Gość: Dzidka
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
02.09.01, 10:19
U mnie jest różnie. Najczęściej chodzi o klucze, które zawsze znajdują się w
oststnim miejscu poszukiwań, bez względu na kierunek działan.
Kromka chleba, co zawsze ląduje posmarowaną stroną na podłodze...
Albo winda, co ucieka mi ułamek sekundy przed otwarciem drzwi do niej.
Ale jedno już zakrawa na voodoo :-))) Mianowicie światła na przejściach i
skrzyżowaniach. Otóż, jak, gdzie i kiedy bym nie jechała, _za_każdym_razem_ 50
m przed maską mojego auta światła zmieniają sie na czerwone. :-//
Nawet juz znajomi, którzy lekceważyli te moje opowieści, patrzą na mnie
podejrzliwie, ilekroć jedziemy razem, a ja prowadzę.
I to jest, z tych codziennych murphy''izmów, mój niefart najupierdliwszy.
A Wasze?