Na wstępie napiszę tylko, że zaglądałem tutaj (na formum) przez wiele miesięcy kiedy walczyłem z choroba a raczej chorobami jak większość piszących. Moje zmagania z mikrobami niestety zabrnęły w ślepy zaułek bez możliwości wyjścia metodami medycznymi. nabawiłem się ostrej kandydozy układowej, i aspergilozy, poza wieloma odkleszczowymi prezentami. wszytko razem postawiło mnie w punkcie bez wyjścia. Lecząc kandydozę metodami różnymi od naturalnych (mikstury słoneckiego itp.) przez chemię (nystatyna, fluko, ketokon. itp. nawet mam jeszcze nie napoczęte 4 opakowania sprowadzonej z francji amphoterycyny B w postaci tabletek) stało sie jasne, że u mnie to stadium w którym leki pomagają na chwile a potem jest kicha zero reakcji i choroba po prostu rozwija sie powoli dalej. nic nie działało już na mnie. uodporniały sie błyskawicznie. oczywiste jest że abaxow na borelke nie moglem brac. tylko chwile bralem na poczatku ale po stanie organizmu i badaniach na kadyd. musialem je wycofac. Leczylem sie protokolem Buhnera. Ale tez marne efekty. zamaist coraz lepiej po oczywistych (jak myslalem wtedy ze to herxy) lupnieciach bylo coraz gorzej i te lupniecia byly coraz gorsze. i coraz czestsze a nie coraz rzadsze na przestrzeni poltorej roku. Najprawdopodobniej to grzyby i aspergilus tak sie rozpasl ze to on dawal najwiecej czadu.
Pisze to zeby dac obraz tego na ile powaznie traktowalem metody medyczne wczesniej i te rozne opisywane tu na forum przez wielu chorych.
bylem, mialem kontakt z dr. Beata z krakowa. tez mozliwe ze popelnilem wiele bledow tym moim leczeniu ale efekt, stan koncowy byl tragiczny po prostu nic nie dzialalo i nie wiadomo bylo co leczyc i jak. Nie bede opisywal stanow z jakimi sie zmagalem bo pewnie wiele osob je zna. Czytalem wiele razy posty ktore opisywaly podobne do moich stanow. Tyle ze ja juz nie mialem mozliwosci leczenia. i bylo coraz gorzej. Taki ukladowy balagan grzybiczy i jeszcze kaliber grzyba tez fajny wskazywal szybki koniec.
i wtedy wydarzylo sie cos co pewnie wielu czytajacych wysmieje. albo wsadzi do szuflady - borelka namieszala w glowie i pan odlecial. Mam nadzieje jednak ze nie wszyscy tak pomysla. W takim celu pisze tutaj. Wiem, ze to co wydarzylo sie u mnie wtedy jest wazne nie tylko dla mnie ale dla Was wszystkich, chorych. I to ze po wielu miesiacach od tego wydarzenia pisze tutaj swiadczy tym ze cos moze w tym byc

OK
zaraz wkleje link do tej historii. Niedawno ja opisalem w liscie do znajomego. Ale chce sprostowac bo wiem ze wiele osob bedzie sie czepialo szczegolow. wiec napisze jedynie ze moje odlozenie lekow o ktorym tam mowie bylo tak naprawde odlozeniem jeszcze kilku ziol ktore lykalem jeszcze. uzywalem tez zappera ze srednim rezultatem i wtedy wlasnie tez go odstawilem. To na tyle.
jesli ktos bedzie sie chcial dowiedziec czegos bardziej szczegolowo chetnie odpowiem ale mysle ze bedzie lepiej mailowo bo temat malo forumowy. a nie chcialbym zeby post zostal usuniety.
pozdrawiam serdecznie wszytkich i zycze zdrowia.
Sebastan
tutaj jest link:
sebix-sg.blogspot.com