laki88888
18.02.02, 19:53
List do ateistów
Czytając co poniektóre teksty z tegoż forum, nie sposób nie zauważyć, iż
istnieje tutaj wyraźny podział na obozy ateistów i wierzących. Zważywszy, iż
większość wątków porusza tematy związane z szeroko pojętą moralnością i
filozofią życia, widząc, iż dyskusje te dotyczą przede wszystkim nadrzędnych
wartości, które powinny decydować o naszym życiu – wydaje się to oczywiste.
*
Osobiście jestem osobą wierzącą. Jestem członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego,
należę więc do wspólnoty chrześcijańskiej.
*
To czy i do jakiego Kościoła należę zależy tylko i wyłącznie ode mnie. W każdej
chwili mogę wystąpić z tej wspólnoty i wstąpić do innej lub nie wstąpić do
żadnej. Decyzja należy do mnie.
*
Do Kościoła Rzymskokatolickiego należę od urodzenia, dokładniej od Chrztu. O
tym, iż tak jest, zadecydowali moi rodzice, również katolicy. Można by rzec, iż
nie była to moja suwerenna decyzja, nie był to mój wybór, itp. Zgadzam się.
Zaznaczam jednak, iż cokolwiek by zrobili ze mną wtedy rodzice również nie
byłaby to moja suwerenna decyzja. Również gdyby nie poszli ze mną do żadnego
Kościoła.
*
Wynika z tego, iż o okresie od urodzenia do momentu osiągnięcia przeze mnie
zdolności samodzielnego decydowania o sobie i podejmowania zgodnych z moim
sumieniem decyzji, decydowali rodzice. Od nich, oprócz genów, otrzymałem więc
wychowanie. To oni swoimi słowami i swoim postępowaniem wpływali na kształt
mojej osobowości, charakteru, światopoglądu. Oprócz rodziców decydowało o tym
również otoczenie, szkoła, media, itp.
*
Uważam jednak, iż o tym jak się żyje, jakie się podejmuje decyzje i co się
uważa decyduje również czynnik całkowicie niezależny od wszelkich wpływających
na człowieka czynników zewnętrznych. Ot, takie JA.
*
Uważam, iż każdy, kto uważa, iż takowe JA istnieje, wierzy w Boga. Bo takowe JA
jest całkowitym zaprzeczeniem wszystkiego co logiczne. JA jest kwintesencją
wolności i człowieczeństwa. JA podejmuje decyzje, które mogą stać w totalnej
sprzeczności z tym, co nakazuje otoczenie, JA potrafi działać wbrew ogólnie
pojętej logice. JA może odrzucić wychowanie, które otrzymało. Ja jest więc z
natury nielogiczne, choć wiara w nie jest logiczna (chyba, że uważa się, iż
każdy wybór człowieka jest logiczny, ale wtedy zapewne nie byłoby tego forum,
bo wszyscy o wszystkim mielibyśmy takie samo zdanie, bo myślelibyśmy logicznie,
a logika jest chyba jedna, czyż nie?).
*
Uważam, iż każdy, kto uważa, iż takowe JA istnieje, wierzy w Boga. Ponieważ
tylko Bóg i wszystko, co od Boga pochodzi wymyka się logicznemu myśleniu.
Logicznie myśląc nie można Boga pojąć i Go zrozumieć. Można jednak przyjąć Jego
istnienie. Tak nakazuje mi moje JA. Uważam, iż posiadam Łaskę Wiary.
*
Jednak nie wszyscy Łaskę Wiary posiadają. Dlaczego? Uważam, iż są dwie możliwe
przyczyny. Albo ich wychowanie, otoczenie i wszelkie czynniki zewnętrzne są na
tyle silne, iż przytłaczają ich prawdziwe JA, którego głos jest wtedy zbyt
słaby, by decydować o światopoglądzie tej osoby. Albo ich JA po prostu
zdecydowało, iż Boga nie ma i tyle. W przypadku osób, których dotyczy pierwszy
przypadek możliwe jest takie prowadzenie z nimi dyskusji, które doprowadzi ich
do odkrycia ich własnego JA i wsłuchania się w nie. Co JA wtedy zdecyduje, nie
wiem. JA może zdecyduje, iż Bóg jest lub przeciwnie. Osoba zostanie więc albo
prawdziwie wierzącą albo prawdziwym ateistą. Jeśli natomiast JA już wybrało,
czyli w przypadku drugim, możliwe jest takie prowadzenie dyskusji, które
doprowadzi do tego, iż JA zostanie przytłoczone na tyle mocno, iż osoba taka
ulegając zewnętrznym wpływom zdoła uwierzyć w istnienie Boga. Będzie to jednak
osoba płytko wierząca.
Podobnie jest z osobami uważającymi, iż Bóg istnieje. Albo uważają tak,
ponieważ tak jest przyjęte w otoczeniu (opisana wyżej wiara płytka), albo uważa
tak, ponieważ tak nakazuje jej jej JA (wiara prawdziwa). Osobę wierzącą płytko
można łatwo przekonać do płytkiej niewiary, lub spróbować doprowadzić ją do
odkrycia własnego JA.
*
Zapewne większość z was oburza się, gdyż wyczuwa w powyższym tekście pewną
nielogiczność. Wszakże w przedostatnim punkcie i poprzedzającym przedostatni
napisałem, że: „Uważam, iż każdy, kto uważa, iż takowe JA istnieje, wierzy w
Boga”, dalej jednak pisząc o sytuacjach, kiedy te JA decyduje, iż w Boga nie
wierzy. Jest to jednak dowód a nie zarzut. Dowód na to, iż JA działa
nielogicznie i sprzecznie. A jak działa logicznie i sprzecznie, to cały ten
wywód jest nielogiczny i pół godziny mego życia, które go tworzyłem poszło w
łeb. Bo panowie i panie to jest WIARA. Dla wytłumaczenia WIARY nie szuka się
logicznych wytłumaczeń, dowodów matematyczno-fizycznych, itp. Trzeba po prostu
wierzyć lub nie, a nie kombinować. Ja wierzę i wy wierzcie, a jak nie to nie.
Pal licho. Ot, tyle miałem do napisania, jeśli kogoś to wkurzyło, to
przepraszam (tutaj powinienem za pomocą nawiasów i dwukropka lub
średnika „narysować” uśmieszek, ale nie robię tego, bo ktoś widząc taki znaczek
na dole, mógłby nie doczytać do końca). Dziękuję.