Dodaj do ulubionych

Głos z Francji

16.04.10, 22:29
Le Monde: Tragedia i farsa Drukuj
Tłum. i oprac. Paweł Mościcki
12.04.2010
O katastrofie w Smoleńsku i jej znaczeniu dla polskiej polityki mówi w
wywiadzie dla „Le Monde” Jérôme Heurtaux, wykładowca nauk politycznych na
Université Paris-Dauphine, specjalista od kwestii polskich: […] Hegel
powiedział kiedyś, że wielkie wydarzenia historyczne zawsze mają miejsce dwa
razy. Pierwszy raz jako tragedia, drugi raz jako farsa. Masakra polskich
oficerów w 1940 była epizodem tragicznym i stała się elementem polskiej
pamięci. „Tragedia w Smoleńsku”, jak nazywają ją media, a niektórzy
obserwatorzy nazywają nawet drugim Katyniem, jest tragedią ludzką, ale z uwagi
na swój absurdalny charakter wydaje się farsą. Nie dlatego, że chodzi o
wypadek, ale dlatego, że powodem wizyty Kaczyńskiego w Katyniu było po prostu
upamiętnienie tragicznego wydarzenia, wraz z innymi znanymi osobistościami,
duchownymi i rodzinami ofiar z roku 1940. […]

Dla polskiego prezydenta podróż ta miała również znaczenie polityczne. W
Polsce od wielu lat a zwłaszcza po dojściu do władzy przez braci Kaczyńskich,
przeszłość stała się elementem walki politycznej. Obok innych wydarzeń w
historii narodu Katyń był przedmiotem czegoś, co w Polsce nazywa się „polityką
historyczną”, a co jest formą upolitycznienia historii. Premier był w Katyniu
kilka dni przed Kaczyńskim. Wspólne wystąpienie z Władimirem Putinem,
premierem Rosji, było przedstawiane jako osobity sukces polskiego prezesa Rady
Ministrów. Jednym z powodów podróży prezydenta była chęć odebrania Tuskowi
monopolu na pamięć i wygłoszenie mowy w innym tonie niż rywal polityczny. W
niedzielę 10 kwietnia 2010 roku „polityka historyczna” stała się definitywnie
częścią polskiej historii politycznej.

Źródło: www.lemonde.fr
Obserwuj wątek
    • 1ki Głos z Niemiec 16.04.10, 22:34
      za postem z onetu:
      Dziennik "Die Welt" ocenia w wydaniu elektronicznym, że
      beld11

      dzisiaj, 22:04

      "wraz z Lechem Kaczyńskim Polska straciła szefa państwa, dla którego idee i
      wartości w polityce były ważniejsze niż marketing ". "Przyczynił się do tego,
      że z doświadczonej ofiary historii świata Polska stała się pewnym siebie aktorem
      na europejskiej scenie" - pisze korespondent dziennik
    • 1stanczyk Re: Głos z Francji 17.04.10, 13:07
      "Ten bezsens śmierci, gdy do historii dołącza przypadek, czekał Lecha
      Kaczyńskiego w pobliżu Katynia, gdzie nieuchronnie umiera Polska, gdy ultra
      nacjonalista (tlum : LK) zrobił wszystko, aby zginąć, tam gdzie Stalin
      wymordował kwiat elit polskiej armii siedemdziesiąt temu ...

      Kaczyński nigdy nie powinien był się znaleźć wczoraj rano w rozbitym w Smoleńsku
      samolocie, gdyby nie podążał za swoimi uprzedzeniami, swoim « kalendarzem »,
      albo swoimi przekonaniami, lub duchami z przeszłości.

      Prezydent Polski nie chciał dzielić hołdu ofiar Katynia wraz z premierami
      rosyjskim i polskim: Putinem i Tuskiem w środę.
      Nie z liberalnym Tuskiem, który sprzedaje kraj zachodowi, nie z Putinem od
      zawsze wrogiem ... Kaczyński przygotował swoje uroczystości dla siebie i swoich
      gości, żony, krewnych pomordowanych przez sowietów ofiar.
      Stad Jego śmierć i wraz z nim wszystkich, dostojników i potomkow ofiar.

      To zdarzenie, historia, przypominająca tą Polskę, którą swoja osoba utożsamiał
      Kaczyński.

      Polskę niezrozumiałą, oporną, wieczną ofiarę, która nie pozwala nikomu wykraść
      swojego bólu, swojej wyjątkowości, odmawiającą do końca przystosowania się,
      kosztem nawet własnej klęski.

      Kaczynski był ujmujący i beznadziejny w swoim oporze, opartym na nieposkromionym
      charakterze nieufnym wobec szczęścia i współczesnego świata. Ten nieprzejednany
      populista nie wierzył ani Europie, ani Niemcom, ani Rosjanom, którzy tak często
      upokarzali jego kraj.

      Kochał tylko swoja Polskę ale tylko taka (na wieki) nigdy beztroska, nigdy nie
      uleczona (uwolniona ze swoich fantomów).
      Był z tych, którzy «ciągnęli» Solidarność w kierunku wstecznictwa i
      obskurantyzmu daleko od ideałów współczesności reprezentowanych przez Kuronia i
      Geremka.

      Wraz z Kaczyńskim Polacy tracą część własnego romantyzmu, tego wstecznego i
      obskuranckiego.
      Opłakują dzisiaj i wszyscy płaczemy z nimi stratę poczciwca (le vieil espiègle).
      Będą mogli później wybrać po prostu życie."

      Claude Askolovitch
      Fragment "Le dernier des Polonais" wydanie gazetowe
      (Le Journal du Dimanche) 11 kwietnia 2010
      Tlumaczenie wlasne nie autoryzowane.


      La mort attendait donc Lech Kaczynski près de Katyn, là où meurt forcément la
      Pologne, et c’est vertige quand le hasard rejoint l’Histoire, quand
      ultranationaliste fait tout pour périr là où Staline exécuta la fine fleure de
      l’armée polonaise il y a soixante dix ans …
      Kaczynski n’aurait jamais du se trouver hier matin dans en avion en perdition
      au-dessus de Smolensk, s’il n’avait suivi ses préjugés, son calendrier ou ses
      convictions ou se fantômes.
      Le présidant polonais n’avait pas voulu partage l’hommage rendu à Katyn par les
      Premiers ministres russe et polonais, Putin et Tusk mercredi dernier. Pas avec
      Tusk ce libéral en train de vendre le pays à l’Occident, pas avec Putin
      forcément ennemie … Kaczynski avait organisé sa cérémonie à lui avec ses invité,
      son épouse, ses familles de victimes. Il en est mort, et tous avec lui,
      dignitaire et descendant de victimes.
      C’est une histoire qui ressemble à la Pologne, telle que Kaczynski l’avait
      incarnée. Pologne rétive, éternellement victime qui ne laisse personnes lui
      dérobé sa douleur, son unicité, qui refuserait jusqu’au bout de s’aligner, et
      n’en finirait plus de perdre.
      Kaczynskie était attendrissant et exaspérant de ses refus, arc-bouté sur une
      identité rétive au bonheur et au monde moderne. Ce trublion populiste n’aimait
      ni l’Europe, ni les Allemands, ni les Russes, qui ont si souvent martyrisé son
      pays. Il n’aimait que sa Pologne, mais la voulait en revanche pour éternité
      jamais insouciant, jamais guérie. Il était de ceux qui tiré Solidarnosc vers la
      réaction et obscurantisme, loin des idéaux progressistes d’un Kuron et d’un
      Geremek. (…..)
      Avec lui, les Polonais perdent une part de leur romantisme, mai un romantisme
      obscur et anachronique. Ils pleurent aujourd’hui, et chacun pleure avec eux le
      vieil espiègle disparu.
      Ils pourront, ensuite, choisir simplement la vie.

      Claude Askolovitch


      • kurka_rydza Re: Głos z Francji 17.04.10, 13:18
        takie głosy płyną już od kilku dni z różnych stron Europy -chwała im za
        to, bo polskie media nie zdały egzaminu z obiektywizmu i
        profesjonalizmu
      • pinup Re: Głos z Francji 17.04.10, 20:53
        mnie chyba jeszcze bardziej martwi ksztalt polski kiedy wszyscy ci
        "romantycy" wymra, a przy wladzy zostanie juz tylko moje pokolenie,
        czyli 30+/40. stara gwardia, jaka by nie byla, ma doswiadczenia z
        pierwszej reki. oni byli naocznymi swiadkami wielu wydarzen, roznie
        je odbierali, roznie interpretowali i stad rozne skrzydla polityczne.
        oni wiele z tych wydarzen traktuja osobiscie, jak niezalatwione
        sprawy (albo zalatwione nie tak jakby chcieli) i to przyczyna
        patrzenia wstecz i rozliczania przeszlosci. oni przynajmniej wierza w
        to, co robia i w jakims sensie jestem w stanie to zrozumiec.

        co mnie przeraza, to mloda gwardia, ktora wierzy w to, co jej
        powiedziano, w co jej kazano wierzyc. nie rozumiem tego, ze nie
        potrafia wzniesc sie ponad podzialy, odciac od zlej historii i
        budowac lepsza przyszlosc. przeciez to jest najwazniejsze! daczego
        mlodzi ludzie zieja nienawiscia, skacza sobie do oczu, a polityke
        rozumieja jako upokarzanie przeciwnikow i wytykanie sobie bledow.
        gdzie zwykla kultura, gdzie troska o czlowieka, gdzie konkretne
        dzialania?

        1stanczyk napisał:

        >
        > Wraz z Kaczyńskim Polacy tracą część własnego romantyzmu, tego
        wstecznego i
        > obskuranckiego.
        > Opłakują dzisiaj i wszyscy płaczemy z nimi stratę poczciwca (le
        vieil espi
        > 2;gle).
        > Będą mogli później wybrać po prostu życie."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka