Dodaj do ulubionych

Moja wyrzutnia z siebie...

14.04.08, 16:22
Wiem jak to jest,kiedy człowiek nagle zaczyna uświadamiać sobie,ze jego stan
zdrowia z dnia na dzień ulega jakiemuś dziwnemu przepoczwarzeniu,a z nikąd
zrozumienia i pomocy.
Moi klubowi lekarze utrzymywali,iz tak niektorzy mają ze skoljozami i mam się
cieszyć,ze przez uprawianie sportu,wyrobiłam sobie naturalny gorset mięśniowy
i nie wypadają mi dyski jak innym.Trener darł się na mnie,ze się opier....m i
stosował mi"kary" A ja kazdą chwilę poswięcałam dodatkowym treningom,i kiedy
wysiadło mi serce(bb znalazła sobie miejsce),świat mi się zawalił!!!(rok w
plecy)Zaczęlam wykonywać swój zawod,by po krotkim czasie,przekonać się o
następnej awarii zdrowotnej-uczulenie na farby olejne,pokostowe i inne
chemikalia-astma!I z tym sobie poradziłam.Wtedy przekonałam się,ze większość
lekarzy to zwykli ignoranci.Szuflada leków bo statystyki muszą się
zgadzać.Mnie się udało znależć CUDOWNEGO lekarza w Czechach,który od ponad
dziesięciu lat,ratował mnie przed tą szufladą pełną leków i sterydów na
astmę,elektro-akupunkturą,mobilizacją i rotacją mojego zrujnowanego kręgosłupa
i póle mieńśni.On już wiele lat temu powiedział mi,żebym zrobiła sobie bad na
"infekći"ja prawie się na niego obraziłam!Za kogo On mnie uwaza!A mogł głupiej
babie zwyczajnmie powiedzieć,ze jest głupia!Ot i moze bym juz dawno wiedziala
ci mnie "gryzie"Aż nadszedł dzień 4.o4.2002 (tak wiele TEN człowiek nie tylko
mnie pomogł,ale tysiącom ludzi(prawda!moja Pani dr.zakażnik? ze i Pani córce
pomagał?)Wybaczcie,ze w tym miejscu przerwę.Jutro dokończę.
Obserwuj wątek
    • diy1 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 14.04.08, 22:28
      Czekam na dalszy ciąg. Bardzo mnie zaintrygowałaś. Kaska
    • maria.50 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 15.04.08, 14:06
      Oj Maryśka! z Tobą nie jest tak dobrze jak myślisz.Nie dość,ze robisz błędy jak
      ruskie czołgi,to jeszcze mylą ci się cyferki:w wersie z datą 4.04.2002,ma
      być:4.04.2008 i na dodatek nie słowna.Dzisiaj nie będzie dalszego ciągu,bo
      umykam w miejsce gdzie "liżę swoje rany"
      • sylm8 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 16.04.08, 01:18
        Mario!
        Właśnie chciałam przekleić do tego wątku część twojego postu z odpowiedzi dla
        Diy 1, żeby - kiedy Ty nie masz nastroju do pisania - uzupełnić część Twojej
        historii, bo wydaje mi się jakoś ważne zebranie tego w jednym miejscu.
        To historia która mnie bardzo dużo uczy i pokory i szacunku dla ludzkich (
        Twoich ) zmagań z chorobą.
        Na szczęście zdążyło dotrzeć do mojej mózgownicy zanim Tego dokonałam, że nie
        mam prawa dysponować Twoją historią , choćby wydawała mi sie nie wiem jak ważna
        i pouczająca.
        Wiec piszę tylko ten post, żeby Ci powiedzieć, że czekam i trzymam kciuki.

        I też uważam, że psychiatra u którego byłaś dał plamę.
        A wystarczyłoby, żeby lekarze pamiętali, że jeżeli pacjent się zgłosił to
        znaczy, że już pokonał pewien etap w którym uznał, że sam sobie nie poradzi.
        Inaczej by nie przyszedł, bo naturalnym ludzkim odruchem jest próba poradzenia
        sobie samodzielnie.

        Są takie momenty w życiu, kiedy grunt gwałtownie usuwa nam sie z pod nóg i, bez
        względu na przyczynę i poza zajmowaniem się przyczyną, potrzebujemy jakiejś
        kotwicy, czegoś, kogoś, kto nas na chwilę zatrzyma, uspokoi, usłyszy ( ! ), kto
        wytrzyma nasz niepokój i nas ani nie zlekceważy, ani nie załamie się od naszych
        skarg ( jak rodzina, która nie może być obiektywna - bo jej to dotyczy ).
        Bardzo trudno samemu powrócić do stanu równowagi, kiedy wszystko się wali. Tak
        myślę.
        Cieszę się, że jednak się zebrałaś!

        Tak sobie myślę, że nie wiem, czy ja bym dała radę, gdyby sie okazało, że nie
        mogę robić tego co jest moją pasją, że muszę szukać jakiegoś innego zajęcia.
        Boję się, że nie.

        Trzymaj się Mario!
        • maria.50 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 16.04.08, 15:03
          Dokładnie w czerwcu 1994r uwalił mnie kleszcz w brzuch-rumień-nie
          zbagatelizowałam sprawy chociaż byłam w podrozy,wstąpiłam na pierwsze napotkane
          Podotowie Ratunkowe,i tam pan dr.wypisał jakieś(?)antybiotyk.Nie była to
          dawka"kłopotliwa"bo przyjełam ją bez zapamiętania,jedynie"ze wstrętem"bo był to
          pierwszy ANT.w moim życiu. No i poszło
          to w zapomnienie.To,ze w tamtym czasie uprawiałam intensywnie sport i wszystko
          co z nim
          związane(lekkie urazy,bóle mięśni,przemęczenie-takie b.przyjemne)ot!dolegliwości
          układu ruchu,wiązałam ze sportem i moim kręgoślupem,który dawał
          popalić.Kiedy bez powodu,spuchła mi lewa noga,lek.klubowy uznał,ze to na wskutek
          stresu jaki w tamtym czasie przechodziłam(chora mama)Rozkojarzenie,brak
          koncentracji,kłototy ze spaniem,zawroty głowy ,potworny ból karku i lewego
          przedramninia.Nie pomagała rehabilitacja ,ale na moje szczęście,znalazł się
          pod"ręką"dr.w Czechach,który robi
          manipulację,mobilizację,i elektro-akupunkturę,przez które to metody mogłam
          uniknnąć tony leków,które przepisywali mi PL lekarze.W tym czasie zaczęlam się
          sypać jak szlag-uwazałam to za symptomy psycho-somatyczne,
          a najgorsze,ze wykryto u mnie stan po zapaleniu mięśnia sercowego i to dzięki
          ginekologowi! Musiałam
          zacząć żyć na pół gwizdka,a wszystkie kolejne nowe dolegliwości,"były
          usprawiedliwiane" moim stanem.Choć musiałam wycofać się ze sportu,nadal go
          namiętnie uprawiałam(tylko juz na tabletkach)Cztery lata temu moje
          mięsnia,stawy,odmówiły
          posłuszenstwa(ostatni raz na nartach),zostały mi tylko dość długie spacery w
          "towarzystwie ławek" i z dala od znajomych by tego nie widzieli,bo by nie
          uwierzyli!Diagnoza-fibromyalgia.Pogodzona z nią,oddałam sie bez reszty mojej
          pasji zawodowej(plastyk-fotografik)Nie było łatwo i nie jest.W czerwcu ubiegłego
          roku
          spodobałam się znowu kleszczowi-rumień-10dni doxy-zawierzyłam lek.rodz.
          i......początek jesieni stał się koszmarem!!!Myślałam,ze to przelezę w
          łóżku-leki przeciwzapalne-bólowe-myalgan-bańki-masaze-Nic!Zaczęlam szukać w
          internecie forum Fibromyalgii, no i krok po kroku,uświadomiłam sobie,ze to
          wszystko co mnie spotkało, moze być przyczyną od kleszczową.Podreptałam do
          rzeczonej pani lek.rodzinny,a ona zleciła mi bad.które musiałam zapłacić:
          Elisa Borelia burgdorferi IgG+1,89 IgM+1,88
          I na tej podstawie,z moimi licznymi obiawami,bardzo szybko znalazłam się w
          szpitalu.Tam jeszcze przed podaniem ABX,pobrano mi krew,a mąż,zawiózł je do
          dobrego Czeskiego Laboratorium
          Wester Blota Bor.Garini IgM (ujemny)
          - '' - Bor.afzali IgM (ujemny)

          W szpitalu robiono mi bad.nie wiem jakimi metodami
          Najwazniejsze z płynu M.R. IgG(-) IbM(-)
          Borr.Burgdorferi MgM(1,42)+ MgG(2,05)+
          borr.Afzeli (dodatni)
          borr.garini (dodatni)
          CRP-0,7mg/l,Anty CCP-085RV/ml.tam też zrobiono mi(i słusznie,bardzo jestem
          wdzięczna Pani ordynator)badania na:
          P/c Varicellla-ZosterVir w IgG(+)
          Influenza virus typ A(H1N1)(+)
          Influenza virus typ A(H3N2)(+)
          Influenza virus typ B z ref w mianie 1:10(-)
          Yersinia enterocolitica 0:3(-)0:6(-)0:9(+)
          Toxoplasmoza gandi 1:10(-)
          Chlamydia trachomatis(-)
          wszystkie bad były wykonane mniej więcej w jednym czasie,przed antybiotykami
          doxy-2x100 i cefuroxina 2x500
          W 28 dniu
          w Przychodni Ch. Zakaznych,kazano mi zakonczyć leczenie i do kontroli za dwa
          miesiące.
          Nie wiedziałam czy zwariować ze szczęścią czy z bezradności,obiawy ni w ząb nie
          popuściły,nie przerywając ABX,udałam się do Pani ordynator,która odstawiła mi
          cefuroxynę a dodała Lekoklar 0,5gx2

          cdn dopiszę,bo uszło ze mnie powietrze! smile)
          • sylm8 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 18.05.08, 02:02
            Mario, gdzie sie podziewasz?
            To już chyba miesiąc jak Cię nie słychać. Odpoczęłaś trochę na tej Słowacji?
            No napiszże choć słówko smile
            • maria.50 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 22.05.08, 14:36
              Sylm8,i bliscy mi mirrorowcy!
              To co zawrę "w tym słówku",to nie usiłowanie szukania jakiegoś pretekstu mojego
              milczenia,którego nie zapowiadałam,po prostu w milczenie zapadłam ot i
              wszystko.I nie pogniewam się,gdyby ktoś z właściwą przenikliwością dostrzegł w
              tym milczeniu racjonalny egoizm.

              Śledzę w miarę mozliwości Wasze losy, a sama? żywię się(jeszcze w czasie
              obecnym,a co będzię w czasie ewentualnym?) nadziejami,i zadaję sobie pytanie:jak
              osiągnąć ten stan"spoczynku na solidnej podstawie",która umożliwia stan w miarę
              normalnego egzystencionaliznu(zakładając,ze jest to stan osiągalny!!! w
              przeciwieństwie do stanu pożądalnego przed,którym jako żywo nie wzbraniam się!!)
              Nie wiem co myśleć,jak postępować,w jakim kierunku się ustawić,by zycie nie
              stawało się jedynie marnej jakości formą przetrwalnikową,ale pozwoliło na branie
              i dzielenie się, tym do czego człowieczy gatunek tu i teraz jest stworzony.
              W moim przypadku to juz raczej swera marzeń,choć mówi się,ze człowiek z
              marzeniami(WIARĄ!) osiągnie kiedyś swój cel.No i chyba zbyt wygórowane zyczenia
              i potrzeby mam od życia,od siebie samej i od całej reszty....
              Zresztą,nie wiem czy wolę być chorą babą czy beztroskim "naiwnym
              dzieckiem" A może mam taki defekt,ze to wszystko co mnie przerasta,wolę chować
              "pod klosz" w znaczeniu bezpiecznej formy mojej równowagi wewnętrznej. Tak
              naprawdę to sama już nie wiem,czy na tyle dobrze się znam,by tak myśleć i mówić.
              Wierzyłam równiez,ze po stanie mojej głebokiej odnowy fizycznej
              (Słowacja,15-to dniowa głodówka oczyszczająca-tylko soki naturalne-mniszek
              l.-pokrzywa 05l.dz.i soki owoc-warz.woda min.bez żadnych leków!!!tylko
              Vilcacora+Sangre 2l.dz.które piję bez przerwy od grudnia)(w
              Polsce,rechabilitacja zab.20dni+domięśniowa vitB12 a ile suplementów i
              jakie!)nastąpi radykalny przełom!.....
              .....Mam nadzieję,ze "ta inwestycja"nie tylko przyniosła zyski-w sensie poprawy
              wszystkich parametrow wewnętrznych-wyniki b.zadawalające- jak i zewnętrznych
              -80%poprawy obiawów.W Czeskim Lab,wszystkie BB Western B ujemne
              Bartonella henselae IgM i IgG chyba Elisa, niesprecyzowana reakcja ze
              substratem(vero-komórkami)polecają powtorne bad.Bart.quintana ujemna
              czekam teraz na wyn.BB WB z Polskiego Lab.
              A tym czasem,z dziecięcą szczerością i rozbawieniem(po piwku,a jakże!)kończę to
              moje słówko(z pretensjami proszę do Sylwi!)z nadzieją,ze po tym dzisiejszym moim
              wynurzaniu,będziecie jeszcze chcieli mnie kiedyś wysłuchać,choć od
              wczoraj-przyznam- zmienił się mój status-czy może osiągnął raczej wyższy stopień
              w hierarchii posiadania!!!Zatem uprzejmie proszę od dziś mówić mi pani Hashimoto,
              czego dowodem jest korzystanie z codziennej przyjemości daweczki Letroxu.Pa,paaaa.
              ps.haszi,też zawdzięczam Waszym sugestiom,a nie doktorom,dzięki!



              • sylm8 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 22.05.08, 22:51
                Po pierwsze - bardzo miło Cię znów usłyszeć smile
                Jestem gotowa bez uników przyjąć na klatę wszystkie pretensje, choć nie sądzę, żeby były jakiekolwiek.
                Zastanawiałam się gdzie zniknęłaś.
                A Ty w ten miesiąc zdążyłaś zrobić więcej dla swojego ciała ( i ducha mam nadzieję ) niż ja przez ostatnie lata.
                Powiedz mi jak można wytrzymać 2-tygodniowa głodówkę?
                Dają coś na obkurczenie żołądka ?wink Chyba bym nie dała rady.

                Napisałaś, że objawy Ci się zmniejszyły o 80% - bardzo się cieszę, mam nadzieję, że to się utrzyma, a najlepiej jeszcze poprawi do 100.
                Ale z tą tarczycą to mnie zmartwiłaś.
                Jakie masz wyniki hormonów?
                Masz przeciwciała? - Mario, tylko pisz ewentualnie z normami, bo Twoich poprzednich wyników w większości też nie jestem w stanie odczytać, bo nie podajesz norm dla danego laboratorium.

                Pisałam Ci już, że moja córka ma Hashimoto? Bierze 100 mikrogram Euthyroxu dziennie.
                Ale ja miałam problem z tarczycą ( w kier. niedoczynności ) w ostrej fazie nawrotu. Na razie przeszło.
                LLDM też piszą o możliwości niedoczynności tarczycy w boreliozie.
                Napisz ile czasu po antybiotykach miałaś robione badania na boreliozę ?
                pozdrawiam Cię smile


                • maria.50 Re: Moja wyrzutnia z siebie... 23.05.08, 16:19
                  Sylwio,tez pozdrawiam.
                  Tak po cichu liczylam,ze czegoś więcej się od Ciebie dowiem na temat
                  Hashi.Jestem wprawdzie po pobieznej lekturze i skromnym ale rzeczowym
                  obiaśnieniu przez P.dr.endo.ze musiałam przejsć zapalenie tarczycy,i teraz mam
                  P/C anty-TPO metodą Eclia 98.01 IU/ml.norma z ref:00-34
                  Te bad.wykonane były po wczesniejszych-zabij nie raczyłam dopytać co to za
                  bad.one przychodzą do lek.zlecającego.Wiem tylko,ze byly na pograniczu
                  normy.Będąć na 101%pewna,ze to tylko dla potwierdzenia mojej zdrowej tarczycy z
                  przed czterech lat(bardzo wnikliwe włącznie z cyntografią,były bardzo
                  dobre!)procenty spadły w granicach piwa,którym"uczciłam"kolejne dziadostwo.
                  W pierwszym tyg.mam brać połowkę letroxu50 potem całą i za dwa mies.badania

                  Mówisz,ze byś nie wytrzymała 15d."głodówki" Spokojnie.
                  po pierwsze:to nie jest głodówka.Owszem nie mozna przyjmowaś pokarmu stałego
                  np,jabłko tarte odpada,ale sok z jablka tak.A zoładek nie kurczy się,bo pijesz
                  litrami te wszystkie soki naturalne,zioła,woda. jedynie jelita
                  wydalają,wydalają,wydalają.....(kupa tego!!!)
                  Po czterech dniach,nie chce się nawet myślec o najlepszym zarciu!
                  Ja schudłam 1kg,za to cholesterol z 211 spadł na 140 i inne parametry poprawiły
                  się zdecydowanie!

                  Teraz moja Borellka:
                  Wcześniej wszystkie Elisa(a bylo ich trzy) +dodatnie i za kazdyn razem wzrastajace
                  W.Blotem w Polskim Lab.Katowicach przed abx(w szpitalu):
                  b.Burgdorferi IgM IgG +dodatnie
                  b.Afzali IgM IgG + dodatni
                  b.Garini IgM IgG +dodatni nie wiem jakie paski,bo tak mam napisane na
                  wypisie.Zapytałam jedną z praktykantek,cze aby na pewno są to Western B.bo
                  wiedziałam,ze szpital ma podpisaną umowę z Bielskiem,a w Bieksku WB nie
                  wykonują,to ona zadzwoniła do tego Lab.i powiedzieli jej,ze oni wysyłają do
                  podwykonawcy w Katowicach i to są napewno bad,W.Blot(to gdzie te paski?bez
                  komentarza)
                  Jednocześnie przy pobraniu w.w.krwi pobrano mi krew w szpitalu do probówki,które
                  kazano mi wyk.prywatnie w Czechach W.Blotem IgM B.Afzali i B.Gagini,obydwa
                  ujemne-wszystkie paski!!!
                  Leczenie prawie dwa miesiące,przerwane z powodu b.wysokich P/c
                  Valiseli Zoster 1000v/IgA nor.ponizej 150

                  Po dwoch miesiącach po abx:
                  W Czechach B.Afzali IgG ujemny ogólnie!!!
                  ale z pośród 21 pasków-p62 silnie zabarwienie i- p57/59silne zabarw
                  B.Garini IgG ujemny ogólnie!!!
                  ale z posrod 27 pasków-p62słabe zabarwienie i-60silne zabarwienie

                  Dzisiejszy wynik w Lab.Katowice:
                  W.Blot B,Burgdorferi IgM(Euroline) Ujemny
                  8 antygenów wszystkie(-) bez wyszczegolnienia pasków.

                  To na tyle!
                  A obiawy mialam podobne do cez777,tylko dluzej i postępujące.
                  Miałam,miałam,miałam,to teraz taka moja mantra-miałam....
                  ...ciekawe jak długo?
                  • sylm8 w sprawie hashimoto 24.05.08, 00:54
                    Choroba Hashimoto to przewlekłe limfocytarne zapalenie tarczycy. Przyczyna autoimmunologiczna - tworzą się przeciwciała przeciw komórkom gruczołu tarczowego, a potem nacieki z limfocytów i innych kom w miąższu, a potem gruczoł włóknieje i zanika ( powoli ) jego czynność.

                    Kto wie czy nie może być wywoływana przez infekcje? Są i inne zapalenia tarczycy - infekcyjne.

                    W tym cechą charakterystyczną są własne przeciwciała skierowane przeciwko peroksydazie tarczycowej - anty-TPO ( te miałaś robione - wzrost jest wskazaniem do leczenia ), przeciwko tyreoglobulinie anty-TG - tych nie miałaś zrobionych, i rzadko w tej chorobie ( częściej w ch. Grawesa - Basedowa )- przeciw receptorom dla TSH - TrAb.
                    Warto robić anty-TP i anty-TG, ale niestety poziomem przeciwciał też nie da sie tego monitorować ( wg endokrynolog mojej córki ).

                    Mario! Najważniejsze są te wyniki, których nie znasz - TSH, fT3, fT4.
                    Poproś twoją endo, żeby Ci je przynajmniej napisała i zapisz sobie ( z datą ).
                    To na ich podstawie będziecie ustalać dawkę hormonów.
                    Dużo wiedzy jest na forum Hashimoto. Ale co będę umiała to Ci chętnie podpowiem.
                    Jak będziesz podnosić dawkę obserwuj swoje serducho, żeby Ci się nie tłukło - jesteś przecież po zapaleniu m. sercowego, a hormony tarczycy przyspieszają cały metabolizm i "dopalają" sercu.
                    Może przy tym leczeniu całkiem Ci sie poprawi - w niedoczynności tarczycy częste są objawy typu fibromyalgii, bóle stawów, kości, a nawet stany podobne do zapalenia wielomięśniowego. To może te pozostałe 20% jeszcze przejdzie? smile
                    • maria.50 Re: w sprawie hashimoto 27.05.08, 11:01
                      Sylwio,
                      przyznam ,ze Twoje posty przeczytalm juz w sobotę-no co ja mogę powiedzieć:toż
                      Ty jesteś istną kopalnią więdzy,ja zaś mogę tylko się w tym wszystkim zakopać!po
                      uszy,jak nie lepiej.
                      Trochę mnie to przerasta a nawet przeraza.Ja sama już zaczynam podejrzewac,ze
                      stałam się grożna sama dla siebie.System immuno przeciwko mnie.I sam czart wie
                      ile tych chorób autoimmunologicznych
                      sobie "sprawiłam"
                      30.V.jadę do kardiologa,ona tez zajmuje się tarczycą.
                      Dopowiem tylko,ze niestety nalezę do ludzi,którzy ulepieni są z "gliny na
                      eksport"t.z. gówniani i potrzebny jest mi psycholog-dobry!
                      Kiedyś juz o tym pisałam(taki Rachwalski z Klanu z fajnym gabinetem hi,hi)Ale
                      tak powaznie:nie czuję się dobrze po tym Letroxie,a dopiero jestem na
                      połówce-jakies kłopoty z oddechem przy lekkim wysiłku.Moze to kłopoty z psyche!!!
                      Wczoraj będąć w Czechach,chciałam połączyć przyjemne z pożytecznym i łatwo dałam
                      się namówić na wizytę w miejscu,gdzie o tej porze roku zakwitają przeróznych
                      cudności i kolorów łubiny,istny raj! Z naręczem tychże"cudów" wróciłam do
                      samochodu,a ze byłam w czarnych spodniach,łatwo dało się zauwazyć jakiegoś
                      malego"pajączka"na udzie.Nie chcialam pozbawiać go zycia ,weęc delikatnie
                      starałam się go zdiąć i oddać naturze.Okazał się pajączkiem w pancerzu.Rekord
                      zyciowy pobiłam w katapultowaniu się z auta, rozbieraniu i trzepaniu
                      ubrania.Powrotna-pół godz.jazda,była koszmarem!"Uczulenie psychiczne"w postaci
                      swędzącego lepkiego potu i non stop gęsiej skórki.(nawet w gorącej wannie)
                      No i jak tu się nie mają tworzyć przeciwciała przeciw własnym komórkom!
                      Sylwio,dzięki Ci za cenne wskazówki,które są dla mnie jak drogowskazy. No i
                      dzięki,że j e s t e ś!
                      • sylm8 Re: w sprawie hashimoto 28.05.08, 00:30
                        Polecam się wink
                        Dobrze, że jedziesz do tej kardiolog. Opowiedz jej koniecznie o kłopotach z oddechem przy wysiłku i zabierz do niej wyniki TSH i pozostałe hormony! - inaczej nic nie będzie mogła powiedzieć.
                        I raczej nie zwiększaj letroxu do tego czasu.
                        Trzymaj się!
                  • sylm8 w sprawie boreliozy i półpaśca 24.05.08, 01:39
                    Mario!
                    Boreliozę na pewno złapałaś - co do tego nie ma wątpliwości - do diagnozy rumień wystarczy, a Ty miałaś 2x!
                    Pytanie tylko, czy ją wyleczyłaś. - Tego się jednak nie da tak łatwo monitorować Elisą czy nawet Western- blotem.
                    To, że w Polsce wychodzi inny wynik jest zrozumiałe - w teście Euroimmun nie badaja akurat tych pasków, które pojawiły sie w Twoim czeskim teście.
                    Sprawdziłam na stronie laborlexicon -
                    www.laborlexikon.de/Lexikon/Tabellen/21-Banden_Borrelien-Blot.htm
                    też tam nie ma dokładnie tych pasków które podałaś, ale są zbliżone:
                    - okolice p56-58 - niecharakterystyczne, jeśli już to późne stadium,
                    - okolice p60-66 - zupełnie niespecyficzne, występują także przy innych infekcjach - bakteryjnych ( jak np. Escherichia coli, Pseudomonas, Legionella ), ale i pasożytniczych i wirusowych!

                    Przy Twoich mianach przeciwciał na Varicella - Zoster i inne wirusy to może być ( choć pewnie nie musi ) powodem dla tych właśnie pasków. Musiałby ktoś mądrzejszy sie wypowiedzieć. Nie wiem gdzie jeszcze szukać interpretacji Western blota.
                    Niestety, z tego co poczytałam rozumiem, że nawet negatywny Western blot nie jest pewnym dowodem wyleczenia sad

                    Najlepsza drogą jest wzmacnianie odporności organizmu.
                    Ale może dopytaj swojej endokrynolog czy możesz teraz przyjmować tę Vilcacorę.
                    Vilcacora jest immunomodulatorem. Tobie teraz potrzeba wytłumienia reakcji immunologicznych ( humoralnych ) jeśli masz przeciwciała przeciwko własnej tarczycy.
                    Może nie będzie szkodzić, bo ona działa stymulująco chyba głównie na odporność komórkową, no i i przeciwzapalnie - ale może lepiej o to dopytaj?

                    Czytałam, że wysiłek fizyczny aktywuje mechanizmy odpornościowe, szczególnie kom NK CD56 ( cyt: "umiarkowany wysiłek fizyczny, kontynuowany przez dłuższy, może długotrwale podwyższyć spoczynkowy poziom aktywności NK" )
                    To może i CD57 poprawia?
                    Pewnie dlatego nie zdrowieję, bo siedzę tylko na d.. za biurkiem, albo przed kompem ;/
                    • maria.50 !!! 27.05.08, 11:26
                      "Moja" pol.lek.zakażnik uznała,ze jestem wyleczona!(nawet nie zaleczona tylko
                      wyleczona)i zebym nie doszukiwała się jakiś "koinfekcji"bo to jest sprawa
                      psychiatry,a ja na to:ze tego nie wykluczam! I ma nadzieję,ze nie czytam forum
                      bb i zadnego innego!
                      Ach!zycie uczy pokory.
                      RT PCR zrobię i w Polsce i w Czechach!!! Pani dochtorowo.
                      • zgoorek Żenujące :o 29.05.08, 06:54
                        Gdyby psychiatra zalecił omijanie forum, jakoś umiałabym to
                        wytłumaczyć (niekoniecznie godząc się z taką opinią).
                        Ale zakaźnik!? Może podała Ci jeszcze spis zalecanych lektur?
                        • sylm8 Re: Żenujące :o 01.06.08, 13:04
                          Mnie też forum odradzał zakaźnik, a nie psychiatra..smile
                          Maryś, co powiedziała kardiolog?
                          • maria.50 Re:nie mam powodu do radosci. 03.06.08, 10:41
                            Maryś borok,nadwątliła się ostatnio, teraz liże rany by utrzymać wlaściwą
                            równowagę-czego nie mozna powiedzieć o jej rozsądku!
                            Pani adiunkt doc.dr.kardiolog,immunolog,zaskoczyla mnie swoja duzą wiedza o
                            boreliozie i jej leczeniu! Uznala,ze te moje problemy sercowe sa niewatpliwie z
                            krętka.Jednak z prawdziwym zaklopotaniem,przyjelam jej oburzenie po zajrzeniu do
                            moich wcześniejszych u niej wizyt(ilość 2,przed 7 laty,"chciała mi na zapas
                            zafundować bay pasy") Postarała sie na tyle skutecznie mnie postraszyć,ze
                            zrezygnowałam z dalszych wizyt u niej.Po jej końskich dawkach Beta
                            blokerów,powstał syndrom tachy-brady,z którego wyciągnęła mnie jej przelozona
                            prof.kard.
                            Wtedy to z wywiadu i oględzin mojej przestraszonej-nie do końca-osoby uznala,ze
                            mam cos z tarczycą! sama poszłam sprawdzić to w Por.Tar.i wyszlo,ze jest ok.Po
                            tylu latach,pani doc.dr.twierdzi,ze miala rację.
                            i tylko zalować tych nie leczonych lat!
                            Obecna wizyta zasiała we mnie kolejny przejaw niepewności:
                            czekając na swoja kolejkę do p.dr(od 18.30 do 21.55)szlag mnie trafiał,i
                            cisnienie u niej bylo 150-85 uznala,ze to juz choroba ciśn.i dala mi
                            tab.Tertensif SR,po ktorym wczoraj seszło ze mnie calkowicie powietrze!tez
                            widziała na UKG niewielkie ilości wody w worku ośierdziowym.
                            I jak tu walczyć z tym wszystkim!
                            • newborn27 Re:nie mam powodu do radosci. 28.07.08, 13:59
                              Marysia, bardzo mnie ciekawi jak sie teraz czujesz. Napisz proszę
                              choćby w skrócie. Pozdrawiam.
                            • zgoorek Re:nie mam powodu do radosci. 30.07.08, 08:18
                              Dopisuję się do prośby powyższej (nowonarodzony? -a?)
                              - dawno zamilkłaś. Odezwij się, Mario, co u Ciebie?
                              • maria.50 Re:Cieszę się... 31.07.08, 16:23
                                ze o mnie pamiętacie i wiem,ze winna Wam jestem jakąś bliższą "opowieść",którą
                                nie tylko mogłabym odpłacić okazane mi zainteresowanie ale również zwyczajne
                                uczestnictwo na naszym forum a nie uprawianie pozoranctwa,ale tak już ze mną
                                jest! Jak jest w miarę lepiej,to zapomina mi się! Więcej nawet: okazuję godną
                                politowania postawę w swoich zachowaniach,co i tak prędzej czy póżniej(raczej
                                prędzej)wychodzi mi"bokiem"zeby nie powiedzieć dosłownie tyłem-czy
                                tyłkiem.Tak,tak! i wtedy(zawsze) z podkulonym ogonem wracać będę do Was.

                                Nie wiem czy ze strachu,czy obawą przed cholernym "żywiołem choroby"tak bardzo
                                chcę nabrać tu i teraz" z życia co się da,jak jakiś złodziej,któremu nadarza się
                                okazja,ze tracę głowę i popadam w totalny brak rozsądku i samoocenę,iż sama
                                jestem sobie winna następstw! Tak bardzo chciałam nadrobić stracone chwile,ze
                                zaryzykowałam wybiec do przodu,przed wszystkie moje choroby i poczuć się
                                szczęśliwą jak przed laty,udając się w dwie podróże zagraniczne(zawodowe-te już
                                nie uczyniły mnie szczęśliwą!)a następnie spływ kajakiem Wdą(trochę też
                                zawodowo)no i... mnie dopadło! Dupny półpasiec i właśnie tam! Oszczędzę Wam
                                szczegółów.........Lasero-terapia i prochy pozwoliły mi uwierzyć,ze przeżyję i
                                jeszcze mieć nadzieję,ze będzie lepiej albo całkiem piknie!
                                A teraz idę odespać tygodniowy pobyt gości,których z radością i ulgą pożegnałam
                                po obiadku (ale podlec ze mnie,albo uszło ze mnie powietrze)
                                Odezwę się napewno i powiem coś o wynikach badań i kolejnych moich decyzjach.
                                • sylm8 Re:Cieszę się... 01.08.08, 00:16
                                  Nareszcie Maryś ! smile
                                  Już myślałam, że się nie zlitujesz i trza będzie nająć detektywa wink
                                  Ponieważ półpasiec na tylnej części ciała, jak rozumiem, zdecydowanie utrudnia siadanie przed komputerem - jesteś usprawiedliwiona.
                                  Kuruj się intensywnie, bo tyłek sie też przydaje.

                                  A tak poważnie to naprawdę mi przykro - kolejny rzut półpaśca wskazuje na wyraźny problem z odpornością - coś Ci tłamsi Twój układ immunologiczny.
                                  Mam nadzieję, że to szybko pokonasz. Trzymaj sięsmile
                                  ( Tylko po co Ci goście na tydzień w tej sytuacji? )
                                  • zgoorek Re:Cieszę się... 01.08.08, 03:41
                                    A ja zrozumiałam, że "tam" to nad Wdą... smile Zaczyna być
                                    intrygująco wink
                                    Gdzieby to jednak nie było, życzę szczerze: niech się półpasiec
                                    odpasi od Ciebie.
                                    • maria.50 Re:Cieszę się... 01.08.08, 12:19
                                      Zgorku,tam i tu! t.z.tam mnie dopadł i wyszedł,tutek,gdzie palcem pokazuję!
                                      I zakończył mój spływ,nie czyniąc mnie szczeliwą ani racjonalnie myślącą.Jedno
                                      co kołatało mi się po głowie,to być we własnym łóżku.Nie obyło się bez
                                      lekarza,od którego dowiedziałam się jeszcze,ze dopuściłam się osobliwego czynu
                                      wybierając się sama samochodem w takim stanie(omdlewało mi się,ale chyba z
                                      bólu,na piechote byłoby znacznie lepiej)Mówił coś o szczęściu i rozumie,czego do
                                      końca nie zrozumiałam.
                                      • sylm8 Re:Cieszę się... 29.08.08, 00:39
                                        Dawno mnie nie było, więc zakładam, że już po Twoim półpaścu.
                                        Wszystko dobrze?
                                        A wiesz, że mnie tez ktoś ciągle wciskał takie niejasne teksty o tym szczęściu i rozumie? pierwszy raz który pamiętam to jak w głębokim dzieciństwie zawaliłam na siebie szafę z powodu poszukiwania w niej ukradkiem ukrytych przede mną cukierków.
                                        I od tamtej pory myślę o tym jakie to względne - oni mówili coś o szczęściu, bo zmieściłam sie w środku zawalonej szafy, ale ja pamiętam, że były nici z cukierków, a na dodatek zebrałam straszny opieprz i jeszcze przestali je tam chować. Cała sytuacja była do d.. a tu tekst o szczęściu. Jakbym naprawdę miała szczęście to bym sie najadła po cichu cukierków, a szafa by sie na mnie nie zawaliła. I takie jest moje wyobrażenie.
                                        Chyba jakieś głupoty mi przychodzą po urlopie do głowy. Może jednak skończę na dzisiaj to pisanie.
                                        Pozdrawiam Cię Maryś smile
                                        • kotakot1984 Re:Cieszę się... 30.08.08, 12:50
                                          Hehe mi zawsze mówiono że mam więcej szczęścia niż rozumu... Jak
                                          miałem 2 latka to potajemnie zjadłem importowaną, spryskaną
                                          pomarańczkę komunistyczną i byłem podobno w stanie agonalnym
                                          dostarczony do szpitala, na szczęście mnie cudem odratowali, potem
                                          pare razy jeszcze z własnej głupoty otarłem się o śmierć począwszy
                                          od wskakiwania do pociągu który już ruszał poprzez wypadniencie z
                                          trasy narciarskiej w Austrii przy ogromnej prędkości i zawiśnięcie
                                          na gałęzi 3 metry od przepaści a skończywszy na udławieniu się
                                          kością kurczaka i wylądowaniu na stole operacyjnym.

                                          I wszystko to skończyło się dobrze a załatwił mnie podczas
                                          weekendowego wypadu mały czarny nadburzański kleszczyk-pierwszy i
                                          ostatni jakiego w życiu miałem...
                                          • sylm8 do Kotakota 31.08.08, 14:50
                                            Imponujący zbiór doświadczeń!
                                            Rzeczywiście przy tym wszystkim spotkanie z kleszczem to teoretycznie żadna straszna historia.
                                            Teoretycznie sad
                                        • maria.50 Re:Cieszę się nadal, 30.08.08, 13:20
                                          ...przynajmniej z tego,ze półpasiec dość ostro został potraktowany laserem(w
                                          Czechach u lekarza,sama na sobie wykonywałam"ten zabieg"przez pół godz.- 6
                                          dni,za psie pieniądze)i sobie poszedł,pozostawiając różową bliznę.Do tego duza
                                          dawka Hewiranu i Sangrie(peruwiańskie)do ustnie i miejscowo.A tak to się
                                          suplemantuję dość mocno,piję cztery rodz,ziół peruwiańskich,już dwa razy
                                          zostałam uszcześliwiona zastrzykami wit,z B12,neurolog niestety kaze nadal brać
                                          Tegretol 2xpo pół tab.twierdzi,ze to (moze!)wpływa na poprawę
                                          mojego(kurde!)dobrego stanu!Reumatolog i zakażnik natomiast są odmiennego zdania
                                          co do tego leku.A ja,postanowiłam jeszcze przez dwa tyg.się z nim nie
                                          roztawać,choć wczoraj skończyłam dwutygodniową komorę krio,z
                                          gomnastyką.Wykorzystałam to na maxa z 1i pół godz ćwiczeń na sali z
                                          rechabilitantami i jestem z siebie zadowolona!!!
                                          No to wspomnę jeszcze o basenie solankowym 2 godz. i saunie.Zero obiawów i
                                          zmęczenia! I jak teraz nawalę,to powodem będzie nerwica!!!pomimo dwóch rumieni
                                          zacznę wierzyć w nerwicę!
                                          • maria.50 Re:...a że robię błedy... 30.08.08, 16:26
                                            ...to już się nie ciesze.
                                            Sylwio,kotakocie,jak widać szczęście ma wiele odmiansmile))
                                            • sylm8 Re:...a że robię błedy... 31.08.08, 14:43
                                              Nie zrozumiałam zupełnie o co Ci chodzi Maryś z tymi błędami.
                                              w końcu po trzech czytaniach twojego tekstu znalazłam ze 3. Z trudem!

                                              I bardzo mi sie spodobały smile

                                              Myślę, że rechabilitanci to zapewne ludzie od leczenia śmiechem. big_grin
                                              Sama bym sie udała na taką terapię rechotaniem z rechabilitantami, szkoda tylko, że to w Chechach.

                                              ( to ostatnie napisało mi się przypadkiem, robię dużo błędów, ale mój komputer je natychmiast podkreśla i poprawiam - tym razem nie posłucham go i zostawię jak jest wink )

                                              Trzymaj się, i olej błędy.
                                              • maria.50 Re:...Błędem by było... 31.08.08, 21:08
                                                Nie będę się tłumaczyć-już się tłumaczę.
                                                Dobra a teraz postaram się napisać jaśniej a nawet ze zrozumieniem.Ci chłopcy od
                                                śmiecho-terapii,poprawnie emgiery od rehabilitacji,to pracownicy Sanatorium
                                                Równica w Ustroniu(koło Cieszyna i Wisły Adasia M)Miałam skierowanie na komorę
                                                krio,od neurologa(12zabiegów)Po takim mrożeniu,obowiązkowe ćwiczenia(przyznam,ze
                                                się"zrehabilitowałam"tym miłym chlopakom za nadużycie czasowe-choć nie chcieli!)
                                                Również w tymże Z.P.L.są baseny solankowe z sauną.Te już sobie prywatnie
                                                opłaciłam,w ramach rekreacyjno-próżniacko-zdrowotnych.
                                                Rekreacja-bo sama przyjemność!i rozlużnienie po ćwiczeniach
                                                Próżniacko-bom baba! i sałna i masaze podwowne,to trochę coś tam się wytopi z
                                                tej baby.
                                                Zdrowotnie-solanki są z własnych odwiertów głębinowych,z wieloma minerałami i
                                                pierwiastkami(n.p.jod)którego tu w górach-jak wiadomo-ani na lekarstwo! No to tyle.
                                                A laserowałam się,to juz w Czechach.
                                                Chciałam przy okazji przypomnieć wszystkim,ze NFZ,refunduje
                                                komorę-krio,wszystkim pacjentom ze skierowamiem od dr.specjalisty,dwa razy w
                                                roku,jak również raz w roku,mozna skorzystać z czterech zabiegów,w dowolnym
                                                sanatorium(NFZ)t.zw. ambulatoryjnych,bez bazy hotelowej.
                                                Jak w Re: tytule,błędem by było,by z tego nie skorzystać!
                                                • sylm8 Re:...Błędem by było... 23.09.08, 00:20
                                                  Ty masz racje Maryś!
                                                  Sanatoria to niegłupia, a mało wykorzystywana przez chorych możliwość.
                                                  Muszę to przemyśleć. Tylko wtedy nici ze zwykłego urlopu.
                                                  W tym roku zrobiłam sobie więcej wolnego niż zwykle - skutek taki, że zap.. teraz tak, że czasem nie pamiętam jak się nazywam, nie mówiąc o stałej irytacji.
                                                  Ale jak się zachciało wolnego, to jest i konsekwencja i po wolnym i.. przed sad (- czy to możliwe żeby konsekwencja była przed przyczyną ? uncertain )

                                                  A jak tam u Ciebie? Gdzie teraz zniknęłaś Mario ?
                                                  • maria.50 Re:...Błędem by było... 30.09.08, 14:55
                                                    Znikam i powracam!
                                                    Tak bardzo biorę garściami z życia co się da,jakym nie dowierzała, tej marchewce
                                                    na kiju i ze jutro moze się skończyć!
                                                    Ale nie wszystko jest cacy,nie! Dziękuję,ze to nie to co było.
                                                    A Was mocno ściskam i pozdrawiam!!!
                                                  • sylm8 Re:...Błędem by było... 22.11.08, 00:37
                                                    Maryś prawie 2 miesiące się nie odzywałaś.
                                                    Napiszże szybciutko co u Ciebie bo jak się nie uda uratować tego forum to nie odpuszczę i będę Cię ścigać na priva. Ostrzegam!
                                                  • maria.50 Re:...Błędem by było... 23.11.08, 19:34
                                                    Sylwio,obawiałam się,ze prędzej czy póżniej ktoś mi wytknie moje
                                                    "zachowanie".Skoro tak to będę szczera wobec Ciebie i innych.Przez długą chwilę
                                                    stan mojego zdrowia jak i wyniki,podpowiadały mi,że jestem zdrowa! Na
                                                    "potwierdzenie medyczne"usłyszałam od p.dr.zakażnik,ze jestem wyleczona,ze mam
                                                    dać sobie spokój z tą bb,bo następny etap,to psychiatra.Po cichu marzyłam zeby
                                                    to byla prawda,nawet jeśli odebrałam to jako dowód pychy,tyleż przykrej co
                                                    zbędnej,nadal chcialam w to wierzyć w sposób jedynie Marysi znany,he,he....No i
                                                    czyniłam wysiłki "gimnastyczne"naprawcze,komfortowo psychiczne(piwko)również coś
                                                    tam pozytecznego robilam w świecie ducha,a juz najbardziej z zapałem oddawalam
                                                    się-dosłownie!zachowaniom szczeniackim!(kryzys wieku?)Dawno zapomniałam jak może
                                                    być przyjemnym czas spędzony w towarzystwie(?)któremu "dotrzymywalam krok" w
                                                    świecie wirtualnym.Obcowałam myślami,zachowaniem,graniem,słowem-odwijał mi się
                                                    beret!Zadna z takich form(netowych)spędzania czasu,nie wprawiała mnie w tak
                                                    radosne drżenie.Do diabła! Nie wiem doprawdy skąd się to brało!
                                                    Już się nie bierze...za to wziela się za mnie niestety choroba. Od jutra
                                                    zaczynam leczenie: najpierw Yersinia enterocolitica,ktora bez karnie siedzi we
                                                    mnie(w bad,szpitalnych z grudnia 2007)no i solidny zestawik na bb-narazie,i
                                                    powiem,ze nabieram do niego(zestaw)zaufania a jeszcze bardziej od niego
                                                    oczekuję,tak jak od NASZEGO MIRRORA!!!
                                                  • eliza_1977 Re:...Błędem by było... 30.11.08, 19:55
                                                    Mario na jednym z wątków pisałaś coś o ziołach peruwiańskich, gdzie można je
                                                    kupić??? Pozdrawiam
                                                  • sylm8 Po przerwie 08.12.08, 01:43
                                                    Daruję Ci, że Cię nie było, skoro przynajmniej się w tym czasie dobrze bawiłaś. Ja też za często nie piszę, ale dla odmiany mam się tak sobie. Wygląda na to, że mam chwilowy dołek, a Ty miałaś chwilową górkę. Nie miałabym nic przeciwko maleńkiej góreczce, dobrze by mi zrobiło, jakby mi się też beret odwinął wink
                                                    No i co Ty tam teraz łykasz? ( poza piwem oczywiściewink
                                                    Mam nadzieję, że nie obudzisz znowu półpaśca, pilnuj tego cholernego wirusa.
                                                  • maria.50 Re: Po przerwie 08.12.08, 18:22
                                                    Trafnie to Sylwio ujęłaś:"...a Ty miałaś chwilową górkę"No cóz,co prawda to
                                                    prawda.A teraz z tej górki tak pędzę jak strzała,ze az mi włosy wyrywa.Już
                                                    wolałabym szczać gdy pędzę,ale z takiego zdrowego-ponad siły wysiłku! OJ,już
                                                    prawie nie pamiętam,jak fajnie jest,gdy się jest tak błooogo zmęczonym.No i nie
                                                    pamiętam,żebym wtedy szczała! A jak teraz by to było???
                                                    Sylwuś,to są właśnie skutki owego odchylonego mojego beretu-wybacz!

                                                    No a teraz garstka o tym moim "szczęściu" z jakim przyszło mi się zmierzyć w
                                                    ostatnim czasie.
                                                    Zaczęło się od wypadania włosów,pomyślałam huśtawka Hashimoto.
                                                    Za czas jakiś tygodniowy ostry ból pleców,ramion,bioder,kolan,mięśni nóg-nie
                                                    pierwszyzna.Pomyślałam wtedy,ze to mogą być bóle psychosomatyczne.
                                                    Żeby to sprawdzić wybralam się do psychiatry,mylę że trafiłam na dobrą panią
                                                    dr.Ta uznała,ze w moim przypadku,potrzebuję więcej snu,
                                                    8h snu-ludzie! toż to marnotrawienie żywota! i na 0.33 trittico cr,spełniam
                                                    zalecenia p.dr.już dwa miesiące.Bóle-moze nie w ostrej fazie,nie przeszły,a
                                                    pojawiły się nowe symptomy,które kazały mi ponownie przyjrzeć się tym moim
                                                    żyjątkom,oczywiście samej byłoby mi trudno.Konsultacja u lekarza,który mam
                                                    nadzieję zna się na tym,"zaowocowała" leczeniem w pierwszej kolejności
                                                    yersiniki(nikt do tej pory nie widział potrzeby jej leczenia-widnieje(+) na
                                                    wypisie ze szpitala-rok temu.Ona będzie potrktowana Ciprofloxaciną+Doxy,a potem
                                                    zestawbig_grinoxy+cefuroxyna i co dwa dni Azitro,bo wychodzi na to,ze mam jeszcze
                                                    Jersinike i Bartonele. Tu mi się ciśnie na usta opowiedzenie bajki dla dorosłech
                                                    o orzszku...!!!co by płętowało mój stosunek seksualny na to wszystko!!!
                                                    Piwa niet,pólpasić tak-p/c w IgA 600!!!
                                                  • sylm8 Re: Po przerwie 13.12.08, 18:42
                                                    Trzymam kciuki za Twoje leczenie. Rozumiem, że znalazłaś kogoś kto poleczy Cie antybiotykami.
                                                    Napisz o efektach bo jestem ciekawa czy tę yersinię da się tak szybko z siebie wywalić. Zaczęłam trochę o niej szukać - ale napiszę w innym wątku.
                                                    Co do psychiatry i leczenia - Trittico fajnie poprawia sen, ale jest lekiem przeciwdepresyjnym i może wywoływać górkę, czego twoja Pani dr chyba nie wzięła pod uwagę. ( Mam w tej kwestii lata praktyki smile choćby z mamą, więc bądź ostrożna.)
                                                  • sylm8 Re: Po przerwie 16.02.09, 00:47
                                                    Wiesz co, chyba podbiję ten Twój wątek, żeby nie zniknął w czeluściach w oczekiwaniu na Twój wpis smile
                                                    Wyleczona już?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka