man_sapiens
07.06.10, 23:39
Usiłuję sobie przypomnieć, jaka była pomoc rządu PiS dla powodzian w 2006
roku. Powodzie nie były wielkie, ale człowiekowi w zalanym domostwie to
wszystko jedno, czy tylko jego dom ucierpiał, czy jeszcze 100 sąsiadów. To był
rok świetnej koniunktury, więc budżet miał duże rezerwy.
No więc próbuję sobie przypomnieć o pomocy rządu PiS i nic mi nie przychodzi
do głowy. Czuję się jak ten Kubuś Pucharek, który im bardziej zaglądał do
beczułki, tym bardziej tam nie było miodu. Może to Alzheimer? Majaczy mi
wspomnienie Dorna, który w stylu Cimoszewicza mówił, że mogli się ubezpieczyć,
ale to nie o to chodzi. Było jakieś 6tys. od ręki? Jakieś 100tys. bez wielkich
ceregieli?
Błagam, pomóżcie, przypomnijcie mi.