29.11.09, 23:11
Kochani, dołączam do Was, bo przez tych kilka ostatnich miesięcy
stałam się wrakiem człowieka i potrzebuję pomocy... W wakacje
zauważyłam na ciele zaczerwienienie o średnicy 5 cm, blednące wokół.
Dwa tygodnie po nim moje życie zmieniło się o 180 stopni. Miałąm
tyle objawów, że mogłabym wymieniać 3 godziny. Byłam odsyłana przez
lekarzy do psychiatry. Nacierpiałam się niesamowicie. WB w klasie
igM negatywny, lekko zabarwiony prążek p31 ospA, igG także
negatywny, ale wykryto prażek p41. Aktualnie czekam na wyniki
badania moczu u dr Wielkoszyńskiego. 3 tygodnie biorę antybiotyki. 2
razy Tini plus raz Azitrolek - tę dawkę co drugi dzień. Czuję się
fatalnie, bolą mnie mięśnie, miewam silne zawroty głowy, biegunkę.
Mam dość, jestem na skraju rozstroju nerwowego. Moje życie legło w
gruzach, a w tym roku szkolnym zdaję maturę...
Dostałam teraz zapalenia żyły i bardzo boję się zatoru płucnego...
Płaczę, nie mogę spać, jeść. Boję się śmierci. Jestem pewna, że
umrę... sad Mam depresję, nerwicę i setki objawów. sad Przegrałam. sad

Już nie daję rady...

img32.imageshack.us/img32/3105/dsc0622r.jpg
Tu jest zdjęcie mojej nogi, dostałam takiej dziwnej wysypki i nie
mam pojęcia, skąd...


Pozdrawiam Was...
Obserwuj wątek
    • 0.migotka Re: Pomocy... 29.11.09, 23:13
      *blednące do środka, miałam na myśli...
    • elblong Re: Pomocy... 29.11.09, 23:32
      0.migotka napisała:

      > Płaczę, nie mogę spać, jeść. Boję się śmierci. Jestem pewna, że
      > umrę... sad Mam depresję, nerwicę i setki objawów. sad Przegrałam. sad
      >
      > Już nie daję rady...

      Na boreliozę nie umiera się, przynajmniej w Polsce. Wiele osób już się
      wyleczyło. Na pewno znajdziesz na forum fachowe porady. Moja córka miała
      depresję i lekarz zalecił jej potas i magnez. Przeszło.

      Pozdrawiam
      Leszek
      • 0.migotka Re: Pomocy... 29.11.09, 23:44
        Dziękuję za odpowiedź. Boję się, że dostanę zatoru płucnego i moja
        walka z boreliozą pójdzie na marne. sad Bardzo się boję...
        • elblong Re: Pomocy... 30.11.09, 00:09
          0.migotka napisała:

          > Dziękuję za odpowiedź. Boję się, że dostanę zatoru płucnego i moja
          > walka z boreliozą pójdzie na marne. sad Bardzo się boję...

          Przez rok czytania forum nie było takiego przypadku.
          Będzie dobrze. Jeszcze sama będziesz się śmiała ze swoich obaw.

          Leszek
          • tajtaja Re: Pomocy... 30.11.09, 00:25
            migotko, to zrozumiałe, że jesteś w kiepskiej formie...zapewne masz herxy i
            wtedy wszystko sie potęguje...musisz przetrzymac!!!! nie załamuj się....wytrwaj
            • magdag20 Re: Pomocy... 30.11.09, 00:41
              taką wysypkę dostał Piotr jak leczył grzyba- po wzięciu dużej dawki
              citroplusa-na drugi dzień go wysypało-po jakimś czasie samo zeszło i
              już nie nawracało.
    • tajtaja Re: Pomocy... 30.11.09, 01:15
      eneterol ztrzyma biegunke, która jest typowa przy początkch leczenia
      • szila2008 Re: Pomocy... 30.11.09, 08:07
        Migotko jesteś na początku drogi i dlatego wszystko wydaje ci się
        trudne i nie do ogarnięcia.Początki zawsze są ciężkie i prawie każdy
        się załamuje.Już samym faktem,że ma taką chorobę.Z czasem nabierzesz
        wiary i siły do leczenia bo to jedyna droga.Nie martw się na
        zapas.Twój organizm jest młody i silny.Podbuduj psychikę bo to jest
        bardzo ważne w leczeniu.Może jakiś dobry psycholog?Dasz radę młoda.
        • 0.migotka Re: Pomocy... 30.11.09, 21:23
          Dziękuję za Wasze słowa wsparcia! Dobrze ejst wiedzieć, że nie
          jestem sama. smile
          Niestety...
          Lekarz, który ma mnie prowadzić, nie odbiera moich telefonów od 4
          dni. Skończyły mi się antybiotyki. Czuję ciężar na klatce
          piersiowej, kłucie między łopatkami. Jedno oko mam całkiem
          przekrwione (drugie wygląda lepiej), ciało w wysypce - tej ze
          zdjęcia. W związku z nogą popędziłam na usg dopplerowskie. Radiolog
          nie stwierdził zakrzepów ani zapalenia żył, tylko jakieś stany
          zapalne lub podskórne krwiaki. Nie mam zielonego pojęcia, skąd się
          tam wzięły. Czy wiązać je z boreliozą/herxem czy jeszcze czymś?
          Nie mam siły...
        • 0.migotka Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 18:07
          Lekarz od tygodnia nie odbiera, nie odpisuje. Ignoruje mnie.
          Zostałam sama, bez leków, bez wsparcia. Tata mówi, że jestem
          psychicznie chora, nie chce słyszeć o kolejnym lekarzu. Nie mam
          pieniędzy, żeby gdziekolwiek jechać, nie mam pieniędzy na kolejne
          badania...
          Jestem skończona. Tyle walki, łez i znów stoję w punkcie wyjścia. To
          już nigdy się nie skończy. Borelioza zniszczyła mnie, relacje z
          bliskimi i całe moje życie. I nawet nie mogę próbować z nią walczyć,
          bo nikt nie chce mi pomóc, a jedynie patrzy z niedowierzaniem
          ("ujemne testy wb=idiotka"). A przecież MIAŁAM rumień. sad

          To koniec...Nie mam co się łudzić.
          Jedyne, co pozostało, to wynik moczu u dr Wielkoszyńskiego, ale
          nawet jeśli wniesie cokolwiek, i tak nikt nie zechce mnie leczyć.
          Czy to tak wiele, antybiotyki? Nie mam siły do życia... Przegrałam.
          • koala101-0 Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 18:26
            migotko proszę nie załamuj się. Chyba kazdy z nas przechodzi przez
            niezrozumienie i krytyke rodziny, znajomych, którzy nie leczą się na
            boreliozę. Twoja sytuacja jest trudna bo sama nie masz pieniedzy na
            leczenie a rodzice nie chcą Ci pomóc. Próbój im przeczytać na temat
            tej metody leczenia a najlepiej gdyby rodzice wybrali sie z Tobą do
            lekarza (musisz sie dodzwonić- wyslij też może sms. Pozdrawiam
            ciepło.
          • ewawr Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 18:47
            Nie szalej!!! Jesteś na dobrej dodze do wyzdrowienia !!!
            Skoro już wiesz o co chodzi to nie jest źle.. Borelioza nie ma prawa
            zniszczyć! Masz świadomość, że z tym świńsywem można walczyć. Zdaj
            sobie sprawę że jest przed tobą przyszłość. Jesteś młoda , wiele
            przed tobą. A najważniejsze jest to że jak się pozna wroga to
            łatwiej z nim walczyć. Znajdź siłę na walkę.. bo tu każdy walczy..
          • szaniec2 Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 18:53
            masz moze film "under our skin"? jesli masz to pokaz go rodzicom,
            moze uwierza w twoja chorobe.
            Trzymaj sie i nie poddawaj!
            • gra-ga Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 19:26
              Może jeżeli masz możliwość wydrukuj czasem i daj rodzicom do
              czytania materiały czy fragmenty z fag te, które dotyczą Ciebie.
              Ja też długo docierałam do córki, bo trudno jej samej było uwierzyć
              w to co nam obu się przydarzyło. Czasem, drudowałam jej wątki z forum
              osób, które są w jej wieku i jak mocno przeżywają swoją chorobę.
              To poskutkowało. Trzeba czasu. Nie denerwuj się skup się na
              działaniu. Jeżeli chcesz to mogę Ci przesłać książkę o boreliozie
              wydaną przez Stowarzyszenie. Pisz do mnie na meila gazetowego-podaj
              adres. Rodziców musisz jakoś przekonać, może ta książka Ci w tym
              pomoże. Musisz w rodzicach mnieć też poparcie finansowe ponieważ
              sama tego nie udźwigniesz. Przemyśl sobie i działaj.
              Moja córka co prawda po maturze ale na studiach i też daje radę.
              • gra-ga Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 19:29
                Do książki dołożę też płytę, niech rodzice koniecznie obejżą.
                Działaj, czekam na adres. Pozdrawiam.
                • 0.migotka Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 21:00
                  Bardzo dziękuję za Wasze słowa wsparcia i odpowiedzi. Na
                  szczęście mama jest po mojej stronie, wie, że to ciężka choroba i
                  trzeba ją leczyć długo... Tata wciąż uważa, że sobie wymyślam albo/i
                  nie potrzebuję żadnego leczenia. Chciałabym, żeby wyniik badania
                  moczu potwierdził moją chorobę. Myślę, że wtedy tata w końcu by
                  uwierzył, że nie udaję. Boli mnie tylko, że muszę udowadniać światu
                  na każdym kroku, że jestem chora...

                  Pamiętam, że na początku wakacji dużo biegałam po lesie. Po kilku
                  tygodniach zauważyłam na ręce zaczerwienienie, które otaczała
                  czerwona obręcz. Mniemam, że takie odczyny nie powstają od
                  komarów... Zresztą - te wszystkie objawy mnie wykańczają... A są
                  typowe dla boreliozy.
                  Do lekarza dzwonię od tygodnia. Jestem zmuszona zrezygnować z
                  leczenia, bo skończyły mi się antybiotyki, a na receptę nie mam od
                  kogo liczyć. Boję się, że bakterie znów zaczną szaleć, zwłaszcza, że
                  biorę antybiotyki dopiero od dwóch tygodni. Cieszyłam się, że jestem
                  pod opieką, że zmierzam ku lepszemu, a tu znów kłody pod nogi. Z
                  piątkowej uczennicy stałam się szarą mychą, ledwo jadę na dwójkach,
                  mam problemy z koncentracją. Świat wpada mi z rąk.

                  Mamę właściwie przekonałam tylko dzięki filmikowi z Internetu (Under
                  Our Skin też mam) i artykułom. Tata nawet nie chce na to patrzeć, a
                  wiadomo, że go nie zmuszę, więc ten sposób niestety odpada...

                  Jedyne, co mi pozostaje, to czekać na wynik moczu od dr
                  Wielkoszyńskiego. Mam także zamiar napisać z prośbą o pomoc, bo mam
                  wrażenie, że wszyscy lekarze mają mój los po prostu... wiadomo,
                  gdzie. Usłyszałam sto diagnoz, w tym głównie NERWICA, nasłuchałam
                  się, że mam iść do psychiatry - od lekarzy, w domu. A teraz jeszcze
                  nie mogę leczyć się jak człowiek, tylko knuć, szukać lekarzy i
                  wędrować przez pół Polski, gdy pieniędzy brak...

                  Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Wiem, że wszyscy tu walczymy. Tylko,
                  że ja nie mam już opieki ani leków, a borelioza wciąż mnie zjada...

                  Pozdrawiam!
                  • 1_tylko_ja_0 Re: Bez wsparcia i leków :( 01.12.09, 21:20
                    Nie wiem u kogo wczesniej się leczyłas, ale czy pobowałas sie kontaktowac z lekarzami z forum? Np PAN dr. odbiera telefony miedzy 19-21.00
    • szila2008 Re: Pomocy... 01.12.09, 20:26
      www.borelioza.org/historie/marcelina.htm
      Ta historia trochę przypomina mi twoją.Migotko musisz mieć wsparcie
      rodziców.Masz teraz bardzo ciężki okres niedość,że choroba to
      jeszcze matura.Może dobrze byłoby zdawać maturę dopiero za rok jak
      już byś się podleczyła.Moja córka jest w twoim wieku i musi ci być
      bardzo trudno.Niestety do lekarzy ciężko jest się dodzwonić,mi
      ostatnio też się nie udaje.Najlepiej spróbuj w godzinach przyjęć
      pacjentów.
      Pamiętaj,że rumień to borelioza i nie potrzeba tu nawet żadnych
      testów potwierdzających.Był rumień,są objawy i to wystarczy do
      leczenia.
      Myślę,że dobrze byłoby jakby rodzice obejrzeli ten filmik.Chyba nie
      chcą żebyś wylądowała na wózku?To są bardzo ciężkie argumenty ale
      może takich potrzebują?Niestety wiedza ludzi na temat tej choroby
      jest nikła i ty musisz się postarać aby wiedzieli więcej.Może
      spróbuj z jednym z rodziców u którego szybciej znajdziesz wsparcie.
      Trzymam kciuki za zrozumienie ze strony twoich rodziców.
    • szila2008 Re: Pomocy... 01.12.09, 21:16
      Jak byłaś ostatnio u lekarza to nie umówił cię na następną wizytę?
      Dał ci abx tylko na dwa tygodnie?Najlepiej odrazu umawiać się na
      kolejną wizytę i wziąść odpowiednią ilość abx i nie liczyć,że uda
      się dodzwonić.Oni mają tylu pacjentów,że gdyby byli pod telefonem to
      nie mieliby życia prywatnego i chociaż czasami mnie to denerwuje,że
      nie mogę się dodzwonić to z drugiej strony to rozumiem.Musisz mieć
      wszystko na zapas.
      • 0.migotka Re: Pomocy... 01.12.09, 22:38
        Nie umówił, kazał dzwonić na końcu terapii. Od tygodnia dzwonię,
        proszę o jakiś znak, odpowiedź, ale nie ma odzewu. Jest aż taki
        zajęty, że w ciągu tygodnia nie może odebrać jednego telefonu ode
        mnie? W końcu leczenie boreliozy jest długie, nie jestem jednorazową
        pacjentką. sad Napisałam do dr Wielkoszyńskiego, może on coś
        pomoże... Dziękuję Wam za wszystko.
        • melka1109 Re: Pomocy... 02.12.09, 00:15
          Dr Wielkoszynski jest teraz na konferencji zagranicznej, będzie już 4
          grudnia.Pozdrawiam i życzę siły do walki o siebie...
          • 0.migotka Re: Pomocy... 09.12.09, 19:05
            Kochani, dziękuję za odzew i słowa wsparcia. Za mną kilkumiesięczna walka o
            diagnozę. Dziś już wiem.
            Przyszedł wynik moczu od dr Wielkoszyńskiego.
            Pozytywny. A więc to borelioza zrobiła ze mnie znerwicowanego, obolałego
            zapłakanego człowieka. Małe, cholerne bakterie...

            Teraz muszę znaleźć lekarza, najbliżej woj. Wielkopolskiego (Gorzów odpada jakby
            co). smile
            • szila2008 Re: Pomocy... 09.12.09, 20:08
              No widzisz i doczekałaś się potwierdzenia.Bynajmniej już nikt ci nie
              wmówi,że to co innego.Jak rodzice na to zareagowali?
            • alabedz Re: Pomocy... 09.12.09, 20:33
              No to zostaje Ci południe Polski. Choć ponoć w Poznaniu może by się
              znalazła osoba, która by Cię poprowadziła albo raczje Ty ją. To
              pewnie wymagało by dużego samo zaparcia, mi go nie wystarczyło
              dlatego jeżdze na Pd.
              • 0.migotka Re: Pomocy... 09.01.10, 14:36
                Pod koniec stycznia mam zamiar zacząć leczenie u go dr z południa smile Dziękuję za
                miłe słowa! Ale mam do Was ogromną prośbę, pytanie...

                Pisałam matury próbne, wstałam po 3 godzinach, poczułam straszny skurcz w
                łydce
                , spuchła mi i zaczęła tak boleć, że nic nie pomagało. Jakoś
                przetrzymałam do rana, budzę się, a moja stopa jest cała czerwona, opuchnięta i
                paliła.
                Poleciałam na pogotowie, posmarowali maścią i kazali do domu. Ja dla
                pewności zrobiłam d dimery (bałam się zakrzepicy), ale badanie jest ok...
                Borelioza cholerna?! Robiłam już 2 razy usg tej nogi - pobolewa od paru lat ale
                nigdy nie tak silnie! - nic nie wykrywali. Za to na łydce wyszedł mi zylak
                niedawno. W poniedziałek robię trzeci raz usg. Nie wiem pod co to podpiąć,
                staram się nie myśleć o rzeczach typu nowotwór, niedawno robiłam badania krwi i
                wszystko w normie (CRP 3,6, morfologia super, ob chyba 8 czy 9) . A D dimery
                podobno też są wówczas podwyższone. Maaatko! Skąd to?

                Czy borelioza moze wywolywac takie stany zapalne tkanek? Pogarszac zylaki? W
                poniedzialek powtorze bad krwi i usg ale nie wiem co dalej robic. Dziewczyna z
                naszego miasta miala raka w lydce i stad moj WIELKI strach.

                • baska192 Re: Pomocy... 09.01.10, 18:25
                  Mysle,ze Twoj problem z noga to sprawa boreliozy.U mnie takze
                  zaczelo sie od problemow z nogami.Skurcze wybudzaly mnie ze snu.W
                  lewej nodze mi cos sie poszerzylo ,jej obwod sie zwiekszyl i ja
                  wyczuwalam jakas gule w lewej lydce.Pod lewym kolanem utworzyla mi
                  sie jakas torbiel.Tez biegalam po lekarzach na usg ale zaden nic nie
                  znalazl.Ta gula w lydce zniknela mi po kilkumiesiecznym braniu
                  chinolonu(chyba cyphin.)Wczesniej nawet kozaczkow wyzszych kupic nie
                  moglam bo mi sie po prostu lewy nie dopinal.Borelioza moze powodowac
                  stany zapalne w miesniach i przyczepach miesniowych.Stad
                  prawdopodobnie bole.Jesli chodzi o stope to nie umiem Ci nic
                  powiedziec i mysle,ze dlugo bys szukala lekarza ktory moglby Ci to
                  wyjasnic.A jak spotkalabys dwoch lekarzy to kazdy powiedzialby co
                  innego.Masz stwierdzona borelioze i tego sie trzymaj.
                  • szila2008 Re: Pomocy... 10.01.10, 09:43
                    Migotka nie gniewaj się na mnie ale cały czas wymyślasz sobie jakieś
                    choroby zamiast przyjąć do wiadomości,że te objawy mogą być od bb.Po
                    co się maltretujesz psychicznie.Skup się na leczeniu a wszystko
                    będzie dobrze,zobaczyszsmileWiola.
                    • 0.migotka Re: Pomocy... 10.01.10, 11:59
                      Wiem, że mam tendencje do wmawiania sobie chorób, ale kolejną noc nie spałam z
                      bólu. Wzięłam ketonal i nic nie pomogło. Tym razem ból przeniósł się wyżej, do
                      pachwiny i promieniuje na całą nogę.
                      Chciałabym wiedzieć, że to od boreliozy, ale z drugiej strony nie mogę
                      przypisywać jej wszystkich rzeczy. Nikt nie miał tu czerwonej piekącej stopy,
                      nie znalazłam takiego objawu, a ja miałam - wszystko po prawej stronie. Martwi
                      mnie to bardzo i tyle. Przepraszam.sad
                      • tajtaja Re: Pomocy... 10.01.10, 12:48
                        sporo osób miało piekące stopy!!!! chyba jest to objaw bebszjozy....
                        • 0.migotka Re: Pomocy... 10.01.10, 12:57
                          Ale jedna stopa? I to tak od góry plus palce? Budzę się rano, ona czerwona jak
                          rak i piecze. sad
    • szila2008 Re: Pomocy... 10.01.10, 12:56
      Nie masz za co przepraszać.BB może dawać bardzo wiele objawów i
      niekoniecznie nikt ich nie miał tylko nie napisał.Nie wszyscy
      udzielają się na forum.Ja leczę się już 11 miesięcy też z objawem
      którego nNie masz za co przepraszać a bb może dawać wiele różnych
      objawów i ikt tu nie ma a mimo to wierzę,że będzie dobrze.
      • szila2008 Re: Pomocy... 10.01.10, 12:57
        Coś mi się tam pochrzaniło,sorry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka