Dodaj do ulubionych

Moja terapia

19.02.11, 20:45
Dzisiaj wróciłam ze szpitala. W czwartek zrobili mi po przyjęciu badanie krwi a o godz 14 podali interferon. Po 3 godz od podania kazali wziąśc paracetamol. No i nic się nie działo. Kompletnie, żadnej gorączki, drgawek, bóli mieśni. Nie taki diabeł straszny jak go malują. Jedyny skutek uboczny (o ile można nazwac go ubocznym) jaki zauważyłam to straszne pragnienie. Ciągle piłam i miałam sucho w gardle no i obolały tyłek od niewygodnego łóżka. Nie wiem jak będzie dalej, jak będą "wyglądac" następne zastrzyki ale podobno pierwsze są najgorsze ale jak widac nie zawsze :) Pozdrawiam Wszystkich
P.S Pojawił się też zmniejszony apetyt ale to mi akurat pasuje
Obserwuj wątek
    • syrenka601 Re: Moja terapia 20.02.11, 11:11
      ja tez jakos znioslem pierwsze zastrzyki bez wiekszych skutkow ubocznych.oczywiscie byla goraczka i polamane miesnie ale po kilku godzinach to minelo.tak wygladaly piersze zastrzyki po ktorych nastepne przebiegaly bez zadnych skutkow ubocznych.niestety po 3 miesiacach brania inf+rib waga zjechala mi o 12 kilo.niby nic ale w pracy musialem sie wysilac na bajery typu ze sie odchudzam i takie tam bo oczaywiscie nie powiedzialem w pracy ze mam hcv.mimo wszystko ludzie za plecami mowili rozne rzeczy.na szczescie teraz jestem juz po terapii(nieudanej) i waga wrocila do normy wiec wszystko jest ok.ale zalapalem sie w lodzi na terapie eksperymentalna wiec za 2 mc zaczynam wszystko od poczatku.
      • kiepski476 Re: Moja terapia 20.02.11, 11:44
        > jestem juz po terapii(nieudanej)
        > zalapalem sie w lodzi na terapie eksperymentalna
        > wiec za 2 mc zaczynam wszystko od poczatku.

        O jaki lek chodzi? Czyżby TMC435? Czy może IDX-184?
        Bardzo mnie to interesuje.
        • syrenka601 Re: Moja terapia 20.02.11, 14:24
          do pana kiepskiego odpowiedz---narazie nic nie wiem w tym temacie.swoje watpliwosci opisalem tu na tym forum w temacie ,,terapia eksperymentalna,,.pan kiepski byl laskaw udzielic mi bardzo obszernych odpowiedzi.jak bede cos wiedzial to wszystko napiszse.
          • kiepski476 Re: Moja terapia 20.02.11, 16:12
            > do pana kiepskiego

            Z tym „panem” to żeś przesadził. Na forum mówimy per ty.
            Tym bardziej do Kiepskiego. Można do Kiepskiego per pustaku albo desancie.
            Per pan powaliło mnie...
    • 4-endor Re: Moja terapia 20.02.11, 14:25
      Hej, gdzie się leczysz. Ja zaczęłam 4.02. jestem w tej chwili po trzecim zastrzyku , ale pierwszy podano mi w poradni, drugi dostałam do domu i nikt w szpitaliu mnie nie zostawiał.
        • geminkaw Re: Moja terapia 27.04.11, 19:17
          Cześć Poli
          Widzę, że Ty też podobnie jak mój mąż, leczysz się w Szczecinie. Mam więc kilka pytań. Ile czekałaś na wynik wiremii? Bo on od wczoraj leży w szpitalu. Dziś miał pierwszy zastrzyk. Ile dni leżałaś w szpitalu? Dzięki za odpowiedzi, a jakoś mało osób ze Szczecina można spotkać na tym forum. Pozdrawiam
          • poli-1978 Re: Moja terapia 27.04.11, 21:09
            Cześc!
            Położyli mnie w czwartek, w sobotę wyszłam. Muszą byc 3 doby bo inaczej NFZ im nie zwraca.
            Akurat trafiłam na sobotę i był mały problem z wypisem ale się uparłam że muszę wyjśc i mnie wypuścili. Naprawdę super lekarze tam są pielęgniarki też. Wynik wiremii miałam po 2 tyg. Potem w związku z tym, że miałam niską wiremię wyjściową po 4 tyg i teraz 5 maja będę miała po 12 tyg. Na wyniki też czeka się ok 2 tyg. Pozdrawiam Serdecznie! i życzę Spokojnej terapii!! Jakby był jakiś problem to pisz na gg 3176981

    • mariolkaj232323 Re: Moja terapia 20.02.11, 14:40
      U mnie było podobnie. Dopiero po kilku następnych dawkach mialam dreszcze i stany podgorączkowe, ale tylko w nocy. Następnego dnia spadek formy . Póżniej bywalo różnie - drażliwość, oczywiście wypijane hektolitry płynów, senność , zmęczenie. Ale nie bylo najgorzej. Życzę ci wszystkiego najlepszego
    • kiepski476 Re: Moja terapia 20.02.11, 16:02
      Czytając forum i inne listy dyskusyjne, człowiek nabiera przekonania, że prawie wszyscy po zastrzyku interferonu mają objawy grypopodobne (gorączka, dreszcze, bóle mięśni).
      Jeśli ktoś nie ma gorączki, to często zaczyna się niepokoić, czy aby lek działa.
      Tymczasem statystyki (np. takie z obserwacji 3000 leczonych) mówią, że objawy takie zgłasza tylko jedna czwarta – jedna trzecia pacjentów.
      • martan07 Re: Moja terapia 20.02.11, 16:22
        Ja jestem przykładem tego że po interferonie gorączka mnie nie dopada. Mam tylko lekkie bóle mięśni ale naprawdę nic nadzwyczajnego.
        Tłumaczyłam sobie to tym, że ja prawie nigdy w czasie wirusówek nie gorączkowałam. Wszelkie grypy i grypopodobne stany objawiają sie u mnie najczęściej złym samopoczuciem bez gorączki a raczej mam obniżoną temperaturę np. 35,5. Tak też się dzieje po dawkach interferonu.
          • martan07 Re: Moja terapia 21.02.11, 16:37
            Jeszcze jej nie skończyłam ale już mam z górki. Objawy standardowe cały czas mam, więc nic strasznego się nie dzieje, wszystko jak na razie jest spokojnie do wytrzymania :)

            A jak tam dzisiejsze samopoczucie?
    • poli-1978 Re: Moja terapia 20.02.11, 20:47
      Dziś obudziłam się z podpuchniętymi oczami :) nie wiem czy to przez leczenie czy nie. Dobrze że mogę sobie tapetę na twarz nałożyc :) :) a poza tym wszystko tak jak przed terapią a nawet lepiej, samopoczucie mi się poprawiło i pojawił się optymizm, pewnie przez to, że skończyło się tew wyczekiwanie na leczenie i strach jak to będzie wyglądało.
      • szpakosia Re: Moja terapia 21.02.11, 16:47
        Ja się wycofałam z terminu,z obawy o oczy,ale ty dasz radę i łap byka za rogi,a wygrasz w 100%.Pewnie pani doktor jak wróci z ferii to mnie ,,opie....,,i dobrze by zrobiła może do pionu mnie postawić ktoś powinien.To była głupia decyzja i tchórzostwo,ale ja jestem zodiakalnym strzelcem i jak już się zdecyduję to dam rade,ale nie wiem dlaczego z pierwszego terminu uciekłam...Jak pani doktor da mi druga szansę to już pójdę...Mam dylematy i chciałabym i boje się...
        • 23456pw Re: Moja terapia 21.02.11, 18:38
          witam szpakosia, jesli można wiedzieć jakie to obawy o oczy bo ja tez je miałam.A teraz jestem po 23 zastrzyku, i nic się nie dzieje-a mam dużą krótkowzroczność...
          • kiepski476 Interferon a wzrok 21.02.11, 19:12
            Interferon w duecie z HCV nie tak rzadko powodują retinopatie. Na szczęście odwracalne, ale wymagające na ogół przerwania terapii. Zatem w czasie terapii interferonowej wszelkie wrażenia pogorszenia wzroku (które najczęściej retinopatią nie są) trzeba wyjaśniać u okulisty.
            Jeśli zaś chodzi o strach szpakosi, to uważam, że bardziej uzasadniony jest strach przed nieodwracalną marskością niż strach przed odwracalną retinopatią.

            Pozwolę sobie zacytować hepatologa:
            U wielu pacjentów występuje w trakcie terapii, zwłaszcza w jej poczatkowym
            etapie, subiektywne odczucie pogorszenia ostrości wzroku. Ale po badaniu
            okulistycznym, które jest w duzym stopniu obiektywne, bo tu wiele
            parametrów można łatwo zmierzyć (jest wada wzroku lub jej nie ma, jest
            wzmożone ciśnienie wewnątrz gałki ocznej lub nie, są widoczne zmiany w
            siatkówce lub też nie), większość tych odczuć nie znajduje potwierdzenia,
            jest ewentualnie wskazaniem do stosunkowo częstej kontroli okulistycznej.

            Wizyta u okulisty jest absolutnie konieczna, bo rzeczywiście możliwe jest
            podczas leczenia interferonem wystąpienie tzw. retinopatii (czyli
            uszkodzenia siatkówki), ale są to naprawde przypadki rzadkie. Musi to być
            koniecznie badanie okulistyczne z oceną dna oka !!!


            Z drugiej strony, wirus HCV sam w sobie podobno sprzyja następującym schorzeniom oczu:
            zespół suchego oka / zespół Sjögrena (wcale nie rzadko),
            retinopatia z obecnością „kłębków waty” i krwotokami,
            neuropatia niedokrwienna n. II,
            obrzęk plamki,
            zapalenie pośredniej części błony naczyniowej – wtórnie krwotok do ciała szklistego, zaćma, jaskra,
            odwarstwienie siatkówki,
            zakrzep żyły środkowej siatkówki,
            krwotok podspojówkowy
            choroba Behceta, wrzód Moorena.
            www.pzh.gov.pl/oldpage/przeglad_epimed/61-3/613_16.pdf
            • poli-1978 Re: Interferon a wzrok 21.02.11, 20:03
              Wiecie co właśnie wróciłam od okulisty i podobno pogorszył mi się wzrok miałam -0,75 a teraz -1, coś tam. Nie wiem co o tym myślec albo mi poprzednio źle zbadali wzrok (2 miesiące temu) bo czy możliwe jest żeby 5 dni od zaczęcia terapii wzrok się pogorszył, nie sądzę. Okulista był bardzo zdziwiony. Nie można zwalac wszystkiego na terapię bez przesady!
        • poli-1978 Re: Moja terapia 21.02.11, 20:10
          Mam dylematy i chciałabym i boje się...
          Nie ma co się zastanawiac i bac, wiem po sobie myślisz, że ja nie miałam wątpliwości nie bałam się jak to będzie? Bałam jak cholera. To naturalne, że się boisz ale wierz mi nie ma czego, nawet jak będą jakieś dreszcze i gorączki, to co...nie byłaś nigdy przeziębiona? Da się przeżyc, tym bardziej, że można łyknąc tabletkę i mija! Im prędzej tym lepiej. te paskudy się namnażają...:)
          • szpakosia Re: Moja terapia 22.02.11, 12:02
            Witajcie,piszecie,że nie ma co się zastanawiać tylko tłuc paskudztwo na amen jak najszybciej.Trochę mnie kiepski znowu nastraszył,że nie leczenie powoduje również zmiany w oczach,ale ja mu wierzę w to co pisze bo to autorytatywny człowiek i ma dużą wiedzę.Macie rację,ale czy to ,że za chwilę będzie wiosna to nie ma znaczenia i nie lepiej zacząć jesienią?Czy znowu nie odsuwam tego od siebie ze strachu?Dobrze,że jesteście i do pionu kiepski mnie proszę ustawiać , porządnie objechać,należy mi się za bezmyślność,rezygnację z pierwszego terminu.Za tych co się już leczą wypijmy toast za pomyślność jakimś zdrowym soczkiem naturalnym z buraków lub jabłek,aby im się dobrze działo podczas leczenia i wyszli z tego,a za takich jak ja by nabrali rozumku i pędem pobiegli się leczyć.
