05.11.10, 00:00
są tutaj zapewne poza mną jacyś studenci na tym forum.? co studiujecie, jak Wam idzie?
i chciałem Was jeszcze zapytać, co sądzicie na temat naszej inteligencji, zdolności uczenia się itd? Jak to jest u Was?

Jeśli o mnie chodzi, jestem na 2 roku historii...w czerwcu miałem atak z utratą przytomności, i zawalony egzamin. A od tamtej pory z przerażeniem stwierdzam że chyba mam coraz większe zaniki pamięci. Ale co jest ciekawsze - luki w pamięci dotyczą raczej spraw ze tak to określę "przyziemnych, codziennego życia" niż tego co się już nauczyłem. Ponadto stwierdzam ze mam strasznie wolne tempo czytania i analizowania treści tego co przeczytałem (przynajmniej w por do lat poprzednich). Chyba źle ze mną ostatnio, bo zacząłem się zastanawiać czy ta moja historia to nie była wyprawa z przysłowiową "motyką na księżyc..."
Obserwuj wątek
    • sysa26374 Re: studia. 05.11.10, 07:33
      Znam wielu studentów z Epi na różnych kierunkach.... może dlatego że moja uczelnia jest pierwszą U. Integracyjną w Polsce i jest na niej bardzo dużo niepełnosprawnych, tu już nie chodzi tylko o epilepsję.
      Ja w tym roku skończyłam biologię, i przyznam że przez pierwsze 3 lata, gdy jeszcze nie usunięto mi ogniska padaczkowego, było nieco stresu że w którejś chwili chwyci mnie napad. Też miałam kilka razy podczas zajęć, jeden to nawet mocny, że nie potrafiłam się przedstawić, a co dziwne wiedziałam o co chodzi i wyciągałam dowód osobisty. Mimo obaw przed napadami nie mialam problemu z nauką, lubiałam to co robię i mój kierunek był dla mnie żywiołem. Niektórych przedmiotów też musialam uczyć się godzinami, że w domu mówili: kujonie daj sobie spokój!
      Po operacji w szpitalu niecierpliwiłam się kiedy wrócę na zajęcia, zaległości nie narobiłam, bo na bieżąco kumpele przywoziły mi materiały a lekarze ze zdziwieniem się przypatrywali, po czym nawet oddzielny pokój do nauki mi wytyczyli. Dwa czy trzy zjazdy w plecy? chyba tylko tą nieobecnością, bo po powrocie posypały się wspaniałe oceny i praca dyplomowa obroniona bez problemów. Różnica tylko taka, że mialam mniej stresu, a uczyc to wraz się uczyłam duzo. Poprostu to lubię. Żal mi było rozstawać się z wydzialem. Ale teraz też zastanawiam się co mi z tego żywiołu, czy to nie wyprawa z "motyką na księżyc" (jak napisaleś), gdy nie można znaleźć zatrudnienia w swoim kierunku... Problemów z pamięcią, koncentracją nie dostrzegłam, ale doła łapię, gdy bezskutecznie szukam pracy.... nudne takie codzienne życie!
      • ania_1609 Re: studia. 05.11.10, 09:27
        Ja miałam - przyznaję - trochę kłopotów.
        Padaczka uaktywniła się najmocniej na drugim roku (polonistyka), ja robiłam specjalność nauczycielską i myślałam sobie najpierw, że będę musiała zrezygnować z zawodu, a potem zaczęłam wątpić, czy mi się w ogóle uda skończyć studia. Właściwie dzięki dużej życzliwości prowadzących jakoś się udawało (choć mniej życzliwi też bywali).

        Jeśli chodzi o naukę - u mnie największym problemem było dobieranie leków. Ataki się zdarzały, ale najgorsze, co wspominam, to były roszady dawek. Cały czas byłam otępiała, nie mogłam się skoncentrować, nie mogłam sobie przypomnieć jakichś szczegółów, nie potrafiłam znaleźć słowa. Oczywiście po kilku tygodniach to mijało, ale wtedy okazywało się, że np. trzeba jakiś lek dołożyć i znów chodziłam śnięta.

        Na szczęście na czwartym roku się uspokoiło i przystąpiłam do praktyk. Udało się. Broniłam się z rocznym opóźnieniem, ale też się udało.

        Omen, nie poddawaj się, trzymam kciuki za Ciebie.

        Ps. Mój mąż też się zabrał za studia (kiedyś próbował, ale nie wyszło) - i też studiuje historię. :-)
        Trochę mu zazdroszczę i podglądam, czego tam się uczy ;-)
        A jakąś specjalność planujesz? Mój mąż chciałby archiwalną zrobić.
        • omen_1990 Re: studia. 05.11.10, 12:13
          ja raczej nauczycielską. miałem już praktyki w 2 podstawówkach na raz teraz będą za rok w gimnazjum. i powiem Ci że..jak na razie nie było źle na tych praktykach, wręcz żeby nie skłamać to całkiem nieźle:)

          tylko gdzieś ostatnio mnie taka głupia refleksja dopadła na temat studiów historycznych sam w sumie nie wiem czemu. dawno już tak nie miałem heh;]

          w sumie jak przeczytałem Twoją wypowiedź to stwierdziłem, że moje narzekanie, nie do końca jest uzasadnione. Ja biorę tylko jeden lek - depakinę, stale od kilku lat, i wiem że działa (bo czerwcowy atak sprowokowałem zarwaniem nocy, gdyby nie moja głupota byłoby OK ;] )
        • przem0_25 Re: studia. 01.01.11, 12:26
          Cześć . Ja swoje studia pamiętam i będę pamiętał do końca życia . Ale całe upokorzenie zaczęło się dopiero się po nich . Spokojnie, zacznijmy od początku profesorom dałem znać o swojej chorobie zaraz na początku przy składaniu papierów . Pamiętam że złożyłem je na Budownictwo i pani doktor machała mi na do widzenia bo się nie dostałem . Brakło mi 2 miejsc i wtedy dostałem atak . Gdy się ocknąłem ta sama pani doktor przekonywała mnie , że znajdzie się dwie osoby głupi, które zrezygnują z bycia projektantem budowlanym . Wtedy wkurzyłem się i powiedziałem , że nie jestem głupi i złożyłem papiery na Budowę Maszyn . Gdzie przemęczyłem się 6lat ( bo pierwszy semestr mi się nie udał i powtarzałem 1 rok). Co trudny egzamin to atak , co głupszy doktor to pytanie czy nie możesz szybciej pisać, lub czemu ci się ręka trzęsie ,aż wybrano dziekana który rozumiał niepełnosprawnych.
          Gorzej miałem po szkole gdy szukałem pracy . W zawodzie nie wolno bo w maszyny pan wpadnie , lub są drogie i pan mi za nie, nie odda . Gdy chodziłem po biurach słyszałem : a co to za makulatura ? Wie pan jest pan nikt , szmata , lub odstraszy mi pan ludzi . Najgorsze upokorzenie usłyszałem w ZUS- ie . Jak pan mógł zdać studia? No wie pan jak pan umiał i jest taki mądry to i w życiu sobie pan poradzi .
    • ania_1609 Re: studia. 05.11.10, 13:58
      Na pewno są uzasadnione. Każdy ma prawo ponarzekać.

      Miałam dużo szczęścia w sumie w pewnym momencie (albo dużo życzliwych osób), u mnie też drugi rok był najgorszy i pamiętam kiedyś przyszłam na zajęcia i rozbeczałam się w ławce, że ja studiów nie skończę.

      Potem się też bałam strasznie praktyk, a okazały się w porządku.
      Potem się przeraźliwie bałam gimnazjum, jeszcze bardziej liceum, a teraz jakbym miała uczyć, to maturzystów najchętniej :-)

      Mój mąż przerabia teraz "Germanię" Tacyta na kolokwium zaliczeniowe. Strasznie się denerwuje :-)

      Trzymam kciuki za Ciebie mocno!
      • justysia89 Re: studia. 05.11.10, 14:57
        Ja studiuje pedagogikę na III roku. Studia są dla mnie ok. Nie mam żadnych problemów. Lubie studia,cieszę się nimi. Bardzo często nauka, robienie notatek sprawia mi frajde. Odbyłam 3 tygodniową praktykę w przedszkolu. Nie miałam żadnych problemów, czułam się jak ryba w wodzie. Żyjmy ze świadomością, ze jesteśmy normalnymi jak inni, ta choroba nie upośledza. Cieszmy się ze studiów bo to jest najpiękniejszy okres w życiu. Pozdrawiam Wszystkich Studentów:* Głowa do góry.
        • sysa26374 Re: studia. 05.11.10, 20:42
          Potwierdzam. To najprawdziwsza prawda! Studia są tym najprzyjemniejszym okresem w życiu! Swoje zawsze będę miło wspominała a ostatnie dwa lata to chętnie bym jeszcze kontynuowała...
          • ania_1609 Re: studia. 05.11.10, 21:15
            sysa26374 napisała:

            > Potwierdzam. To najprawdziwsza prawda! Studia są tym najprzyjemniejszym okresem
            > w życiu! Swoje zawsze będę miło wspominała a ostatnie dwa lata to chętnie bym
            > jeszcze kontynuowała...

            Ja też !!!

            Chlip, chlip...

            Chociaż teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego męża i synka, to jeszcze chętnie dłuugo byłabym studentką :-)
    • ak-69 Re: studia. 05.11.10, 21:25
      Studiowałem matematykę jeszcze w czasach, gdy nie wystarczyła matura aby się dostać, bo były egzaminy wstępne i po paru kandydatów na 1 miejsce. Na drugim roku zachorowałem i przerwałem naukę. Po kilkunastu latach czuję się dobrze i wróciłem do nauki. Zrobiłem zaocznie szkołę policealną, a teraz studiuję zaocznie na 1 roku informatyki. Mam jednak problemy z pamięcią, szybkością myślenia i podejmowania decyzji. Robię coś dobrze, nawet lepiej od kogoś, ale ... razy wolniej. Często powoduje to nie zaliczenia egzaminów nie z powodu braku wiedzy, lecz braku czasu. Nie wiem czy dam sobie radę. Biorę masę leków i ma to pewnie duży wpływ na moją naukę.
      • ania_1609 Re: studia. 05.11.10, 22:29
        ak-69 napisał:

        > Studiowałem matematykę jeszcze w czasach, gdy nie wystarczyła matura aby się do
        > stać, bo były egzaminy wstępne i po paru kandydatów na 1 miejsce.

        No ja też zdawałam wstępne (tylko na polonistykę). Tak napisałeś, jakby egzaminy wstępne trzeba było zdawać 30 lat temu :-)
        Nowa matura jest skonstruowana inaczej niż stara. Trzeba się natrudzić żeby się dostać na dobrą uczelnię, żeby zdobyć odpowiednią ilość punktów.
        Nie wystarczy, jak w "naszych czasach" np. zdać byle jak język (byle tylko zdać) i zająć się już uczeniem na konkretny kierunek. Z mojej klasy dziewczyny szły np. na biologię i o maturze z polskiego mówiły "a to tak byle się prześlizgnąć".
        Teraz trzeba wszystko dobrze lub w miarę dobrze zdać.
        To jako ciekawostka.

        A tak w ogóle to bardzo Cię podziwiam, że się zabrałeś za naukę po takim czasie. Wiem po moim mężu (on też kiedyś zrezygnował), jak ciężko się zmobilizować, czy nawet podjąć decyzję.
        Szacun duży dla tych, którzy się nie poddają.
        • very.martini Re: studia. 08.11.10, 23:03
          Zaraz, zaraz, jeszcze 10 lat temu się zdawało wstępne! Ja robiłam maturę w 2000 roku, starą, to pamiętam. I rok później też na pewno była stara, bo brat zdawał. A potem mam dziurę, rocznik 1985 na pewno zdawał nową, bo z nimi studiowałam.
          I nie było tak, że się na podstawie świadectwa maturalnego dostaje, oj nie... Miałam kolejny egzamin wstępny, a jakże, i musiałam się bić o miejsca z ludźmi tuż po szkole;)

          16%VOL
          22%VAT
          • kinia-c Re: studia. 08.11.10, 23:16
            Pierwszym rocznikiem który zdawał nową maturę był 1986. I wydaje mi się, że wcześniej, kiedy były egzaminy wstępne na studia to wszystko było bardziej sprawiedliwe. Teraz, kiedy decydują tylko wyniki z matury już tak nie jest, ponieważ poziom trudności każdego roku jest inny, a niekiedy te różnice w są ogromne. Zatem gdy ktoś robi sobie przerwę w nauce i nie od razu po szkole średniej idzie na studia może spotkać się z przykrą niespodzianką (albo wręcz przeciwnie) wtedy, kiedy zdecyduje już się na kontynuację nauki, bo może okazać się że rocznik późniejszy miał dużo łatwiejszą maturę z jakiegoś przedmiotu niż on. Zbyt duże znaczenie ma tu szczęście. Wcześniej każdy miał takie same szanse.
    • very.martini Re: studia. 07.11.10, 14:49
      Hehe, ja jestem studentką z wieloletnim stażem i kilkoma indeksami w szufladzie:) Różne rzeczy zaczynałam i okazały się niewypałami. Teraz się kształcę na nauczyciela języków obcych, kocham moją pracę (zresztą uczę już od lat), praktyki w szkołach wspominam cudownie - żyć nie umierać:)
      Niedawno mi się śniło, że skończyłam studia - było mi strasznie smutno w tym śnie, chyba się nawet popłakałam, czułam taką straszną pustkę...

      Z pamięcią nie mam problemów, ale podziwiam wszystkich, którzy studiują historię, uhhh... Kojarzy mi się z okropną pamięciówą, masakra.
      Pamiętam, jak kiedyś miałam kilka napadów w krótkim czasie, chyba 3 albo 4 w ciągu 2 godzin, wykasowały mi się wtedy z pamięci wszystkie nazwy ulic... Zostało może z 5 tych najczęściej używanych:)

      16%VOL
      22%VAT
      • omen_1990 Re: studia. 07.11.10, 21:20
        po pierwsze - dziękuje wszystkim za kilka ciepłych słów. parę dni temu gdy zakładałem ten wątek trochę się podłamałem - m. in. Wy bardzo mi pomogliście.

        a co do tego co napisałaś martini to hmm no fakt uczyć się trochę trzeba, ale to nie do końca jest tak z historią ze musisz znać wszystkie daty co do dnia i godziny ( no może poza kolokwiami u co niektórych wykładowców). Tak naprawdę ważniejsze jest, żeby potrafić powiązać i skojarzyć pewne fakty w związki przyczynowo - skutkowe.

        Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam wszystkich:)
    • qbishtal Re: studia. 08.11.10, 15:03
      Ja spędziłem kiedyś 3 lata na architekturze. Ale chyba cieszę się że nie dotrwałem do końca bo to nie to co chciałbym robić.
      Wtedy jeszcze nie miałem problemów z epi, a same studia - jak studia, kto miał styczność, ten wie :)

      Pamiętam, że byłem strasznie zawiedziony że nie ma gołych modelek na lekcjach rysunku :]
    • mic88.easy Re: studia. 08.11.10, 21:40
      Ja studiuje zarządzanie i inżynierie produkcji na 3 roku, nie jest to łatwy kierunek, a leki jednak mają wpływ na moją pamięć, dużo więcej czasu niż moim znajomym zajmuje mi nauka, już jeden rok uwaliłem, pewnie choroba miała na to wpływ. Na początku się tym trochę podłamałem, rodzice się zastanawiali czy nie powinienem zrezygnować z tych studiów i spróbować czegoś łatwiejszego, ale ja kontynuuję naukę, w końcu jeden rok stracony to nie jest żaden koniec świata nie mam rewelacyjnych wyników w nauce, ale jakoś sobie radze, a też nie jestem typem człowieka, który siedzi cały czas w książkach, mam sporo zainteresowań i na nie też staram się poświęcać chociaż trochę swojego wolnego czasu. Mam zamiar skończyć te studia, jakbym teraz z nich zrezygnował to pewnie zawsze żałowałbym tego. Choroba jak każda inna, trzeba nauczyć się z nią żyć i zaakceptować stan rzeczy taki jakim jest :)
      • very.martini Re: studia. 08.11.10, 23:00
        Phiiii, ja na trzecim roku już jestem trzeci raz, jeden raz to mi faktycznie choroba przeszkodziła (za bardzo się rozleiłam i poużalałam nad sobą), ale drugi to już tylko i wyłącznie moja głupota:) jak się pisze pracę, zwłaszcza we wrześniu, to trzeba robić back-up:)

        16%VOL
        22%VAT
    • ak-69 Re: studia. 09.11.10, 19:52
      > dużo więcej czasu niż moim znajomym zajmuje mi nauka, już jeden rok uwaliłem, pewnie >choroba miała na to wpływ.

      Jestem dopiero na 1 roku i jak porównuję swoje wyniki z innymi też bardzo się boję, że mogę
      nie dać rady nie z powodu braku wiedzy lecz prędkości jej poszerzania i pokazania np. na egzaminie. Mogę nie zdążyć jej pokazać.

      > Mam zamiar skończyć te studia, jakbym teraz z nich zrezygnował to pewnie zawsze >żałowałbym tego.

      Ja jestem zadowolony, że wreszcie przestałem sobie mówić, że to nie ma sensu, bo i tak nie dam rady. Teraz widzę, że nawet jak nie skończę to i tak czegoś nowego zdążę się nauczyć i wykorzystać to np. na rozmowie kwalifikacyjnej u pracodawcy, gdy się spyta co konkretnie potrafię. Także w wszelkich innych problemach tak zacząłem postępować. Jak się nie uda, to trudno. Szansa jakaś jest. Na pewno się nie uda, jak się wogóle nie spróbuje.

      > Choroba jak każda inna, trzeba nauczyć się z nią żyć i zaakceptować stan rzeczy taki jakim >jest :)

      Od wielu lat patrzyłem wstecz i załamywałem myśląc, co by było gdyby nie choroba i np. przerwane studia przed kilkunastu laty. Teraz zaczynam patrzeć w przód. Lepiej późno niż wcale :)
      • ak-69 Re: studia. 19.12.10, 18:54
        Niestety już tracę nadzieję, że dam radę. Studiowałem matematykę i bardzo często znam już to co zaczyna się omawiać na wykładach. Nawet jak sam się zgłaszam do tablicy bardzo często ręka tak mi drży, że wygląda to jakbym się dopiero uczył pisać. Ostatnio jeszcze przed krótką wejściówką zrobiłem sobie dosłownie przed wejściem przykład na rozgrzewkę, a potem musiałem się trudzić, aby coś wogóle szybko napisać. To zupełnie rozprasza spowalnia szybkość myślenia, więc jestem niemal pewien że zawaliłem. Zajęcie rozpoczynają się rano więc niewiele później niż biorę leki i pewnie one tez mają na to wpływ. Później to samo zrobiłem w kilka minut. Nie mam nawet jeszcze limitu na zaliczenie a za wszelkie egzaminy poprawkowe trzeba płacić 900zł. Z renty socjalnej nie będe mógł tego zapłacić. O chorobie mówiłem wykładowcom już na pierwszym spotkaniu, a dziś po wykładzie powiedziałem wykładowcy, że chciałbym mieć przedłużony czas egzaminu gdybym źle się czuł. Powiedział, że nie ma problemu. Dobrze, że chociaż na to mogę liczyć.
        • very.martini Re: studia. 20.12.10, 05:31
          Idź do Biura Osób Niepełnosprawnych, czy jak to się tam u Was nazywa, i z nimi pogadaj. Oni tam się zajmują takimi sprawami. Nie trzeba mieć żadnych świstków na bycie niepełnosprawnym. Ja miałam lekkie zawirowania biurokratyczne i panie z BON UW były bardzo życzliwe (może któraś to przeczyta, kłaniam się nisko!), chociaż ostatecznie skończyło się bez ich pomocy.
          Może z opłaty Cię zwolnią albo coś.

          U nas poprawki są za darmo, jakieś dziwne zwyczaje macie... Co prawda mamy prawo tylko do jednej, a potem to już warunek;)

          16%VOL
          22%VAT
          • qbishtal Re: studia. 21.12.10, 12:02
            ja tak z innej bajki, nie chcę psuć tematu ale czytam i patrzę na godzinę dodania postu - 5:31 !!!
            co ty robisz przed komputerem o tej godzinie?
    • ak-69 Re: studia. 20.12.10, 10:39
      Wezmę w tym tygodniu zaświadczenie od osoby u której się leczę i powiem wprost, ze powinienem mieć przedłużony czas zadawania i chciałbym może nie wszystkie ale przynajmniej ten ostatni, na który było 10 min. i ledwo wyrabiali się pozostali bez żadnych dolegliwości. Ten sam przykład później w domu zrobiłem nie w 10 lecz w 3 min. Umiałem je robić już na wykładzie, gdy zaczynał dopiero być omawiany. Może też poproszę o powtórkę tego 1 kolokwium. Na 10 zadań umiałem i zrobiłem 9, a okazało się, że trzy zawaliłem przez zwykłe drobne błędy rachunkowe. Na koniec musiałem jeszcze prosić o chwilę, nie byłem w stanie wpisać numerów wykonanych zadań. Co tu dopiero mówić o sprawdzeniu i poprawie błędów. Żałuję, że tego co tu teraz wypisuję, nie powiedziałem wykładowcy już na początku semestru i wymieniłem jedynie nazwę choroby na którą się leczę. Strasznie mnie blokowało mówienie o takich "ulgach" wprost, bo czułem się jakbym chciał swoją chorobę wykorzystać. Opłaty za wszelkie powtórki egzaminów i zaliczeń są, bo to są studia zaoczna, a więc płatne nawet na Uniwersytecie Gdańskim. Ewentualnie poproszę w razie potrzeby Rektora o dodatkowy bezpłatny termin, albo chociaż jak nie zwolnienie to zmniejszenie opłat, tak jak zrobiłem to z czesnym. Jak na egzaminie zawodowym miałem czas zwiększony o pół godziny, to mam nadzieję, że tutaj też nie będzie problem. Tylko strasznie trudno jest mi przełamać to wewnętrzne skrępowanie, bo napisać coś na wniosku to coś zupełnie innego, niż mówienie o takich rzeczach wykładowcom wprost, a z natury jestem dość nieśmiały.
      • qbishtal Re: studia. 21.12.10, 12:15
        Widzę że Ci się wszystko skumulowało. Leki + dodatkowy stres trudno opanować ale DASZ RADĘ :)) AK, ja tak patrzę od jakiegoś czasu, że przełamujesz wszystko po kolei o czym pisałeś więc i to Ci się uda przełamać :)
        Może jest ktoś na forum, kto potrafi opanować taki stres na egzaminie??? Nie wiem co teraz bierzesz bo pamiętam, że ja się po tegretolu strasznie trzęsłem jak się chociaż trochę zdenerwowałem.
    • ak-69 Re: studia. 21.12.10, 14:01
      Ja biorę od dawna wręcz 3 leki naraz w dużych dawkach i jeszcze przed rokiem miałem po kilka ataków miesięcznie i duże skutki uboczne (podwójne widzenie, senność zawroty itd.). Zacząłem wtedy prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Kilka razy dłuższe spacery niż dawniej, ćwiczenia nie po obudzeniu aby się rozruszać, lecz w kilka razy dłużej i częściej. Dawek leków zmienianych nie miałem i wszelkie skutki uboczne nie z dnia na dzień ,ale zniknęły. Od roku miałem jedynie 1 atak. Wiadomo, że im lepsza kondycja tym większa odporność i zdolność przełamania ewentualnego ataku. Ale te stany o których pisałem mi się wręcz nasiliły. Pewnie same stany chorobowe miała też wpływ sama wewnętrzna świadomość, że studiując po wielu latach przerwy nie stoi się w miejscu. Zawsze żałowałem, że przerwałem studia, gdy zachorowałem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka