Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
10.02.02, 17:03
Rzekł raz Kagan (nie żartuję!):
"Jakąś misję w sobie czuję!
Jestem chyba przeznaczony,
aby zniszczyć zabobony!
Ja niczego się nie boję!
Choćby papież! - to ustoję!
Bo znam tego jegomości -
wierzy w Boga - bo wciąż pości!
A biskupy i prałaty?
Zaraz im wypłacę baty!
Zakonnice?, kanoniki?
pozamykam wnet we wnyki!
Wprost do Watykanu jadę!
Już ja sprawię im paradę!"
Jechał długo, ale wreszcie
spostrzegł, że jest w Wiecznym Mieście.
Biegnie wprost do bazyliki!
w worze niesie paści, wnyki
i obcęgi, kleszcze, pały
Będzie męczyć kardynały!
W Watykanie jęk i trwoga
wszyscy modlą się do Boga:
"Panie ratuj! Kagan bieży!
Wszak obrona się należy
Twoim sługom w trudnej chwili?"
A Bóg na to: "Moi mili.
W takie sprawy chcielibyście
wciągać Boga osobiście?
Na tom już za stary dziadek!
Tu wystarczy - ot - przypadek
Już nie jeden taki gach,
prez przypadek poszedł w piach.
Chciał mnie zrzucać z Wysokości
a starczyło:
rybiej ości
śliskiej drogi
cegły z dachu
i ateusz - buch! - do piachu!
Kagan? Strasznie jest bezczelny,
bo popełnia grzech śmiertelny.
A czy wiecie chociaż jaki?
Odpowiedźcie nieboraki."
Więc pytają kardynały:
-narusza dekalog cały?
-bluźni?
-kradnie?
-cudzołoży?
-na parafię swą nie łoży?
-Czy dopuścił się sodomii?
"Brak mu jest autoironii!
Strasznie jucha jest nadęty!
niczym najnudniejszy święty!
Więc - przypadek go wyrucha!
Za to wy - nie traćcie ducha
Kagan wcale wam nie szkodzi
niezależnie co wymłodzi.
Bo wszyscy chcą wierzyć skrycie,
że po tym, jest drugie życie
a, że i w tym żyją z sensem
i, że nie są tylko mięsem.
Więc im z wami bardziej miło
choćby nawet Mnie nie było.
Tak więc Kagan swą naukę
może sobie wetknąć w ...
Teraz idę skąd się wziąłem
W górę serca! Cześć i czołem!"
Purpuraci z kolan wstali
czekają co będzie dalej.
Kagan wbiega już na schody!
Nagle...potknął się! (choć młody)
Runął w dół i padł na ziemię.
O bruk twardy rozbił ciemię.
Tak mu połamała kości
zasada nieoznaczoności.
Więc kler krzyczy:
"Alleluja! Nie ma już Kagana - zbója!
Prześladował nas zaciekle
niech z nim diabeł igra w piekle!"
Na to diabeł:
"Ja chromolę! Wcisnąć sobie nie pozwolę
do mej firmy tego ptaszka, bo z nim
marna jest igraszka!
Wolę cofnąć go na ziemię
nim mi wmówi nieistnienie!"
"Dobrze -Bóg się znowu wtrąca -
Nie chcesz ptaszka? Pies cię trącał!
Niech więc wraca między ludzi
tylko niech Mnie już nie NUDZI!!"
Odtąd Kagan co niedzielę
na roratach był w kościele.