oby.watel
22.04.10, 14:05
Zwykle partia, która przegrała wybory apeluje do rządu, który rządzi do czasu
powołania nowego, by w tym okresie powstrzymał się od podejmowania ważnych
decyzji. Zwykle ustępujący rząd nic sobie z tych próśb nie robi.
Z drugiej strony najlepiej opracowaną i opanowaną do perfekcji przez kolejne
rządy metodą rządzenia jest odwlekanie, przewlekanie, przedłużanie. Gdy trzeba
coś zrobić pod publiczkę, albo wymaga tego interes partii, decyzje podejmowane
są błyskawicznie, a ustawy uchwalane bez oglądania się na jakiekolwiek
procedury i konstytucję. Nawet żałobę przedłużono...
W tym szczególnym okresie, który mamy teraz, każda decyzja podejmowana przez
p.o. prezydenta wymaga "rozwagi", namysłu i nie powinna być podejmowana
pochopnie. Zwłaszcza kadrowa. Podjęcie przez Komorowskiego decyzji obsadzenia
stanowiska szefa BBN spotkało się z krytyką, bo "z tą decyzja możnaby
poczekać". Z drugiej strony podjęta dwa dni po katastrofie przez kolegium IPN
decyzja o zdymisjonowaniu przewodniczącego, bez czekania na akt zgonu pana
Kurtyki i bez oglądania się na prawo była "potrzebna", "niezbędna" i
"oczekiwana przez społeczeństwo".
Kali bardzo dobrze czuje się szczególnie w PiSie, który nigdy nie oglądał się
na prawo czy obyczaje i robił swoje, czyli w pierwszym rzędzie dbał o interesy
Partii, a dopiero w drugim rzędzie robił coś dla swoich członków. Za to bardzo
gorliwie naucza i poucza wszystkich pozostałych co wypada a co nie i kiedy.
Nie wypada więc tykać żadnej instytucji, która do katastrofy była w rękach
Partii i w tych - najwłaściwszych bez cienia wątpliwości - rękach powinna
pozostać do końca świata. Taka była wola zmarłego tragiczne Prezydenta.