Kochani, dołączam do Was, bo przez tych kilka ostatnich miesięcy
stałam się wrakiem człowieka i potrzebuję pomocy... W wakacje
zauważyłam na ciele zaczerwienienie o średnicy 5 cm, blednące wokół.
Dwa tygodnie po nim moje życie zmieniło się o 180 stopni. Miałąm
tyle objawów, że mogłabym wymieniać 3 godziny. Byłam odsyłana przez
lekarzy do psychiatry. Nacierpiałam się niesamowicie. WB w klasie
igM negatywny, lekko zabarwiony prążek p31 ospA, igG także
negatywny, ale wykryto prażek p41. Aktualnie czekam na wyniki
badania moczu u dr Wielkoszyńskiego. 3 tygodnie biorę antybiotyki. 2
razy Tini plus raz Azitrolek - tę dawkę co drugi dzień. Czuję się
fatalnie, bolą mnie mięśnie, miewam silne zawroty głowy, biegunkę.
Mam dość, jestem na skraju rozstroju nerwowego. Moje życie legło w
gruzach, a w tym roku szkolnym zdaję maturę...
Dostałam teraz zapalenia żyły i bardzo boję się zatoru płucnego...
Płaczę, nie mogę spać, jeść. Boję się śmierci. Jestem pewna, że
umrę...

Mam depresję, nerwicę i setki objawów.

Przegrałam.
Już nie daję rady...
img32.imageshack.us/img32/3105/dsc0622r.jpg
Tu jest zdjęcie mojej nogi, dostałam takiej dziwnej wysypki i nie
mam pojęcia, skąd...
Pozdrawiam Was...