20.05.10, 21:21
Zdecydowanie odmawiam brania udziału w tym cyrku. Żaden z kandydatów(oprócz
Olechowskiego) nie ma kwalifikacji potrzebnych do pełnienia tego urzędu. To
tak jakby lekarz stawiał diagnozę w oparciu o "wiedzę" z ciotki wiki.
Żądam żeby klasa polityczna wystawiła ludzi kompetentnych, a nie harcownikow.
Co prawda nie jest to stanowisko pierszoplanowe, ale wypadało by rozumieć jaka
jest rola w szeregu organów państwa. Niestety rozumie to tylko A. Olechowski,
ale na niego, z powodów "ideolo", glosować nie mogę.
Uważam, że wystawianie, zupełnie niepoważnych kandydatów na prezydenta, w
znacznym stopniu ogranicza moje konstytucyjne prawo do dokonania wyboru.
Opowiadanie się za jednym lub drugim nieukiem nie jest żadnym wyborem.
Obserwuj wątek
    • bezpocztyonline Re: Odmowa. 20.05.10, 22:38
      piotr-55 napisał:

      >
      > Żądam żeby klasa polityczna wystawiła ludzi kompetentnych, a nie harcownikow.
      > Uważam, że wystawianie, zupełnie niepoważnych kandydatów
      > w
      > znacznym stopniu ogranicza moje konstytucyjne prawo do dokonania wyboru.
      > Opowiadanie się za jednym lub drugim nieukiem nie jest żadnym wyborem.

      Ja pierwszy i ostatni raz głosowałam z radością w 1989 r.

      Od tego czasu w każdej kampanii wyborczej ręce mi opadają.

      Sęk w tym, że ludzie kompetentni nie garną się do polityki.
      • piotr-55 Re: Odmowa. 21.05.10, 07:05
        bezpocztyonline napisała:



        >
        > Ja pierwszy i ostatni raz głosowałam z radością w 1989 r.

        To tak jak i ja :)
        Tak miło było kreślić całą listę krajową :D

        >
        > Sęk w tym, że ludzie kompetentni nie garną się do polityki.

        Myślę, że nie w tym sęk, że oni się nie garną.
        Władza przedstawicielska jest prostą emanacją społeczeństwa.
        A, że jesteśmy społeczeństwem któremu nadal znacznie bliżej do argumentu siły
        niż siły argumentu, to i wybieramy sobie władzę, która "dyskutuje" przy użyciu
        orczyka.
        Inteligencja została zmieciona ze sceny politycznej przez wszechobecnych
        hucpiarzy. Ale to tylko jedna z wielu wad demokracji.
        Pozdrawiam :)
        • bezpocztyonline Re: Odmowa. 22.05.10, 08:04
          piotr-55 napisał:


          > Inteligencja została zmieciona ze sceny politycznej przez wszechobecnych
          > hucpiarzy. Ale to tylko jedna z wielu wad demokracji.

          Hm... O ile pamiętam, w zachodnich demokracjach klasa polityczna rzeczywiście
          jest jakoś ukształtowana. U nas się to wszystko jeszcze kotłuje i jedzie na
          najniższych instynktach wyborców. Nie wiem, czy dożyję tego, by u nas kiedyś
          było normalnie. Ale kiedyś będzie. Musi.

          Pozdrawiam również :)
    • Gość: arogancja Re: Odmowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 23:05
      to może ty się załapiesz ,jeśli oczywiście
      nieukiem nie jesteś :)??Do roboty.
      Jest różnica - Komorowski zdobył b. dobre wykształcenie
      sam ,a jarosławie papiery załatwił tatuś .Jarosława nie była
      w stanie zrobić prawa jazdy ,nie zna żadnego obcego
      języka ,nie posiada rodziny ,konta do niedawna i 61 lat
      przebywa pod spódnicą mamusi ..
      i taki osobnik ma być prezydentem Polski ??
      Jak w tytule -ODMOWA ,musi sobie jarosława wybujałe ego,
      wyrobione mu chyba tylko przez mamusię schować na dno szuflady.
      • Gość: wolny człowiek Re: Odmowa. IP: *.chello.pl 21.05.10, 02:08
        czy Twoim zdaniem polityk musi zarabiać i zajmować się tak żenująco przyziemnymi
        rzeczami jak gromadzenie dóbr materialnych, i formalne rozwiązanie takowego
        problemu? a do tego akceptować system bankowy i dawać zarabiać jakimś
        złodziejskim bankom, żerującym na naszych pieniądzach? skąd taki pogląd?!

