starydzwon
30.06.09, 11:13
"Od niedzieli boli mnie głowa i mam gorączkę. Od wczoraj jestem na zwolnieniu
lekarskim. Po raz pierwszy od wielu lat. Podejrzewam, że skumulowały się
wszystkie niedoleczone grypy, anginy i przechodzone przeziębienia. Leśnik
zawsze ma coś do zrobienia, zawsze jest to ważniejsze od leczenia. Niezależnie
od pogody trzeba być w lesie i dopilnować, żeby robota była zrobiona.
Leśnikom często dokucza borelioza – choroba powodowana przez kleszcze. Co roku
przechodzimy badania krwi i co roku u wielu z nas – u mnie też – wykazują one
obecność bakterii boreliozy. Sama ich obecność nie oznacza jeszcze choroby,
ale bardzo zwiększa prawdopodobieństwo jej wystąpienia w przyszłości.
Niestety, nawet drakońska kuracja antybiotykowa może jedynie powstrzymać
występowanie objawów, ale nie daje możliwości wyleczenia, czyli całkowitego
pozbycia się bakterii z organizmu. Codziennie po powrocie z lasu sprawdzam,
czy nie mam na sobie żadnego wbitego kleszcza. Wiem, że bakterie są już obecne
w mojej krwi, ale dopóki jest ich niewiele, co potwierdzają badania, to nie
chciałbym, żeby było ich więcej."
bloglesniczego.erys.pl/blog/?p=1&id_blog=3&year=2007&month=10&lang_id=5