Gość: Rocky IP: *.satbit.pl / 80.48.255.* 18.01.04, 19:14 To polskie piekło, zawiść, dulicowość, brak moralności, honoru oraz zwyklej uczciwości to standart w naszym społeczeństwie? Tylko dlaczego? Co jest powodem tego zeszmacenia? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Qbek Re: Akademia plotki IP: 217.113.230.* 18.01.04, 19:23 Pytasz, co jest powodem? To proste. Prymitywizm elit. Ci ludzie, którzy dokonują wyborów są zwykle świetnymi specjalistami, ale tylko w zakresie obejmującym ich specjalizacje. NIestety dalej zwykle jest pustynia. Doktor, profesor, a wychodzi słoma z butów. Postkomunistyczny spadek. Profesorami zostawali ludzie nie-wielkiego formatu. I teraz mamy tego przykłady. Ale na szczęście można być Człowiekiem bez tytułu. I mając to na wzgledzie wierzę, że bohaterowi się powiedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Re: Akademia plotki IP: *.gdynia.mm.pl 18.01.04, 19:27 "Marcinkowski=Marcin kowski=Marcin Kącki". *************** Dedukcja godna Służby Ochrony Kolei albo Straży Miejskiej. Pogratulować. Czy rozpoznanie choroby w AM też się odbywa się na podstawie pomówień, przypuszczeń i insynuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Akademia plotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 19:43 Wymysł, że zaszkodziła docentowi plotka jest wyssany z palca. Głosowania na Radzie Wydziału nie mają z góry przesądzonego wyniku - inaczej byłyby fikcją i zakłamaniem. Rywalizacja o stanowisko profesora nadzwyczajnego dla osób nie posiadających tytułu profesora, a jedynie o szczebel niższy stopień doktora habilitowanego, jest rywalizacją realną. Liczba kandydatów często parokrotnie przewyższa liczbę miejsc, wynikającą z określonych zasad dla każdego kierunku. Rozgoryczeni przegrani, "chwytają się brzytwy". Wydaje im się że przegrali przez intrygę, a nie dlatego że znaleźli się lepsi od nich kandydaci. Nawiasem mówiąc, jest nieco podejrzane, że pisze się o docencie. Ustawa z roku 1990 zniosła zasadniczo stanowisko docenta. Wszyscy ówcześni docenci z habilitacją mieli prawo - bez konkursu - ubiegać się o przeniesienie na nowo stworzone stanowisko profesora nadzwyczajnego. Tylko bardzo, bardzo nieliczne wyjątki, osoby bez żadnego dorobku od czasu powołania ich na docentów, nie miały odwagi wystąpić z wnioskiem o takie "przemianowanie". Przepisy przejściowe dawały 3 lata na taką decyzję. Po tym okresie,docenci wcześniej powołani musieli już startować w trudnych konkursach wraz z młodszymi naukowcami uzyskującymi świeże habilitacje. Jeśli po kolejnych 13 latach ten ktoś pozostaje docentem, to musi to być przypadek beznadziejnie niskiej aktywności naukowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:02 Drodzy Forumowicze! Nie zdajecie sobie sprawy, co to za swołocz większość dziennikarzy. Leniwych nieuków szukających sensacji. Bezkrytycznie wtórujecie ujadaniu jakiegoś dziennikarzyny, który niczego nie zrozumiał, z niczym się nie zapoznał. Podejmując taki temat, powinien wyjaśnić skąd taki "biały kruk" jak docent się wziął i jaka historia się za tym kryje. Na mojej dużej uczelni od lat nie ma już ani jednego docenta. Jeden niezwykle skromny odszedł jako docent na emeryturę parę lat temu, a kilka dni temu zmarł. Bycie "docentem" na uczelni, w świetle ustawy z roku 1990 niesie ładunek niezwykłości. Jest to sygnał, że coś w tej sprawie jest szczególnego. Ale czy myślicie, że dziennikarza to obchodzi? Czy on zdał sobie z tego sprawę? Wysłucha skargi rozżalonego, zapewne bardzo już podstarzałego człowieka, i wali na odlew w całą Radę Wydziału. Obserwowałem ponad 6 lat temu, gdy w jednym dniu wypadła nominacja dr hab. Jerzego Buzka na profesora (która była dokonywana przez Prezydenta) i przesłuchanie go jako kandydata na premiera w klubie AWS. Jednocześnie przed nominacją, od paru już lat Jerzy Buzek (będący docentem w czasie powstawania Solidarności), był "profesorem" na swojej uczelni. W żadnym artykule, w żadsnej gazecie, żaden dziennikarz nie opisał prawidłowo sensu owej nominacji. Pisano np. zupełnie błędnie, że to awans na profesora zwyczajnego, albo awans z docenta na profesora, itp. itd. Dziennikarze to leniwe nieuki goniące za sensacja i wierszówką. Póki rządzą naszymi duszami, nie będzie w Polsce dobrze. Oczywiśie oni sami piszą (i udaje im się wmówić ten poglad wielu z nas), że są ostoją demokracji, że to oni demaskują afery (bardzo często afery wirtualne, tworzone przez nich samych). Nie dajmy się nabierać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bumcykcyk Re: ciąg dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.04, 08:55 Przyznaję rację. Znam środowisko uniwersyteckie z bardzo wielu stron. Dziennikarzy nie bronię, bo to zazwyczaj młodzi ludzie nie zawsze rozumiejący istotę sprawy. Po ustawie z roku 1990 powstało wielu tzw. "profesorów podwórkowych". Wiem, że nawet nie wszyscy załapią, co to znaczy "profesor podwórkowy". Jest to profesor, który otrzymał stanowisko na własnym podwórku, czyli na własnej uczelni. Jest to stanowisko, ale nie tytuł!!! Jest to tzw. profesor nadzwyczajny, który nota bene otrzymuje zazwyczaj wyższą pensję. Ale znam przypadki, kiedy to dr hab. po uzyskaniu stanowiska prof. ndzw. następnego dnia zrobił sobie pieczątkę prof. dr hab. NN. Jemu nie chodziło o te parę groszy (mógł zatrudnić się w uczelni prywatnej i dostać dwa razy więcej) ale o możliwość podpisu: prof. dr hab. NN. Tymczasem tytuł profesora zarezerwowany jest profesorowi tytularnemu, czyli jak go zwią "belwederskiemu" (bo dyplom profesora tytularnego wręcza mu prezydent RP), czyli takiemu, który tytuł profesora otrzymał dzięki swoim osiągnięciom naukowym potwierdzonym przez powołanym nie tylko przez daną uczelnię ale potem i Centralną Komisję do spraw Tytułów Naukowych i Stopni recenzentów. Sito jest na szczęście gęste, ale zaiste potrzebne. W nauce jest tak jak w sporcie: nie trenujesz nie masz osiągnięć. Nie prowadzisz badań i nie publikujesz ich wyników to spadaj. Mnie jedynie mierzi pozamerytoryczna sytuacja na wielu wydziałach uczelnianych. Wielokrotnie wzajemne urazy mają w głosowaniu większą siłę przebicia niż merytoryczna ocena dorobku naukowego danego kandydata. I to mnie wnerwia (chociaż mógłbym użyć tutaj bardziej dosadanego sformułowania). Po pewnej refleksji jestem skłonny poddać pod dyskusję hipotezę, że cały artykuł "jest zabiegiem dziennikarskim" dla ratowania jakiejś bliskiej dziennikarzowi osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!! TO GLUPI ARTYKUL IP: *.101-200-24.mc.videotron.ca 18.01.04, 19:56 OPARTY NA PRZYPUSZCZENIACH. ZADNEGO JASNEGO I LOGICZENGO ZWIAZKU NIE WYJASNIA POMIEDZY FAKTAMI. KRYZYS DZIENNIKARSTWA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paweldominik Re: TO GLUPI ARTYKUL IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 21:15 Drogi pracowniku naukowy tej czy innej akademii Rozumiem, ze ta opinia to wyraz solidarnosci z wlasnym srodowiskiem. Tylko, ze ty czlowieku chyba nie przeczytales do konca tekstu. Tam sa fakty, tam jest Mrozek pomieszany z Kafka, tam jest polska paranoja elit. Na szczescie sa tez normalni profesorowie i to wlasnie na tej uczelni. Zachowuja sie jak ludzie w stosunku do chorych i studentow, nie kaza bic przed soba czolem, nie maja cennikow wypisanych na twarzy, nie dokucza ich zadna mania - ani wielkosci, ani przesladowcza. Nazwisk nie wymienie, bo jeszcze im sie jakis palant przysluzy. Sam kiedys pracowalem na uczelni. Ale pewnego dnia ktos zyczliwy i trzezwo myslacy spytal mnie: co ty tu robisz na tym targowisku proznosci, jak ci nie wstyd. Wez sie do uczciwej pracy. I tak zrobilem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bumcykcyk Re: Akademia plotki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:14 No i proszę!!! Srodowisko medyczne. Dawniej bardzo trudno było dostać się na medycynę. Podobno dostawali się tam najlepsi. A zatem środowisko powinno przynajmniej stwarzać pozory inteligetnego. A tymczasem co tu mamy? Insynuacje i pozamerytoryczne zarzuty. Profesora rozlicza się z jego dorobku naukowego, a nie z tego jakiego ma syna. A co obchodziło by mnie, że mój kolega po fachu ma syna, który jest dziennikarzem dajmy na to "Naszego Dziennika" lub jakiegoś innego. A to wszystko zakrawa mi na zabawę w przedszkolaków i tyle. To prawda, że wśród pracowników naukowych jest wielu dziwaków, ale żeby było ich aż tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Akademia plotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:20 odsyłam bumcykcyka do mojego postu z godz. 20:01 Zapewne nie było go jeszcze, gdy pisałeś swój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jota Re: Akademia plotki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.04, 20:16 i to za przeproszeniem profesorowie - nauczyciele. jak potem wierzyć lekarzowi że działa dla dobra pacjenta a nie swojego, czy naprawde muszą przyjść niemcy i zrobić porządek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Akademia plotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:21 odsyłam "jotę" do mojego postu z godz. 20:01 Zapewne nie było go jeszcze, gdy pisałeś swój. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agaj wiecej Marcinkowskich IP: 128.163.110.* 18.01.04, 20:26 Moj Boze, to jeden z bardziej glupawych artykulow jaki przeczytalem. Chyba tylko megalomania GW i jej naczelnego spowodowala, ze go wydrukowano. Znam kilku ludzi z Poznania ze srodowiska akademickiego - zapewniam, ze sa to w wiekszosci rozsadni ludzie. Zgadzam sie z przedmowcami, ze ten gosc Marcinkowski musi byc jakims nieudacznikiem. Nawiasem mowiac, Akademia Medyczna w Poznaniu jest im. Marcinkowskiego. Rozpuszczam nowa plotke - ten nieudany docent to wnuk patrona. Kim byl ten oryginalny Marcinkowski - nie wiem - pytajcie poznaniakow. Ja ze Slaska - a tam patronem Akademii Medycznej byl Warynski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franek Re: Akademia plotki IP: *.chomiczowka.waw.pl 18.01.04, 20:37 To jest po prostu etyka pamująca w śrdowisku polskich medyków. Jest to najbardziej niemoralne środowisko zawodowe w Polsce, czego przykładem są np. batalie wokół ustawy antyaborcyjenj (najpierw zabronić - a później skrobać ile wlezie za dobrą kasę), kontraktów NFZ (najpierw strajk, a później niektórzy okazują się łamistrajkami), uregulowań prawnych w błachych sprawach (żeby kupić krople do nosa należy najpierw iść po receptę - lekarzowi zapłacą za wizytę). Nie warto już nawet przypominać błędów lekarskich, w których to nigdy nie ma winnych - bo jak mogliby być winni skoro biegli (lekarze) nigdy winnych nie wskazują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Akademia plotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:52 Gość portalu: Franek napisał(a): > To jest po prostu etyka pamująca w śrdowisku polskich medyków Starałem się wyjaśnić (z perspektywy Warszawy i zupełnie niemedycznej uczelni) dlaczego jest oczywiste, że artykuł ten, to zwykła dziennikarska hucpa. Afera jest czysto wirtualna. Jednak to jak rzucanie grochem o ścianę. Problem jaki ujawnia ten artykuł to ETYKA DZIENNIKARZY. Bardzo niska. Nie jest to dowód, że u medyków coś, być może źle się nie dzieje. Ale akurat nie w sprawie tego awansu Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Akademia plotki 18.01.04, 21:21 Gość portalu: obserwator2 napisał(a): > > Starałem się wyjaśnić (z perspektywy Warszawy i zupełnie niemedycznej uczelni) > dlaczego jest oczywiste, że artykuł ten, to zwykła dziennikarska hucpa. Afera > jest czysto wirtualna. Jednak to jak rzucanie grochem o ścianę. > > Problem jaki ujawnia ten artykuł to ETYKA DZIENNIKARZY. Bardzo niska. > Nie jest to dowód, że u medyków coś, być może źle się nie dzieje. Ale akurat > nie w sprawie tego awansu Masz dużo racji ale Ty, podobnie jak dziennikarz, nie zachowujesz się rzetelnie zakładając, że ten Marcinkowski musi nie zasługiwać na to stanowisko. Tego nie wiemy. Są jednak pewne elementy, których nie poruszyłeś a mają one znaczenie. Pierwsza rzecz to pieniądze, których na uczelniach coraz mniej i te oszczędzają na wszystkim, także ograniczając awanse - w taryfikatorze stanowisk uczelnianych profesor uczelniany jest "oczko" wyżej od adiunkta. Drugą sprawą jest (a wynika z pierwszej), że jest rzeczą upokarzająca dla człowieka z dorobkiem być tytułowanym adiunktem. Więc część z nich dalej używa tego docenckiego tytułu, bo lepiej brzmi. Jest jeszcze sprawa starej profesury, która nie znosi konkurencji i celowo blokuje awanse młodszym kolegom. Tutaj (Kraków) stosunki w Collegium Medicum są niesłuchanie sztywne - hierarchia przede wszytkim:) Natomiast parę lat temu na UJ była wielka afera, bo zbuntowali się właśnie ci doktorzy habilitowani, od lat czekający na stanowisko profesora uczelnianego. Protest miał duży oddźwięk i przyniósł pozytywny efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Akademia plotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:55 Dlaczego musimy się tego wszystkiego domyślać? Pani uważa, że to adiunkt habilitowany "chowający" się pod terminem "docent". Ja wywnioskowałem, że skoro to docent, to docent mianowany najpóźniej w czerwcu 1990r, który nie skorzystał z (niemal) automatycznej drogi zostania "profesorem", oczywiście profesorem nadzwyczajnym (zwanym też uczelnianym, lub kontraktowym). Latwej drogi jaką umożliwiały przepisy przejściowe. Istnieje i trzecia możliwość. Pan Marcinkowski mógł być w roku 1990 tzw. "docentem marcowym" awansowanym na to stanowisko po marcu 1968 bez stopnia doktora habilitowanego. W takim przypadku musiałby pozostawać docentem po roku 1990(do ewentualnego zrobienia habilitacji). Powtarzam jeszcze raz. Docent na uczelni - to już jest temat na artykuł. To na pewno sytuacja nietypowa i z pewnością nie przemawiająca na korzyść tego docenta (chyba że jest adiunktem a tylko dziennikarz pisze że to docent). Gdyby to był młody zdolny adiunkt, co właśnie zrobił habilitację i stara się o stanowisko profesora kontraktowego, a Rada Wydziału go "odwaliła" bo go nie lubi i powołała jakiegoś gorszego kandydata na wolne stanowisko, to to byłby skandal i to byłby temat. Ale gdzie jakiekolwiek dowody że tak było. Gdzie dowody że to istotnie afera? Czy nie mam racji oskarżając dziennikarza o wyjątkowo niechlujnie wykonaną pracę? Czy to nie podważa kompletnie jego wiarygodności? Czy warto brać poważnie jego insynuacje co do zidiocenia całej Rady Wydziału? Gdyby Rada Wydziału w Poznaniu była rzeczywiście tak zidiociała jak opisano, to czy nie należałoby przypuszczać, że i Rada Wydziału w Zabrzu jest podobna? Czy profesor Religa nie krzyknąłby "król jest nagi"? Czy nie wystąpił by z takiej Rady i nie wyjechał z takiego kraju? Pisze Pani także o pieniądzach. Akurat awans z adiunkta habilitowanego na profesora może wiązać się z minimalną podwyżką uposażenia (widełki są szerokie i się zazębiają), DUŻO MNIEJSZĄ od przyznanej ustawą z 2001 różnicy podwyżek dotacji na profesora (choćby i kontraktowego) a adiunkta. Awansując adiunkta na profesora uczelnia ZYSKUJE na inne potrzeby jakieś pieniadze. A co do UJ, konserwatyzm Senatu UJ co do awansów na profesorów jest znany w całej Polsce. Płynął on z pewnej zarozumiałości "najstarszej uczelni" w Polsce. O ile RG wyznaczała limit 12 profesorów kontraktowych na każde 10 posiadajacych tytuły w danej jednostce - UJ (gdy ostatni raz widziałem dane)) powołał ich (średnio w całej uczelni) tylko 3. Chociaż mój stosunek do takiej postawy jest krytyczny, to nie przypisuję tej decyzji niskich intencji. I nie ma ona nic wspólnego z sugestią iż Pan Marcinkowski przepadł bo go podejrzewano że ma syna dziennikarza!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Akademia plotki 18.01.04, 22:28 Gość portalu: obserwator2 napisał(a): > > Czy nie mam racji oskarżając dziennikarza o wyjątkowo niechlujnie wykonaną > pracę? > Czy to nie podważa kompletnie jego wiarygodności? > Czy warto brać poważnie jego insynuacje co do zidiocenia całej Rady Wydziału? Absolutnie masz rację ale kij ma dwa końce i na podstawie nierzetelnych i niepełnych informacji można wyciągnąc pochopne wnioski. W tym artykule nie ma np. informacji czy ten pan miał kontrkandydata? Czy jego staranie o stanowisko, no właśnie, czy chodziło o objęcie katedry czy chodziło tylko o tytuł. Nie wiemy skąd ten tytuł docencki, czy był przypisany do stopnia kwalifikacyjnego czy to ten tzw. marcowy. Ja nie przypuszczam, żeby to był marcowy, bo o ile wiem to trzeba być dr. hab. by być mianowanym prof. nadzwyczajnym. W artykule jest więcej takich niedopowiedzeń. Ale zauważyłam, że głosowanie było ponowione po jakimś czasie a to może wskazywać, że był jedynym kandydatem. Czyż nie? Wszystko to niejasne. Myślę, że sprawa jest tak kuriozalna, że zostanie opisana szerzej, wzbudzi dyskusję w środowiskach akademickich i dowiemy sie prawdy. Pozdrawiam > > Gdyby Rada Wydziału w Poznaniu była rzeczywiście tak zidiociała jak opisano, > to czy nie należałoby przypuszczać, że i Rada Wydziału w Zabrzu jest podobna? > Czy profesor Religa nie krzyknąłby "król jest nagi"? Czy nie wystąpił by z > takiej Rady i nie wyjechał z takiego kraju? > > Pisze Pani także o pieniądzach. Akurat awans z adiunkta habilitowanego na > profesora może wiązać się z minimalną podwyżką uposażenia (widełki są szerokie > i się zazębiają), DUŻO MNIEJSZĄ od przyznanej ustawą z 2001 różnicy podwyżek > dotacji na profesora (choćby i kontraktowego) a adiunkta. Awansując adiunkta > na profesora uczelnia ZYSKUJE na inne potrzeby jakieś pieniadze. > > A co do UJ, konserwatyzm Senatu UJ co do awansów na profesorów jest znany w > całej Polsce. Płynął on z pewnej zarozumiałości "najstarszej uczelni" w > Polsce. O ile RG wyznaczała limit 12 profesorów kontraktowych na każde 10 > posiadajacych tytuły w danej jednostce - UJ (gdy ostatni raz widziałem dane)) > powołał ich (średnio w całej uczelni) tylko 3. > Chociaż mój stosunek do takiej postawy jest krytyczny, to nie przypisuję tej > decyzji niskich intencji. I nie ma ona nic wspólnego z sugestią iż Pan > Marcinkowski przepadł bo go podejrzewano że ma syna dziennikarza!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 123 Re: watpliwy światek IP: 62.233.192.* 18.01.04, 20:56 Niestety takie jest naukowe bagienko????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: watpliwy światek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:24 Gość portalu: 123 napisał(a): > Niestety takie jest naukowe bagienko????????? Starałem się wyjaśnić (z perspektywy Warszawy i zupełnie niemedycznej uczelni) dlaczego jest oczywiste, że artykuł ten, to zwykła dziennikarska hucpa. Afera jest czysto wirtualna. Jednak to jak rzucanie grochem o ścianę. Forumowicze nie przestają dołączać się bezkrytycznie do pomówień rzuconych przez dziennikarza na RW Akademii Medycznej. Problem jaki ujawnia ten artykuł to ETYKA DZIENNIKARZY. Bardzo niska. Nie jest to dowód, że u medyków coś, być może źle się nie dzieje. Ale akurat nie w sprawie tego awansu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oracle Re: Akademia plotki IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 18.01.04, 21:15 Nawet ćwierćmózgowiec z żabim czółkiem wie, że życie zakwalifikowało wszystkich dziennikarzy do gatunku tych "zawodowców", którzy pisząc o wszystkim, nie znają się absolutnie na niczym. Są przy tym uznani za twórców padliny sensacji, w której się babrzą i z której mają nadzieję czerpać zyski. A propos, w Poznaniu, najsprawniejszym specjalistą od przyjmowania "kopert" jest (był) laryngolog Szmeja, też zreszta żyd. (słynna stała sie jego interwencja, gdy po zajrzeniu w kopertę zawyrokował: to stanowczo za mało). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cris Re: Akademia plotki IP: *.200-43-224.telecom.net.ar 18.01.04, 21:33 To swietny temat na film... ciekawi mnie jak sie skonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ja wiedziałem, że Polska to kraj pojebów. 18.01.04, 21:44 Ale żeby aż tak?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikuś Re: Akademia plotki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.04, 21:45 to mogło się zdarzyć tylko w poznaniu !!!!! a to było kiedys takie fajne miasto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka sd czy czy sd "GW"? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.01.04, 22:08 Docent nie został profesorem dlatego, że jego syn jest (podobno) dziennikarzem, czy dlatego, że jego syn jest (podobno) dziennikarzem "GW"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja@ Re: sd czy czy sd "GW"? IP: *.dip.t-dialin.net 18.01.04, 23:15 Chyba niedokładnie przeczytałaś tekst. Chodziło o to że docent jest rzekomo ojcem dziennikarza GW który podpadł wcześniej naukowcom uczelni poprzez swoją publikację w Gazecie. A więc niby zemsta za ową publikację. Inna sprawa że rzeczywiście autor nie przedstawia tutaj żadnych przekonujących dowodów że docent Marcinkowski nie został wybrany z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
feldkurat Kim jesteś "obserwatorku"... 18.01.04, 22:26 ... że ci się chce tak zapamiętale stukać w klawiaturkę? Czyżby i tobie jakiś okropny nieetyczny dziennikarz zalazł za skórę? I pewnie jeszcze nie mogłeś go podać do sądu, bo napisał prawdę, co? Mam nadzieję, że tak było, bo z twojej pisaniny widać jak na dłoni, że jesteś małym wrednym gnojkiem. pozdrowienia Katz Odpowiedz Link Zgłoś
homosovieticus I dlatego Kwach jest naszym nadobywatelem!!!!! 18.01.04, 23:35 Z mojego doświadczenia "naukowca swiatowej sławy" to bardzo dużo racji ma obserwator2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja@ Re: Kim jesteś "obserwatorku"... IP: *.dip.t-dialin.net 18.01.04, 23:35 Nie rozumiem dlaczego obrzucasz wyzwiskami człowieka który ma swoje zdanie i wyraża je na forum. Po to ono zresztą jest. Swoją wypowiedzią sam wystawiłeś sobie świadectwo. Przecież każdy kto potrafi coś zrozumieć z napisanego tekstu widzi, iż dziennikarz nie przedstawił żadnych, najmniejszych nawet dowodów że wynik głosowania miał jakikolwiek związek z rzekomą plotką na uczelni. O tym że tak nie jest świadczy chociażby fakt, że nawet po oficjalnym zdementowaniu plotki głosowanie przyniosło identyczny rezultat. Swoją drogą to paradoks że artykuł o skandalicznych skutkach plotki jest (z uwagi na brak dowodów) zwykłą plotką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Kim jesteś "obserwatorku"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 03:10 feldkurat napisał: > ... że ci się chce tak zapamiętale stukać w klawiaturkę? Czyżby i tobie jakiś o > kropny nieetyczny dziennikarz zalazł za skórę? I pewnie jeszcze nie mogłeś go p > odać do sądu, bo napisał prawdę, co? Mam nadzieję, że tak było, bo z twojej pis > aniny widać jak na dłoni, że jesteś małym wrednym gnojkiem. > > pozdrowienia > > Katz Katz był duchownym. A Ty jesteś dziennikarzem. Wybierz sobie inne pseudo. Od kiedy zacząłem czytać gazety (a było to dawno) odkrywałem, że w tekstach o sprawach na których się znam, czy które znam, prawie zawsze są kardynalne błędy. Postawiłem sobie hipotezę, że w sprawach, których nie kontroluję, zapewne jest ten sam procent błędów i niekompetencji. I zacząłem to w miarę możliwości sprawdzać. I to się potwierdziło w niezliczonych przypadkach. Gdy widzę równocześnie, jaką aurę wyjątkowości wokół siebie roztaczają (a mają w swych rękach potężne instrumenty medialne) i ile złego robią, to szlak mnie trafia. Ale osobiście żaden mi nic złego nie zrobił. Jestem zbyt niezależny by to było, nawet teoretycznie, możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henryk Kto mieczem wojuje od miecza ginie. IP: 82.160.16.* 19.01.04, 00:21 Panowie: doc. Jerzy Marcinkowski i red. Marcin Kącki odczuli na sobie działanie metody "obrzucania g...m" i jak by się nie starali, dementowali, jakiś ślad na nich (niesłusznie) zostaje. Pana docenta bardziej mnie jednak szkoda niż redaktora "Wyborczej", której niektórzy dziennikarze stosują niekiedy wobec niewygodnych dla nich ludzi taki sposób manipulacji. Przykłady : "Telegraf" - bracia Kaczyńscy, "Informator KGB" - J. Oleksy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: californian Re: Kto mieczem wojuje od miecza ginie - Oby IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 19.01.04, 07:27 Tu nie ma czego dementowac. Wyglada na to, ze kariera naukowa Doc. Marcinkowskiego skonczyla sie efektywnie w latach osiemdziesiatych ubieglego wieku a koledzy z Rady Wydzialu postanowili wplynac na wysokosc jego emerytury. Na szczescie Senat wykazal czujnosc i nie dopuscil do prostytuacji swojej uczelni. Wypociny "synalka" to kolejna kompromitacja GW, ktora manipuluje nic nierozumiejaca publika aby wyrownac rachunki z Akademia Medyczna w Poznaniu. Zeby nie bylo nieporozumien. Nic mnie nie laczy z Akademia Medyczna w Poznaniu. www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=PubMed&cmd=search&term=Marcinkowski+J Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skandal To jest uczelnia wyższa -Akademia ??? Bagno!!! IP: *.brodwy01.nm.comcast.net 19.01.04, 07:55 Ludzie ze stopniami naukowymi, reprezentują poziom rynsztoku. Po podobno ktoś coś o nich napisał. Nieważne czy to prawda-ważne , że miał czelność!!! Ręce opadają!!! i nogi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arogant Re: Akademia plotki IP: 213.199.197.* 19.01.04, 08:15 Od wieków wiadomo, że wykształcenie, niestety, nie daje rozumu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomik Re: Akademia plotki IP: *.shuttle.de 19.01.04, 08:58 Ludzie,powiedzcie,ze to nie jest prawda,co przeczytalem!!To jaja,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mko Re: Akademia plotki IP: *.skanska.pl / *.skanska.pl 19.01.04, 09:28 tak, to jaja. redaktorowi brakowalo do wierszowki, to napisal. jak poczytasz posty powyzej, to smialo mozesz wyciagnac wnioski, ze artykul jest pisany na sile, bez podstaw, po prostu dla jaj. zeby jeszcze raz dowalic AM - slusznie, czy nie, to juz inna sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yurek Re: Akademia plotki IP: *.dsl.support.nl 19.01.04, 11:19 Ciagle rezultaty grubej kreski: partyjne profesory pozostaly na wygodnych siedziskach. Wiekszosc akademii medycznych to smorgonie a ich profesorowie nie dostali by posad specjalistow w zachodniej Europie (szczegolnie w takich krajach jak Wk.Brytania, Holandia i pare innych. Pasuja nasze profesory najwyzej do Grecji. Odpowiedz Link Zgłoś