basia.basia
21.02.04, 12:02
To tytuł felietonu Tyma:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040221/plus_minus_a_16.html
Na zachętę:
"Gdy pana Jana Dworaka wybrano na prezesa Telewizji Publicznej Spółka
Akcyjna, przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pani Danuta
Waniek skomentowała ten wybór jednym słowem: zdrada. Pani Danuta Waniek nie
wypowiedziała tego komentarza niekontrolowanie. To nie było tak, że jej się
to słowo wyrwało. Nie. Co zatem miało znaczyć słowo "zdrada"? Miało znaczyć
to, co znaczyło: że były konkretne i wcześniejsze ustalenia, że coś zostało
omówione i umówione, że konkretni ludzie wiedzieli, na kogo konkretnie mają
głosować. Ten zaś, na którego mieli głosować i który miał wygrać, uczył się
już - być może z kartki napisanej damską ręką - tekstu swej pierwszej
wypowiedzi, gdy zostanie prezesem. Tekstu rozpoczynającego się, jak zawsze,
słowami: "Jestem zaskoczony tym ogromnym wyróżnieniem...". Słowo "zdrada"
było publicznym napiętnowaniem zdrajcy. Tego, kto nie dotrzymał słowa."