        a do tego po co komu akurat konto na własne nazwisko? można mieć różne konta.

        wykształcenie papierowe nigdy nie jest kompetentne. to przygotowanie się do
        jakichś tam wymogów programu nauczania w najlepszym wypadku. to tak jak wziąć
        udział w quizie pod tytułem - debata prezydencka. i wyskoczy taki ktoś jak Ty -
        i powie że sam ktoś miał bardzo dobre wystąpienie, bo wystąpił w programie który
        nie był organizowany przez jego sztab wyborczy, zapominając że pytania i reguły
        programu były wcześniej kandydatowi znane.

        po co znać powierzchownie jakiś obcy język?

        po co robić prawo jazdy? jeździć można i bez tego.

        jeśli rodzina to nie praca, a jak służba "dla kraju" to nie poświęcenie dla
        rodziny. polityk który ma przykładną rodzinę jest zupełnie niewiarygodny.
        formalny związek sztucznie prezentowany jako naklejka do mediów i zdjęcie na
        ulotce, 30 dni w tygodniu polityk poza rodziną i to ma być "mienie rodziny"
        która go widzi w mediach i na zdjęciu. to jest tzw rodzina patologiczna.

        • viking2 Re: Odmowa. 21.05.10, 05:35
          Gość portalu: wolny człowiek napisał(a):
          > czy Twoim zdaniem polityk musi zarabiać i zajmować się tak żenująco przyziemnym
          > i
          > rzeczami jak gromadzenie dóbr materialnych, i

          Nie chodzi o gromadzenie dobr, tylko o to, zeby ten kandydat nie zyl "na
          szczycie wiezy z kosci sloniowej", zeby mial chociaz jakie-takie pojecie o tym,
          z czego sklada sie normalne, codzienne zycie. Bo ma byc prezydentem kraju,
          calego narodu - a narod to rzesza ludzi zajmujacych sie wlasnie takimi "zenujaco
          przyziemnymi" sprawami. I ci wszyscy ludzie dokonuja codziennie, na swoja wlasna
          mala skale, roznych wyborow - glownie ekonomicznych, rzadziej spolecznych. Jedni
          wybieraja lepiej, inni gorzej, ale kazdy z tych wyborow pociaga za soba pewne
          reperkusje. I naprawde lepiej, by przyszly prezydent stapal po ziemi, a nie
          bujal w chmurach.

          > po co znać powierzchownie jakiś obcy język?

          Jeszcze nie ma zakazu, zeby znac DOBRZE...

          > po co robić prawo jazdy? jeździć można i bez tego.

          Moze nie tyle "jezdzic", ile "byc wozonym". Ale prezydent istotnie o wiele
          czesciej jest wozony, niz sam jedzie, wiec to moze byc akurat prawda.

          > jeśli rodzina to nie praca, a jak służba "dla kraju" to nie poświęcenie dla
          > rodziny. polityk który ma przykładną rodzinę jest zupełnie niewiarygodny.
          > formalny związek sztucznie prezentowany jako naklejka do mediów i

          Tu akurat prawda. Chociazby jak Yes,Yes,Yes, ktory najpierw mial morde pelna
          frazesow o "swietosci rodziny", a potem zamienil "rodzine" na mloda d..e w wieku
          wlasnych corek...
    • Gość: wolny człowiek Re: Odmowa. IP: *.chello.pl 21.05.10, 02:04
      a czego prezydent ma się uczyć?

      prezydent powinien reprezentować wizje i kreować te wizje, czyli być takim
      Mesjaszem "narodu", "społeczeństwa" czy jak to nazwiemy, oraz integrować ludzi
      pod swoimi wizjami, czy hasłami, programami.

      jeśli nie - powinien być reprezentantem jakichś idei wyznawanych przez określoną
      grupę ludzi - którzy chcą nieść jakieś zmiany tylko że kolektywnie.

      jeśli nie - powinien być reprezentantem szerszego społecznego - a nie
      politycznego porozumienia. prezydent w sumie nie jest sam, nie podejmuje decyzji
      sam, kogoś reprezentuje, i ważne są tylko intencje, pomysły, priorytety i
      aktywność w propagowaniu i szerzeniu tych swoich wizji.

      czy nieuk, czy uk, to wszystko wizja jakiegoś parobka który jedynie wykonuje
      technokratyczne, jakieś urzędnicze zadanie i pełni funkcję jak - pracę, do
      której została mu napisana jakaś notatka prawna.

      dla mnie wizja prezydenta obejmuje albo rewolucjonistę prawdziwego, czyli
      niosącego na sztandarach rewolucyjne zmiany, albo rewolucjonistę społecznego,
      czyli takiego który chce dokonać pewnej rewolucji ale jedynie odnośnie
      tymczasowej sytuacji, w odpowiedzi na tą sytuację i jakiegoś przewartościowania
      reprezentując ruch społeczny - tu pasuje np Wałęsa, albo Lepper, Ziętek (pomijam
      ocenę formatu w tym zakresie)

      co najważniejsze prezydent winien reprezentować jakąś niezależną wizję polityki
      "państwowej" no bo ma kompetencje reprezentować naród i państwo, jedno
      społeczeństwo, i nie oglądać się na mody które są zagranicą - powinien być
      prezydentem anty-dyplomatycznym, jakimś wizjonerem, ideologiem, i strategiem
      zarazem.

      nie wiem czy mydłek Olechowski, ma jakieś wizje wewnętrzne, czy zewnętrzne
      dotyczące krajowej polityki, jest urodzonym dyplomatą więc nadawałby się do
      ciepłej posadki w Brukseli, a nie do aktywnej wewnętrznej czy międzynarodowej
      polityki, jest osobą oderwaną od problemów świata i "normalnych" ludzi, nie wie
      nawet ile zarabiają ludzie w danych zawodach. figurant reprezentatywny i nic
      więcej.

      w Polsce mamy jeśli chodzi o zintegrowane środowiska na scenie politycznej, i
      opanowujące media, totalnie pozbawionych wizji polityków karierowiczów którzy
      chcą tylko administrować i zajmować się strukturami i obsadzaniem stanowisk, i
      opanowywaniem czego się da jako środowiska, i jako pojedyncze jednostki, więc
      polityka jest dla nich tylko drogą dla osobistej kariery a zarazem załatwienia
      wspólnego interesu - czyli rozumianego partyjnie, towarzysko itp.

      ponieważ w Polsce media zostały zainfekowane prezenterami od newsów i propagandy
      nie ma dyskusji o Polsce i notorycznej debaty o tym co ważne, co nieważne, co
      zmieniać, co likwidować, i dlatego mamy taką klasę polityczną, do która po
      prostu robi wszystko co wystarczy, aby trwać.

      jeśli nie odpowiada - skreślać można nieważny głos. jeśli kilka milionów osób
      skreśla nieważny głos to oznacza to stosunek do kandydatów, ale też mediów, i
      ogólnie tego "co jest". jak nie idą na wybory to się uznaje że mniej więcej
      pewnie by zagłosowali podobnie tylko im się nie chciało.

      o diagnozie mówisz. diagnozę stawia się znajomością tematu a nie "kompetencji" -
      jako czego? uprawnień? każdy może być prezydentem, nikt nie powiedział że to ma
      wyglądać tak - a nie może inaczej.

      prezydent nie powinien być tam jakimś organem państwa co do procedur - tu bym
      wyznaczył jakiegoś sekretarza czy "wiceprezydenta" - powinien być przywódcą
      reprezentującym wizję polityki społeczeństwa które reprezentuje na najbliższe
      lata, zarówno poprzez chęci i założenia, jak i jakiś plan do nich dochodzenia.
      jeśli procedury to ograniczają - postulować najpierw zniesienie ograniczeń. w
      każdym razie powinien coś rozwiązywać - Olechowski chce trwać.

      akurat do tego żeby realizować rolę "organu państwa" to może być wybrany pajac,
      bo to rola figuranta, więc chociaż niech będzie śmieszniej.

      od tej klasy politycznej się nie doczekasz. powinieneś tworzyć alternatywną
      klasę polityczną, albo poszukać tej co już jest, i się tworzy.

