Witajcie... Mam 14 miesieczna coreczke...
9 czerwca znalazlam u niej rano kleszcza... byl wbity za uszkiem... niestety
byl tam prawdopodobnie cała noc

nie wiem jak to sie stało że tego nie
zauwazyłam...

9 czerwca pojechałam do szpitala zeby wyciągneli kleszcza...
Kleszcz został wyciągniety... przy wyciąganiu Pani pękł.. był opity... Pani
kazała obserwować.. i na tym sie skończyło...

szczerze mówiąc jadąc do szpitala liczyłam na to że córka dostanie jakiś
zastrzyk... ale niestety Pani doktor stwierdziła ze nie daja zapobiegawczo...
ok...
obserwowałam...
20 czerwca wystąpiła gorączka... dziecko stało sie marudne... miejsce po
ukaszeniu kleszcza zrobiło sie czerwone...
21 czerwca pojechałam do lekarza ogólnego... Lekarka zapisała dziecku
antybiotyk Duomox 250... kazała brać przez 4 tyg. 1/2 tabletki 3 razy
dziennie...
powiedzcie mi prosze ... czy to byly obiawy boreliozy? czy po tym antybiotyku
mojej córeczce nie bedzie nic grozic? czy powinnam cos jeszcze zrobic?
czy podawany przeze mnie antybiotyk jest odpowiedni...
z gory dziekuje za wszelka pomoc...
pozdrawiam
agnieszka