bryt.bryt
17.10.09, 15:41
1) Tytuly tekstu na stronie glownej serwisu internetowego "Rzepy" i na czolowce wersji papierowej:
"(...)Dziennikarze podsłuchiwani przez ABW(...)"
"(...)Dziennikarze nagrani przez ABW(...)"
Pierwszy wniosek dla czytelnika? Oczywisty: ABW nielegalnie podsluchuje dziennikarzy. Co z tego, ze podsluchuje (podsluchiwala) zgodnie z prawem? Ano nic, nie pasuje.
2) W tekscie wiele razy padaja sformulowania "zlamanie prawa", "zlamanie zasad". Wypowiadajace sie osoby sa "zbulwersowane", "w szoku", widza "niebywaly skandal". Ale ani razu nie mam mowy o stanowisku ABW. Dlaczego nie warto bylo zweryfikowac stanu faktycznego? Bo nie pasowal do tezy.
3) Dziennikarz Cezary Gmyz komentuje pojawienie sie stanowiska ABW:
"(...)Jestem zdumiony tymi oświadczeniami. Publikacja "Rzeczpospolitej" na stronach internetowych pojawiła się po północy w sobotę. Oświadczenie ABW - o 7 rano. To nie jest pora, o której pracują rzecznicy prasowi, zwłaszcza w dzień wolny od pracy. Należy postawić zatem pytanie: czy ABW wiedziała o treści przygotowywanej publikacji? Czy w dalszym ciągu jestem podsłuchiwany?(...)"
Dziennikarz Gmyz nie zapytal ABW, bo chcial agencji zrobic niespodzianke. Nie udalo sie. Przyczyna? Oczywiscie spisek, skandal, podsluchy. Bo jak inaczej wytlumaczyc, ze ktos mogl zobaczyc publikacje tuz po polnocy? W koncu ABW niewiele sie rozni od urzedu pocztowego, ktory pracuje od/do, a poza tym czasem nikogo w nim nie ma i nic sie nie dzieje. Trudno przyjac za prawdziwe zalozenie, ze agencja odpowiedzialna za bezpieczenstwo panstwa jest na nogach 24 godziny na dobe. A w dodatku na biezaco monitoruje internet, w tym najnowsze publikacje na stronach internetowych najwazniejszych gazet. W koncu to co ABW pisze na swoich stronach to pic na wode:
"(...)Naszym podstawowym zadaniem jest wiedzieć - możliwie wcześnie i możliwie dużo(...)"
Pogratulowac wypada intenaucie "gw1990" z salonu24.pl, ktory napisal o sprawie o godzinie 01:48. Zdazyl nawet rzecz skomentowac.
4) Dziennikarz Roku Rymanowski:
"(...)Po udowodnieniu, że każdy z dziennikarzy jest podsłuchiwany żaden informator nie zadzwoni do żadnego dziennikarza, bo będzie miał świadomość, że minutę czy dwie minuty po tym telefonie jest już namierzony. Tak więc źródło, czyli podstawa naszej pracy, będzie się bał przekazywać te informacje, dlatego że nie będzie miał żadnej pewności, że w sprawie nie wypłynie(...)"
Ja rozumiem pana Rymanowskiego, ale dlaczego "Rzepa" napisala artykul utrudniajacy prace panu Rymanowskiemu? Kto - gdyby nie tekst w "Rzepie" - by sie dowiedzial, ze jest jakas sprawa w sadzie, w ktorej sa jakies stenogramy? Kto by zagladal do stenogramow, gdyby nie wiedzial o ich istnieniu? Gdyby pan Maka z ABW chcial, to dziennikarze juz dawno dowiedzieliby sie, ze Rymanowski i Gmyz rozmawiali z Sumlinskim, i o czym rozmawiali.
Komu bylo potrzebne zdetonowanie tematu?
new-arch.rp.pl/okladki/b_7_8450.jpg
www.rp.pl/artykul/2,378815_Dziennikarze_podsluchiwani_przez_ABW.html
www.abw.gov.pl/index@option=com_content&task=view&id=29&Itemid=128.html
www.tvn24.pl/-1,1624387,0,1,rymanowski-kazdy-dziennikarz-moze-sie-znalezc-na-drutach,wiadomosc.html
wszolek.salon24.pl/132231,bezprawie-w-abw-bondaryka