      • piotr-55 Re: Odmowa. 21.05.10, 06:47
        Napisałeś łokropniaście długi post, ale ja jestem uparty i przeczytałem caluśki :)
        Mam nieodparte wrażenie, że wklełieś ten swój post pod zły wątek.
        To jest wątek o wyborach prezydenckich w Polsce w roku 2010, przeprowadzanych w
        oparciu o konstytucje z 1997roku.
        To konstytucja "kreuje" urząd prezydenta, a nie prezydent konstytucję.
        Twój post mógłby być głosem w dyskusji na temat założeń konstytucyjnych,
        gdybyśmy byli w okresie przemian ustrojowych, ale tak nie jest. Zresztą nawet
        gdyby tak było ,to i tak nie wnosisz niczego nowego, po prostu przenosisz
        argumenty z sanacyjnej propagandy, która zaowocowała (pół?) faszystowska
        konstytucją kwietniową z 1935r.
        Dzisiejsza konstytucja kreuje prezydenta jako urzędnika średniego szczebla,
        raczej dyplomatę niż "kreatora" czy decydenta.
        I właśnie dlatego ten, jak piszesz, "mydłek" Olechowski jest najlepszym
        kandydatem, i to z dwóch powodów. Po pierwsze rozumie rolę prezydenta w zgodzie
        z obowiązującą konstytucją, a po drugie posiada kwalifikacje pozwalające ją
        wypełniać.
        Powiem Ci jeszcze, że nic bardziej mylnego niż nazywanie Olechowskiego
        "mydłkiem". On nie ma żadnych szans, bo nie ma zaplecza, bo jest "z komuszego
        gniazda", bo kompromituje go współpraca z Piskorskim. bo ....1000 innych powodów.
        Gdyby jednak, w Polsce, polityka oparta była o wiedzę, umiejętność
        argumentowania, znajomość procedur, rozumienie "działania" państwa i jego
        administracji, to wolałbym mieć za wroga cały współczesny sejm niż jednego
        Olechowskiego. Gdyby chcieć się odnosić do okresu miedzy wojennego to,
        zachowując pewne proporcje, można by Olechowskiego przyrównać do Wierzbickiego,
        gdy np. Jarosław Kaczyński to tylko Walery Sławek.
        Jeśli chodzi o mnie to ja raczej jestem "lekarzem diagnostą" niż rehabilitantem.
        Mnie nie pociąga życie w świetle rampy, ja mam raczej "duszę" doradcy niż
        frontmena.
    • Gość: Jacek C, dopełniac Re: Odmowa. IP: *.chello.pl 21.05.10, 08:36
      Komentarzyk cud Lolka z Wadowic zdarzył
      Na Forum Fora ze dwora
      Ojca Rydzyka w stringach
      Wot + do Biesa i do Licha
      @+
      Maciarewicza Antoniego,
      chciał obmacać, do tego
      ganiał za Antonim,
      z obrazkiem jewo pasrona
      od wieczora do świtu bladego
      Tak to tak Pawle Poncyliuszu,
      coś po bimbrze pełen animuszu
      Tymon Markowski z AG ufffno
      zrobił foty z Was ist das ?
      Każdego IDIOTY
      i jeszczjo do togo złego równo...
      A Jacek C., zapyta Was ist das ?
      grzecznie, jako Markowski Tymon
      Czy całą Was ist das ? HOŁOTĘ,
      mam, za kutasufff cy ni mom ?
    • Gość: Gość Re: Odmowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 01:02
      Zgadzam się z tym co napisałeś.
      Pójdę na wybory, ale nie będę głosował na Olechowskiego choć to dobry kandydat i
      1000 razy lepszy od Kaczyńskiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka