Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    konfrontacja z rodzicem

    21.03.07, 21:22
    Witam wszystkich! Jestem corka alkoholika. pisze pierwszy raz i od razu przechodze do rzeczy:) Jak
    przeszliscie konfrontacje z uzaleznionym rodzicem? Mam na mysli to czy w ogole zdobyliscie sie na to
    by kiedykolwiek jako dorosli ludzie powiedziec uzaleznionemu rodzicowi co tak naprawde czuliscie, jak
    to wplynelo na Wasze zycie, ze Was skrzywdzil(a) itp. Czy uwazacie, ze to ma sens? Czym jestem
    starsza tym bardziej mi tego brakuje, tej prawdy miedzy mna a moim ojcem. A z drugiej strony nie
    wyobrazam sobie tak sie przed nim otworzyc... Czekam na Wasze opinie i licze, ze podzielicie sie
    swoimi doswiadczeniami. Dzieki!
    Obserwuj wątek
      • uhu_an Re: konfrontacja z rodzicem 21.03.07, 21:59
        osobiscie mu wygarnelam,gorzej z matka, bo ona nie zyje. w sumei moze troche
        lepiej mi lepiej, ale co z tego. przeciez on sie nie zmieni(moj blad, ze sie
        ludze).ja moge jedynie sie cieszyc, ze mu krzyknelam , ze go nienawidze, ze mam
        zal o to i to.
        W sumei to fajnie, ze jestes na takim etapie, jestes bliska rozliczenia sie z
        rodzicem. Emocjonalnie to ja dopeiro sie do tego zblizam. o ile z matka juz mam
        w miare jasno, to z ojcem jeszcze nie bardzo.
        Ma to wszystko sens. wg mnie. to pozwala sie pogodzic z czyms i w jakims sensie
        uwolnic od swoistego ciezaru. nie wiem, czy w miare jasno.
      • malymyszok Re: konfrontacja z rodzicem 21.03.07, 23:43
        Mnie dziś przez gardło pierwszy raz w życiu przeszło słowo na temat alkoholizmu
        ojca. To znaczy pierwszy raz, kiedy jest trzeźwy, na esperalu, a nie w trakcie
        alkoholowego ciągu. Tylko że ja nie podeszam do tej rozmowy, jak do
        konfrontacji, nie wykrzyczałam mu swojej krzywdy, tylko rozmawialiśmy.
        Poprosiłam go, żeby wybrał się na terapię, ale oczywiście się opierał (wiadomo,
        nie pije, wszył sobie esperal, więc uważa że problemu nie ma). Powiedziałam, że
        bardzo cierpię i wtedy kiedy pije, i wtedy kiedy jest chwilowo trzeźwy.
        Powiedziałam, że ja chodzę na terapię DDA... Kiedy to usłyszał, powiedział że
        skoro ja chodzę, to i on się CHYBA zdecyduje. Podkreślam to CHYBA, bo nie łudzę
        się, żeby po jednorazowej akcji rzeczywiście się na to zdecydował.
        Długo nie mogłam znaleźć w sobie odwagi, żeby porozmawiać, ale kiedy się na
        rozmowę zdobyłam, to teraz wiem jaka była mi potrzebna. Jak bardzo trzeba mi
        było powiedzieć co czuję, jak bardzo brakowało mi tego, żeby on się dowiedział.
        Nie wiem jak Ty, ale ja miałam o tyle dobrą sytuację, że mój ojciec starał się
        nad nami w żaden sposób nie znęcać. Kiedy zaczynał pić, to znikał. Nigdy mnie
        nie uderzył, nie poniżył. Po prostu go nie było. Nie wiem, czy umiałabym z nim
        tak porozmawiać gdyby się nade mną w jakiś sposób znęcał.
        • zmianaklimatu Re: konfrontacja z rodzicem 22.03.07, 19:21
          Moj ojciec wyrzadzil nam wiele krzywdy. Nie w sensie fizycznym, moze nie bylo bicia tylko straszne
          znecanie sie psyciczne. Caly czas straszyl nas ze cos nam zrobi albo mamie, ale najgorsze bylo to jego
          gadanie, te wszystkie obrzydliwe i ponizajace slowa pod adresem mamy i nas. On mial cos takiego, ze
          trzeba bylo siedziec przez cala noc i sluchac jak bredzi i nas wyzywa. Czulam sie jak szmata od samego
          sluchania a mowil takie rzeczy, ze dzisiaj trudno mi w to uwierzyc. Jest na terapii w gupie AA i
          indywidualnej. Nie pije poltora roku. Duzo sie zmienilo na lepsze ale ja sie wyprowadzilam za granice i
          jakos to wszytsko tak wisi w powietrzu nie zalatwione. Teraz jak jestem w domu i patrze na niego w
          rozznych sytuacjach kiedy jest calkiem fajnym czlowiekiem i w pamieci widze jego schlana twarz to az
          mi sie slabo robi z gniewu i bezradosci, zowu czuje to co wtedy... Czasem szlag mnie trafia, ze on teraz
          tak zyje jak gdyby nigdy nic a ja go pamietam takim obrzydliwym do granic mozliwosci... Ja juz sobie
          ulozylam zycie, jestem kochana, kocham, niby wszystko super ale czasami mysle,ze nie powinno tak
          byc ze wszystko sie zapomina... Nie wiem, nie czuje sia gotowa na te rozmowe. Rozkleilabym sie
          pewnie i byla znowu ta mala dziewczynka, ktora tak bardzo sie wstydzi, ze jej Tatus w Boze narodzenie
          wyrzucil przez okno choinke i wszystkie potrawy ktore gotowala z mama przez dwa dni... jak ja go
          nienawidzilam! gdyby umarl bylabym najszczesliwa osoba na ziemi - wtedy. Dzisiaj nie wiem co do
          niego czuje....
          • lucyna50 Re: konfrontacja z rodzicem 22.03.07, 21:29
            Mój pijący ojciec już nie żyje. Kiedy umarł czułam jedynie wielką ulgę. Miał
            wtedy 77 lat ja 49. Przez długi czas w moim mózgu kołatała się jedna myśl "już
            nigdy wiecej" i byłam szczęśliwa. Przed jego śmiercią czyniłam próby rozmowy.
            Kiedyś usłyszałam stanowcze, "...że jest stary, a ja jak dupa od srania
            aby...". Byłam już wtedy na etapie poszukiwań mojego problemu i wiedziałam, że
            muszę mu wybaczyć, nie dla niego, ale dla siebie. Tak też uczyniłam i poczułam
            ulgę. Robiłam wszystko aby nie stwarzać żadnych krzywdzących mnie sytuacji.
            Kiedy był umierający (czuł chyba, że jego koniec bliski) to złagodniał,
            spokorniał, skulił się, ale ani on ani ja nie mieliśmy odwagi by podjąć temat.
            Wiedziałam, że zdawał sobie sprawę jak nas krzywdził. Brakuje mi rozmowy z
            ojcem. Dziś rok po terapii wiedziałabym jak rozmawiać. Wtedy byłoby to
            tylko "przewalanie" poczucia winy i krzywdy, bo nie potrafiłabym mówić o swoich
            uczuciach. Ojca nie ma prawie siedem lat a ja poukładałam sobie w głowie. Na
            terapi dokonałam rozliczenia i zamykam temten rozdział mojego życia. Przy tej
            okazji widzę, że już mnie nie boli, nie mam poczucia krzywdy. Bardzo chcę przez
            resztę mojego iść z podniesiona głową wiedząc, że jestem godna szacunku, że mam
            prawa i do mnie należy wybór czy będę z nich korzystać. Skupiam się na
            przyszłości, chociaż od przeszłośi nie ucieknę. Ale to już było, to za mną, a
            przede mną wierzę lepsze życie. Ciepło pozdrawiam.
      • melba_piszczykowa Re: konfrontacja z rodzicem 27.03.07, 19:31
        hm. ja napisalam listy.
        potem pojechalam porozmawiac o tych listach. rodzice nic nie przyjeli do
        wiadomosci, matka troche jakby zmiekla momentami i jakby sie nad tym
        zastanawiala, ale pozniej juz nie bylo tematu. ja bylam maksymalnie spokojna,
        nie chcialam scen i rozklejania sie.
        wyczuwam teraz tylko z ich strony jakby strach pomieszany z szacunkiem, ze nie
        balam sie podjac tematu i ze moge to zrobic jeszcze raz. to mi dalo jakies
        takie wzmocnienie wewnetrzne, wiem ze nie jest to juz takie straszne, choc nie
        jest przyjemne.
        do wybaczenia jeszcze mi daleko, mysle ze jeszcze nie zglebilam do konca etapu
        zalu i rozpamietywania ;) bardzo wam zazdroszcze ze wy juz na dalszym etapie,
        ale nic na to nie poradze.
        argumenty ze mialabym to zrobic dla siebie i ze to jest wybor - a nie uczucie
        (milosci czy w ogole jakies pozytywne) na razie do mnie nie trafiaja. nie
        potrafie zrozumiec jak milosc moze byc wyborem. i juz. i niczym wiecej?
        jeszcze duzo przede mna...
          • asik_27 Re: konfrontacja z rodzicem 02.04.07, 15:00
            Mój tata też pije tylko po pracy kiedy jest w domu od godziny 17tej. Nie upija
            sie do nieprzytomności, ale pije w ukryciu chyba tylko po to aby móc sie użalać
            na sobą. Nie chce iść na terapię, ale zgodził się na esperal. Czy macie może
            informacje na temat miejsc gdzie można to zrobić w warszawie? Czytałam że jest
            dużo fałszywych. Może macie jakies doświadczenia w tym temacie tzn może znacie
            kogoś kto to wszył sobie? Proszę odpowiedzcie mi.
            Dziekuję i pozdrawiam
        • melba_piszczykowa Re: konfrontacja z rodzicem 16.04.07, 17:01
          jesli to nie tajemnica to napisz cos wiecej o swoim pojednaniu :)
          ja dalej sie nie ruszylam ani na krok poza swoj etap zglebiana krzywdy ;) na
          mysl ze moglabym o tym zapomniec i wybaczyc cierpnie mi skora i skacze
          cisnienie... grrr... dopiero odkrylam ta swoja krzywde i ja troche pielegnuje ;)

          ale zawsze to inaczej posluchac innych doswiadczen i poczuc nadzieje ze cos sie
          zmieni :)
          • uhu_an Re: konfrontacja z rodzicem 21.04.07, 22:09
            nie jest to tajemnica, ale coz moge ci napisac. dla mnie nie jest to sekretem,
            ale pewnie dla ciebie jest, bo tego nie znasz. jesli dopiero odkrywasz swoja
            krzywde to ok. dopiero po przezytej krzywdzie przychodzi pojednanie. ja nie
            wierzylam , ze matce "powiem", ze ja kocham i wybacze. tak silna byla to zlosc,
            po prostu nie wierzylam. nie wiedzialam "jak sie do tego zabrac". nic.wkurzalam
            sie coraz bardziej. wydawalo mi sie, ze wlamuj sie do komutera, ktory jest
            chroniony haslem, a ciagle wyskakiwal komunikat access denied. prawde mowiac na
            pomoc przyszedl mi czas i pewna ksiazka "7 rozdzial" pelanowskiego. dostalam ja
            na gwaizdke i i bylam wg mnie na tyle gotowa, by to po prostu przyjac co tam
            jest napisane. oczywiscie to jest ksiazka, ktora jest napisana przez pryzmat
            religii, wiec moze niekoniecznie dla wszystkich, ale jakby to sobie przelozyc
            na wlasną sytuację to jest naprawde w porzadku. To przychodzi momentalnie.
            wlasnie koncze terrapie(za miesiac) i dopiero teraz jestem w stanie sobie
            odpuscic, ze nic na sile. ze spinanie sie i konieczne dzialanie dziala na twoja
            niekorzysc. wiem, ze to trudne, ale tkwienie w krzywdzie to dopiero 1 krok, po
            ty by przygotowac cie na nastepny.
            Spokojnie. Kazdy swoim tempem i sposobem.
            I tyle. wszystko i nic.
              • melba_piszczykowa Re: konfrontacja z rodzicem 23.04.07, 12:40
                dzieki :)))))))))

                ooo jestem w tej krzywdzie, jestem. tylko nie mam pomyslu jak to
                uzewnetrznic... czasem mam ochote malowac ale mi szybko przechodzi bo nawet nie
                wiem CO moglabym namalowac. mam ksiazki z kolorowankami dla dzieci ale to chyba
                nie o to chodzi ;)

                zdaje sobie sprawe ze teraz najzdrowiej byloby jakos ta zlosc pokazac swiatu,
                jakos ja uzewnetrznic, spuscic sobie pary. ale jak przyjdzie do realizacji to
                ja zupelnie nie wiem jak. mam wrazenie ze to tak silne uczucie ze zwyczajnie
                porozmawianie z kims o tym nie bedzie skutkowac :)

                mnie po trzech miesiacach terapii wypadla przeprowadzka do innego miasta. przez
                to czuje ze sie zastopowalam w calym procesie... tu nie ma tak rozbudowanego
                programu terapii :((( no i na wizyty czeka sie dlugie tygodnie... :((( pewnie
                to wszytko sie razem naklada...

                ale przynajmniej sobie podczytuje forum :)
                a moze ktos znalazl jakies nowe miejsce sieciowe o DDA?
                • mskaiq Re: konfrontacja z rodzicem 25.04.07, 04:35
                  Nie istnieje krzywda ktora moglaby wywolac we mnie zal, wiem ze
                  moj zal jest wiekszym zlem niz krzywda. Kiedy to zrozumialem przestalem sie bac
                  krzywdy, to moj zal kreuje krzywde, podnosi ja do rozmiarow trudnych do
                  zniesienia.
                  Nie mozna trwac w krzywdzie bo przynosi zal a to oznacza bol i lzy. Tak dlugo
                  jak trwamy w krzywdzie tak dlugo cierpimy. Trzeba zapomiec o krzywdzie, trzeba
                  zyc radoscia i tym co jest przed nami.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • uhu_an Re: konfrontacja z rodzicem 25.04.07, 15:24
                    nie zgodze sie. nie mozna zapomniec ot tak o krzywdzie. trzeba ją przezyc, aby
                    zyc spokojnie. nie wypierac zadnych uczuc. gdy sie to juz przezyje, krzywda nie
                    bedzie juz krzywda. moze sie przerodzic w pojednanie, a nawet milosc da o sobie
                    znac. z tymze to tkwi gleboko, glebiej niz krzywda, dlatego jest to takie
                    trudne.
                    • mskaiq Re: konfrontacja z rodzicem 26.04.07, 11:09
                      Paradoksem przezywania krzywdy jest to ze poczucie krzywdy nie zmiejsza sie a
                      zwieksza bo promujesz caly czas zlosc, nienawisc.
                      Gdybys w czasie przezywania krzywdy promowala milosc to wybaczylabys juz dawno,
                      pogodzilabys sie z osoba ktora wyrzadzila Ci krzywde bo milosc nie chowa uraz,
                      nie akceptuje zlosci, zalu i nienawisci.
                      W Tobie nadal istnieje krzywda ktora nieustannie promieniuje zlosc, nienawisc,
                      zal i bol. Bedzie trwala tak dlugo az nie wybaczysz az zrozumiesz ze nie mozna
                      przezywac krzywdy, ze trzeba sie jej pozbyc.
                      Serdezne pozdrowienia
                      • melba_piszczykowa Re: konfrontacja z rodzicem 26.04.07, 11:14
                        no coz, pozwole sobie nie korzystac z twoich rad :/

                        swoje odkrycie krzywdy postrzegam jako postep. to ze ktos mnie tak kiedys
                        potraktowal jak potraktowal nie owocuje teraz z mojej strony jakimis
                        represjami. uwazam ze mam prawo przezywac to co przezywam i tyle.
                        twoje wywody odbieram niestety jako moralizowanie...
                      • uhu_an Re: konfrontacja z rodzicem 26.04.07, 13:01
                        nie prawda. po pierwsze nie wiesz co przezywam i nie wmawiaj mi uczuc. to nie
                        twoj interes.to akurat ja wiem. owszem mozna pielegnowac nienawisc, ale mozna
                        ta nienawisc rowniez zaakceptowac(trudno to opisac slowami, ale zgodzic sie na
                        to, ze jestem na cos zla), wowczas naturalnie pojawia sie i cieple pozytywne
                        uczucia.
                      • log222 Re: konfrontacja z rodzicem 30.04.07, 20:39
                        > Gdybys w czasie przezywania krzywdy promowala milosc to wybaczylabys juz dawno,
                        > pogodzilabys sie z osoba ktora wyrzadzila Ci krzywde bo milosc nie chowa uraz,
                        > nie akceptuje zlosci, zalu i nienawisci.

                        Po takim tekście ciekawi mnie, jaką krzywdę przeżył/wa autor.


                        > Z nienawisci nie powstaje
                        > milosc a tylko milosc kreuje cieple i dobre uczucie. Jedna z cech milosci jest
                        > wybaczenie.

                        Skoro miłość nie powstaje z nienawiści, a zaistniała już krzywda, zaistniała
                        nienawiść, to jak może zaistnieć miłość?
                        • mskaiq Re: konfrontacja z rodzicem 01.05.07, 12:28
                          Kiedy jestes negatywna nie ma w Tobie pozytywnosci bo to sa dwa przeciwne
                          uczucia, jest albo jedno albo drugie.
                          To samo dzieje z miloscia, sprobuj kochac kogos kiedy jestes zla albo dominuje
                          strach. To niemozliwe, najpierw musi odejsc strach, zlosc albo nienawisc aby
                          mogla pojawic sie milosc.
                          Jesli chodzi o moje krzywdy to dawno je wybaczylem, nie zyje we mnie zadna
                          krzywda.
                          Tak jak kiedys tu napisalem, nie istnieje krzywda ktora moglaby wywolac we mnie
                          zal, wiem ze moj zal jest wiekszym zlem niz krzywda. Kiedy to zrozumialem
                          przestalem sie bac krzywdy, to moj zal kreuje krzywde, podnosi ja do rozmiarow
                          trudnych do zniesienia.
                          Serdeczne pozdrowienia.


      • uhu_an Re: konfrontacja z ojcem 26.04.07, 13:06
        wlasnie jestem w trakcie konfrontacji z ojcem. swoistego tez bilansu zysków i
        strat. uswiadamiam sobie co mi obecnie robi i jak dziala, jedynie przez te
        cholerne manipulacji.staram sie obnazyc ta relacje i dowiedziec co mnie przy
        nim trzyma i jest to trudne. czuje do niego ogromna zlosc, bo czuje sie
        znieowlona. cos mnie trzyma, a chce byc wolna. obecnie stara sie przekupic mnie
        roznymi rzeczmi, aby mnie tylko nie stracic. mam ambiwalentne uczucia wobec
        neigo. wiem, ze to osoba dla mnie wazna, ale...
        Boje sie okazac zlosc, postawic na swoim. jest mi zle i cala jestem w stresia.
        czuje ogormne poczuucie winy. do kitu. ja chce zyc. normalnie.
      • kasiacita Re: konfrontacja z rodzicem 03.05.07, 12:40
        Nie wiem czy mogę to nazwać konfrontacją, bo był to właściwie sms. o kolejnej
        awanturze wysłałam mojemu ojcu smsa, napisałam, że uważam ,żepowinien się leczyć
        bo jest alkoholikiem i krzywdzi mnie, siostre i mame, że według mnie jeszcze da
        się naprawić nasze relacje, że mu pomożemy i że piszę tego smsa z miłości a nie
        żeby go obrazić. To było w listopadzie, jest maj...mój ojciec nie rozmawia ze
        mną od czasu tego smsa.Tak strasznie go to obraziło że mnie skreślił, nawet mój
        numer telefonu wykasował, a w urodziny nie złożył życzeń.Nie studiuję w
        rodzinnym mieście, nie mieszkam w jego domu, nie często tam przyjeżdżam, bo na
        każdym kroku czuję że nie jestem mile widziana przez niego...w jego domu... bo
        tak zawsze powtarzał- że to jego dom, wielokrotnie wyrzucał nas w środku nocy z
        tego swojego domu... nie wiem czy było warto...nie wiem czy gdybym miała wybór
        wysłałabym tego smsa jeszcze raz, od tamtej pory moje życie bardzo się
        zmieniło...nie wiem czy na lepsze czy gorsze, na pewno czuję się bardziej
        samotna, mimo że mam wielu znajomych i przyjaciół.Nie czuję że mam dom, żę jest
        rodzina na którą mogę liczyć...
        • lucyna50 Re: konfrontacja z rodzicem 03.05.07, 13:08
          kasiacita
          Dałaś sygnał i bardzo dobrze, że mówisz o uczuciach, niczego nie żałuj.
          Mogłabyś kiedyś żałować, że nie zrobiłaś nic. Nie odpuszczaj. To normale, że
          alkoholik tak reaguje, bo objawem tej choroby jest system iluzji i zaprzeczeń.
          Zachęcem Cię do spotkania z psychologiem. Bezpłatne przchodnie leczące
          alkoholików, współuzależnionych i DDA są w każdym większym mieście. Rozmowa
          pomoże Ci pozbyć się poczucia winy i krzywdy (i nie tylko). Ciepło pozdrawiam.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka