Witam wszystkich serdecznie.
Chciałam prosić o poradę w sprawie mojej córki.
Moje dziecko (ma 10 lat) w sierpniu zostało ugryzione przez 3 kleszcze.
Kleszcze zostały (chyba!) dość szybko wyjęte.
Mała nie miała rumienia, gorączki ani żadnych innych objawów.
O ile objawem nie jest silny ból brzucha dwa tygodnie po ugryzieniu. Z bólem wylądowaliśmy na izbie przyjęć, gdzie badania krwi i usg nie wykazały przyczyny dolegliwości. Wspominaliśmy lekarzowi o kleszczach. Stwierdził, ze ból brzucha na pewno nie jest spowodowany ugryzieniem. Ból brzucha już się nie powtórzył.
W grudniu zrobiliśmy badanie na boreliozę. Najpierw oczywiście test elisa. Wyszły bardzo niskie wartości dodatnie w klasie Igg.
Lekarz zlecił test WB, który w obydwu klasach wyszedł ujemny.
Pani doktor - zakaźnik stwierdziła, że dla niej sprawa jest zakończona. Dziecko nie ma boreliozy.
Mnie niepokoją jednak pewne objawy, które pojawiły się u córki po ugryzieniu a wcześniej ich nie zgłaszała:
- suchy kaszel
- uczucie niemożności wykonania pełnego oddechu
- trudność w przełykaniu (córka twierdzi, że ma „gęstą ślinę”

- rzadkie bóle głowy (między sierpniem a styczniem skarżyła się dwa - trzy razy)
- raz podwyższona temperatura (bez innych dolegliwości)
Pierwsze trzy dolegliwości pojawiają się i znikają. Przez tydzień albo dwa nie zgłasza żadnych dolegliwości a potem przez kilka dni skarży się na któryś z powyższych.
Poradźcie proszę co powinnam zrobić? Badania w Poznaniu lub Lublinie? Jakie? A może w obydwu miejscach jednocześnie?
A może najpierw powinnam odwiedzić lekarza? Polecicie kogoś w Warszawie?
Poradźcie proszę co dalej?