Dodaj do ulubionych

do lekarzy

03.08.05, 11:44
Zagląda tu wielu lekarzy, mam do Was ogromną prośbę. Czy moglibyście
zainteresować swoich kolegów zajmujących się chorobami zakaźnymi chorobą :
boreliozą? Moja żona na nią zachorowała, leczenie idzie opornie. Wyczytałem
wszystko, co znalazłem o tej chorobie i - wiem mniej niż wiedziałem. Czytałem
forum o boreliozie, ale tam brakuje mi właśnie lekarza. Opinie osób
chorujących są przerażające. Zdaje się, że ta choroba zbiera coraz większe
żniwo. Proszę Was - lekarzy i tych w kraju, i tych za granicą o zaproszenie
do dyskusji osób, które leczą boreliozę. Jak to z nią jest? Bardzo proszę o
kontakt na forum lub na skrzynkę gazetową wszystkich, zwłaszcza lekarzy,
którzy zajmuja się tą chorobą.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Tomasz
Obserwuj wątek
    • wawan1 Re: do lekarzy 03.08.05, 15:19
      Przyłączam się do prośby. Sama choruję na to paskudztwo. Potwierdzam, że wiedza
      lekarzy jest znikoma. Potrzebni sa lekarze z nowym spojrzeniem na tą chorobę,
      nie takim jak uczyli Was drodzy lekarze na studiach. o co obecnie można znaleźć
      w literaturze medycznej w Polsce to banał. Całe szczęście, że już pojawiaja się
      pojedynczy lekarze zakaźnicy, którzy podejmują sie leczenia wg nowych metod,
      tzn. wydłużony okres antybiotykoterapii, znacznie dłuższy niż 1-3 miesiące.
      Apelujemy do Was, zainteresujcie się tą chorobą, która przez lata nieleczona
      sieje spustoszenie w organizmach. Ważna jest również jak najszybsza diagnoza,
      ja niestety nie miałam tyle szczęścia....
      • franc_tireur Re: do lekarzy 04.08.05, 08:27
        "o co obecnie można znaleźć w literaturze medycznej w Polsce to banał. Całe
        szczęście, że już pojawiaja się pojedynczy lekarze zakaźnicy, którzy podejmują
        sie leczenia wg nowych metod, tzn. wydłużony okres antybiotykoterapii, znacznie
        dłuższy niż 1-3 miesiące."

        Wawan1, rozumiem, że dysponujesz wytycznymi jakiegoś towarzystwa naukowego lub
        wynikami dużych badań klinicznych, które potwierdzałyby tę tezę. Mogłabym dostać
        namiary na powyższe, bo jakoś nie mogę znaleźć.
        • kambaba Re: do lekarzy 04.08.05, 08:32
          > Wawan1, rozumiem, że dysponujesz wytycznymi jakiegoś towarzystwa naukowego lub
          > wynikami dużych badań klinicznych, które potwierdzałyby tę tezę. Mogłabym
          dosta
          > ć
          > namiary na powyższe, bo jakoś nie mogę znaleźć.

          Dołączam się do prośby.
        • wawan1 Re: do lekarzy 04.08.05, 08:34
          Niestety nie dysponuję żadnymi materiałami oparcowanymi w Polsce!!! Jestem
          natomiast w posiadaniu kilku dokumentów angl i niemieckojęzycznych, w których
          opisane są sposoby leczenia tej choroby wg standartów USA, Kanady, czy Niemiec.
          DNiestety tylko jeden z nich doczekał się przekładu na język polski. Podaję
          link: arkadiakrotoszyn.webpark.pl/data/borelioza2.htm
          Więcej informacji na forum prywatnym Borelioza:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26140
          • franc_tireur Re: do lekarzy 04.08.05, 08:56
            Droga Wawan1, to o czym piszesz, to nie są żadne standardy, tylko pojedyncze
            doniesienia. Ma to znikomą wagę dowodu naukowego. Opieranie się w praktyce na
            czymś takim byłoby z mojej strony nieetyczne. W końcu "lekarz ma swobodę wyboru
            w zakresie metod postępowania, które uzna za najskuteczniejsze. Powinien jednak
            ograniczyć czynności diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze do rzeczywiście
            potrzebnych choremu, zgodnych z aktualnym stanem wiedzy medycznej".




            • gasta1 Re: do lekarzy 04.08.05, 09:58
              Drogi(a) franc tireur, rzeczywiście "lekarz ma swobodę wyboru w zakresie metod
              postępowania..." A co z pacjentem? Czy ma możliwość wyboru metod leczenia,
              które uzna za najskuteczniejsze? Potrzebujecie dowodów, to porozmawiajcie z
              chorymi, którym pomogło leczenie niestandardowe.
              Czy nie uważasz, że leczenie pacjenta 3-4 tyg. antybiotykami (wg schematu) w
              II stadium boreliozy jest niczym innym jak skazywaniem go na kalectwo. Czy to
              jest etyczne?
              • franc_tireur Re: do lekarzy 04.08.05, 10:45
                Gasta1, nie na ten fragment cytatu chciałam położyć nacisk, ale właśnie na to
                drugie zdanie, szczególnie na mój obowiązek leczenia zgodnie z aktualnym stanem
                wiedzy medycznej. Tym właśnie kryterium kieruje się lekarz. Jest też cała masa
                innych ludzi starających się ulżyć chorym w cierpieniach - oni mogą kierować się
                innymi przesłankami. O ile nie stanowią dla tychże chorych zagrożenia - nie mnie
                ich oceniać.

                Oczywiście, że pacjent ma możliwość wyboru metody leczenia - ma prawo do
                zwrócenia się ze swoim kłopotem do wróżki, irydologa lub lekarza (spośród
                których może wybrać takiego, którego darzy zaufaniem).

                Co do dowodów - niestety jestem zobowiązana przez reguły sztuki i własne
                sumienie do opierania swojego postępowania na mocnych dowodach naukowych. W
                przeciwnym wypadku brałabym na siebie straszną odpowiedzialność decydowania o
                ludzkim zdrowiu i życiu na podstawie własnego widzimisię.

                Jeśli chodzi o wagę relacji ludzi, którym cośtam pomogło - nie wolno mi się
                posługiwać takim kryterium. W końcu znajdą się tacy, którzy lepiej się poczują
                po okładach z moczu, złożeniu koguta w ofierze (tak ludzie się leczyli przez
                tysiące lat i w części przypadków pomagało - może dlatego, że zdolności
                ludzkiego organizmu do samonaprawy są rzeczywiście zdumiewające) albo liczeniu
                przez Kaszpirowskiego (tych onegdaj były całe rzesze). Nie piszę tego złośliwie
                - niezbadane i potężne są tajniki ludzkiej psychiki i jej wpływu na somę - dla
                przykładu moje wyjątkowo bolesne dolegliwości NAPRAWDĘ łagodzi pocałunek w czoło
                i trzymanie za rękę przez ukochanego. Czy to jednak powinno wpływać na praktykę
                medyczną i czy wszyscy powinni zalecać taką terapię?

                W kwestii konkretnego pytania - kimże ja jestem, żeby zajmować jakieś
                stanowisko? Przecież musiałabym być nawet nie pojedynczym ekspertem, ale całym
                konsylium takowych. Póki co, zobowiązana jestem do kierowania się wytycznymi lub
                wynikami badań naukowych, i to nie pierwszych lepszych (co drugi kolega na
                studiach coś tam poci w ciągu paru bezsennych nocy), ale najlepiej dużych i
                randomizowanych. Jak na razie w ACP Journal Club znalazłam ciekawie
                zapowiadające się tytuły:


                1. 2001 - Single-dose doxycycline prevented Lyme disease after an Ixodes
                scapularis tick bite

                2. 2001 - Prolonged antibiotic treatment did not relieve chronic symptoms in
                Lyme disease

                3. OAN: Duration of antibiotic therapy for early Lyme disease. A randomized,
                double-blind, placebo-controlled trial.

                4. OAN: Study and treatment of post Lyme disease (STOP-LD): A randomized double
                masked clinical trial.

                W tej chwili nie mam do nich dostępu, ale jak tylko będę go miała, niezawodnie
                poczytam.
                • gasta1 Re: do lekarzy 04.08.05, 12:26
                  Franc tireur,pisząc "leczenie niestandardowe" miałam na myśli przedłużoną
                  antybiotykoterapię, a nie okłady z moczu. Na szczęście są lekarze, którzy
                  zrozumieli, że długość leczenia jest zależna od stopnia zaawansowania choroby,a
                  nie od tego co napisano w książkach 10 lat temu.
                  W każdym razie dziękują za zainteresowanie tematem i pozdrawiam.
                  • franc_tireur Re: do lekarzy 04.08.05, 14:18
                    gasta1 napisała:

                    "Franc tireur,pisząc "leczenie niestandardowe" miałam na myśli przedłużoną
                    antybiotykoterapię, a nie okłady z moczu."

                    Ja również. Okłady z moczu były tylko figurą stylistyczną, przykładem dla
                    zobrazowania zupełnie czego innego (ponieważ masz trudności ze zrozumieniem,
                    może piszę niejasno, więc wytłumaczę raz jeszcze: dla zobrazowania małej wagi
                    relacji pacjenta na temat skuteczności terapii jako dowodu naukowego) . Wątpisz
                    w skuteczność urynoterapii? Spójrz na "świadectwa wyleczeń", np. tu:
                    www.zb.eco.pl/zb/57/urynoter.htm
                    Przecież świadectwo kogoś, komu pomogła terapia, jest dla Ciebie dowodem jej
                    skuteczności...

                    "Na szczęście są lekarze, którzy zrozumieli, że długość leczenia jest zależna od
                    stopnia zaawansowania choroby, a nie od tego co napisano w książkach 10 lat temu."

                    Ja również bardzo się cieszę z tego, że coraz więcej jest lekarzy, którzy
                    poszerzają swoją wiedzę i nie bazują jej wyłącznie na wiedzy książkowej
                    (chociaż, uwierz mi, podręczniki nie starzeją się w całości i wiele informacji w
                    nich zawartych jest stuprocentowo aktualnych, dodatkowo rynek wydawniczy rozwija
                    się bardzo prężnie, podręczniki są stale wznawiane i aktualizowane). Lekarze jak
                    najbardziej powinni się dokształcać i w swojej praktyce kierować wynikami
                    najnowszych, wiarygodnych badań naukowych. Nie wiem jak to jest w przypadku
                    boreliozy, dla własnego użytku przy najbliższej okazji, jak już powiedziałam,
                    poszukam tych informacji. Jeżeli Ty takimi dysponujesz, będę wdzięczna za
                    udostępnienie ich.

                    "W każdym razie dziękują za zainteresowanie tematem i pozdrawiam."

                    Nie ma za co - póki co robię to wyłącznie w swoim interesie.
                    Również pozdrawiam.
                    • wawan1 Re: do lekarzy 04.08.05, 15:04
                      Widze, że dyskusja się rozwija. Ja jestem po tej drugiej stronie - tej chyba
                      gorszej jednak, jestem pacjentem. Wiem, że podawane przeze mnie arguenty nie są
                      dowodem medycznym. Ale mogą być poszlaką, a poszlaga w przypadku nauki prawa
                      jest czymś istotnym. Poza tym nie moge Ci udowodnić, że nowe poglądy na
                      leczenie boreliozy są "wspaniałe", lecz tak samo Ty nie jesteś mi w stanie
                      udowodnić, że kuracja 1-3 miesące w przypadku kilkuletniej boreliozy zdołała
                      kogoś uleczyć. No chyba, że jednak zdarzył się jakiś cud... wtedy chętnie
                      poproszę o ten dowód, abym mogła go ujrzeć:)
                      • franc_tireur Re: do lekarzy 04.08.05, 16:26
                        Wawan1, bardzo mi przykro, że musisz zabierać głos z punktu widzenia pacjenta.

                        Ja osobiście oczywiście nie mogę Ci niczego udowodnić. Na tym właśnie polega
                        przewaga dużych, dobrze zorganizowanych badań klinicznych, że stanowią
                        najpewniejszy z możliwych dowodów. Jeżeli doczytam coś na ten temat, obiecuję
                        się tą wiedzą podzielić.

                        Nie kwestionuję też, jak mi się imputuje, zdania pacjenta. Problem w tym, że nie
                        mogę opierając się na kilku takich zdaniach, bez zaplecza naukowego i dowodu,
                        zmieniać ot tak sobie swojego zdania i postępowania. W końcu spośród pacjentów
                        przyjmujących placebo też zawsze jest pewien odsetek takich, którym się
                        subiektywnie, a nie rzadko i obiektywnie polepszy (żeby już nie wracać do
                        argumentów z dziedziny urynoterapii)...

                        Gorąco życzę zdrowia.
                        • wcyrku1 Re: do lekarzy 04.08.05, 20:09
                          franc_tireur napisała:

                          >
                          >
                          > Ja osobiście oczywiście nie mogę Ci niczego udowodnić. Na tym właśnie polega
                          > przewaga dużych, dobrze zorganizowanych badań klinicznych, że stanowią
                          > najpewniejszy z możliwych dowodów. Jeżeli doczytam coś na ten temat, obiecuję
                          > się tą wiedzą podzielić.
                          >
                          >
                          <><><><>< Wcale się nie dziwie że naskoczyli na Ciebie, bo pleciesz jak
                          byś nawet nie czytała wstępu forum bolerioza. Bo pacjenci są zle leczeni, bo
                          imputuje się im inne choroby, bo m.in. te Twoje wielkie firmy nie są jak na
                          razie zainteresowane taką chorobą . I całe szczęście tych pacjentów polega na
                          tym że to nie Ty możesz ich leczyć!!! ><><><><>< >
                          >






                          >
                          >Nie kwestionuję też, jak mi się imputuje, zdania pacjenta. Problem w tym, że ni
                          > e
                          > mogę opierając się na kilku takich zdaniach, bez zaplecza naukowego i dowodu,
                          > zmieniać ot tak sobie swojego zdania i postępowania.
                          >
                          > <><><><><>< Oczywiście imputujesz. Wręcz mogę stwierdzić na podstweie
                          prezentowanego stanowiska że "zgodnie ze standartami leczenia " wyślesz pacjenta
                          do psychiatry!!!. Bezmyślne trzymanie się standartów jest po prostu wygodne i
                          bezpieczne dla lekarza. ><><><><><
                          >
                          >W końcu spośród pacjentów
                          > przyjmujących placebo też zawsze jest pewien odsetek takich, którym się
                          > subiektywnie, a nie rzadko i obiektywnie polepszy (żeby już nie wracać do
                          > argumentów z dziedziny urynoterapii)...
                          >
                          >
                          ><><><><>< W końcu ja nie jestem nawet pacjentem więc moja wypowiedz wogóle
                          nie jest dowodem naukowym a jedynie subiektywnym przypadkiem ktoremu nic się nie
                          polepszyło bo wpierw się nie pogorszyło. Np moja córka 3x była na kajakach w
                          puszczy augustowskiej, dzienny wyciąg kleszczy z uczestników dochodził do ćwierć
                          kilograma, a tylko córka ani razu nie była ugryziona. Oczywiście to nie żaden
                          dowod medyczny? /dlaczego?/ tylko matematyczny. O swoich przypadkach nie wspomnę
                          że 2x byłem ugryziony ale kleszcze w ciągu kilku godzin zdechły. Były wbite,
                          odwłok wielkości <2mm ale martwe i zasuszone. W lesie bywam b.często bo mam
                          działkę leśną. Też nie mam żadnego problemu z ukąszeniami komarów, meszek, os.
                          O szczegółach nie będę pisał dlaczego tak mam, bo chyba w ksiązkach dla lekarzy
                          takich "bzdetów" nie piszą a jak nie wiedzą "dlaczego" to mówią - placebo.
                          • wawan1 Re: do lekarzy 04.08.05, 20:25
                            Dyskutujmy z kulturą, bez zbytnich emocji.
                            • paczula8 Re: do lekarzy 04.08.05, 20:32
                              wawan1 napisała:

                              > Dyskutujmy z kulturą, bez zbytnich emocji.

                              Wawan,wybacz, ale po tylu latach kontaktów z państwową Służbą Zdrowia trudno
                              wypowiadać się, bez emocji . Szczególnie nam boreloźnikom, ;)
                          • franc_tireur Re: do lekarzy 04.08.05, 21:57
                            "Wcale się nie dziwie że na skoczyli na Ciebie, bo pleciesz jak byś nawet nie
                            czytała wstępu forum bolerioza."

                            Czytałam wstęp do forum borelioza, czytałam też stronę internetową o
                            urynoterapii, gazetkę "Strażnica" i czasopismo "Nie". Czy z tego wniosek, że
                            powinnam uznać za prawdę kierować się wszystkim, co tam wyczytałam?

                            "Bo pacjenci są zle leczeni, bo imputuje się im inne choroby, bo m.in. te Twoje
                            wielkie firmy nie są jak na razie zainteresowane taką chorobą ."


                            Jakie moje wielkie firmy? Czy utrzymujesz, że firmy farmaceutyczne byłyby
                            zainteresowane s k r ó c e n i e m terapii antybiotykowej? A więc takiej
                            firmie bardziej się opłaca, jak jej produktem leczy się przez miesiąc niż przez
                            rok? Ciekawa hipoteza.

                            "I całe szczęście tych pacjentów polega na tym że to nie Ty możesz ich leczyć!!!"

                            Cóż, masz prawo mieć takie zdanie...

                            "Oczywiście imputujesz."

                            Napisałam, że to mi się coś imputuje. Z tego, co napisałeś wynika, że nie
                            rozumiesz zwrotu albo nie zrozumiałeś kontekstu.

                            "Wręcz mogę stwierdzić na podstweie prezentowanego stanowiska że "zgodnie ze
                            standartami leczenia " wyślesz pacjenta do psychiatry!!!."

                            Nic mi nie wiadomo o takich standardach leczenia.

                            "Bezmyślne trzymanie się standartów jest po prostu wygodne i bezpieczne dla
                            lekarza."

                            Trzymanie się uznanych na całym świecie standardów medycznych, na ogół, chociaż
                            zapewne nie w każdym przypadku i nigdy bezmyślne, jest przede wszystkim
                            bezpieczne dla pacjenta.


                            "W końcu ja nie jestem nawet pacjentem więc moja wypowiedz wogóle nie jest
                            dowodem naukowym..."

                            Jak najbardziej.

                            "... a jedynie subiektywnym przypadkiem ktoremu nic się nie polepszyło bo wpierw
                            się nie pogorszyło."

                            Bez komentarza.

                            "Np moja córka 3x była na kajakach w puszczy augustowskiej, dzienny wyciąg
                            kleszczy z uczestników dochodził do ćwierć kilograma, a tylko córka ani razu nie
                            była ugryziona. Oczywiście to nie żaden dowod medyczny? /dlaczego?/ tylko
                            matematyczny."

                            Czego by to miało dowodzić?

                            "O swoich przypadkach nie wspomnę że 2x byłem ugryziony ale kleszcze w ciągu
                            kilku godzin zdechły. Były wbite, odwłok wielkości <2mm ale martwe i zasuszone.
                            W lesie bywam b.często bo mam działkę leśną. Też nie mam żadnego problemu z
                            ukąszeniami komarów, meszek, os."

                            Też nie mam żadnych problemów z ukąszeniami, kleszcz ukąsił mnie raz w życiu,
                            również nie zdążył urosnąć. Zaznaczam, że bardzo często i chętnie spędzam czas w
                            lesie, a w ciągu ostatnich trzech lat każde wakacje spędzałam na Mazurach lub
                            Pomorzu. O czym by to miało świadczyć?

                            "O szczegółach nie będę pisał dlaczego tak mam, bo chyba w ksiązkach dla lekarzy
                            takich "bzdetów" nie piszą..."

                            Nie ujęłabym tego tak obcesowo, ale chyba właśnie tak jest.

                            "...a jak nie wiedzą "dlaczego" to mówią - placebo."

                            Jak nie wiedzą dlaczego, szukają przyczyny. Ale nie zadowalają się byle czym, bo
                            wiedzą, że primum non nocere.

                            Na tym poziomie dalsza dyskusja jest bez sensu, bo nikt nie ma zamiaru używać
                            argumentów innych niż ad personam i niedługo wątek przerodzi się w regularną
                            pyskówkę, a na to szkoda mojego czasu.


                            • wcyrku1 Re: do lekarzy 08.08.05, 09:33
                              franc_tireur Odwracanie kota ogonem robisz z
                              wdziękiem Chiraka / pacjencie siedz cicho!/ nikt w tym wątku nie pisał o
                              firmach farmaceutycznych a ty to imputujesz, tak samo wiedzą ze "strażnicy" i
                              "nie" jeżeli zawodowo coś mi nie potrzebne to dla higieny psychiczne j tego nie
                              czytam. Podałem przykład zapobiegania ukąszeniom/chorobie/ bez zadnych
                              sprejow i chemi ty odwróciłaś kota ogonem bo Twoje standarty leczenia polegają
                              na dojeniu NFZ. Weszłaś do cudzego ogródka a w swoim nie wyrywasz chwastów .
                              Czemu nie wyleczysz wg swoich standartów trapiącej Ciebie bolesnej
                              dolegliwości. Dla mnie bólowe problemy, blokady antybakteryjne/wirusowe to
                              kwestia 1sekundy do kilku minut. Ty wykazałaś się "wybitną znajomością mojej
                              działki" a ja za to wyleczę Ciebie. W czwartek / trzy dni/ powiem Ci gdzie
                              narzeczony ma Ciebie całować i dotykać rękoma. Warunek jest jeden - masz
                              trzy dni od przeczytania tego tekstu do terapi narzeczonego a Ty w tym czasie
                              myśl intensywnie relaksująco o dolegliwości ...
                              • wcyrku1 Re: do lekarzy- franc_tieur 11.08.05, 18:10
                                wcyrku1 napisał:

                                > franc_tireur
                                >
                                >
                                >
                                >
                                > W czwartek / trzy dni/ powiem Ci gdzie
                                > narzeczony ma Ciebie całować i dotykać rękoma. Warunek jest jeden - masz
                                > trzy dni od przeczytania tego tekstu do terapi narzeczonego a Ty w tym czasie
                                > myśl intensywnie relaksująco o dolegliwości ...
                                >
                                _______________^_______________
                                .
                                NIe odezwałaś się. rozumiem narzeczony wyjechał.
                                Poradzisz sobie bez niego.
                                Wykonaj serie niezbyt głębokich oddechów, myśli
                                skoncentruj j.w. , intensywnie uciskaj kostką lub kciukiem miejsce na czole
                                dokladnie między brwiami - 10min. Następnie przez 1min wszystkimi 10palcami
                                uderzaj sie po calej głowie. Masz pewne jak w cyrku.
                                _______________^_______________
                                .
                    • gasta1 Do franc tireur 04.08.05, 15:28
                      Skoro nie zajmujesz się boreliozą to po co zabierasz głos w tym wątku? Naprawdę
                      nie masz nic ciekawszego do roboty, niż pouczanie ludzi. Jak będziesz miała do
                      powiedzenia coś konstruktywnego w temacie BORELIOZY, to daj znać.

                      P.S. swoją drogą "mała waga relacji pacjenta na temat skuteczności terapii jako
                      dowodu naukowego", hmm.
                      • franc_tireur Re: Do franc tireur 04.08.05, 16:14
                        Skąd ta agresja?
                        Wydawało mi się, że grzecznie i rzeczowo uczestniczę w ciekawej dyskusji. Czy
                        nie do tego służy forum?

                        Dlaczego nie miałabym zabierać głosu w sprawie boreliozy nie będąc ekspertem?
                        Wątek był zdaje się zatytułowany "do lekarzy", a nie "do tych, którzy zajmują
                        się boreliozą" i miał służyć właśnie zwiększeniu zainteresowania tą chorobą.
                        Rozumiem, że mam do czynienia z boreliozowym ekspertem we własnej osobie? Może
                        więc zamiast opryskliwych uwag jakieś merytoryczne, o które bezowocnie proszę?

                        • borreliaburgdorferi Re: Do franc tireur 04.08.05, 18:31
                          Bardzo dziękuję, że zabrałaś głos w tym wątku. Jeżeli Gasta w ten sposób Ci
                          odpowiada to znaczy, że to ona nie powinna tu pisać. Ja tego właśnie chciałem,
                          żeby lekarze - tak jak Ty poczytali trochę o boreliozie i pomogli chorym. Ja
                          też nie mam żadnych badań, o których piszesz, nie wiem, czy takie są. Jeżeli
                          zdobędziesz te, o których pisałaś - bardzo Cię proszę o umożliwienie mi dostępu
                          do nich. Ja nie bardzo sobie radzę z internetem. Ja czytałem tylko opinie
                          chorych w internecie - piszą, że ci, którzy są leczeni dłużej czują się lepiej,
                          objawy choroby ustępują. Że są tacy lekarze w Polsce, którzy lecżą tą chorobę
                          dłużej, nawet parę miesięcy, a nie tak jak mówią oficjalne zalecenia - 3-4
                          tygodnie. A ci, którzy są leczeni standardowo cierpia cały czas na bóle stawów,
                          głowy, depresje, stawy sa uszkodzone. Ja chcę pomóc mojej żonie wyzdrowieć, nie
                          chcę, żeby cierpiała. Dlatego pytam tutaj. Lekarz mojej żony zna te opinie i na
                          szczęście nie poprzestał na 4-tygodniowej kuracji. Ale on też ma wątpliwości.
                          Widzę, że mają je wszyscy. Szkoda, że tych badań, o których piszesz nikt nie
                          podejmuje.
                          Dziękuję i pozdrawiam
                          • wawan1 Stowarzyszenie 04.08.05, 19:17
                            Na forum borelioza kilkakrotnie podejmowałam próbę zebrania ludzi do kupy i
                            stworzenia jakiś zwartych szeregów, np. stowarzyszenia. Widzę, że to
                            niezmiernie trudne. Dziwię się tylko, jest przecież tyle ludzi potrzebujących,
                            a będąc w grupie (najlepiej zarejestrowanej) byłoby nam łatwiej coś osiągnąć,
                            być może nawet przekonać niektórych lekarzy do innego spojrzenia na ten
                            problem.
                            Ja również mogę powiedzieć - na swoim przykładzie, że 1-2 miesiące leczenia to
                            był dopiero zalążek. W tej chwili jestem 7 miesiąc na antybiotykach i widzę
                            ewidentną poprawę. Natomiast nie wiem, co będzie, gdy lekarz odmówi mi dalszego
                            leczenia, o czym już niestety wspominał. Nie chcę ponownie poruszać się jak
                            staruszka (jestem przed 30-stką), mieć zaników pamięci i problemów z myśleniem,
                            wybuchać na każdym kroku, itp, itd.
                            Widzę, że przeczytałeś forum o boreliozie, jeżeli możesz, napisz na @
                            gazetowego, skąd jesteś, gdzie leczy się Twoja żona. Może wspomożesz mnie w
                            tworzeniu stowarzyszenia?
                            • borreliaburgdorferi Re: Stowarzyszenie 05.08.05, 08:40
                              Miła Wawan! Ja rzeczywiście czytałem i obserwuje forum borelioza, ale ono
                              bardzo mi się nie podoba. To jest jakieś prywatne forum, którego właścicielem
                              jest pan Artur i który trzyma Was wszystkich mocno w ryzach. Wydaje się być w
                              swoim mniemaniu osobą nieomylną, szerzy jakieś niepotwierdzone informacje,
                              których Wy chętnie słuchacie i - tak wynika z forum idziecie do lekarza z
                              planem leczenia wymyślonym przez tegoż Artura. Nie wiem na jakiej podstawie. Na
                              forum nie wolno zapytać o nic dopóki nie przeczyta się całości, a i wtedy
                              jeżeli przypadkiem zada się jakieś pytanie, które było już poruszane -
                              otrzymuje się pouczenie, że trzeba to sobie poszukać, zamiast odpowiedzi. Ja
                              np. poszukać nie umiem. Jeżeli odzywa się jakiś lekarz, pan Artur go zaraz
                              obraża i udowadnia swoją wyższość. To forum to wielka pomyłka i myślę, że
                              dlatego nie możesz znaleźć chętnych do stowarzyszenia. Bo jest Was tam chyba
                              kilku, młodych, zbuntowanych, którym odpowiada styl pana Artura. Ja -
                              przepraszam Cię, ale jestem już za stary, żeby zakładać stowarzyszenia, mogę
                              tylko trzymać za Was kciuki. Może spróbuj założyć inne forum, poszukaj lekarza,
                              który może zechciałby pomóc, jeśli to forum byłoby "normalne" to myślę, że inni
                              lekarze częściej by na nie zaglądali i dzięki temu wiedza o boreliozie by się
                              poszerzała. Byłoby to z korzyścią i dla pacjentów i dla lekarzy.
                              Pozdrawiam i trzymam kciuki.
                              • wawan1 Re: Stowarzyszenie 05.08.05, 09:12
                                Rozumiem Twoją dygresję. Na temat forum mam również swoje zdanie. Natomiast
                                jeżeli wszyscy będziemy ówić, że ten jest za stary,ten ma za duzo obowiązków,
                                temu się nie chce, to przepraszam, ale wszystko bierze w łeb i mimo
                                najszczerszych chęci - nic nie wyjdzie ze stowarzyszenia, czy choćby innego
                                rodzaju grupy. Każdy tylko chce trzymać kciuki i ewentualnie wirtualnie
                                popierać pomysł.
                                Widzę, że hołdujesz zasadzie - weźmy się i zróbcie!!! Ok, chętnie się podejmę
                                organizacji, tylko nie założę stowarzyszenia sama ze sobą pomnożone przez 15
                                (15 to min. ilość osób do stowarzyszenia zwykłego)
                              • artur737 Re: Stowarzyszenie 05.08.05, 17:01
                                Ogolnie to popieram to wyjscie poza forum Borelioza, bo rzeczywiscie nie spelnia ono twoich oczekiwan. Misja forum Borelioza jest inna i zmierza ku propagowaniu koncepcji boreliozy wg Burrascano i innych amerykanskich LLMD.
                                W zwiazku z tym nie ma tam miejsca na propagowanie innych koncepcji opartych glownie o materialy CDC, ktore w moim przekonaniu sa bledne.

                                Osoby pragnace zglebiac inne koncepcje (jak te z CDC lub te podrecznikowe) moga sobie albo zalozyc nowe forum, albo pisac na juz istniejacym forum
                                www.sluzbazdrowia.com.pl/forum/viewforum.php?f=14
                                do czego juz niejednokrotnie zachecalem.
                            • ospawietrzna Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 10:50
                              Teraz wiadomo, dlaczego nie możecie utworzyć stowarzyszenia - każdy po pewnym
                              czasie orientuje się, że choroba chorobą, leczy się ją u lekarzy, a na tym
                              forum jest coś nie tak i trzeba stąd znikać. I chyba całe szczęście w tym. Wam
                              by się przydało forum, na które nie miałby dostępu Artur, poprostu
                              rozmawialibyście o chorobie, o swoich doświadczeniach w leczeniu, ale bez jego
                              cennych (?) uwag. Może warto takie założyć?
                              • jadwiga_r Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 12:39
                                ospawietrzna napisał:

                                > Teraz wiadomo, dlaczego nie możecie utworzyć stowarzyszenia - każdy po pewnym
                                > czasie orientuje się, że choroba chorobą, leczy się ją u lekarzy, a na tym
                                > forum jest coś nie tak i trzeba stąd znikać. I chyba całe szczęście w tym.
                                Wam
                                > by się przydało forum, na które nie miałby dostępu Artur, poprostu
                                > rozmawialibyście o chorobie, o swoich doświadczeniach w leczeniu, ale bez
                                jego
                                > cennych (?) uwag. Może warto takie założyć?

                                Martw się o siebie, nie o nas. Nie widzę potrzeby zakładac proponowanego przez
                                Ciebie Forum.
                                Artura zostaw w spokoju!!!!!


                                • ospawietrzna Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 13:19
                                  jadwiga_r napisała:

                                  > Martw się o siebie, nie o nas. Nie widzę potrzeby zakładac proponowanego
                                  przez
                                  > Ciebie Forum.
                                  > Artura zostaw w spokoju!!!!!

                                  Nie pisałam do Ciebie a do Wawan1, bo ona poruszała temat stowarzyszenia. Skąd
                                  Ty się wzięłaś? :-)))
                                • wawan1 Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 14:38
                                  Muszę się wtrącić w tą dyskusję. Niestety, ale Ospawietrzna ma rację. Żaden
                                  lekarz nie traktuje akurat tego forum poważnie, wręcz odwrotnie, nabiera
                                  niechęci do nowatorskiego leczenia. Wiem to z autopsji. Gdy wspomniałam swojemu
                                  lekarzowi o tym forum i wydrukowałam kilka wypowiedzi Artura, na kolejnej
                                  wizycie otrzymałam lekkie kazanie. Wiem też od innych osób, że forum Borelioza
                                  działa odstraszająco na lekarzy. Stąd ciągłe moje prośby o chętnych do
                                  stowarzyszenia. Zwarta grupa, inne forum, np. przy "służbie zdrowia",
                                  znalezienie lekarza opiekuna forum, to moje cele.
                                • ospawietrzna Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 21:35
                                  jadwiga_r napisała:

                                  > Martw się o siebie, nie o nas. Nie widzę potrzeby zakładac proponowanego
                                  przez
                                  > Ciebie Forum.
                                  > Artura zostaw w spokoju!!!!!

                                  Jadwigo_r czyżbyś była kolejnym wcieleniem Artura?
                                  • orissa Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 21:43
                                    ospawietrzna napisał:

                                    > Jadwigo_r czyżbyś była kolejnym wcieleniem Artura?

                                    Bez popadania w paranoje, proszę...
                                    • ospawietrzna Re: Stowarzyszenie 21.08.05, 21:52
                                      ;-)))))))))))))))))))
                          • paczula8 Do bb 04.08.05, 21:07
                            Hej, borreliaburgdorferii! Naprawdę nie musisz być taki milutki dla Pani
                            Doktorr, bo nie ma racji. Twój apel, żeby lekarze poczytali trochę i pomogli
                            chorym jest rozczulający. Sam piszesz, że ci którzy są leczeni dłużej czują się
                            lepiej. To prawda udowodniona klinicznie. Ale co na to schemat?
                            • franc_tireur Re: Do bb 04.08.05, 22:01
                              "...bo nie ma racji."

                              Gdzie konkretnie się myliłam? Proszę o cytat i kontrargument.

                              "To prawda udowodniona klinicznie."

                              Cały czas proszę o przedstawienie takiego dowodu.
                            • borreliaburgdorferi Re: Do bb 05.08.05, 08:51
                              paczula8 napisała:

                              > Hej, borreliaburgdorferii! Naprawdę nie musisz być taki milutki dla Pani
                              > Doktorr, bo nie ma racji. Twój apel, żeby lekarze poczytali trochę i
                              pomogli
                              > chorym jest rozczulający. Sam piszesz, że ci którzy są leczeni dłużej czują
                              się lepiej .
                              >

                              Widzisz dziecko, ja myślę, że Pani Doktor ma rację. To, że chorzy czują się
                              lepiej po dłuższym leczeniu antybiotykami to jest dopiero obserwacja, którą
                              trzebaby potwierdzić badaniami. I o tym pisze Pani Doktor. Myślę też, że jest
                              pewna różnica: co innego lekarz, który zajmuje się np. boreliozą - on leczy
                              chorych i efekty tego leczenia są dla niego badaniami. Nie musi szukać
                              potwierdzenia, bo ma je na co dzień. Co innego lekarz, który nie styka się na
                              co dzień z chorymi na boreliozę, a chciałby coś powiedzieć na temat tej
                              choroby. Dla tego lekarza podstawą są publikowane informacje. Borelioza nie
                              jest chorobą, która szybko uśmierca, jak rak, nie jest chorobą, na którą
                              choruje dużo ludzi jak zawał serca, nadciśnienie, cukrzyca i dlatego jest
                              chorobą mniej poznaną.
                              Nie wiem, czy mój apel jest rozczulający, czy nie, bo nie o to mi chodzi. Chcę,
                              żeby lekarze przeczytali to, żeby poszerzyli swoją wiedzę na temat tej choroby,
                              bo na pewno coś tutaj się zmieniło od stanu sprzed laty. Jeżeli ludzie cierpią,
                              siadają na wózkach inwalidzkich i umierają z powodu tej choroby, a można coś
                              ztym zrobić, żeby tak nie było, to tego właśnie ja chcę.

                              • paczula8 Re: Do bb 05.08.05, 09:19
                                Hej BB, ładnie mnie nazywasz.
                                Co do lekarzy zajmujących się boreliozą (zakaźników), to mam z nimi najgorsze
                                doświadczenia. Oni wiedzą lepiej co mi dolega i co czuję, a właściwie co mi się
                                wydaje, że czuję. To przez ich lekceważący stosunek do mojej choroby mam teraz
                                stadium zaawansowane boreliozy. Natomiast jeżeli chodzi o forum BORELIOZA, to
                                całe szczęście, że jest ( ukłony dla Artura). Dzięki niemu Ty też dowiedziałeś
                                się więcej na temat choroby żony i możesz chociaż próbować przeciwdziałać. Dla
                                mnie forum pojawiło się zbyt późno, :(
                              • paczula8 Re: Do bb 05.08.05, 09:23
                                Jeszcze dodam,,ze obecnie leczy mnie przesympatyczna pani dermatolog. Stawia
                                mnie na nogi.
                          • franc_tireur Re: Do franc tireur 05.08.05, 00:59
                            Borreliaburgdorferi, jeśli coś znajdę, napiszę.
                            Szukanie informacji medycznych w internecie to osobna umiejętność. Na razie mogę
                            Ci jedynie udostępnić artykuł, który uzupełni moje stanowisko w sprawie oceny
                            informacji naukowych, może będziesz tym zainteresowany (
                            www.mp.pl/artykuly/?aid=25574/&PHPSESSID=368BE749CA674361B9F681E45701EE52 ).
                            Jeśli chodzi o meritum, nie napisałam wcale, że jestem przeciwniczką opcji
                            przedłużonej antybiotykoterapii. Zgodnie z prawdą napisałam, że mało o tym wiem,
                            a podane informacje nie mogą być dla mnie szczególnie wiarygodne, ze względu na
                            zasady, jakimi w ocenie takich informacji powinnam się kierować. Jak tylko będę
                            miała dostęp do informacji z mojego punktu widzenia najbardziej godnych zaufania
                            - dam Ci znać. I nie chcę tu ze zwolennikami jakiejkolwiek opcji przeciągać
                            liny, nie będę Cię do niczego przekonywać, nie jestem ekspertem, żeby w
                            jakikolwiek sposób na temat leczenia się wypowiadać, udostępnię Ci tylko
                            informacje, o które prosisz.
                            Nie jestem też wcale jakimś fanatycznym przeciwnikiem niekonwencjonalnego
                            leczenia, o ile nie jest ono szkodliwe i stanowi uzupełnienie, a nie alternatywę
                            leczenia ciężkiej choroby (bo nie chodzi o ziółka na przeziębienie), którego
                            skuteczność została udowodniona. I rozumiem, że człowiek którego najbliższych
                            dotyka taka choroba szuka wszędzie i wszystkiego próbuje.
                            Jeszcze raz - nie zamierzam Cię do niczego agitować, ani uczestniczyć w
                            dyskusji, która do niczego, oprócz narastania poziomu agresji, nie zmierza. W
                            razie znalezienia wyników badań - dam Ci znać.
                            Życzę zdrowia.
                            f_t
                            • wawan1 Re: Do franc tireur 05.08.05, 07:40
                              Ja od kilku lat próbuję to wszystko zrozumieć. Naprawdę. Tylko, sama napewno
                              wiesz, że wśród lekarzy, są ludzie i "taborety". W ciągu kilku wcześniejszych
                              lat trafiałam na tych drugich niestety. Teraz jednak spotkałam - mam nadzieję-
                              kilku wg mnie kompetentnych lekarzy. M.in. jeden z nich leczy u mnie boreliozę,
                              nie powiem, że nie muszę się nagadać, żeby trochę moich argumentów wziął pod
                              uwagę, ale negocjacje się opłacają:)
                              Znam od strony urzędu sposób finansowania służby zdrowia, przyznaję - jest
                              fatalnie, to wymaga totalnej modyfikacji systemu zabezpieczenia społecznego i
                              zdrowotnego.
                              Jeśli jednak byłabyś w posiadaniu typowych medycznych artykułów w temacie
                              boreliozy, również dołączam się do prośby o podanie na nie namiarów.
                            • gasta1 Re: Do franc tireur 05.08.05, 07:55
                              Droga franc tireur, nie mogłaś tak od razu.
                              Pozdrawiam.
    • kambaba Re: do lekarzy 03.08.05, 16:32
      Borelioza - zdaje się, że to rzeczywiście narastający i niedoceniany problem,
      chodzi zapewne o boreliozę przewlekłą, bo rumień chyba jeszcze jest stosunkowo
      łatwy do wyleczenia. Z tego co wiem (nie zajmuję się chorobami zakaźnymi)
      wydłuża się w tej chwili okres leczenia antybiotykami i zwiększa się ich dawki,
      ale to robia tylko niektórzy. W pozostałych przypadkach leczenie jest bardzo
      konserwatywne i chyba niestety niewystarczające. Może odezwie się ktoś, kto wie
      coś więcej. Pozdrawiam
      • maly_jasio1 przeczytaj: 03.08.05, 19:50
        www.aldf.com/Lyme.asp#PARA5
        • wcyrku1 Re: przeczytaj: 03.08.05, 20:42
          maly_jasio1 napisał:

          > <>
          >
          ><><><><>< Mały Jasio nic nie napisał co by na polskim forum mógł każdy
          przeczytać
    • cota Re: do lekarzy 05.08.05, 08:47
      w lubelskiej AM na kierunku biologii i parazytologii od wielu lat pracują nad
      tą chorobą, badają, sa jakieś prace naukowe itp.
      • kambaba Re: do lekarzy 05.08.05, 17:19
        A czy te prace są gdzieś dostępne? Wiesz coś więcej?
        • borreliaburgdorferi Re: do lekarzy 09.08.05, 07:34
          Bardzo się cieszę, że tyle osób odezwało się w tym temacie. To znaczy, że
          choroba nie jest wcale tak mało znana, jakby się wydawało. Moja żona w końcu
          zaczyna odczuwać zdecydowaną poprawę. Bóe stawów i głowy ustępują. Po 4 m-cach
          brania antybiotyków. Widać sens tej kuracji. Zorientowałem się już, że wielu
          lekarzy w Polsce leczy w ten sposób, są to i lekarze chorób zakaźnych, lekarze
          rejonowi, neurolodzy i dermatolodzy. Myślę, że są to ludzie bardzo mądrzy i
          otwarci, słuchają pacjenta i naprawdę chcą mu pomóc. Widzę też, że do leczenia
          boreliozy jest potrzebna odwaga. I cieszę się, że w Polsce są odważni lekarze,
          którzy czytają - może nie tylko prace naukowe, ale wszystko, co jest dostępne.
          Mam nadzieję, że dzięki ich odwadze i obserwacjom borelioza przestanie być
          chorobą nieuleczalną i w przyszłości będzie można pomóc wszystkim cierpiącym na
          tą chorobę. Pozdrawiam wszystkich, i lekarzy, i pacjentów i wszystkim życzę
          dużo dużo zdrowia.
          Tomasz
        • cota Re: do lekarzy 09.08.05, 08:31
          niestety nie wiem - dokładnie. Myślę, iż można tam zadzwonić, szefowa to prof.
          Buczek - sympatyczna osoba, od wielu lat jej hobby to kleszcze, można z nią
          porozmawiać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka