Gość: yakuza
IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl
24.08.04, 13:32
Gdy cała Polska pasjonuje się olimpijskimi zmaganiami, mieszkańcy wschodnich
powiatów Mazowsza oglądać mogą tylko ich część. Dlaczego nie wszystko? Bo nie
odbierają regionalnej "Trójki"
"Tylko u nas, codziennie aż 17 godzin transmisji" - chwali się TVP przy
okazji olimpiady w Atenach. Przed południem zaprasza do "Jedynki"; po
południu do telewizji regionalnej; wieczorem do "Dwójki". A co mają zrobić
ci, którzy regionalnej "Trójki" nie odbierają? - Muszą iść na spacer -
próbuje żartować Antoni Czarnocki, starosta sokołowski.
Na wschodnim Mazowszu mieszka ok. 350 tys. osób. - Pozbawienie ich dostępu do
programu regionalnego to wyraźne naruszenie interesu odbiorców telewizji
publicznej - uważa Dorota Jasłowska, rzecznik KRRiT. Przyznaje jednocześnie,
że Rada niewiele tu może zrobić, bo "nadawca samodzielnie kształtuje swój
program".
- Czujemy się obywatelami gorszej kategorii - wyznaje Ryszard Chomiuk,
starosta łosicki. - O odbiór "Trójki" dobijamy się od dawna. Pisaliśmy do
telewizji, do prezes Waniek [szefowa KRRiT], do marszałka Oleksego. Wszystko
na nic. Deklaracje są, efektów zero - dodaje zdesperowany.
Przed rokiem starostowie czterech powiatów - siedleckiego, łosickiego,
sokołowskiego i węgrowskiego - zabiegali o "Trójkę" razem. - Wystosowaliśmy
już tyle pism, że to aż przykre. Możemy wysłać następne, ale czy to coś da? -
pyta Henryk Brodowski, starosta siedlecki.. - My jesteśmy od robienia
programów, a nie od stawiania nadajników. Ich zasięg to sprawa spółki TP
Emitel - wyjaśnia Jarosław Szczepański, rzecznik prasowy TVP. Zapewnia, że
wschodnie Mazowsze nie jest żadnym wyjątkiem. Dostępu do "Trójki" nie mają
także np. mieszkańcy północnej części Warmii i Mazur, sporej części Podlasia,
kilku powiatów w woj. lubuskim i Wielkopolsce.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2245941.html