panidalloway
12.01.04, 15:42
Mamy nowego wroga publicznego jakim stali się „owsiakowcy”, którzy bezczelnie
odważają się podchodzić pod nasze katolickie polskie kościoły. Wielu księży
katechetów poucza młodzież, żeby nie brała udziału w bezbożnym dziele
zbierania pieniędzy, czy jak się coraz częściej mówi żebrania. Oczywiście są
i tacy duchowni katoliccy, którzy zachowują pozbawiony wrogości dystans lub
wręcz okazują życzliwość. Ale coś bardzo złego już się stało. Otworzyło się
nowe pole do przeganiania szatana i tropienia obcych. Tym razem obcymi stają
się nasze dzieci, z których większość pewnie grzecznie brała udział w
niedzielnej Mszy.
Wszystko co ludzkie jest pełne wad, nawet święci nie byli bezgrzeszni.
Wolałabym, by w Orkiestrze było więcej dobrego grania a mniej krzyku, żeby
Owsiak był bardziej ułożony, młodzież nie piła alkoholu, nie brała
narkotyków a system opieki zdrowotnej sensowniej wykorzystywał nasze
pieniądze. Najbardziej jednak bolą mnie osobnicy, którzy nie są w stanie
dostrzec i uszanować dobrej woli młodych ludzi stojących godzinami na
mrozie w słusznym przekonaniu, że cel jest szlachetny i wart ich wysiłku.
Na zarzut braku patriotyzmu i odstępstwa od naszości mogą się łatwo narazić
obrońcy zwierząt. Tym razem okazuje się, że bronią oni praw zwierząt kosztem
świętych praw człowieka. Wygląda na to, że prawo zabraniające znęcania się
nad zwierzętami godzi w naszą godność narodową. Jest dla mnie rzeczą
zdumiewającą, jak często postawę „człowiek panem jest i basta” przyjmują
osoby hałaśliwie deklarujące się jako współwyznawcy św. Franciszka.
Z drugiej strony ulubionym argumentem antyklerykałów jest uznawanie kleru za
przedstawicieli obcego państwa, niezasłużenie korzystających z polskiej
gościnności.
Marzy mi się, że w nowym roku, zarówno w kraju wirtualnym jak i rzeczywistym,
więcej będzie w dyskusjach wyważonych argumentów, a mniej wganiania
oponentów w „obcość”.