damakier1
16.05.10, 21:58
Władysłąw Bartoszewski dobija dziwięćdziesiątki. To kawał życia!
Życia trudnego, wymagającego odwagi i haru ducha. Siedem lat tego
życia Bartoszewski spędził w więzieniach - w Auschwitz i w
więzieniach Polski Ludowej. Były to lata ciężkie, okupione utratą
zdrowia. W latach tych, a i poza więzieniem, Władysław Bartoszewski
nigdy nie załamał się, nigdy nie wydał nikogo dla poprawienia
własnej doli. Na wolności Bartoszewski zawsze pracował na rzecz
wolnej Polski - pisząc książki i artykuły do gazet, współdziałając z
Radiem Wolna Europa, z Pen Clubem. Nie do przecenienia jest jego
rola w naprawie stosunków polsko-niemieckich i polsko-żydowskich. Po
roku 1989. był ambasadorem RP w Austrii i dwukrotnie ministrem spraw
zagranicznych. Jest podziwiany i szanowany przez najwyższe
autorytety w całej Europie. Z okazji nadania mu tytułu Człowieka
Roku 2010. przepiekną laudację na jego cześć napisał w GW bp Tadeusz
Pieronek.
Ten powyższy, być może trochę przydługi tekst dedykuję tym
wszystkim, którzy po dzisiejszym wystąpieniu Władysława
Bartoszewskiego z okazji uformawania komitetu honorowego przy
marszałku Komorowskim, zalali liczne fora pełnymi oburzenia postami
na temat napastliwej, agresywnej wypowiedzi wściekłego staruszka
.
Tym tekstem nie chcę bronić wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego,
nie zapraszam też do dyskusji nad jej formą. Proszę tylko Was
wszystkich święcie oburzonych o jedno: zastanówcie się nad
powodami, dla których Władysławowi Bartoszewskiemu puściły nerwy.