Dodaj do ulubionych

Borelioza wrodzona u ośmiolatka

27.01.11, 12:20
Witajcie,

Tym razem chciałam poruszyć sprawę, która bardzo mnie niepokoi od dłuższego czasu.

Boreliozą najprawdopodobniej zaraziłam się w 2000 roku (brak - tj. niezauważanie kleszcza, rumienia, ale miesiąc spędzony na włóczędze autostopowej w Szkocji - spadnie na wrzosowiskach, w lasach, trawach, etc. - bardzo zwiększyło ryzyko ekspozycji na kleszcze).
Po powrocie z wakacji zaczęły stopniowo pojawiać się dziwne objawy: najpierw potworne wypadanie włosów, potem nocne wybudzenia ze skokami tętna, bóle w klatce piersiowej, stany przedomdleniowe, okresowe bóle i "strzelania" kolan oraz bóle odcinka lędźwiowego. Nie były na tyle silne, by wdrażać stałe leczenie, więc po kilku diagnozach w stylu "to na tle emocjonalnym" (omdlenia, skoki tętna) "to na pewno od upadku z konia" (o bólach pleców), "przeciążenie; zbyt mało mazi w chrząstce stawowej" (o bólach kolan) dałam sobie spokój z lekarzami i na jakiś czas zapomniałam o problemie.
W 2003 roku urodziłam synka (ciąża problemowa, kilkukrotne zagrożenia poronieniem i porodem przedwczesnym z uwagi na twardnienia i bóle brzucha --> wynikające z tego hospitalizacje). Syn otrzymał po narodzinach 10 punktów w skali Apgar, w morfologii stwierdzono lekką niedokrwistość. Po 2-3 dniach dostał pierwszy raz katar, z którym nie mogliśmy się uporać przez blisko 2 tygodnie). Potem pojawiły się problemy z brzuszkiem - zielone biegunkowe stolce ze śluzem. Gastrolog stwierdził alergię na nabiał, w związku z czym przeszłam na dietę bezbiałkową. Jak mały miał ok. pół roku lekarka w badaniu ręcznym wykryła lekkie powiększenie wątroby, wykonane w tym czasie transaminazy były podniesione (ok.70-80 jednostek, przy normie do 23/36). Przez 3 lata Synek był pod opieką poradni hepatologicznej, miał wykonany cały szereg różnych badań, które nic nie wykazały.
ALT w zasadzie mieścił się w kolejnych latach w górnej granicy normy, AST nieznacznie podniesiony, wątroba co 4 rż. dyskretnie powiększona - zdaniem lekarzy "taka jego uroda".
Z uwagi na okresowe spadki żelaza (do bardzo niskich wartości) oraz bardzo częste infekcje górnych dróg oddechowych oraz zmiany alergiczne na skórze Synek był pod opieką poradni hematologicznej (wszystkie badania dodatkowe wychodziły dobrze, po suplementacji żelazo szybko wracało do normy), immunologicznej (nie stwierdzono niedoborów odporności), alergologicznej (teksty robione w wieku 4. lat nic nie wykazały, ale z uwagi na zmiany skórne oraz ciągły, przewlekły kaszel część lekarzy obstawiała alergię (wykluczono mukowiscydozę), jeden (spec od mukowiscydozy) niedojrzałość układu immunologicznego, który nie radzi sobie z patogenami (infekcje rozpoczęły się, kiedy mały poszedł do przedszkola). Kolejne lata wypełnione były licznymi infekcjami (krtani, tchawicy, później oskrzeli), kończącymi się zazwyczaj podaniem sterydów, ale z roku na rok liczba infekcji malała. W zeszłym roku wdrożyliśmy leczenie antyalergiczne, po którym była duża poprawa - dziecko w końcu przestało "szczekać" (ma bardzo ciężki, nieładny odruch kaszlowy z uwagi na niewielkie zwężenie tchawicy).

Tym, co jednak martwi mnie najbardziej są nawracające od pewnego czasu (ok. 2,5 roku) epizody silnego, porannego zmęczenia, połączonego z bólami kończyn (bóle rąk - do dłoni do łokcia oraz nóg - przede wszystkim łydki, okresowo również stopy). Pierwsze symptomy pojawiły się pod koniec roku - przedszkolanka zauważyła, że Synek - pomimo całej swojej wrodzonej energii - bywa silnie zmęczony, pokłada się w sali, nie chce uczestniczyć w zabawach ruchowych. W czasie wakacji te objawy ustąpiły (było to 2,5 roku temu), po czym pojawiły się ponownie w zeszłym roku na wakacjach. Syn skarżył się na ogromne zmęczenie poranne, bóle mięśniowe, nagłe przeszywające bóle w mięśniach ud, okresowe bóle brzucha - nad pępkiem, bóle stóp. W tym czasie dwukrotnie zeszła mu skóra ze stóp. Badania biochemiczne po raz kolejny wykazały niski poziom żelaza. Po 2 tygodniach i suplementacji Fe objawy się wyciszyły i jesień upłynęła w miarę spokojnie (Mały skarżył się na poranne i wieczorne zmęczenie, ale mimo to funkcjonował normalnie).

2 tygodnie temu wszystko wróciło - straszliwe zmęczenie i osłabienie, zwłaszcza rano. Do tego stopnia, że kilka razy nie poszedł do szkoły, bo nie miał siły wstać z łóżka. W skali 0-10 zmęczenie ocenia na 8-9 po wstaniu; 6-7 w południe, bóle mięśniowe na 7-8 po wstaniu, 5-6 po 2-3 h. Znów sygnalizuje okresowe, uciskowe, niekiedy piekące bóle w nadbrzuszu (nad pępkiem). Od dłuższego czasu wybudza się w nocy po kilka razy.

WB robiony ponad rok temu w Lublinie był ujemny, jednak borelioza wrodzona wciąż chodzi mi po głowie, jako że sama mam przewlekłą, niezdiagnozowaną przez blisko 9 lat chorobę. Aktualnie jestem po 10 msc leczenia wg ILADS (miałam w lipcu 2009 potwierdzoną Elisą borelię w obu klasach - w kilka tyg. po ukąszeniu przez nimfę). Po tym czasie musiałam przerwać leczenie z uwagi na zapalenie jelit i pojawienie się toksyn Clostridium Diffiicile. Moje objawy po przerwaniu kuracji bardzo się nasiliły (stawowo-mięśniowe, kardio- i neurologiczne), rozważam przejście na zioła, ale to może w innym wątku wink

W każdym razie będę wdzięczna za jakiekolwiek sugestie od mam dzieci chorych na wrodzoną bb. Interesuje mnie diagnostyka (wiem, wiem, jak zawodna uncertain), objawy, podjęte leczenie (antybiotykoterapia czy postawienie na wspieranie odporności), etc.
Pomimo ogromnego przerażenie i zdołowania nie chcę popełnić żadnego błędu ani zaniechania.
Zamierzam zacząć od Por. Chorób Zakaźnych dla Dzieci, bynajmniej nie w celu leczenia, ale wykluczenia innych możliwych przyczyn dolegliwości synka (tli się jeszcze we mnie słaba nadzieja, że może to jednak coś innego...). Odkąd sama jestem na terapii, pilnuję również jego diety, ograniczając cukier i białą mąkę. Teraz chcę wdrożyć probiotyki (okresowo je dostawał) i suplementy (nie wiem, jeszcze jakie). Sterydowy lek na alergię (Awamys do nosa; który zastąpił Xyzal w syropie) chcę zastąpić środkiem homeopatycznym (nie mam przekonania do homeopatii, ale przynajmniej nie obawiam się skutków ubocznych...) lub preparatem Joalis.
Na wzmocnienie ukł. immunologicznego daję mu Abelia Immunitas Joalisa.

Będę wdzięczna za wszystkie rady, wskazówki, tropy.

Wybaczcie długość posta...
Obserwuj wątek
    • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 27.01.11, 12:38
      Nie dodałam - w badaniach wyszła mi jeszcze Mycoplasma pneumoniae (PCR RT), podejrzana była bartonella - generalnie lista moich objawów jest dłuuuga. W czasie leczenia ILADS udało się pozbyć uczucia silnego zmęczenia (ale nie porannego), dokuczliwych bóli gałek ocznych, bardzo silnych bóli piersi oraz węzłów chłonnych podpachowych. Powróciły dolegliwości kardiologiczne (obecnie zaostrzenie), znacznie nasiliły sie neurologiczne (dołączyły nowe); stawowe są w zasadzie bez zmian.

      U synka muszę zatem brać pod uwagę również bart. i mycoplasmę (infekcje dróg oddechowych; kaszel, katar).
      Na szczęście nasza pediatra (starsza pani w wieku przedemerytalnym) już nie stuka się w głowę na hasło "borelioza wrodzona", tylko sama w lecie stwierdziła, że przy kolejnym epizodzie nasilenia objawów da skierowanie do zakaźnika, żeby przynajmniej część badań móc wykonać na NFZ. Ostatnio alergolog też nie protestował na hasło "bb wrodzona", tylko uważnie słuchał. Szalenie jestem ciekawa lekarki z wojewódzkiej poradni chorób zakaźnych - wg naszej pediatry zakaźnicy dziecięcy mają bardziej otwarte głowy niż ci dla dorosłych. Pani z rejestracji nie była mi w stanie powiedzieć, czy prowadzą/ diagnozują dzieci z wrodzoną borelką lub innymi odkleszczówkami.
      Dam znać po wizycie (za 1,5 tyg).
      • anyx27 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 31.01.11, 22:38
        Ja sama mam prawdopodobnie boreliozę wrodzoną (do tego myko, cpn, bart, jers, babs). Moja córka ma 6 lat. Jest zagrożona boreliozą wrodzoną (wynik pcr w Poznaniu ujemny, jedynie bart w Lublinie igG oraz babs divergens w Poznaniu dodatnie).

        Nie miałam problemów z zajściem w ciążę i donoszeniem dziecka. O mojej boreliozie dowiedziałam się, kiedy córka miała niespełna 3 lata. Jedyne objawy, które mozna "podciągnąć" pod boreliozę to dość długie moczenie nocne (zdarzało jej się zasikać łózko nawet w wieku 5 lat), nadpobudliwość, drażliwość, AZS (testy nie wykazały alergii, czasem mówi, że ją boli noga, tak jak ja ma cały czas szerokie źrenice, jest blada, ma cienie pod oczami, występuje też nadwrażliwość na światło, nadmierna potliwość, szczególnie w nocy.

        Nie leczę jej i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Moja córka nie choruje, nigdy nie brała antybiotyku, gorączkę miała raz w życiu przez jeden dzień ok. 38st przy opryszczce. Jej chorowanie polega na tym, że 2 razy w roku, wtedy co wszyscy, przez kilka dni ma katar i trochę pokaszle.

        Gdyby u nas były takie objawy i problemy ze zdrowiem jak u was, miałabym ogromny dylemat, co robić. Moja Pani dr uważa, że jeśli bb wrodzona nie daje objawów, to lepiej jej nie leczyć i ja uważam tak samo. Trzymam rękę na pulsie i jakby (odpukać!) była taka potrzeba, będę działać, ale nie wiem, jaką podjęłabym decyzję przy tak małym dziecku.
        Na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że wzmacniałabym układ odpornościowy i czekałabym, aż dziecko będzie większe.

        Życzę zdrowia dla was i podjecia dobrej decyzji!
        • gabi-610 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 01.02.11, 21:27
          Myślę, ze moje dzieci maja boreliozę wrodzoną. mają różne objawy AZS neurlologiczne bóle rnogi stłe brzucha które można by podejrzewać , że pochodza od boleriozy. Lecz na leczenie ich antybiotykiem na razie nie zdecyduję się. Mój organizm nie wytrzymał ILADS więc nie próbuję dzieci leczyć w ten sposób. Próbuje wzmacniac ich odporność. Syropy tran, jesienią dostały terapię 6 rodzajami krobpli Joalis ale i tak chorują. 1 miesiąc przerwy 2 tyg choroby itd. Chciałabym spróbować ordobaczyć dzieci. Specjalistka od leczenia kroplami dr Jonasza powiedziła mi ze córka ma pasozyty które osłabiają ją a bolerioza ujawnia sie gdy organizm jest mocno osłabiony przez pasożyty na przykład. Podawałm mojej rodzinie Vernicadis ale nie zauwazyłam efektu teraz spóbuje komplexu z czanego orzecha moze on będzie skuteczniejszy. I zobaczymy co będzie dalej. Potem może znowu przebadam ją metodą dr Jonasa i będę kontynuowac krople. Na razie taki mam plan.
          • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 24.02.11, 00:19
            Dziękuję dziewczyny za opinie!

            Jesteśmy po wizycie w Poradni Chorób Zakaźnych - oczywiście, dowiedziała się, że coś takiego jak bb nie istnieje, jestem przewrażliwiona ze uwagi na własną chorobę, aczkolwiek pani doktor w akcie łaskawości wykonała nam Elisę (oczywiście wynik negatywny, a jakżeby inaczej...)
            Zleciła kilka badań biochemicznych, które wyszły dobrze (AST, ALT, GGTP, CK, CK-MB, ASO, CRP). Natomiast zaniepokoił mnie wynik TSH - jest lekko poniżej górnej granicy (4,01 przy normie do 4). Biorąc pod uwagę dominujące objawy u Synka (zwłaszcza napadowe zmęczenie, okresową apatię, nagły przyrost wagi - choć akurat to może mieć związek z lekiem przeciwalergicznym), koszmarnie sucha, zrogowaciała skóra na łokciach i kolanach i atopowa na reszcie ciała; przyspieszony puls - do 125) musimy pójść w kierunku zdecydowanego wykluczenia niedoczynności tarczycy i problemów kardiologicznych.
            Powtarzamy TSH, robimy ft 3 i ft 4 + kilka innych badań. No i czekamy na wynik LTT...

            Ostatnie 1,5 tygodnia było lepsze, Mały nie skarżył się tak jak wcześniej (nawet po utoczeniu z niego 30 ml krwi na LTT). Przynajmniej moja psychika lekko odpoczęła w tym czasie...
            Będę informować na bieżąco, w jakim kierunku prowadzimy diagnostykę. Może komuś przydadzą się nasze doświadczenia.
            • uruz2 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 24.02.11, 09:11
              Mój synek ma 12 lat, od roku jest na protokole. Główny sprawca - mycoplazma. To jest strasznie wredna małpa. Decyzje o leczeniu podjęlam po ośmiomiesięcznym tułaniu się z dzieckiem po szpitalach. Zapalenie oskrzeli, płuc, zatok, itd...

              Sama mam w pakiecie wszystko, czym moze obdarzyć kleszcz...Rodziłam chora na zapalenie oskrzeli.

              Dziecko wzmacniam :
              Tranem
              Witaminą D3
              Padmą
              Aśwagandą
              Nackiem
              Beta glukanem
              Gorzknikiem kanadyjskim (Goldenseal Root)
              Colostrum
              Witaminami z grupy B

              Leczenie jest niełatwe. Po roku nie ma jednak większych problemów i choruje na wirusy tylko w sezonie wirusowym. Wg białej śmierci jest okazem zdrowia. Ja jednak nie mam zamiaru przerywac leczenia, bo po tyni wciąż występują herxy.

              Pozdrawiam i życzę wytrwałości i czujności smile




              • venla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 24.02.11, 11:31
                Mój syn leczony też był na boreliozę po rumieniu (5-latek) a potem bartonellę jako 6-latek bo wczesniej o niej nie wiedziałam, objawy zmusiły mnie do badania. Podobnie jak Twojego syna bolał go bardzo często brzuch bez przyczyny, kładł się w ciągu dnia, był zmęczony, swędziały go oczy, łzawiły, piekły, czasem zachodziły mgłą i wtedy gorzej widział oraz przezroczystą galaretą, co nie wpływało na jakość widzenia, mijało samoistnie po godzinie, dwóch. Kilka dni pod rząd drżały mu rano nogi, również mijało samoistnie po ok. 15 min. Pocił się w nocy. Bywało, że jak wracaliśmy z przedszkola do domu serce mocniej mu biło, kołatało, zwracał na to uwagę. Odkąd podjął się leczenia wszystko minęło, zakończyliśmy na koniec X.2010r. (trwało 3 m-ce) nie ma żadnego, nawet najmniejszego objawu, choć obserwuję go pod tym katem. Bartonella wyszła mu w teście WB w Zabrzu, nie leczyłam go standardowo, a borelioza została zdiagnozowana na podstawie rumienia (nie była wrodzona).
                Życzę powodzenia, wiem że to wszystko trudne, ciężko podjąć decyzję ale chyba trzeba kierować sie matczyną intuicją. Dla mnie to wszystko bylo straszne...
    • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.03.11, 13:21
      Uruz, Venla, dziękuję za opis Waszych doświadczeń.
      Do wszystkich Was mam sporo pytań - pozwolę sobie skontaktować się mailowo.

      U nas LTT ujemne we wszystkich kategoriach, Elisa robiona przez zakaźnika oczywiście również.

      Na razie drążymy temat tarczycy i potencjalnej niedoczynności, jutro kolejna seria badań biochemicznych (TSH, ft 3 i 4, anty TPO, elektrolity i pierwiastki, kontrolna morfo, Fe, ferrytyna i transferyna) + ekg.
      W ostatnich dniach znów nasiliło się zmęczenie (zwłaszcza rano) i bóle mięśniowe (udo, biodro, bark). Pod oczami pojawiły się cienie, nasilają się liszajowate zmiany skórne na ciele + ogromna suchość łokci i kolan.

      Suplementujemy olej budwigowy i od niedawna pierzgę w miodzie ze sprawdzonego źródła.
      W dalszej kolejności spróbuję chyba homeopatycznego wspomagania pracy układu immunologicznego, żeby przynajmniej opanować zmiany alergiczne.

      Ech, trudne to wszystko sad Brakuje mi sensownego lekarza-partnera w poszukiwaniu przyczyny złego samopoczucia dziecka. Pediatra ostatnio opowiadała o bb jako zakażeniu wirusowym (mam nadzieję, że to tylko przejęzyczenie) i doszła ostateczne do wniosku, że absolutnie nie wierzy w istnienie choroby wrodzonej. To samo zakaźniczka dziecięca, po negatywnej Elisie w ogóle nie miała ochoty na dalsze dyskusje uncertain
      Ja oczywiście biorę pod uwagę różne inne etiologie choroby/schorzenia/niedoborów u Synka, ale uderzenie głową w mur bywa frustrujące...
      • margolcia_63 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.03.11, 14:14
        Koniecznie poszukaj u syna pasożytów, typu np. glista ludzka, lamblia, toxokara, to wg mnie może nie jedyna ale b. prawdopodobna przyczyna części dolegliwości. Może u dr. Ozimka, ale to w W-wie, a mnie wychodzi, że jesteś z Krakowa. Ale da się skontaktować e-mailem, myślę, że dasz radę też dojechać. Pozdrawiam.
        • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.03.11, 14:56
          Możliwość infekcji pasożytami też też rozważam, i to mocno. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany skórne, liszaje (to problem, z którym - w mniejszym lub większym natężeniu - borykamy się od wielu lat) i ostatnimi czasy cienie pod oczami, okresową chrypkę i częste zaflegmienie dziecka.
          Alergię bardziej rozpatruję jako ewentualny objaw, a nie przyczynę.
          Mam jednak świadomość, że wcale niełatwo utrafić świństwo w badaniu kału...

          O dr Ozimku czytałam w necie, może rzeczywiście spróbuję skontaktować się najpierw via mail, szukając wskazówek, jakie badania i gdzie jest sens wykonywać, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo ustrzelenia potencjalnego wroga.
          Chyba Piwis kiedyś pisał,że robale najłatwiej wykryć w czasie pełni..


          • anyx27 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.03.11, 21:37
            Ja bym odgrzybiła i odrobaczyła.
            • niebieskaaa Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.03.11, 22:37
              Niestety mój syn również ma wrodzoną bb. Problemy z silnym zmęczeniem pojawiały się, zanim skończył 2 lata. Często chorował, a po antybiotykach bywało mocno ciężko, pokładał się, bolała go głowa, nóżki. W naszym przypadku o nieleczeniu abx zdecydował przede wszystkim wiek syna i pieniądze, bo ja już się leczyłam, a trzeba było leczyć również starszą córkę. Na tą chwilę jego bb jest mocno wyciszona, więc możemy myśleć o abx, gdy będzie zdecydowanie starszy lub jeśli działoby się coś bardziej niepokojącego. Jeśli Mikołaj miałby tak silne objawy, jak Twój syn, ja podjęłabym choćby próbne leczenie. Jednak problemem, którego bałabym się najbardziej byłaby dieta. Zerknij jeszcze na pracę Ann Corson

              www.borelioza.org/materialy_lyme/a-tlumaczenie.pdf
              • rich69 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 04.03.11, 11:41
                Dlaczego najbardziej balabys sie diety?
              • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 04.03.11, 12:15
                Pracę Corson czytałam kilkukrotnie...

                Diety akurat się nie boję, bo sama na niej jestem od 1,5 roku i sporo dobrych nawyków udało mi się wprowadzić również u Synka (nawet naleśniki z mieszanek mąk żytniej-gryczanej-z dodatkiem kukurydzianej wsuwa aż miło, w czasie, gdy inni krzywią się na sam wygląd owych specjałów wink

                Większy lęk we mnie wzbudza sama agresywna antybiotykoterapia, zwłaszcza po własnych doświadczeniach...Nawet doktor Beata odradza farmaceutyki na tym etapie. Na razie wykluczamy, testujemy, co się da, i pracujemy nad odpornością (ten rok szkolny jak na razie bez żadnej infekcji). Do głębokiego rozważenia potencjalne pasożyty i na pewno w tym kierunku też pójdę. Choć w morfologii niby w rozmazie żadnych wahań nie ma... (wszystkie ...file w normie).
                Spróbujemy z badaniami kału w naszym Sanepidzie - kilka niezależnych laborantek potwierdziło, że z uwagi na ich największe doświadczenie w zakresie badań parazytologicznych warto skorzystać z ich oferty.

                Napiszcie, proszę, czy macie jakieś doświadczenia z odrobaczaniem dzieci. Interesują mnie głownie metody naturalne (boję się mocnej chemii, zwłaszcza w sytuacji, kiedy badania znów nic nie wykażą), homeopatyczne. Znacie/ stosowałyście u dzieci preparaty typu AC Zymes, Paraprotex i im podobne? Ściema marketingowa czy wartościowe środki? Macie zdanie na ten temat? A może coś z homeopatycznych specyfików?
                • venla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 04.03.11, 20:38
                  Kiedyś lekarka powiedziała mi, że wszelkie środki chemiczne w sensie - leki, szkodzą nie tylko robakom ale i ludziom, dlatego odradziła mi odrobaczanie syna "w ciemno" bez konkretnych wyników badań o tym świadczących. Poleciła mi kapustę kiszoną właśnie i dużo soku z niej. Podobno też czosnek pomaga. Nie zajęłam się juz tą sprawą bo potem okazało sie, że ma boreliozę i zajęłam się już leczeniem go a nie ewentualnymi robakami. Byc może są inne nie chemiczne specyfiki, nie wiem bo nie sprawdziłam. O robakach pomyślałam kiedy zauważyłam, że lubi bardzo słodycze, nie ma apetytu, jest szczupły, ma niespokojny sen. A że ja jestem trochę nadgorliwa, dlatego robiłam badanie na obecność lamblii, owsików z kału i próbę szkiełkową (nie wiem jak się dokładnie nazywa). Wielokrotnie nic nie wyszło.
                  • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 11.04.11, 12:33
                    Witajcie,

                    Po wizycie u bardzo sensownego homeopaty (tak, tak, po "zaliczeniu" całego grona lekarzy konwencjonalnych, widzących we mnie matkę-wariatkę i wysyłających dziecko do psychologa - "bo pewnie nadwrażliwy i to psychosomatyczne"), który poświęcił dużo czasu na analizę wyników badań i zebranie wywiadu jako główne uznane zostały 3 tropy:

                    - lamblioza
                    - grzybica
                    - borelioza wrodzona

                    Pierwszy okazał się strzałem w 10! (badanie kału na obecność cyst co prawda ujemne, natomiast koproantygen lamblii dodatni, tj. stwierdzono w hodowli obecność kału lamblii w kale dziecka). Badanie robiłam w uchodzącej za dobrą i wiarygodną pracowni, więc jestem przekonana o prawdziwości wyniku, zwłaszcza, że wiele objawów rzeczywiście pasuje (łącznie z za niską ferrytyną, która nam wyszła i zachwianiu w proteinogramie).
                    Na moje próby drążenia tematu pasożytów u dziecka pediatra kategorycznie odbijała piłeczkę ("bo w rozmazie krwi nie ma przesunięć"), opóźniając o kilka miesięcy postawienie diagnozy. Po raz kolejny (który to już??) przekonuję się, że trzeba być swoim własnym (i dziecka) lekarzem i drążyć, nie odpuszczać, choćby grono białych kitlów pukało się na Twój widok w czoło uncertain

                    Jutro wizyta u homeo, ustalamy plan leczenia (na pewno chemia, nie wiem jeszcze jaka). Zalecone i zażywane przez miesiąc preparaty na wsparcie ukł. immunologicznego (Calcara carb. i Apis) skutecznie zastąpiły nam sterydy, jakie dziecko otrzymywało w ostatnich miesiącach (najpierw doustnie, potem donosowo). Przyznam się szczerze, że do homeopatii podchodziłam i w zasadzie podchodzę jeszcze jak do jeża (nie umiem pojąć mechanizmu działania tych małych, białych słodkawych kuleczek), ale efekty ich stosowania naprawdę mnie zdumiewają (u Synka: brak kataru, kaszlu, poprawa stanu skóry, niemal całkowite pozbycie się liszajów z pośladków). Nadal skarży się na poranne zmęczenie (o mniejszym nasileniu), napadowe mięśniobóle (duużo rzadziej niż niegdyś), ostatnio też uraczył mnie wiadomością, że czasami w prawym oku pojawia mu się w rogu mała zamazana plamka - więc jeszcze badanie okulistyczne nas czeka. Pewnie przeleczenie pod kątem lamblii powinno pomóc.

                    Cały czas suplementujemy olej budwigowy (3 duże łyżki dziennie), pierzgę w miodzie, Kanguwity Solgaru (Mg w normie, ale dość niski). Wprowadziłam na śniadania musli wg pięciu przemian (kasza jaglana + płatki owsiane lub quinoa + tarte jabłko + czasami kawałek rozgotowanego banana + sparzone i obrane orzechy włoskie, miód (mało) i cynamon).

                    I jeszcze dodam - marzę o tym, żeby temat lamblii okazał się naszą jedyną przypadłością...
                    Zdam relację po leczeniu - może nasze doświadczenia okażą się dla kogoś przydatne.

                    Raz jeszcze dziękuję za wszystkie (ważne) uwagi, które pojawiły się w tym wątku.

                    Pozdrawiam!
    • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.05.11, 13:12
      Raport z naszego placu boju:

      - Syn jest po 2 dawkach Zentelu (przed truciem lamblii trzeba wybić obłe) - po obu wystąpiły bóle brzucha (po drugiej mniejsze). Dodatkowo na razie idziemy programem homeo na lamblie (Natrum Muriaticum + Lamblia + Cina + krople). W przyszłym tygodniu jedziemy do doktora Ozimka, który mam nadzieję, pomoże ustawić leczenie w kierunku pasożytów i grzyba (wygląda, że to główna - oby jedyna! - przyczyna dolegliwości u dziecka). Dodatkowo idziemy na 3 dni do szpitala na testy alergiczne (mam nadzieję, że uda się przy okazji umówić konsultację immunologiczną, hematologiczną - za niska ferrytyna w ostatnich badaniach, możne endo- z uwagi na granicznie wysoki wynik tsh (w innym labie wyszedł w normie, ale w górnej granicy).

      Do tego konsultacja okulistyczna (syn skarży się na pojawiające się okresowo zamazywania w rogach oczu i zamazujące się "plamki"). Przedwczoraj miał rano silny atak bólów nóg (miał problemy z chodzeniem przez ok. godzinę), dzień wcześniej bolało w klatce piersiowej, nadbrzuszu, głowie i biodrach - wędrujące bóle ustępowały po kilkunastu/ kilkudziesięciu minutach. Pijawiły się lekkie cienie pod oczami. Ciekawe, czy ma to związek z pełnią... (okres wzmożonej aktywności pasożytów)


      Aha, pediatra (mimo pozytywnego testu na koproantygeny) w lamblie nie wierzy, bo "nie ma eozynofilii". Już nawet nie chce mi się komentować. Zamierzam przeleczyć młodego (a w zasadzie nas wszystkich) protokołem zaproponowanym przez dr Ozimka, potem Humaworm dla dzieci + program homeo. Nie wiem jeszcze, co z leczeniem candidy (musimy dodiagnozować). Zastanawiam się też nad wsparciem wątroby w procesie detoksykacji - macie pomysł na coś dla dzieci? Ostropest nie za silny?
      Muszę tez zachęcić Młodego do łykania kapsułek - nie che, boi się zakrztuszenia uncertain Optima rozpuszczana w wodzie traci większość swych właściwości...
    • slowianka_kr Toxocaroza, dr Ozimek 20.05.11, 10:35
      Wczoraj wieczorem i dziś rano Mały ma tak silne bóle nóg (mięśniowe - całe łydki + uda), że nie może swobodnie chodzić sad Od blisko 3 godzin nie wstał. W jego odczuciu najgorzej było godzinę przed snem i ok. 1,5 h po wstaniu, teraz ból zelżał. Ból okresowo pojawia się też w karku i dolnych plecach. Zaostrzyły się zmiany skórne na pośladkach.

      Po telefonicznej konsultacji u dr Ozimka mamy zrobić badanie w kierunku toxocarozy (wg dr tak silne bóle mięśniowe może dawać właśnie toxocara; tu podwójnie podejrzana z uwagi na zamazywanie wzroku; lamblie raczej dają ból stawowy) oraz glisty ludzkiej (robimy dziś w laboratorium na Czystej). Dodatkowo zrobię jeszcze toksoplazmozę. W przyszły piątek badanie okulistyczne u poleconej lekarki.

      Reasumując, na razie obstawiamy:

      - lamblie (na bank, dodatni test na obecność koproantygentów)
      - kandydoza przewodu pokarmowego - podejrzenie (bardzo mocne)
      - toxocaroza (podejrzenie)
      - alergia na "krowę" (po kolejnej prowokacji - 2 x kefir z butelki pojawia się chrypka, lekki katar, sporadyczny kaszel, zaostrzenie zmian skórnych (ale to traktuję w kategorii objawu)

      - podejrzenie wrodzonej boreliozy na razie odsuwam (nie wiem, czy słusznie) - nie uzyskam na to dowodów, a przeleczenie robali i grzybów powinno wyjaśnić, na ile są dominującym problemem u Synka

      Generalnie jestem podłamana i coraz więcej we mnie obaw i wątpliwości, jak działać mając taki rodzinny zwierzyniec sad Na pewno nie unikniemy chemii przy leczeniu pasożytów, mam nadzieję, że dr Ozimek wie, jak najbezpieczniej przez nią przeprowadzić dziecko... Szukam preparatów ziołowych, które można stosować u dzieci - na pewno będę dążyło do wsparcia leczenia środkami niefarmakologicznymi. Na razie znalazłam Humaworm dla dzieci (dzięki, Geodeto!; będziemy przez znajomych ściągać z USA); przy większości innych środków jest info o przeciwskazaniach do podawania dzieciom poniżej 12. roku życia. Mam jeszcze kilka innych, naturalnych metod wspierających z zanadrzu - liczę, że we współpracy z dr Ozimkiem uda się opracować sensowny i bezpieczny plan leczenia.

      Gdyby ktoś z Was miała jakieś sugestie lub pomysły na działania, jakie w takiej sytuacji można podjąć, będę wdzięczna za zamieszczenie w wątku lub info na maila.
      • slowianka_kr Re: Toxocaroza, dr Ozimek 20.05.11, 11:25
        Objawy różnych rodzajów toksocarozy (przejrzysty układ w tabelce), warto przeczytać:

        www.choroby-zakazne.pl/uploads/pdf/Toksokaroza.pdf
      • geodeta_31 Re: Toxocaroza, dr Ozimek 20.05.11, 12:42
        Współczuję Ci z powodu dziecka, ale liczę, że dojdziecie o co chodzi. Ozimek okazuje się po raz kolejny dawać radę. To super!

        Myślę, że do dobrych wniosków dochodzisz, ale podejrzewam, iż zioła na robale w ostrym reżimie powinniście wprowadzić wszyscy w domu. Czytałem dużo o temacie i wertowałem sporo naturalnych i ziołowych środków p/pasożytniczych. Ja do Humaworma (którego też notabene sprowadzam teraz przez znajomą smile ) dodałem preparat dostępny na iHerbie. Kuracja dla moje rodziny już płynie i będziemy je przeplatać z Humawormem. Jeśli chcesz, napisz do mnie na priv, wymienimy doświadczenia smile
        Nie przykładałbym zbyt dużej wagi do badań w kierunku pasożytów. Powody znasz - zbyt długo tu jesteś. Po prostu je leczcie. Na 99% je macie i kropka.

        Przyjrzyj się głębiej tematowi porfirii. W niektórych jej rodzajach w grę wchodzą geny. Popatrz na wszystkie - nie tylko wtórną. Musicie patrzyć co syn je i po czym czuje się źle. To nie tylko grzybica czy pasożyt. Tak działa i porfiria. Założyłaś ciekawy wątek o tym - super smile

        Trzymajcie się smile
        • slowianka_kr Re: Toxocaroza, dr Ozimek 20.05.11, 17:27

          > Współczuję Ci z powodu dziecka, ale liczę, że dojdziecie o co chodzi. Ozimek ok
          > azuje się po raz kolejny dawać radę. To super!

          Nie widziałam faceta na oczy, ale już mi się podoba:

          - w godzinach podanych na stronie odbiera telefony (jakież to było dla mnie zaskakujące po problemach w kontakcie z lekarzem prowadzącym leczenie wg ILADS!)
          - udziela bezpłatnych 20-minutowych konsultacji telefonicznych, sugerując, jakie badania przy opisanych objawach powinnam zrobić przed wizytą;
          - zna dobrze prace Buhnera i Klinghradta (jest z nim w kontakcie mailowym) - zaoferował pomoc w próbie ustalenia, co jest przyczyną powikłań po leczeniu i jak spróbować z nich wybrnąć (choć sam już nie leczy wg ILADS...) w ramach tej samej wizyty, na której będziemy analizować problem dziecka;
          - prosi o przesłanie mailem historii choroby mojej i dziecka, by móc się jak najlepiej przygotować do wizyty

          >
          > Myślę, że do dobrych wniosków dochodzisz, ale podejrzewam, iż zioła na robale w
          > ostrym reżimie powinniście wprowadzić wszyscy w domu.

          Zdecydowanie tak. Po to jedziemy całą rodziną, żeby dr Ozimek ustawił leczenie dla wszystkich. Humaworm dla nas też będę zamawiać. Odezwę się do Ciebie w tej sprawie, jak tylko ogarnę się mocniej w temacie. Btw, pisałeś gdzieś o glukationie. Dwa dni później zadzwoniłam do mnie Mama - na jakimś sympozjum poświęconym boreliozie była o tym mowa. Wchodzę z glukationem (Immunocal) za 2 tygodnie, Synkowi prawdopodobnie też wprowadzę. Próbuję rozegrać sprawę zakupu serwatki z eko-gosodarstwa. Korci mnie, żeby skontaktować się z prof. Alicją Zobel, która od kilkunastu lat prowadzi badania nad glukationem - tradycyjnie mam kilka pytań smile

          > Nie przykładałbym zbyt dużej wagi do badań w kierunku pasożytów. Powody znasz -
          > zbyt długo tu jesteś. Po prostu je leczcie. Na 99% je macie i kropka.

          Nie przykładam zbyt dużej wagi do wyników, ale dzięki pozytywnym łatwiej będzie mi uzyskiwać skierowania na badania kontrolne od pediatry. No i jej zaskoczenie na wieść, że mamy lamblie (przez 2 lata mnie odwodziła od tego tropu!) - bezcenne wink A skierowania do por. psychologicznej (tak, tak, uznała, że wszystkie objawy wynikają z nadwrażliwości emocjonalnej dziecka!) mam ochotę jej wsadzić..., wróć!, przykleić do czoła.
          Może nasz przypadek, potwierdzony pozytywnymi wynikami, poszerzy horyzonty myślowe kilku kitlom (wczoraj reumatolog, z którym konsultował się nasz alergolog, wpadł na genialny trop - fibromialgii. Taaak, skąd ja to znam - 3 lata temu reumatolog, do którego trafiłam, też mi zdiagnozował to cudo uncertain)

          I Wy się trzymajcie! smile A ogródka (o ile bezkleszczowy tongue_out) zazdroszczę! wink
          • geodeta_31 Re: Toxocaroza, dr Ozimek 21.05.11, 11:44
            slowianka_kr napisała:

            > Zdecydowanie tak. Po to jedziemy całą rodziną, żeby dr Ozimek ustawił leczenie
            > dla wszystkich. Humaworm dla nas też będę zamawiać. Odezwę się do Ciebie w tej
            > sprawie, jak tylko ogarnę się mocniej w temacie. Btw, pisałeś gdzieś o glukatio
            > nie. Dwa dni później zadzwoniłam do mnie Mama - na jakimś sympozjum poświęconym
            > boreliozie była o tym mowa. Wchodzę z glukationem (Immunocal) za 2 tygodnie, S
            > ynkowi prawdopodobnie też wprowadzę. Próbuję rozegrać sprawę zakupu serwatki z
            > eko-gosodarstwa. Korci mnie, żeby skontaktować się z prof. Alicją Zobel, która
            > od kilkunastu lat prowadzi badania nad glukationem - tradycyjnie mam kilka pyta
            > ń smile

            Ponoć dobrym i lepiej tolerowanym glutathionem jest "liposomal glutathione". Ja zacząłem od zwykłego, ale ściągnę sobie też ten "turbo" po pewnym czasie smile To coś takiego jak w tym linku na przykład:
            www.iherb.com/LivOn-Laboratories-Lypo-Spheric-GSH-30-Packets-0-2-fl-oz-4-5-ml-Each/25232?at=0
            Wtedy będę mógł coś powiedzieć o doświadczeniu na własnej skórze.

            Jeśli chodzi o serwatkę, możesz jej szukać w gospodarstwach ekologicznych. Ale warto również pomyśleć o suplementacji serwatki przygotowywanej dla kulturystów w postaci koncentratu a szczególnie izolatu. To serwatki pozbawione laktozy i nieuczulające ludzi uczulonych na mleko. Kupić można serwatkę bez żadnych dodatków smakowych i w 100% naturalną. Ja poszedłem tą drogą, ponieważ jest wygodna a efekt prawdopodobnie jest tożsamy. Na przykład taka jak ta:

            allegro.pl/olimp-naturalna-serwatka-wpc-750g-tanie-bialko-i1479685218.html
            Pomijając suplementację glutathionu w czystej formie, w serwatce znajduje się najwięcej jego naturalnych prekursorów. Serwatka również, jako jeden z niewielu produktów "nabiałowych" uzasadawia a nie zakwasza.

            > I Wy się trzymajcie! smile A ogródka (o ile bezkleszczowy tongue_out) zazdroszczę! wink

            smile Warzywa są super, ale trawy mam przyczepę co dwa tygodnie, a to już nie jest takie super smile Kleszcz do tej pory trafił się jeden. Zginął w męczarniach!
            • slowianka_kr Re: Toxocaroza, dr Ozimek 21.05.11, 23:14
              > Jeśli chodzi o serwatkę, możesz jej szukać w gospodarstwach ekologicznych. Ale
              > warto również pomyśleć o suplementacji serwatki przygotowywanej dla kulturystów
              > w postaci koncentratu a szczególnie izolatu. To serwatki pozbawione laktozy i
              > nieuczulające ludzi uczulonych na mleko. Kupić można serwatkę bez żadnych dodat
              > ków smakowych i w 100% naturalną. Ja poszedłem tą drogą, ponieważ jest wygodna
              > a efekt prawdopodobnie jest tożsamy.

              Szukając informacji o glutationie, trafiłam na forum dla kulturystów właśnie tongue_out Zastanawiam się, na ile efekt może być tożsamy... Natknęłam się też na info, że najlepiej przyswajalną formą jest glutation dożylny - do kupienie na receptę w Kanadzie, USA, a w Europie w Niemczech.
              Ciekawe, czy właściwości żentycy są takie same jak serwatki z mleka krowiego - natknąłeś się kiedyś na informacje na ten temat?
              • margolcia_63 Re: Toxocaroza, dr Ozimek 21.05.11, 23:42
                A bartonellę u młodego badałaś?
                Mnie łuszczyła się skóra na wewnętrznej stronie dłoni i tak sobie domniemuję, że to właśnie ona była przyczyną ale dobrze było by jeszcze wykluczyć grzybicę.
                Robaki są u synka b. prawdopopodobne.
                Ja sól też uwielbiam od dzieciństwa bardziej niż słodycze. Może to niedokwaśność soku żołądkowego?
                Popracuj nad młodym niech więcej pije.
                Dużo sił!
                • slowianka_kr Re: Toxocaroza, dr Ozimek 22.05.11, 00:18
                  Margolcia,
                  bart również biorę mocno pod uwagę (kilka razy syn skarżył sie tez na bóle stóp), tym bardziej, że u mnie, mimo iż nie wyszła w badaniach, była bardzo mocno obstawiana przez lekarza prowadzącego (z uwagi na objawy, a także ich szybki nawrót każdorazowo po zawieszeniu leczenia).
                  Na razie badań w kierunku koinfekcji nie robiliśmy (tylko Elisa, WB i LTT w kierunku bb) - planuję Zabrze/ Katowice, ale za jakiś czas - dziecko już było tyle razy kłute, że muszę mu dać trochę odsapnąć, bo zaczyna się buntować.

                  Na grzybicę stóp to nie do końca wygląda (nie ma zaczerwienienia, strupków, pęcherzy, zmian miedzy palcami), aczkolwiek nie wykluczam tego całkowicie (skóra jest zgrubiała, chodzi na basen - to punkty na rzecz grzyba).

                  Dzięki za wszystkie sugestie smile
                  • margolcia_63 Re: Toxocaroza, dr Ozimek 22.05.11, 09:31
                    Przyszło mi jeszcze coś takiego na myśl, spróbuj u mlodego z kopytkami zaeksperymentować z kremem Pevaryl, po wieczornej kąpieli smaruj i załóż cienkie skarpetki.
                    Ja, po jakimś wyjeździe nabawiłam się dziurek w podeszwach, wszyscy dermatolodzy wykluczyli grzybicę i nazywali to dystrofią naskórka - kuźwa, co to jest!
                    Pevaryl pomaga! Mam skórkę na podeszwach jak niemowlak.
                    Niby u młodych się nie zaleca, ale...
          • dobbiaco Re: Toxocaroza, dr Ozimek 25.05.11, 03:32
            To jakieś rozpaczliwe piętno współczesności;tragiczny wzrost liczebny lekarzy,którzy..lubią być lekarzami-ale..nie lubią leczyć chorych! Kluczem zaistnienia jako dobry lekarz-jest codzienna pokora wobec..swej jeszcze niewiedzy-i pokorne "wiem,że nic nie wiem",które jest kluczem do.."wiedzenia"..Nic z tego;dyplom lekarz musiał być okupiony takim wysiłkiem-że stał się dla.."dorobkiewiczów naukowych" apogeum w ich mniemaniu-wiedzy medycznej -a to skutecznie pęta im umysły i nie pozwala na rozwój..skutkujący pomocą ludziom w chorobie..Nie ma spoczywania na laurach i wielbienia swego tytułu lekarza-jako apogeum wiedzy medycznej..ostatecznej i constans!Zwłaszcza odkleszczowe-o jakich już się szemrze-w gronie medyków-jako o epidemii(!)-powinny lekarzom uświadamiać,że ich mózgi powinny..trwać w ostrym alercie-na coraz nowe wiadomości na temat objawów;zawodności testów;jeszcze chyba..nieskuteczności stosowanych terapii-tak do końca mordującego te krętki i inne zoonozowe cholery..Tu nic nie jest constans;a na głowach neurologów unoszą się włosy z przerażenia-gdy lawinowo boreliozę potwierdzają testami wieloletni chorzy na SM;bomba z "odkryciami",CO jeszcze NISZCZĄ w naszych organizmach-a zwłaszcza mózgu i nerwach-krętki borelii i innych kleszczowych patogenów(ok.40-stu!) zaczyna powoli pękać..ujawniając potworną siłę toksyn tych bakterii-i ich niesamowitą zdolność..opierania się skutecznie wszelkim terapiom.Nieznane etiologie innych chorób układu nerwowego-mogą..stać się ..znane-i to może jeszcze za naszego życia.."Umysł jest jak spadochron-zamknięty-nie działa"!Tę pokorę wobec swej ..jeszcze nieskończonej wiedzy medycznej-powinni sobie rano powtarzać lekarze-zanim pójdą przyjmować pacjentów;by..nie kochać siebie,jako lekarzy-tylko..kochać leczyć ludzi i dążyć wszelkimi siłami do ulżenia w ich cierpieniu .My-nader często stykamy się z..indolencją;ignorancją i ..arogancją w białych kitlach..Być może przyczyną jest ogólne.."odetykowienie"wszelkich zawodów zaufania społecznego;upadek etyki-więc-bez tamtego..nowotworu językowego-metodyczne grzebanie etosu zawodu-nie tylko lekarza-i ogólnie-totalne spsienie wartości niewymiernych w naszym życiu-choć..obrażam kochane pieski..Pozdrawiam..heroicznie walczących..
          • cybrys Re: Toxocaroza, dr Ozimek 09.01.12, 00:22
            Jestem pełen podziwu dla Twojej determinacji slowianko_kr. Chciałbym tylko nieśmiało wyjaśnić, że Immunocal to nie glutation. Glutation jako środek terapeutyczny ma niewielkie znaczenie, ponieważ jest w zasadzie nieprzyswajalny przez człowieka klasyczną drogą (pokarmowo, dożylnie czy czopkowo). W istocie organizm wytwarza go sam z trzech aminokwasów, z których cysteina jako sklejająca pozostałe dwa jest najważniejsza. Jednak podawanie zwykłej cysteiny niewiele pomagało, a nawet powodowało skutki uboczne. Dopiero wynalezienie cysteiny związanej przez dr Bounusa (niestety już nie żyje) spowodowało przełom w kontroli poziomu wytwarzanego przez nasze organizmy glutationu. Tak więc Immunocal jest prekursorem glutationu, otrzymywanym z białka serwatkowego (samo używanie serwatki nie da tego efektu!). Proszę tylko najpierw sprawdzić (chyba to już uczyniłaś) czy nie alergizuje dziecka.

            Ciekaw jestem jak postępy w stosowaniu Immunocal'u. Jeśli chcesz więcej wiadomości napisz do mnie na cybulski@hot.pl podam Ci nr komórki i pogadamy.
    • anonimicus Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 10:17
      nie widziałaś kleszcza ani rumienia, masz ujemne wyniki, to dlaczego syn ma miec borelioze?

      moze najpierw zdiagnozuj sie sama?

      to jest jakies szalenstwo
      • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 10:46
        Co za bzdura! Skąd wyciągnąłeś takie informacje na mój temat?
        Akurat testy miałam pozytywne w obu klasach, 3 kleszcze (w tym 2 nimfy) ZAUWAŻONE i usunięte (nie zauważony tylko pierwszy kleszcz, od którego zaczęły się problemy zdrowotne), dodatkowo mycoplasmę w Poznaniu, leczyłam się wg ILADS blisko rok, przez pół roku regularnie, mocno herxując, a finalnie uzyskując ustąpienie 80% objawów (leczenie przerwane z powodu zap. jelit i clostridium), co jest dla mnie najlepszym dowodem na właściwe zdiagnozowanie problemu. Jestem w stałym kontakcie z lekarzem ILADS-owskim, który nie wyklucza, że problemy dziecka mogą mieć związek z którąś z infekcji odkleszczowych (w ciąży i karmiąc prawie rok byłam mocno objawowa, tylko nikt nie miał pojęcia, co mi dolega - choruję od 11 lat).

        Szaleństwo, ignorancję i brak szacunku przejawiasz Ty, po łebkach czytając ten (i pewnie żadnych inny) z wątków, w których poruszam nasz problem. Następnym razem proponuję nie pisać komentarzy, jeśli się nie ma pojęcia o sprawie.

        Btw, uważasz, że osoba, która nie zauważyła kleszcza, nie miała rumienia i ma ujemny wynik ma bezwzględnie wykluczoną chorobę odkleszczową? Gratuluję wiedzy!
        • geodeta_31 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 11:28
          Anonimicus - znowu dałeś radę smile Tu coś palniesz, tam coś "smrodniesz". Hmmm, grunt to "pobyć" na forum...
          • uruz2 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 11:50
            Słowianko, świetnie, że piszesz. Mój syn miał wprawdzie wykluczone pasożyty ( leżał w szpitalu zakaźnym i od tego zaczęłam diagnostykę), ale ...Ale coś przestałam ufać tym badaniom...smile Psażerowie nie muszą od razu się ujawnić.

            Namiar na mądrego dra Ozimka - bezcenny...smile
          • anonimicus Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 12:15
            każdy letko nie ma
        • anonimicus Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 12:14
          a no to przepraszam, fakt faktem, że przeczytałem pierwszy post, a resztę tak kątem oka, niestety posty są długie i nie ma często czasu przeczytać wszystkie pozycje w "drzewku"

          kiedyś czytałem kilka artykułów (pubmed), nt. boreliozy w różnych grupach wiekowych, jak znajdę to postaram się podrzucić

          tak czy sią sorka smile
    • bamba-ryla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 20:23
      Koniecznie zrób synowi pełną diagnostykę tarczycy. Samo TSH nic nie mówi, dodaj do tego FT3 i FT4 oraz usg.
      Ile dokłądnie lat ma synek? NIedoczynność tarczycy wwieku przed i trakcie dorastania może mieć złe skutki dla rozwoju intelektualnego, wzrostu i wielu innych. TSH nie jest h.tarczycy, i ciągle sie dziwie, dlaczego jest miernikiem. H. tarczycy są t3 i t4 i je należy przede wszystkim oznaczać.
      • tosho Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 20:32
        Nie wiem jak u dzieci, ale u dorosłych TSH 4.1 to już najprawdopodobniej niedoczynność.
        Właśnie jak przeczytałem Twój watek, Słowianka - to napisałem krótki wątek o tarczycy, być może komuś się przyda. Poczytaj - może to również właściwy trop dla syna - przydałaby się konsultacja z DOBRYM endokrynologiem:

        forum.gazeta.pl/forum/w,26140,125415316,125415316,Pacjent_z_problemem_tarczycowym_artykul.html
        • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 21.05.11, 23:01
          Bambaryła, Tosho,

          Wątek "tarczycowy" już przeanalizowałam (oczywiście prywatnie, lekarz nie widział żadnych wskazań uncertain).
          Zrobiłam:
          ft4 = 17,5 [ norma: 12.5 - 21.5]
          ft3 = 5.56 [ norma: 3.88 - 8.02]
          antyTPO= 11,6 [ norma: 00-34.00]
          TSH 3 = 4.24 [ norma 0.60-4.84]; w Poradni Hepatologicznej wynik wyszedł 4,1 [ przy normie do 4.0 ]

          Znalazłam w necie normy wieku dla dzieci 7-11 lat:

          TSH 7-11 lat 0,66 - 4,14
          ft4 7-11 lat 11,6 - 21,5
          ft3 7-11 lat 5,0 - 10,8

          Wynika z tego, że TSH za wysokie, ft 3 w dolnej granicy...Wygląda na to, że rzeczywiście trzeba jeszcze zrobić usg i poszukać endo do konsultacji.
          Syn kończy zaniedługo 8 lat. Intelektualnie rozwija się świetnie, w I klasie przerobił program II i częściowo III, ja ze swoim przeżartym przez krętki mózgiem czuję się czasami jak imbecyl tongue_out Fizycznie też - zawsze w górze tzw. siatki centylowej.

          Z innych, mniej typowych objawów, ma zwiększone zapotrzebowanie na sól (ja mało solę, nie używam produktów zawierających glutaminian) - to chyba też o czymś świadczy?
          Poza tym co jakiś czas łuszczy mu się i schodzi skóra ze stóp - dziś zauważyłam, że po raz kolejny zaczyna się od palców... ASO dobre, macie pomysł, z czym to łączyć?
          Poza tym ma bardzo gęstą krew - wczoraj mielismy problem z pobraniem materiału na toxo i inne - nie chciała lecieć. Prawdopodobnie ma za niską podaż płynów w diecie...
          W rozmazie kilka razy obniżone bazofile i 2 x neutrofile, eozynofile w górnej granicy.
          Ech, mózg mi się lasuje od tych kombinacji uncertain

          A tak w ogóle wielkie dzięki dla wszystkich, którzy podrzucają tropy! To dla mnie BARDZO cenne. Mam nadzieję, że uda się znaleźć przyczynę/ przyczyny dolegliwości dziecka a forum mnie do tego przybliża. Dziękuję smile
          • tosho Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 22.05.11, 00:15
            > Zrobiłam:
            > ft4 = 17,5 [ norma: 12.5 - 21.5]
            > ft3 = 5.56 [ norma: 3.88 - 8.02]
            > antyTPO= 11,6 [ norma: 00-34.00]
            > TSH 3 = 4.24 [ norma 0.60-4.84]; w Poradni Hepatologicznej wynik wyszedł 4,1 [
            > przy normie do 4.0 ]

            ft4 procentowo wychodzi 55.56%, a ft3 40.58% (kalkulator hormonów jest tu forum.gazeta.pl/forum/f,24776,Hashimoto.html)

            Czy to są złe wyniki czy dobre - tego nie wiem. Wiem, że np. ja lepiej się czuję jak mam wyższe poziomy ft3 i ft4 - oba na poziomie ok. 70 - 80%.
            Myślę, że jedynym słusznym wyjściem będzie teraz znalezienie odpowiedniego endo, może spróbuj poszukać tu (albo spytaj na forum) :
            forum.gazeta.pl/forum/w,24776,110934390,110934390,lista_POLECANYCH_endo_.html
            • tosho Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 22.05.11, 00:32
              >nalazłam w necie normy wieku dla dzieci 7-11 lat:
              >
              >TSH 7-11 lat 0,66 - 4,14
              >ft4 7-11 lat 11,6 - 21,5
              >ft3 7-11 lat 5,0 - 10,8

              Jak masz podawane różne normy, to zwróć też uwagę na jednostki - dla różnych jednostek ustalane są różne normy. Nie pamiętam czy wartości TSH, ft3 i ft4 są wyrażane wszędzie w tych samych jednostkach, bo zawsze badam sobie w jednym labie, w każdym razie zwróć na to uwagę.
              • bamba-ryla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 22.05.11, 12:52
                Pisałaś też o tropie alergii na białko krowie. To bardzo znaczący trop, jesli dziecko ma problemy skórne+zmęczenie+bóle kostno-stawowe.
                Na próbę nalezy wyeliminować ten alergen, ale... nie tylko mleko, czy przetwory mleczne, lecz mięso (wołowina, cielęcina) i wszelkie nawet niewielkie ilości tego alergenu, a więc ciasteczka, batoniki, oczywiście czekolady mleczne, a nawet niektóre pieczywo. Czytać etykiety produktów, to podstawa!
                Po 2-3 tygodniowej eliminacji, robisz kolejną prowokację i jeśli objawy będą takie lub jeszcz bardziej nasilone niz przed dietą, to masz odpowiedź.
                I jeszcze jedno. Testy na alergię nie pokażą ci dodatnich wyników jesli w ostatnim póroczu, a nawet roku brano leki p/histaminowe. Poza tym alergia (odpowiedz immunologiczna) wystepuje w kilku klasach nie tylko w IgE, które to jest powszechnie jest badane. NIkt nie ordynuje badań na alergie w klasie IgG ?! tzn. alergia III typu.
                Wiedz też jeszcze, że skaza białkowa (na białko krowie) skutkuje wieloma problemami na przyszłość, np. zaburza wchłanianie w jelitach, skąd w późniejszym czasie mogą powstać niedobory, powoduje nadżerki w żołądku i dwunastnicy, i wiele wiele innych.

                TSH nieco podwyższone, i jak pisze Tosho, samopoczucie jest osobnicze, jedni czują niedoczynność dopiero przy TSH pow. 10 a niektórzy już pow. 2.



            • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 23.05.11, 14:31
              Wpisując w kalkulator wyniki, z uwzględnieniem norm dla dzieci w wieku 7-11 lat, uzyskałam u syna:

              ft 3 = 9,66%
              ft 4 = 59,60 %

              Wychodzi na to, że ft 3 bardzo niskie, TSH za wysokie (4,24 przy normie dla dzieci 0,66-4,14), ferrytyna poniżej normy: 18,9 przy normie 20,0 do 300). Jestem zielona (jeszcze wink w temacie, ale wyniki + objawy (zwłaszcza silne zmęczenie, ciągłe niewyspanie, sucha, szorstka, zgrubiała skóra na kolanach i łokciach, chrypka + kilka innych, może mniej charakterystycznych) ewidentnie wskazują na niedoczynność!

              Rezultat poszukiwań wychodzi zatem: lamblie + niedoczynność tarczycy + candida (prawie na pewno).
              Co jeszcze? sad Aż boję się dalej drążyć temat uncertain

              A jeszcze w zeszłą środę u lekarza (pediatra-alergolog, dr nauk med, specjalista z Prokocimia) w czasie prywatnej wizyty dopytywałam się usilnie, co sądzi o tych wynikach. Wg niego wszystkie są ok i nie dają powodu do niepokoju. Cholera, czy naprawdę trzeba diagnozować siebie/ dziecko na bazie informacji zaczerpniętych z netu i przy pomocy forumowiczów?! Aż mnie trzęsie ze złości, swoją borel zdiagnozowałam sama (po 8 latach tułania się po lekarzach; internistka na moją sugestię, że może to borelioza, stwierdziła, że skoro nie pamiętam kleszcza i nie miałam rumienia, na pewno nie jestem chora). Co za patałachy, nie lekarze! O pediatrze rejonowej nawet nie chce mi się pisać uncertain

              Umówiłam Młodego na usg tarczycy do świetnej specjalistki-radiolog: www.znanylekarz.pl/wanda-cyrul/radiolog/krakow
              Termin, niestety, dopiero za 3 tygodnie (a to i tak najszybciej z 3 miejsc, w których przyjmuje dr). Mam jutro rozmawiać telefonicznie o wynikach Syna z endokrynolog z Prokocimia - zobaczymy, czy każe się stawić wcześniej niż termin na NFZ (grudzień 2011!)... Wertuję fora w poszukiwaniu namiarów na sensownego prywatnego endo dziecięcego.

              I raz jeszcze dziękuję wszystkim za cenne uwagi w tym wątku!
              • tosho Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 23.05.11, 15:21
                Czy sprawdziłaś jednostki w jakich były robione ft3 i ft4 syna z tymi co znalazłaś normy? Najpierw upewnij się, ze jednostki są takie same.
                • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 23.05.11, 15:29
                  Tak, Tosho, sprawdziłam. Jednostki są podane w pmol/l dla ft 3 i 4 oraz uIU/ ml dla TSH.
              • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 24.05.11, 16:29
                Rozmawiałam chwilę z endo dziecięcym ze Szpitala Uniwersyteckiego - wg niej wyniki w normie (procentowe wyliczenia olała, podobnież jak podniesione TSH), więc raczej nie ma się czego czepiać. A zatem zupełnie inna koncepcja niż na wszystkich forach, poświęconych chorobom tarczycy...
                Stwierdziła, żeby zrobić ewentualnie ATC i anty TPA (słyszał ktoś o czymś takim??? 3 x pytałam, czy chodzi o anty TPO - które robiłam - upierała się przy anty TPA). Hmmm?
                Chyba jednak trzeba prywatnie i do kogoś innego uncertain

                Dziś znowu rano megazmęczenie i niewyspanie + kilka pobudek w nocy. Popołudniu silny ból głowy, wieczorem doszedł do tego światłowstręt (po raz pierwszy), rano ból w udzie.
                Toxocara ujemna.
                Jak Ozimek nie pomoże diagnostycznie, to nie wiem, kto uncertain
                • bamba-ryla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 24.05.11, 22:41
                  Odstaw białko krowie, na razie na 2-3 tygodnie. Obserwuj, czy to mega zmęczenie nie nastepuje po konkretnych pokarmach.

                  I udaj sie do kolejnego endo niechby na próbę dał tyroksyne na miesiąc choćby w dawce 0,25umg.
                  • dobbiaco Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 03:49
                    Włosy uniosły mi się na głowie:jak wyobrażasz sobie podanie HORMONU "na próbę"?
                    • bamba-ryla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 10:01
                      Najzwyczajniej- na próbę sprawdzenia samopoczucia i wynikó, przez miesiąc leczenia.
                      Mądry endokrynolog przy poziomie tsh już pow. 3 przepisuje dziecku tyroksynę. A co dopiero jak tutaj, mnóstwo objawów niedoczynności, sucha skóra, "brudne kolana i łokcie", senność,tsh powyżej norm laboratoryjnych.
                      Porządny specjalista nie patrzy na wyniki, tylko na samopoczucie i objawy kliniczne.
                      A tak w ogóle nie jeża ci się włosy przypadkiem, jak większość na tym forum bierze abx NA PRÓBĘ?
                      • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 12:03
                        Dobbiaco,

                        A co proponujesz przy takim stanie dziecka? Dziś znów nie dał rady wstać do 10 (szkoła przepadła) - skarży się, że ciało ciężkie, obolałe (głównie nogi, ręce, głowa) i straszliwie zmęczone. Do tego ból głowy i brzucha, znowu zamazywanie wzroku (kilkusekundowe)
                        Ile to może trwać? Ile on to wytrzyma? Ile my, rodzice, patrząc na to, co się z nim dzieje?
                        Lepiej, żebym wdrożyła próbą antybiotykoterapię 3 abaxami, bo takie objawy mogą też dawać odkleszczówki? A potem zbierała dziecko do kupy, tak jak (nieskutecznie na razie) próbuję poskładać siebie po długotrwałej, wyniszczającej antybiotykoterapii?

                        Niedoczynność wydaje się poważnym tropem w całej tej zawikłanej sprawie, a przecież oczywistym jest, że nie sama będę faszerować dziecko tyroksyną, tylko zrobię to w przypadku, gdy SENSOWNY endokrynolog uzna, że taka prowokacja ma sens. Dlatego koncentruję działania na znalezienie mądrego lekarza, który popatrzy całościowo na dziecko a nie tylko na wyniki (zresztą wykraczające ponad normy! z tego, co czytam, to niespełna 10% ft 3 u niektórych osób przekłada się na fatalne samopoczucie a u młodego dodatkowo niepokój budzi niska ferrytyna, która też często występuje przy niedoczynności). Jeśli takiego znajdę i zaleci próbne wdrożenie hormonu, zrobię to bez wahania!

                        W pt okulista (badanie dna oka), w sobotę Ozimek, jutro odbiór wyników badań na glistę i tokso; umówione usg tarczycy u najlepszego radiologa w Kraku, poszukiwania endo w toku -
                        to tyle na ten tydzień. A moje samopoczucie coraz gorsze sad
                        • izek.1 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 13:15
                          Trzymam kciuki za Was i podziwiam Cię, że to ogarniasz mimo kłopotów ze swoim zdrowiem.
                        • dobbiaco Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 14:42
                          Nie wiem.Ale eksperymenty z hormonami-mnie przerażają.Sama jestem zdezorientowana..Sama czekam na jakieś..nowe odkrycia w dziedzinie tych chorób..W wieku 4 lat-mama zaprowadziła mnie do lekarza,bo biegają-kucałam skarżąc się,ze "bolą mnie nóżki"..Wykryto chorobę reumatyczną wieku dziecięcego..Czułam się dokładnie,jak Twój syn..Potrafiłam spędzić w łóżku..po 4 miesiące-z bólu nie mogąc wstać..Zapalenia stawów szły parami-nadgarstki;kolana-brat nosił mnie na barana-bo stąpnąć nie było szans,tak bolało..Stawy śródstopia;bóle głowy;laryngolog ze Spartańskiej wkładał mi do nosa druciki z watą nasączoną czymś-i żartował,że..stanę się ..morfinistką! Na bóle głowy!Zatoki były czyste! Z niedowierzania-bo lał się miesiącami gęsty,zielony katar-zrobili punkcję-i też były czyste!Zapalenia stawów zaowocowały dwoma zapaleniami mięśnia sercowego..Leżenie plackiem..PRZEZ LATA obstawa antybiotykowa-z comiesięcznym zastrzykiem Debecyliny;penicyliny krystalicznej i prokainowej-w jednej strzykawce..Zwolnienie ze szkoły na 3 dni-tak bolał pośladek..Ataki.."alergii na toksyny "jady"gronkowcowe(wykryto gronkowca złocistego;paciorkowca hemolizującego i gronkowca białego!)"-czyli dożylne zastrzyki z wapna Sandoz-przy każdym nagłym ataku wysypki na całym ciele-które to ataki-przerażały nauczycielki w szkole i odsuwały grożbę odpytywania przy tablicy-bo potrafiła(wysypka) pokryć me ciało w ciągu 15 minut!Usunięte migdałki-które były tak małe i schowane-że kolejni lekarze myśleli,że były usunięte!A pod migdałami-były po 2-3 ropnie;stąd te ropne katary przy czystych zatokach..Stawy się po operacji trochę uspokoiły;migrenowe bóle głowy trwały przez całe życie..Pierwsza ciąża..poroniona samoistnie-z nieznanych powodów..Druga zagrożona-leżenie w szpitalu-syn urodził się"z dystrofią wewnątrzmaciczną"-bez grama tłuszczu!Szkielecik!A u mnie wystąpiła gorączka 40 stopni;oddział septyczny i..znana wysypka STRASZNIE zasypująca moje ciało!Więc..bez karmienia dziecka!W wieku 2 i pół roku-syn zaczął bardzo chorować..Na przestrzeni jesieni-i wiosny-CHRONICZNE zapalenie oskrzeli i dwa razy zapalenie płuc!Pewnego poranka usiadł;taki chorutki-a z ucha ..pociekła mu strużka zielonej ropy!Szpital!Wyleczony Carbenicyliną;antybiotykiem stosowanym tylko w lecznictwie zamkniętym..Podawano ho Vaskansky'emu po pionierskim przeszczepie serca-na zapalenie płuc..Leczenie SANATORYJNE;półroczne na WzgórzachTrzebnickich w Obornikach Śląskich-gdzie panuje znakomity dla chorych wszelakich mikrokilimat.. Astma..Ataki;euphylina i pogotowie..Wyrósł z tego..Dziś astmy nie ma;jest jednak..słabszy,niż inni ludzie..Badania niczego nie wykazują,jednak przy wysiłku pojawia się takie.białe zabarwienie wokół ust,które mnie..przeraża,jak każdą matkę.Ja lata kwękałąm;antybiotyki były mi podawane bardzo często-bo bardzo często miałam uczucie,że "coś mnie bierze";gorączkę i bóle stawów.Antybiotyki,bo"reumatyczka;sama nie zwalczy"-a zwolnienie w mojej pracy-brano tylko w razie totalnej niemocy..I moja karta pełna byłą wpisów"pacjentka rezygnuje ze zwolnienia"..Migreny..Akupunktura-duża poprawa;w latach 80-tych..Migreny i taka..słąbość-tłumaczona sobie chorobą wieku dziecięcego;brakiem kondycji przy wieloletnich zwolnieniach z WF-u;ale przede wszystkim..niemal całodniowa słabość;z bólem głowy-lub bez-bardzo zmieniły moją psychikę..Odizolowałam się od ludzi-lubiąc bardzo moją pracę,gdzie miałam wielkie szczęście -czuć się spełnioną..Jakoś ciągnęłam..ten kieracik..Nie pamiętam,czy ugryzł mnie kleszcz;dziś lata 90-te-to wielka biała plama w mej pamięci..Pamiętam tylko,że jeżdziłąm na wakacje w bardzo..kleszczogenne środowisko;a Mama skarżyła się na różowe place na rękach uważając je za "uczulenie na komary"..Przez lata była Osobą tryskającą życiem-uśmiechniętą i czynną..Ok. 2000 roku nastąpiło załamanie zdrowotne;osłabienie;wychudzenie;plucie krwią;"spanie" na siedząco-gdyż się leżąc dusiła..Jadłowstręt..Cudem przyjęta do szpitala na Płockiej-i prośba,by..wyciągnęłą przed siebie ręce:widoczne duże drżenie!Nota bene-byłą tak słaba,że ręce unieść do prześwietlenia płuc-pomagał Jej mój brat,gdyż Jej brakowało sił..Profesor natychmiast zlecił USG tarczycy;wykazało nadczynne guzki!Po "spędzeniu"płynu z płuc-wypisana do leczenia endokrynologicznego i kardiologicznego-gdyż serce miała ..strzaskane;stąd ten płyn i niedomykalność zastawki;powiększenie aorty;"tylko 30% krwi jest utleniane i trafia na cały organizm"! Endokrynolog:albo..60 tbl Metizolu dziennie-lub jednorazowa jodoterapia..Wybrała jod..W tydzień po tym jodzie-potworne załamanie kardiologiczne-Z WYSYPKĄ na całym ciele! taką samą,jak moja! Halucynacje!Szpital w Kruku pod Gostyninem! R-ka przez 4 TYGODNIE!Dalsze halucynacje0i..bezradność lekarzy,nie wiedzących co to jest i jak to leczyć?Uratowali Jej życie..po 7-miu tygodniach wypisana-z wagą..40 kg!Na marginesie-o szpitalu w Kruku..nie zapomnę nigdy!Gdy zdarza mi się ..kupić kupon lotto-z ..myślami,CO ZROBIĘ,gdy wygram..o szpitalu w Kruku..pamiętam zawsze!Szkoda,że tylko dobrym wspomnieniem niezwykłego poświęcenia lekarzy i reszty obsady-mogę na dziś..obdarować ten szptal..Powrót mamy do Warszawy w pażdzierniku..Pokładanie się;osłabienie-że sama wyjść absolutnie nie mogła..I w lutym..utrata wzroku!!!Zator tętnicy środkowej siatkówki!Siatkówka-pozbawiona utlenionej krwi-obumiera po 7 minutach,jak mózg..ŚLEPOTA ..uzdolnionej artystycznie,manualnie;mentalnie kwitnącej Osoby!Moja..rozpacz..Po pięciu latach-przyjęta do szpitala,do którego bardzo nie chciała iść..Z potwornymi bólami kręgosłupa i..lekkim krwotokiem z przew. pokarmowego-spowodowanym prawdopodobnie diclofenakiem..W szpitalu-wezwany na konsultację neurolog-obejrzawszy klisze zdjęć kręgosłupa-nie umiał powiedzieć,z czego są te tak straszne bóle..Ale..mnie po cuchu wcisną receptę na Mydocalm-do PRYWATNEGO zrealizowania!Lekarz powiedziała,że.."we krwi znależli COŚ". Mama straciłą głos;syczała szeptem..Potem się dwa razy zachłystnęła;bardzo żle łykała-mięśnie były już tak słąbo napięte-i dostałą zachłystowego zapalenia płuc..i odeszła po 10 dniach pobytu w szpitalu-do którego ją odwiozłam i byłam pewna,że..z niego wyjdzie..Po moje kłótni..lekarze podali Jej krew,którą oddałam na Saskiej ..I..zawisłą kroplówka z..Metronidazolu i Doxycykliny!Niestety;za póżno..
                          dziś..ja mam te same objawy..Bóle ograniczające chodzenie;utrudnione oddychanie;czuję się idąc,jak..góralski serek między dwiema deszczułkami-ani w pełni odetchnąć-ani wytchnąć..Potworniaki-bóle głowy-spasane nieskutkującym Tramalem-uśmierzyły mi półroczne blokady w potylicę w Poradni Walki z Bólem..Blokady biorę nadal-na te spastyczne bóle przy oddychaniu;na bóle lędżwiowe..Jak..mama w dniu przyjęcia do szpitala-cierpię takie same bóle;takie same ataki tachykardii z gorączką i..wiem już dziś,co zabiło moją ukochaną Matkę..
                          Z powodu boreliozy-o której potwierdzenie..pazurami musiałam walczyć w poradni na Wolskiej-najpierw odesłana "od drzwi"-"do Canossy"-czyli na Spartańską,gdzie w Elisie borelia wyszła graniczna!I yersinioza.Światły..i widocznie(widocznie-nie przypuszczająco,tylko..wyrażnie BYŁO TO WIDAĆ) lubiący siebie..w roli lekarza pan z Wolskiej,gdzie natychmiast mnie cofnięto ze Spartańskiej-mentorskim tonem pouczający studentów obecnych na każdej niemal mojej wizycie ..wyjąkał zaskoczony.."..no..jest BORELIOZA"!Wiedziałąm,że jest;bo miałam w styczniu tego roku rumień na plecach;ból i osłabienie..Na przestrzeni roku-ujemna Elisa;ujemny PCR z Poznania-z mailem od laboratorium,że"..testy nie są miarodajne w 100% i najważniejsze są objawy kliniczne"..W kwietniu..W pażdzierniku..dodatni Western blot na Wolskiej-i..pełme usta obietnic tego lekarza"Jak wyjdzie dodatni-położę panią na oddział i przelczę wlewami z biotarksonu"..Z gęby-uczynił cholewę;choć w wypadku lekarza..jest to chyba..coś znacznie gorszego..
                          • dobbiaco Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 15:16
                            c.d.
                            Bo "przeleczył"zaledwie Zinnatem przez miesiąc;Western blot wyszedł ponownie dodatni,ale pan"nie przeleczył biotraksonem",tylko powiedział,"żebym mu nie zawracała głowy i leczyła się..plastrami na na menopauzę"!!Nie jestem mściwa;ale..jedyne,co mogę już dziś ze spokojem powiedzieć,to to..że każdy ma szansę..na spotkani w życiu swojego kleszcza.Byłoby to..wielce wskazane,by ów dumny pan z Wolskiej..DOWIEDZIAŁ SIĘ na własnej skórze-czego leczenia ODMAWIAŁ oszalałym z cierpienia ludziom!
                            Leczyłam się-w pulsach-u lekarza forumowego;niestety;na ciągła leczenie mnie nie stać.Choroba wymusiła na mnie wcześniejsze przejście na emeryturę z niespłaconymi sprawami i mam z tym poważne kłopoty;choć..pojawiło się światełko w tunelu..
                            Najważniejsze,że..te potworniaki-bóle głowy się trochę uspokoiły..Dokucza tachykardia-w fazie wchodzenia w sen-i też potężne drgawki-szarpnięcia pojedyńcze ciała;bardzo bolesne cierpnięcia-gdy idąc..idę coraz wolniej-bo wszystko boli mnie,jak..nie wiadomo,czy mijający ..kurcz..Dochodzą okresowe zaflegmienia gardła;bóle zatok;obrzęki połowy twarzy-widoczne! I ..łamanie piszczeli-snujące w mą wyobrażnię..historyczne obrazy tortur łamania kołem przez"przenajświętszą inkwizycję"..Jestem przekonana,że drążenie badaniami wiedzy na temat odkleszczowych..dopiero nas czeka;chyba,ze ..te dane są wiadome,tylko..ukrywane.Cóż;na brak zaufania..trzeba sobie zapracować.ONYM się ..udało..z nawiązką!Myślę,że..starej infekcji wyleczyć się na dzień dzisiejszy-nie da..Świeże ukąszenie-kleszcz wyjęty z pola rumienia-być może się uda..Ale..skąd człowiek może to..rozr.óżnić?Gdy dziecko rano przychodzi ze śladem ukąszenia i rumieniem wokół-a mama mówi"pająk Cię ugryzł,synku!W nocy pewnie.." I tak..w wielu rodzinach jest. Dziś..nie walczę z boreliozą;walczę z jej skutkami. I obserwuję z niepokojem mego syna;obserwuję z niepokojem moją wnuczkę-przy każdym jej nagłym przeziębieniu..Bo ..borelia może być dziedziczna..Na ile ..m.ój"gościec dziecięcy"był..właśnie gośćcem-a nie niczym więcej?Lub chorowitość mego syna?Chorowitość Jego córeczki?Staram się..nie upatrywać w ażdym boreliozy..Ale są..chlamydia;mykoplazmy..Strach matki o zdrowie i szczęście swych dzieci..wiemy,jaki jest..Opisałam-bardzo skrótowo-przebogatą historię mojej choroby..Dzielę ją na..hipotezy kolejnych etapów..Sięgam do..mych urodzin-przez Mamę-w 6-tym miesiącu;roniona od 4-tego;ze szpotawymi stopami,które dzięki miękkim kościom kilogramowego wcześniaka-dało się wyprostować..Na ile..są te wszystkie zdarzenia..przypadkami"fizjologicznych"anomalii-na ile..skutkiem być może..dziedziczenia czegoś,o czym wiemy-a z czym tak heroicznie walczy słowianka(chylę czoło!)-na 100% dziś nie wiemy.Moja Mama..zniszczona ze zdrowej,tryskającej życiem kobiety-stała się..niewidomym wrakiem..z trudnością bezsiły i bólu,pokonującym 200 metrów drogi do rejonowej przychodni.Przepraszam za obszerny wpis;jeśli mówimy o..domniemanej dziedziczności tej choroby-historie własne i członków naszych rodzin..krótkie być nie mogą.Kluczową wiadomością w tym wpisie-miał być..przykład mego..ćpania antybiotyków-które mi zapisywano"bo reumatyczka,sama nie zwalczy",a zwolnienia nie może wziąć.Myślę,że te antybiotyki-nie pozwoliły chorobie ujawnić się przez lata-w całej swej okazałości;zresztą..JAKO CO mogły by być poczytane-jeśli trwały od schyłku lat 50-tych-a bakterię odkryto i opisano w roku bodaj ze..84-tym?
                            Tu piszą chorzy,że..tak im skutkuje Debecylina..Jest bolesna;opory pielęgniarek przed jej injekcją..są dla mnie niezrozumiałe;gdy ja ją przyjmowałam-na przestrzeni wielu lat-nikt takich oporów nie miał..I zastrzyki niczym nie były znieczulane;nawet u takiego dziecka,jakim byłam.Więc..droga słowianko! Nie wzdragaj się tak antybiotykami! Krętki borelii-są jak krętki syfilisu..Doskonałe w swej budowie i ..działaniu.Homeopatykami ich nie zwalczysz..Ziołąmi-podejrzewam-także..Zioła może..niwelują mordercze oddziaływanie toksyn..czy leczą borelię?Niech się wypowiedzą ci,którzy się tą metodą leczą..Pozdrawiam heroicznie walczących...
    • bamba-ryla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 16:10
      Slowianka, a jak synek wygląda na siatkach centylowych? Rośnie normalnie czy się zatrzymał? A waga? Nadwaga, niedowaga?
      • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 16:28
        Bambaryła,

        zawsze był w górze siatki - zazwyczaj 90 centyl. Wysoki i do czasu szczupły, ale dobrze zbudowany. 1,5 roku temu wdrożyliśmy leczenie antyalergiczne (Aerius i inne, teraz nie pamiętam, jakie), po których zaczął mocno tyć (3 kg w ciągu 6 tygodniu). Po odstawieniu leku wrócił do normy. Tej jesieni znów mieliśmy 3 miesięczny okres leczenia lekami antyalergicznymi - i znów waga w górę. Teraz ma 140 cm i 36 kg, więc nie tak mało...

        A nabiał krowi (poza masłem) odstawiłam mu w październiku -jeśli chodzi o typowe objawy alergiczne (zaśluzowanie, katar, kaszel, odchrząkiwanie, chrypa) nastąpiła duża poprawa. W zeszłym tygodniu zrobiłam prowokację kefirową - i na trzeci dzień znów katar i chrypa. Wracamy więc pokornie do kozy (na szczęście młody lubi przetwory kozie).
        • bamba-ryla Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 25.05.11, 16:46
          Tak się składa, że oba tematy - niedoczynności i alergii na krowe przerabiałam/am nadal osobiście.
          U mnie skaza białkowa objawia się nie też reakcją w układzie nerwowym, po zjedzeniu nawet niewielkiej ilości nabiału krowiego mam fascykulacje, odlot w głowie, ból mięśni i kości i potrafi mnie trzymać pół dnia, czasem cały.
          Taki mini wstrząs dosłownie, kiedyś się przekręcę smile

          A czy ktoś brał pod uwage celiakie?
          • amoremio7 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 09:14
            witam od dłuższego czasu podczytuję wasze forum ponieważ mając wszystkie objawy które opisujecie podejrzewałam również u siebie chorobę zakończyło się jednak na leczeniu tarczycy po którym wszystko wróciło do normy
            historia naszych synów jest bardzo podobna ,ja z racji tego że mam chorą tarczycę objawy syna też przypisałam tej chorobie , byłam prywatnie u endokrynologa i pani stwierdziła że wszystko w porządku tsh wynosiło raz 2 raz 3,5 wolne ft4 dolna granica ft3 dobre usg mała tarczyca ,przeciwciał brak nie dałam za wygraną poszłam jeszcze raz do pediatry który przepisał letrox syn bierze go od stycznia i wszystko wróciło do normy ,wizytę u tej samej pani endokrynolog tym razem na nfz miałam pod koniec kwietnia i przyznała że leczenie jest jednak konieczne, ferytyna się również podniosła ,jeszcze jedno robiłam również wiek kostny i był opóżniony co często się zdarza przy niedoczynności
            • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 09:53
              To ciekawe, co piszesz...
              Mamy umówione usg tarczycy i jamy brzusznej, a po uzyskaniu wyniku konsultację prywatną u endokrynologa dziecięcego.

              Badanie dna oka nie wykazało żadnych zmian zapalnych, badanie ostrości widzenia ok. Wg okulistki zamazywanie obrazu w oczach może mieć... podłoże emocjonalne. Hmm, ciekawe...

              Glista i toxocara ujemna, ślad w IgG po toxoplazmozie.

              Z objawów: od tygodnia ból w kolanach (w jednym przy zginaniu, w drugim nawet w wyproście). Epizody silnego bólu brzucha, głowy, 1 raz zawroty głowy (mamo, mam wrażenie, jakby mnie ktoś do beczki wsadził i turlał), 1 raz komplet: ból głowy, w klatce piersiowej między żebrami + ból w przełyku. Od kilku dni katar, chrypka, lekki ból gardła.
              Wczoraj Młody mnie zastrzelił kolejną wiadomością: drętwieją mu czasami nogi (!). Nadal bywa zmęczony, choć ostatnio mniej o tym mówi i nawet 3 noce pod rząd przespał bez wybudzania.

              Pediatra sugeruje konsultacje reumatologiczne i neurologiczne. Ja na razie jestem za parazytologicznym i endokrynologicznym + diagnostyka odkleszczowych. Zobaczymy, co w sobotę powie dr Ozimek...

              Zastanawiam się, gdzie zrobić panel na odkleszczówki... Dużo dobrego czytam ostatnio o dr Wielkoszyńskim - myślicie, że lepiej niż w Lublinie?
              • amoremio7 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 11:25
                mojemu synowi drętwiały i ręce i nogi ,nogi podczas siedzenia a nawet po wypoczynku nocnym a ręce podczas jazdy na rowerze
                • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 11:38
                  Amoremio,

                  A czy i te drętwienia ustąpiły po wyregulowaniu hormonów?
                  Jeśli masz chwilę czasu, napisz, proszę, jakie dokładanie objawy miał Twój Synek, w jakim jest wieku i jakie miał wyniki przed leczeniem.
                  Czy lekarz sugerował, jaka może być przyczyna niedoczynności u dziecka?
                  • amoremio7 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 14:23
                    drętwienia ustąpiły ,ale czy one były od niedoczynności czy od anemii to do końca nie wiem ,syn mimo bardzo dobrego apetytu zawsze miał problemy z przybieraniem na wadze (zawsze poniżej norm) i słabą morfologią , był bardzo nieśmiały,często bolała go głowa ,brzuch, kłucia serca ,stawy, drętwienia kończyn , słaba pamięć ,wieczorem był padnięty i szybko zasypiał a rano budząc się mówił że niema siły ,syn ma 8,5 roku jest malutki poniżej siatek waga od 2 lat systematycznie idzie w górę i już jest na 25 c

                    Czy lekarz sugerował, jaka może być przyczyna niedoczynności u dziecka?

                    być może moja nieleczona niedoczynność w czasie ciąży o której nie wiedziałam( opinia mojej lekarki), ciąża była zagrożona z plamieniami , trzema pobytami w szpitalu na podtrzymaniu od 14 tygodnia,syn urodził się w 41 tygodniu

                    wyniki tsh które podałam były sprzed leczenia w kwietniu miał około 0,5 i lekarka niewiele zmniejszyła dawkę żeby było około 1 oprócz syna mam jeszcze dwie córki które również są leczone ,młodsza zawsze była w górnych granicach norm zarówno z wagą jak i ze wzrostem ,mając 9,5 roku stanęła ze wzrostem a waga szła do góry w ciągu 1,5 miesiąca przybrała dodatkowo 7 kg ,w styczniu skończyła 10 lat i od tego czasu jest leczona bo wyszła anemia mimo różnorodnej diety, rozjechane hormony tarczycy, zawroty głowy ,codzienne bóle brzucha i kłopoty z nauką ,których wcześniej nie miała,
                    u moich dzieci tsh nigdy nie przekroczyło normy ,wszystkie miały przepisane leki przez pediatrę bo endokrynolodzy czekają zbyt długo ,co się potwierdziło u całej mojej 3 ,leczenie kontynuujemy u endokrynologa



              • szafirek_80 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.06.11, 13:38
                slowianka_kr napisała:

                Zastanawiam się, gdzie zrobić panel na odkleszczówki... Dużo dobrego czytam ostatnio o dr Wielkoszyńskim - myślicie, że lepiej niż w Lublinie?

                Nie wiem jak u dr Wielkoszyńskiego, ale w Lublinie, gdzie robiłam WB - mrozili krew. Długo czekałam na wykonanie badania i na wynik. A to mrożenie krwi chyba może mieć jakiś wpływ na wynik. W każdym razie u mnie w WB nic nie wyszło, ale ja ponoć seronegatywna jestem.
                • mniamumniamu Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.06.11, 21:53
                  Mrożenie zmniejsza prawdopodobieństwo otrzymania pozytywnego wyniku w przypadku choroby. Moje pierwsze wyniki były negatywne mimo choroby, nie wiem, czy dlatego, że infekcja jest stara, czy dlatego, że surowicę zamrożono.
          • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 09:28
            Bambaryło,

            celiakii w ogóle nie rozważaliśmy, objawowo raczej mało prawdopodobna...
            • mab62 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 02.06.11, 10:32
              Słowianka,napisz dużo wcześniej do dr.W.
              Nie leczy on dzieci,ale badania chyba robi?
              Trudno się z nim skontaktować,jeśli nie jest się jego pacjentem.
              Ale to świetny diagnosta.Polecam.
              • rottka Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.06.11, 14:39
                Nie doczytałam skąd jesteś, ale jeśli jeździsz do Ozimka to pewnie Wawa. Badania możesz zrobić w szpitalu na Brzeskiej. W każdą środę krew jest wysyłana do Zabrza właśnie. Wczoraj byłam na pobraniu.
    • slowianka_kr A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 10:13
      Witajcie,

      Od dr O. wyszliśmy z diagnozą: wieloletnia, uogólniona toksokaroza + lamblioza + podejrzenie glistnicy.
      Zbieram siły i wiedzę na kolejną walkę. Łatwo na pewno nie będzie, sądząc po tym, ile szkód te wredne gnidy już wyrządziły w organizmie dziecka, ale wg dr "jest szansa na wyleczenie". Tego się trzymam, bo inaczej chyba bym zwariowała.
      Trzymajcie kciuki, żeby udało nam się pokonać to cholerstwo...
      • margolcia_63 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 10:27
        Trzymam!
        Napisz, jak dr. Ozimek zamierza leczyć toxocarozę u tak małego dziecka?
        Jeśli Zentelem to pamiętaj, że powino się go zażywać z tłuszczem bo zwiększa on rozpuszczalność w jelitach i wchłanialność.
        Pozdrawiam.
        • margolcia_63 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 10:29
          A i dobrze by było trafić do okulisty wyspecjalizowanego w temacie robaczym by obejrzał dno oka młodego.
        • slowianka_kr Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 10:56
          Margolcia,

          mamy rozpisany cały schemat z Zentelem i Tinidazolem (+Sumamed) w dużych dawkach (w sumie 1, 5 miesiąca leczenia, wliczając przerwy pomiędzy seriami. Do tego leki przeciwhistaminowe wprowadzane każdorazowo przed każdą serią, żeby zminimalizować herxy + cały czas lek regenerujący wątrobę (szukam LIV 52). Dieta antygrzybicza. Stale synbiotyki, zmieniane co dwa tygodnie. Suplementacja krzemu i cynku, innych na razie nie, bo karmią pasożyty. Dużo pić, w tym herbatki ziołowe (na szczęście u nas wchodzi rumianek, pokrzywa, melisa, mięta, więc ok). Dodatkowo wprowadzam Immunocal, jak wspomagacz procesu detoksykacji.
          Jeśli to nie da rady robakom, będziemy kombinować z lekami zagranicznymi - mam nadzieję, ze nie będzie takiej potrzeby sad

          U dobrej krakowskiej okulistki byliśmy w tamtym tygodniu - na szczęście nie ma żadnych zmian w dnie oka. Dr też obejrzał dokładnie pod mikroskopem oczy (ok), skórę (charakterystyczne dla pasożytów zmiany), paznokcie (masakra, dopiero pod 200x powiększeniem widać, jak są uszkodzone - oczywiście, jak mówiłam wszystkim odwiedzanym lekarzom, że paznokcie brzydkie i pewnie o czymś o to świadczy, patrzyli na mnie jak na kosmitę ;-/) Będziemy regularnie powtarzać badania oczu.

          Leczymy całą rodzinę, prawdopodobnie również dziadków, z którymi czasami syn przebywa (ale tu muszą sprawdzić, czy przy ich dolegliwościach zdrowotnych proponowany schemat może zostać wdrożony).

          A czy zażywanie Zentelu z tłuszczem oznacza, że po podaniu dawki (mamy zawiesinę), mam Młodemu podać np. 2 łyżki oleju budwigowego (dr zalecił podtrzymanie suplementacji).

          W tym tygodniu zaczynamy wysycać organizm probiotykami, uczymy Młodego łykać kapsułki (za cholerę nie chce, boi się zakrztuszenia), zaczniemy od małych (Multilac, Biopron 9).
          Zaczynamy generalne sprzątanie mieszkania.
          Btw, macie sprawdzone mopy parowe czy odkurzacze, nie wydmuchujące kurzu?

          Od przyszłego tygodnia lecimy ze schematem. Odpuścimy ostatnie 2 tygodnie szkoły, to pewnie będzie trudny czas. A u mnie jak na złość dziki nawał pracy i przygotowania do dużego projektu odpalanego w lipcu, eh. Wyryczałam co swoje i teraz trzeba zakasać rękawy - mam nadzieję, że moja borel/ bart nie da mi popalić za bardzo w tym czasie...
          • mniamumniamu Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 12:19
            Liv 52 dostępne tutaj:

            Tekst linka
            • slowianka_kr Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 12:41
              Właśnie udało mi się zamówić w osiedlowej aptece smile
      • bamba-ryla Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 10:49
        W końcu punkt zaczepiania, ale za to jaki konkretny.
        Trzymam kciuki za młodego z całych sił!
        A co dr powiedział na tarczyce?
        • slowianka_kr Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 11:01
          Bambaryła, wg dr problemy z tarczycą mogą być pochodną nieleczonej infekcji pasożytniczej...
          Mamy dodiagnozować (usg, kortyzol) i pewnie - pod okiem endo - wdrożyć (przynajmniej czasowo) leczenie, żeby ją wyregulować.

          A tak w ogóle po raz kolejny muszę Wam bardzo podziękować za Wasze podpowiedzi - w dużej mierze przyczyniły się do diagnozy!
          • margolcia_63 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 12:17
            Wiesz, producent nie wymienia jaki to ma być tłuszcz,więc budwigowy pewnie też mógł by być, ale jak byś chciała uprzyjemnić życie młodemu to kup olej ze słodkich migdałów, trochę drogi ale smaczny, wydaje mi się, że łyk takiego oleju powinien wystarczyć ale masło też może chyba być bo to też tłuszcz.

            Uważaj na siebie bo jak się rozłożysz to i z leczeniem syna będzie problem.

            Macie zwierzęta, bo jeśli tak to kolejne problemy Cię czekają. A jeśli chodzi o dziadków to też nie wiadomo, czy te choroby to nie wynik pasożytów.

            No i pamiętaj też, że przy leczeniu lambli koniecznie mały musi dostać coś żółciopędnego, ja polecam surówkę z czarnej rzodkwi ale jak ona ma się do dzieciaków to nie wiem ale wyrzut żółci niesamowity. Trzy dni mnie ssało.
            • slowianka_kr Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 12:56
              > Uważaj na siebie bo jak się rozłożysz to i z leczeniem syna będzie problem.

              Oj, wygląda na to, że mały wpływ mam na swój stan - objawy pojawiają się i minimalizują bez żadnych reguł... Wg dr jest szansa, że część moich objawów minie/ zminimalizuję się po przeleczeniu schematem na robale - oby!

              Zwierzaków nie mamy, ale u moich rodziców są 2 koty (niewychodzące - takie boidupy udomowione, które na klatkę nie wyjdą wink Ale i tak rodzice dodatkowo je odrobaczają w tym tygodniu (choć skąd pasożyty u kotów, które najdalej na balkon wychodzą, powygrzewać się w pełnym słońcu?)

              A jeśli chodzi o
              > dziadków to też nie wiadomo, czy te choroby to nie wynik pasożytów.

              Wg dr jest szansa, że ostre zapalenie trzustki u mojej mamy (o nieznanej etiologii) mogło być wynikiem infekcji pasożytniczej...

              >
              > No i pamiętaj też, że przy leczeniu lambli koniecznie mały musi dostać coś żółc
              > iopędnego

              Dr O. całą listę preparatów żółciopędnych wysłał - będę wybierać najlepszy dla Młodego.
              Ale jazda - łeb mi pęka, od kombinowania, jak wszystko pogodzić...
              • margolcia_63 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 06.06.11, 13:14
                To jeszcze się trochę pomądrzę, niestety to bardzo złudne, że niewychodzace zwierzęta są czyste, bo można przynieść wiele świństwa na butach i pewnie mogą się zarazić od właścicieli. Myślę, że nawet może latać coś w powietrzu.
                Jeszcze mi się nasunęło, może synek by się przekonał do soku z ogórków, bo z kapusty to przy tarczycy jest chyba nie zalecany i sobie walnął ze szklaneczkę dziennie.
                Siły dużo, a nawet bardzo dużo Ci życzę.
                • slowianka_kr Re: A jednak toxocaroza + dodatki 07.06.11, 00:19
                  Margolcia, mądrz się, mądrz, wiele rzeczy jest dla mnie jeszcze niejasnych. Rzeczywiście, o tym wnoszeniu syfu na butach nie pomyślałam...
                  A czy u zwierząt robi się badania w kierunku toksocarozy? Da się sprawdzić, czy to koty były/ są źródłem zakażenia? (choć raczej w to wątpię...)

                  Sok z ogórków raczej nie przejdzie - Młody ma jakieś podrazenienie przełyku, boli go. Dziś dostał ibum w syropie na ból nog (musiałam go nieść z łazienki do łóżka sad), przełyk piecze, cholera.

                  Czy LIV 52 mogę rozkruszyć i podać rozpuszczone w wodzie?
                  Są jakieś dobre, rozpuszczalne synbiotyki?
                  Orientuje się ktoś?

                  > Siły dużo, a nawet bardzo dużo Ci życzę.

                  Dzięki, przyda się. Nie wiem, jak to wszystko ogarnę uncertain Za dużo na raz.
                  • raf.99 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 07.06.11, 07:45
                    Dasz radę.
                    Borelioza wyposaża w specjalną jakość charakteru.

                    Trzymam kciuki!
                    • mab62 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 07.06.11, 08:01
                      Też trzymam kciuki.
                      Musi się wam udać.

                      Multilac ładnie się rozpuszcza i jest smaczny,z Biopronem 9 gorzej w smaku ale też do rozpuszczenia.Lacidoenter paskudny w smaku i kiepsko rozpuszczalny.Oczywiście dla mnie.

                      Powodzenia!!!
                      Pozdrawiam.
                  • szafirek_80 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 07.06.11, 10:46
                    slowianka_kr napisała:

                    Są jakieś dobre, rozpuszczalne synbiotyki? Orientuje się ktoś?

                    Nie wiem czy to jest akurat synbiotyk, ale lekarka polecała siostrze dla dzieci dicoflor60. Można to dosypać do jedzenia. Jest też wersja do rozpuszczania w saszetkach. Pozdrowienia smile
                    • szafirek_80 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 07.06.11, 10:53
                      Doczytałam w ulotce, że dicoflor60 jest dla dzieci powyżej 12 lat, ale nasze dzieciaki mają 8 i 6 lat i brały właśnie ten.
                      • margolcia_63 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 07.06.11, 15:50
                        To niestety można się jeszcze spodziewać jeszcze przerostu candidy u synka, bo ponoć jest nierozłączna z lambliami, tym bardziej, że jest podrażnienie przełyku.
                        No to pozostaje dieta, probiotyki i ...kiszonki. Ja akurat dobrze reaguję na nie, ale może u syna jest inaczej. Jak podkurujecie przełyk to warto je wprowadzić do diety. Biedny dzieciak i Ty biedna. Czy dr. Ozimek zalecił jakąś szczególną dietę na czas kuracji?
                        • slowianka_kr Re: A jednak toxocaroza + dodatki 08.06.11, 12:19
                          Oczywiście standardowa dieta antygrzybicza. W zasadzie w domu nie jemy cukru (Młody bezsłodyczowy), białej mąki, drożdży, ograniczam do maximum konserwanty. Odkąd sama jestem na diecie, zmieniłam też nawyki żywieniowe rodziny. Problemem są szkolne obiady, ale to tylko do końca tego tygodnia, potem dajemy sobie spokój ze szkołą na czas kuracji.
                          Od przyszłego roku będę mu dawać domowe w termosie, choć to będzie wyczyn logistyczny wink
                          Dr O. nic oglądał język i gardło - nie ma jakiś widocznych objawów przerostu, aczkolwiek rzeczywiście przy lambliach grzyby to zawsze dodatkowy problem.

                          Nadal mamy problem z łykaniem kapsułek - Młody ma taką blokadę, że za cholerę nie pójdzie. Mamy Biopron 9, Optimę i Multilac, ale boję się, że rozpuszczone w wodzie, bez osłonki, padną w żołądku i nie dojdą do jelit uncertain Muszę chyba po Dicoflor skoczyć, choć to tylko na 2 tygodnie (co 2 tygodnie mamy zmieniać synbiotyk).
                          Jak sądzicie, czy mogę rozkruszyć i podać w wodzie/ herbatce ziołowej LIV 52? On chyba paskudny w smaku...
                          • margolcia_63 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 09.06.11, 10:52
                            Słowianko, też mam takie watpliwości, dlaczego toxocara nie wychodzi mi w badaniach, a powinna.
                            Z tego co się zorientowałam to w PL robi się badania na toxocarę canis, a ja spodziewam się cati. Niestety nie udało mi sie dowiedzieć, na ile badanie przeciwciał jest uniwersalne.
                            Pytanie zasadnicze, czy jeśli mam kocią to badanie na psią jest w stanie to stwierdzić.
                            Może Tobie uda się to wyjaśnić!!!
                            Pytanie dodatkowe, czy nie ma takich pasożytów u myszy, szczurów i tak dalej?
                            Bo niby dlaczego one miały być wolne od takiego dobrodziejstwa i czy badania też to stwierdzą, czy wszystkie pasożyty są takie uniwersalne?
                            • piwis78 Re: A jednak toxocaroza + dodatki 17.06.11, 11:08
                              Test na Wolskiej w Waraszawie. Test ujmene mogąwychodzić z niedoboru vit. D3 , ten robal zaburza gospodarkę tym tą vitamina i Kawsem foliowym. Piwis78
    • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 08.06.11, 11:56
      Dzięki za wsparcie tu i na priv - podnosicie na duchu smile

      To, co mi jeszcze nie daje spokoju to fakt, że wynik badania na toksokarozę wyszedł nam ujemny... Szanse na pomyłkę w laboratorium (uniwersyteckie, wykonujące badania na toksokarę dla większości krakowskich szpitali) - minimalne.

      No i teraz zachodzę w głowę, z jakiej przyczyny badanie nie wyszło dodatnio (absorbancja bodajże: 0,369; u Młodego coś w granicach: 0, 170, więc nie ma się do czego przyczepić).
      Przewertowałam różne badania naukowe i nigdzie nie natknęłam się na informacje o pacjentach seronegatrywnych, acz objawowych. Piwis pisał gdzieś, ze w postaci ocznej może być wynik ujemny, ale u nas jest trzewna...

      Wg doktora O., bardzo mało miejsc w Polsce potrafi dobrze wykonać badanie na toxo. Z kolei lekarka je wykonująca twierdzi, że kilkanaście lat robią je w zakładzie na bardzo dobrym, referencyjnym teście szwajcarskim o czułości 91% i swoistości 86 % i nigdy nie mieli żadnych wątpliwości (ani ze strony lekarzy, ani rodziców), jakie ja zgłaszam. Niby 91% to nie 100%, a to i tak dane producenta, więc jest jakaś szansa, że jesteśmy w tych pozostałych kilku %, ale mimo wszystko zanim właduję w dziecko duże dawki chemii wolałabym mieć potwierdzenie w badaniach... Panie z labu zaoferowały, że bezpłatnie wykonają badanie kontrolne z tej samej krwi, ale raczej nie spodziewają się innego wyniku.

      Dr Ozimek sugerował, żeby wykonać jeszcze w innym miejscu. Znalazłam laboratorium przyszpitalne na Sniadeckich, ale wiem, że bad. na toxo wykonują od niedawna, więc, czy nie będzie to znów kasa wywalona w błoto i (po raz kolejny) niepotrzebne kłucie dziecka?
      A może u weta próbować zrobić, hmm? Są jakieś laby, badające zwierzaki pod kątem toksokarozy? Wiecie coś na ten temat?

      Nie spodziewałam się, ze przy toxo też może być taka polka diagnostyczna...
      Eozynofilii również u Młodego brak - leciutko podniesione ponad normę. Ale tu akurat zdarzają się pacjencji z osłabionym układem odpornościowym, u których nie stwierdza się eozynofilii...
    • anowi22 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 16.06.11, 22:09
      Słowianka, a czy Twój synek miał może wykonane badanie kwasu mlekowego?
      • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 10:20
        Nie, nawet nie wiedziałam, że takie badanie istnieje... Sprawdzę z ciekawości w laboratorium.

        A u nas sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Dwa niezależne testy (niemiecki i szwajcarski) wykonywanie w dwóch różnych (bardzo dobrych) laboratoriach nie potwierdziły zakażenie toksokarozą (w jednym wynik 0,1 przy dodatnim od 11l; w drugim 0,119 i w badaniu kontrolnym 0,114).
        Kortyzol, anty TG, wit. B12 w porządku.
        Za to w morfologii wykonanej tydzień temu wyszła leukopenia (3,4 tys. leukocytów) i neutropenia (tylko 1,2 neutrofili, co daje 35 %), a zatem odporność leży sad To dla nas bardzo zła wiadomość, ja po roku brania dużych dawek abx i po kolejnych pulsach tini nie miałam tak złych wyników... Mamy skierowanie na cito do hematologa do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu - wizyta 30.06.
        Usg jamy brzusznej wykazało powiększoną wątrobę oraz pęcherzyk żółciowy o silnie echogenicznej ścianie (co zdanie radiolog bezspornie wskazuje na masywną lambliozę). Do tego powiększona śledziona sad - pewnie ma to związek z wynikami krwi.
        Tarczyca na usg piękna, bez guzków, prawidłowo ukształtowana. Endokrynolog dziecięca kazała powtórzyć badanie tsh, ft3 i ft4, mamy obserwować tendencję (rośnie, spada, bez zmian); na razie nie wdraża żadnego leczenia hormonalnego. Kazała oznaczyć poziom D3 i przebadać dziecko w kierunku celiakii. Kontrola w Ii połowie lipca.

        Samopoczucie Młodego różnie - pojawiają się nadal napadowe, silne, ale krótkotrwałe bóle głowy (zazwyczaj po południu lub wieczorem), silne bóle nad lewą kostką (wieczorem), osłabienie, zwłaszcza rano ("mamo, czuję, jakby w moim ciele nie było kości"). Od dwóch tygodni nie skarżył się na plamki w oczach, rzadziej wspomina o brzuchu. Wczoraj bolał łokieć i bark.
        Aktualnie czekamy na szczegółowe badania hematologiczne - bez nich dr Ozimek nie zgadza się na wdrożenie leczenia chemicznego na lamblie i potencjalne inne pasożyty. Musimy wyjaśnić przyczynę leuko- i neutropenii oraz powiększenia śledziony.
        Zastanawiam się, co jeszcze nam wyjdzie...
        • piwis78 toxocaroza 17.06.11, 11:02
          witaj wiele razy na ten temsat pisałem o tym robalu. Myślę ze największy Twój problem u malca moze być taki, że w toxocarozie wystepuje skrainy niedobór vit, D3 ta Vitamina ma wpływ na immunologie i dzialenie układu nerwoego, sprawdz to. Jak chcesz mozemy sie u móiwć na pogaduchy w Krakowie 19 czerwca popoludniem. Pozdrawiam Piwis78
          • piwis78 Re: toxocaroza 17.06.11, 11:15
            Dziecku zrób stężenie Amoniaku we krwi to pokaż jak maly jest zatrudty po leczeniu abx, Myśle, że maly powinien opocząc od lecznia i jesli jest zamalo D3 uzpelnić przez 3 miesięce, to poprawi stan dziecka i wtedy uderzeć w toxocara. Pozdrawiam piwis78
            • slowianka_kr Re: toxocaroza 17.06.11, 12:01
              Piwis, Mały nie może być zatruty abx, bo ich nie brał... Ja brałam (leczyłam wg ILADS borel z koinfekcjami), Syn nie. Podejrzenie toxocarozy (wstępna diagnoza dr Ozimka) nie potwierdziło się w badaniach (2 bardzo czułe teksty "mocno ujemne", czyste dno oka), mamy natomiast potwierdzenie lambliozy (dodatni koproantygen, zmiany w usg), której na razie nie możemy leczyć z uwagi na leukopenię i neutropenię.
              Podaj mi, proszę, Twój numer komórki na priv, chętnie się skontaktuję (nie wiem, czy dam radę w niedzielę z uwagi na gości, ale chciałabym podpytać o leczenie przeciwpasożytnicze).
              • piwis78 Re: toxocaroza 17.06.11, 12:33
                Na jakiego emiaila mam wysłac nr lub napisz do Raf.99 da Cimój nr. Piwis78
                • slowianka_kr Re: toxocaroza 17.06.11, 12:34
                  > Na jakiego emiaila mam wysłac nr lub napisz do Raf.99 da Cimój nr. Piwis78

                  najlepiej na gazetowy:

                  slowianka_kr(małpa)poczta.gazeta.pl
          • ewa.sm-borelioza Re: toxocaroza 17.06.11, 11:41
            Sorry, że się wcinam w wątek, ale nie chcę niepotrzebnie zakładać nowego.

            Nie mogę ruszyć z miejsca z leczeniem od 8 miesięcy (poważne symptomy neuro). Niedawno odkryłam, że mam głęboki niedobór wit. D3 (na półce tabletki 1000 IU firmy Solgar). Wiecie może jak dawkować?

            Ps. Trzymam kciuki za Małego!

            Pozdrawiam,
            Ewa
            • piwis78 Re: toxocaroza 17.06.11, 12:28
              1000ujm sześć dni w tyg po jednej przez 3 miesiące. jaki masz wynik tej vit. D3. Piwis78
              • ewa.sm-borelioza Re: toxocaroza 17.06.11, 12:44
                Ja mam 8 ng/ml. Głęboki niedobór: < 12.

                Ewa
                • piwis78 Re: toxocaroza 17.06.11, 13:28
                  Ja mam ponizej 4. piwis78
                  • slowianka_kr Re: toxocaroza 17.06.11, 13:30
                    U nas jest 0,1, przy dodatnim od 11 (9-11 szara strefa).
                    W drugim teście 0,119.
                    • ewa.sm-borelioza Re: toxocaroza 17.06.11, 13:48
                      Tak generalizując-jest parę rzeczy w tym całym leczeniu ILADS , których ja nie kapuję i chyba nigdy nie zrozumiem.U jednego z lekarzy stoi na stronie:

                      "Jest istotne, aby na początku leczenia oznaczyć poziom witaminy D. W przypadku gdy ten poziom jest na dolnej granicy normy lub poniżej, należy najpierw uzupełnić poziom witaminy D, przynajmniej do średniego a dopiero później leczyć!

                      Leczenie kogoś z niskimi poziomami witaminy D nie ma sensu. Zwykle pacjenci zaczynają brać witaminę D w dawce 3000-5000 jednostek dziennie. Po uzyskaniu normalizacji poziomu, trwa to na ogół kilka tygodni, zmniejszają dawkę do 1000-2000 jednostek dziennie i kontynuują tak do końca leczenia i nawet później. Przy dużych niedoborach można brać nawet 10000 jednostek dziennie; tylko przez jakiś czas oczywiście.

                      Niektóre osoby doświadczają pogorszenia samopoczucia po witaminie D pomimo, że mają jej niedobór. Ponieważ przyczyny tego stanu nie są znane zaleca się w takich przypadkach ostrożność z witaminą D, tzn. mniejsze dawki, leczenie pulsacyjne, lub odłożenie suplementacji witaminy D na później.

                      Wg niektórych LLMD witamina D działa jak antybiotyk i może spowodować powstanie herxa. Niemniej nie wszyscy ten pogląd akceptują."

                      Więc dlaczego tego się nie stosuje???? Skąd mam wiedzieć, czy np. właśnie niedobór wit d cz/i innych witamin, minerałów itd. nie hamuje mojego leczenia? Czy np. gdybym 8 miesięcy temu wyrównała ten poziom do satysfakcjonującego-czy nie byłoby pomyślniej w rezultatach. Albo pasożyty: wszędzie się głosi, że nie ruszy terapia bez wybicia pasożytów (jeśli takowe są). Kto to stosuje??? Nikt. Chyba lepiej-rozsądniej poświęcić trochę uwagi pacjentowi (szczególnie temu problematycznemu) niż zmieniać zestawy w nieskończoność (a nuż coś zaskoczy). Ja wiem, że wiele nie wiemy, niektórych rzeczy też się nie przewidzi. Ale tu kuleją podstawysad Dopóki nie będziemy tego całego leczenia widzieć jakoś bardziej holistycznie, to-mam wrażenie- grono osób nie reagujących na nie będzie się powiększać. A przecież nie każdy pacjent musi być "własnym sobie lekarzem"-bo nie każdy ma na to zdrowie i/czy przygotowanie...

                      Sorry za ten wywód, ale coraz częściej mnie ponosi (i raczej słuszniesmile

                      Pozdro,
                      Ewa
            • slowianka_kr Re: toxocaroza 17.06.11, 12:32
              Ewo,

              Wydaje mi się, że dla Ciebie najlepsza byłaby wit. D w postaci płynnej - jest lepiej przyswajana. Zobacz, znalazłam coś takiego:
              neurowita.pl/pomoz-swojemu-mozgowi-sie-naprawic/
              Trzy kroki do odbudowy i ochrony mieliny.

              1. stosowanie witaminy D3 (cholicalciferol)

              Witamina D, znana jest jako „witamina słońca”. Naukowcy wykazali, że ludzie z ubytkami mieliny mają poważne niedobory witaminy D.

              Może to wyjaśniać czemu uszkodzenia osłonki mielinowej są częstsze na północy, daleko od równika, gdzie ludzie mają mniej ekspozycji słonecznej.

              Uszkodzenia osłonki mielinowej są mniejsze w populacjach jedzących ryby morskie, nawet w północnych szerokościach geograficznych ryby morskie są bogatym źródłem witaminy D.

              Dr William E. Code mocno wierzy, że suplementacja witaminy D to jeden z kluczowych elementów „układanki odbudowy”. Dr Perlmutter opisuje, jak witamina D całkowicie ochroniła przed rozwinięciem choroby podobnej do SM u myszy.

              Wybierając suplement witaminy D bądź pewien, że bierzesz witaminę D3 czyli cholecalciferol, czyli naturalną formę witaminy D (a nie witaminę D2, która jest syntetyczna i ma 1000 IU witaminy D). Płynny suplement witaminy D, mający 5000 IU w dawce jest najlepszy, ponieważ forma płynna (krople – przyp. Tłum.) przyswaja się najlepiej.

              Badania opublikowane w zeszłorocznym czerwcowym numerze Neurology sugerują, że dawka dzienna większa niż 10 000 IU, przy suplementacji 1200 mg dawką Ca jest bezpieczna z dowodami na jej działanie immunomodulujące (zmniejszona liczba rzutów w ciągu roku) – źródło: www.direct-ms.org/plannedresearch.html (na dole strony)

              Może warto zamówić jakiś preparat tego typu?
              • ewa.sm-borelioza Re: toxocaroza 17.06.11, 12:47
                Super. Dzięki serdeczne za post.

                Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby się wyjaśniło, co z Małym,
                Ewa
        • anowi22 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 11:47
          Słowianko kochana, zainteresuj się badaniem kwasu mlekowego jak najprędzej. Cała historia Twoja i objawy Młodego powinny skłonić lekarzy do badania i diagnostyki w kierunku miopatii mitochondrialnej. KONIECZNIE ! Ma przecież typowe wielonarządowe objawy oraz skargi na osłabienie mięśni i zmęczenie. Choroba ta jest niestety praktycznie nieznana polskim lekarzom, bo nauka polska leży i kwiczy. Na świecie ocenia się, że częstość występowania chorób mitochondrialnych to 1 na 10 000, a nawet 5 000 osób. Niestety w Polsce na ich temat nikt nic nie wie.
          Jeśli młody będzie miał podwyższony poziom kwasu mlekowego to przy jego objawach domagaj się koniecznie skierowania do Centrum Zdrowia Dziecka celem przebadania w kierunku choroby mitochondrialnej.
          • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 12:18
            Anowi,
            już sprawdzałam, czy robią w naszym labie uniwersyteckim - i owszem. Mam zamrożoną surowicę (brałam pod uwagę, że będę jeszcze coś dorabiać a nie mam serca kłuć tak często Młodego - choć i tak jest szalenie dzielny). Na ten moment planuję mu jeszcze zrobić D3, poziom amoniaku, ANA, przeciwciała przeciw transglutaminazie, no i rzeczywiście ten kwas mlekowy.
            Zasugeruję hematologowi z Prokocimia miopatię - ciekawe, jak zareaguje. Ciekawy trop podrzuciłaś - na pewno go sprawdzę. Dziękuję!

            Najgorsze jest to, że - w moim przekonaniu - lekarze nie do końca wierzą w dolegliwości Syna sad Jest wysoki, dobrze zbudowany, inteligentny, rozmowny - nie widać po nim dolegliwości. Mam wrażenie, że przez niektórych jestem traktowana jak przeczulona matka, która wymyśla dziecku choroby... "Na szczęście" (cóż za paradoks) mam wyniki badań, w których wychodzą nieprawidłowości, więc nie mogą nas całkiem spławić... Zauważam też, że każdy specjalista koncentruje się na swoim wycinku i nie patrzy na dziecko całościowo.
            Podejrzewam, że na hematologii też skupią się na swojej działce, może uda mi się doprosić pogłębienie diagnostyki o immunologię.

            No i cały czas mam świadomość konieczności wykonania badań na koinfekcje...
            • anowi22 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 12:36
              Słowianko, to jest właśnie w lekarzach najgorsze,że każdy patrzy na swój odcinek, a nikt nie spojrzy na organizm całościowo. Myślę, ze defekt mitochondrialny jest na pewno hipoteza wartą sprawdzenia. Obecnie na zachodzie zaczyna się uważać, że za znaczną część przypadków tzw "syndromu przewlekłego zmęczenia" (cha cha... pokaż mi taki jeden zdiagnozowany przypadek w Polsce) odpowiadają defekty mitochondrialne. Nie daj się zbyć - Ty najlepiej wiesz, czy Twoje dziecko jest zdrowe. Życzę dużo sił w walce o prawidłowe rozpoznanie dolegliwości, bo tylko wtedy możliwa jest jakaś pomoc
              • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 12:45
                >Obecnie na zachodzie zaczyna się uważać, że za znaczną część przypadków tzw "syndromu >przewlekłego zmęczenia" (cha, cha... pokaż mi taki jeden zdiagnozowany przypadek w Polsce) >odpowiadają defekty mitochondrialne.

                Ja też w syndrom przewlekłego zmęczenia nie wierzę ani trochę! Oczywiście reumatolog dziecięcy, z którym znajomy pediatra-klinicysta, konsultowała przypadek dziecka, wysunął hipotezę CFS. Jasne, a ja jestem Maria Antonina uncertain

                Mam wrażenie, że na każdym kroku muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem ("nie, pani doktor, dziecko bynajmniej nie ma natury hipochondryka; wręcz przeciwnie, zawsze próbuje racjonalizować i bagatelizować dolegliwości - np. nogi mnie bolą, bo dużo chodziłem, brzuch mnie pewnie boli, bo za dużo wody wypiłem, etc" --> to z rozmowy z kolejną pediatrą z przychodni).
                Ech, stara prawda "trzeba mieć końskie zdrowie, żeby chorować" uncertain
            • piwis78 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 12:43
              Mały Postać trzewną tosocara. Jakie mam zmiany w USG. piwis78
              • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 12:57

                > Mały Postać trzewną tosocara. Jakie mam zmiany w USG. piwis78

                Piwis, nie mam opisu przy sobie, ale wyszła powiększona wątroba (wystająca 1 cm powyżej linii żeber), o owalnym obrysie, pęcherzyk żółciowy o silnie echogenicznej ścianie, co zdaniem radiolog-pediatry świadczy o lambliach (siedzą w drogach żółciowych, wątrobie, jelicie). Śledziona powiększona (10 cm).

                W badaniach krwi nie ma eozynofilii, leukocytozy (wręcz przeciwnie), IgE całkowite w środku normy. Wyniki wszystkich badań przemawiają przeciwko rozpoznaniu tokskokarozy (obraz kliniczny z kolei ją sugerował).
                • piwis78 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 17:08
                  To mój emial piwis@poczta.onet.pl. Napisz Powiekszona wątroba opdowida inawzji toxocara lub laryw glisty ludzkiej. piwis78
                  • margolcia_63 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 17.06.11, 17:21
                    Czy młody był badany na HCV?
                    • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 22.06.11, 10:20
                      Tak, Margolciu, był wielokrotnie badany na HCV - pierwszy raz, jak miał pół roku, ostatni - w marcu tego roku. Ujemny.

                      Zaobserwowałam, że w czasie snu (z największym nasileniem w pierwszej fazie snu) Młody ma mimowolne tiki (drgania?) kończyn. Nie dopytałam się dr Ozimka, czy takie akcje też mogą powodować pasożyty...Wiecie coś na ten temat?
                      • margolcia_63 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 22.06.11, 10:44
                        Krajanko, może napisz do dr. Oz.
                        W dzieciństwie miałam, glistę szt 1, sama wyszła, świat pozwiedzać. Miałam szarpnięcia przez sen, takie, że się wybudzałam - wrażenie spadania ale pewności nie mam, że to od niej.
    • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 18.04.12, 11:53
      Dla zainteresowanych dopisuję ciąg dalszy naszej historii. Po przeleczeniu lambliozy, a właściwie po pierwszej fazie leczenia chemicznego pod okiem dr O. u Synka ustąpiła większość niepokojących objawów - straszliwe zmęczenia, bóle nóg (ostatnio się pojawiły, ale po długiej grze w piłkę nożną, więc nie przejmujemy się nimi), zaburzenia wzroku, bóle brzucha, głowy, napadowe bóle mięśni, tachykardia, liszajowate zmiany na skórze. Zmniejszył się trzeci migdał (już raz wycinany), polepszył słuch, wątroba i śledziona prawie wróciły do prawidłowych rozmiarów. Znacznie zwiększyła się wytrzymałość, wzrósł poziom energii.
      Pozostały cienie pod oczami i fatalne uszkodzenia płytek paznokciowych. Teraz sprowadzamy z USA inny, niedostępny w Polsce, lek na gardiozę i uderzamy powtórnie - może uda się dobić przetrzebione Zentelem i Tinidazolem towarzystwo.

      Cały czas pilnujemy diety (choć nie zawsze maksymalnie restrykcyjnie), jestem mistrzynią gotowania obiadów o 5 rano, żeby Młody brał do szkoły odpowiednie posiłki wink)
      Przed wakacjami sprawdzamy morfologię, żelazo, transaminazy, ferrytynę, TSH (minimalnie podniesione ponad normę - wg endokryolog dziecięcej na razie do obserwacji); robimy kontrolne usg brzucha.

      Nasz przypadek pokazuje, że nie wszystko, co zdaje się być boreliozą (wrodzoną czy też nie) z pewnością nią jest. A nawet przy dodatnich wynikach warto najpierw oczyścić organizm z robaków i sprawdzić, czy część objawów nie pochodzi od ich obecności w organizmie (bądź od wydzielanych przezeń toksyn).

      Dziękuję wszystkim osobom udzielającym się w tym wątku za mnóstwo cennych informacji, pomysłów na diagnostykę i słowa wsparcia. Niech Wam los zdrowiem wynagrodzi :-0
      • abi0312 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 18.04.12, 14:56
        Słowianko,
        czy obecnie leczycie tylko pasożyty?
        Czy możesz napisać coś więcej jeśli chodzi o problemy ze wzrokiem u Twojego syna?

        Moja córka ma podobne problemy, kiektóre troszeńkę zelżały ale ogólnie jakby stoimy w miejscu. Napisałam dziś o tym u Madziifilipa.
        U corki TSH tez odrobinke podwyższone ft3 i ft4 w normie.
        Poza tym zawsze miała bardzo brzydkie gardło, okropne krypty, a w wymazie nic.
        Pozdrawiam
        Abi
        moj e-mail: abimoje@o2.pl
        • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 18.04.12, 15:12
          Abi, tak, teraz tylko robaki - najpierw leczenie na obłe, potem lamblie. Teraz cd leczenia gardiozy lekiem Alinia. Potem suplementacja krzemem w celu odbudowy płytki paznokciowej. Położylam główny nacisk na dietę i tego pilnuję, okresowo podaję probiotyki, poza tym nie suplementuję obecnie Młodego (w czasie podawania chemii na robale dostawał LIV 52 i antyhistaminy, żeby zapobiec ewentualnym herksom).

          Problemy ze wzrokiem polegały na tym, że okresowo pojawiały się u Synka rozmazane plamy w kącikach oczu, przez co widział nieostro. Bardzo dokładne badanie dna oka nie wykazało żadnych zmian. Dr O. podejrzewał toksokarozę, na szczęście 3 wyniki na przeciwciała wyszły ujemne, a po przeleczeniu lamblii objawy oczne całkowicie ustąpiły (przez pół roku Syn ani raz nie skarżył się na zaburzenia widzenia).

          TSH u nas minimalnie powyżej normy (przed leczeniem), teraz nie sprawdzałam.
          Z nieprawidłowości w badaniach (w różnych okresach - mały najprawdopodobniej zaraził się lambliami jak miał kilka tygodni - wg dr mógł zostać zarażony jeszcze w szpitalu po porodzie) u nas były:
          - tragicznie niskie żelazo
          - niskie HGB i HCT
          - niska ferrytyna
          - przez 2 lata podniesione transaminazy
          - podniesione CK-MB
          - podniesione nieznacznie TSH
          - podniesione ALKP
          - powiększona wątroba
          - w usg powiększona śledziona i pęcherzyk żółciowy o silnie echogenicznych ścianach
          • abi0312 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 18.04.12, 15:38
            Dzięki Słowianko.
            Przebadam jeszcze raz dokładniej tym razem córke i napisze więcej w naszym wątku.
            Nie robilam niektórych badan, o których piszesz. Nikt mi tego nie zlecił.
            Czy te rozmazane plamy w kącikach oczu były podszyte krwią?
            Czy było tak, że pojawiały się i znikały?
            Moja córka nie skarży się na zaburzenia widzenia, chociaż dr powiedziała że ma bardzo delikatną wadę i zaleciła okulary.
            Poza tym jakieś delikatne kropeczki i nieregularne zaczerwienienia ma dole policzków, więc coś może jest na rzeczy... Jak mi się uda to wrzucę fotkę tych policzków.
            Abi
            • estocek Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 08:28
              Przeczytałam Słowianko, cały Twój wątek.
              Tez jestem z Krakowasmile Ale nie o to chodzi.
              Chciałabym prosić, żebyś, jeśli możesz napisała, jakie badania wykonałaś i gdzie, by szukać przyczyn dolegliwości u syna.
              Ja tez mam z synkiem problemy - bardzo, bardzo częste infekcje, wieczny katar i kaszel, częste zap. płuc, oskrzeli, krtani. Mimo ewidentnych alergii, w wynikach wychodzi śladowa.
              Synek praktycznie nie przybiera na wadze.
              Częste biegunki.
              Do tej pory ustrzeliliśmy glistę ludzką - badaniem kału. Brał chyba z 4 razy Vermox i raz Pyrantellum.
              Ale objawy niestety nadal są.
              Chciałabym mu zrobić wszechstronne badania, ale nie wiem, gdzie warto i jakie.
              Dr. Ozimek napisał mi tylko - wykonać pełną diagnostykę pasożytniczą, ale co to znaczy?
              Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
              Ps.
              Jakby tego było mało od miesiąca mam szczeniaka i właśnie wczoraj byłam u weterynarza i on go odrobaczył, w kupie dziesiątki glist. Jestem załamana, bo moje dzieci mogły się zarazić tym świństwem. Jakby mało kłopotów
              byłosad(((
              • margolcia_63 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 11:01
                Tak trochę mało kulturalnie, bo to nie do mnie się zwracasz.... ale szczeniaka najpierw odrobaczaj wielokrotnie, a potem systematycznie i to różnymi metodami, Weterynarz koniecznie niech też zobaczy, czy nie ma pcheł.
                A swojemu Młodemu zrób morfologię z rozmazem, IgE, przeciwciała na tokocarozę, glistę ludzką i znajdź okulistę który specjalizuje się w pasożytach i niech Młodego obejrzy.
                • estocek Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 11:06
                  Dzięki Margolciasmile
                  Okulista, który specjalizuje sie w pasożytach - to nie będzie proste znaleźć takiego...sad
                  • margolcia_63 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 11:44
                    Nie doczytałam, glista u młodego była stwierdzona, więc można podejrzewać nawrót, tylko biegunki to raczej nie przy gliście.
                    Biegunki mogły by wskazywać na lamblie lub blastocistis.
                    Napisz, w jakim stanie ma młody włosy i paznokcie, skórę.
                    • estocek Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 11:49
                      Włosy, paznokcie i skóra raczej w porządku. No może trochę u nóg paznokcie jakieś takie pofałdowane szczególnie na dużym palcu.
                      często swędzą go tez plecy, na co bardzo się uskarża, ale skóra na plecach ok.
                      • margolcia_63 Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 12:48
                        Tak kompletnie nieprofesjonalnie i intuicyjnie obstawiała bym powrót glisty. Natomiast biegunki to wg mnie lamblie.
                        No i teraz masz dwa wyjścia: badać z kupy lub z krwi i liczyć na łut szczęścia, albo odrobaczać w ciemno.
                        Jak to by było moje dziecko to bym go chyba truła w ciemno. Tylko, żeby to miało sens to trzeba zadbać o całe otoczenie.
                        Może wejdź na forum "candida i pasożyty" może coś mądrzejszego Ci doradzą.
              • slowianka_kr Re: Borelioza wrodzona u ośmiolatka 03.08.12, 13:07
                Witaj Estocek smile

                Z badań, które warto zrobić przy diagnostyce pasożytniczej:

                - morfologia z rozmazem (może się pojawić niedokrwistość i okresowo przesunięcia w rozmazie; zwłaszcza poziom eozynofilii może coś wnieść do diagnostyki);
                - żelazo, ferrytyna (przy lambliach bywa obniżona);
                - transaminazy (AST, ALT);
                - poziom wit. D (przy pasożytach bywa przypodłogowy - choć warto pamiętać, że niski poziom wit. D może mieć też inne przyczyny)
                - badanie przeciwciał w kier. toksokarozy, glisty ludzkiej, toksoplazmozy (dobrze robią w laboratoirum uniwersyteckim przy ul. Czystej oraz w labie przyszpitalnym na Kopernika);
                - obecność koporoantygenu lamblii w kale (Paramedical, tuż przy Szpitalu Narutowicza);
                - ogólne badanie kału w kier. pasożytów (u nas dość dobrze robi Sanepid, choć wiem, że sporo osób wysyła próbki do laboratorium Felix - to chyba gdzieś na Śląsku; mają sporą wykrywalność);
                - - badanie na owsiki (Sanepid);
                - usg jamy brzusznej (świetna jest lekarz radiolog Wanda Cyrul - starsza, doświadczona lekarka, przyjmująca w przychodni Bonifratrów; tylko dłuugo się czeka na termin);
                - przy biegunkach warto zrobić jeszcze posiew kału w kier. bakterii patogennych (znów polecam Czystą lub lab w szpitalu USD w Prokocimiu).

                Pamietaj też, że negatywny wynik badania nie wyklucza obecności pasożytów. W kale bardzo trudno je ustrzelić. Nieco większe szanse są w okolicach pełni - to czas wzmożonej aktywności robali. Warto wtedy wykonywać wszelkie badania z kału.

                Glistę trudno wytępić, niestety sad
                A w jakim wieku jest Twój Synek?

                U nas objawy były podobne (poza nieprzybieraniem na wadze). Syn miał biegunki, odkąd skończył 6 tygodni (wszyscy obstawiali alergię na białko krowie... ); resztę objawów identyczną plus cały szereg nieprawidłowości w badaniach laboratoryjnych; powiększoną wątrobę i śledzionę; bóle stawów i mięśni. Zresztą, jak czytałaś wątek, wiesz, że lista była długa.

                Obecnie jest o niebo lepiej. Lamblie są prztrzebione, choć niewytępione do końca. Mamy problem ze sprowadzeniem leku z USA; mam nadzieję, że we wrześniu w końcu go ściągniemy.

                Co do szczeniaczka - nie chcę Cię martwić, ale to jest naprawdę spory problem sad Zwierzaki wychodzące na dwór bardzo łatwo łapią pasożyty, a odrobacza się je z reguły raz- dwa razy w roku. W międzyczasie prawdopodobieństwo zarażenia dzieciaków jest duże.

                Zresztą dużo ciekawych rzeczy o diagnostyce (wraz z listą badań, które warto wykonać) oraz ogólnie o pasożytach można znaleźć w liście otwartym dr Ozimka, zamieszczonym m.in. na forum "Candida, pasożyty" pod linkiem:
                forum.gazeta.pl/forum/w,86962,121711085,,List_od_dr_Ozimka.html?v=2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka