Jestem nowa na forum a historia dotyczy mojego męża niestety

Podczytuje wasze forum i długo zastanawiałam się czy napisać bo to co się tu czyta przeraża. Choć nawał informacji nie do ogarnięcia z powodu braku czasu.
Historia krótka. Pierwsze objawy mąż miał w listopadzie ub. roku tzn zapalnie mięśnia sercowego, teraz kłopoty ze stawami. Rozpoznanie choroby dosyć szybkie bo z początkiem roku, testem na IgG i IgM - dodatnie tylko to drugie. Leczy się doxycyliną, nystatyną.
Teraz pozostały mi przemyśleniai czasem ciężkie chwile. Pojąć nie mogę że takie małe stworzenie narobiło tyle bałaganu w naszym życiu i zdrowiu męża

Czy bolerioza to wyrok?