Dodaj do ulubionych

bambus w szynce

22.02.09, 19:28
Przeczytałam artykuł i zastanawiam się, czy jest jeszcze w ogóle coś
takiego jak zdrowa żywność?
wyborcza.pl/1,75480,6279638,Bambus_w_szynce.html
Myślałam, że w Siedlcach jest dobrze, ale teraz się zastanawiam :/
Wiem tylko, że woda jest jedną z lepszych. A reszta?
Obserwuj wątek
    • krzycho1252 Re: bambus w szynce 22.02.09, 21:45
      Zaniepokoiłem się tym tytułem...
      Napisałaś, że woda, ja dodałbym jeszcze powietrze. Stare powiedzenie
      mówi : "jak jest chleb i woda to nie ma głoda" a tu napisali, że
      chleb nasz powszedni też jest sztucznie barwiony. Często kupuję
      z "ziarnem" więc będę uważał na te ziarka. Słonecznik, dynię
      rozpoznam, soję też a więcej...."Zaciemiacz" mi się spodobał.
      • aro333 Re: bambus w szynce 22.02.09, 22:05
        Bardzo ciekawy artykuł. Wiedziałem , że pangi nie powinno sie jadać
        z powodu jej toksyczności ale nie wiedziałem , że pochodzi ona z
        wietnamskiej sztucznej chodowli , oj przepraszam z pod Koszalina a
        dokladniej to z Bałtyku hahahahha. Krzycho te zaciemniacze mamy
        pewnie wszędzie . Po naszemu to sciemniają nam az głowa boli z tym
        jedzeniem , na każdym rogu Polak Polaka robi w jajo i to zgodnie z
        normami albo dlatego , że ich nie ma.
        Naród wspaniały tylko ludzie...... , wiesz kto to powiedział
        zapewne , miał nosa wąsaty pan , wiedział kim przyszło mu rządzić.
        • raks5 Re: bambus w szynce 22.02.09, 22:33
          z tym jedzeniem, to lipa jest taka, że im więcej wiesz, tym bardziej się boisz jeść.
          Niby wszystko to po prostu woda, białko, węglowodany i tłuszcze. Innych opcji
          nie ma. Ale... diabeł tkwi w szczegółach.
          Pewnie złotym środkiem jest jedzenie żywności produkowanej przez pewne firmy
          (jak się jest w branży i nie tylko, to wiadomo jakie). Wtedy z jednej strony
          unika się zagrożenia totalnym oszustwem i trującym syfem. Ale z drugiej zamyka
          się drogę to naprawdę tradycyjnej produkcji, która może zaskoczyć w małej
          przetwórni czy zakładzie produkcyjnym, gdzie i może normy nie są przestrzegane,
          ale odchylenia są takie, jak opisane w artykule procesy (bardziej naturalne niż
          przewiduje norma) produkcji sera...
          • misinka81 Re: bambus w szynce 22.02.09, 22:54
            Bardziej mnie chyba ta chemia odrzuca niż lekkie nieprzestrzeganie
            norm. To jakie firmy np. polecasz, a które nie? (oczywiście, jak
            mozesz napisać).
            Z drugiej strony tak sobie myślę, że w dzisiejszym świecie jest tyle
            chemi, że nasz organizm chyba się do tego w jakiś sposób
            przystosowuje i zupełne unikanie jej też niekoniecznie musi być
            takie dobre.
            • emti1 Re: bambus w szynce 23.02.09, 00:17
              He szkoda ze Raks nie napisal w jaki sposob robione są dzis lody,podejrzewam ze z tzw. "zdrowa zywnoscia" ma to malo wspolnego :)

              Jakis czas temu na National Geographic ogladalem swietny program na ten temat.Wybitni uczeni specjalizujacy sie w tej dziedzinie przekonywali ze gdyby przeniesc w czasie czlowieka zyjacego 400-500 lat temu i zywic go jedzeniem dzis powszechnie stosowanym to po 2 tygodniach ów człek zszedłby z tego swiata,poniewaz terazniejsze zarcie jest tak mocno naladowane chemią.

              Oczywiscie nie nalezy popadac w paranoje poniewaz tzw "chemia" jest wszechobecna w dzisiejszej kuchni.Szkopuł w tym zeby w jak najwiekszym stopniu ja omijać,np poprzez uprawe swoich owocow i warzyw.......A tzw. "ekologiczna zywnosc" w sklepach to bujda majaca na celu tylko i wylacznie przyciagniecie klientow
              • misinka81 Re: bambus w szynce 23.02.09, 14:36
                Ja z kolei znam historię dziecka alergicznego, którego matka będąc w
                ciąży "chroniła" przed chemią, czyli nie malowała się, używała
                bardzo mało kosmetyków, ubrania prała w różnych wynalazkach bez
                chemii, nie jadła niczego co mogłoby uczulać lub miałoby zawartość
                substancji chemicznych (swoją drogą, jak ona to zrobiła???nie
                wyobrażam sobie). Efektem tego jest dziecko uczulone praktycznie na
                wszystko. :/
                • mpppm Re: bambus w szynce 23.02.09, 14:43
                  bez bambusa w szynce nic by nie było
                  • misinka81 Re: bambus w szynce 23.02.09, 15:54
                    Nie wiem, czy by było czy nie. Chodzi o jakieś proporcje, czego
                    unikać, a na co ewentualnie przymknąć oko.
                    • mpppm Re: bambus w szynce 23.02.09, 16:02
                      żadna propozycja, to stwierdzenie takie może kabaretowe ale zawsze.
                      I dodam:
                      ..... na tym świecie.
                  • krzycho1252 Re: bambus w szynce 23.02.09, 16:01
                    Ile mogłaby kosztować szynka bez bambusa? Ostatnio kupiłem szynkę
                    robioną sposobem domowym, wędzoną dymem z drewna w trochę większej
                    beczce za 22 zł/ kg.
              • raks5 Re: bambus w szynce 23.02.09, 18:01
                emti1 napisał:

                > He szkoda ze Raks nie napisal w jaki sposob robione są dzis lody,podejrzewam ze
                > z tzw. "zdrowa zywnoscia" ma to malo wspolnego :)

                hehe, Chętnie bym Ci napisał. Ale łatwo sobie to wyobrazić. Popatrz na lody w
                supermarketach, pod dziwnymi nazwami. Jeśli litr może kosztować 4pln, to co tam
                może być? Litr mleka to ze dwa złote, kg cukru ze 2pln. A gdzie robocizna,
                chłodzenie, koszty dystrybucji? Więc litr takiego loda w surowcach musi
                kosztować mniej niż złotówkę.
                Są też lody, które składają się z mleka, naturalnych owoców (pulp lub soków
                owocowych). Coś oczywiście musi robić suchą masę. Ale może to być najtańszy
                wypełniacz lub cukier bardziej korzystny dla człowieka (np fruktoza lub syrop
                glukozowy).
                Dodatki do lodów... są tańsze i droższe.

                Warto poczytać skład lodów. Nie ma też co się bać różnych nazw obcobrzmiących.
                Bo E coś tam może być nawet kwaskiem cytrynowym. Są firmy, które używają tylko
                naturalnych barwników i stabilizatorów, które są czasami nawet 100 razy droższe
                niż sztuczne.
                Patrząc na skład, zwróćcie uwagę na wartości GDA. To nie dotyczy tylko lodów.
                Jeśli producent deklaruje takie wartości, oznacza, że nad nimi pracuje. Porcja
                lodów może mieć 100kcal lub 500. Zawsze lody na maśle i jajkach będą miały
                bardzo dużo kalorii i będą smaczniejsze. Ale są techniki produkcji lodów prawie
                bez tłuszczu, gdzie smak jest bardzo podobny. Tylko że taka technologia kosztuje
                dziesiątki milionów, więc kto to może robić?
                Kolejna kwestia to tanie lody i inne produkty. Jak się pakuje tam najtańsze
                wypełniacze, to ani się nie uzyska dobrego smaku (chociaż to kwestia gustu, bo
                dla niewyćwiczonego podniebienia chemia smakuje lepiej) ani profilu żywnościowego.

                Wszystko jest napisane więc na opakowaniu. Trzeba tylko czytać.

                Nie zdziwi nikogo, że ja będę twierdził, że przemysłowa żywność nie szkodząca
                zdrowiu jest najlepsza wyprodukowana przez firmę, której misją jest produkowanie
                zdrowej żywności dla dobrego życia (Good Food, Good Life), wspierająca edukację
                żywnościową, prowadząca badania nad żywnością (największa prywatna instytucja
                badawcza na świecie), promująca zdrowy tryb życia.
                I pobić wartością odżywczą mogą tylko małe firemki, gdzie łańcuch między
                producentem a konsumentem jest minimalny (na przykład wędliny własnej
                produkcji). Tutaj pozostaje odporność naszych organizmów na żywność
                niekoniecznie sterylnie czystą. A ta w Polsce jeszcze na szczęście istnieje.
                Choć spróbowałby ktoś wypić mleko sprzed 20 lat. Skończyłoby się to wyłączeniem
                z życia na kilkadziesiąt godzin :)

                Jeśli ktoś ma jakieś jeszcze pytania i mi wierzy, to chętnie napiszę :)
                • emektb Re: bambus w szynce 23.02.09, 19:29
                  no więc co do krowy, to w ubiegłym roku piłem mleko od takiej
                  zasranej po same uszy, pasie się to bydle tylko na łące i żyję :))
                  • misinka81 Re: bambus w szynce 23.02.09, 19:33
                    Ale to dobrze, że zasrana po uszy, bo to wtedy jest mleko
                    ekologiczne ;)
                • emektb Re: bambus w szynce 23.02.09, 19:42
                  no więc ja też wtrącę swoje 5 groszy do dyskusji o jakości żywności.
                  nie wiem, czy tak do końca zdajecie sobie sprawę z tego jakie
                  wędliny spożywamy. otóż moja znajoma pracowała kiedyś w jednym z
                  zakładów pewnej firmy z sokołowa. otóż w zakładzie tym panował
                  straszny syf, ogólnie kiła i mogiła - pracownicy w brudnych, starych
                  ciuchach, brak czepków, kible i ogólnie sanitariaty pożal się boże.
                  ciut się poprawiło kiedy starali się o iso, ale podobno żywcem
                  przypominało to peerelowskie malowanie trawy - pracownicy dostali
                  nowe fartuchy, czepki, pomalowano ściąny i odświeżono kibelki, a
                  wszystko to na przyjazd komisji. komisja od iso pojechała i wróciły
                  stare fartuchy. ale to wszystko mały pikuś. najlepsze jest jak to
                  się w świetle prawa "odświeża" żywność. i tu zaczyna się teatr. otóż
                  z mięska świnki najsampierw robi się wędlinki, kiedy wędlinkom
                  kończy się termin przydatności, wracają do zakładu, tam są szorowane
                  i myte specjalnymi środkami, obgotowywane powtórnie i pakowane w
                  folię, kiedy mija termin tych zafoliowanych, wracają do zakładu są
                  szorowane, myte, gotowane i idą w kiełbasy, kiedy tym pysznym
                  kiełbaskom kończy się termin są szorowane, myte, gootowane i idą w
                  folię, kiedy i tym kończy się termin, to wracają do zakładu są
                  szorowane, myte, gotowane i idą w pasztety. jak to ładnie by
                  powiedzieć - wiem, że dobrze jem.
                  z kolei mój szwagier był kiedyś na praktykach u pewnego znanego
                  producenta pasztetów drobiowych, którymi zresztą zajadał się bez
                  opamiętania. od czasu praktyk pasztetu nie tknął :)) a ja jem go
                  dalej :)

                  bon appetit
                  • misinka81 Re: bambus w szynce 23.02.09, 19:47
                    O żesz, a pasztet z kurczakiem to mój najulubieńszy :/
                    • kerac32 Re: bambus w szynce 23.02.09, 20:35
                      Ja tego wynalazku ( jak sadzę, macie na myśli ten rodem z "Drosedu")
                      nie biorę do ust od lat. Wcześniej, po każdej niemal degustacji,
                      zamieniałem się w rozpylacz:((. Dopiero, kiedy skojarzyłem czynnik
                      (pasztet "Podlaski") z efektem ("rozpylacz"), dałem sobie spokój
                      z pasztecikami i zrobiło się "już w porządku mój żołądku":)).
                      • misinka81 Re: bambus w szynce 23.02.09, 21:03
                        Tak, to ten. Ale ja jem, moje dzieci też, na razie skutków obocznych
                        tfu tfu nie widać.
                        Ja mam odrzut od napojów gazowanych, piję tylko od czasu do czasu.
                  • raks5 Re: bambus w szynce 23.02.09, 21:23
                    hehe
                    dlatego właśnie coraz częściej nie wystarczy mieć po prostu ISO. Niektórzy
                    patrzą, kto wydał rekomendację do certyfikacji. Niestety to potrafią ocenić
                    jedynie odbiorcy, którzy wymagają od dostawców certyfikatów.
                    Teraz i tak jest lepiej. Mam kolegę w pracy, technologa żywności, który kończył
                    studia w końcu lat dziewięćdziesiątych. W związku z tym miał też liczne
                    praktyki. Dłuższy czas miał problem, żeby jeść cokolwiek. Ale z czasem to mija.

                    Jemy tak jak jemy i nie ma co panikować. To tylko białko, węglowodany i
                    tłuszcze- tak jak już pisałem wcześniej. Odpadki albo pochłaniamy, albo sami na
                    odpadki przerobimy pełnowartościowe produkty. To tak na pocieszenie, choć z dużą
                    dozą pozytywnego uproszczenia
                    • no_login Re: bambus w szynce 24.02.09, 09:23
                      > To tylko białko, węglowodany i
                      > tłuszcze-
                      I różne inne dodatki- mikroelementy, makroelemnty, ... ;-)
                      które możemy mieć w cenie produktu albo
                      za dodatkową kasę w aptece jako tzw.
                      suplementy diety ;-))))))
    • krzycho1252 Re: bambus w szynce 29.03.09, 12:45
      No i smacznego
      finanse.wp.pl/kat,104128,title,Tanio-czy-naturalnie,wid,10961751,wiadomosc.html?ticaid=17c14
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka