Gość: wartburg
IP: *.b.dial.de.ignite.net
09.03.04, 12:55
Przytomna diagnoza Rodziewicza w dzisiejszej Rzepie. Tusk i Rokita powinni
wziąć ją sobie do serca. To nie Samoobrona pozbawiona wpływów i zaplecza
jest ich najgrożniejszym przeciwnikiem, tylko w dalszym ciągu Miller i jego
ludzie...
"SLD jest nie tylko skompromitowany, ale po prostu zbędny. Ideowo martwy i
reprezentujący wyłącznie interesy ludzi, których kariery i dochody zapewnia i
ubezpiecza. Gdyby jakimś cudem Sojusz wyparował, nie powstałaby żadna istotna
luka. Ryzyko zostawienia bez reprezentacji wyborców o przekonaniach
lewicowych jest fikcyjne.
Nikt od SLD nie zrobił więcej dla ich osierocenia, co w swoim czasie pokazały
badania zamówione przez "Rz". Skoro jednak nie da się SLD ze sceny
politycznej usunąć, należy przynajmniej zminimalizować szkody dla życia
publicznego, jakie ta formacja może wyrządzić dalszym trwaniem przy władzy i
jednoczesnym prowadzeniem megakampanii wyborczej. Powinnością tej opozycji,
która ma pomysł na lepsze rządzenie, jest dążenie do obalenia rządu Millera
bez przebierania w środkach, bez oglądania się na Hausnera i straszenie
widmem Leppera. Właśnie dlatego, że Polsce jest potrzebna szybka i gruntowna
reforma finansów publicznych, którą da się zrobić tylko na początku kadencji
jakiegokolwiek rządu, oraz jeszcze szybsza odbudowa autorytetu władzy
publicznej.
Jeśli rząd Millera zdoła przetrwać do końca roku o własnych i wynajętych od
Jagielińskiego siłach, przyśpieszanie wyborów przestanie mieć sens. Ale
ułatwianie mu tego przez poważnych konkurentów byłoby grzechem. Myśl tę
pozwalam sobie dedykować zwłaszcza tej części polityków Platformy
Obywatelskiej, która zdaje się nie rozumieć, czym jest SLD i co dla Polski
oznaczałoby potraktowanie tej partii jako koalicjanta PO w przyszłym rządzie.
W najlepszym razie gabinet lepperowo-giertychowy w kolejnym rozdaniu."
DOBROSŁAW RODZIEWICZ