Witam wszystkich,
z uwagą od jakiegoś czasu czytam forum i było dla mnie źródłem cennych informacji za co na początku dziękuje

A teraz do rzeczy.
Mam córkę, która do 3 lat była okazem zdrowia, zero chorób, katarów, nigdy antybiotykoterapii. Wszystko się zmieniło odkąd poszła do przedszkola - od listopada ciągły katar, zapalenie oskrzeli, duszności, bóle w klatce piersiowej antybiotyk za antybiotykiem. Zaniepokojeni z mężem szukamy przyczyny - no nie może być tak że super zdrowe dziecko choruje od 5 miesięcy i antybotykom nie ma końca, poprawy też nie widać
Wszyscy nas uspokajaja - łącznie z lekarzami, to normalne, przedszkole i zarazki etc...proszę nie panikować. ale jak tu nie panikowac jak układ immunologiczny dziecka się rozsypuje a lekarka tylko nowe antybotyki, zastrzyki przepisuje i sprawa zamknięta....
W miedzyczasie zrobiliśmy córce test ELISA bo pod koniec wakacji ugryzł ja kleszcz. Znalazłam go za uchem, jeszcze nie napitego i w miarę sprawnie usunęłam. Obserwowałam, nie było rumienia, niepokojących objawów...ale dla swiętego spokoju zrobiłam świetny test na wykrycie boleriozy. Tak przynajmniej mi to przedstawiono i nikt nie dodał jak słaba jest jego skuteczność

. Wynik negatywny, bolerioza wykluczona
A tak na marginesie nie rozumiem czemu na wynikach nie ma obowiązkowej dopiski ze wykrywalność to ok 40% i ze wynik negatywny nie jest 100%. Myślę że wiele osób postąpiłoby zupełnie inaczej mając tą świadomość.
Ale idac dalej w historii córki....zdesperowani zaczęliśmy czytać etc i wpadliśmy że to może alergia. Testy z krwi nic nie wykazały, to zrobiliśmy skórne- slaby odczyn na mleko, orzechy, jaja. Od tej pory wyeliminowaliśmy te produkty. Minął rok - objawy się zmiejszyły, ale infekcje dróg oddechowych były nadal. Kupilismy neubulizator, leki do inhalacji, ograniczylismy słodycze do minimum i tak przetrwalismy następne dwa lata w miarę spokojnie.
Na wiosnę tego roku, znalazłam 2-giego kleszcza...wpił się mocniej i nie dało się go wyciągnąć...Rumienia w miejscu ugryzienia nie było (nie wiedziałam że może wędrować

). I znów postanowiliśmy sprawdzić czy nie zaraził czymś córki. Odczekaliśmy pare tygodni bo tak trzeba żeby coś wyszło .... i zbieralismy się zeby zrobić testy (nie spiesząc sie bo nie bylismy świadomi że czas jest ważny!) nadeszło lato a w miedzy czasie coś dziwnego działo się z córką. dostała wysokiej gorączki, zero apetytu (a normalnie jest typem dziecka, które uwielbia jeść) i leży...niesamowite bo do tej pory bardzo ruchliwe dziecko chce tylko leżeć, jest apatyczne, w nocy poci się że cała piżamę trzeba zmieniac. Trwało to tydzień i jak nagle się pojawiło tak szybko zniknęło. Dodatkowo córka rozkojarzona i nerwowa jakaś. Na wszystko nie, zapominalska, potrzepana, już myslelismy że coś nie tak z naszymi metodami wychowawczymi....
W czasie tych objawów zrobilismy test Elisa i wyszedł dodatnio zarówno IGM jak i IGG, potem WB- tez dodatnio - wynik dodatnich prążków poniżej:
IgM
p41 - 37
OspC Ba - 68
OspC Bb - 72
OspC Bg - 57
OspC Bsp - 63
Anti Human IgM - 40
IgG
VisE - BA - 57
VisE Bb - 104
VisEBg - 81
p41- 117
OspC - 69
p58- 16
Anti human IgG - 41
Zalamka