            • kiepski476 Re: Moja terapia 22.02.11, 13:14
              > czy to ,że za chwilę będzie wiosna to nie ma
              > znaczenia i nie lepiej zacząć jesienią?
              Na skuteczność terapii interferonowej może mieć niekorzystny wpływ niedobór witaminy D.
              Latem, gdy jest dużo słońca, trudniej jest o niedobór witaminy D. Zatem ten pretekst też jest niedobry :-)
              Musisz szukać następnego pretekstu.
              • szpakosia Re: Moja terapia 22.02.11, 20:45
                Dzięki kiepski,wiedziałam,że na Ciebie można liczyć!To co po rozumek do głowy i marsz do szpitala po nowy termin?W 100% racja!,,Niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgodzić trzeba,,.A co do wit.D to łykam tran w płynie i zagryzam chlebem z solą jak za dawnych lat.Ktoś życzliwy mi poradził i już codziennie po łyżce łykam,potem tak trochę się skrzywię i już po wszystkim.Dziękuję za odpowiedzi i pisz do mnie,, stanowczym tonem,, po męsku.Gdzieś czytałam,że osoby mające problemy z wątroba nie powinny się wystawiać za bardzo na opalanie,a jeśli ma się ochotę posiedzieć na leżaku czy ławce to w cieniu drzewa lub parasola.A zresztą wymyślam i wszystkie moje preteksty są do du...Wygrałeś nie ma na co czekać.
                • kiepski476 Re: Moja terapia 22.02.11, 21:22
                  Do niczego nie zmuszam ani nie namawiam.
                  Z jednym wyjątkiem: namawiam, by kierować się racjonalnymi przesłankami, a nie strachem.
                  Emocje w życiu są ważne, ale w tym wypadku mogą prowadzić na manowce.
                  Wiara też cuda potrafi czynić, ale lepiej wesprzeć ją osiągnięciami nauki.

                  Co do witaminy D, to trzeba uważać, bo to nie jest witamina C i można ją przedawkować z niekorzystnymi następstwami. Ale lekarzem nie jestem i więcej wiedzy na ten temat nie mam.
            • Gość: Marek Re: Moja IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.08.15, 20:22
              przyszły wyniki z Instytutu z warszawy obecność wzw-c,nie wierzyłem przeczytałem dwukrotnie załamka co robić lek.Wajda skierowanie szpital ul Koszarowa nie ma wyjścia jestem po biopsji bez bolesna czekam na wynik aby Lekarz specjalista ocenił co dalej czy?? jest co leczyć obawy są ale dam rade jestem UPARTY
    • poli-1978 Re: Moja terapia 24.02.11, 13:33
      Jeszcze dobrze nie zaczęłam, dzis 2 zastrzyk a lekarka w poradni powiedziała, że z nadwagą mam niewielkie szanse na wyleczenie....Człowiek tu z optymizmem do walki podchodzi a tu zawsze jakiś kubeł zimnej wody ale się nie poddaje :) moje nadkilogramy też się nie poddadzą :)
      • clean1 Re: Moja terapia 24.02.11, 14:57
        Nadkilogramy polecą aż się zdziwisz. :)
        Ja straciłem szybciutko około 14 kg... Teraz juz po nadrobiłem ale niewiele i bardzo mi z tym dobrze...
        • szpakosia Re: Moja terapia 24.02.11, 21:50
          Ja nie mam nic do stracenia bo nalezę do osób ,którym łatwo schudnąć gorzej utyć i jestem od dzieciństwa niejadkiem.Kiepski masz rację,że Ty do niczego nie na mawiasz,bo decyzja należy do mnie,a ,,strachy na lachy,,.Ale według opisu biopsji mojej wątroby to ja mam wszystko na miejscu , nie powiększone , nie zmienione ,umiarkowane,a w tych cyfrach to nie wiele podniesione transaminazy.Tak mi tłumaczyła koleżanka lekarz pierwszego kontaktu.Pani doktor ze szpitala po zrobieniu biopsji nie dramatyzowała...
    • poli-1978 Re: Moja terapia 26.02.11, 17:45
      2 Zastrzyk wzięłam o godz 21 o 24 paracetamol. Nic się nie działo , spałam jak dziecko. Na drugi dzień lekkie bóle mięśni w krzyżu, w kolanach i ramionach ale spokojnie mogłam funkcjonowac. Zauważyłam, że pobolewa mnie wątroba i żołądek, ale to pewnie od ilości tych leków które biorę. Rybawiryna 3-0-3. Wcześniej mogłam zjeśc co chciałam a teraz mnie zgaga pali i inne takie dolegliwości. Ale to tylko mi na zdrowie wyjdzie, trzeba zmienic dietę bo jak widac wątroba trochę obciążona leczeniem :)
      • clean1 Re: Moja terapia 03.03.11, 11:55
        No i jadziem dalej...
        Szczerze to bardzo się ciesze, że tak dobrze znosisz terapie. SUPER! Tak trzymać...
        Please, dawaj sprawozdania jak dalej (?)...

        Pozdrawiam serdecznie.
    • poli-1978 3 zastrzyk 04.03.11, 18:02
      Wzięłam w czwartek wieczorem, nic się nie działo, noc przespana. Na drugi dzień łamanie w kościach, wzięłam paracetamol przeszło. Ok 13 dostałam gorączki 38 C. Trochę mnie to przybiło bo poprzednie zastrzyki zniosłam lepiej. No i mam chwilę zwątpienia. No ale nikt nie obiecywał, że będzie cały czas kolorowo, teraz też nie ma tragedii, jest po prostu trochę gorzej :)
      • szpakosia Re: 3 zastrzyk 05.03.11, 10:10
        Dasz sobie radę kobieto,przecież nasz płeć jest jest bardzo wytrzymała!Jedziesz dalej z górki na pazurki!Z tygodnia na tydzień,a bliżej do zdrowia i minusowej końcówki,którą otrzymasz w nagrodę z wytrzymałość.Wierzymy w Ciebie i wszystkich,którzy się leczą otrzymujesz ogromną ilość pozytywnej energii do działania,więc czerpać z tego musisz wszystko co najlepsze dla siebie dziewczyno!I pisz dalej o wszystkim co Ci leży na wracającej do zdrowia wątrobie.
        • poli-1978 Re: 3 zastrzyk 05.03.11, 18:48
          Dziękuję za słowa wsparcia!!!:)
          Wiecie co, pisałam wczoraj wieczorem, że nie ma tragedii, otóż armagedon nastąpił o 21. Wymioty i biegunka jednocześnie (było fantastycznie;) polecam) i okropny ból głowy. 2 godziny w toalecie spędziłam. Nie wiem do końca czy to przez interferon może za dużo spraw się nałożyło, stres, nieprzespane ostatnie noce (dziecko ząbkuje) no i miesiączka. Może to mnie osłabiło + interferon i dlatego było troszkę nieciekawie. Pocieszcie, że już będzie coraz lepiej :)
            • szpakosia Re: 3 zastrzyk 05.03.11, 20:09
              Witam janie-w,dawno Cię tu nie było,le widzę,że zaglądasz czujnie to dobrze,że jesteś byłoby nudno tu bez Ciebie i Twojego mądrego pisania.
          • szpakosia Re: 3 zastrzyk 05.03.11, 20:32
            Witaj poli,napiszę do Ciebie tak:,,wiara,nadzieja,miłość-trzy tajniki młodości!Wiara Cię wzrusza.Nadzieja krzepi.Szczęście znajdziesz w miłości,,.Czytaj;wiara,że wytrzymasz trudy leczenia,bo jesteś młodą,silną kobietą,nadzieja wtedy jest ogromna na wygranie z przeciwnikiem,a wreszcie szczęście z wygranej i minusa na mecie,bo Twoja miłość do rodziny jest wielka,a oni Cię kochają i potrzebują.Ja kiedyś słyszałam,że człowiek dostaje w swoim życiu tyle ziaren do niesienia ile zdoła unieść i ani jednego więcej.W 100% wiem ,że dasz radę to ponieść do minusowego finału.Sól i uczucia chronią nas od zepsucia!
              • szpakosia Re: 3 zastrzyk 06.03.11, 20:16
                Witaj poli,nie ma za co to po to ,,ku pokrzepieniu,,ciała obolałego i wątpiącej duszy jest to forum.Jak już sama wyjdziesz na prostą to może komuś ,,klikniesz ,,dobre słowo otuchy i wsparcia i nie wątpię,że to uczynisz.Ja jestem jeszcze przed i pewnie tez będę tu zaglądać,gdy pojawi się jakiś problem.Pisz nadal ,,dziewczynko,,bo kto pyta i pisze nie błądzi i sądzę nie tylko ja słowem Cię wspierać będę.Gdy zasmucone mamuci będzie czoło,to na pewno dzidzia swoim uśmiechem przywróci jej jakąś myśl wesołą.Uśmiech to promyk,który rozprasza smutku i bólu ciemności,wiec śmiej się młoda mamusiu w trudzie i staraniach w codziennych o zdrowie swoje,a sercu będą tylko grały nuty zdrowia i szczęścia,bo w tym twoja siła!
    • poli-1978 4 zastrzyk 14.03.11, 16:50
      Wzięłam jak zwykle wieczorem, wszystko było ok. Ok 16 na drugi dzień bóle mięśni 2 paracetamole rozwiązały sprawę. Też mieliście objawy "uboczne" dopiero na drugi dzień po prawie 19 godzinach? Niby wszystko ok... włosy i skóra na swoim miejscu, nic nie wypada ani odpada :) za 2 tyg odbieram wynik co tam się dzieje z wirusem. Jakaś jestem taka "rozklekotana" nie wiem jak inaczej to opisac to jedyne słowo jakie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam Was Wszystkich :)
      • mario_facet Re: 5 zastrzyk 20.03.11, 10:14
        Z czasem reakcje organizmu będą coraz słabsze, chociaż mogą się zdarzać jakieś niespodzianki. Za to wydolność organizmu powoli zacznie spadać i włosy zaczną więcej wypadać. Z czasem to też się zatrzyma. Wiem to z autopsji - kończę terapię około 15 czerwca. Aha - i dobrze by było jakbyś się czymś wspomagała - to pomaga + dużo snu i odpoczynku.
        • poli-1978 Re: 5 zastrzyk 20.03.11, 16:34

          Aha - i dobrze by było jakbyś się czymś wspomagała - to pom
          > aga + dużo snu i odpoczynku.
          Tzn. amfetaminka, kokainka i dopalacze taki zestawik? :) (żart) A tak poważnie to czym się wspomagałeś, na odpoczynek i sen nie za bardzo mogę liczyc bo mój kochany 1,5 roczny synek jest bezlitosny pod tym względem. Życzę minuska w czerwcu!!!!!!!!
          • mario_facet Re: 5 zastrzyk 20.03.11, 18:20
            Witaminy, ecomer, dobre jedzenie i relaks. Jak najwięcej relaksu pod rożnymi postaciami. Wiem, ze to trudne, ale jakoś spróbuj jakoś przeorganizować własne życie. I powodzenia życzę.
        • toronto205 Re: 5 zastrzyk 15.05.11, 20:02
          Czesz witam Cie - rowno prawie konczymy terapie tzn ja 10 czerwca mamjuz 48 zastrzyk, ale mimo ze po 9 miesiacach wirus byl juz niewykrywalny, terapia zostala mi przedluzona o nastepne 12 tygodni,w celu zniszczenia antywirusow.Ja lecze sie w Kanadzie, tutaj terapia jest bardzo droga ok.2000$ miesiecznie, z tym ze ja mam ubezpieczenie ktore pokrywa mi 100%.Niestety od sierpnia jestem na zwolnieniu lekarskim,nie da rady pracowac.Na zwolnieniu mam byc do konca terapii, pozniej bede dochodzic do siebie, ajezeli wroce do pracy, to bede zaczynala od 2 god. dziennie, potem 3 , 4 az do pelnego dnia.Opieka tutaj jest bardzo dobra.Jezeli mozesz odpisz jak wyglada leczenie w Polsce.Nie lezaPozdrowienia.lam w szpitalu, chodze tylko do szpitala na konsultacje i badania krwi.Tez stracilam duzo wlosow, ale w tej chwili juz odrastaja.
    • poli-1978 Jest postęp!!!! :) 24.03.11, 16:18
      Dziś odebrałam wyniki hcv rna po miesiącu terapii i podobno jest bardzo dobrze spadło o 2,91 logarytma, cokolwiek to znaczy :) Może Wy wiecie? Lekarka powiedziała że będziemy się zastanawiac nad skróceniem terapii do 6 miesięcy ale wolałaby żeby jednak trwała rok czasu, tym bardziej, że dobrze ją znoszę. Podaję zestawienie przed terapią i miesiąc po:
      HCV RNA 382738 IU/ML
      HCM 5,58 LOG
      PO MIESIĄCU:
      HCV RNA 815 IU/ML
      HCM 2,91 LOG
    • poli-1978 6,7 zastrzyk 02.04.11, 22:53
      Wszystko ok. Jest super, naprawdę czasami tylko lekki ból rąk i nóg. Mam za to szpital w domu dziecko i mąż chorzy a ja nic, myślałam, że mi odpornośc spadnie i wszystko będę łapac a tu nic. Czyżby rybawiryna działała na wszystkie wirusy? :)
      • poli-1978 8,9,10 zastrzyk 24.04.11, 12:10
        W sumie ok. Choć po ostatnim zastrzyku w nocy miałam gorączkę i dreszcze, bóle mięśni. Wzięłam 2 apapy i przeszło. Doszło osłabienie i czasami problemy ze snem, ale nie wiem czy to przez terapię czy przez mojego ukochanego zbója 1,5 rocznego :) Pozdrawiam Wszystkich i Wesołych Świąt!!!
    • toronto205 Re: Moja terapia - leczenie w Kanadzie. 09.05.11, 17:24
      Witam wszystkich!Mieszkam w Kanadzie i od lipca ubieglego roku jestem na terapii PEGETRON-RIBAVIRIN.Po 36 tygodniach leczenia nie wykrywa sie juz u mnie tego podlego gada.Mimo wszystko musze przyjmowac leki jeszcze przez najblizsze 5 miesiecy - w sumie cal terapia bedzie trwala 48 +12 tygodni=60 tygodni.Tak jak mi wytlumaczono teraz organizm niszczy przeciwciala tzw. kopie wirusa.Mialam jeden z gorszych wysokiego ryzyka wirus, nosilam go przez 30 lat, az zaczal byc aktywny.Leczenie tutaj nastapilo bardzo szybko - w poniedzialek dowiedzialam sie ze wirus jest aktywny a w piatek juz musialam sobie zaaplikowac zastrzyk.Nie lezalam w szpitalu - tutaj inaczej sie do tego podchodzi.Kuracja jest bardzo droga wynosi 2000$ miesiecznie.Ja pracowalam i mam ubezpieczenie tak ze pokrywa mi ono 100% wartosci lekow.Czyje sie po tej terapii bardzo oslabiona, caly czas mam podwyzszona temperature, stracilam apetyt, od poczatku kuracjii "ubylo" mi juz 10kg.Stracilam 75 % wlosow, ale juz odrastaja nowe .Praca jest niemozliwa, jestem na zwolnieniu.Jestem w ciaglej kontroli szpitalnej, na poczatku meldowalam sie raz w tygodniu, pozniej co 2 tygodniu, a teraz juz co 3 tygodnie.Objawy jakie jeszcze mialam to ciagle pragnienie, brak apetytu, oblozony jezyk na ktory zazywalam NESTATYNE, podwyzszona temperature, a po zastrzyku na drugi dzien [mimo za zazywalam TYLENOL), dreszcze, wysoka temperatura i silne bole miesni.Jeden dzien spedzalam w lozku.W tej chwili mam juz obnizona dawke zastrzyku, najpierw 0,5 teraz mam 0,4.azywalam Tabletki zazywalam najpierw 3 rano 3 wieczorem, ale ze moja hemoglobina nieco sie obnizyla , zazywam co drugi dzien raz 6 raz 5 szt.Te wszystkie objawy podobno swiadcza o walce organizmu z wirusem.Moja terapia zakonczy sie prawdopodobnie sukcesem, czego rowniez wszystki zycze.Patrzac z perspektywy - bedZie to 60 tygodni wyjetych z zyciorysu.Pozdrawiam wszystkich i jezeli macie pytania - na wszystkie odpowiem.
      • maryla1.pl Re: Moja terapia - leczenie w Kanadzie. 16.05.11, 21:20
        Witajcie! cieszę się, że trafiłam na to forum. Cieszę się z Waszych relacji z terapii. Wszystko jeszcze przede mną. Dowiedziałam się o mojej chorobie przez przypadek przy oddaniu krwi w centrum krwiodawstwa. Później wezwanie na rozmowę z lekarzem i szok!!!!!!. Zrobiłam badanie fibroskanem, żeby uniknąć biopsji i skrócić czas oczekiwania na leczenie. Wynik 2 st. zwłóknienia. Lekarz mówił mi, że to świadczy o długoletniej chorobie. O chorobie dowiedziałam się w styczniu. Mieszkam w Katowicach. Zadzwoniłam do szpitala w Sosnowcu w styczniu i okazało się, że na ten rok już nie ma zapisów. Udało mi się w Chorzowie na 2 czerwca. Mam nadzieję, ze na terapię, o ile się załapię nie będę długo czekać i że dzięki badaniu fibroskanem ominę biopsję. Wszystkim życzę optymizmu i zdrówka. Piszcie o Waszych odczuciach podczas terapii, człowiek wie czego się może spodziewać od osób, które przechodzą przez to samo, jest to dla mnie bardzo wiarygodne. Ja mam codziennie popołudniu stany podgorączkowe, a nieraz temp. dochodzi do 37,8 st. Lekarz na fibroskanie powiedział, że org. tak reaguje na wirusa. Teraz wiem skąd miałam bóle mięśni, a lekarz rodzinny dał mi skierowanie do reumatologa podejrzewając, ze choruje na RZS. Ogólnie masakra i obłęd u nas z tymi terminami i leczeniem. Trzymajcie się. Pozdrawiam
        • maryla1.pl Re: Minus po 3 miesiącach!!!! 18.05.11, 20:24
          Polu jestem nowa na tym forum i wszystko przed mną , ale gratuluję skrócenia leczenia. To co tu czytam jest bardzo budujące, nawet jeżeli czytam o negatywnych odczuciach podczas terapii.
          Czy może mi ktoś napisać, czy na oznaczenie genotypu trzeba iść do szpitala? Wymyśliłam, że jak pójdę na pierwszą wizytę (2 czerwca) to dostanę skierowanie na badanie i później wrócę po wynik. Jak to naprawdę wygląda? Czego mam się spodziewać? Bardzo proszę o wyjaśnienia, bo im bliżej terminu wizyty tym większy stres. Chociaż już się jej nie mogę doczekać, bo czekam już pół roku.
          • maryla1.pl Czy ryzykować? A może to sznasa? 02.06.11, 22:26
            No i doczekałam się. Po pół roku czekania poszłam na wizytę do hepatologa. Jestem zdruzgotana!!!!!!! Czas oczekiwana na kurację z NFZ wynosi rok. Za miesiąc odbiorę wyniki określające genotyp i zobaczymy co będzie dalej. Lekarz zasugerował mi, że są prowadzone różne badania, ale o tym porozmawiamy jak przyjdę z wynikami w lipcu. Rozumie, ze ma na myśli terapie eksperymentalne. Wyjaśnił mi tylko, że zaprasza na spotkanie pacjentów, którzy są na końcu listy NFZ i wyjaśnia im na czym polega proponowane przez niego leczenie, a decyzja należy do nas. Czy ktoś z was bierze lub brał udział w takim sposobie leczenia? Napiszcie proszę co o tym myślicie, bo ja mam na razie mętlik w głowie. Poczytałam trochę o terapii eksperymentalnej z któregoś wpisu kolegi Kiepskiego i to mi trochę rozjaśniło sprawę. Zupełnie nie mam pojęcia czy warto ryzykować. Mam trzeci stopień zwłóknienia wątroby i wolałabym zacząć leczenie jak najszybciej, ale pewnie każdy pacjent tak by wolał. Spodziewałam się, że nie zacznę leczenia za parę dni, ale ROK?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka