elamigo1
15.02.07, 20:45
Po dwudniowym rajdzie indeksów w Usa dzisiaj przychodzi chwila uspokojenia.
Zestaw danych i wypowiedzi ostatnich dwóch dni z trudem można zaliczyć do
optymistycznych. No ale rozanieleni inwestorzy amerykańscy dalecy są od
zauważania jakichkolwiek negatywnych niuansów informacji.
Czytając amerykańskie portale i nagłówki prasy trudno nie odnieść wrażenia, że
media (przynajmniej te internetowe) nie dopuszczały do myśli że coś może być
nie tak z danymi, lub że wypowiedź Bernanke’go mogłaby ostudzić zapał do
kupowania.
Z wypowiedzi szefa fed – jeśłi czytać cytaty a nie komentarze analityków, nie
wynika praktycznie nic czego by wcześniej nie mówił. Jako że mówił niewiele i
niejednoznacznie można uznać że pozwolił rynkom na dowolność interpretacji
tych kilku śłów które różniły się od zdartej starej płyty którą w kółko
powtarza.
Rynki , w czasie wzrostów, naturalną siłą rzeczy łykają wszystko by uzasadnić
bieżący punkt widzenie większości.
W rzeczywistości dane niewiele wniosły – mieściły się w zakresie zmienności
(co jest bardzo częste) ale przede wszystkim nie kształtowały punktów
zwrotnych trendów na wykresach odpowiednich wskaźników. Jedyne dość mocne dane
– te o ujemnym saldzie przepływów kapitału – tylko na chwilę zatrzęsły
dolarem. Rynkiem akcji już nie. Rentowność obligacji wciąż spada - sugerując
wzmożone zakupy i wzrost oczekiwań że podwyżek stóp procentowych nie będzie
oraz, że w duchu inwestorzy liczą na obniżki stopy referencyjnej.
Dla naszego rynku, uspokojenie w Usa które może być trektowane jako płaska
korekta, nastrój za oceanem powinien podbudować siły popytu. Co prawda rynki
Am. Południowej nie są zbyt podniecone zachowaniem stanów – ale sa one tylko
jednym z potencjalnych wyznaczników sugerujących kierunek otwarcia.
Zastanawia mnie spadek LOPu i dość paskudny nastrój kontraktów które
zmniejszyły bazę, mimo nie najgorszej sytuacji zewnętrznej.
Czynnikiem na który zwracają uwagę niektórzy forumowicze jest zachowanie się
jena. Ja nie widzę jak na razie istotnego czynnika który może wpłynąć na nasz
rynek – przynajmniej w zakresie jutrzejszego dnia. Może się okazać, że mam
brudne okulary i stąd ślepota – więc nie upieram się przy tym stanowisku.
Trudno ocenić aktualną strategię nawiększego gracza na naszym rynku – czyli
fundi. A właściwie tfi bo ofe raczej jest stałe w uczuciach i zachowania ma
bardziej przewidywalne. Sądząc po ostatnich wzrostach i spekulacyjnym
nastawieniu wielu funduszowców zasilają w tej chwili konta z których tfi
będzie dokonywało zakupów.
Co prawda nie wykazywali się dzisiaj zbyt wielkim apetytem. Może im nie w smak
łykanie tego co przed chwlią wydalali.
Reasumując . Sytuacja jest niejasna. Dane z łatwością mogą wspierać argumenty
każdej ze stron rynku. Przy ogólnym wzrostowym nastroju powinno to pomagać
bykom. Jednak jeśli nie będą w stanie tego zdyskontować to może to stanowić
wyraźny znak o zmianie aktualnego nastawienia – szczególnie dużych graczhy
--------
Syn pani Jadzi z dworca Centralnego, Jack czyli Jacek, robi w Detroit w Usa
„w autach” Właśnie się dowiedział, że kolejna grupa ludzi straci pracę w a
produkcja amerykańskich krążowników szos będzie w najbliższym czasie
najprawdopodobniej spadać. Produkcja w stanach spada ogólnie tak, że o
połowę więcej jego kolesi zgłosiło się po zasiłek dla bezrobotnych- w tym
tygoniu- bo zima jest sroga a na budowach tylko obiecują że będzie lepiej
ale roboty dać nie chcą bo im tylko optymizm rośnie a nie budowy. . Podobnie
demokraci którzy niby rządzą ale z obietnic przyciskania brodatego bankiera co
by lepszą robotę skołował to się nie wywiązują. Bogaci zarabiają coraz więcej
a biednym wiatr w oczy. Skąd ja to znam?
Jacek ma poważny problem bo wyspecjalizował się właśnie w wozach amerykańskich
i mercedasach . To mu jeszcze z wycieczek do reichu zostało. Otwiera je w 7
sekund a japońce trzeba łamać brechą albo na lawetę – inaczej się szybko nie
skroi.
Zastanawia się wiec czy nie przenieść się z powrotem do Polski. Odłożył trochę
kasy i chętnie zainwestował by na naszej giełdzie, bo mamuśka mu mówiła że tu
się tylko zarabia. Ostatnio nawet kupiła akcje jakiejś spółki. Co prawda firma
zarabia niewiele ale za to pięknie obiecuje że będzie zarabiać za kilka lat.
Są co prawda golusieńcy ale prezes powiedział że będzie chałupy budował. Ma
już nawet widoki na grunty. Jak się ludzie dowiedzieli o tych widokach to
polecieli kupować akcje wychodząc z kabin nie kupując papieru – tak im się
spieszyło.
No i mamuśka mówi że tyle ludzi siedzi teraz w giełdzie że jak będą tracić to
przynajmniej całą kupą to i raźniej będzie.
Dzisiaj znacznie wcześniej – bez poprawek i tylko tyle co udało mi się
zauważyć i napisać w niecałą godzinkę.