sprocket74
12.02.10, 16:52
Zakończył się pierwszy etap batalii sądowej Aneta K. kontra "wesołe chłopaki z
Samoobrony". Na razie 1:0 dla Krawczyk. Teoretycznie normalny człowiek
powinien się cieszyć bo na jednym ogniu zostały upieczone niejako dwie
pieczenie: ukarano wierchuszkę Samoobrony, a przy okazji odsunięto ją od
władzy i raczej zablokowano przyszłą polityczną "reinkarnację". I dobrze -
nikt normalny za nimi tęsknił nie będzie.
Z drugiej jednak strony sposób w jaki opisuje to GW, a zwłaszcza "wynoszenie
na ołtarze" A.K. budzi mój głęboki niesmak, a dodatkowo prowokuje do zadania
kilku prostych oraz pojawienia się wątpliwości co do rozwikłania których GW
jakoś się nie pali:
1)A.K. w programie "Teraz My" publicznie stwierdziła, że Łyżwa jest ojcem jej
dziecka bo w tym czasie współżyła tylko z nim i z nikim innym. No ale DNA to
wykluczyło i zrobił się kwas. No bo tak logicznie myśląc to jak to było?
Kobieta jest regularnie wykorzystywana przez Łyżwę, a "po pracy" ma ochotę na
dodatkowe bara-bara z kimś innym? A jeżeli ten drugi też ją wykorzystuje to
dlaczego nie wie (nie chce powiedzieć) kto to jest?
2)A.K. przed pracą w Samoobronie nie miała nic. Potem dorobiła się mieszkania
i samochodu, a dziwnym trafem zaczęła sypać gdy nie została wstawiona na listę
kandydatów na radnych. Czyli, że przepraszam co? Dopóki kasa płynęła to
dawanie tyłka się podobało, a jak się koryto ucięło to pobiegliśmy wypłakać
krokodyle łzy w matczyne ramię dziennikarza GW?
3)Odpowiedź A.K. na pytanie: "czy starała się szukać normalne pracy" brzmiało:
"a co ja mogłam? pójść sprzątać za 1.500zł?" IMO jednoznacznie ukazuje poziom
tej kobiety i raczej nie wymaga komentarza.
4)Ciekawy jest również sposób w jaki Aneta K. wciągnęła się do Samoobrony.
Otóż pracę za usługi seksualne Łyżwa zaproponował pierwotnie koleżance A.K.,
która to koleżanka grzecznie odmówiła ale powiedziała, że ma znajomą która
może być zainteresowana i skontaktowała Anetę K. z Łyżwą i jak się potem
okazało - umowa została zawarta...
5)Sam fakt posiadania trójki dzieci z trójką różnych tatusiów nie jest niczym
nagannym bo różnie się w życiu układa ale w zestawieniu z powyższymi faktami
raczej uzupełnia obraz A.K. jako kobiety...hmmm... dopowiedzcie sobie sami :)
Tak więc moje osobiste podsumowanie tej sprawy jest takie:
1) Łyżwa z Lepperem powinni pójść siedzieć bo mają za kołnierzem znacznie
więcej spraw niż sprawa pracy za seks więc ten wyrok jest sprawiedliwy tak czy
inaczej
2) Aneta K. sprostytuowała się w pełni świadomie i na własne życzenie i taka
sytuacja odpowiadała jej dopóki kasa płynęła do kieszeni więc o żadnym
"odzyskaniu czci" mowy być nie może.
3) Postawiłbym duże pieniądze, że sprawa została w znacznej części sprytnie
spreparowana i cel polegający na odsunięciu Samoobrony, a pośrednio PiS'u od
władzy - osiągnięto. I bardzo dobrze: tylko na Boga niech dziennikarzyny z GW
z Piotrem Pacewiczem na czele nie wynoszą A.K. pod niebiosa bo mi się robi
niedobrze...