Dodaj do ulubionych

ja i borelka...

23.09.08, 14:34
Witajcie,
Po roku leczenia wreszcie zebrałam się, żeby opisać swój przypadek. Chociaż
post będzie przydługawy - myślę, że może pomóc kilku nowym osobom tu
zaglądającym. Tak jak i mnie pomogły Wasze posty.

Myślałam, że wszystko się zaczęło trochę ponad rok temu. Teraz wiem, że trwało
od dobrych kilku lat. Nigdy nie miałam kleszcza. Nigdy nie widziałam rumienia.
Zacznę od tego, że bardzo często chorowałam na zapalenie gardła. Ciągle
traciłam głos. Chrypkę miałam już po kilku minutach śpiewania, śmiania się.
Ciągłe stany podgorączkowe – nie wiadomo skąd i na okrągło przewlekłe
zmęczenie. Nie wiedziałam co mi jest. Przyzwyczaiłam się do tego, że ciągle
się źle czuję. Do tego dochodziły dziwne stany depresyjne, które wszyscy
tłumaczyli nerwicą, stresem. Generalnie nie byłam sobą, nie potrafiłam
wytłumaczyć swoich reakcji, ciągle płakałam z byle powodu. Któregoś wieczoru
(nagle z dnia na dzień) oglądając tv odczułam straszny, przenikliwy ból
paraliżujący ciało. Tego dnia nie byłam już w stanie podnieść się z łóżka i
tak zostało…
Bolały wszystkie stawy. Na przemian: małe i duże (kolanowe, biodrowe, barkowe,
międzypaliczkowe). Wszystkie były strasznie spuchnięte, zaczerwienione -
najmniejszy ruch sprawiał ból. Do tego doszła wysypka. Bardzo dziwna, po obu
stronach bioder, symetryczna w postaci bolących przy dotyku napuchniętych
różowych plam zlewających się z czasem. Pierwsza wizyta u lekarza – diagnoza
odra. Wizyta u reumatologa i badania. Podejrzenie RZS, Tocznia układowego,
Sarkoidozy.. W wynikach badań: OB trochę podniesione, IgE wysokie. Reszta
idealnie. Objawy nadal nie ustępują. Pojawiają się nowe. Bóle mięśni,
ścięgien, skóry. Czerwone, bolące guzki na głowie, w okolicach oczu, nad
brwiami. Straszne osłabienie, bóle gardła, gorączka. Bóle stawów i opuchlizna
nadal się utrzymują. Żeby wstać z łóżka – żyję o ketonalu forte. Nic innego
przeciwbólowego nie pomaga. Wysypka pojawia się 4 razy po czym samoczynnie
znika i już nigdy potem nie wyst.
Kolejne wizyty i badania. Lekarz odsyła do lekarza. Żaden nie podaje diagnozy,
wszyscy gdybają. W końcu w szpitalu zakaźnym robią mi test na Borrelia
burgdorferi – oczywiście ELISA. Podczas gdy ja umieram – ELISA wychodzi
negatywna. Lekarz stwierdza: „W tym momencie całkowicie się odcinamy od
boreliozy”- pani nie jest chora, trzeba szukać gdzie indziej. Na wszelki
wypadek dostaję doxycykline 200mg na 20 dni. Nic nie pomaga – jest jeszcze gorzej.
Wracam do reumatologa. Kolejne wyniki badań. Wychodzą przeciwciała
przeciwjądrowe ANA w mianie, które nie świadczy o żadnej konkretnej chorobie.
Mimo to lekarz stwierdza tocznia. Przepisuje sterydy. Ja nigdy nie wykupuję
recepty, bo ciągle mi objawy nie pasują do niczego. W między czasie znowu mi
się pogarsza – dochodzą nowe objawy. Tiki mięśni, drgawki w nocy, podwójne
widzenie, trzeszczenie w szczęce i karku. Wcześniejsze objawy na zmianę
znikają i nasilają się. Dochodzi również nietolerancja zimna, dreszcze,
nadwrażliwość na dźwięki, zapachy.
Mija kilka miesięcy…nadal się nie leczę – nie ma lekarstwa. Rezygnuję z
lekarzy i szukam na własną rękę. Robię badania na Mycoplasme pneumoniae.
Wychodzi dodatnia w obu klasach. Potem trafiam na forum. Robię koinfekcje w
Lublinie. Babesia +, Bartonella +, reszta ujemna (włącznie z borrelia).
Trafiam do lekarza z Krakowa. Podejmuję leczenie.
Pierwszy zestaw – do momentu otrzymania wyników badań z Lublina. Tetracyklina
2x2, Flukonazol, probiotyki.
Ewidentnie widać reakcję na abx. Momentalnie herx i pogorszenie. Potem
stopniowo wracam do normy. Jest poprawa. Stawy już tak nie bolą. Trochę
rozjaśnia się w głowie. Badania powtarzane w Poznaniu: Babesia -, Bartonella
+, reszta ujemne. Dodatkowo robię badania na grzyba – wychodzą dodatnie.
Zaczynam kolejne antybiotyki.
Na początku kuracja rifampicyną 150 2x2(po miesiącu zmiana na
rifampicynę 300 2x1), unidox 2x1.5, duomox 2x2, flukonazol 1x1 (potem
ograniczony do dawki 1 raz na tydzień). Na tym zestawie średnio 4 silne herxy
na miesiąc, rozkładające mnie całkowicie. Wliczając również problemy z
ostrością widzenia, podwójnym widzeniem, objawami które wcześniej opisałam.
W trzecim miesiącu leczenia liczba herxów znacznie się zmniejsza, a
samopoczucie polepsza. Do leczenia zostaje włączony tinidazol w pulsach co 15
dni (1x1). Bardzo dobrze go toleruję i nie mam jakiś drastycznych stanów
pogorszenia samopoczucia. Największy problem stanowią u mnie zaburzenia
widzenia...średnio kilka razy na miesiąc.
W 4 miesiącu leczenia zmiana antybiotyków ( z racji problemów z
żołądkiem i częstych wymiotów). Przepisany Klabax 0,5 2x1, Zamur 0,5 2x2,
Nystatyna 2x2, Tinidazol 2x1,5(w pulsach co 15dni), ViregytK 1x1 i Flukonazol 1x1
Na nowym zestawie z każdym miesiącem coraz lepiej. Stawy przestają puchnąć,
czasami tylko bolą. Reszta objawów bez zmian, tylko tyle, że ciut łagodniej.
Nie licząc herx`ów. Problemy z widzeniem nadal. Bardzo dokuczliwe. Praktycznie
co tydzień. Oczywiście depresja, skoki nastrojów i cała kampania objawów
psychicznych nadal się utrzymuje.
Na dzień dzisiejszy…
Po roku leczenia. Moje objawy: straszne zmęczenie, objawy psychiczne (
depresja, wyobcowanie, splątanie, trudność dobrania słów, problemy z pamięcią,
ze skupieniem). Generalnie czuję się tak, jakbym była na siłę uwięziona w nie
swojej skórze i miała trociny w głowie…
Z reszty objawów: przewlekłe bóle (stawy, żołądek, mięśnie, ścięgna, kark,
głowa, oczy) – czasem nie do wytrzymania. Podwójne i rozmyte widzenie,
klaustrofobia, lęk wysokości, zawroty głowy, tiki mięśni, ciągłe dreszcze,
temp powyżej 37.4 stopni, mdłości, wymioty, biegunki. Nadwrażliwość na dźwięki
i zapachy. Duszności, chrypka, bóle gardła.
Borrelia za każdym razem ujemna. ELISA, WB, rtPCR.
Mycoplasma nadal dodatnia, Bartonella po 6 miesiącach leczenia ujemna.
W tym momencie znowu zmiana antybiotyków: Unidox 2x1,5, Duomox 2x2, Flukonazol
– raz na tydz, Nystatyna 2x2, Rolicyn 2x1.5, Tynidazol 2x1.5
Jestem pewna, że w momencie połknięcia pierwszej tabl. Unidoxu znowu rozłoży
mnie herx…
Tak po krótce wygląda moje leczenie. Nie wiem kiedy się skończy, póki co nadal
mam objawy a przewlekłe bóle nie ustępują. Od jutra zaczynam nową serię abx i
probuję dalej tępić Mycoplasmę.
Zobaczymy co będzie…

życzę Wszystkim dużo zdrowia i siły

kasia
Obserwuj wątek
    • bagnowska Re: ja i borelka... 23.09.08, 16:24
      Witaj, Kasieńko! Strasznie Cię te cholery gnębią...a Ty jesteś mimo
      wszystko taka spokojna i ufająca w kurację. Mój Grzes po ponad roku
      leczenia i krótkotrwałej acz znaczącej poprawie też na razie znowu
      jest w dole, ale również zaczynamy nowy zestaw z nową nadzieją
      (chlamydiowo - mykoplazmowy).Grzegorz bardzo silnie reaguje na leki
      (nawet na acc) i musi brać dawki minimalne. Zazdroszczę troszkę
      Wam, jak czytam o wielkościach dawek...Ta kuracja nie napróżno
      nazywa się agresywna.Jednak nie na tyle, żeby, na litość boską,
      zabić... A więc powoli do przodu!
      Pozdrawiam Cię ,Kasieńko, bardzo ciepło - Basia
      • geodeta_31 A nie myśleliście z lekarzem... 23.09.08, 17:16
        ...żeby się czasem skupić na leczeniu chlamydiozowo-mykoplazmowym
        skoro mykoplazmy napewno wychodzą Ci w badaniach? Pierwszy zestaw
        marny na mykoplazmy (to wogóle nie był zestaw - na marginesie),
        drugi zestaw mocno mykoplazmowy - herxujesz jak diabli, wprowadzasz
        tinidazol - żadnej zmiany (bo jaka ma byc przy mykoplazmach?),
        trzeci zestaw do bani na mykoplazmę znowu. Czemu nie obstawiacie
        pewniakami infekcji, którą masz na bank i dodatkowo nie dodajecie
        leku na Bb + ew. inne koinfekcje a leczycie w ciemno ujemną Bb
        zostawiając mykoplazmy??? Nie czaję tego leczenia... Mykoplazmy dają
        w 100% takei objawy jakie opisujesz.
        • katarinka.z Re: A nie myśleliście z lekarzem... 23.09.08, 18:14
          geodeta
          no właśnie teraz po konsultacji z lekarzem zabieramy się za mykoplazmy...
          znowu powrót do leków, przy których pojawiały się herxy
          zobaczymy jak będzie

          Basiu,
          wcale nie jestem taka spokojna, jak się może wydawaćsad
          już mi siły brakuje

          • katarinka.z Re: A nie myśleliście z lekarzem... 23.09.08, 20:54
            Oprócz mykoplazmy musiała też być leczona bartonella, bo objawy się nasilały i
            dawały strasznie w kość...
            Teraz znów powrót do mykoplazmy - mam tylko nadzieję, że kolejny raz mi żołądek
            nie wysiądzie na tym zestawie.
            Zobaczymy ile wytrzymam - będę w tym wątku pisać na bieżąco co i jak.
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 25.09.08, 08:42
      No to się zaczęło...
      Wczoraj(po 2-tygodniowej przerwie od abx) wzięłam 1 tabl tynidazolu.
      W nocy masakrauncertain Cała noc nie przespana... Dopiero zasnęłam po połknięciu ketonalu.
      Straszne bóle nóg, promieniujące od bioder. To samo nadgarstki. Nie do
      wytrzymania. Dodatkowo dreszcze i mrowienie/pulsowanie w kończynach. Czułam
      jakby zarówno ręce jak i nogi nie należy do mnie.
      Czyżby herx? tak nagle... już w godzinę od połknięcia abx?
      To nie chce myśleć co będzie, jak dołączę cały zestaw...
      • katarinka.z Re: ja i borelka... 07.10.08, 23:00
        Po 2 tygodniach antybiotyków..
        1/ Unidox daje w kość żołądkowi jak dawał. Mimo tego, że go nie rozpuszczam i
        popijam dużą ilością wody. Czy jeżeli zacznę go brać w trakcie jedzenie znacznie
        obniży się stopień jego wchłaniania? W sumie coraz ciężej mi brać go na pusty
        żołądekindifferent

        2/ Po pierwszej tabletce Tynidazolu - pojawił sie jakiś dziwny herx w nocy. W
        sumie na drugi dzień było już znacznie lepiej i bóle praktycznie zniknęły.

        3/ Odnośnie Rolicynu - faktycznie bardzo dobrze go znoszę, żadnych problemów i
        sensacji nie zauważyłam.

        4/ Duomox... masakrasad Nie dość, że mnie zbiera na wymioty od samego zapachu tej
        chemii - to jeszcze mi długo po połknięciu tak niedobrze, że nie jestem w stanie
        wstać z łóżka. Macie jakąś radę jak złagodzić te mdłości?

        5/ Oczywiście znowu dopadły mnie grzybyuncertain

        6/ W drugim tygodniu brania antybiotyków wystąpił bardzo silny herx. Trwał
        jakieś 3 dni. Całkowicie mnie uziemił w domu. Gorączka 38 stopni, katar, kaszel,
        ból gardła, chrypka, straszne osłabienie, mdłości, bóle kolan, karku. Generalnie
        nie byłam w stanie się podnieść z łóżka. Dziś już trochę lepiej i powoli "staję
        na nogi".
        Oczywiście standardowo pozostałe objawy nadal na przemian występują.

        7/ Z nowych objawów:
        w momencie kiedy w pomieszczeniu robi się duszno i zaczyna "brakować tlenu" i
        przestrzeni - mnie jak na zawołanie robi się słabo i muszę szybko wychodzić żeby
        nie zemdlećuncertain

        8/ Czy lęk wysokości, klaustrofobia mogą się nagle pojawić przy boreliozie? Bo
        nigdy w życiu takich problemów nie miałam, a teraz tragedia...

        Jak możecie napiszcie co robić z Unidoxem i Duomoxem żeby choć trochę ograniczyć
        te mdłości, bo już nie daje rady.
        Wiem, że czytałam kiedyś na forum jak sobie z tym radzić - ale teraz mam bardzo
        ograniczony dostęp do internetu i mogę tylko śledzić ten temat, więc nie dam
        rady szukać postów w innych wątkach.
        Bardzo dziękuję za odpowiedzi

        Ciepło pozdrawiam
        Kasia

        ---------------------------
        net_ka@o2.pl


        • tadeusz998 Re: ja i borelka... 07.10.08, 23:44
          Też nie przepadałem za Duomoxem , najlepiej popijać zieloną herbatą z niewielką
          ilością cytryny - niweluje ten nieprzyjemny słodkawy smak .
          A przed Unidoxem kisiel z siemienia lnianego .
          Pozdrawiam .
        • reni5553 Re: ja i borelka... 07.10.08, 23:59
          1/ unidox powinno się przyjmować ok. pół godz przed jedzeniem. Jeśli
          cięzko Ci jest to spróbuj z min. 2 godz. po jedzeniu.
          Pamiętaj by po nim nie przyjmować pozycji leżącej.

          2/ duomox...ten słodkawy smak potrafi dopiec. Ja osobiście
          opracowałam technikę połykania tego leku - 2 tabletki każda po 1 g.
          połykałam szybko, jednym haustem naraz czyli z jednej garści. Ciężko-
          bo są duże, ale nie czułam potem tego nieprzyjemnego smaku w ustach.
          Technika możliwa do opanowania.
          • rzepcia3 Re: ja i borelka... 08.10.08, 08:39
            Dokładnie, garść Duomoxa ląduje w gardle, dolewasz wody i odrzut głową do tyłu
            aby leki dobrze wpadły do gardła smile w 80% skutkuje. Duomox to masakra. Potrafię
            już opanować nawet odruch wymiotny jak mi czasem staje w gardle ..brrr smile
            • katarinka.z Re: ja i borelka... 08.10.08, 11:49
              Dokładnie...masakra. Sam zapach mnie odrzuca, nie mówiąc jak trzeba się
              przełamywać żeby to świństwo przełknąć.
              Będę próbować Waszych sposobów, nie wiem z jakim skutkiem bo już jedna tabletka
              mi ciężko przechodzi przez gardło a co dopiero dwie na razsmile
              Nie wyobrażam sobie sytuacji, że to mi się zacznie rozpuszczać zanim przełknęsmile
              dziękuję za odpowiedzismile
              A jakby np brać unidox w czasie jedzenia?
              Bardzo by to obniżyło wchłanianie leku?

              • reni5553 Re: ja i borelka... 08.10.08, 12:03
                w czasie jedzenia unidox gorzej się wchłonie
        • katarinka.z Re: ja i borelka... 09.10.08, 21:09
          Dziś ciut lepiej. Odrobinę odrealnienia, chociaż męczy mnie straszny kaszel i katar.
          Wczoraj ustąpiło podwójne, rozmyte widzenie. Zobaczymy na ile tym razem...
          Z innych objawów na dzień dzisiejszy:
          Nadal straszne osłabienie, duszności, gorączka, tiki mięśni, bóle stawów. Nie
          wliczam objawów typu lęki itp...
          Mdłości dalej się utrzymują. Próbowałam brać na raz 2 tabl Duomoxu, ale zanim
          połknęłam zaczęły mi się rozpuszczać i było jeszcze gorzej...skończyło się to
          biegiem przełajowym do łazienkismile Unidox biorę po jedzeniu. faktycznie odrobinę
          lepiej. Żołądek już tak nie daje w kość. Nawet udało mi się wysiedzieć 6 godzin
          na uczelni a to już jakiś sukces. Wprawdzie ledwo, ledwo bo mi było tak
          strasznie słabo - ale niech będziesmile Gorzej było z powrotem do domu, bo o
          własnych nie dałam rady już przejść nawet kilku metrów...
          No ale jakiś tam mały sukces mamsmile

    • katarinka.z Re: ja i borelka... 11.10.08, 10:39
      Wygląda na to, że ten zestaw antybiotyków, który biorę jest naprawdę skutecznysmile
      Pozostałością ostatniego herxa jest teraz tylko katar. Zrobiło mi się jakby
      jaśniej w głowie..
      Tak jakby mi jakiś kamień spadł, który przytłaczał od góry. Zauważyłam też, że
      od strony emocjonalnej bardziej się wszystko ustabilizowało. Już nie reaguję
      płaczem i nerwami jeśli dzieje się "coś nie tak". Bardziej nabrałam nagle do
      wszystkiego dystansu. Nawet miałam siłę, żeby wyjść za zakupy.
      Dziś czuję się tak, jakbym przez chwilę znowu była ta osobą, co kiedyś....sprzed
      choroby.
      I mam taką straszną ochotę, żeby nagle zrobić wszystko - czego zrobienie do tej
      pory uniemożliwiała mi chorobasmile
      Oby takie samopoczucie jeszcze chociaż na kilka dni pozostało...


      • swigonka Re: ja i borelka... 11.10.08, 10:47
        katarinko -super wiadomość! znam to uczucie takiego nagłego "powrotu" do dawnej
        "ja". życzę, żeby trwało to jak najdłużej smile a potem kolejnego herxa -nie
        gniewaj się wink
        a potem jeszcze dłuższego cudnego nastroju....itd...itd....
        • katarinka.z Re: ja i borelka... 11.10.08, 12:06
          Dziękujesmile Uczucie wspaniałe.. chyba nie ma lepszego:p
          W sumie to pierwszy taki dzień od roku, w którym czuję, że żyjęsmile
          Będę pisała na bieżąco co i jaksmile

          cieplutko pozdrawiamsmile
          • kornelcia75 Re: ja i borelka... 12.10.08, 13:09
            napisałam mailasmilea teraz zaczynam czytać Twój wąteksmile
      • eter05 Re: ja i borelka... 26.10.08, 14:56
        katarinka.z napisała:

        > Wygląda na to, że ten zestaw antybiotyków, który biorę jest naprawdę skuteczny:
        > )
        > Pozostałością ostatniego herxa jest teraz tylko katar. Zrobiło mi się jakby
        > jaśniej w głowie..
        > Tak jakby mi jakiś kamień spadł, który przytłaczał od góry. Zauważyłam też, że
        > od strony emocjonalnej bardziej się wszystko ustabilizowało. Już nie reaguję
        > płaczem i nerwami jeśli dzieje się "coś nie tak". Bardziej nabrałam nagle do
        > wszystkiego dystansu. Nawet miałam siłę, żeby wyjść za zakupy.
        > Dziś czuję się tak, jakbym przez chwilę znowu była ta osobą, co kiedyś....sprze
        > d
        > choroby.
        > I mam taką straszną ochotę, żeby nagle zrobić wszystko - czego zrobienie do tej
        > pory uniemożliwiała mi chorobasmile
        > Oby takie samopoczucie jeszcze chociaż na kilka dni pozostało...
        >
        >

        Napisalas to moimi slowami Jak pieknie jest wrocic do siebijee.Ja juz nawet
        zapomnialam jak to jest ale uczucie jest piekne.U mnie po1,5roku wiecej jest
        tego dobrego ale dr.Beata od razu wlaczyla mi leki antydepresyjne bo
        powiedzialam jej ze nie chce zyc.Tak bylo poki nie zaczelam sie leczyc.wytrzymaj
        jeszcze i nie poddawaj sie.pozbedziemy sie tego napewno
        • dobbiaco Re: ja i borelka... 17.12.08, 02:45
          Rozumiem Cię;ja także miewam takie dni..Ale..z każdego kąta wyziera
          płacząca za mną robota;a gdy się za to biorę-wysiłek wywołuje
          następnego herxa!!To coś niebywałego!Mogę cieszyć się pięknym
          dniem;iść z synem i wnuczką do Łazienek na spacer;po południu już
          leżę,jak ścięta i rozpetuje się piekło...Znacie takie objawy??
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 15.10.08, 19:36
      Dni odrealnienia niestety dobiegają końca. Choć nie jest jeszcze najgorzej, ale
      to nie to samo. Znowu czuję jakby mi ktoś głowę ściskał imadłem.
      Wczoraj miałam akcję ze str żołądka i jelit... Wymioty, biegunka. Dziś trochę
      tylko zjadłam, ale antybiotyków nie dałam radę przełknąć. Wzięłam same leki
      osłonowe i przeciwgrzybicze. Teraz na noc znowu spróbuję antybiotyki bo z
      żołądkiem się trochę uspokoiło. Zmęczenie wróciło, podobnie duszności. W
      autobusie rano ledwo wystałam, a na uczelni w gorącym pomieszczeniu prawie
      zemdlałam.
      Jutro mam wizytę u Pani Doktor, także napiszę co i jak na bieżąco.

      Pozdrawiamsmile

    • katarinka.z Re: ja i borelka... 26.10.08, 14:21
      Dopiero teraz się zbieram, żeby coś napisać - bo czasu brakuje..
      Po wizycie u Pani Dr nadal utrzymujemy ten sam zestaw (unidox, duomox, tynidazol
      w pulsach co 15 dni, nystatyna, flukonazol). Jest poprawa - mała, ale jest.
      Nadal podwójne widzenie, nerwowość, straszne zmęczenie. Lekkie sztywnięcie
      stawów. Czasami pojawia się ból stawów i mięśni ale zdecydowanie mniej
      intensywny niż wcześniej. Nie mówię tu o herxach, które równie silne jak teraz
      były na samym początku leczenia.
      Najgorzej mi rano wstać z łóżkauncertain Budzik nastawiam 1.5 godziny wcześniej żeby w
      odpowiednim momencie wstać..
      Po zajęciach na uczelni od razu padam i zasypiam. Na zajęciach jestem w stanie
      wytrzymać 2 h...
      Daje mi w kość żołądek, ciągle mi niedobrze. Teraz będę robiła badania na nerki
      i wątrobę żeby zobaczyć czy dają rade przy tylu antybiotykach..Szczerze mówiąc
      boję się tych wynikówindifferent

      W momencie, kiedy wokół mnie zaczyna się robić tłok, brakuje powietrza -
      momentalnie i się robi duszno, słabo, niedobrze i mam wrażenie, że zaraz
      zemdleję. Miał ktoś z Was podobnie?
      Aha i jeszcze jedno pytanie.. Czy w przebiegu boreliozy zauważyliście
      pojawiającą się klaustrofobię, lęk wysokości, lęk przestrzeni?
      • dobbiaco Re: ja i borelka... 17.12.08, 14:48
        Owszem.Są te lęki;a także wszelakie inne..Zwłaszcza w czasie herxów
        wszystkie strachy świata mnie opadają...
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 31.10.08, 19:59
      Coraz gorzej sobie z tym wszystkim radzęsad
      Tzn już praktycznie sobie nie radzę, bo to jest chyba właściwe określenie. Mam
      ochotę schować się przed całym światem, skończyć leczenie i zgodzić się na
      wszystkie tego konsekwencje..
      Nawet nie mam siły, żeby wchodzić na forum i pisać.
      Czuję się tak strasznie samotna sad
      Chciałabym żeby ktoś mnie przytulił i powiedział, że mnie rozumie. Tylko
      tyle...niczego teraz bardziej nie pragnę..
      Zamiast tego słyszę " nie rozczulaj się nad sobą " sad
      • beata.kar Re: ja i borelka... 31.10.08, 20:13
        Kasieńko, ten gorszy czas musi minąć. Ważne jest, że wiesz, z czym
        walczyć. przytulam Cię chociaż tak na odległość, może kiedyś uda się
        w realu smile Trzymaj się, jak chcesz, to pisz na maila, buziaki, Beata
      • reni5553 Re: ja i borelka... 31.10.08, 20:56
        Kasiu
        gdy ja usłyszałam od bliskich mi osób słowa "nie rozczulaj się nad
        sobą" bardzo wszystko przeżyłam. Nie dość, że choroba mi dopiekła to
        i Ci, na których chciałam liczyć-nie zrozumieli. Nie chcieli
        zrozumieć, nie umieli, to ich przerosło...nie wiem.
        Po upływie czasu jestem pewna na 100%, że obrałam dobrą drogę, że
        Ci, którzy mi tak mówili i mówią - nie rozumieją, a ja ich myślenia
        już nie zmienię. Moje zdrowie jest moim skarbem i o nie walczę i to
        jest dla mnie najwazniejsze.
        Ci, którym brak współczucia, którzy nie są przy Tobie, są o tyle
        ubożsi, że nie przeżyją z Tobą tych wyjątkowych chwil PRÓBY. Ty
        kiedyś z tego wyjdziesz i o te wszystkie doświadczenia będziesz
        silniejsza na kolejne lata. To będzie Twoja siła wypracowana Twoja
        walką.
        Ja Cię rozumiem, my Cię rozumiemy, nie jesteś sama.
        trzymaj się.
        • katarinka.z Re: ja i borelka... 01.11.08, 10:11
          Dziękuję Wam...
          • tadeusz998 Re: ja i borelka... 01.11.08, 13:29
            Kasiu przytulam Ciebie , rozumiem i mam podobnie :
            "W momencie, kiedy wokół mnie zaczyna się robić tłok, brakuje powietrza -
            momentalnie i się robi duszno, słabo, niedobrze i mam wrażenie, że zaraz
            zemdleję. Miał ktoś z Was podobnie?
            Aha i jeszcze jedno pytanie.. Czy w przebiegu boreliozy zauważyliście
            pojawiającą się klaustrofobię, lęk wysokości, lęk przestrzeni? "

            I wiele podobnych atrakcji . I tak jesteś dzielna , że jeszcze studiujesz
            .Wyprawa do sklepu to czasami jak na wojnę . Trzy dni zajęło mi wymiana
            przebitej opony w samochodzie , tylko nie wiem teraz kiedy pojadę do warsztatu
            ją naprawić - bo już od dłuższego czasu tylko pogarsza się .A poprzednie dołki
            były znacznie krótsze .
            Chyba jeszcze nie zdarzyło się , żeby syty zrozumiał głodnego .
            Jeśli Ci pomaga to w trudnych momentach rozczulaj się nad sobą , bo mi
            najbardziej pomaga spokój i samotność .
            Pozdrawiam .
            • beata.kar Re: ja i borelka... 06.11.08, 12:04
              Kasiu, wysłałam maila do Ciebie na ten adres, co kiedyś smile
              Pozdrawiam, Beata
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 07.11.08, 10:47
      Ktoś napisał do mnie maila w sprawie leczenia na pocztę gazetową, ale nie dam
      rady odpowiedź bo jest problem z adresem zwrotnym i w sumie nie wiem kto jest
      nadawcą mailasmile
      Więc piszę tutaj: Ktosiu - napisz jeszcze raz na maila: net_ka@o2.pl

      Pozdrawiamsmile
    • katarinka.z pytanie 23.11.08, 14:12
      Jak sie mają zabiegi operacyjne do terapii na borelioze?
      Mam na myśli fakt działania znieczuleń, zakażeń (mam mycoplazme, nie wiem jak z
      bartonellą - bo badanie tylko raz powtarzałam i wyszło ujemne po pół roku leczenia).
      Czeka mnie w najbliższym czasie operacja z miejscowym znieczuleniem i boję się
      jak się to skończy.
      Po zażyciu jednego ibupromu na ból głowy ostatnio mnie tak rozbolała nerka, że
      się ruszać nie mogłam.
      Operacja jest raczej bardzo pilna... co robić?
      • reni5553 Re: pytanie 23.11.08, 15:13
        Niedawno miałam zabieg pod narkozą czyli w znieczuleniu ogólnym i
        nie miałam większych problemów po zabiegu.
        mam bb, bartonellę, babeszjozę.
        wysokie dawki abx nie są przeszkodą w znieczuleniach przy zabiegach,
        czy są inne przeszkody typu boląca nerka-nie wiem.
        spytaj swojego lekarza, tak będzie najlepiej.
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 05.12.08, 14:18
      Jak byście zinterpretowali wynik badania mykoserologicznego?
      Test precypitacji:
      przeciwciała anty Candida ujemne
      test lateksowy (antygen) - też ujemne

      test hemaglutynacji biernej:
      candida albicans >lub= 1:1280 - (1:160 normalne)
      Aspergillus fumigatus 1:160 (1:80 normalne)
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 16.12.08, 22:44
      Po kolejnej wizycie u lekarza...
      Zmiana Duomoxu na Zamur - po Duomoxie wysiadał mi żołądek. Jutro napiszę
      dokładniej jakie objawy towarzyszyły mi w ostatnim czasie. Teraz mam jedno pytanie.
      Jak idąc wdycham zimne powietrze to mnie zatyka... Mam problemy ze złapaniem
      oddechu. W momencie robi mi się gorąco i słabo - tak, że muszę usiąść żeby się
      nie przewrócić.
      Czy ktoś z Was miał takie objawy?
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 17.12.08, 10:58
      Ciąg dalszy.. jeszcze jedno pytanie.
      Mieliście kiedyś uczucie, że Was wszystko drażni?
      Chodzi mi o to, że drażni każda fałdka ubrania, materiału, jakoś rak i nóg nie
      można ułożyć, wszystko denerwuje...

      Czy to już mój schiz?
      Czy faktycznie ktoś czuł coś podobnego?
      • reni5553 Re: ja i borelka... 17.12.08, 12:33
        yesss
        tak-czasem tak się czuję
        jak mnie takie drażliwości biorą obchodzę z daleka tych, którym
        mogło by się oberwać, unikam internetu, forum wink
        gorzej z tymi, którzy wchodzą mi wtedy w drogę smile
        • katarinka.z Re: ja i borelka... 17.12.08, 13:03
          Dzieki za odpsmile
          Mnie od wczoraj wszytko irytuje, każde zagięcie na poduszce mi przeszkadzauncertain
          Już myslałam, ze to moje fanaberie tłumaczone choroba.. Troche mi ulżyłosmile
          • reni5553 Re: ja i borelka... 17.12.08, 13:06
            u mnie dochodził jeszcze do tego taki trudny do opisania niepokój w
            środku, straszna drażliwość, chwilami na wszelkie bodźce z zewnątrz,
            roztrzęsienie. Mijało po jakimś czasie.
            • katarinka.z Re: ja i borelka... 17.12.08, 14:15
              od tygodnia ma dokładnie takie samo uczucie...
              mam nadzieję, że powoli minie - bo masakrauncertain Juz wolę jak mnie wszystko bolismile
            • reni5553 Re: ja i borelka... 17.12.08, 15:08
              te stany, w moim przypadku mają chyba powiązanie z bartonellą
              • katarinka.z Re: ja i borelka... 17.12.08, 19:20
                myślałam, że bartonelli sie już pozbyłam - ale sądząc po objawach nadal mnie męczyuncertain
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 19.12.08, 10:14
      Coś mi się wydaje, że nadchodzą te zdecydowanie gorsze dniuncertain
      Takiego bólu skóry i mięśni dawno nie miałamindifferent
      W ogóle każdy, najmniejszy ruch to tragedia - nie wspomnę o ubraniu czegoś na
      siebie..
      Powiedzcie czy macie jakiś sposób na ten ból?
      Póki co znów wzięłam środki p/bólowe, bo nie dałam rady wytrzymać...
      Ale może jest jakiś sposób żebym się nie faszerowała prochami w takich sytuacjach?
      Co Wy robicie jak tak strasznie boli?
      • anyx27 Re: ja i borelka... 24.12.08, 11:19
        Kasiu, napisalam ci maila na gazetowego. pozdrawiam
    • katarinka.z kolejny etap.. 25.12.08, 12:52
      Tak jak obiecałam opisuję kolejny etap leczenia.
      Nie piszę tu regularnie, ale spróbuje jakoś podsumować ostatnie czasy leczenia i
      to, co się działo w trakcie...

      Na zestawie Unidox, Duomox, Tyni, Rolicyn + abx p/grzybicze:

      Generalnie 3 herxy. Za każdym razem takie same: straszny ból stawów, gorączka
      38/39 stopni, męczący kaszel, ból mięśni. W momencie gorączki pojawia się
      również ból za oczami - ale na krótko.
      Z innych objawów ciągle problemy z głosem, z żołądkiem, ból skóry i pieczenie.
      Nadal wyst. podwójne, rozmyte widzenie. Z nastrojem psychicznym też mało
      ciekawie. Byle co mnie wyprowadza z równowagi i doprowadza do płaczu. Jestem
      strasznie nerwowa.
      Mam problemy z koncentracją, jestem bardzo osłabiona. Najchętniej bym w ogóle
      nie wstawała z łóżka.
      Kompletnie nie toleruję zimna. Przy kontakcie z zimną wodą (zaznaczam, że dla
      mnie zimne - jest dla innych ciepłym) momentalnie mnie zaczyna wszystko boleć. W
      momencie nadmiernego wysiłku na poczekaniu robi mi się gorąco i słabo - tak, ze
      muszę natychmiast usiąść. Czasami mam wrażenie, że nogi i ręce są "nie moje" -
      jakieś takie dziwnie ciężkie. Przeszkadza mi każda fałdka na kołdrze, ubraniu.
      Denerwują mnie zbyt głośne dźwięki.
      Ostatnio (o czym już pisałam kilka dni temu) ból skóry był nie do wytrzymania i
      przeszedł dopiero po ketonalu.
      W sumie na moje bóle nic innego ostatnio nie pomaga. Wszystko za słabe. Ketonalu
      staram się nie łykać za często z wiadomych powodów.

      Może teraz coś bardziej optymistycznego.
      Jeśli chodzi o poprawę:
      - zniknęła opuchlizna i zaczerwienienie stawów
      - podwójne, rozmyte widzenie pojawia się już tylko raz na miesiąc (kiedyś
      praktycznie było na okrągło)
      - tiki mięśni też już są sporadyczne
      - ból stawów jest przeważnie do wytrzymania i dam radę się samodzielnie poruszać
      (z wyj. herxów, podczas których ból jest nie do wytrzymania i muszę się wtedy
      ratować ketonalem).

      To chyba na tyle. Na razie chyba marne poprawy...
      Po wizycie u P. Doktor zmiana duomoxu na zamur. Dodanie fluimucilu.
      Duomox musiałam zmienić, bo podczas łykania miałam straszne bóle żołądka i wymioty.

      Od dziś biorę nowy zestaw - będę na bieżąco pisać co i jak.

      3majcie się ciepło

    • katarinka.z Re: ja i borelka... 25.12.08, 23:24
      A czy możliwe jest, że te wszystkie objawy, które mam pochodzą od mykoplazmy?
      Czy wypisane przeze mnie objawy wskazują na obecność jeszcze czegoś (bb,
      bartonella)?
      Niektóre objawy od tych patogenów się pokrywają i już sama nie wiem, co leczę...
      W sumie z robionych do tej pory badań wyszła mykoplazma wysoko dodatnia i
      bartonella (po 5 miesięcznym leczeniu już ujemna w Poznaniu).
      Co o tym myślicie? Bo już nic nie pasuje i zgłupiałamuncertain
      • zanka.2 Re: ja i borelka... 27.12.08, 15:58
        katarinka mam podobnie, rok leczenia i bóle i sztywności większe.U
        mnie cała choroba zlokalizowała sie w stawie kregosłupowym /okropnie
        sztywny i pulsujący ból/,najtrodniejszy odcinek to szyja i
        lędzwia,pozostałe stawy tez bola ,ale to juz bym wytrzymała,mam
        depreche,ale zbólu i sztywności,też jestem rozdrażniona,popdkakuje
        na głośniejsze dzwieki,ze sztywności kośćca tez czuje sie zamknieta
        w swoim ciele.mam myko,bart,babeszje ,jersinie, bb.babeszje leczyłam
        malarone 5 mies, Obecnie jestem drugi miesiąc na rifambicynie 2x1 i
        xitrocin.cały czas bez przerwy mam dolegliwości.co dalej
        • glowa_do_gory Re: ja i borelka... 27.12.08, 16:08
          Może spróbowałybyście ziół dodatkowo- na stawy Buhner poleca ich bardzo wiele. ja bym zaczęłą od zwykłęj kurkumy - ale uwaga - to też działa po kilku miesiącach. Mojej mamie stawy już dokuczają dużo mniej niż na początku leczenia.
          • glowa_do_gory Re: ja i borelka... 27.12.08, 16:13
            aha i jeszcze Lyme Essence Oil do masaży. Poleciłam go kiedyś człowiekowi z boreliozą, który miłą straszne sztywnienia karku, na okrągło na lekach i ostatnio dziękował mi przez znajomych. Chyba mu pomogło.
            • zanka.2 Re: ja i borelka... 27.12.08, 17:58
              mysle własnie o ziołach jeszcze i o bioenergo -terapii ,a to co
              wymieniłaś to jest jakaś masc ?
              • glowa_do_gory Re: ja i borelka... 27.12.08, 19:12
                Wszystko tutaj. moja mama miała drętwienia stup i dłoni, az jej wylręcało - po zastosowaniu tego zawsze "puszczało"

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=83441765&a=83441765
                • katarinka.z Re: ja i borelka... 27.12.08, 22:22
                  oki, dziękuję - wszystkiego jestem skłonna spróbować.
                  Tylko w dalszym ciągu się zastanawiam co mi tak daje w kośćuncertain
                  Wiem, że na pewno mykoplazma...ale czy coś jeszcze? W sumie to nie wiem z czym
                  walczę, bo wszystkie wyniki (prócz myko) ujemneindifferent
                  Póki co pozmieniałam probiotyki, bo na tamtych mnie żołądek bolał.
                  • wolska10 Re: ja i borelka... 29.12.08, 23:23
                    Witaj, odpisałam Ci w skrocie na forum candida. Twoje wyniki
                    mykoserologiczne są zle. Masz grzybicę narządowa, w dodatku wyglada
                    na to, ze masz zaburzona odporność, bo nie wykryto przeciwciał przy
                    tak dużej liczbie antygenów. Prawdopodobnie Twoje dolegliwości
                    związane sa z kandydozą. Czy widział wynik lekarz? Gdzie robiłaś
                    badanie czy na Czystej?
                    • katarinka.z Re: ja i borelka... 02.01.09, 15:21
                      Witaj. Bardzo dziękuję za odpowiedź! Wyniki wprawdzie nie są moje, ale
                      zamieściłam je bo potrzebowałam się upewnić czy dobrze myślę. Badanie było
                      robione na Czystej.
                      Lekarz dopiero je zobaczy.
                      • wolska10 Re: ja i borelka... 02.01.09, 16:43
                        To dobrze, że nie Twoje, bo myślałam że antybiotyki tak Cię
                        załatwiły.W sumie jest to jedno sensowne badanie jakie wykonuje się
                        u osób z podejrzeniem grzybicy uogólnionej lub narządowej. Jestem
                        pełna podziwu dla lekarza który skierował te osobę na takie badanie,
                        bo tak naprawdę w Krakowie lekarze nic nie wiedzą na temat tego
                        badania nie mówiąc o tym, że nie potrafią ich zinterpretować,
                        przerabiałam to na własnej skórze.
                        Pozdrawiam
                        • katarinka.z Re: ja i borelka... 02.01.09, 19:01
                          Jeśli mam być szczera to ja tej osobie patrząc na objawy i kompletnie
                          nieskuteczne leczenie do tej pory kazałam je zrobić...
                          Dlatego chciałam się upewnić co i jak. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
                          Pozdrawiam
                          • wolska10 Re: ja i borelka... 02.01.09, 19:53
                            No to gratuluję wiedzy, a już myślałam,że znalazł się jakiś
                            postępowy lekarz w Krakowie - no coż nie ukrywam, że jestem bardzo
                            ciekawa co powie lekarz tej osobie dostając wynik do ręki.
                            Nieskuteczne leczenie może być spowodowane tym, że to nie candida
                            albicans rozpanoszyła się w organiźmie, ale inna odmiana candidy
                            oporna na leki. Niestety w tym badaniu występuje reakcja krzyżowa z
                            innymi gatunkami candida,a widzę że problem jest naprawdę duży u tej
                            osoby. Życzę jej w każdym bądź razie aby prawidłowo ją zdiagnozowali
                            i jak najszybciej niech coś ze sobą zrobi- bo to nie są już żarty.
                            • katarinka.z Re: ja i borelka... 02.01.09, 20:46
                              Tak wiem. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź. W razie czego będę do Ciebie pisała.
                              Pozdrawiam
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 08.01.09, 21:39
      Kolejny etap...
      Leki: Unidox 2x1.5, Tynidazol 2x1 ( w pulsach 15 dniowych), ViregytK 1x1,
      Rolicyn 2x2, Zamur 2x2, Fluimucyl 2x1, Flukonazol (co 3 dni 1tabl), Nystatyna
      2x2, probiotyki, suplementy

      Efekty..
      Ponowne rozpoczęcie abx (z racji chwilowej przerwy - problemy z żołądkiem) - na
      początek samopoczucie nie najgorzej.
      Po połknięciu Fluimucylu i dołączeniu Zamuru - tragedia w ciągu 3,4 godzinuncertain
      Momentalnie kaszel, katar, straszny ból głowy i mięśni. W nocy mdłości - nie da
      się spać. Kaszel (dosłownie mi "wyrywało płuca") męczył mnie tydzień. Potem
      wszystko jak ręką odjął. Kilka dni lepszego samopoczucia i znowu tragedia. W
      sumie od rozpoczęcia nowego zestawu cały czas się źle czuję. Z oczami lepiej.
      Dwa dni było lekkie pogorszenie - potem wróciło wszystko do normalności.
      Załatwiam Optimę, bo nasze probiotyki mi średnio pomagają.
      W tym momencie najbardziej dokucza mi osłabienie i ból mięśni. Od czasu do czasu
      odzywają się objawy ze str ukł. oddechowego. Dużo silniejsze niż przed podaniem
      Fluimucylu.

      Nadal kompletnie nie toleruję zimna. W tygodniu byłam na krótkim spacerze na
      rynku. Przy kontakcie z zimnem - straszny ból mięśni nóg. O rękach nie wspomnęuncertain
      Płakałam z bólu. Takie uczucie jakby mi prąd przechodził i paraliżował ręce. Nie
      do wytrzymania - miałam wrażenie, że mi ktoś kości zgniata. Po ogrzaniu
      wrzątkiem minęło po jakiś 10 minutach.

      Dochodzą jeszcze delikatne trudności z oddychaniem zimnym powietrzem i pieczenie
      skóry.

      W dniu dzisiejszym czuję się trochę lepiej. Rano lekka sztywność stawów. Minęła
      po wstaniu i rozruszaniu się.
      Do tego zmęczenie i ból głowy. Oczywiście nadal huśtawki nastroju. Oczy sam mi
      się zamykają i najchętniej bym nie wychodziła z łóżka.
      Przez kilka godzin (w okolicach południa) miałam nagły przypływ sił i chęci. Tak
      jakby mi kamień spadł z głowy. Szkoda, że tak krótko trwało...

      W momencie gdy nie brałam antybiotyków czułam się jako tako. W sumie oprócz
      zmęczenia nic mi nie dolegało.
      Razem z pierwszą dawką kolejnego zestawu - samopoczucie znowu się pogorszyło.

      To chyba na tylesmile
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 04.03.09, 09:01
      Witam ponowniesmile
      Czy Ktoś z Was miał herxa po samym flukonazolu?
      Jest to możliwe?
      Bo mnie po połknięciu 1 tabl flukonazolu na drugi dzień rozłożyło ze stawamiuncertain
      Może akurat się tak zgrało, ale do tej pory było dobrze, dopóki flukonazolu nie
      połknęłam...
      • franiolek1 Re: ja i borelka... 04.03.09, 09:05
        Ja po flukonazolu mialam ciezkie herxy. Bralam go kilka razy i nic,
        a ktoregos dnia mnie powalilo. Nie wiem dlaczego akurat wtedy, po
        dwoch latach leczenia.
        U mnie herxy byly glownie z ukladu nerwowego - przeczulica skory i
        nerwobole twarzy, bol glowy. Ale rowniez obolale stawy, tylko to mi
        latwiej bylo znosic.
        Powinnas wiec brac fluko - jest duza szansa, ze u Ciebie fluko cos
        wybija skutecznie. Sa protkoly z flukonazolem, ktory ma otwierac
        cysty bakteryjne...moze wiec dobrze trafilas u siebie.
        Odwagi!
        • katarinka.z Re: ja i borelka... 04.03.09, 10:35
          Dziękismile
          Może akurat. Do tej pory brałam flukonazol typowo na grzyba, przy innych
          antybiotykach.
          Teraz miałam przerwę w braniu abx i wkrótce mam zacząć nową serię.
          Wzięłam flukonazol jako pierwszy, bo widziałam u siebie objawy grzyba (takie jak
          kiedyś). Stąd tez jestem pewna, że to po flukonazolu mnie tak powaliło.
          Po 1tabl nie spałam pół nocy, okropne bóle stawów (barkowy, kolana, biodra),
          straszne osłabienie - cały następny dzień nie byłam w stanie wstać z łózka.
          W sumie pierwszy raz spotkałam się z taką reakcją na flukonazol...
          • piwis78 Re: ja i borelka... 04.03.09, 13:35
            Podziwiam Cię w walece z bb. pozdarawiam Piotr piwis@poczta.onet.pl
            • katarinka.z Re: ja i borelka... 04.03.09, 17:22
              Dzięki... to już drugi rok leczenia. Mam nadzieję, ze już bliżej niż dalej bo
              mam serdecznie dośćsmile
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 13.03.09, 20:28
      Od momentu połknięcia pierwszej dawki flukonazolu i strasznego herxa zaraz po
      niej - zero objawów, zero pogorszeń. Nie wiem co to było.
      Jutro włączam reszte antybiotyków. Przeraża mnie wizja tego jak będę się czuła,
      bo na 100% mnie rozłoży.
      Siedzę właśnie nad pracą mgr - badając stabilność azytromycyny.
      Praca wymaga spędzania w skupieniu min po 8h dziennie w laboratorium.... Juz
      teraz nie jest łatwo...Przeraża mnie wizja samopoczucia po rozpoczęciu kolejnej
      serii lekówuncertain
      Szczerze mówiąc strasznie się boję i nie wiem jak poukładam te wszystkie
      badania, skoro z łóżka znowu nie wstanęindifferent
      Kurcze...jak nie biorę leków, to jest jako tako. Da się wytrzymać i ból stawów i
      zmęczenie. Już się przyzwyczaiłam, że generalnie się non stop źle czuję. Jak
      wezmę antybiotyki, to znowu wszystko trafi...
      Mam wrażenie, że to jakieś błędne koło..
      Powoli mnie to przerastauncertain
      Może to brzmi idiotycznie, ale po tym wszystkim - skoro nadal jestem chora
      chciałabym zobaczyć chociaż pozytywny wynik PCR. Może potrzebuję tego
      zapewnienia, że robię dobrze. Jakiegoś potwierdzenia, że to wszystko ma jakiś sens..
      Musiałam trochę pomarudzić - lżej mi się zrobiło, bo w domu nie mam się komu
      "wypłakać" na ramieniu.
      • bagnowska Re: ja i borelka... 13.03.09, 22:01
        Witaj, katarinkosmile
        Czytam wszystkie Twoje wpisy i tak sobie myślę, że jakby tak zebrać
        nas i utworzyć armię, to byłoby to superkomando, któremu
        walecznością i zawziętością nic i nikt nie dorówna wink
        Moim marzeniem też jest jakiś malutki plusik w PCR...U nas już 20-ty
        miesiąc...POprawa jest przede wszystkim w sferze psychicznej,
        emocjonalnej.To dla nas bardzo ważne, że Grzegorz ma "odpływy" juz
        tylko w wyniku azitro, acc i po pulsie tini (czyli właściwie
        codziennie smile)) Ale między odpływami są przypływy i gdyby nie wózek,
        to nikt nie powiedziałby, że Grześ jest tak bardzo chory.
        A więc idziemy dalej...razem raźniejsmile
        POzdrawiam Cię bardzo ciepło - Basia
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 16.03.09, 21:21
      No i mnie rozłożyłosad
      Już zapomniałam jak stawy mogą bolećuncertain
      Wystarczyła 1tabl tynidazolu -3 godz po połknięciu nie mogłam wytrzymać z bólu..
      Spuchły nadgarstki, zaczął boleć kark i biodra.
      Masakrauncertain
      • piwis78 Re: ja i borelka... 17.03.09, 13:39
        Bądz dzielna.... ja dopiero zaczne tynidazol... zapraszma na emial
        piwis@poczta.onet.pl
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 19.05.09, 09:56
      To znowu trzeba zacząc się tu pojawiać...

      Nowy zestaw:
      Rolicyn 2x2
      Tynidazol 2x1 (co 15dni)
      Amotaks 2x2
      Fluimucyl 1x2
      ViregytK 1x1
      Nystatyna
      FLukonazol

      Od momentu rozpoczecia zestawu - masakrasad
      Szczególnie daje mi w kość tynidazol..
      Znów momentami tylko pomaga ketonaluncertain
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 03.06.09, 07:26
      Jak sobie radzicie z bólem?
      U mnie najgorzej nocą...nie do wytrzymaniasad
      Szczególnie kolana i biodro sad
      Budzę się i po prostu płaczę..
      Przez dzień ciężko funkcjonować, jak pół nocy się nie śpi - nie chcę łykać
      środków p/bolowych bo i tak tylko ketonal pomagauncertain
      Macie jakieś sposoby, zeby było trochę lżej?
      • ter69 Re: ja i borelka... 03.06.09, 10:32
        Tinidazol nie zawsze daje dotkliwe objawy. Ja na pulsie tinidazolu czułam się
        dużo lepiej niż później bez niego. Już nie mogę sie doczekać, kiedy minie te 15
        dni bez tini i znowu będę mogła go brać.
        Pozdrawiam!
      • katarinka.z Re: ja i borelka... 05.06.09, 23:09
        Znowu tak strasznie bolą kolanaindifferent
        Niby juz powinnam sie przyzwyczaić po takim okresie leczenia, ale nie potrafięindifferent
        Już mam powoli dośćsad
        Siedzę sama przed komputerem i dawno nie było mi tak smutno...
        Czy kiedyś to się skończy?sad

        • zazule Re: ja i borelka... 06.06.09, 08:45
          kiedys napewno - trzymaj siesmile
    • katarinka.z Re: ja i borelka... 19.06.09, 20:16
      Masakra to uczucie samotności i bezsilnościsad Niech mnie Ktoś przytuli...
      • samur3city Re: ja i borelka... 19.06.09, 20:36
        Nie bój nic, te uczucia miną i pozostaną tylko wspomnieniem - wszyscy żyjemy tą
        nadzieją a nawet pewnością że taki dzień nadejdzie. Wszystko będzie ok. Trzymaj się.
        • katarinka.z Re: ja i borelka... 21.06.09, 00:12
          Nie wiem czy miną i coraz bardziej wątpię, że pozostaną wspomnieniemsad Mam już
          serdecznie dość i po prostu nie daję rady momentamisad To, co się teraz odbywa w
          moim życiu to wegetacja połączona z nadzieją, że może kiedyś będzie lepiej..
          tylko, że to kiedyś może nie nadejśćuncertain Nie tak to sobie wyobrażałam i nie tak
          miało być...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka