heretykkk
05.03.04, 13:51
bo jednak big-brotherowska ciekawość i pragnienie dotknięcia zbrodni
zwyciężyły:
CELULOIDOWY BRUTALIZM
"Ale najwięcej uwag krytycznych wobec “Pasji” wynika z jej pławienia się w
nadmiernym, bezmyślnym okrucieństwie. Oczywiście, ukrzyżowanie nie jest do
podziwiania. Cycero nazywał je crudelissimum teterrimumque supplicium,
najokrutniejszą i najbardziej obrzydliwą formą egzekucji. Jednak w porównaniu
z krzykliwym filmem Gibsona żałobni ewangeliści wyśpiewują historię
cierpienia i śmierci Jezusa sotto voce.
Przedłużający się w nieskończoność seans krwawej przemocy wyrządza wielką
krzywdę szlachetnemu tematowi. Gdy u Williama Szekspira Marek Antoniusz
opisuje przesiąknięty krwią płaszcz zamordowanego Juliusza Cezara i ślady
pozostawione w nim przez sztylety zabójców, jego słowa wstrząsają słuchaczem
bardziej niż celuloidowy brutalizm “Pasji” Mela Gibsona."
oraz dla prostaczków opowiadających o "realizmie" filmu:
"W interesie udawanego realizmu aktorzy Gibsona mówią po aramejsku i po
łacinie. Jednak używanie nieznanych wcześniej nikomu z obsady języków
pomniejsza wartość artystyczną filmu i dostarcza chwil rozrywki tym
nielicznym widzom, którzy mają o nich pewne pojęcie. Aramejski brzmi
pokracznie i miesza się z hebrajskim. Bóg kilkakrotnie przyzywany jest po
hebrajsku - “Adonai”, choć powinno się do niego zwracać raczej
aramejskim “Mare”. Trudno się dziwić, że Piłat i jego żona rozmawiają po
łacinie, ale widzimy też Jezusa płynnie odpowiadającego namiestnikowi w tym
języku. W przypadku nieokrzesanych rzymskich żołnierzy, z których większość
stanowili prawdopodobnie aramejsko- i greckojęzyczni rekruci z Syrii,
posługiwanie się łaciną z włosko-kościelną wymową zakrawa na żart. Greka,
język powszechny we wschodniej części Imperium, jest w “Pasji” zupełnie
ignorowana".
Geza Vermes
tygodnik.onet.pl/1904,1153260,7,dzial.html
---
Szkoda nie tylko kasy, ale przede wszystkim zdrowia psychicznego.