Dodaj do ulubionych

Moja borelioza

06.11.07, 08:39
Witajcie! Mam 62 lat i choruję na boreliozę. Kończę 10-ty miesiąc
leczenia i dopiero teraz powolutku przypominam sobie jak to było.
Był kleszcz, pamiętam go 34 lata temu. Nie miałam rumienia. Po kilku
latach zaczęłam chorować. Był okres kiedy bez przerwy miałam grypę.
Potem pojawiło się zmęczenie – wracałam po pracy do domu i nie byłam
w stanie już nic robić, nawet pójść na zakupy. Potem doszła choroba
serca – w wieku 38 lat postawiono mi na wypisie rozpoznanie: choroba
niedokrwienna serca. Lekarze się dziwili, bo wiek nie pasował, ale
były objawy. Serce dokuczało mi później całe moje życie – nie było
roku, żebym nie trafiała do szpitala, gdzie podawano mi
nitrogliceryne w kroplówce, brałam cały czas leki na serce, które
trochę pomagały, ale nie do końca. Po sercu dołączyły się stawy –
miałam bóle wszystkich stawów, zaczęło się od stawów dłoni, potem
powoli dochodziły inne. Nie puchły tylko bolały. Bólu nie widać.
Wszystkie wyniki miałam cały czas w normie. Nie stwierdzono żadnej
choroby stawów, a ja strasznie cierpiałam. Spałam opatulona w co się
dało, bo ciepło bardzo pomagało, inaczej bym nie zasnęła. A trzeba
było pracować i zajmować się rodziną. Potem doszła depresja, ataki
paniki, stale bałam się, że umieram. Tysiąc razy myślałam, że to już
koniec, że już teraz umrę. Jeździłam do wielu lekarzy, mąż woził
mnie prywatnie do profesorów, ale nikt nie wiedział co mi jest.
Uważano mnie za hipochondryczkę, no bo jak mogę być chora skoro
wyniki mam w normie? Cierpiałam całe życie, poszłam z tego powodu na
rentę. Jedyną chorobę, jaką miałam wpisaną była choroba
niedokrwienna serca chociaż zmian w sercu podobno nie miałam. Tylko
w EKG no i stale silne bóle zamostkowe i męczenie się. Leki na serce
jednak mi zostawiono, bo bez nich nie byłam w stanie funkcjonować.
Miałam też bóle głowy – pojawiały się regularnie co roku i trwały
kilka miesięcy, ostatnio doszła gorsza pamięć.
Teraz leczę się już 10 m-cy na boreliozę. Jeszcze na początku
leczenia zaliczyłam pobyt w szpitalu i to był mój ostatni kontakt z
kardiologią. Na początku leczenia bardzo nasiliły się bóle stawowe,
zwłaszcza kolan – poruszałam się o kulach. Teraz te bóle zniknęły,
pozostały lekkie bóle dłoni i ramion. Wróciła energia, choć czasami
jest jeszcze zmęczenie, zwłaszcza kiedy biorę Tinidazol, ale wiem,
że tak jeszcze może być. O sercu nie wiem, że je mam, a głowa nie
boli. Ponad 30 lat chorowałam domyślam się, że nie uda mi się szybko
wyleczyć. Wiele razy miałam jednak dosyć leczenia, miałam ochotę
wszystko rzucić. Pewnie jeszcze nie raz tak będzie, ale wiem, że już
nigdy nie zdołam podjąć tak ciężkiego leczenia. Bo leczenie jest
bardzo ciężkie. Dlatego muszę wytrwać i wytrwam!
Nie mam dostępu do komputera na stałe, ale chciałam to napisać dla
wszystkich, którzy czytają to forum. Pozdrawiam Was wszystkich i
życzę dużo sił – bardzo ich potrzebujecie, wiem. Ale pamiętajcie, że
warto przejść przez to leczenie. I nie oczekujcie szybkiej poprawy –
ja też się bardzo niecierpliwiłam, a tak nie można. Tu trzeba być
bardzo cierpliwym. Ale można wyzdrowieć, ja już to wiem. Nawet po
tylu latach choroby.
Zofia
Obserwuj wątek
    • zazule Re: Moja borelioza 06.11.07, 08:48

      > Nie mam dostępu do komputera na stałe, ale chciałam to napisać dla
      > wszystkich, którzy czytają to forum. Pozdrawiam Was wszystkich i
      > życzę dużo sił – bardzo ich potrzebujecie, wiem.
      Dzięki i nawzajemnie- taki historie sa nam b potrzebne.
      pozdr
      zaz


      • baska192 Re: Moja borelioza 06.11.07, 12:06
        Zycze Ci abys wytrwala w tej walce.Dobrze,ze napisalas.Ja tez jestem
        chora od lat.Lecze sie juz 7 i pol miesiaca.Roznie bywalo ale z reka
        na sercu mowie ,ze dzis jest lepiej.Pozdrawiam.
        • zo_sia01 Re: Moja borelioza 30.11.07, 16:10
          Dostałam wynik PCR - ujemny! Bardzo się z tego cieszę! Leczę się
          teraz Rifampicyną i wiem już na pewno, że to końcówka mojego
          leczenia. To znaczy mam zjeść 2 buteleczki Rifampicyny, a zaczęłam
          dopiero w zeszłym tygodniu, więc jeszcze troszeczkę, ale wierzę że
          już najgorsze za mną. Pozdrawiam wszystkich i trzymam za was kciuki!
          I wierzcie mi, tę chorobę można pokonać!
          • aardwolf Re: Moja borelioza 30.11.07, 16:35
            Proszę napisz jak długo trwały bóle kolan zanim zniknęły.
            • zo_sia01 Re: Moja borelioza 30.11.07, 19:19
              Długo. Kolana bardzo zaczęły mnie boleć 0,5 roku przed rozpoczęciem
              leczenia, po rozpoczęciu, tak jak pisałam ból doszedł do takiego
              stopnia, że chodziłam o kulach, kolana bolały w dzień i w nocy, nie
              miałam odpoczynku. Ból stopniowo, powoli słabł, po ok. 8 m-cach
              leczenia przestało boleć.
              • aardwolf Re: Moja borelioza 30.11.07, 21:01
                Przyznam się, że dla mnie jest to najbardziej optymistyczny post na tym forum
                odkąd zacząłem go czytać. Jak dotąd wydawało mi się, że albo komuś się polepsza
                od już w pierwszym miesiącu albo może zapomnieć o wyleczeniu.
                Przepraszam, że tak męczę ale prosże napisz czym się leczyłaś.
                • kkkkk4 Re: Moja borelioza 30.11.07, 21:18
                  Witaj, cieszę sie że napisłaś swoją historię i że jest taka
                  optymistyczna. Czy możesz powiedzieć czy masz jakieś koinfekcje czy
                  sama boreliozę? Czy rifampicyne przyjmujesz na bartonellę?
                • fionka21 Re: Moja borelioza 30.11.07, 21:22
                  Zosiu, bardzo się cieszę, że nam to wszystko napisałaś. Jesteś bardzo dzielna i
                  wierzę, że wytrwasz, że wyleczysz się i będziesz mogła cieszyć się życiem bez
                  bólu i ograniczeń.
                  A swoją drogą trafiła nam się super-perfidna bakteria, która robi z ludzkim
                  życiem co chce... Im więcej o niej czytam, tym bardziej jestem pod wrażeniem.
                  Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę dużo siły i optymizmu. I odzywaj się czasem, Anka
                  • reni5553 Re: Moja borelioza 30.11.07, 21:30
                    Witaj Zosiu
                    takie posty jak Twój podniosą na duchu wielu chorych i potwierdza
                    zarazem, że słuszną drogą idziemy. A idziemy ku wyzdrowieniu. Napisz
                    czy badałaś się na koinfekcje.
                    Życzę Ci jak najszybszego powrotu do zdrowia.
                    • zo_sia01 Re: Moja borelioza 01.12.07, 13:45
                      Leczyłam się chyba tak jak wszyscy - były zastrzyki dożylne,
                      debecylina, cedax, unidox, azitrox i co jakis czas tynidazol. Badań
                      na koinfekcje nie robiłam - są drogie, a lekarz powiedział, że nie
                      trzeba ich robić. Mówił, że leczenie boreliozy leczy wiele
                      koinfekcji i że tu trzeba leczyć bardzo ostrożnie, bo wątrobę mamy
                      jedną. Trzeba przeleczyć boreliozę i gdyby jakieś objawy zostały
                      wtedy myśleć o koinfekcjach. Właśnie dlatego biorę teraz
                      ryfampicynę, bo zostały mi delikatne bóle mięśniowe. Stawy już nie
                      bolą, a pojawiły się takie inne bóle, delikatne bóle mięśni.
                      • zo_sia01 Re: Moja borelioza 17.12.07, 07:03
                        Biorę teraz ryfampicyne i doxycyklinę. I nie radzę sobie z
                        nudnościami po ryfampicynie.Nie wiem czy dam radę przeleczyć się
                        tyle ile trzeba. Na tym antybiotyku na początku zaczęły mnie boleć
                        znów stawy, ale teraz już prawie nie bolą. Ale te mdlości powodują,
                        że cały czas źle się czuję. Nie potrafię skończyć jednej buteleczki,
                        a o dwóch to chyba nie będzie mowy. Narazie jeszcze biorę. Napiszę,
                        jak przerwę.
                        • zo_sia01 Re: Moja borelioza 19.12.07, 14:01
                          Zakończyłam leczenie w sposób dla mnie niespodziewany. Okazało się,
                          że mdłości i odbijania, które tak mnie męczyły po rozpoczęciu brania
                          ryfampicyny były spowodowane wątrobą! Leczyłam się cały rok i wyniki
                          zawsze miałam bardzo dobre, a ryfampicyna w 2 tygodnie spowodowała,
                          że nie dość, że się źle czułam to jeszcze
                          aminotransferaza alaninowa wzrosła do 142 (norma 0-34)
                          a aminotransferaza asparaginowa do 95 (norma 0-31)
                          Dziś rano nie wzięłam juz antybiotyków, bo tak bardzo źle się
                          czułam, a potem odebrałam wyniki. Nie będę już nic brała tylko mam
                          wzmocnić organizm i wątrobę.
                          Trzymam za was wszystkich kciuki i uważajcie na ryfampicynę!
                          • zo_sia01 Re: Moja borelioza 15.01.08, 21:48
                            Jestem 4 tygodnie po zakonczeniu leczenia. Przymusowym co prawda.
                            Bardzo szybko po odstawieniu antybiotykow zaczely sie bole
                            wszystkich stawow, bardzo silne bole. Teraz przechodza, sa dni ze
                            stawy nie bola wcale. Czekam 2 m-ce. Jezeli w tym czasie wszystko
                            sie uspokoi to koniec leczenia. Jezeli bole beda sie utrzymywac to
                            chyba wroce do antybiotykow. Ale jak narazie uspokaja sie wiec
                            jestem dobrej mysli. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
                            • zo_sia01 Re: Moja borelioza 26.02.08, 04:34
                              Mijają 2 m-ce od zakończenia leczenia. Bóle mięśniowe, bardzo silne,
                              które zaatakowały mnie zaraz po zakończeniu leczenia antybiotykami
                              okazały się grzybicą. Wszystkie dolegliwości ustąpiły po leczeniu
                              Flukonazolem. Mogę to już napisać: jestem zdrowa! nie mam żadnych
                              objawów, czuję się bardzo dobrze, czego wszystkim wam życzę!!
                              • fionka21 Re: Moja borelioza 26.02.08, 10:17
                                Zosiu, wielkie gratki! bardzo się cieszę, że jest OK smile)
                                Odzywaj się czasem. To dla nas bardzo ważne!
                                Serdecznosci, Anka
                                • stachenka Re: Moja borelioza 26.02.08, 10:35
                                  Podpisuję się pod słowami fionki smile
                                  Wczoraj jakoś podłapałam doła, a tu taka optymistyczna wiadomość smile Od razu
                                  bardziej czuć wiosnę smile

                                  Ciekawe ile lat młodsza czuje się Zosia bez borelki.
                                  • swigonka dziękujemy zo.siu 26.02.08, 11:32
                                    Cieszy mnie Twój powrót do zdrowia. dziękuje, że napisałaś. dodaje
                                    to wiary i siły do walki- WYTRWAMY!!!!!!!!! ZWYCIĘŻYMY!!!!!!
                                    POZDROWIENIA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka