gulan_1
13.07.09, 13:03
Witam,
jestem "nowozalogowaną" osobą, chciałabym pokrótce opisać swój przypadek w
nadziei uzyskania ewentualnie nowych, przydatnych w mojej sytuacji informacji.
Mam wrażenie, że wątek, który rozpoczęłam nie jest wcale nowy, myślę, że wiele
osób może być w sytuacji podobnej do mojej i może one też uzyskają pomoc
dzięki temu, że będą mogły podzielić się tutaj swoimi doświadczeniami.
Pokrótce, w moim przypadku jest tak, że jestem w trakcie "oczekiwania" na
diagnozę. Zaczęło się od zawrotów głowy, różnych neuralgii np. mięśnia
midzyżebrowego, bólach w okolicach serca, osłabienia etc.; najpierw laryngolog
- diagnoza - tzw. położeniowe zawroty głowy, potem przeszłam zapalenie
tęczówki, po roku rogówki - okulista, reumatolog - i nic. Żadnych wniosków,
przyczyn. Po paru latach zapalenie nerwu wzrokowego, rezonans - zmiany
rozsiane w mózgu - szpital, raz i ponownie i .... nic. Badania m.in. prążków
i inne nie potwierdziły stwardnienia rozsianego. Poza tym nie miałam żadnych
innych objawów a więc ani klinicznie ani objawowo nie potrafią na tym etapie
postawić żadnej diagnozy. Wiem, że to bardzo dobrze, jestem pewna,że
neurolodzy postępują prawidłowo, wolą poczekać na ewentualny rozwój choroby
niż już na tym etapie "pakować" dość inwazyjne leki. No ale w międzyczasie
trafiłam do neurologa-diagnosty prywatnie, który obejrzał wnikliwie moje
wyniki badań z ok.6 lat. i zaryzykował stwierdzenie, że możliwa jest
neuroborelioza. Tylko na podstawie analizy wyników innych badań wysnuł takie
przypuszczenie. W kierunku boreliozy badania w szpitalu wykluczyły tą chorobę
ale z informacji m.in. na Waszym forum wiem, że nie były to badania
odpowiednie. Test Elissy, jeśli neuroborelioza wchodzi w grę nic nie daje. No
cóż, lekarz zauważył np., że dwukrotnie wyszedł mi HCV dodatni, trafiłam do
Przychodni Chorób Wątroby tam wykluczyli chorobę wątroby, miałam wskaźniki
wątrobowe doskonałe,a badania HCV dwukrotnie ujemne. Po zapaleniu tęczówki
podczas badan reumatologicznych wyszedł mi też latex dodatni, po tym co dwa
lata powtarzałam cały zestaw badań reumatologicznych i nigdy się ten wynik nie
powtórzył. To właśnie na tej m.in. podstawie lekarz stwierdził, że może to być
neuroborelioza, bo borelia podobno "fałszuje" inne wyniki badań. Wychodzą, wg
Niego, np.dodatnie wyniki kiły przy oczywistym braku tej choroby. Zostałam
przez tego lekarza skierowana na badania Western-blota, jedno z białek wyszło
graniczne,a więc skierowanie na PCR - dwa razy wynik ujemny i...i nic.
Zostałam w tej chwili na "rozdrożu" nikt nie zaryzykuje w tym momencie
diagnozy SM (może to i dobrze), neurolodzy czekają aż się choroba rozwinie. A
lekarzowi diagnoście chyba skończyły się pomysły, a ja czuję się jak na razie
bardzo dobrze.Myślę sobie czy mogę zrobić coś jeszcze?
Poza tym, chyba to też ważne, od 10 lat cierpię na, wg dermatologów alergię
skórną, zawsze tylko stóp, alergolodzy po testach wykluczają alergie, wg nich
nie jestem na nic uczulona, a ja co parę miesięcy mam mocno czerwone swędzące
stopy,ostatnio w szpitalu Pani ordynator nawet przez chwilę zainteresowała się
moimi stopami ale nie zaryzykowała jakiś wniosków, badań. Dodam tylko, że
pochodzę z płn-wsch. Polski, z Podlasia,mój brat jest leśniczym, oczywiście
chorym na boreliozę, w tej chwili neuroboreliozę, od lat, też ma już zmiany w
mózgu. Ale ja, nie pamiętam ugryzienia kleszcza....
Jeśli macie jakiś pomysł albo podobne doświadczenia piszcie może coś wymyślimy
razem? Chętnie podzielę się własnymi doświadczeniami i spostrzeżeniami, poznam
Wasze historie,pozdrawiam.