elamigo1
15.11.07, 21:59
Porzućcie wszelką nadzieję?
Kolejny zły dzień dla posiadaczy akcji.
Brak optymizmu na świecie przełożył się na notowania na naszym
rynku. Nawet bardziej niż w relacji do innych marketów. Trochę to
wynika z wyższego wzrostu w poprzednich dniach. Zagolopowali się.
Wcześniejszy, lepszy nastrój nie zdążył się przełożyć na zakupy
jednostek uczestnictwa, a na dodatek rośnie popularność tych
zagranicznych. Zarządzający wydają się nie mieć kasy na zakupy a i
ustawiać indeks nie za bardzo się chce.
Na misiach rzeź – płacą cenę za niską płynność. Wystarczy, że kilku
większych graczy zacznie sypać a efekt jaki jest każdy widzi. W tej
chwili jesteśmy w okolicach poziomów z marca, a to oznacza że
ludziska które kupowały misie licząc na szybki zysk muszą być
naprawdę zestresowani, o ile jeszcze trzymają te śmieci. Łapacze
dołków nie mogą się z nich wygrzebać.
Nie ma ratunku z miedzi ani z ropy. Na dodatek złotówka popuszcza w
korekcie. Dzisiaj byki miały problemy z dyskontowaniem dobrej
części informacji – z czym zazwyczaj nie mają problemu podczas
wzrostów. Zawsze potrafili coś dobrego znaleźć. Mimo wszystko
nadal rynek jest w fazie korekty ostatnich wzrostów, więc trochę za
wcześnie by porzucać nadzieję.
W stanach byki maja przechlapane. W zasadzie niewiele informacji
wspiera chęci zakupowe. Dzisiaj padł kolejny strzał ze strony rynku
hipotecznego – spece wypowiadają się że w 2008 może być gorzej i to
może nie być koniec strat banków. Co prawda konsumpcja jeszcze się
trzyma, ale na nitce sprzedaży promocyjnej – czyli z mniejszą marżą,
która się przekłada na wyniki. Kiepski nastrój jest również wynikiem
pogrzebania nadziei na niską presję inflacyjną – okazuje się że
inflacja CPI nadal utrzymuje się na poziomie powyżej strefy komfortu
FED. Na domiar złego niski odczyt wynika, podobnie jak w ubiegłym
miesiącu) z udziału kosztów kredytów hipotecznych i cen wynajmu ,
które stanowią blisko połowę koszyka do wyliczania CPI (por..CNN) .
Spadek cen nieruchomości ma tu ewidentny wpływ i był do
przewidzenia. To jednak nie zmienia faktu, że przy tak wysokim
odczycie wskaźnika, fed. może mieć poważny problem jeśli chciałby
obniżać stopy procentowe. Rynek to zauważył – złoto staniało a dolar
umocnił.
Jednocześnie niewielki ruch w cenach przy rekordowo drogiej ropie
oznacza że firmy naftowe poświęciły część zysków by utrzymać
sprzedaż (niedawno było info że sprzedaż paliw w ub. miesiącu nie
była tragiczna) na to nałożyły się spadki cen ropy , więc uderzyło w
nafciarzy. W zasadzie zostały się tylko bastiony firm dóbr
użyteczności publicznej – tradycyjnie kupowane na bessę i wybrane
spółki z innych branż. Wszystkie sektory w USA nie mają
najciekawiej – choć w ujęciu tygodniowym nie wygląda to jeszcze
znośnie.
Co do jutrzejszego dnia nie mam pewności. W zasadzie już dosyć mocno
spadliśmy więc przy braku kolejnych dołujących wieści w ciągu dnia
może przyjść próba obrony. Nie stawiam na to złamanego grosza.
Postawię zwykły grosz , czyli kupię sportowo najtańszą opcyjkę
call. Powtarzam – sportowo.
elami