnia i nie
bardzo wiem co robic??

(.
Najbardziej ironiczne jest to ze dzis zobaczylem co malutkiego
czarnego wkreconego w nadgarstek (mieszkam w miescie i nie chodze do
parkow) i tak spanikowalem ze wyrwalem penseta cm2 skory razem z tym
czyms, polalem jodyna i zasmarowalem mascia z abx...nie wiem czy to
nimfa, pchla, wesz czy moze strupek ale rano tego nie
bylo...paranoja mnie ogarnia...i to jet wlasnie najgorsze, objawy
fizyczne sa znosne gdyby nie fakt ze z usmiechnietego i szczesliwego
czlowieka zmienilem sie w mruka ktory wieczory i weekendy spedza w
domu myslac o smierci