Amerykański problem z bezrobociem

28.03.09, 17:24
dopoki kapitalizm nie byl tak powszechnym systemem jak teraz to jakos sie to wszystko krecilo
ale w koncu sie musi rozsypac :)
    • viper39 Re: Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 17:54

      jednorazowy3 napisała:

      > dopoki kapitalizm nie byl tak powszechnym systemem jak teraz to
      jakos sie to ws
      > zystko krecilo ale w koncu sie musi rozsypac :)

      mozesz mi wskazac kraj w ktorym jest kapitalizm? bardzo jestem tego
      ciekawy...
      a rozsypalo to sie tobie w glowie to czego nie jestes w stanie pojac

      artykul nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia, dane wyssane z
      palca, nie wiem komu one sa potrzebne, i kogo interesuja idiotyzmy
      wypisywane przez pseudo-analitykow i pseudo-dziennikarzy tej pseudo-
      gazety, ale byc moze one maja zadanie utrzymanie takich jak ty w
      niewiedzy...
      • herrkagan Re: Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 18:16
        Kapitalizm sie wali na twych oczach, a ty udajesz, ze tego nie
        widzisz...
        • tarura Amerykańskie bezrobocie wzrasta aż do 8% 28.03.09, 19:14
          ale w Polsce tylko 11%
          • rydzyk_fizyk Chyba nie zrozumiałeś tego artykułu 28.03.09, 21:47
            Może wersja obrazkowa ci pomoże:

            doxa.blox.pl/2009/03/Bezrobocie.html
            • viper39 Re: Chyba nie zrozumiałeś tego artykułu 29.03.09, 00:46
              rydzyk_fizyk napisał:

              > Może wersja obrazkowa ci pomoże:
              >
              > doxa.blox.pl/2009/03/Bezrobocie.html

              ja wiem ze w Polsce wszyscy wszystko wiedza najlepiej na calym
              swiecie, dlatego w Polsce jest naj... no chyba wiesz jak jest wiec
              dokoncz sobie...

              a swoja droga to jest ciekawe ze najwiecej o USA wiedza ci wszyscy
              ktorzy tutaj nigdy nie byli

              PS. kagana pomijam (bo to czlowiek z zoltymi papierami, mowa
              oczywiscie o herkagan i latarnick i innych jego nickach), on nadal
              mysli ze pracuje dla sb jako zagluszacz...
              kagan tabletki brales?

              tak jak i autor tego artykulu tak i wielu tutaj piszacych ma blade
              pojecie i o kryzysie i o USA...

              ta oficjalnie w USA jest 15% bezrobocie a nie oficjalnie nikt tutaj
              nie pracuje... to tak miedzy nami oczywiscie...heheh (wiadomosc z
              radia moskwa..heheh), USA padlo na pysk i jest juz koniec dolara...
              a pozniej sie dziwia ze zagranica sie smieje z Polakow mieszkajacych
              w Polsce
        • adam.2x Zapaść kapitalizmu 28.03.09, 23:43
          herrkagan napisała:

          > Kapitalizm sie wali na twych oczach, ....
          ----------------------
          Kapitalizm wali się od prawie 150-ciu lat to znaczy odkąd ten proces walenia
          odkrył dziadek Marks. Tylko komunizm kwitł nieustannie.
          • em_obywatel Kapitalizm, komunizm, jeden shit 29.03.09, 01:54
            Kapitalizm, komunizm, jeden shit. To są tylko teoretyczne konstrukcjie nie
            przystające do rzeczywistości. Kaptializm zakłada, że możemy się rozwijać w
            nieskończoność, co jest nie prawdą ponieważ ograniczają nas zasoby surowców i
            rozmiar naszej planety. Kapitalizm zakłada też, że wolny rynek jest
            samoregulujący, co nie zawsze jest prawdą. Komunizm zakłada uczciwość każdego
            człowieka i jego dobrą wolę, co oczywiście jest nieprawdą. Jedyne co możemy
            zrobić to obserwować świat, wyciągać wnioski i adoptować nasze rozwiązania do
            sytacji. To co jest dobrym rozwiązaniem teraz nie musi być dobrym rozwiązaniem
            za 20 lat.
            • 0.tech Re: Kapitalizm, komunizm, jeden shit 29.03.09, 09:08
              Wiadomo ordoliberalizm nie jest konstrukcja czysto teoretyczna tylko jedynym
              systemem czysto praktycznym.
              • nikodem_73 Re: Kapitalizm, komunizm, jeden shit 30.03.09, 00:22
                O już nie czepiaj się go o ten ordoliberalizm :) Lepsze to niż wprost socjalizm ;)
            • 0.tech Re: Kapitalizm, komunizm, jeden shit 29.03.09, 09:10
              I bynajmniej jakosciowo to co mielismy za komune i za kapitalizm znacznie
              roznilo sie jakosciowo, wiec nie ma co porownywac. Tak samo nie wiem skad
              wymysliles teorie, ze kapitalizm jest ograniczany iloscia zasobow i rozmiarem
              planety, bo wg. mnie tak nie jest. Taka teorie to glosili wariaci z klubu
              rzymskiego... ostatecznie to nic sie nie sprawdzilo z ich belkotu.
              • nikodem_73 Re: Kapitalizm, komunizm, jeden shit 30.03.09, 00:27
                Och. To nie do końca bełkot. Jeśli ZAŁOŻYĆ, że nigdy nie opuścimy Ziemi to
                dojście do wniosku, że musimy ją zniszczyć jest całkiem naturalnym wnioskiem. To
                proste - ilość ludzi się zwiększa, konsumpcja rośnie, a zasoby są ograniczone.
                To MUSI doprowadzić do kolapsu i to tym szybciej im większa jest konsumpcja.
                Dlatego też kapitalizm jest tak "groźny" - po prostu zapewnia większą konsumpcję.

                Błędem jest jedynie założenie, że eksploracja kosmosu i pozyskiwanie tam
                surowców nie będzie nigdy opłacalne.
            • nikodem_73 Re: Kapitalizm, komunizm, jeden shit 30.03.09, 00:21
              > Kaptializm zakłada, że możemy się rozwijać w
              > nieskończoność, co jest nie prawdą ponieważ ograniczają nas zasoby surowców i
              > rozmiar naszej planety.

              I pewnie dlatego kapitaliści pomyśleliby o wyprowadzce z tej zapyziałej planetki
              i to na długo przed zanikiem zasobów :>

              > Kapitalizm zakłada też, że wolny rynek jest
              > samoregulujący, co nie zawsze jest prawdą.

              Zależy co miałeś na myśli pisząc to zdanie. Bo fakt - rządzący bardzo chętnie
              gmerają przy rynku w imię (zawsze) "wyższych celów". Tyle, że rynek zawsze
              kompensuje wszelkie gmerania - stąd centralne sterowanie jest tak nieefektywne.
              Każda ingerencja w rynek nań wpływa i rynek sam znajduje punkt równowagi. Taki
              układ dynamicznie stabilny.
    • herrkagan Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 18:14
      Jeśli chodzi o argument, podnoszony tak często przez apologetów
      gospodarki amerykańskiej, iż dzięki daleko posuniętej deregulacji
      rynku pracy, bezrobocie w USA jest zdecydowanie niższe niż np. w UE,
      gdzie rynek pracy jest znacznie bardziej regulowany przez państwo,
      to posłużę się wywodami znanego amerykańskiego ekonomisty Johna
      Kennetha Galbraitha. W swej znanej książce The New Industrial State
      daje on przykład jak oficjalna stopa bezrobocia, wynosząca w USA na
      wiosnę roku 1962 około 6%, rośnie do prawie 8% (dokładnie 7.8%),
      jeśli tzw. zniechęceni pracownicy (discouraged workers ) zostają
      uwzględnieni. Należy w tym miejscu dodać, iż system amerykański
      zdecydowanie zniechęca bezrobotnych do rejestrowania się, poprzez
      relatywnie niskie świadczenia dla bezrobotnych i krótki okres ich
      wypłacania, zaś system europejski (UE) wręcz przeciwnie: zachęca
      bezrobotnych do rejestrowania się, w celu uzyskania relatywnie
      wysokich świadczeń w relatywnie długim czasie. J.K. Galbraith zwraca
      też uwagę na fakt, iż ogólna stopa bezrobocia (która wynosiła w USA
      w omawianym okresie 6.0%, a więc była niska jak na warunki Polski z
      początku XXI wieku) ukrywa niejako poważne problemy na rynku pracy,
      takie jak np. bezrobocie wśród młodzieży, które wynosiło w owym
      okresie relatywnej prosperity de facto 25.6%, a więc dokuczało co
      czwartemu młodemu Amerykaninowi.

      Profesor ekonomii z prestiżowego MIT Lester Thurow napisał zaś
      wręcz “Wielka lecz nieopowiedziana historia amerykańskiej gospodarki
      lat 1990tych to ukryta wysoka stopa bezrobocia i jej bezpośredni
      wpływ na zastój stopy życiowej” (“The great untold story of the
      American economy in the 1990s is the disguised high rate of
      unemployment and its direct impact on stagnating living
      standards.”). Według Thurowa jeśli połączyć od 7.5 miliona do 8
      milionów osób niepracujących z 5 do 6 milionami ludzi nie
      kwalifikujących się do statystyk bezrobocia i dodać do tego 4.5
      miliona pracujących na mniej niż pełnym etacie, ale chcących
      pracować na pełnym etacie, to rzeczywiste bezrobocie w USA zbliża
      się do 14%. A pamiętajmy, iż Thurow pisał te słowa prawie 10 lat
      temu. W roku 2004 znana firma konsultingowa Barrons (związana z Wall
      Street) ustaliła prawdziwy poziom bezrobocia w USA na 9.7% siły
      roboczej, co jest znacznie więcej niż przeciętna dla Unii
      Europejskiej (p. Tab. 1.). Centralne (Federalne) Biuro Statystyczne
      USA nie tylko że nie podważyło tych danych, ale je wręcz
      potwierdziło. A należy też pamiętać, iż jedynie statystyki
      bezrobocia oparte na danych otrzymanych z urzędów zatrudnienia maja
      jakąkolwiek wartość. Ankieterzy nie docierają bowiem ani do
      bezdomnych (bowiem jako nie posiadający stałego miejsca zamieszkania
      nie są oni losowani do badań), ani też do slumsów, gdzie bezrobocie
      jest najwyższe (bowiem jest tam zbyt niebezpiecznie nie tylko dla
      ankieterów, ale nawet dla straży pożarnej i policji). A wiec dane z
      badań statystycznych dotyczą tylko przedmieść zamieszkałych przez
      tzw. middle i upper class, gdzie bezrobocie jest z definicji na ogół
      niskie.
      • herrkagan Re: Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 18:15
        Relatywnie niska stopa bezrobocia w USA tłumaczy się też relatywnym
        zacofaniem technologicznym amerykańskiego przemysłu. Przykładowo:
        według CIA na 720 tysięcy robotów zainstalowanych na całym świecie
        pod koniec ubiegłego (XX) stulecia, aż 410 tysięcy, czyli
        praktycznie 60% było zainstalowane w Japonii.

        Japonia, pomimo recesji i najwyższego na świecie nasycenia robotami
        (ponad 5 razy wyższego niż USA) miała w roku 2004 oficjalną stopę
        bezrobocia wyższą tylko marginalnie (o mniej niż jeden punkt
        procentowy) niż USA. Niemcy, które mają wskaźnik nasycenia robotami
        ponad 2 razy wyższy niż USA, i wciąż przeżywające w roku 2000
        trudności związane z “połknięciem” byłego NRD, miały w tym samym
        roku stopę bezrobocia mniej niż 2 razy wyższą niż USA. Relatywnie
        wysoka stopa bezrobocia we Francji i Italii też tłumaczy się
        częściowo wyższym niż w USA nasyceniem tamtejszego przemysłu
        robotami.

        Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA wyraźnie pokazują bardzo
        poważne rozmiary bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w
        USA wzrosła z niecałych 4 milionów w latach 1960tych do ponad 10
        milionów na początku lat 1980tych. W najlepszym okresie (przełom XX
        i XXI wieku) wciąż była ona bliska 6 milionom, a w roku 2004 znów
        zbliżyła się do 9 milionów. Oficjalna stopa bezrobocia, która nie
        przekroczyła 10% nawet w najgorszych latach 1982-1983, nie jest, jak
        to starałem się wytłumaczyć powyżej, wiernym czy też wiarygodnym
        wskaźnikiem rozmiaru bezrobocia w USA, gdyż pomija znaczne rzesze
        osób pozostających bez pracy, a jednocześnie nie zarejestrowanych w
        urzędach pośrednictwa pracy i pomijanych w badaniach rynku pracy
        (głównie tzw. discouraged unemployed czyli osoby bezrobotne które
        nie szukają dłużej pracy, będąc zniechęcone jej dotkliwym brakiem).
        Ponadto ”tradycyjne” wskaźniki bezrobocia, takie jak np. ilość
        bezrobotnych czy stopa bezrobocia są często mylące. I tak na
        przykład w roku 1994, kiedy oficjalna stopa bezrobocia w USA była
        relatywnie niska (6.1%) stopa bezrobocia wśród młodzieży była tamże
        ponad dwukrotnie wyższa (12.5%), zaś kiedy w tym samym roku
        Southwest Airlines ogłosiły rekrutację na 2,700 wolnych miejsc
        pracy, to otrzymały 125,000 podań, czyli ponad 46 chętnych na jedno
        wolne miejsce pracy, co wyraźnie nie jest zgodne z oficjalną, niska
        (niewiele ponad 6%) stopą bezrobocia.

        Innym, jeszcze bardziej “namacalnym” dowodem na istnienie
        chronicznego kryzysu na amerykańskim rynku pracy są surowe
        obostrzenia wizowe i imigracyjne (nawet dla obywateli tzw. “starej
        Europy”, w tym Brytyjczyków) oraz niezmiernie restryktywny system
        wydawania pozwoleń na pracę w USA dla cudzoziemców, który nie daje
        się pogodzić z oficjalną, niską stopą bezrobocia. Tak więc można
        stwierdzić na podstawie analizowanych danych, iż amerykańskie
        rozwiązania nie tyle minimalizują bezrobocie, ile raczej ukrywają
        jego właściwe rozmiary, a więc nie mogą być tym samym dobrym wzorem
        do naśladowania.

        Na zakończenie chciałbym jeszcze poruszyć krótko konsekwencje
        bezrobocia. I tak wyniki znanych badań przeprowadzonych w latach
        1970tych przez naukowców z Harvard University wykazują, iż 1%
        wzrost bezrobocia w Stanach Zjednoczonych oznacza 6% wzrost
        poważnych zachorowań na choroby psychiczne (mierzony przyjęciami do
        szpitali psychiatrycznych), 4% wzrost ilości samobójstw, 4% wzrost w
        ilości więźniów oraz 6% wzrost ilości popełnionych zabójstw. Podobne
        korelacje stwierdzono także dla Anglii i Walii, Nowej Zelandii
        oraz dla innych uprzemysłowionych krajów. Na koniec należy jeszcze
        przypomnieć, iż owe korelacje są wynikiem działania łańcucha
        przyczynowo-skutkowego, którego pierwszym ”ogniwem” jest utrata
        pracy, a nie tzw. pozorna korelacją (spurious correlation), jako iż
        utrata pracy oznacza nie tylko utratę źródła dochodów, ale
        (szczególnie w przypadku długotrwałego bezrobocia), stopniową, i na
        ogół nie do uniknięcia, degradację na poziomie indywidualnym i
        społecznym.
        • 1maruti1 Re: Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 19:24
          dodajcie jeszcze 2 mln wiezniow...
        • heraldek W Australii za to nie ma teraz bezrobocia........ 29.03.09, 01:41
          .....bo wszyscy albo walcza z pozarami, suszami, powodziami....
          ...albo przed nimi uciekaja......
        • 0.tech Re: Amerykański problem z bezrobociem 29.03.09, 09:14
          To co robimy jak za Urbana zbiorke na spiwory dla USA? A nie czekaj to przeciez
          jeden z najbogatszych krajow swiata...
    • pandora-online Re: Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 18:28
      kapitalizm to nie liberalizm,a liberalizm to nie kapitalizm
      to inne pojecia chociaz te dwa systemy maja cos
      wspolnego-zlodziejstwo-lodziarnia itd,itp.
    • lancut Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 21:20
      Dzieki Bogu za Gazete. Mamy nareszcie zrodlo prawdziwych informacji i
      niekwestionowanie prawdziwych opinii o swiecie, w szczegolnosci tym za oceanem.
      Teraz juz wiemy, ze bezrobocie w USA to ze 20 % a nie 8%, wiekszosc ludzi
      przymiera tam glodem, chodza juz bosi i obszarpani. Mieszkaja na ulicach, albo w
      najlepszym wypadku w namiotach, sa wstretni, glupi, malpuja, oszukuja, wzniecaja
      wojny, sa otyli, i maja najgorsza walute swiata. Kurde, jak ja kocham te Gazete
      i wszystkich ktorzy dla niej pisza.
    • zigzar Ameryka się wali bardziej niż oficjalnie mówią 28.03.09, 21:59
      Najgorsze jest to że garstka którym się dobrze żyje ukrywa prawde jak jest w Ameryce. Znieczulica amerykańska objawia się właśnie takim zakłamaniem.

      Nie jest źle. Jest tragicznie.

      Duża część społeczeństwa amerykańskiego około 60 milionów nie ma żadnej opieki medycznej. Wyż demograficzny jeszcze to spotęguje w najbliższych latach. Dodajmy do tego utracone emerytury na giełdzie i obraz maluje się tragicznie.

      Weźmy dzisiaj pierwszy z brzegu artykuł:

      www.cnn.com/2009/HEALTH/03/27/india.medical.travel/index.html
      6 milionów ludzi musi jeździć za granice na zabiegi bo nie stać ich we własnym kraju.

      Następny artykuł z wczoraj
      Oficjalne statystyki świeżo zarejestrowanych bezbrobotnych przekraczają 10.7%

      www.forbes.com/feeds/ap/2009/03/27/ap6222812.html
      A ile ludzi potraciło prawo do zasiłku? Nieoficjalne statystyku mówią o 25% bezrobociu.
      I co ci biedni ludzie mają zrobić gdy nie pracy, zasiłek się skończył. Mieszkają w namiotach.

      www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=102448047
      Tak wygląda prawdziwa Ameryka.

      Nie sugerujcie się tą garstką cwaniaczków którzy dorwali się do żłoba. Polacy którzy wyemigrowali w latach 70/80-tych i wytrenowani w komuniźmie powiedzą wam jak naginać system pomocy społecznej w USA żeby wyjść na swoje. Tych omijajcie z daleka. Przyjedźcie i zobaczcie jak reszta wegetuje.
      • adam.2x Re:Panikujesz 28.03.09, 23:57
        Tak naprawdę to jest odwrotnie. Kryzys nie jest tak wielki jak oficjalnie jest
        malowany. McCain miał rację mówiąc że gospodarka ma silne podstawy i to samo
        powtórzył ostatnie Obama. Oni mają dobre rozeznanie w tym co się dzieje. Jest
        wiele powodów społecznych, politycznych i finansowych aby kryzys wyolbrzymiać
        ale nie ma co się poddawać depresji. Krowy ciągle dają mleko, żytko też wyrośnie
        jak co roku i od wiosny zacznie być lepiej.
        • lancut Re:Panikujesz 29.03.09, 12:45
          Brawo za optymizm.
      • lancut Re: Ameryka się wali bardziej niż oficjalnie mówi 29.03.09, 12:44
        Az zal cie czytac. Na jakiej planecie ty zyjesz? Dla kogo piszesz te komentarze?
        Jesli jestes w USA nielegalnie, to masz calkowicie zerowe pojecie o tym kraju,
        wiec nie lej glupoty i sie doksztalc. Jesli ukladasz (pracujesz) komentarze dla
        Gazety to sie nie dziwie.
    • latarnick fachowcom w liberiach juz dziekujemy 28.03.09, 23:36
      nie ma sie co oszukiwac, to neoliberalowie zalatwili nasz swiat
    • latarnick Amerykański problem z bezrobociem 28.03.09, 23:56
      bo w Japonii jest kult robota, a w Ameryce kult niepismiennego
      osilka wydajniejszego od robota. Wciaz zywa tam jest pamiec o Johnie
      Henry, czlowieku z recznym mlotem, ktory stoczyl pojedynek z mlotem
      pneumatycznym i co prawda przegral, ale walczyl az do smierci. Do
      dzis spiewaja o nim bluesy.
      • lastboyscot Ale to młoty 29.03.09, 00:24
        Nie masz pojęcia ale się uśmiałem. hamerykanie to jednak niezłe młotki. Nigdy rozumem nie grzeszyli.
        Nażarli się hamburgerów z hormonami to im na mózg poszło.

        Słyszałem ostatnio dowcip o dwóch amerykanach co się wybierają na party.
        Hey mówi jeden - zamówiłeś dźwig żeby nas przetransportował na impreze? Nie - mówi drugi bo jak poszedłem zadzwonić do drugiego pokoju to podłoga się pode mną w moich domu z dykty zawaliła.
        Nie szkodzi mówi pierwszy na pewno tylu nas się nie zmieści jak rok temu. hahahhahaha
        • gp2005 Re: Ale to młoty 29.03.09, 01:24
          na ten żart to śmiech czy niby co?
        • lancut Re: Ale to młoty 29.03.09, 12:50
          LasBoyScout. Czytam cie od dawna i niestety musze stwierdzic, ze zdrowych
          komorek w twoim mozgu juz nie ma. Jestes przykladem typowego prowincjonalnego
          osilka, dla ktorego komputer jest urzadzeniem do cwiczen silowych. Zamnien go na
          sztange. Bedzie to z pozytkiem dla inernetu.
    • heraldek Ku pokrzepieniu serc ...biednych Polakow...... 29.03.09, 01:19
      .....jest jeszcze miejsce na swiecie , gdzie jest jeszcze gorzej...
    • gp2005 Amerykański problem z bezrobociem 29.03.09, 01:20
      oj ludzie ludzie, przecież ten krach dopiero się zaczął, rośnie bezrobocie, potrwa to ile? dwa lata? czy ktoś tu zna cykle w ekonomii? glupi naród mgr :)
    • heraldek A bedzie jeszcze gorzej, gdy Ruskim wizy zniosa... 29.03.09, 01:24
      .......i Ruscy do USA na piechote przez Alaske przyjda....
    • heraldek W Australii za to nie ma teraz bezrobocia......... 29.03.09, 01:39
      .....bo wszyscy albo walcza z pozarami, suszami, powodziami....
      ...albo przed nimi uciekaja.....
    • sselrats Amerykański problem z bezrobociem 29.03.09, 03:07
      Do tego wszystkiego trzeba dodac setki tysiecy jeli nie miliony
      bezrobotnych nielegalnych inwaderow z Meksyku.
    • zigzaur "Niepełny wymiar godzin" - co to takiego? 29.03.09, 13:57
      Ludzie mają zróżnicowane potrzeby materialne i potrzebują różnej ilości pracy,
      aby te potrzeby zaspokoić.

      Niektórzy swojej pracy nienawidzą i chcą pracować jak najkrócej (ich marzeniem
      są zwolnienia lekarskie, renty, emerytury itd.). Inni z kolei realizują się w
      pracy i chcą pracować jak najwięcej (twórcy, inżynierowie, naukowcy).

      Weźmy np. reżysera robiącego superfilmy ale co 10 lat i doskonale z tego
      żyjącego. Czy pracuje on w pełnym czy w niepełnym wymiarze?

      Weźmy np. zawodowego tenisistę, który za jeden wygrany superturniej jest w
      stanie przeżyć następne 10 lat.
      • red.ken Re:no to mają bezrobocie jak na mazurskiej wsi 29.03.09, 14:16

        juz wiem dlaczego cale tabuny polakow uciekaja z tego "raju".
Pełna wersja