mifredo
17.05.26, 17:04
Taką byłam określana i taką się czułam,
przez 20 lat, krzyż syna schizofrenii nosiłam.
Zbawiona się poczułam wraz z mężem swym,
że daliśmy rade, tej paskudnej chorobie sprostać,
kiedy wreszcie syn od nas odszedł, na zawsze,
we wrześniu ub. roku.
Sądziłam, że szufladka z tym nickiem, zamknięta na zawsze...