h.lecter
25.01.05, 19:40
W związku z sytuacją, jak zaistniała, oświadczam
PRZEPRASZAM wszystkich, którzy mogli poczuć się w jakikolwiek sposób
dotknięci lub urażeni całą sytuacją.
Z pokorą przyjmę spadające na moja głowę wszelkie gromy, nadstawię drugi
policzek i nawet słowem nie pisnę.
A kto nie widzi belki w oku swoim, niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem.
Nie ja zacząłem tą całą sytuację (a jeśli nawet tu i ówdzie dałem cos do
zrozumienia, to jedynie po to, aby rozruszać nieco senna atmosferę). Choć
prawdą jest, że chyba w odpowiednim momencie jej nie przerwałem i trochę
dolewałem oliwy do ognia.
Jednocześnie uważam, że reakcja co poniektórych osób była stanowczo
przesadzona i nieadekwatna do całej sytuacji. I zamiast posłuchać Rigla,
który po ujawnieniu się mym przed nim był gotowy nawet dać mi wejściówkę,
woleliście cynowe wiaderko, niż zaufać Ojcu Założycielowi albo potraktować to
jak Pierans czy Czarnajagoda. Wasza strata. Tak, nie ukrywam, że się trochę
zawiodłem na niektórych plażowiczach. Nieco przesadziliście.
Misiania i Oxycort – w wielce mylnym tkwicie błędzie. Naprawdę.
Baloo – nie ze wszystkim się z Tobą zgadzam.
Widzę, że najzdrowsze podejście zachowała zaś tu najmłodsza z Was Emusia.
Brawo Emu! Widać, że już znacznie przerosłaś niejednego ze swoich plażowych
nauczycieli.
Ponieważ zaś bardzo nie chciałbym, żeby Pitolnik utracił swój charakter –
oświadczam, iż od teraz H.Lecter rozpływa się w wirtualnoplażowym niebycie.
Jednocześnie nie ujawnię swojej innej tożsamości. I to wcale nie z powodu
tchórzostwa. Powody są zupełnie inne. I kto jak kto, ale właśnie Rigel
powinien wiedzieć, jaki one są.
Rigel, jeśli uważasz, że to poprawi atmosferę – możesz mnie również pozbawić
wstępu do Pitolnika w innym wcieleniu. Szczególnie że muszę przemyśleć, czy
mam jeszcze ochotę plażować z niektórymi osobami.
ŻEGNAJCIE